Dodaj do ulubionych

Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo

09.07.10, 11:50
co to ku... jest ze w pomrocznej na drodze 1x2 jak co drugi
wyprzedzajacy mnie samochod robi to tak ze najpierw podjezdza mi i
siedzi na dupie w odleglosci metra od zderzaka i przez 10 km wychyla
sie i wychyla na lewo az w koncu jak znajdzie miejsce ze widzi na
kilometr do przodu to z glosnym terkotem wyprzedza

czy tego nie mozna zrobic normalnie tzn rozpoczac wyprzedzania w
odleglosci 30 metrow za wyprzedzanym?

druga sprawa - jade sobie znowu 1x2 dojezdzam do calej kolumny z 10-
15 trupow przede mna sie wlecze; widze ze tam co chwila sie ktorys
wychyla na lewo i patrzy ale jada z przeciwka wiec sie chowa -
niewiele myslac daje ognia i ...za chwile bym wyprzedzil ...gdyby
nie to ze dwoch pederastow jak zobaczylo ze ja wyprzedzam to
zajechalo mi droge samemu tez rozpoczynajac wyprzedzanie w momencie
jak ja wyprzedzalem i duza roznica predkosci

czy to ja sie starzeje ze mnie wszystko wku...a czy to jakies letnie
rozkojarzenie ogarnelo wszystkich - najbardziej to mnie ostatnio
wku...aja slabe samochdoy; tym jezdza jakies durnie, jak jedzie cos
lepszego to mozna sobie pmagac np wracajac z zakopanego na tej
drodze do krakowa podgonilem nowe A8 i potem zesmy razem jechali raz
on mi robil miejsce zeby sie wcisnac raz ja jemu, ale jak sie ku...
trafi jakis parch w 2.0 czy 3.0 to robi wszystko zeby mnie wku...c
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 11:55
      To tobie wolno jezdzic? Nie zabrali ci prawka?
      • szymizalogowany Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 12:02
        > To tobie wolno jezdzic? Nie zabrali ci prawka?

        nic nie przyszlo do mnie a jak przyjdzie to i tak jakis czas nie
        odbiore z poczty - znajac sady w polsce to pewnie przyjdzie za pol
        roku
        • kontik_71 Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 12:05
          Eee to d**pa.. mialem nadzieje, ze zabrali ci prawko na miejscu..
          zawsze to jeden "szybki i bezpieczny" mniej na drogach.. :/
          • galtom Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 12:13
            Ja to sie zastanawiam co gorsze...

            Szymi jadacy 250km/h czy 2km/h ale srodkiem drogi (jak sie
            ograza).
            • kontik_71 Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 12:15
              Dla otoczenia to jednak drugi przypadek jest lepszy.. Najwyzej wybije
              glowa jakas szybe gdy zostanie potracony.. ewentualnie wgniecie lekko
              ciezarkowke (az tak wysoko nie poleci aby wybic szybe ciezarowki)
              • galtom Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 12:23
                Cholera wie, czlowiek w stresie wysoko skacze :-)
    • galtom Spox... 09.07.10, 11:56
      Juz dlugo sie meczyc nie bedziesz na drogach...
      Mysle, ze ta przerwa Ci sie jednak przyda bo cos zestresowany
      jestes :-)

      Pamietaj, jak bedziesz pedalowal po prawej stronie drgoi co by
      miejsce tym parchom z 2.0 i 3.0 robic! :-)
      • szymizalogowany Re: Spox... 09.07.10, 12:03
        galtom napisał:

        > Juz dlugo sie meczyc nie bedziesz na drogach...
        > Mysle, ze ta przerwa Ci sie jednak przyda bo cos zestresowany
        > jestes :-)
        >
        > Pamietaj, jak bedziesz pedalowal po prawej stronie drgoi co by
        > miejsce tym parchom z 2.0 i 3.0 robic! :-)


        bede jechal srodkiem na rowerze - jak oni mi teraz tak jak im potem
        • galtom Re: Spox... 09.07.10, 12:12
          LOL!
          Tylko uwazaj na gosci z takich plaskich, dwudrzwiowych Mercedesow.
          Baseball kontra odkryte plece rowerzysty.... moze byc
          nieprzyjemnie :-)
        • swan_ganz Re: Spox... 09.07.10, 14:50
          > bede jechal srodkiem na rowerze - jak oni mi teraz tak jak im
          potem


          słysznie szymi; zawsze swojej córce powtarzam, że jesli juz musi
          jechac rowerem po drodze publ. to ma jechac asertywnie; środkiem
          swojego pasa a nie ryzykowac zyciem przy krawężniku... I nie chodzi
          tu o zniszczone krawędzie dróg tylko o pajacy, którzy myślą, że sie
          zmieszczą wraz z nią na jednym pasie i często nawet taki sisiak
          jeden z drugim nie zwolni widząc rowerzystę...

