Dodaj do ulubionych

Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato

09.01.10, 00:24
oraz sieroty na letnich oponach i tych, którzy nie czują się na siłach aby
jeździć po śniegu o pozostawienie samochodu do czasu wiosennych roztopów na
parkingach - dla dla ogólnego dobra
Obserwuj wątek
    • jamesonwhiskey Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 09.01.10, 00:48
      > oraz sieroty na letnich oponach


      a ty jestes super heroes na zimowkach, akurat tu gdzie mieszkam o zimowkach malo
      kto slyszal a przypadkowo spadl snieg i juz z 3 tygodnie trzyma do tego troche
      lodu tu i owdzie , jezdze na letnich i sie nigdzie nie wysypalem ruchu tez nie
      tamuje zawrotna predkoscia 15km/h wiec wiesz nie podniecaj sie swoimi zimowkami
      bo rozsadnej jazdy dostosowanej do warunkow na drodze nic nie zastapi nawet
      super hiper zimowki
      • prasco Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 09.01.10, 00:58
        jednemu się udaje jeździć na letnich ale kolejnym 50 nie i potem mamy taki
        skutek, że zamiast jeździć z normalnymi prędkościami wleczemy się za sierotami
        20km/h. Powinien być wprowadzony wzorem niektórych krajów obowiązek jazdy w
        zimie na oponach zimowych. Swoją drogą na szczęście ubezpieczyciele u nas myślą
        - spowodowanie wypadku w zimie na letnich oponach traktowane jest coraz częściej
        jako poruszanie się niesprawnym technicznie pojazdem...czyli nici z
        odszkodowania i bulenie za straty z własnej kieszeni
        • organista_pl Dopuki mnie nikt nie zmusi doputy 09.01.10, 04:20
          będę jeździł na takich oponach jakich mi się podoba i guzik mnie obchodzi ze ty
          się za mną wleczesz pajacu po mieście jedzie się 50 hłe hłe
          • prasco Re: Dopuki mnie nikt nie zmusi doputy 09.01.10, 09:13
            nie zrozumiałeś - mi właśnie chodzi o to aby ludzie nawet po śniegu jechali z
            normalną dopuszczalną prędkością a nie 5-20km/h blokując wszystkie możliwe ulice
            • pandzik Re: Dopuki mnie nikt nie zmusi doputy 13.01.10, 09:27
              > nie zrozumiałeś - mi właśnie chodzi o to aby ludzie nawet po śniegu jechali z
              > normalną dopuszczalną prędkością a nie 5-20km/h blokując wszystkie możliwe ulic

              wiesz co to dostosowanie stylu jazdy i predkosci do warunków?
              wg twojego rozumowania, na lodzie po autostradzie tez zapieprzasz 130 na
              godzine, bo tską masz przeciez dopuszczalna predkosc...

              dzieci.
              • qqbek Re: Dopuki mnie nikt nie zmusi doputy 13.01.10, 09:41
                pandzik napisał:

                > > nie zrozumiałeś - mi właśnie chodzi o to aby ludzie nawet po śniegu jecha
                > li z
                > > normalną dopuszczalną prędkością a nie 5-20km/h blokując wszystkie możliw
                > e ulic
                >
                > wiesz co to dostosowanie stylu jazdy i predkosci do warunków?
                > wg twojego rozumowania, na lodzie po autostradzie tez zapieprzasz 130 na
                > godzine, bo tską masz przeciez dopuszczalna predkosc...
                >
                > dzieci.

                Dopóki ... to tak na start (dla dysortograficznych dzieci).
                A co do dopuszczalnej prędkości- jasne, że na lodzie należy "zwolnić i
                dostosować" - i to do bardzo niewielkiej prędkości.
                Ale nie ma żadnego powodu, żeby na świeżym, kopnym śniegu zwalniać do 20km/h,
                jak to ma za zwyczaj duża część "letnich kierowców".
                Zachowaj odstęp, myśl za innych... ale choroba nie wlecz się 20km/h po
                nawierzchni, po której spokojnie możesz pojechać 70km/h.
        • bolo737 ble, ble powinien 09.01.10, 12:50
          prasco napisał:

          > Powinien być wprowadzony wzorem niektórych krajów obowiązek jazdy w
          > zimie na oponach zimowych.

          nie ma takiego kraju.
        • pavulon78 Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 09.01.10, 13:08
          Ciekawe jak TU poradzi sobie przed sądem po odmowie wypłaty odszkodowania z powodu braku opon zimowych. Póki prawo polskie nie nakłada obowiązku jazdy zimą na oponach zimowych to TU mogą sobie fikać. Ich OWU mogą sobie wsadzić w cztery litery jeśli zapisy w nich zawarte są sprzeczne z polskim prawem.

          W pierwszym odruchu napewno spróbują oszukać ubezpieczonego (i 90% frajerów pewnie się ugnie i oleje odszkodowanie i dalszą walkę) ale wystarczy mądre odwołanie i postraszenie sądem i robią w gacie (już raz to testowałem po próbie drastycznego zaniżenia odszkodowania po szkodzie całkowietej za samochód który jakiś łach mi rozbił).
      • sakhal Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 09.01.10, 01:15
        UK czy IRE ? tam to wszyscy sa teraz w takim szoku ze jezdza
        ostroooznie i powolutku, zreszta wszyscy tez maja zimowki wiec sa po
        rowno uposledzeni na drodze.
        W PL to jednak troche inaczej wyglada i jezdzenie na letnich a
        zwlaszcza letnich juz nie pierwszej swiezosci to jednak nieładne
        zachowanie delikatnie mowiac, hehe.
        • tomek854 Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 10.01.10, 14:31
          Zimówki w UK, toś mnie rozbawił ;-)

          W Szkocji mieszkam, mam letnie opony, oni twierdzą że to są całoroczne. Bo dla
          nich się opony dzielą na całoroczne i śniegowe, jak ktoś wysoko w highland mieszka.

          Byłem wczoraj w trasie, zrobiłem ładnych kilkaset kilometrów z Glasgow do
          Teeside i z powrotem, samochody jeżdżą nieco wolniej i ostrożniej, ale większych
          problemów na drogach nie ma.
          • tomek854 Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 10.01.10, 14:32
            a tak na marginesie: na owych letnich byłem na gwiazdkę w Polsce, akurat wtedy
            kiedy te śnieżyce dały popalić. Jakoś nie odczułem większych problemów, choć
            czasem się trochę ślizgałem...
    • elagresto Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 09.01.10, 10:11
      jeżdżę na całorocznych i dopiero przy takiej pogodzie jak teraz (tony
      niezgarniętego śniegu na drogach) poruszam się gorzej - a dokładnie
      ruszam wolniej ale jak już złapię przyczepność to jest ok. Nie byloby
      żadnego problemu, gdyby odpowiednie służby wykonywały obowiązki w
      odpowiednim czasie.
      • kontik_71 Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 09.01.10, 10:25
        Wredne sluzby drogowe nie rozwieszaja baldachimow nad drogami i ten
        ciagle padajacy snieg zasypuje jezdnie... Juz nie wspomne o karygodnym
        braku latajacego sprzetu, ktory bylby w stanie latac nad korkami i
        sprzatac snieg...
    • robert888 ale wreszcie jest bezpiecznie na drogach 09.01.10, 11:35
      a wszyscy "szypcy i fściekli" na kormoranach winter muszą obgryzać brudne
      paluchy u nóg he he:)
      Tak się próbują wyrywać ze smyczy, tak próbują a tu sraczka. A mówiłem, że
      podstawa to poranne kupiszcze. Wtedy spokój na człeka spływa i nie śpieszy się
      już tak wszędzie:))

      Czuwaj.
      • bogucjusz True, true... 09.01.10, 11:54
        Mikrofiutki straciły jedyny sposób okazania swej męskości, nie mogą popylać, ile
        fabryka dała i psioczyć z wyższością na "bzdurne" ograniczenia i radary :-)
        • milu100 Re: True, true... 10.01.10, 08:29
          niestety niektórzy się wyrywają, wczoraj widziałem kilku chojraków, którzy
          pomykali setka po mieście w swoich czołgach, zapominają tylko, że jak już zajada
          komuś drogę przed światłami to ten na swoich letnich kapciach może nie zatrzymać
          się wcześniej niż na ich tyłku

          letnie w zimę to tragedia, ale kto w życiu nie miał zimówek tego nie zrozumie

    • potworski Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 09.01.10, 12:25
      Taa=tak jak np właściciel czerwonego Yarisa, który jadąc na letnich oponach
      zakorkował tydzień temu wyjazd z Wisły w kierunku Skoczowa. Wlókł się z
      prędkością konnego zaprzęgu a za nim kilkukilometrowy sznur samochodów.
    • trypel Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 09.01.10, 13:06
      prasco napisał:

      > oraz sieroty na letnich oponach i tych, którzy nie czują się na siłach aby
      > jeździć po śniegu o pozostawienie samochodu do czasu wiosennych roztopów na
      > parkingach - dla dla ogólnego dobra

      A niech sobie jezdzą.
      Dzisiaj koło 2-3 w nocy wlot do Barda Ślaskiego od strony Wrocławia był
      zablokowany przez jakies 10 km ciężarówek na zmiane z samochodami osobowymi.
      Stało to wszystko blokując jeden pas jak sobie spokojnie przejezdzałem obok.
      I pod góre z i góry :)
      Widok ich min -jak potrafiłem sie zatrzymac na podjezdzie a potem ruszyć -
      bezcenny :) i to zwykłym FWD

      Przy okazji - powinnismy całować po stopach nasze służby drogowe za to jak
      wyglądały nasze drogi dzis w nocy w porównaniu z czeskimi po drugiej stronie
      granicy.
      • kontik_71 Trypel masz @ n/t 09.01.10, 13:11
      • swan_ganz Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 09.01.10, 18:12
        powinnismy całować po stopach nasze służby drogowe za to jak
        > wyglądały nasze drogi dzis w nocy w porównaniu z czeskimi po
        drugiej stronie granicy.


        pogieło Cię? Akurat dzis w nocy musiałem przejechać trasę W-wa -
        Legnica i "jako-tako" odgarnieta była droga tylko w Siestrzeni; od
        Warszawy do Katowic (jechałem ósemka do A4) widziałem tylko i
        wyłącznie jakies trzy pługo-piaskarki w okolicach Częstochowy a Ty
        mówisz o ich jakiejkolwiek pracy na jezdniach? Ostatnia noc to była
        jedna wielka porażka drogowców i całe szczęście, że przerózne
        leszcze powstrzymały sie od wyjeżdżania na drogi i tylko dzięki
        temu, że ich na nich nie było do Legnicy udało mi sie dojechać w
        niespełna 6 godzin.... W drodze powrotnej juz nie było tak lekko bo
        pojawiły sie leszcze i momo, ze drogi wyglądały odrobine lepiej
        (szczególnie koło Katowic) to i tak wracałem ponad 8 godzin....
        Po cholere taki matoł jeden z drugim się stresuje na jezdni? Widać
        przeciez jak kurczowo trzymaja się kierownicy pędząc 50km/h z
        gaciami pełnymi strachu skoro moga przeciez pojechac lajtowo
        komunikacja zbiorczą? Lubia sie bać czy jak? I czy nie lepiej byłoby
        gdyby te swoje chore potrzeby zaspokajali w kinie na jakims horrorze?

