Gość: figofago
IP: 221.194.236.*
12.05.04, 22:09
Zapraszam do dyskusji.
Jestem pracownikiem stacji benzynowej i codziennie obserwuje ludzi tankujacych
benzyne, rope i gaz. Dzisiaj zdalem sobie sprawe z nastepujacej prawidlowosci.
Ludzie tankujacy gaz robia to zwykle po zmierzchu. W sumie zaciekawilo mnie to
odkrycie, bo wyglada jakby sie wstydzili tego, ze biora gaz. Kiedy wychodza z
samochodu sa skuleni, jakby przestraszeni, czesto twarz maja skryta w cieniu
kapelusza. Kiedy ida po pracownika stacji, sa zwykle zgarbieni, tak jaby
czegos sie bali, moze rozpoznania? Kiedy placa, wyciagaja zwykle pomiete
banknoty z kieszeni, rzucaja chylkiem na lade i szybko wychodza, nawet nie
mowiac do widzenia. O placeniu karta nawet mowy nie ma, bo chyba boja sie
zostawic po sobie jakis slad. Jesli chodzi o tankujacych benzyne i rope to
zachowuja sie normalnie. Wychodza z samochodu z podniesionym czolem, ida
dumnie z wyprostowanymi ramionami, czesto placa karta, wezma czasem z polki
Heinekena albo Finlandie, pogadaja z kasjerem, powiedza mile slowo. Wygladaja
na zadowolnych z zycia. Skad wiec ta roznica? Naprawde mnie t nurtuje.
Gaziarze chyba cierpia na kompleks wyjatkowo niskiej samooceny. Wygladaja
prawie tak zalosnie jak skodziarze, ale ci przeciez maja czego sie wstydzic.
Ale jesli czuja sie podle, to po co zakladali ten gaz? Nie rozumiem.