          Co do spadku odporności psychicznej to nie czuj się osamotniony;
          mnie tez ona się jakos ostatnio obnizyła; wrczora jakiemus driverowi
          z audi q7 chciałem wpierd...ć na katowickiej

          jadę sobie spokojnie dwieście bo ruch nie był duzy, doganiam pajaca
          a ten zaczyna jechać z moją prędkościa tuz przede mną... Poniweaz to
          nie jest fajne gdy jedziesz ztaka szybkościa za kims do kogo nie
          masz zaufania jako kierowcy to zwolniłem do 180km/h by mi
          odjechał... A ten chooj jak zobaczył, że jak jade wolniej to tez
          zwolnił i dalej się snuje przede mną... No to przyśpieszyłem do
          220km/h bo go wyprzedzić no ale tamten zrobił to samo..
          W Mszczonowie miałem szczęście bo zapaliło nam sie czerwone więc
          wysiadam by mu światopogląd podreperować ale jak sie okazało był to
          wprawdzie prawdziwy chooj ale taki bez jaj bo dał się zmieszać
          (przez uchylone lekko okienko) przy kobiecie z błotem ale nie
          potrafił się odszczeknąć...
          Z tym, że swój cel osiągnąłem bo się wreszcie odemnie odpieprzył :-)
          • ughj Re: Spox... 09.07.10, 14:55
            Było docisnąć do 300 to byś też miał spokój ;-)
            • swan_ganz Re: Spox... 09.07.10, 15:18
              > Było docisnąć do 300 to byś też miał spokój ;-)


              nawet gdybym mógł to zrobić to bym nieskorzystał z takiej mozliwości
              bo potem taki pajac będzie pruł za tobą bo tacy sportowcy z reguły
              nie potrafią sobie odpuścić... A poza tym; a kim on jest by miał mi
              dyktowac tempo mojej jazdy?

              Dlatego znacznie bezpieczniej (dla wszystkich) jest zaproponowac w
              takiej sytuacji sportowcowi jakis sparing na poboczu.... :-)
              • galtom Re: Spox... 09.07.10, 15:21
                Moze trzeba bylo zjechac na prawy pas i jechac jak wiekszosc
                takich oferm jak ja - 100 w porywach do 115? Myslisz, ze dalej by
                Cie blokowal?

                Jakbys zmienial auto to doradzam poszukanie takiego, ktore skacze
                bo sytuacji, ze lewy i prawy pas zajety, blokowany... itd. bedzie
                coraz wiecej - a tak... luz, hop i jedziesz dalej :-)
                • swan_ganz Re: Spox... 09.07.10, 16:09
                  > Moze trzeba bylo zjechac na prawy pas i jechac jak wiekszosc
                  > takich oferm jak ja - 100 w porywach do 115?


                  pewnie by nie blokował ale ja tak nie potrafię jeździć.. Po prostu;
                  tem tempem jeździć nie umiem.. Poważnie pisze; parę razy próbowałem
                  i nic mi z tego nie wychodzi; cierpliwości starczy może na jekieś
                  10km a potem jakos bezwiednie noga wciska pedał od gazu i sie
                  zacznyna jazda normalnym tempem... Jak w Polsce wprowadza definicje
                  predkości średniej i skodyfikuja recepty dla pacjentów ja
                  przekraczających to wyrzucę swoje prawo jazdy do kibla bo juz nie
                  będzie mi ono potrzebne..

                  • flugzeugwerke Re: Spox... 16.07.10, 12:41
                    Ja rozumiem, że są w Polsce drogi, które pozwalają jeździć bezpiecznie 200km/h,
                    z Twojego opisu wygląda, że tylko na takich się poruszasz. Ale do tej pory
                    myślałem, że takich dróg w Polsce jest śladowa ilość, która w dodatku nie tworzy
                    żadnej sieci. Wciskam pedał przyspieszenia i mam 200km/h, ale co mam dalej robić
                    skoro 99% tras w Polsce pozwala na bezpieczny max 110km/h? Szczerze Ci
                    zazdroszczę, że nie masz potrzeby zjeżdżać na typowe polskie szosy.
                    Sprawę mentalnego dzieciaka w Q7 załatwiłeś koncertowo, to wymagało asertywności
                    i samokontroli.
                    Pozdrawiam,
                    AB
              • ughj Re: Spox... 09.07.10, 15:26
                Dobre, też wychodziłem z podobnego założenia dopóki jeden ze sportowców (był w
                dresie = 120% sportowiec ;-)) nie wyskoczył do mnie z kosą. Jednak w oczach
                widziałem że jej nie użyje ale co się strachu najadłem to moje.
                • swan_ganz Re: Spox... 09.07.10, 15:38
                  też wychodziłem z podobnego założenia dopóki jeden ze sportowców
                  (był w dresie = 120% sportowiec ;-)) nie wyskoczył do mnie z kosą


                  no wiesz... jest ryzyko - jest zabawa, tak?
                  Kto nie ryzykuje ten nie jedzie... :-)