        Poruszanie się ostatniej nocy i dzisiejszego dnia samochodem po
        polskich drogach to rodzaj sportu ekstremalnego i nie każdy powinien
        sie na to porywac tak jak nie każdy porywa się na zdobycie Mount
        Everestu.
        • trypel Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 09.01.10, 18:26
          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2114331,2,1,IMG00183201001090035.html
          chyba Ciebie pogieło skoro nie widzisz róznicy - to skrzyzowanie trasy
          Brno-Wrocław po czeskiej stronie. Tam wczoraj nikt nie odsnieżał. Kompletnie.
          Zdjecie zrobione o 1 w nocy. Po przekroczeniu granicy do Wrocławia spotkałem
          ponad 10 pługów
          • kontik_71 Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 09.01.10, 19:00
            Jestes pewny, ze to byla droga? Mnie to raczej wyglada na jakies pole
            :)
            • trypel Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 09.01.10, 19:09
              tak wygladała GŁÓWNA droga z Brna do naszej granicy :)
              nieźle, nie?
              • kontik_71 Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 09.01.10, 19:14
                Az mi sie przypomniala jazda 4 lata temu do Polski.. na odcinku od
                granicy szwajcarskiej do Stuttgartu autostrada wygladala bardzo
                podobnie do tej drogi... Snieg tak walil, ze aby w ogole jechac, trzeba
                bylo trzymac sie lewego pasa bo tam jeszcze bylo widac barierke i
                mozna bylo wywnioskowac kierunek jazdy :)
          • swan_ganz Re: Uprasza się kierowców z prawem jazdy na lato 09.01.10, 19:41
            no fakt; syf tam mieli niezły ale podobnie wyglądała w nocy A4
            między Wrockiem a Legnicą; całe szczęście, że dosc mocno wiało więc
            jeden pas w tamtą stronę był przejezdny..... Tyle, że ten wiatr na
            A4 to wydaje mi się zasługa sił natury a nie Słuzb Drogowych bo ona
            odwaliła częściowo robotę za chłopaków od pługów :-)
    • v-6 Polski skansen w pełnym rozkwicie. 09.01.10, 14:22
      A już myślałem, że nic mnie w Starym Kraju nie zaskoczy.
      Ale oto wróciwszy z okolic, gdzie śnieg zasadniczo nie pada, widzę zimę pełną gębą. Na drogach syf totalny, ludzie próbują sobie jakoś radzić. To żadne zaskoczenie, ale oto wchodzę na "moje" forum i co widzę? Pełen zachwyt! Nie, nie odwiedziłem przez pomyłkę forum Dżihadystów Ekologii, tylko forum Auto-Moto. Piejące z zachwytu nad sytuacją, w której unieruchomione samochody nie będą powodować wypadków. Wtedy każdy Polak będzie mógł wsiąść do swojego daewoo i solennie się wybrandzlować z radości, że ma samochód bezpieczny. Po co ma nim jeździć, ważne że MA.
      Czy w tym kraju tylko ja muszę dojechać rano do pracy? I wrócić przed północą? Nikt nie ma nic do załatwienia, żadnych umówionych spotkań, terminowych spraw, zakupów, których nie można już odkładać?
      Dzieci do odwożenia? Czy w zimie wszyscy Polacy jeżdżą tylko w niedzielę do kościółka? Jeśli tak, to rozumiem: Niebiosa cierpliwe, msze co godzina, zawsze na którąś się zdąży.
      I pomyśleć, że jestem w dość luksusowej sytuacji: nikt mnie nie wyrzuci z pracy za notoryczne spóźnienia. To ja mogę wyrzucić każdego z moich 220 pracowników. I jak mi taki będzie się usprawiedliwiał, że codziennie w tym samym miejscu, o tej samej porze blokuje ruch czerwony yaris na letnich oponach, to mu powiem: następnym razem poczekaj spokojnie, aż będziesz mógł go wyprzedzić. Zatrzymaj go i zapytaj kierowcę, czy przypadkiem nie ma dla ciebie jakiejs roboty, bo z tą tutaj właśnie się żegnasz.
      Pozdrawiam
      v-6
      • do.ki widze to troche inaczej 09.01.10, 14:57
        Wlasnie takie warunki pogodowe dowodza, ze tak naprawde spora czesc "podrozy" samochodowych jest niepotrzebna, a przynajmniej nie niezbedna- latwo z nich zrezygnowac, a zycie toczy sie dalej.

        Dlatego wlasnie szkoda, ze zima nie trwa caly rok. Moze czesc tych, ktorych nie sposob przekonac, ze samochod jest im niepotrzebny (jak na przyklad moi tesciowie- 45000 km w 6 lat!)- w koncu daloby sobie spokoj ze zwiekszaniem tloku na drogach.
        • luna333 Re: widze to troche inaczej 09.01.10, 15:31
          Jak jesteś taki szybki i wściekły, to kup sobie neospasminę (ziołowe
          bez recepty). Jak mają się nauczyć jeździć w warunkach zimowych
          ludzie, którzy zdali PJ latem? No nic, tylko wydawać im sezonowe
          prawo jazdy nie? Przypomnij sobie własną nieporadność przy
          pierwszych jazdach. Ci ostrożni i powolni dojadą do celu, ci szybcy
          i wściekli w końcu wylądują w rowie. Przeszkadzają Ci ludzie, którzy
          dostosowują prędkość i reakcje do posiadanych umiejętności?
          Zasada jest prosta - dotrzeć do celu bezpiecznie. Tak więc, jeśli Ci
          się tak spieszy, to weź zapas czasu i zapas cierpliwości oraz
          wyrozumiałości. Każdy kiedyś miał swój "śnieżno bałwankowy pierwszy"
          raz ;)
          • prasco Re: widze to troche inaczej 09.01.10, 16:01
            zawsze można poćwiczyć w nocy na parkingu pod hipermarketem :)
            Swoją drogą kurs na PJ powinien obejmować obowiązkową naukę jazdy w warunkach
            zimowych
            • luna333 Re: widze to troche inaczej 09.01.10, 16:17
              powinien i jestem ZA!, ale nie obejmuje, możesz zacząć kurs w marcu
              a skończyć zdanym egzaminem w czerwcu.
              Na parkingu pod hipermarketem, to niby co ma ćwiczyć - wyjazd z
              zaspy, bo parkingi nieodśnieżone??
          • qqbek Widzę to zupełnie odmiennie:) 09.01.10, 16:04
            luna333 napisała:

            > Jak jesteś taki szybki i wściekły, to kup sobie neospasminę
            (ziołowe
            > bez recepty). Jak mają się nauczyć jeździć w warunkach zimowych
            > ludzie, którzy zdali PJ latem? No nic, tylko wydawać im sezonowe
            > prawo jazdy nie?

            Pewnie, że tak. A dlaczegóżby nie? Skoro potrafią jeździć tylko w
            dobrej pogodzie, to niech nie pchają się jeździć, gdy pogoda staje
            się bardziej wymagająca.

            > Przypomnij sobie własną nieporadność przy
            > pierwszych jazdach.

            Tak... zima 1995/96, Fiat 126p z dużą "L" na dachu, okres w którym o
            oponach zimowych nikt nie słyszał... i ja pokonujący łuk na
            oblodzonym placu manewrowym bokiem.
            A potem bladość instruktora, gdy pierwszy raz odważyłem się pojechać
            tak po zwykłej drodze.
            Przeżycia zaiste niezapomniane (tak jak miny biednych "kierowców"
            wyprzedzanych przez malucha z "L" na dachu).
            Oj pamiętam ja swój start w życie kierowcy, pamiętam i z łezką w oku
            wspominam :)

            > Ci ostrożni i powolni dojadą do celu, ci szybcy
            > i wściekli w końcu wylądują w rowie.

            Przy okazji wkurzą tych, którzy nie byli szybcy i wściekli, do chwili
            napotkania na swojej drodze tych "ostrożnych i powolnych".
            Nie wiem jak Ty, ale ja prawo jazdy mam prawie 14 lat już, do tej
            pory jedna szkoda (ponad 13 lat temu, w niecały rok po odebraniu
            prawa jazdy- przyczyna: młodość i głupota, skutek: błotnik do
            klepania, klosz kierunkowskazu do wymiany. Czas: koniec lata/jesień
            '96, przy idealnych warunkach drogowych).

            > Przeszkadzają Ci ludzie, którzy
            > dostosowują prędkość i reakcje do posiadanych umiejętności?

            Tak, o ile ich prędkość i reakcje wskazują na brak elementarnych
            umiejętności.

            > Zasada jest prosta - dotrzeć do celu bezpiecznie.

            Bezpiecznie nie oznacza powoli. Bezpiecznie oznacza z prędkością
            dostosowaną do warunków na drodze. Bezpiecznie na kopnym śniegu to
            nie 20km/h tylko nadal około 70km/h.

            > Tak więc, jeśli Ci
            > się tak spieszy, to weź zapas czasu i zapas cierpliwości oraz
            > wyrozumiałości.

            Wyrozumiałość też ma swoje granice. Wyrozumiałości dla tych, którzy
            nie czując się dostatecznie pewnie na śniegu mimo wszystko wsiadają
            za kierownicę, miast skorzystać usług z komunikacji miejskiej,
            taksówki, PKP czy PKS pozbawiony jestem zupełnie.
            Jak nie potrafią jeździć na śniegu, to niech przeczekają porę
            szczytu, pojadą poćwiczyć po mniej uczęszczanych drogach i dopiero
            pakują się do ruchu w szczycie.

            > Każdy kiedyś miał swój "śnieżno bałwankowy pierwszy"
            > raz ;)

            Jak wyżej. Nikt nikomu nie każe wsiadać w samochód. Jeśli nie
            potrafisz, to nie pakuj się w śniegu w kłopoty, nie powoduj korków,
            nie wkurzaj innych kierowców. Siądź w nocy za kółko i poucz się
            cierpliwie i do skutku.
            • luna333 Re: Widzę to zupełnie odmiennie:) 09.01.10, 16:29
              qqbek napisał:
              > Pewnie, że tak. A dlaczegóżby nie? Skoro potrafią jeździć tylko w
              > dobrej pogodzie, to niech nie pchają się jeździć, gdy pogoda staje
              > się bardziej wymagająca.
              A kiedy do licha mają się nauczyć jazdy przy złej pogodzie, jeśli
              nie przy złej pogodzie????

              > Oj pamiętam ja swój start w życie kierowcy, pamiętam i z łezką w
              oku wspominam :)
              To sobie wspominaj gdy widzisz taką niemotę, ona też się uczy, więc
              popłacz rozrzewniony a nie wqrwiony

              > Nie wiem jak Ty, ale ja prawo jazdy mam prawie 14 lat już, do tej
              > pory jedna szkoda (ponad 13 lat temu, w niecały rok po odebraniu
              > prawa jazdy- przyczyna: młodość i głupota, skutek: błotnik do
              > klepania, klosz kierunkowskazu do wymiany. Czas: koniec
              lata/jesień '96, przy idealnych warunkach drogowych).
              No i super, ja też do tej pory nie skasowałam samochodu na tym
              lodzie, mimo że mi gościu lat ok 18 w BMW, wywalił bokiem na czołowe
              bo się nie wyrobił

              -Przeszkadzają Ci ludzie, którzy dostosowują prędkość i reakcje do
              posiadanych umiejętności?
              >
              > Tak, o ile ich prędkość i reakcje wskazują na brak elementarnych
              > umiejętności.
              Które nabędą, jak tylko trochę pojeżdżą i POMYŚLĄ!!!

              - Zasada jest prosta - dotrzeć do celu bezpiecznie.
              >
              > Bezpiecznie nie oznacza powoli. Bezpiecznie oznacza z prędkością
              > dostosowaną do warunków na drodze. Bezpiecznie na kopnym śniegu to
              > nie 20km/h tylko nadal około 70km/h.
              Tak właśnie myślał ten dupek z owego BMW który wyprzedzał Tir`a ale
              nie potrafił już wrócić na swój pas ruchu, więc go obróciło na bok i
              widok przed moją maską niezapomniany - sunie mi gość bokiem na
              czołowe! dosłownie centymetry i się wyratował bo ja stałam
              puszczając owego Tira z bocznej dorogi (Tir zawracał i manewrował
              dobre 10 min)

              > Wyrozumiałość też ma swoje granice. Wyrozumiałości dla tych,
              którzy
              > nie czując się dostatecznie pewnie na śniegu mimo wszystko
              wsiadają
              > za kierownicę, miast skorzystać usług z komunikacji miejskiej,
              > taksówki, PKP czy PKS pozbawiony jestem zupełnie.
              > Jak nie potrafią jeździć na śniegu, to niech przeczekają porę
              > szczytu, pojadą poćwiczyć po mniej uczęszczanych drogach i dopiero
              > pakują się do ruchu w szczycie.
              Właśnie dlatego, że chcą się nauczyć jeździć w takich warunkach, by
              w przyszłym roku nie mieć niespodzianek (może muszą jeździć
              samochodem i właśnie po to zrobi;i prawko, bo mieszkają na zadoopiu,
              gdzie autobus nie kursuje!, albo kursuje raz na sto lat)

              > Jak wyżej. Nikt nikomu nie każe wsiadać w samochód. Jeśli nie
              > potrafisz, to nie pakuj się w śniegu w kłopoty, nie powoduj
              korków,
              > nie wkurzaj innych kierowców. Siądź w nocy za kółko i poucz się
              > cierpliwie i do skutku.
              W nocy się śpi, poza tym w nocy nie ma korków, prawdziwa nauka jest
              w prawdziwych, realnych warunkach drogowych. Jeśli będzie ćwiczyć w
              nocy, to następnego ranka będzie niewyspany, zatem i bez
              umiejętności i bez refleksu. Na drodze trzeba MYŚLEĆ.

              Wyluzujcie moi drodzy... Jeśli tak was stresuje jazda za "dupami" co
              się uczą jeździć w takich warunkach, to proponuję ZTM, PKP... eee
              jak to tam dalej było?

              miłego wieczoru ;)
              • qqbek Re: Widzę to zupełnie odmiennie:) 09.01.10, 16:52
                luna333 napisała:

                > A kiedy do licha mają się nauczyć jazdy przy złej pogodzie, jeśli
                > nie przy złej pogodzie????

                Przy złej pogodzie. Wpierw na jakimś pustym placu/parkingu, potem na
                pustym kawałku drogi. A nie w centrum miasta w porze porannych
                dojazdów do pracy!

                > To sobie wspominaj gdy widzisz taką niemotę, ona też się uczy, więc
                > popłacz rozrzewniony a nie wqrwiony

                Zaręczam, że L-ki bym w życiu nie obtrąbił. Co innego niemota z
                prawem jazdy a bez umiejętności jazdy, tamująca ruch w środku dużego
                miasta.

                > No i super, ja też do tej pory nie skasowałam samochodu na tym
                > lodzie, mimo że mi gościu lat ok 18 w BMW, wywalił bokiem na
                czołowe
                > bo się nie wyrobił

                Trafił swój na swego więc. Dwoje nie potrafiących jeździć na jednym
                odcinku to już zapowiedź tragedii. Dobrze, że nic się nie stało.

                > Które nabędą, jak tylko trochę pojeżdżą i POMYŚLĄ!!!

                To niech te umiejętności nabywają w szkołach, na pustych placach, na
                ośnieżonych bocznych drogach. A nie na drogach krajowych i w centrach
                miast w godzinach szczytu!
                Myśl! Myśl nie tylko o sobie, ale też o tych, którzy po dziurki w
                nosie mają takich jak ty kierowców, tłumnie pojawiających się na
                drogach ledwo tylko śnieg przyprószy.


                > Tak właśnie myślał ten dupek z owego BMW który wyprzedzał Tir`a ale
                > nie potrafił już wrócić na swój pas ruchu, więc go obróciło na bok
                i
                > widok przed moją maską niezapomniany - sunie mi gość bokiem na
                > czołowe! dosłownie centymetry i się wyratował bo ja stałam
                > puszczając owego Tira z bocznej dorogi (Tir zawracał i manewrował
                > dobre 10 min)

                Miło z twojej strony. Świadczy o tym, że masz i czas i cierpliwość
                czekać na kogoś, kto sobie nie radzi. Niestety nie wszystkim dana
                jest taka cierpliwość, nie wszyscy mają też czas, żeby jechać za taką
                jak ty melepetą. Czy jakby za Tobą jechała karetka na sygnale,
                goniąca właśnie do jakiegoś zawałowca, to też byś stwierdziła, że w
                związku z twoimi niskimi umiejętnościami karetka musi poczekać
                cierpliwie, aż ty, jedyny nieegoistyczny kierowca w okolicy, łaskawie
                przeturlasz się 15-20km/h?
                Kierowcy myślący tak jak Ty są większymi egoistami od kierowców
                przychylających się do mojego, jakże subiektywnego, punktu widzenia.
                Skazują bowiem wszystkich innych na podziwianie pokazu swojego braku
                kompetencji, głupiego zacietrzewienia i szalejącego egoizmu.
                Nie jesteś na drodze sama. Jesteś na niej wśród innych ludzi. Nie
                każdy z nich na dojazd 5 czy 10km do pracy zwykł rezerwować 40
                minut... a ty i tobie podobne ofiary go do tego zmuszacie!

                > Właśnie dlatego, że chcą się nauczyć jeździć w takich warunkach, by
                > w przyszłym roku nie mieć niespodzianek (może muszą jeździć
                > samochodem i właśnie po to zrobi;i prawko, bo mieszkają na
                zadoopiu,
                > gdzie autobus nie kursuje!, albo kursuje raz na sto lat)

                Istnieją także małżonkowie/partnerzy, którzy dobrze spisują się w
                roli "odwożących". Szczególnie polecani takim kierowcom jak ty na
                dojazdy z zapupia dolnego do cywilizacji. Sam robię za taką sierotę
                ostatnio i to wbrew własnej woli. Ale moja narzeczona (prawo jazdy od
                ponad 2 lat, ale po śniegu nie jeździła nigdy- przynajmniej do
                wczoraj, bo w końcu dała się namówić na pojeżdżenie ze mną po śliskim
                wieczorem, żeby w końcu się trochę nauczyć) woli zdrowy rozsądek niż
                siadanie za kierownicą w zimie... i wożę ją i szanuję jej wybór, bo
                sam uważam go za mniejsze zło niż wpuszczenie jej w gęsty ruch w
                drodze do pracy.


                > W nocy się śpi, poza tym w nocy nie ma korków, prawdziwa nauka jest
                > w prawdziwych, realnych warunkach drogowych.

                A odkąd to korki mają coś wspólnego z realnymi warunkami drogowymi?
                Czego nauczy Ciebie jazda w korku? Operowania sprzęgłem?
                Na pewno nie jazdy po śliskim, bo właśnie przez takich kierowców jak
                ty, duża część tych korków powstaje, ledwo sypnie śnieg. Jazdy po
                śliskim nauczysz się tylko i wyłącznie na pustym placu, na którym
                nauczysz się kontrolować samochód w lekkim uślizgu a potem na pustej
                ulicy, która da tobie jako takie pojęcie o odmienności zachowania się
                samochodu na śliskim.

                > Jeśli będzie ćwiczyć w
                > nocy, to następnego ranka będzie niewyspany, zatem i bez
                > umiejętności i bez refleksu. Na drodze trzeba MYŚLEĆ.

                Bzdura. Powinni zakazać w takim razie prowadzenia samochodu rodzicom
                nowonarodzonych dzieci... przecież oni są wiecznie niedospani przez
                kilka pierwszych miesięcy! A muszą MYŚLEĆ!
                Androny, jakich dawno nie czytałem.

                > Wyluzujcie moi drodzy... Jeśli tak was stresuje jazda za "dupami"
                co
                > się uczą jeździć w takich warunkach, to proponuję ZTM, PKP... eee
                > jak to tam dalej było?

                Tak... a wtedy będzie już spokój, bo ZTM utknie w korkach
                powodowanych przez owe "dupy". Logiką w tym wywodzie niestety nie
                grzeszysz.

                > miłego wieczoru ;)
                Wzajemnie. Zaraz kręgle... jadę rzecz jasna samochodem, chociaż
                szklanka na ulicy :)
                • luna333 Re: Widzę to zupełnie odmiennie:) 09.01.10, 17:18
                  Przy złej pogodzie. Wpierw na jakimś pustym placu/parkingu, potem
                  na pustym kawałku drogi. A nie w centrum miasta w porze porannych
                  > dojazdów do pracy!

                  i czego to dowiedzie, że na pustym polu potrafią jeździć?

                  > Zaręczam, że L-ki bym w życiu nie obtrąbił. Co innego niemota z
                  > prawem jazdy a bez umiejętności jazdy, tamująca ruch w środku
                  dużego miasta.

                  dlatego jestem za zielonym liściem na szybuie delikwenta

                  > > No i super, ja też do tej pory nie skasowałam samochodu na tym
                  > > lodzie, mimo że mi gościu lat ok 18 w BMW, wywalił bokiem na
                  > czołowe bo się nie wyrobił

                  ja mam 34, więc prawie mogłabym być jego matką, nie trafił swój
                  na swego, zonk kolego


                  > To niech te umiejętności nabywają w szkołach, na pustych placach,
                  na ośnieżonych bocznych drogach. A nie na drogach krajowych i w
                  centrach miast w godzinach szczytu!

                  mają prawko i jadą do pracy, też się spieszą


                  > Miło z twojej strony. Świadczy o tym, że masz i czas i cierpliwość
                  > czekać na kogoś, kto sobie nie radzi. Niestety nie wszystkim dana
                  > jest taka cierpliwość, nie wszyscy mają też czas, żeby jechać za
                  taką
                  > jak ty melepetą. Czy jakby za Tobą jechała karetka na sygnale,
                  > goniąca właśnie do jakiegoś zawałowca, to też byś stwierdziła, że
                  w
                  > związku z twoimi niskimi umiejętnościami karetka musi poczekać
                  > cierpliwie, aż ty, jedyny nieegoistyczny kierowca w okolicy,
                  łaskawie
                  > przeturlasz się 15-20km/h?
                  > Kierowcy myślący tak jak Ty są większymi egoistami od kierowców
                  > przychylających się do mojego, jakże subiektywnego, punktu
                  widzenia.
                  > Miło z twojej strony. Świadczy o tym, że masz i czas i cierpliwość
                  > czekać na kogoś, kto sobie nie radzi. Niestety nie wszystkim dana
                  > jest taka cierpliwość, nie wszyscy mają też czas, żeby jechać za
                  taką
                  > jak ty melepetą. Czy jakby za Tobą jechała karetka na sygnale,
                  > goniąca właśnie do jakiegoś zawałowca, to też byś stwierdziła, że
                  w
                  > związku z twoimi niskimi umiejętnościami karetka musi poczekać
                  > cierpliwie, aż ty, jedyny nieegoistyczny kierowca w okolicy,
                  łaskawie
                  > przeturlasz się 15-20km/h?
                  > Kierowcy myślący tak jak Ty są większymi egoistami od kierowców
                  > przychylających się do mojego, jakże subiektywnego, punktu
                  widzenia.


                  > Miło z twojej strony. Świadczy o tym, że masz i czas i cierpliwość
                  > czekać na kogoś, kto sobie nie radzi. Niestety nie wszystkim dana
                  > jest taka cierpliwość, nie wszyscy mają też czas, żeby jechać za
                  taką jak ty melepetą.

                  no jeśli kierowca Tira z 2 naczepami sobie nie radzi, to ja
                  przepraszam, koła mu boksowały a on tymi dwoma naczepami próbował
                  cofać i zablokował cały przejazd, miałam mu na czołowe wyjechać i
                  jeszcze go strąbić, bo sobie nie radził????



                  > Kierowcy myślący tak jak Ty są większymi egoistami od kierowców
                  > przychylających się do mojego, jakże subiektywnego, punktu
                  widzenia. Skazują bowiem wszystkich innych na podziwianie pokazu
                  swojego braku kompetencji, głupiego zacietrzewienia i szalejącego
                  egoizmu. Nie jesteś na drodze sama. Jesteś na niej wśród innych
                  ludzi. Nie każdy z nich na dojazd 5 czy 10km do pracy zwykł
                  rezerwować 40 minut... a ty i tobie podobne ofiary go do tego
                  zmuszacie!

                  Lo mato i ojcze, to se zamów taksókę lotniczą, ja akurat jeżdżę
                  szybko, więc to nie do mnie te gadki, bo też mnie irytują nieporadni
                  i wolni, ale nie śmiem złego słowa powiedzieć, bo wiem, że nie
                  każdym bozia dała refleks i myślenie jednocześnie, wolę o nich nie
                  czytać na WP , że się zabili



                  > Istnieją także małżonkowie/partnerzy, którzy dobrze spisują się w
                  > roli "odwożących". Szczególnie polecani takim kierowcom jak ty na
                  > dojazdy z zapupia dolnego do cywilizacji. Sam robię za taką
                  sierotę ostatnio i to wbrew własnej woli. Ale moja narzeczona (prawo
                  jazdy od ponad 2 lat, ale po śniegu nie jeździła nigdy- przynajmniej
                  do wczoraj, bo w końcu dała się namówić na pojeżdżenie ze mną po
                  śliskim wieczorem, żeby w końcu się trochę nauczyć) woli zdrowy
                  rozsądek niż siadanie za kierownicą w zimie... i wożę ją i szanuję
                  jej wybór, bo sam uważam go za mniejsze zło niż wpuszczenie jej w
                  gęsty ruch w drodze do pracy.

                  i "goowno jej to dało, bidulka, robi z siebie jełope, a ty z
                  siebie dzielnego rycerza, tak trzymaj, ponoć kobieta to słaba płeć -
                  będziesz robił na swoją narzeczoną do usranej śmierci a ona
                  skrzętnie to wykorzystuje hehe, taak, wygodne to, ja taka biedna i
                  nieszczęśliwie nieumiejętna, ty zaś mój rycerz, który wyrartujesz,
                  no ale nie każda kobieta to taka wyrachowana dupa, lub taka
                  niedołęga, jak twoja

                  Ok - obiad mi się przypala muszę przewrócić kotlety...
                  za chwilę wrócę ;)
                  • luna333 Re: Widzę to zupełnie odmiennie:) 09.01.10, 17:30
                    A odkąd to korki mają coś wspólnego z realnymi warunkami drogowymi?
                    Czego nauczy Ciebie jazda w korku? Operowania sprzęgłem?
                    Na pewno nie jazdy po śliskim, bo właśnie przez takich kierowców jak
                    ty, duża część tych korków powstaje, ledwo sypnie śnieg. Jazdy po
                    śliskim nauczysz się tylko i wyłącznie na pustym placu, na którym
                    nauczysz się kontrolować samochód w lekkim uślizgu a potem na pustej
                    ulicy, która da tobie jako takie pojęcie o odmienności zachowania
                    się
                    samochodu na śliskim.

                    bla bla bla, ucz narzeczoną, a potem wyjedzie na ulicę a i tak
                    będzie zakałą, bo stres z tym, że ktoś za nią stoi i ją strąbił
                    sprawi że się zestresuje i głupot narobi, bo teoria i praktyka na
                    placu, ma się nijak do jazdy codziennej


                    Bzdura. Powinni zakazać w takim razie prowadzenia samochodu rodzicom
                    nowonarodzonych dzieci... przecież oni są wiecznie niedospani przez
                    kilka pierwszych miesięcy! A muszą MYŚLEĆ! Androny, jakich dawno nie
                    czytałem.

                    a żebyś wiedział, chodziłam po ścianach, facet owszem jak nie
                    wstaje do malucha co godzinę regularnie przez pół roku a płacze, że
                    mu baba każe co drugie marudzenie, nigdy nie pojmie jak to jest spać
                    przeez rok po 2 h na dobę, a jeszcze się dziwi, że baba ma depresję,
                    tyle że baba przez ten rok przespała tyle godzin, co jej facet w
                    tydzień przesypia


                    Tak... a wtedy będzie już spokój, bo ZTM utknie w korkach
                    powodowanych przez owe "dupy". Logiką w tym wywodzie niestety nie
                    grzeszysz.

                    EE no mamy Buss pasy - i możesz się bujać


                    Wzajemnie. Zaraz kręgle... jadę rzecz jasna samochodem, chociaż
                    szklanka na ulicy :)
                    tylko nie pij, albo weź taxi, bo umiejętności jak widać rosną
                    wprost proporcjonalnie do spożycia
                    • jureek Re: Widzę to zupełnie odmiennie:) 11.01.10, 10:04
                      Jak tak czytam ten wątek, to dochodzę do wniosku, że jednak konieczne byłyby
                      porządne badania psychologiczne, zanim komuś wyda się prawo jazdy. W końcu nie
                      każdy musi być kierowcą. Narwańcy z całą pewnością na kierowców się nie nadają.
                      Jura
                  • qqbek Re: Widzę to zupełnie odmiennie:) 11.01.10, 11:57
                    luna333 napisała:

                    > i czego to dowiedzie, że na pustym polu potrafią jeździć?

                    Niczego nie dowiedzie, bo dowodzić nie ma czego. Nauczy za to nie bać się
                    rozsądnej prędkości na śliskiej nawierzchni i kontrolować pojazd w poślizgu.

                    > dlatego jestem za zielonym liściem na szybuie delikwenta

                    Świeżym kierowcom listek, Żydom gwiazda Dawida a Polakom "P"... czy na prawdę
                    jesteś za powszechną stygmatyzacją i szufladkowaniem ludzi?
                    Znam kilku "świeżych" kierowców, którzy bez najmniejszych kompleksów radzą sobie
                    w ruchu drogowym na śliskim. Znam też kilku "weteranów szos", którzy zupełnie
                    głupieją ledwo śnieg spadnie.

                    > ja mam 34, więc prawie mogłabym być jego matką, nie trafił swój
                    > na swego, zonk kolego


                    Ja mam 31 z hakiem. Chodziło mi o równie niski poziom umiejętności a nie
                    wyimaginowane "starszeństwo".

                    > mają prawko i jadą do pracy, też się spieszą

                    A czy pozwolenie na broń to też licencja na zabijanie? Mają prawo jazdy, ale nie
                    oznacza ono, że potrafią jeździć.
                    I nie wmówisz mi, że ktoś, kto jedzie 20-30km/h na drodze po której można
                    spokojnie jechać przepisowe "50" się gdziekolwiek śpieszy.

                    > no jeśli kierowca Tira z 2 naczepami sobie nie radzi, to ja
                    > przepraszam, koła mu boksowały a on tymi dwoma naczepami próbował
                    > cofać i zablokował cały przejazd, miałam mu na czołowe wyjechać i
                    > jeszcze go strąbić, bo sobie nie radził????


                    Wyprzedzić/ominąć nie łaska?
                    Gdybyś jeszcze nie zauważyła, to kierowcy ciężarówek najgorzej radzą sobie
                    właśnie zimą, na stromych podjazdach.
                    Muszę też poszukać jakiegoś ciągnika siodłowego, który dwie naczepy pociągnie...
                    dla mnie to zupełna nowość, no ale skoro ludzie już na drogach takie cuda widzą,
                    to przecież muszą one istnieć.

                    > Lo mato i ojcze, to se zamów taksókę lotniczą, ja akurat jeżdżę
                    > szybko, więc to nie do mnie te gadki, bo też mnie irytują nieporadni
                    > i wolni, ale nie śmiem złego słowa powiedzieć, bo wiem, że nie
                    > każdym bozia dała refleks i myślenie jednocześnie, wolę o nich nie
                    > czytać na WP , że się zabili


                    Sama pisałaś powyżej:
                    "Przeszkadzają Ci ludzie, którzy
                    dostosowują prędkość i reakcje do posiadanych umiejętności?
                    Zasada jest prosta - dotrzeć do celu bezpiecznie. Tak więc, jeśli Ci
                    się tak spieszy, to weź zapas czasu i zapas cierpliwości oraz
                    wyrozumiałości. Każdy kiedyś miał swój "śnieżno bałwankowy pierwszy"
                    raz ;)"

                    To też odpisałem, że mi bardzo przeszkadzają.


                    > i "goowno jej to dało, bidulka, robi z siebie jełope, a ty z
                    > siebie dzielnego rycerza, tak trzymaj, ponoć kobieta to słaba płeć.
                    > będziesz robił na swoją narzeczoną do usranej śmierci a ona
                    > skrzętnie to wykorzystuje hehe, taak, wygodne to, ja taka biedna i
                    > nieszczęśliwie nieumiejętna, ty zaś mój rycerz, który wyrartujesz,
                    > no ale nie każda kobieta to taka wyrachowana dupa, lub taka
                    > niedołęga, jak twoja


                    Biorąc pod uwagę głębokość i neutralność (a także wysokie walory merytoryczne)
                    powyższego wywodu, odgryzę się po poniższym:

                    > Ok - obiad mi się przypala muszę przewrócić kotlety...
                    > za chwilę wrócę ;)

                    Idź do garów kobieto, tam twoje miejsce.
                    • luna333 Re: Widzę to zupełnie odmiennie:) 11.01.10, 12:07
                      ok, nie chce mi się tego wszystkiego czytać.
                      W skrócie, tak masz rację, poćwiczenie na pustej drodze, pustym
                      terenie to fajna sprawa. Potem jednak i tak się wyjedzie na drogę,
                      aby wykorzystać w praktyce "nabyte" umiejętności.
                      Nie sądzę aby Twoja narzeczona od razu gnała 70km/h na lodzie.
                      Idea zielonego liścia tyczy się braku doświadczenia, nie ważne czy
                      prawko rok czy 10.
                      > Znam kilku "świeżych" kierowców, którzy bez najmniejszych
                      kompleksów radzą sobi
                      > e
                      > w ruchu drogowym na śliskim. Znam też kilku "weteranów szos",
                      którzy zupełnie
                      > głupieją ledwo śnieg spadnie.

                      I o to właśnie chodzi, wczoraj doświadczony kierowca, czyli zięć
                      mojej sąsiadki, wpakował całą rodzinkę do rowu.

                      > > [i]no jeśli kierowca Tira z 2 naczepami sobie nie radzi,
                      > Wyprzedzić/ominąć nie łaska?
                      No nie łaska, bo zablokował w poprzek jezdnię w obu kierunkach.
            • swan_ganz Re: Widzę to zupełnie odmiennie:) 09.01.10, 18:32
              Bezpiecznie na kopnym śniegu to nie 20km/h tylko nadal około
              70km/h.


              gadanie... Da sie i 120km/h.. I tez będzie bezpiecznie :-)
            • milu100 Re: Widzę to zupełnie odmiennie:) 10.01.10, 08:41
              qbek napisał:

              > Bezpiecznie nie oznacza powoli. Bezpiecznie oznacza z prędkością
              > dostosowaną do warunków na drodze. Bezpiecznie na kopnym śniegu to
              > nie 20km/h tylko nadal około 70km/h.

              bezpiecznie do momentu awaryjnego hamowania, samochód bez ABS-u może pofrunąć
              gdziekolwiek, tez z ABS będzie hamował trochę dłużej niż ten bez ABS, który
              jednak się utrzyma na drodze, a awaryjne hamowania zdarzają się i w lato i nie
              zawsze kończą się szczęśliwie, znajomy stracił dwa dni temu samochód gdy jakiś
              ścigacz wjechał mu w tyłek

              • do.ki Re: Widzę to zupełnie odmiennie:) 10.01.10, 11:08
                > a awaryjne hamowania zdarzają się i w lato i nie
                > zawsze kończą się szczęśliwie,

                E tam. Koniecznosc hamowania awaryjnego czesciej niz raz na, powiedzmy, rok, niewazne lato czy zima, oznacza, ze kierowca spieprzyl sprawe albo po prostu nie uwaza na droge i nie mysli.
                Jesli musiales/as hamowac awaryjnie, po dojechaniu na miejsce siad i spokojnie sie zastanow na czym polegal twoj blad i jak go na przyszlosc uniknac.
                • swan_ganz Re: Widzę to zupełnie odmiennie:) 10.01.10, 14:29
                  > Jesli musiales/as hamowac awaryjnie, po dojechaniu na miejsce
                  siad i spokojnie sie zastanow


                  jeśli zastosowałbym Doki Twoja radę to juz na nic innego nie miałbym
                  czasu bo cały czas który mam do dyspozycji zajełoby mi dumanie :-)
                  • do.ki Re: Widzę to zupełnie odmiennie:) 10.01.10, 16:22
                    Moze roznimy sie co do definicji hamowania awaryjnego?
                    • qqbek Re: Widzę to zupełnie odmiennie:) 11.01.10, 11:01
                      do.ki napisał:

                      > Moze roznimy sie co do definicji hamowania awaryjnego?

                      Zapewne tak. Hamowanie awaryjne to nagłe hamowanie do zera w związku z
                      zaistniałą na drodze sytuacją, której nie dało się przewidzieć (na przykład tuż
                      pod maskę wbiegnie tobie dziecko, które czujnie chowało się za budą pana z
                      dostawczaka z obowiązkową kartką "zaopatrzenie", zaparkowanego na przejściu dla
                      pieszych).
                      Takie hamowanie mam raz do roku średnio (jak się zagapię i nie przewiduję:).
                      Wszelkie inne hamowania da się zaplanować lub przewidzieć, przynajmniej w znanym
                      sobie terenie zabudowanym.

                      Wczoraj w gęstej śnieżycy zrobiłem ponad 30km po swoim mieście... i jestem w
                      szoku, ilu niedzielnych kierowców pokroju luny333 nadal forsuje swój egoistyczny
                      punkt widzenia na prędkość i jazdę po śliskim (do tego nierzadko na lewym pasie!).

                      90% kierowców jedzie normalnie (no może ciut wolniej niż zazwyczaj), hamuje ich
                      te 10% jeżdżące jak skończone cioty :(
                      • do.ki dokladnie tak! 11.01.10, 11:21
                        qqbek napisał:

                        > Zapewne tak. Hamowanie awaryjne to nagłe hamowanie do zera w
                        związku z
                        > zaistniałą na drodze sytuacją, której nie dało się przewidzieć (na
                        przykład tuż
                        > pod maskę wbiegnie tobie dziecko, które czujnie chowało się za
                        budą pana z
                        > dostawczaka z obowiązkową kartką "zaopatrzenie", zaparkowanego na
                        przejściu dla
                        > pieszych).
                        > Takie hamowanie mam raz do roku średnio (jak się zagapię i nie
                        przewiduję:).
                        > Wszelkie inne hamowania da się zaplanować lub przewidzieć,
                        przynajmniej w znanym
                        > sobie terenie zabudowanym.


                        To wlasnie mialem na mysli. Niezmiernie rzadko zdarzaja sie
                        sytuacje "niespodziewane" na drodze, ale do tego trzeba za
                        kierownica myslec, a nie sluchac muzy czy co tam jeszcze sie robi za
                        kolkiem.
                  • ulubiony19 Re: Widzę to zupełnie odmiennie:) 10.01.10, 18:27
                    jeśli zastosowałbym Doki Twoja radę to juz na nic innego nie
                    miałbym
                    > czasu bo cały czas który mam do dyspozycji zajełoby mi dumanie :-)

                    Dumanie jest dobre,jak zostajesz sam w domu.Ty staraj się dążyć do
                    tego,aby pewna literka w wyrazie "dumanie" zostałą zgrabną "igrek":)
                    Wtedy czas... a w dupie będziesz go miał:)

                    Pozdr
          • swan_ganz Re: widze to troche inaczej 09.01.10, 18:29
            (ziołowe bez recepty)

            akurat Doki to może sobie sam recepte wypisać więc niekoniecznie
            musisz sie ograniczać do "ziołowych"... Moga byc tez psychotropy :-)

            Jak mają się nauczyć jeździć w warunkach zimowych
            > ludzie, którzy zdali PJ latem?


            sa różnego rodzaju kursy dokształcające, szkoły jazdy w
            ostateczności mozna sobie (korzystając z aktualnych warunków)
            poćwiczyć drifciki na parkingu przed hipermarketem ale ostatnim
            miejscem do nauki jazdy powinna być droga publiczna; nie zgadzam sie
            na robienie dla takich uczących sie za pachołki do potrąceń...

            Przeszkadzają Ci ludzie, którzy
            > dostosowują prędkość i reakcje do posiadanych umiejętności?


            a nie moga dostosowywać na lewym pasie? Musi to byc prawy pas?
            I dodatkowe pytanie; czy jak widzisz "wariata" to czy powodowana
            własnym pozioem bezpieczeństwa będziesz go starała sie wyhamować i
            miec go za plecami czy tez raczej w twoim interesie jest by
            ten "wariat drogowy" minął Cie jak najszybciej i pojechał w swoja
            stronę?

            Tak więc, jeśli Ci się tak spieszy, to weź zapas czasu i zapas
            cierpliwości oraz wyrozumiałości.


            chcesz telefon do rodziny kogos komu nerki wysiadły i z tego
            powodu "puchnie" w szpitalu ale ktos kto byc może mógłby mu pomóc
            nie przyjeżdża bo zajęty jest właśnie rozdawaniem
            swojej "wyrozumiałości" na drodze..? No to jak? Chcesz powiedziec to
            samo co tu rodzinie tego chłopaka? :-)

            Każdy kiedyś miał swój "śnieżno bałwankowy pierwszy"
            > raz ;)

            faktycznie... Każdy kiedyś zostaje bałwanem... :-)
            • luna333 Re: widze to troche inaczej 09.01.10, 18:39
              aaaaa wariatów dogowych spotkałam mnóstwo, mój biedny 4 letni synek
              słucha moich "wynurzeń" na temat niedorajd, ale z drugiej strony
              rozumiem,tylko czemu nie ma liścia na tyle?, jak się uczy to winien
              poinformwać o tym innych, ciśnienie im spadnie i poziom stresu nie
              wywoła zatoru i wylewu ;) Jeśli nie potrafi się pogodzić z faktem
              niemot, toznaczy, że sam ma problem, bo niemoty się starają jak
              mogą, a czy on stara się je zrozumieć?
              • swan_ganz Re: widze to troche inaczej 09.01.10, 19:36
                widzę Luno, ze masz zapędy skierowane na diagnostyke medyczyną... :-)
                Dobrze trafiłaś bo ja moge sporo Ci o tym opowiedzieć i po rzuceniu
                okiem na Twój netowy profil jestem skłonny podzielic się z Tobą
                swoja wiedza... :-) Więcej nawet; znajdziemy jakis parking gdzie
                nauczę Cie jak bezpiecznie kontrolować poslizgi nawet wtedy gdy
                wpadniemy w nie przy sporych szybkościach. To co robimy? :-)

                p.s. starannie unikasz odpowiedzi na moje sugestję dot; podzielnia
                się swoja wyrozumiałościa z rodziną tego chorego chłopaka o którym
                było wyżej a chętnie bym to zrobił bo oni mieli do mnie pretensje,
                że te 550 kilometrów po lodzie i śniegu nieco ponad pięć godzin a
                oni uznali, że to stanowczo za długo... Innymi słowy; potrzebuję by
                mnie ktos własna piersia zasłonił :-)

                • luna333 Re: widze to troche inaczej 10.01.10, 07:45
                  sory, nie było mnie to już wczoraj, zatem odpowiadam.
                  A i owszem, z chęcią bym się pouczyła kontrolowanych poślizgów z
                  dużą prędkością :) To musiałby yć duuuuży praking.
                  Co zaś tych nerek, jeździsz karetką? A i owszem, podziwiam kierowców
                  karetek, bo nie dość że im "kogut" wyje jak opętany, to jeszcze
                  gnają na złamanie karku. Wczoraj obserwowałam taką na sygnale, ale
                  po śniego-lodzie jechała max 50.
                  • swan_ganz Re: widze to troche inaczej 10.01.10, 14:07
                    > Co zaś tych nerek, jeździsz karetką? A i owszem, podziwiam
                    kierowców karetek,


                    no niestety; to nie mnie podziwiasz bo nie jestem kierowca karetki
                    ale cały czas mam nadzieję, że kiedys zostane kierowca jakiegos
                    tir-a (mam taki punkt w swoim prywatnym buisness planie dot; marzeń)
                    Pracuje dla firmy medycznej, która niedawno zajmowała się "nerkami"
                    i z pewnych powodów o których tu nie będę pisał zostałem
                    właścicielem sporej ilości sprzętu medycznego w tym i kilku aparatów
                    do hemofiltracji... W zaprzyjaźnionych, biednych szpitalach to
                    wiedzą i jak mają kłopoty to dzwonia i pytaja czy nie mógłbym im
                    pozyczyć ich na trochę i przy okazji pomóc podłaczyć pacjenta bo oni
                    znowu zapomnieli "gałkologię" aparatu.. :-)
                    Sama widzisz, że w takiej sytuacji trudno jest odmówic szpitalowi bo
                    oni faktycznie z takimi prośbami wychodza tylko wtedy gdy juz maja
                    (a konkretniej; ich pacjent) "nóż na gardle" i ja w takich
                    sytuacjach nie potrafie zostawić ich z tym problemem choć nie jest
                    to przecież mój kłopot... Kiedys miałem łatwiej bo to był sprzęt
                    firmy, która reprezentuję i w takich sytuacjach mogłem korzystać z
                    zasobów personalnych tej firmy delegując do takiej misji któregos z
                    pracowników firmy ale dziś musze robić to sam.
                    I robie to tyle, że na końcu zamiast podziękowań dostaję zjebkę od
                    roszczeniowo nastawionej rodziny pacjenta... Człowiek jedzie na
                    drugi koniec Polski, w środku nocy, w ch..owo ekstremalnie złych
                    warunkach drogowych, kompletnie za friko (ja z tego mam tylko
                    koszty; nieprzespana noc, koszt paliwa, zmęczenie, praca na
                    oddziale) i rodzina pacjenta, która jest wkurzona bo ich zdaniem
                    jadąc do ich chorego syna to ja powinienem wynając helikopter by
                    było szybciej i nawet po wyjaśnieniu im niuansów mojego udziału w
                    tej historii nie byli w stanie zdobyć się na podziękowanie. Dlatego
                    chetnie bym Ci dał telefon do nich byś mogła i ich obdarzyć swoja
                    bezgraniczną wyrozumiałością dla uczących się jeździć drogowych
                    matołków :-)

                    > A i owszem, z chęcią bym się pouczyła kontrolowanych poślizgów
                    z dużą prędkością :) To musiałby yć duuuuży praking.


                    Mówisz, że duzy parking będzie potrzebny? Cholera... myslałem,
                    że moja sypialnia wystarczy (też duza jest..) ale w tej sytuacji
                    pewnie jednak będzie zbyt mała więc trzeba będzie cos innego
                    wymyslić.... W Poznaniu maja duzy tor samochodowy i tam mozna takie
                    rzeczy sobie poćwiczyć pod okiem instruktora bo tego tez tam można
                    wynająć... Dodatkowym plusem tej poznańskiej lokalizacji jest
                    bliskosc puszczykowskiej Hotelarni (SPA) gdzie przyjmuje chyba
                    najlepsza masarzystka Monika. Do tej pory nikt tak jak ona mnie
                    jeszcze nie wymęczył (a materiał porównawczy mam spory..) więc ze
                    spokojnym sumieniem mogę Cię zaprosić na edukacyjno-rozrywkowy
                    weekend do Hotelarni... Wybieram się tam na przedostani weekend
                    stycznia (22-24) więc jak też chcesz jechac to zapraszam.. :-)

                    • luna333 Re: widze to troche inaczej 10.01.10, 15:05
                      Dla rodzica cierpiącego dziecka 5 min to też wieczność, zatem
                      rozumiem że w szoku byli. Mam nadzieję, że sprzęt który dowizłeś
                      spełnił swoją rolę i chłopakowi nic nie jest (o ile można tak
                      powiedzieć, bo pewno na dawcę to sobie poczeeka).
                      A co do reszty wypowiedzi, to w małej sypialni też można nieźle
                      poszaleć, no chyba że ty tańczysz przed... jak niektóre zwierzątka w
                      porze godowej, więc duużo miejsca Ci potrzeba ;)
                      A tak serio, nie skorzystam ;)
                      • swan_ganz Re: widze to troche inaczej 10.01.10, 15:36
                        Mam nadzieję, że sprzęt który dowizłeś spełnił swoją rolę i
                        chłopakowi nic nie jest


                        no niestety; nerki to był jego najmniejszy problem (AH1N1) i był
                        konsekwencja ponad dwudziestodniowej wentylacji i utlenowania
                        krwi... ECMO by mu zwiekszyło szansę ale tez tylko wtedy gdyby
                        zastosowano je te dwadzieścia dni wcześniej... Zresztą jechała do
                        niego ekipa z ECMO (ta sama, która działała w Suwałkach) ale w
                        połowie drogi koledzy mieli juz wolne bo dotarły do nich wyniki i
                        juz wiedzieli, że maja wolny weekend.
                        Ja też przed wyjazdem wjedziałem, że to tylko formalność ale dla
                        spokoju sumienia jestem gotów zarwać noc czy dwie...

                        > A tak serio, nie skorzystam ;)


                        się zastanów Luna; masz jeszcze parę dni... Z nikim sie tak nie
                        poślizgasz jak ze mna :-)
                        • luna333 Re: widze to troche inaczej 10.01.10, 16:24
                          > Ja też przed wyjazdem wjedziałem, że to tylko formalność ale dla
                          > spokoju sumienia jestem gotów zarwać noc czy dwie...

                          To nie dziwię się rozpaczy rodziców... Mam dziecko i gdyby mu się
                          coś stało, to bym zwariowała z rozpaczy i obwiniała cały świat, nie
                          dziwię się więc jego rodzicom :( Smutno się robi, ech

                          A co do propozycji, to qrde forum matrymonialne czy co?
                          No dziś uprawiałam taniec na lodzie, bo ta osiedlówka nie widziała
                          łopaty odkąd pierwsze śniegi sypnęły. Lodowisko, tylko piruety
                          wykręcać. No dobra, dałam gościowi kluczyki i zrobiłam z
                          siebie "blondynkę" :) Wyjechał, ale też zajęło mu to troochę czasu.
                          Na pocieszenie Rowecki był niczego sobie i można było stówką zasuwać.

                          Twoja oferta odnośnie nauki kontrolowanych poślizgów samochodem,
                          była fajna. Reszta oferty jest milczeniem ;)
                          • swan_ganz Re: widze to troche inaczej 10.01.10, 17:17
                            > To nie dziwię się rozpaczy rodziców...

                            ja tez nie dziwię sie rozpaczy rodziców ale rozpacz (nawet
                            największa) nie jest usprawiedliwieniem dla zwykłego chamstwa.

                            > A co do propozycji, to qrde forum matrymonialne czy co?


                            nie obiecuj sobie zbyt duzo Luna po tej mojej propozycji bo ona
                            przecież nie była natury matrymonialnej lecz tylko i WYŁĄCZNIE
                            edukacyjno-rozrywkowo-relaksującą i będę bronił jej przed
                            jakąkolwiek próba zmiany jej charakteru... Szczególnie wtedy gdy
                            próby idą w kierunku zobowiązujących :-)

                            > Twoja oferta odnośnie nauki kontrolowanych poślizgów
                            samochodem, była fajna. Reszta oferty jest milczeniem ;)


                            mogę wynająć dwa pokoje... :-)
                            • luna333 Re: widze to troche inaczej 10.01.10, 17:50
                              >rozpacz (nawet największa) nie jest usprawiedliwieniem dla
                              zwykłego chamstwa.

                              Masz dzieci? Obłęd w rozpaczy... Może oni myśleli, że gdyby
                              wcześniej, że gdyby inaczej, to ich dziecko by żyło. Nie jestem w
                              stanie się o tym wypowiedzieć, bo sama nie wiem, co bym myślała i
                              mówiła, bo jak pisałam, ja bym zwariowała z rozpaczy, a od wariata
                              trudno wymagać by myślał logicznie.

                              EEE dwa pokoje?, to gdzie ta duża sypialnia ;)
                              ;)ps. jestem formalnie zamężną kobietą, a ty mi tu takie
                              niestosowne.. a Fe ;)
                              • swan_ganz Re: widze to troche inaczej 10.01.10, 18:14
                                > Masz dzieci? ..

                                mam córkę; ma 12 lat

                                > Obłęd w rozpaczy..

                                pamietaj, że nie ma złych dzieci; moga byc tylko źli rodzice...
                                Faktem jest oczywiście, że nasze pasożyty czasem mocno zaleza nam za
                                skórę ale tym niemniej nie moge powiedzieć, że ta moja córka to
                                jakis "obłęd w rozpaczy" a wręcz przeciwnie; dostarcza mi ona sporo
                                satysfakcji :-)

                                bo sama nie wiem, co bym myślała i
                                > mówiła, bo jak pisałam, ja bym zwariowała z rozpaczy


                                i też wyzywała bys ludzi, którzy chcą Ci pomóc? Wprawdzie rozumiem,
                                ze mogli byc zszokowani ale mieli przeciez na wyjście z tego szoku
                                ponad dwadzieścia dni... Inaczej bym patrzył na tych ludzi gdyby ich
                                syn trafił do szpitala w wyniku wypadku czyli czegoś w rodzaju;
                                " przed chwila wyszedł z domu pełny życia a po godzinie umiera w
                                szpitalu" ale nie w sytuacji gdy dramat trwa juz trzeci tydzień bo
                                to jest dostatecznie długi czas by sie ogarnąć i zacząć jednak
                                myslec logicznie..

                                > EEE dwa pokoje?, to gdzie ta duża sypialnia ;)


                                zawsze taka szybka jestes? Ta duza sypialnia jest w warszwskim
                                Wilanowie...

                                > ;)ps. jestem formalnie zamężną kobietą, a ty mi tu takie
                                > niestosowne..


                                o.. To fajnie; masz z kim zostawic dzidziusia :-)
                                No i są jeszcze inne pozytywy wynikające z Twojego uregulowanego
                                statusu ale przedwczesnie i bezzasadnie byłoby o nich teraz pisać
                                :-)
                                • luna333 Re: widze to troche inaczej 10.01.10, 18:31
                                  Obłęd w rozpaczy miał się tyczyć sytuacji krytycznej, w jakiej
                                  znajduje się dzieciak. Mój synek dusił się bułką, utknęła mu w
                                  gardle, wszelkie formy odblokowania mu dróg oddechowych nie
                                  działały, na karetkę nie było czasu, bo zrobił się fioletowy,
                                  bezwładny z wytrzeszczem oczu i zerową reakcją oddechową. Na
                                  szczęście ktoś mi pomógł i się udało.

                                  > o.. To fajnie; masz z kim zostawic dzidziusia :-)
                                  > No i są jeszcze inne pozytywy wynikające z Twojego uregulowanego
                                  > statusu ale przedwczesnie i bezzasadnie byłoby o nich teraz pisać
                                  > :-)

                                  Formalnie, znaczy się tyle co formalnie, czyli nie mam z kim
                                  zostawić ;)
                                  ps. Mój "starszak" czyli prawie 4,5r obraziłby się przeokropnie za
                                  nazwanie go dzidziusiem :)

                                  > zawsze taka szybka jestes? Ta duza sypialnia jest w warszwskim/

                                  E no ja tylko konkretna i precyzyjna.

                                  > i też wyzywała bys ludzi, którzy chcą Ci pomóc?
                                  Ni wiem co bym zrobiła, bo kłaniam się w pół osobie, która uratowała
                                  mi dziecko. Nie wiem co Ci powiedzieli tamci ludzie...



                            • robert888 Re: widze to troche inaczej 10.01.10, 18:00
                              Myślałeś swan, że to tak ganz einfach? Radzę ci - odpuść.
                              Przeca luna to brodaty szyper z Tolkmicka. Chwilowo mu zalew zamarzł więc z
                              nudów fedruje na forum a ty aż na takim głodzie, że się podniecasz?
                              Już wiem skąd te marzenia aby kiedyś zostać tirowcem he he:) Nęcą jarzeniowe
                              spódniczki rumunek, co?
                              • luna333 Re: widze to troche inaczej 10.01.10, 18:09
                                o qrde rozgryzłeś mnie ;)
                                A swoją drogą, tylko skrajny desperat łapie się na tirówki, zdrowie
                                nie miłe czy co?
        • jureek Re: widze to troche inaczej 11.01.10, 10:00
          do.ki napisał:

          > (jak na przyklad moi tescio
          > wie- 45000 km w 6 lat!)- w koncu daloby sobie spokoj ze zwiekszaniem tloku na d
          > rogach.

          Ci o niskich przebiegach robią tłok na drogach? Chyba raczej na parkingach, a na
          drogach tłok robią przecież ci, którzy dużo jeżdżą.
          Jura
      • swan_ganz Re: Polski skansen w pełnym rozkwicie. 09.01.10, 18:15
        To ja mogę wyrzucić każdego z moich 220 pracowników.


        zatrudniasz 220 osób? A kim Ty kurde jesteś, co? Diamentem w
        Amwayu? :-)
        • v-6 Re: Polski skansen w pełnym rozkwicie. 09.01.10, 23:56
          swan_ganz napisał:

          > zatrudniasz 220 osób? A kim Ty kurde jesteś, co? Diamentem w
          > Amwayu? :-)

          Kim jestem? Dobre pytanie! Kiedy zadaje mi je np. państwowy urzędnik, mam przygotowaną jakąś prostą i powszechnie zrozumiałą formułkę. Inaczej długo by tłumaczyć, budząc coraz większą podejrzliwość osoby urzędowej. Ale na internetowym forum mozna spróbować wyjasnić zawiłości i paradoksy w życiorysie Polaka rocznik 1954.
          Zaczynałem ponad 30 lat temu na ciepłej rządowej posadzie. Z której po wprowadzeniu stanu wojennego wyleciałem na budowę (zbrojarz, 3 miesiące), potem do pewnej ambasady (szofer, rok). Następnie zostałem tzw. rzemieślnikiem, pogardliwie zwanym prywaciarzem. Ledwie awansowałem do miana przedsiębiorcy, gdy moją firmę i mnie kupiła (za pośrednictwem europejskiej filii) amerykańska korporacja. Wyjechałem do Stanów, gdzie zmarnowałem 2,5 roku na próbę kariery korporacyjnej. Nie wyszło, ale zostałem w Stanach. I zgromadziłem dość środków (m. in. szczęście nowicjusza na NYSE), by w wieku czterdziestu paru lat wieść życie rentiera. Po czym koncertowo sp....łem sprawę i musiałem wziąć się z powrotem do roboty. Na szczęście nie straciłem wszystkiego i mogłem zostać (kolejna nazwa) businessmanem. Układ był taki, że najlepszą perspektywę odrobienia strat miałem prowadząc firmę w Polsce (nie jestem w niej jedynym udziałowcem). Zacząłem na początku wieku, interes wyszedł, ściągnąłem rodzinę. Teraz oficjalnie nazywam się "inwestorem". Jeśli wszystko dobrze pójdzie (na razie idzie) za dwa, najdalej trzy lata powinienem odkuć się na tyle, by mieć bezpieczną i dostatnią starość w USA. Bo żadna emerytura, ani polska, ani amerykańska mi się nie należy.
          Ta na pewno nie jest typowy życiorys mojego pokolenia, ale coś tam mówi o tzw. ciekawych czasach, w których przyszło mi żyć.
          Pozdrawiam
          v-6
          • milu100 Re: Polski skansen w pełnym rozkwicie. 10.01.10, 08:48
            no to pogratulować, tylko uważaj żebyś się swoim v-6 nie zabił zanim się odkujesz :)
          • jbl25 Re: Polski skansen w pełnym rozkwicie. 12.01.10, 12:24
            Pogratulować.
    • ab_extra Wczoraj wieczorem... 10.01.10, 14:30
      ...snułem się po świeżo opadłym, nie odgarniętym śniegu, na swoich letnich
      kapciach w obszarze zabudowanym, z prędkością 40 km/h, gdy jakiś "czujący się na
      siłach", "jadący z normalną prędkością" na zimówkach postanowił mnie wyprzedzić.
      Gdy już wyprzedził, odtańczył parę piruetów, obróciło go tyłem do kierunku
      jazdy, po czym zsunęło go do rowu. Zdołałem się łatwo zatrzymać, by mnie nie
      zahaczył (nawet abs mi się nie włączył) i miałem parę sekund darmowego
      widowiska. Na szczęście lądując w rowie zawianym śniegiem nie zrobił sobie ani
      mnie krzywdy, a mnie zwolnił drogę, umożliwiając dalszą spokojna jazdę.
      Szerokości, miszczu!!!
      • swan_ganz Re: Wczoraj wieczorem... 10.01.10, 14:40
        i czego Twoim zdaniem dowodzi historia, która opowiedziałeś?
        • ab_extra Re: Wczoraj wieczorem... 10.01.10, 14:48
          Tego, że to "jadący z normalną prędkością", pewny swoich umiejętności golfiarz
          na zimówkach zablokował ruch, nie ja na letnich.
          Po prostu rozbrajam stereotypy.
          • potworski Re: Wczoraj wieczorem... 10.01.10, 15:39
            A ja mam znajomego co ma Poloneza Caro, który ani razu nie miał awarii i nawet
            rdza go nigdzie nie bierze. I o czym to świadczy? Że to bezawaryjny i niezawodny
            samochód?

            ab_extra napisał:

            > Tego, że to "jadący z normalną prędkością", pewny swoich umiejętności golfiarz
            > na zimówkach zablokował ruch, nie ja na letnich.
            > Po prostu rozbrajam stereotypy.
            • ulubiony19 Re: Wczoraj wieczorem... 10.01.10, 18:32
              Ale się z wątku szpitalny harlekin zrobił!:)

              "Na dobre i na złe..." lalala
              • piotr33k2 Re: Wczoraj wieczorem... 10.01.10, 22:01
                nikt mi nie powie że zimówki nie pomagają przynajmniej na śniegu czy
                błocie pośniegowym a ze trzeba w takich warunakch i tak jeżdzic
                ostroznie np. na niższych biegach i wyższych obrotach ze o predkosci
                nie wspomne to chyba żadnemu choć troche bystremu i myslacemu
                kierowcy tłumaczyc nie trzeba .pozatym zachowac zawsze odleglosci i
                hamowac duzo wczęsniej łagodnie biegami .
                • qqbek Re: Wczoraj wieczorem... 11.01.10, 07:43
                  piotr33k2 napisał:

                  > nikt mi nie powie że zimówki nie pomagają przynajmniej na śniegu
                  czy
                  > błocie pośniegowym

                  Tu się zgodzę, dobre zimówki to absolutna podstawa.

                  > a ze trzeba w takich warunakch i tak jeżdzic
                  > ostroznie np. na niższych biegach i wyższych obrotach ze o
                  predkosci
                  > nie wspomne to chyba żadnemu choć troche bystremu i myslacemu
                  > kierowcy tłumaczyc nie trzeba.

                  To jestem skończonym idiotą w takim wypadku.
                  Bo ja na bardzo śliskim czwórkę wrzucam przy 45km/h, a trójkę mam już
                  zawsze przy 25km/h... więc chyba ani bystry, ani myślący nie jestem
                  według Twojej klasyfikacji.

                  > pozatym zachowac zawsze odleglosci i
                  > hamowac duzo wczęsniej łagodnie biegami .

                  Hamować łagodnie silnikiem, to mogę sobie ja, z RWD. 90% kierowców
                  jeździ samochodami FWD, w których próba hamowania silnikiem na
                  lodzie/świeżym śniegu skończyć się może bardzo nieprzyjemnie.

                  Następnym razem pomyśl, zanim napiszesz:) Prosimy:)
                  • piotr33k2 Re: Wczoraj wieczorem... 11.01.10, 22:05
                    co ty nie powiesz? czleku na niższym biegu nawet przy za duzych
                    obrotach do tego biegu ,i hamowanie biegami przedewszystkim potem
                    hamulec, i nie pieprz głupot i sam najpierw pomysl .dzisiaj mało kto
                    wyjechał z mojego parkingu gdzie nawet nie widac było krawęzników i
                    to jakimi brykami? volvo 80(benzyna) itd itp,a jak clio starym
                    dieslem na półsprzegle wysokie obroty i wyjechałem, zwykłe tanie
                    opony zimowe dębice, he he.
                    • qqbek Re: Wczoraj wieczorem... 12.01.10, 10:05
                      piotr33k2 napisał:

                      > co ty nie powiesz? czleku na niższym biegu nawet przy za duzych
                      > obrotach do tego biegu,
                      Żeby mleć kołami zamiast jechać? Dziękuję, poczekam, zmienię bieg na wyższy przy
                      2k obrotów... ja mam grubo ponad 100KM pod maską i za łatwo zrywam przyczepność
                      na wyższych obrotach.

                      > i hamowanie biegami przedewszystkim
                      Rozpędź się mistrzu tak do rozsądnej prędkości (koło 90-100km/h po świeżym
                      śniegu), wrzuć czwórkę i noga z gazu. Puść sprzęgło i miłego zwiedzania rowu życzę.

                      > potem
                      > hamulec, i nie pieprz głupot i sam najpierw pomysl.
                      Myślę, myślę nierzadko za innych, 13 lat (i grubo ponad 100kkm) bez najmniejszej
                      stłuczki jeżdżę.

                      > dzisiaj mało kto
                      > wyjechał z mojego parkingu gdzie nawet nie widac było krawęzników i
                      > to jakimi brykami? volvo 80(benzyna) itd itp,a jak clio starym
                      > dieslem na półsprzegle wysokie obroty i wyjechałem, zwykłe tanie
                      > opony zimowe dębice, he he.
                      Ojejku!
                      Ojoj!
                      Mamy gratulować?
                      W kolejce po autograf się ustawiać?
                      Obawiam się, że miejsce w niej już zajęte, przez Sachs-a albo innego producenta
                      sprzęgieł. Jeździj na półsprzęgle i wysokich obrotach, jeździj... zobaczysz ile
                      sprzęgło kosztuje :)
                      Ja wczoraj wyjechałem z parkingu pod blokiem i BMW na oponach za prawie 1,5
                      kafla i Oplem na Dębicach za niecałe 600 złotych (cena za komplet, po
                      znajomości). A inni się zakopywali (w tym Nissan Patrol na M+S). Tyle, że moje
                      opony były nowe, a ja potrafię wyjechać po lodzie, bez palenia sprzęgła.
                • swan_ganz Re: Wczoraj wieczorem... 12.01.10, 11:08
                  np. na niższych biegach i wyższych obrotach

                  polecem spróbowac dokładnie odwrotnie; tzn. spróbuj Piotrze jechać
                  na nadbiegu czyli nizszych niz za zawyczaj obrotach i sam wtedy
                  ocenisz czy aby nie jest tak lepiej :-)

                  Co do reszty Twojej wypowiedzi masz rację; duże odstępy, zimowe
                  kapcie, przewidywanie zachowań innych kierowców to abecadło. Zresztą
                  z wyłączeniem tych zimowych kapci to jest to całoroczne abecadło
                  drivera
    • simon_r A mi się to podoba :)) 11.01.10, 11:31
      Nareszcie drogi puste, łatwo się wyprzedza... trasę z Wwy do Kielc można zrobić
      w niecałe 2 godziny co latem było niemożliwe.
      • robert888 Re: A mi się to podoba :)) 12.01.10, 10:23
        Dżizas, kto normalny w ogóle jeździ do Kielc?
        • simon_r Re: A mi się to podoba :)) 12.01.10, 11:56
          To jest widzisz panie drogi pytanie natury zupełnie nie motoryzacyjnej...
          powinienem był sobie je zadać kilka lat temu jak sobie tam małżowinę znalazłem :P
          • swan_ganz Re: A mi się to podoba :)) 12.01.10, 12:00
            > powinienem był sobie je zadać kilka lat temu jak sobie tam
            małżowinę znalazłem :P


            no teraz to przegiąłes... Wprawdzie ja tez czasami musze pojechac do
            Kielc więc rozumiem, że innych tez taki przymus może spotkac ale
            zeby tam u nich szukać sobie zony? Nie boisz sie jeździć taki
            nawalony? :-)
            • simon_r Re: A mi się to podoba :)) 12.01.10, 16:37
              Oj panie... teraz to już ona była... naprawdę trzeba być nawalonym żeby tam
              sobie szukać żony i przyznaję bez bicia że kiedyś nieźle się nawaliłem;))
              No ale mam fajnego syna i robię wszystko aby nie przesiąknął szkieletczyzną :P
    • barmanik 10/10! 11.01.10, 11:34

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka