Gość: nikita stroganoff
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.09.06, 12:52
Oj, naiwniutka nasza dziennikareczka. Wszystkim rozkosznie zadziwiona. No i
trochę leniuszek, bo warto przed wyjazdem troszke chociaz poczytać i sie
przygotować do reportażyku (bo sie wtedy oczki ma lepiej rozwarte i dostrzega
rzeczy, których nieuk/dyletant nie spostrzeże). Bo tak, to wychodzi relacyjka
niepełna, nieprawdziwa, naciągana i bałamutna. I znów może ktuś się nabrać -
pojechac i troszeczke zdziwić a nawet rozczarować, i skląć biedną
dziennikareczke.
Śmieszy mnie zawsze porownywanie bidnych polskich resztek murów z sylwetą
Carcassonne, jeśli nawet to ostatnie w duzym stopniu w XIX w. rekonstruowano
i poprawiano. To są te kompleksy - mamy i wenecyje pólnocy, i podlaski wersal
i paryz wschodu etc. (warto to swojo drogo kiedyś spisać, jako sposób na
najtańsze zwiedzanie Europy). No i te bzdurki o prostokątnych basztach! W
Carcassonne są na ogół okragłe i podkowiaste, a w Szydłowie niemal ich wcale
nie ma. Mur zreszto w dużym stopniu i do tego wadliwie nadbudowano po 1945.
Dzielna żurnalistka jakoś wcale o ponurych wydarzeniach wojny nie wspomina.
Ani mrumru o pierzejach rynku, postawionych na miejscu zgliszcz w latach 70-
tych XX w. A to one dominujo w zabudowie wciąż podupadłego i wegetującego
miasteczka. Kościół tez wtedy kompletnie spłonął, o czym w reportażyku brak
jasnej informacji. Dwunawowe kościoły, bo tak sie je określa, nie są niczym
dziwacznym i króla o psikusy z ustawianiem filarów na osi posądzać nie
należy, chyba że to niezbyt trafiony żart, co ma prostaczków ogłupić. Takie
kościoły powstawały wtedy w całej Europie i do nasz z Czech i Nemec
Poludniowych przywędrowały wraz z budowniczymi. O ważnym niegdyś zamku tysz
można więcej, bo niedawno był badany i wtedy odkryto ewenement - fundamenty
dwóch bliźniaczych okrągłych wież. Szkoda zreszto, że ich nie wyeksponowano,
bo to rzeczywiście zamkowa sensacja była. Sala rycerska to też kłamstewko, co
od lat pokutuje - to był najpewniej drugi dom zamkowy - może pałac królewski.
No i bardzo delikatnie i miękko napisano o rozbudowie szkoły sprzed kilku
lat. To ona niestety zniszczyła wiele - w tym relikty pónocnego domu
zamkowego, zbadane troszke przez archeologów z Łodzi. A teraz stoi w tym
miejscu potworny gmach - szpeci miasto i zdominowuje plac zamkowy. Przykład
glupoty pomyslodawców i bezsilności władz konserwatorskich. Ale Szydłow nie
ma szczęścia po prostu... Także do reportażystów niestety.