                  Tez kiedys objadłem sie strachu gdy wystartowałem do jakiegos łysego
                  kolesia, który siedząc za kierownicą nie wyglądał groźnie ale jak
                  wysiadł wraz z kolegą to się okazało, ze razem to maja ze cztery
                  metry.... :-)
                  Cudem udało mi się wynieść cała morde z tego zdarzenia bo miałem
                  słuchawki na uszach a wwewnętrznej kieszeni marynarki walkmana i cos
                  kazało mi wsadzić łapę pod marynarkę by tego walkmana wyłączyć (tak
                  jakby to było w tym momencie najważniejsze...).
                  ja chciałem wyłączyć walkmana ale dla tamtych łysych panów mój gest
                  musiał skojarzyc sie na tyle jednoznacznie (sięga za pazuchę po
                  giwerę), że szybciutko wsiedli w swój samochód i spieprzyli...
                  Łyse cieniasy..
                  A ja dopiero po chwili załapałem co ich tak mocno wystraszyło... :-)
    • ughj Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 12:13
      Może Cie straszą jacy to oni groźni i fury mają. ;-) Poważnie też to zauważyłem
      i mnie zastanawiało. Po cholere wyprzedzać ciężarówkę jak przed sobą mam jeszcze
      z 6. Jak wyprzedzać to całą kolumnę raz a porządnie. Niestety parokrotnie mi się
      zdarzyło w trakcie manewru wyprzedzania takiej kolumny że wychylił się któryś ze
      środka i zaczynał wyprzedzanie. Wtedy klakson, długie i wyprzedzanie na
      trzeciego skutecznie go chowają. ;-)
      • szymizalogowany Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 12:21
        moja teoria to jest taka ze polacy nie wiedza do czego sa lusterka
        wsteczne stad te jazdy lewym pasem, wpie...nie sie przed
        wyprzedzajacego itd.

        inna sprawa to ja sie nauczylem jak stoje za kims w korku czy na
        swiatlach zostawiac przede mna ze 3 metry bo pare razy sie zdarzylo
        ze bambus puscil hamulec i sie powoli staczal do tylu choc to bylo
        dawno temu ale pewnie teraz tez sie tak zdarza

        no ni cholery w lusterka nie patrza jada tymi swoimi parchami jak w
        czolgu i sie patrza tylko w przod

        a podjezdzania pod zderzak przed wyprzedzaniem to nie moge
        zrozumiec - ja daje znak swiatlami stopu zeby mi sie od dupy
        przykleil jak to nie skutkuje to za kare jak juz zbierze sie do
        wyprzedzania to ja sobie gazu dodaje i udaje ze go nie widze hehe
        • flugzeugwerke Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 16.07.10, 12:53
          szymizalogowany napisał:
          > a podjezdzania pod zderzak przed wyprzedzaniem to nie moge
          > zrozumiec - ja daje znak swiatlami stopu zeby mi sie od dupy
          > przykleil jak to nie skutkuje to za kare jak juz zbierze sie do
          > wyprzedzania to ja sobie gazu dodaje i udaje ze go nie widze hehe

          Stop razem z gazem, plus może jeszcze przeciwmgielnymi, większości to wystarcza:D
          Ale manewr z karaniem to niebezpieczna dziecinada - czym się niby wtedy
          różnicie? Dystans, opanowanie, optymalizacja - tak staram się jeździć.
          Socjopatów drogowych albo się puszcza przodem, albo odsadza, bo są
          nieprzewidywalni i mogą Cię wpie..yć w niefajne i nieodwracalne g..wno.
          AB
      • galtom Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 12:24
        Czesto tak na trzeciego wyprzedzasz?
        • ughj Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 12:47
          Często może nie ale w sytuacjach jak powyżej. Jeśli wyprzedzam kolumnę i aby
          zrobić to sprawnie to i 160/h lece a wyjedzie taki matoł co to tylko jedną
          ciężaróweczkę chce wyprzedzić to aż nóż w kieszeni się otwiera. Żeby nie psuć
          sobie krwi biorę i jego na trzeciego.
          • galtom Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 13:17
            Wczorej widzialem (na zdjeciach)co zostalo z Megane Callsic gdy o
            4:00AM wpadlo na nie BMW wlasnie wyprzedzajace na trzeciego. Jakos
            zdsrzylo juz dojechac do zakretu (autka sobie z dyskoteki wracaly)
            i wpasc w poslizg.
            BMW do kasacji - 23 letni kierowca nie przezyl, Megane znajomych
            do kasacji, cudem wyszli tylko posiniaczeni podrapani (w srodku
            maz, zona i 14 miesiczny chlopczyk - wracali z wakacji).

            Dalej zapierniczaj po naszych drogach 160 i wyprzedzaj na
            trzeciego - jak sytuacja bedzie odwrotna mam nadzieje, ze bedziesz
            mogl z tym zyc.
            Poza tym, pamietaj, ze jak z drugej strony poleci taki ktos jak Ty
            - to obaj nie macie zadnych szans.

            Szerokosci!
            • kontik_71 Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 13:36
              Galtom, szkoda Twojego czasu i tlumaczenia... on i tak tego nie
              zrozumie. Jest przeciez szybki i bezpieczny i tylko innym cos sie moze
              przytrafic, jemu nigdy..
              • galtom Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 13:41
                kontik_71 no bo to jest fizycznie niemozliwe.
                Widziales zeby sie kiedys drzewo na Merca rzucilo? (ja nie).
                Poza tym jesli Szymi jechal 250km/h po trasie Katowice - Warszawa
                i nikogo nie zabil to moze rzeczywiscie jest szybki i
                bezpieczny...?

                Jezdzilem kilka razy w zyci szybko i bardzo szybko, mialem
                przyjemnosc palic gume na Silverstone... ale jakos sobie nie
                wyobrazam siebie jadacego 250 po tej drodze i przezywajacego to
                doswiadczenie :-)

                Moze policja doszla do tego samego wniosku - i uznali, ze
                superbohater jest klasa sama dla siebie - nie mozna mu i tak nic
                zrobic.

                Nic tylko podziwiac i zazdroscic :-)
                • jbl25 Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 13:47
                  Hehe nasze dzieci zamiast He-Mana będą maślanymi oczami oglądać "The Amazing
                  Adventures of Szymi" :)
                • szymizalogowany Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 13:50
                  jakie doswiadczenie? moglem spokojnie po drodze kielbase jesc takie
                  to straszne przezycie bylo- nastepnym razem wezme kamere
                  • galtom Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 14:03
                    Na rower??? :-) Szymi... to nudy beda, chyba ze szybko pedalujesz :-
                    )
                • swan_ganz Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 15:03
                  ale jakos sobie nie wyobrazam siebie jadacego 250 po tej drodze i
                  przezywajacego to doswiadczenie :-)


                  nie pitol głupot, co? O ile sobie dobrze przypominam to ty jestes od
                  tych filmików, które kręcisz we własnym aucie, tak? Pamiętam taki
                  filmik na którym jedąc zwykłą meganka po wąskiej dróżce bez pobocza
                  miałes na budziku 160km/h podczas wyprzedzania więc nie gadaj terz
                  głupot, że jazda sto kilometrów szybciej po szerokiej i w miarę
                  równej katowickiej jest jakims mrożącym krew wyczynem...
                  Poza tym; możemy sie domyslac, że te dwięscie pięćdziesiąt to jego
                  maksymalna prędkość na niektórych tylko dcinkach a nie prędkość
                  stała, tak? Jeśli znasz katowicką to naprawdę nie potrafisz sobie
                  wyobrazić Szymiego gnającego z tą szybkościa po tym betonowym
                  odcinku przed Piotrkowem T. ? Albo na paru innych odcinkach tej
                  drogi (np. pięc kilometrów przez Rawą Maz. gdzie jest idealna do
                  duzych szybkości droga i choc sa tam dwa fotoradary to ktoby się tam
                  nimi przejmował...?)
                  • galtom Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 15:23
                    Mysle... i mysle... i chve jednak sie mylisz bo nigdy w zyci nie
                    publikowalem swoich dziel w sieci anie nie przypominam sobie
                    posiadania Renault.
                    • swan_ganz Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 15:43
                      to nie Ty kręcisz te nudne filmiki, które tu później zapodajesz na
                      forum? To bardzo Cie przepraszam bo sponiewierałem cie moim
                      podejrzeniem nie zasłużenie.. :-)

                      W każdym razie sa takie miejsca na katowickiej i trawiają sie takie
                      warunki gdy spokojnie pozna pocisnąć i 250 bez większego ryzyka dla
                      kogokolwiek poza samym cisnącym driverem... Jak np złapie gumę przy
                      tej szybkości to lot będzie miał piekny; szkoda tylko, że ostatni..
                      • jbl25 Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 16:05
                        To Mejson kręci filmy edukacyjne :)
              • ughj Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 13:46
                Jest przeciez szybki i bezpieczny i tylko innym cos sie moze
                > przytrafic, jemu nigdy..

                Jasne każdemu może się przytrafić i tego nie neguję tylko mam nadzieję że ja
                wyprzedzając i obrabiając takiego co mi zajechał drogę coś go nauczę i w
                przyszłości spojrzy w lusterko zanim podejmie manewr.
                Pamiętam jak w wieku 17 lat jechałem i chciałem skręcić w lewo to dobrze, że
                obok siedział Ojciec i mi kierownicą szarpnął w prawo bo już prawie w drzwiach
                siedział inny pojazd. Od tamtego czasu mam zakodowane spoglądanie w lusterko.
                • kontik_71 Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 13:50
                  Niczego go nie nauczysz bo nauczyc nie mozesz... conajwyzej mozesz
                  spowodowac taka wymiane zdan w drugim aucie "patrz zono, znowu jakis
                  kretyn.. ciekawe kiedy sie spotka z drzewem lub ciezarowka?"
                  • galtom O lusterkach 09.07.10, 14:07
                    Nietety to wszystko wina szkolenia.
                    Nie da sie przez 20h jazd wyrobic w kims nawyku ciaglego
                    kontrolowani i korzystania z lusterek.
                    Kiedy moja Ż. zdobyla prawko to dluga ja meczylem pytaniami typu:
                    Nie patrze teraz w lusterko - powiedz mi co za nami jedzie.
                    Poskutkowalo.

                    Ale 20h jazd i krotki egzamin, ktory pewnie sie skupia na
                    pie...ch to niestety archaizm przy tym co dzis sie dzieje na
                    drogach.
                    • jbl25 Re: O lusterkach 09.07.10, 14:19
                      Najważniejsze to umieć zaparkować przecież Galtom, nie wiedziałeś?
                      • galtom Re: O lusterkach 09.07.10, 14:23
                        Ale to nam w miastach tez kiepsko wychodzi.
                        Albo w zlych miejscach bo nie czytamy/olewamy znaki albo krzywo
                        albo blokujemy ruch aut albo blokujemy ruch pieszych... nawet
                        parkingi przed sklepami sa wyzwaniem.

                        Moze czas jednak zmienic system szkolenia a nie stawiac kolejne
                        fotoradary?
                        Moze czas aby policja (kazda a nie tylko drogowka) zaczela w koncu
                        zwracac uwage na to co sie dzieje na drogach... czy uzywamy
                        migaczy, lusterek, jak parkujemy, itd... itd... a nie tylko jak
                        szybko jedziemy?
                        • jbl25 Re: O lusterkach 09.07.10, 16:08
                          No mi tego nie musisz tłumaczyć, jak korzystam z wszelakich urządzeń w aucie i
                          lampek. Jedynie czasami nie chce mi się włączyć kierunkowskazu jak mi się zdarza
                          gadać przez tel ale wtedy z kolei patrzę w lusterka czy komuś nie powinienem
                          jednak to zasygnalizować.
                    • ughj Re: O lusterkach 09.07.10, 14:35
                      Jeśli mowa o Ż. Nie mogę złego słowa powiedzieć o jeździe na wprost natomiast
                      gdy dochodzi do stresującej sytuacji miejskiej wtedy się zaczyna skręcamy w lewo
                      kierunek w prawo, szarpanie drążkiem zmiany biegów ("ciężko chodzą te biegi" tu
                      cyt.) kręcenie silnika na jedynce. Ale to tak poza tematem. ;-)
                  • ughj Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 14:29
                    >"patrz zono, znowu jakis
                    > kretyn.. ciekawe kiedy sie spotka z drzewem lub ciezarowka?"

                    Zgadza się. To jest przykre bo dla niego szczytem prędkości jest 120 i jak
                    wyprzedza ciężarówkę to tylko on a nie inni. Jednak jak go otrąbię może
                    następnym razem spojrzy w lusterko. Żeby było jasne nie neguję tego że ktoś
                    sobie wyprzedza 120 czy 90 chodzi o to aby swoim manewrem nie zaszkodził innym
                    którzy może są w trakcie wyprzedzania.
                    • swan_ganz Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 16:32
                      z tym wyprzedzaniem całych kolumn pojazdów to trzeba uważać; z tego
                      co pamietam taki manewr jest kodeksowym wykroczeniem i jako takie
                      jest stosownie wycenione...
                      Jeśli podczas wyprzedzania całej kolumny ktos Ci wyjedzie z jej
                      środka a ty mu przydzwonisz to winą za ten wypadek obarcza nie
                      idiotę, który nie używa lusterek ale właśnie Ciebie...
            • ughj Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 13:39
              Tak jak pisałem sporadycznie i w wyjątkowych sytuacjach to robię kiedy widzę że
              mam awaryjny wolny i przed sobą czystą prostą. Nie jestem zwolennikiem szybkiej
              jazdy ale denerwuje mnie że niektórzy nie patrzą w lusterka. Nikomu nic nie chcę
              udowadniać tylko jak już taki melepeta podjął się manewru wyprzedzania to niech
              depnie a nie jadąc spokojnie na 5 ciśnie od 70 do 120. Wiadomo wszyscy jesteśmy
              "miszczami" kierownicy ale oprócz jazdy na wprost trzeba włączyć myślenie a ta
              funkcja niestety w gratach z zachodu nie działa bądź jej w ogóle nie ma. (patrz
              Twój post wyżej o BMW)
              • galtom Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 13:53
                Teraz Cie lepiej rozumiem :-)
                Na serio... jak zobaczylem zdjecia na komorce tego co zostalo z
                ich auta to nie wierzylem, ze wyszli tylko zzadraaniami ktore na
                nich widzialem. Jak straz przyjechala to podobno pytali gdzie sa
                ciala z Reanult'a...

                Szok... a najgorasza w tym wszystkim jest swiadomosc, ze ON,
                kierowca Megan nie zrobil nic zle. Jechal po swojej stronie,
                zgodnie z przepisami, itd... gdy zobaczyl wylatujaca z za zakretu
                BMW (to ze to bylo bmw stwierdzil juz po wypadku) to byly ulamki
                s. - mowil, ze nigdy w zyciu nie czul sie tak przerazony i
                bezradny jednoczesnie. I, ze jak opadl z niego pierwszy szok
                wypadku to chcial pobic to co zostalo z kierowcy BMW... mowi, ze
                gdyby przezyl to chyba sam by go zabil.

                I co z tego, ze ja jezdze OK - jak ktos moze zabic mi rodzine,
                dziecko.... bo uwaza, ze jezdzi jeszcze lepiej, pewniej... ze
                przepisy sa dla frajerow ktorzy nie potrafia jezdzic.

                A co powiecie o takich oszolomach...?
                Kiedys Previa

                Niebezpieczny wypadek przy wjeździe do Tarnowa w woj. małopolskim.
                Wioząca 10 osób - w tym kilkoro dzieci toyota - uderzyła z drzewo
                i dachowała. Na szczęście obyło się bez ofiar śmiertelnych.
                Informację dostaliśmy od internauty Bartka na platformę Kontakt
                TVN24.
                Wypadek miał miejsce w sobotę po godzinie 16 na drodze krajowej nr
                73 przy wjeździe do Tarnowa. Jak informuje policja, kierujący
                toyotą previą stracił panowanie nad autem i uderzył w drzewo.
                Według naszego internauty, kierowca zdecydował się na wyprzedzanie
                w bardzo niebezpiecznym miejscu. Następnie wypadł z drogi i
                zderzył się z drzewem. - Nie zapięte pasami dzieci wypadły z
                samochodu - pisze Bartek.
                Policja potwierdza, że toyotą podróżowało kilkoro dzieci. Dokładna
                liczba rannych osób nie jest znana. Samochód previa jest
                rejestrowany na 7 lub osiem osób.

                źródło: TVN24.pl

                Swoja droga bylem w szoku, ze duze MPV wciaz tak dobrze po takim
                wypadku wyglada.
                • ughj Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 14:22
                  Czyli doszliśmy do konsensusu, że jadąc super bezpiecznie i przepisowo i tak
                  możesz trafić na pijaczynę lub innego gó...arza co to grają na żywo w filmie
                  "mistrz kierownicy ucieka" i jesteś bez szans. Ostatnio często poruszam się DK7
                  Warszawa-Elbląg i średnio co drugi dzień stoję w gigantycznym korku bo coś się
                  stało. Jak dojeżdżam do miejsca zdarzenia to można dostrzec pełno krwi, rozcięte
                  już karoserie, zakrwawione poduszki, wszędzie rozsypane rzeczy i zabawki. Jakoś
                  po takim widoku ci co tak zaciekle wyprzedzali łagodnieją jakby wolniej jadą
                  ogólnie jest spokojniej i mniej nerwowo.
                  • szymizalogowany Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 14:38
                    to nie krew jest tylko straż posypuje olej i wode z chlodnic jakims
                    neutralizatorem zeby sie drugi nie zabił jak już posprzątają;
                    ilekroć jadę z dziewczyna jakąś to też "o boże ile krwi" i juz mi
                    się znudziło nawet poprawiać je że to nie krew - człowiek to jednak
                    chyba nie jest tak skonstruowany że jak go traśnie cos to się 50
                    litrów czerwonego leje

                    ja najgorsze co widzialem to jak typa wycinali z jakiegos auta co
                    sie w warszawie owinelo wkoło latarni, to go widzialem bo typ byl
                    zakleszczony ale przytomny i cos tam mamrotal, dachu juz nie bylo bo
                    go odcieli ale i tak nie mogli go wyjac

                    niestety jak sie domyslam w nocy w szpitalu albo jeszcze na miejscu
                    opuscil ten padół bo potem przez parę dni ktos kwiaty kładł i
                    zapalał znicze pod tą latarnią

                    swoją droga to latarnie też by mogły być z jakiegoś aluminium a nie
                    z żeliwa takiego że i T34 by się zatrzymał na takiej
                    • ughj Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 14:50
                      Uwierz mi ale rozróżniam krew od sorbentu. Bardziej chodziło o krew na
                      siedzeniach i poduszce a na chodniku też łatwo odróżnić.
                  • swan_ganz Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 15:52
                    Jak dojeżdżam do miejsca zdarzenia to można dostrzec pełno krwi,
                    rozcięte już karoserie, zakrwawione poduszki, wszędzie rozsypane
                    rzeczy i zabawki. Jakoś po takim widoku ci co tak zaciekle
                    wyprzedzali łagodnieją jakby wolniej jadą ogólnie jest spokojniej i
                    mniej nerwowo.


                    tia... chcesz chusteczkę do nosa? Bo mam wrażenie, że jeszcz echwila
                    i się rozbeczysz...

                    Nie pękaj - twardym trzeba być... :-)

                    A tak na poważnie; na cos w końcu trzeba umrzeć, tak? Nssi
                    przodkowie zwykle gineli z karabinem w dłoni ale poniewaz my zyjemy
                    w bezpiecznym kraju to szansa na tak piekna smierć jest w zasadzie
                    żadna... Co nam więc pozostało? Albo umrzeć we własnym fotelu na
                    hemoroidy albo szukać szczęścia na drodze... :-)
                    • szymizalogowany Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 16:07
                      nie ma nic gorszego niz umierac jako rozpadajacy sie stary dziadek

                      ja wole zyc 40 lat niz 80 pod dwoma warunkami ze nie bede wiedzial
                      kiedy to sie stanie i ze stanie sie szybko w mgnieniu oka

                      byc wycinanym z samochodu to tez nie przyjemne, najlpeszy bylby
                      jakis ostry zawal w czasie seksu z 3 prostytutkami chyba
                      • swan_ganz Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 16:16
                        > ja wole zyc 40 lat niz 80 pod dwoma warunkami ze nie bede
                        wiedzial kiedy to sie stanie i ze stanie sie szybko w mgnieniu oka


                        pzreginasz Szymi; przynajmniej z moejgo punktu widzenia...
                        Zg. z Twoją definicją szcześliwego zycia powinienem od roku być
                        sztywny....
                        Naprawdę myslisz szczawiu jeden, że jak ktos ma cztery dyszki to juz
                        stary dziad i czas najwyższy go zakopać?

                        Ogólnie to się jednak z toba zgadzam; człowieka nie może spotkac nic
                        gorszego niz śmierć z powodu starości bo to bardzo okrutna śmierć
                        odbierająca człowiekowi jego godność...

                        Z tym, że Szymi; nie wiem czy dasz wiarę ale ja planuję sobie pozyc
                        gdzies tak do 70 -ki bo uważam, ze zachował do tego wieku dosc duza
                        sprawność fizyczną i psychiczną; jak sie jednak pomyle to skoryguję
                        swoje plany... :-)
                        • szymizalogowany Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 16:32
                          swan_ganz napisał:

                          > > ja wole zyc 40 lat niz 80 pod dwoma warunkami ze nie bede
                          > wiedzial kiedy to sie stanie i ze stanie sie szybko w mgnieniu oka
                          >

                          >
                          > pzreginasz Szymi; przynajmniej z moejgo punktu widzenia...
                          > Zg. z Twoją definicją szcześliwego zycia powinienem od roku być
                          > sztywny....
                          > Naprawdę myslisz szczawiu jeden, że jak ktos ma cztery dyszki to
                          juz
                          > stary dziad i czas najwyższy go zakopać?

                          hehe emerycie, wszystko zalezy jak sie czujesz, jak masz energie i
                          sie dobrze czujesz ogladasz sie za swiniami na ulicy to sobie zyj

                          ja dalem przyklad ze jakbym mial wybor ja osobiscie zyc do 40 w
                          pelnym zdrowiu i energii i nagle klepnac albo zyc 80 z czego ostnie
                          kilka jako niedolega to wole opcje 1

                          zakopac to cie moze ktos jak trafisz na bandziora i do niego
                          wyjdziesz na swiatlach, skołuj sobie może klamke albo chociaż kose
                          bo jak trafisz na naspidowanego kokaina bandyte to on moze cie
                          zakopac

                          >
                          > Ogólnie to się jednak z toba zgadzam; człowieka nie może spotkac
                          nic
                          > gorszego niz śmierć z powodu starości bo to bardzo okrutna śmierć
                          > odbierająca człowiekowi jego godność...
                          >
                          > Z tym, że Szymi; nie wiem czy dasz wiarę ale ja planuję sobie
                          pozyc
                          > gdzies tak do 70 -ki bo uważam, ze zachował do tego wieku dosc
                          duza
                          > sprawność fizyczną i psychiczną; jak sie jednak pomyle to
                          skoryguję
                          > swoje plany... :-)


                          ja to tyle nie pociagne, poza tym 70 to jak ja bede wygladal kurde,
                          cialo jakies jak u dziada, okulary, z lasek to tylko taka drewniana
                          do podpierania sie, tragedia

                          jakos sie nie widze, tak max do 60 zona bedzie wtedy miala 40,
                          dzieci po 20 wiec tutaj wszystko odbebnione; i mozna sie do valhalli
                          przeniesc
                          • jbl25 Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 18:06
                            LOL Szymi, żeby to było takie proste :)
                            Znam 60latka, który śmiga na motorze +300 km/h, więc nie skazuj się na Valhalle
                            tak wcześnie :)
              • swan_ganz Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 15:25
                > Tak jak pisałem sporadycznie i w wyjątkowych sytuacjach to robię


                Ty? Ale czemu sie tłumaczsz? Zapierdzielasz bo lubisz i możesz i to
                powinno wystarczyć za całe uzasadnienie stosowanego stylu jazdy..

                Tłumaczyc natomiast to sie mozna wtedy gdy mamy świadomosc, że
                robimy cos źle ale mimo tej świadomości robimy to dalej...
                Czyżbys uważał, że ekodriving jest lepszym stylem jazdy od dającego
                uczucie swobody i wolności radosnego, niczym nieskrempowanego
                popierdzelania na maksa tak gdzie mozna?
                • jbl25 Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 16:15
                  Jeśli mogę się wciąć w dyskusję, to chciałem zauważyć, że moim skromnym zdaniem,
                  dobry kierowcą powinien umieć dostojnie przewieźć prezydenta czy kobietę, a
                  jeśli zajdzie potrzeba, pruć ile fabryka dała i wygrywać wyścigi.
                  • szymizalogowany Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 16:22
                    > Jeśli mogę się wciąć w dyskusję, to chciałem zauważyć, że moim
                    skromnym zdaniem
                    > ,
                    > dobry kierowcą powinien umieć dostojnie przewieźć prezydenta czy
                    kobietę, a
                    > jeśli zajdzie potrzeba, pruć ile fabryka dała i wygrywać wyścigi.

                    takich to chyba nie ma albo są w formuleJeden - ja nie wiem jakim
                    jestem kierowca i nie interesuje mnie to, moge byc zlym ale chce
                    miec samochod do lansu i do roboty, a jak tam jezdze to juz nie jest
                    istotne, do lansu to te idiotki i tak nie odroznia i tez maja to
                    gdzies a do roboty z punktu a do b dojade nawet jak jezdze jak
                    ciocia dejzi
                    • jbl25 Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 17:57
                      Chodziło mi o coś innego, po prostu dobry kierowca (nie mówię, że zaraz jakiś
                      Steve McQuinn), to taki który umie jeździć, wolno, szybko, w deszczu, śniegu,
                      ogarnia temat po prostu.
    • fredoo Re: Znowu o wyprzedzaniu...chyba juz bylo 09.07.10, 13:14
      Zagrożenie na polskich drogach jest podobne jak na wojnie w
      Awganistanie dzięki takim świrom co drogę traktują jak tor
      wyścigowy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka