Dodaj do ulubionych

Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach

25.12.11, 22:30
Napływowa ludność korkująca na co dzień miasto wyjechała z rodzinne pielesze. Jechałem dziś 90 tką po pustej Chełmskiej, jazda Czerniakowską to była poezja...........

Drodzy przyjezdni zostańcie u siebie! Nie zatruwajcie sobą tego miasta tworząc korki i smród.

Merry f...ing Christmas i zostańcie u rodziców. Nie wracajcie z wałówką w słoikach żeby zostawić tylko po niej żałosny stolec zatruwający naszą Wisłę. NIE WRACAJCIE!!!

Szkoda, że tylko parę dni w roku mogę cieszyć się z jazdy po Warszawie, ale mam nadzieję jeszcze jutro pocieszyć się widokiem pustych ulic.
Obserwuj wątek
    • motylanoga71 Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 25.12.11, 23:18
      tak tak, poczytaj sobie na tvn warszawa. Widocznie rodowity cieszyl sie ta ze wyszedl ladny "strzal" przy S8. Dobrze ze te korki sa bo widac ze ludzie nie panuja nad soba gdy mozna jechac wiecej niz 20 na godzine.

      kulawywos napisał:

      > Napływowa ludność korkująca na co dzień miasto wyjechała z rodzinne pielesze. J
      > echałem dziś 90 tką po pustej Chełmskiej, jazda Czerniakowską to była poezja...
      > ........
      >
      > Drodzy przyjezdni zostańcie u siebie! Nie zatruwajcie sobą tego miasta tworząc
      > korki i smród.
      >
      > Merry f...ing Christmas i zostańcie u rodziców. Nie wracajcie z wałówką w słoik
      > ach żeby zostawić tylko po niej żałosny stolec zatruwający naszą Wisłę. NIE WRA
      > CAJCIE!!!
      >
      > Szkoda, że tylko parę dni w roku mogę cieszyć się z jazdy po Warszawie, ale mam
      > nadzieję jeszcze jutro pocieszyć się widokiem pustych ulic.
    • qqbek Powiedziałbym "kolejny kaprys warsiafki"... 26.12.11, 00:07
      ...ale i u mnie na wsi (Lublin) jeździ się od czwartku bardzo fajnie.
      Ani jednego korka, puste parkingi na osiedlach, na zielonym kierowcy najczęściej ruszają, miast dłubać w nosach przez kolejne kilka sekund... studencie/wyrobniku z wiochy... proszę... nie wracaj.
      Wróciła na pewno "warsiafska" część mojej wiochy... bo masa samochodów z "W" na przedzie nagle... ale bilans "migracyjny" jest zdecydowanie pozytywny.
      Czemu tylko tak krótko w tym roku?
      Sylwestra w sobotę, nowy rok w niedzielę... w poniedziałek skacowane "słoiki" zajadą z powrotem do mnie na wieś... i będzie po jeżdżeniu :(
    • w_r_e_d_n_y typowe dla warszawki 26.12.11, 00:47
      qvra, nawet nie doczytalem do konca a juz wiedzialem, ze to jakis posr.any warszawiak belkocze
      • szymizalogowany Ostatni z warszafki to był Waldorff.. 26.12.11, 01:32
        ... ale on już pie...ął w kalendarz dawno, i cała reszta prawdziwych warszawiaków też.

        Teraz to wszyscy jesteśmy już zwykłymi wieśniakami, tylko jedni "udają" że nie są ze wsi, wpie...ją ohydną kuchnię fużyn, frutti di mare i ch...owe mrożone suszi, udają że słuchają pawarottiego i czytają "literaturem" i już nie pamiętają że do warszawy do jechali na studia 3 dni konno do miasteczka gdzie ałtobud dochodził, dwie doby PKSem i potem tydzień pociągiem hehe

        i jeszcze są tacy co nie farmazonią jak ci powyżej i nikgo nie udają bo i tak wszyscy jesteśmy z wiochy jeden z pod grójca drugi z bieszczad hehe


        a warszawa to wygląda jak ku... to miasto z Blejdrannera z Harissonem Fordem - ciemno, brudno, szaro i ponuro

        normalnie jak dziś przejechałem to taka ch...oza że nic tylko chyba się nawalić.

        Czy ta gruba rura prezydęnt miasta co sama pochodzi z Pułdupska to nie wie że nawet w kryzysie się ku... w każdym większym mieście łącznie ze wschodem np Mińsk robi podśietlenie świąteczne głonych ulic które się pali przez 2 bite tygodnie?

        Przecież to miasto wygląda jak rozjebana czarna katakumba.
        • qqbek Re: Ostatni z warszafki to był Waldorff.. 26.12.11, 11:32
          ...jest jeszcze trochę prawdziwych warszawiaków.
          Ale większość ludzi z lewobrzeżnej Warszawy to przyjezdne buractwo. Różnią się jedynie liczbą pokoleń, jakie minęły od zdjęcia przez nich gumofilców.
          Wiem, co mówię. Mój dziadek był Warszawiakiem... jak z robót przymusowych wrócił w 1945 do Warszawy, przeszedł się na miejsce, gdzie kiedyś stała kamienica jego ojca, tak wrócił na stację i załadował się w pierwszy pociąg na Śląsk (do Warszawy przyjechał następny raz dopiero w latach osiemdziesiątych w odwiedziny do mojego stryja... podobno pochodził, pokrzywił się i stwierdził, że to już nie jest Warszawa)
          • szymizalogowany Tak tylko... 26.12.11, 11:53
            ...z drugiej strony to w Polsce nie ma ładnych zadbanych miast, Warszawa jest tragiczna, ale jak się na Śląsk wjeżdża i wysiądzie z pociągu np w Katowicach to pierwsze wrażenie jest takie "o ja pie... ale dziura",

            kiedyś mi wmawiali że Poznań lepszy, byłem już nie raz, też dziura

            byłem wiele razy w każdym większym mieście i wszystkie wyglądają w Polszy tak samo można jest scharakteryzować "jest jakieś odnowione lub nie stare miasto które jest większe bądź mniejsze a naokoło to już są osiedla z wielkiej płyty i gdzieniegdzie tzw elektrociepłownie które nadają swojski klimat tym post-sowieckim miastom.

            Jak ktoś jezdzie samochodem nie daj Bóg to jeszcze mu dochodzi wrażenie zruinowanej drogi + wszędzie reklamy jakby wszyscy prowadzili przy drodze taki biznes "skup ełro-palet, blachodachówki, szyldy" i tak przez 200 km non-stop co 10 metrów - każdy szyld oczywiście inny i inaczej ustawiony.

            Ogólnie do Polska jest miłym miejscem ale jak ktoś jest estetą to nie ma tu czego szukać, a przerzucanie się tekstami "warszawioku wieśniaki" to świadczy o kompleksach - wszyscy z tyłu głowy gdzieś mają że ich miasta to są jeszcze brzydsze i gorsze niż ta brzydka warszawa.
            • swan_ganz Re: Tak tylko... 26.12.11, 13:01
              nie chrzań, ze nie widzisz różnicy miedzy Poznaniem a np; Brzydgoszczą albo Gaystockiem czy Krakowem.. Między Rzeszowem a Wrocławiem tez widzę wielką różnicę...
              No chyba, zę cała twoja turystyka Szymek sprowadza się do oblecenia okolicznych burdeli to wtedy faktycznie; różnice między miastami mogą wydawać się nieznaczące ale jesli musisz zostac gdzieś na noc to wskaż mi proszę jakiś przyzwoity hotel w Rzeszowie albo powiedz co może robić wieczorem człowiek "znikąd" w takiej Brzydgoszczy?

              Co do tych reklam przydrożnych; człowiek się do nich przyzwyczaja, niestety i nie widzi jaki to syf tworzy przy jezdni... Kiedyś w jakiejś gazecie pokazali na fotce wlocik do Konstancina od stropny Wilanowa; jeżdżę tą drogą codziennie i jakoś nie widziałem wcześniej tych "reklam" i dopiero ta fotka uświadomiła mi jak bardzo barwny jest wjazd do tej wiochy... .

              p.s; tak na marginesie postu wyżej; ja nie udaję, ze słucham Pavcia bo ja go naprawdę słucham.. I jeszcze tak przy okazji muzyki; te hity, które puszczasz sobie w aucie... Ja rozumiem, zę pielęgnujesz swój netowy wizerunek ale czy ty aby trochę nie przesadzasz z tym folklorem? :-)

              • szymizalogowany aaaa hehe 26.12.11, 13:08
                widziałem - o tym pawarottim napisałem specjalnie licząc że "uderz w stół a nożyce..." hehehe i czekałem na Twój post hehe

                nie no ja obiektywnie rzecz biorąc "sloń mi nadepnął na ucho" - ja w zasadzie niczego nie słucham poza samochodem to nawet nie mam na czym poza radiem Lena2 w kuchni, a w samochodzie to najczęściej też niczego nie słucham, no oczywiście jak nagrywam filmik na forum to coś puszczę żeby się wykształciuchy oburzały hehe

                ale poważnie, nie znam się na muzyce, nie interesuje mnie, nie lubię, nie umiem itp. i co tam będę się na temat muzyki wypowiadał hehe
                • swan_ganz Re: aaaa hehe 26.12.11, 13:39
                  tia... Sherlocku.. Jako jeden z nielicznych tu ujawiniłem swój gust muzyczny więc nie trudno było się domyślić, ze odpowiem na prowokacje... Jak bys zajrzał do mojego schowka w aucie to poza dwoma płytami z muzyką filmową (palpfikszyn i killbill) znalazałbyś jeszcze ze trzydzieści innych płyt ale tylko i wyłącznie z kategorii Pawcio $ friend... :-)
                  No nic kuzwia nie poradze na to, ze akurat taka muza mi się podoba a moze to wynikać z tego, ze mam w aucie słaby, firmowy sprzęt (bose) i jakbym chciał na nim słuchać tego czego ty słuchasz to bym nie wychwycił smaczków i nie wiedziałbym czy to co słyszę to może pociągnięcie smyczkiem czy tez może uderzenie nim o struny albo moze było to szarpnięcie druta?
                  Sam rozumiesz, ze żeby słuchać tego co ty to trzeba mieć sprzecior z najwyższej półki... :-)
                  • szymizalogowany Możemy się zamienić.... 26.12.11, 13:53
                    ...ja wyjmę ten sprzęt grający tego Marka Skwarka czy tam Zbyszka Kieliszka z "dziewiętnastomagłośnikami" i ci go przekażę a w zamian poproszem nowy bez przebiegu silnik do ISF wraz z wionzkom i zobowiąże się na piśmie nie istalować w ałcie nic więcej poza głośnikiem od telefonu komórkowego - byle miało ponad 400 kuni hehe
                  • des4 w rzeszowie dla komiwojażerów 28.12.11, 07:46
                    polecam Ferdynand Best Western...idealne miejsce dla podobnych tobie...
                    • swan_ganz Re: w rzeszowie dla komiwojażerów 29.12.11, 10:11
                      znam ten hotelik ale jak dla takiego sprzedawcy jak ja to lipa a nie warunki; brak basenu, gabinetu odnowy a barek zamykają o przed dwudziestą trzecią...

                      Tak na marginesie; gdzie nocują w tym mieście ludzie tacy jak ty; czyli prezesi? Nie wiem wprawdzie czy mnie tam wpuszczą ale chociaż spróbowałbym wbić się na salony...
                      • przemekthor Re: w rzeszowie dla komiwojażerów 05.05.13, 20:29
                        Jako wieczny prezes dodam od siebie, że wybieram hotel najbliższy miejsca, w którym mam coś do załatwienia. Czasem jest to IC, czasem Radisson, czasem Etap, nierzadko hotel robotniczy. Jest mi wszystko jedno.
          • szybiarz Re: Ostatni z warszafki to był Waldorff.. 27.12.11, 23:14
            no tak w czasach przedwojennych w wawie to była sama kultura, najuczciwsi Polacy, pewnie nawet policja tam nie była potrzebna?
        • tisi123 Re: Ostatni z warszafki to był Waldorff.. 26.12.11, 12:39
          Wróć do swojego gejklubu Ekstazy w Pierdziszewie to poczujesz magię świąt.
    • babaqba Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 26.12.11, 06:04
      A ty "warszawiaku" dlaczego nie pojechałeś do rodziny? Wiem, bo jesteś "rodowity" czyli cała rodzinka siedzi w odrapanych czynszówkach na Pradze. Wujowie z połamanymi o krawężniki nosami patrolują kosze na śmieci, młodsze pokolenie zarabia proponując popilnowanie samochodu a nocami studiuje pisma z opieki społecznej. Tylko wiesz, bez tych przyjezdnych, miasto nie będzie miało na wasze utrzymanie... więc może się zastanów.
    • rraaddeekk Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 26.12.11, 12:07
      Nie zauważyłeś, że są Święta i nawet ateiści nie jadą do fabryki/na zakupy czy gdziekolwiek indziej?
      Wszyscy siedzą w domach, bo nawet kluby fitness pozamykane, więc od kilku dni nie ma powodu odpalać samochodu.
      Dotyczy to zarówno przyjezdnych, jak i autochtonów.
    • trypel tu lejt Misiu Puszysty :) 26.12.11, 12:24
      już wrociłem.
      Słoiki również.
      Wczoraj,
      Podróż bajka - 550 km zrobiłem w 6 h bez spinania się i bez "przekraczania"
      praktycznie przy zerowym ruchu. Wszystkim życze takiego powrotu do domu :)
      • swan_ganz Re: tu lejt Misiu Puszysty :) 26.12.11, 13:25
        Podróż bajka - 550 km zrobiłem w 6 h bez spinania się i bez "przekraczania"

        nie opowiadaj głupot; w Polsce nie da się zrobić 500 km w 6 h bez przekraczania....
        • szymizalogowany A wogle to polsza eta balszoja? 26.12.11, 13:29
          550km z domu do warszawy to gdzie trzeba mieszkać? chyba w mińsku białoruskim bo nawet do zgorzelca to chyba tyle nie ma z warsiafy
          • swan_ganz Re: A wogle to polsza eta balszoja? 26.12.11, 13:45
            do Legnicy jest mniej więcej tyle kilometrów jeśli jedziesz przez Katowice a nie przez Wrocław..
            Tez kiedyś zrobiłem ta trasę w porównywalnym czasie, tez przy zerowym niemalże ruchu tyle, ze ja jechałem wtedy po lodzie bo sukinsynom nie chciało się w srodku nocy odśnieżyć ściezki na przejazd mistrza... 130km/h to był maks tego co dało się w tamtych warunkach wycisnąć i tyle jechałem (inni wtedy jechali 50-60) z tym, ze ja miałem powód by popierdzielać w środku nocy i wiem, ze jakbym chciał "nie przekraczać" to bym jechał przynajmniej 8 godzin..
            • szymizalogowany to jakoś naokoło.... 26.12.11, 13:56
              normalnie sie chyba przez bełchatów powinno jechać i podziwiać widoki
              • swan_ganz Re: to jakoś naokoło.... 26.12.11, 14:21
                wiem , ze naookoło ale jak walisz tą trasą zimą, po lodzie i jakiś tir w letnich kapciach zesra się przed tobą pod jakąś górką a potem dobije do niego kilka kolejnych tirów to stoisz razem z nimi i czekasz az przyjdzie wiosna albo holownik po tego tira bo nigdy nie wiadomo co przyjdzie pierwsze...
                Jesli więc założyłes sobie (albo komuś obiecałeś), ze na pewno dojedziesz to w warunkach zimowych lepiej omijać wąskie ścieżki lokalne i walić drogą która ma dwa pasy ruchu.. Nawet jeśli jakies łamagi się szczepią ze sobą kryjąc dwa pasy to i tak będziesz miał większa szansę jakoś to ominąć i pojechać dalej niż na wąskiej jednopasmówce...

                ps. Trypel mógł jeszcze jechać np z Polic za Szczecinem do których tez jest ponad 500km w sumie niezłej już drogi..
                • szymizalogowany Napisał że z Krynicy... 26.12.11, 14:31
                  tylko ino nie wiem czy morskiej czy górskiej.

                  Pewnie morskiej, bo śniegu nie ma to po co w góry jechać hehe
                • trypel Re: to jakoś naokoło.... 26.12.11, 14:37
                  swan_ganz napisał:

                  >
                  > Jesli więc założyłes sobie (albo komuś obiecałeś), ze na pewno dojedziesz to w
                  > warunkach zimowych lepiej omijać wąskie ścieżki lokalne i walić drogą która ma
                  > dwa pasy ruchu..

                  widzisz Swan - a ja mam inne doswiadczenia, własnie w trudnych warunkach wolę jechać drogą siedemnastej kategorii bo na 99,99% bede jechał nią sam. Sobie ufam - innym nie. Ja sobie poradzę i przejadę. A jak na 4 pasmówce w korku utkne to d*pa i bede stał.

                  > ps. Trypel mógł jeszcze jechać np z Polic za Szczecinem do których tez jest pon
                  > ad 500km w sumie niezłej już drogi..

                  Z Polic to chyba nawet szybciej by było ale nudno.
                  • szymizalogowany Ja was podziwiam.... 26.12.11, 14:49
                    ...ja to na takie odległości pojechałbym pociągiem. Poważnie.
                    • trypel Re: Ja was podziwiam.... 26.12.11, 14:52
                      Szymi - nieraz ja też. Jak mam prostą trasę z A do B i pociag jadący akceptowalną ilość godzin. Ale uwierz że na wczorajszej trasie pociągiem jechałbym ze 2-3 h dłuzej. A potem jeszcze 45 minut autobusem z centralnej. I wtedy mam to w d*pie.

                      poza tym jakos uparcie robie te km i robie i wciąż mnie to bawi. Tyle że auto trzeba mieć odpowiednie :)
                    • swan_ganz Re: Ja was podziwiam.... 26.12.11, 15:14
                      ...ja to na takie odległości pojechałbym pociągiem. Poważnie.

                      tak kurde...Pociągiem byś pojechał a sprzęcior wziął na plecy..
                      - aparat do hemofiltracji (ciut ponad 80 kilo i m/w 1,8 wysokości)
                      - substytut (płyn) do tej procedury; na początek zwykle jakies 50L (czyli 50kg) a resztę muszą sobie już sami zorganizować we własnym zakresie
                      - ze dwa zestawy rurek i filtrów bo jak weźmiesz tylko jeden i coś nieprzewidywalnego się stanie to w sumie nie potrzebnie w ogóle przyjeżdżałeś.. Cięzkie nie są ale gabarytowo są dość duże..

                      No wiec bierzesz to wszystko na plecy i walisz IC jadąc w komforcie... O ile w ogóle pociąg przyjedzie, o ile w ogóle ruszy jak już przyjedzie z 5 godzinnym opóźnieniem, o ile byłęś jedynym który kupił bilet na konkretne miejsce a nie jedym z 5 na to jedno miejsce... :-)
                      Jakoś wolę jednak jeździć autem nawet wtedy gdy tylko siebie musze dostarczyć do jakiegoś miejsca..
                      W wakacje mi odwaliło i w związku z remontem "8" pojechałęm do Łodzi pociągiem... A nich ich jasny ch..j strzeli za tą podróż; do Łodzi wprawdzie wyjechałem o czasie ale tak zasyfinym pociągiem, ze później ciągnąłęm za sobą smród tego pociągu przez całą Łódź.... A jak już wracałem to na dworcu dowiedziałęm się, ze pociąg będzie spóźniony o 20 minut... Nie było tam gdzie usiąść (a dworzec śmierdział tak jak pociąg) wiec łaziłem w kółko bez sensu po czym usłyszaęłm następny komunikat o kolejnym planowanym opóźnieniu o następne 20 minut a potem jeszcze raz ten sam komunikat i jeszcze raz... I tak się zebrało 2, 5 godziny łażenia po dworcu... Debile zamiast od razu powiedzieć, ze zamiast o 17 -tej to podstawią pociąg o 19:30 by człowiek coś ze sobą zrobił to wolą cię trzymać na tym zasranym dworcu pierdząc przez głośniki, ze "już za chwileczkę, juz za momencik"...
                      Tak Szymek; jeździj z PKP a będziesz miał co opowiadać... :-)

                      • szymizalogowany Ja niekoniecznie... 26.12.11, 15:25
                        > tak kurde...Pociągiem byś pojechał a sprzęcior wziął na plecy..
                        > - aparat do hemofiltracji (ciut ponad 80 kilo i m/w 1,8 wysokości)
                        > - substytut (płyn) do tej procedury; na początek zwykle jakies 50L (czyli 50kg)

                        ...dokładnie ten sam sprzęt co ty Swan bym brał na wyjazd na wczasy - każdy ma inne hobbi - ja to z paratów wziąłbym pewnie tylko fotograficzny + ciuchy na zmianę + wódka na drogę hehe
                        • swan_ganz Re: Ja niekoniecznie... 26.12.11, 16:26
                          to nie hobby Szymek tylko ja tak zarabiam na masło... Nie będę ci pisał ile kosztuje taka interwencja ale na tyle dobrze skalkulowałem ceny, ze po jedym takim wyjeździe mogę wyjechać na dwa tygodnie allinclusive gdziekolwiek...
                          Nie mnie kuziwa nie będzie wyzywał od judymów choćby dlatego, ze nie kończyłem medycyny.. :-)
                          • szymizalogowany Ej tam nieźle czeszesz .... 26.12.11, 16:51
                            ...z d-ziengów państwowom służbem zdrowia hehe

                            ja to tam nie oceniam bo każdy orze jak może i ja jakby mógł to też bym czesał

                            ale tak na marginesie to gdyby w jakimś maniakalnym śnie założylibyśmy że jest jakiś pozytywnie działająca instytucja ponad narodowa która może dla dobra ludzkości lomuś się dobrać do dupska to u mnie jednym z pierwszych 10 celów ataku by były międzynarodowe koncerny farmaceutyczne i takie od sprzętu dla szpitali itp. itd.

                            no więc ja jestem pełną gębą za kapitalizmem - ale nie takim gdzie się tworzą międzynarodowe oligopole

                            lobbują za stanoaieniem nieuczciwego prawa które prowadzi do takiej sytuacji że wyprodukowanie jakiegoś tam leku albo tych twoich rurek i aparatu do dializy "niby" razem z "know-how" kosztowało np. 5 miliardów dolarów

                            i jest objęte wobec tego 10 czy 20 lat ochorną patentową a jakaś firma tłoczy kilka rurek wartych 10 USD i sprzedaje je szpitalom czy osobom prywatnym za 10 000 USD

                            nie ku... - wypie...ć - te "niby" 5 mld dolarów kosztów to w 90% składa się na jakieś nikomu nie potrzebne procedury administracyjne i testowe które mają tylko jedno na celu

                            żeby już na starcie wypieprzyć z rynku jakiś indywidualnych zawodników co 100 razy lepszy aparat do dializy albo lek na raka u siebie w garażu skonstruowali

                            oni już na wstępie nie mają szans bo np jest prawo że na dzień dobry żeby wszcząć procedurę dopuszczenia do rynku to trzeba wpłacić np 100 mln do jakiegoś fda czy innego gówna

                            a bez takich dopuszczeń nigdzie "w kręgach świata zachodniego" nie będą mogli tego sprzedawać, a jakby chcieli opchnąć to po normalnej cenie poza światem zachodnim to będzie na nich nagonka i koncerny zaraz wylobbują żeby kraj co takich wpuści do siebie z ONZ wywalić albo i posłać F16

                            zdaje się że raz się już brazylia wku...ła że im jakieś tam leki co produkcja kosztuje centa za pudełko kazali kupować po 1000 USD za pigułkę i powiedziała wypie...ć sami sobie ten lek "zmiksujemy" - no ale światowa mafia fda nawet dużą brazylię szybko "naprostowała"

                            i tak przez ten system od 50 lat tkwimy w totalnym braku rozwoju - te same leki, te same badania, te same sposoby leczenia dosłownie wszystkiego co w 1950 roku bo koncerny siedzą na patentach i po cholere im cokolwiek nowego robić (chwalą się jakimiś statystykami z brudnej dupy wyciągniętymi że np. dzięki nowemu płynowi do dializy umieralność pacjentów z niewydolnością nerek się zmneijszyła o jakąś tam liczbę zapisaną w czwartym miejscu po przecinku procentowe hehe - nowy płyn opracowywano 10 lat i będzie kosztował 1000 usd za jedną dializę - I TO JEST POSTĘP!) itp.
                            • swan_ganz Re: Ej tam nieźle czeszesz .... 26.12.11, 17:19
                              mówiąc o lekach i farmacji masz trochę racji ale ze sprzętem med. sie mylisz; okres patentowy to pięć lat a potem moze ten sprzęt kopiowac każdy kto chce no i chce wielu tyle, zę nie potrafią tego co skopiują sprzedać bo to nie ejst takie proste jak w przypadku handlu bananami... :-)
                              Jedyną urzędniczą przeszkodą w takim handlu jest konieczność zdobycia dwóch dokumentów; Deklaracji Zgodności i Certyfikatu Europejskiego... Przy czym o ile ten drugi to faktycznie mozna sobie w kiblu powiesić to już ten pierwszy jest dość ważny bo gwarantuje odpowiednią jakość sprzętu oraz spełnianie standardów medycznych...
                              Wyobraź sobie sytuację w której mozesz handlować w tej dziedzinie czym tylko chcesz a przedatność tego sprzętu wychodzi dopiero podczas pracy z pacjentem... I w ten sposób mnie się wydaje, ze robię całkiem niezłe (na oko) cewniki, które potem lekarze pchają potencjalnemu "szymkowi w doopę" a potem okazuje się po kilku dniach, ze trzeba ci pół doopy amputować bo mój cewnik zamiast wślizgnąć się tam gdzie trzeba to preforował ci twoje jelita i poszło zakażenie... Do końca życia z worczkiem przy pasku byś pomykał tylko dlatego, ze mnie (producentowi) coś się wydawało... Myślę, zę nie chciałbyś realizacji kompletnie wolnego rynku w tej materii...:-)

                              Natomiast co do badań, które - jak piszesz - prowadzą koncerny farm lub med. ... Widziałęś kiedyś jakas hurtownię, która prowadzi jakies badania? Koncerny to takie właśnie globalne hurtownie i jak dostrzeżemy w jakimś szpitalu/instytucie naukowca, który pracuje nad potencjalnie złotodajnym pomysłem (lekiem czy procedurą medyczną) to go kupujemy wraz z jego pomysłem i gaciami... A potem to jest już nasz pomysł... Przede wszystkim na wygląd opakowania odpowiadający dorobionej do cewnika ideologii... :-)
                              • szymizalogowany Nie można... 26.12.11, 17:37
                                ...tłumaczyć w ten sposób że "no i co by była jakby na ciebie trafiło że cewnik by był zły i by ci trzeba pół dupy wycinać?" - no to dla twojego bezpieczeństwa mamy nasz od 50 lat ten sam sprawdzony cewnik za 10 000 dolarów

                                jakbym był nieuleczalnie chory i miał do wyboru albo test nowego nieznanego albo powolne umieranie i wegetacja na starym a sprawdzonym to bym powiedział "szit-happens i tak już nie żyje to testujcie byle w razie czego miejcie dziewiątke naładowaną i jakby się okazało że jakieś fatalne skutki uboczne to mnie szybko dobijajcie"


                                jakby takie było podejście (a zdaj się że w czasach Pasteur'a było) to byśmy dziś byli daleko z przodu a tak drepczemy w miejscu

                                w każdej dziedzinie jest żelanzna zasada "bez ryzyka nie ma postępu" - jakby dzisijsza chora ideologia pedalsko-socjalistyczno-feministyczna by panowała na świecie wcześniej to by nawet samolotów naddźwiękowych nie było bo by niejakiemu młodemu pilotowi pani Czakowi Jegerowi co sam się zgłosił do testu Bella powiedzieli "no a jak będzie wypadek i pana zabije albo połowe dupy urwie to co? nie, nie ma żadnych testów, tutaj jest samolot Czerwonego Barona sprzed 40 lat sprawdzony masz pan i se lataj".
                                • swan_ganz Re: Nie masz racji 26.12.11, 18:05
                                  bo ludzie idąc do szpitala chcą się tam leczyć a nie poddawać się eksperymentom medycznym...
                                  Co więc zrobić skoro tak przyziemna motywację mają? Mimo ich woli testowac na nich nowe gadżety?
                                  I doczytaj Szmek; okres ochrony patentowej w przypadku sprzętu trwa tylko pięć lat wiec jak masz pomysła by np; skopiować (jeszcze moje przez 4 dni ) zastawki serca to mozesz to śmaiło robić...
                                  Nawet dobry poczatek już masz bo przeciez masz jakies świnie kole chałupy, tak? Najlepsze biologiczne zastawki serca to świniom wycinamy tyle, ze nieco zmodyfikowanym genetycznie a potem jeszcze sa poddawane obróbce technologicznej, następnie ładowane do pudełek i wysyłane w świat.. I zobacz jacy durni ci jankesi; wyrżną świniom taką jedną zastawkę a pozastała reszta idzie do pieca.. Co za marnotrawstwo; u nas to by się jeszcze z nich przynajmniej paski zrobiło a z tych większych to nawet torebkę...

                                  Jak już wyrżniesz i spreparujesz tą zastawkę to czeka cię jeszcze uzyskanie DC (deklaracja zgodności) co faktycznie nie jest ani łatwą formalnością ani tanią ale jest do zrobienia i bez dużych środków finansowych ... A potem Szymek czeka cię eldorado bo ja swoje pędzę po 15 koła więc jak ty zaoferujesz swoje zastawki po 12 to po roku wyruchasz mnie z rynku i będziesz trzepał taką kasę, ze klękajcie narody...
                                  Tylko najpierw ją skopiuj... :-)
                            • swan_ganz bez przesady; słyszałem i w telewizji 26.12.11, 17:31
                              ...z d-ziengów państwowom służbem zdrowia hehe

                              i na ulicy i w szpotalach, ze życie ludzkie jest bezcenne.... Wielokrotnie i od wielu lat to słyszę więc się dopasowałem, tak?
                              I skoro jest ono bezcenne to ja i tak biorę jakies drobne bez znaczenia dla życia...
                              • szymizalogowany Ale to jest socjalistyczna bzdura że... 26.12.11, 17:47
                                ...jest bezcenne.

                                Sranie w banie, zresztą, nie trzeba za daleko szukać w dalekich krajach po drugiej stronie glbu co "nie respektują praw człowieka".

                                Mieliśmy pokaz "bezcennego życia" parę miesięcy temu i tam sami jako członkowie NATO jesteśmy de facto agresorem.

                                Ja do tej pory nie wiem na czyje polecenie i z jakiego powodu samoloty które teraz to i nawet ja jako obywatel kraju NATO się łożę z podatków bombardowały Libię i rozjebywały tam ludzi?

                                Tak to jest nowa sytuacja bo zawsze było - że -"oni", "tamci", ale teraz to jesteśmy "my" bo my w NATO też, olać że ten nasz wkład finansowy jest żaden ale formalnie jesteśmy częścią NATO.

                                I jeśli samolot NATO zabił jakiemuś libijczykowi cała rodzinę bo rakieta im w dom pie...ęła, a ten libijczyk za rok wysadzi się w powietrze o godzinie 17 np. na stacji Metro Politechnika w piątek w centrum Warszawy zabierając ze sobą na łono Allaha np 1000 warszawiaków to co?

                                Co powiemy? Czyje życie cenniejsze było? Jak ktoś wskaże na tego samobójcę że to terrorysta no to będzie skarjna hipokryzja bo przecież każde życie jest bezcenne, on tylko wyrównał rachunki hehe. No nie można życia wycenić więc skąd wiadomo że 1000 warszaqwiaków więcej wartych niż 5 libijczyków?

                                Trzeba by wtedy oficjalnie powiedzieć, że no trudno - gość miał prawo hehe.
                      • szymizalogowany Ja jechałem do Katowic PKP i sobie chwalę... 26.12.11, 15:37
                        ...to było z rok temu to teraz pewnie jeszcze szybsze są parowozy ale pociąg do Katowic z Centralnego zrobił taki czas że samochodem to tylko odrobinę szybszy mam z czasów jak gierkówka była przejzdna

                        a ja całą podróż w wagonie z restauracją sobie piergi jadłem, schabowego, piwko piłem

                        bardzo chwalę PKP - a tem pociąg aż do wiednia jedzie więc nawet za granicę można
                        • swan_ganz Re: Ja jechałem do Katowic PKP i sobie chwalę... 26.12.11, 15:45
                          piergi jadłem, schabowego, piwko piłem


                          nie zaimponujesz mi; ja tez jak daleko jadę to czasem schabowego piwkiem popchnę... Ważne, żeby nie przesadzić :-)
                  • swan_ganz Re: to jakoś naokoło.... 26.12.11, 15:33
                    w trudnych warunkach na ogół jeżdżą ci co rzeczywiście musza jechać a tacy z reguły sobie radzą na drodze tym niemnej jak szef jakiegoś tirowca uzna, ze nie stać go na zimowe kapcie
                    (14 albo 16 opon, tak?) to puszcza w trasę swojego najemnika w tym samym na czym jeździł on w lipcu i co zrobisz gdu utkniesz za takim? Jak stoi jeden przed górką lub dwóch czy nawet trzech to być moze z dusza na ramieniu uda ci się ich wyminąć ale jak jest ich więcej ? Sterczysz na końcu kolejki i czekasz na wiosnę albo na holownik, który ściągnie blokującego drogę... Na trasie od Bełchatowa do Wrocławia jest pare fajnych górek do pokonania i już nie jeden tirowiec oczekiwał tam na przyjście wiosny...
                    Natomiast jak masz dwa pasy ruchu to po pierwsze; możesz kombinować bo z reguły zawsze znajdzie się jakaś luka ( ew.pobocze) którą da się przejechać a po drugie; mnie akurat miśki pomagają jak im stosownego kita zasadzę... Zawsze mam w bagażniku jakiś sprzęcior, który po pokazaniu potwierdza moją wersję o "ratowaniu zycia"...
                    Dawno temu nawet lepperowskie blokady pokonywałem w ten sposób; "nie przepuścisz mnie? A jak się nazywasz człowieku? Po co mi to? Chcę podać twoje nazwisko rodzinie faceta, który czeka w szpitalu na pomoc a oni ci pewnie już podziękują tak jak ty bys podziękował frajerowi, który zatrzymał pomoc dla twojego bliskiego.. " ...:-)
                    • trypel Re: to jakoś naokoło.... 26.12.11, 16:07
                      normalna trasa Bełchatów-Wrocław to tez masakra. Ale jak znajdziesz drogę gminną nieodsnieżaną to tam zadnego tira nie znajdziesz :)

                      ale to tez kwestia pojazdu - jakbym jezdził czymś co nadaje sie do szybkiej jazdy to wbierałbym autostrady ale jak mam sprawne 4x4 z duzym przeswitem to jezdzę bocznymi i w ten sposob każdy zimowy wyjazd może być fajną zabawą
                      • mikoli1 Re: to jakoś naokoło.... 04.05.13, 21:36
                        Podziwiam was wszystkich (naprawdę).
                        Mnie by szlag trafił, jakbym musiał jeździć po Polsce po innych drogach, niż A4 (i to na odcinku Zgorzelec-Katowice, bo później wiadomo).
          • trypel Re: A wogle to polsza eta balszoja? 26.12.11, 14:10
            szymizalogowany napisał:

            > 550km z domu do warszawy to gdzie trzeba mieszkać? chyba w mińsku białoruskim b
            > o nawet do zgorzelca to chyba tyle nie ma z warsiafy

            Świdnica - Poznań - Warszawa :)
            Miałem biznes po drodze

            no może gdzies tam przekroczyłem z 10 -15% ale za to na autostradzie nawet 140 mi sie nie chciało tylko 130 (z praktycznego powodu - nie chciało mi sie stawac i tankować po drodze a powyzej 130 niestety mam wir w baku i koło 15-16/100

            Zero radarów, zero policji, zero ruchu. I tylko jedna przykra niespodzianka - koło Łyszkowic władowałem sie przy 90-100 na drogę rozjezdzoną przez cieżarówki z budowy autostrady na której asfalt kiedys był. Dziury takie ze mi antenka z dachu odpadła :D
            a plomby do dzisiaj sie ruszają
    • wicehrabia.julian Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 26.12.11, 16:19
      kulawywos napisał:

      > Napływowa ludność korkująca na co dzień miasto wyjechała z rodzinne pielesze.

      w Krakowie jest to samo, dziś rano trasę, którą zwykle pokonuję w 30 min jechałem kilkanaście, jest gdzie parkować
    • 3cz Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 27.12.11, 18:29
      Gdyby nie Ci przyjezdni to stolicacby była w Krakowie
      • swan_ganz Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 27.12.11, 21:07
        Gdyby nie Ci przyjezdni to stolicacby była w Krakowie

        to ją sobie zabierz spowrotem bo ja chętnie bym ją oddał.... Rzecz jasna wraz z Donkiem i całą resztą tej przyjezdnej, dzikiej hordy...
        Nie musisz dziękować tylko po prostu ich stąd zabierz jak najszybciej..
    • rysiekk111 uchwalcie przepisy antyszkodnikowe i sie samoroz- 27.12.11, 21:20
      -wiąże.
      Wtenczas przyjadą tylko ci ktorzy NAPRAWDĘ potrzebują sie przemieścić i trzymani rygorami systemu mieszkańcom (nadmiernie ) nie zaszkodzą
      o szczegółach już nie trzeba, jak mniemam, sie rozwodzić
      • trypel Re: uchwalcie przepisy antyszkodnikowe i sie samo 28.12.11, 08:34
        przecież to już było
        po co wprowadzać - lepiej przywrócić.
        nie masz pracy = nie masz meldunku
        nie masz meldunku = nie masz pracy

        a jeszcze spałować cie wieczorem mogą :)

        chciałoby sie Rysiu co?
    • approved Nie da się ukryć szarańcza wróciła:( 28.12.11, 17:49
      Do Galerii Mokotów nie da się wjechać!!!! Emilii Plater zakorkowane na wszystkich pasach. Eeeeeeeeeeech komu to przeszkadzało, a tak było pięknie przez święta.
    • janulo01 Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 28.12.11, 20:47
      Drogi mieszkańcu warszafki, gdyby nie ci przyjezdni (czytaj nowi mieszkańcy) pewnie byś szlifował warszawskie bruki jako przedstawiciel lumpen-prletariatu w poszukiwaniu obfitego śmietnika, by zapełnić burczący z głodu bebech i przepłukać zlewkami z nie w pełni opróżnionych butelek suchy gardziel ! Trochę więcej szacunku dla tych ludzi i miejsc ich pochodzenia ! Bez tzw "Polski Powiatowej" czyli "głuchej zabitej dechami prowincji" jak mawiają ci z warszafki, pewnie wałęsając się po tych nierównych brukach brnąłbyś w błocie i końskich odchodach - bo skąd że by stlyca wzieła kasę na inwestycje ?! Ach ta warszafska, cwaniacka mentalność !
      • swan_ganz Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 29.12.11, 09:37
        bo skąd że by stlyca wzieła kasę na inwestycje ?!

        teraz to pojechałeś.... Przecież jest dokładnie odwrotnie; jako element napływowy niepłacisz tu podatków tylko w swoim Pierdziszewie (tam gdzie jesteś zameldowany) więc to Warszawiacy właśnie finansują budowę infrastruktury z której Ty korzystasz na tzw; " krzywy ryj " bez najmniejszej krępacji... Po chodnikach chodzisz, z jezdni korzystasz, z lecznictwa czasami pewnie też, Twoje dzieci chodza do szkoły w Warszawie, dojeżdżają do tej szkoły komunikacją miejską, śmieci wyrzucasz do warszawskich śmietników wiec za każdym razem gdy którąś z tych wyżej czynności wykonujesz to dymasz Warszawiaka na kasie... A na koniec zamiast być nam widzięczny za to co dla ciebie robimy i zdejmowac czapkę jak któregoś z nas mijasz to Ty jeszcze nas obrażasz?
        • trypel Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 29.12.11, 09:49
          chyba nie do końca - miejsce zameldowania nie ma nic do składania PITa. Od wielu lat zameldowany jestem w swoim pierdziszewie a płace podatki tutaj. Zresztą jak wiekszość znajomych :)
          Buduje tutaj domy (no 1 dom) kupuje mieszkania (2) a meldunek mam cały czas tam :)
          • swan_ganz Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 29.12.11, 10:03
            miejsce zameldowania nie ma nic do składania PITa

            tylko wtedy gdy sam wskazałeś właściwy urząd skarbowy... Jeśli tego nie zrobiłeś to z automatu Twoja kasa leci do urzędu właściwego dla miejsca zameldowania... I jakby tego było mało to jeszcze Warszawa jest obciążona tzw; "janosikowym", które następnie jest dystrybuowana do prowincjonalnych niedojdów życiowych... Dlatego niespecjalnie się dziwię ludziom, zę niechcą się w Warszawie meldować bo taki meldunek oznacza, ze dobrowolnie dołączyło się właśnie do grona bezlitośnie dymanych Łosi.... Niewielu jest takich, którzy chcą żyć z taką świadomością więc tym większy szacunek należy się tym, którzy chcą i się stąd niewymeldowują.. :-)
            • trypel Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 29.12.11, 10:06
              ja bym sie tu nawet zameldował ale do tego potrzebuje książeczke wojskową albo zaswiadczenie z wku. Ksiażeczki nie widziałem od 20 lat a po zaswiadczenie jakoś nie mam kiedy od 15 lat podjechać :)
              i w ten sposób w kolejnym WŁASNYM mieszkaniu nie mogę być oficjalnie zameldowany
              • swan_ganz Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 29.12.11, 10:13
                potrzebuje książeczke wojskową albo zaswiadczenie z wku

                każdy powód jest dobry... :-)
    • ughj Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 29.12.11, 00:54
      Faktycznie bajka. Przez trzy a nawet cztery dni mogłem jak Pan parkować w pobliżu bloku. Niestety na co dzień miejsca parkingowe oblegane są przez szmelwageny i inne słojowozy z rejestracjami na L, R, T.
      • picasso301 Re: więc może.... 29.12.11, 11:03
        ....wystarczy jak "WY FARSZAFIAKI Z KRWI I KOŚCI" porejestrować auta na stolicę z magicznym "W..." w nr.rej. z przodu i już będzie "FPOSZO"...
        bez odbioru
    • toreon Nierealne 29.12.11, 07:50
      A kto będzie obsługiwał kasy w Auchan?
      Ale fakt, auta z rejestracją na L..., na B... i na N... przez święta nie uświadczył.
    • pierd_warszawski Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 29.12.11, 12:07
      kulawywos napisał:
      >
      > Drodzy przyjezdni zostańcie u siebie! Nie zatruwajcie sobą tego miasta tworząc
      > korki i smród.
      >
      > Szkoda, że tylko parę dni w roku mogę cieszyć się z jazdy po Warszawie, ale mam
      > nadzieję jeszcze jutro pocieszyć się widokiem pustych ulic.

      taa..widac ze wciagnieta kreseczka byla zbyt krotka,a co sie tyczy zalu to szkoda ze dwadziesciapare lat temu jedna warszawianka sie nie wyskorobala. Plodzenie idiotow powinno byc karalne..he..he.
      • 3cz Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 29.12.11, 19:08
        echh... nie brakuje cfaniaczków z gilem w nosie..
    • kulawywos Słoiki zostańcie w rodzinnych domach 04.05.13, 17:21
      Długi weekend. Element napływowy siedzi u siebie w rodzinnych pieleszach .

      Jak bez was jest pięknie w Warszawie. Wczoraj jechałem Trasą Łazienkowska ciesząc się jazdą.

      Parkingi wolne, zero korków. NIE WRACAJCIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • gzagorski ty naprawdę jesteś debil. W czasie urlopu zostań w 04.05.13, 20:12
        Warszawce bo swoim warszawskim debilizmem zatruwasz inne rejony tego pięknego Świata.
        • wtopek Re: ty naprawdę jesteś debil. W czasie urlopu zos 04.05.13, 20:58
          lubię czasami odwiedzić Warszawę, bliżej niż do Kujowa, a wcięż podobne wschodnie klimaty

          i ta gwara...poszlyby...zrobylyby....:)))
        • kulawywos gzagórski ty naprawdę jesteś debil. 04.05.13, 21:22
          W sumie nie pałam do słoików nienawiścią tylko niechęcią , że utrudniają mi codzienne życie.

          Jednak skoro mi ubliżasz życzę ci z całego serca:
          1) wywalenia na zbity pysk z pracy w Warszawie,
          2)ciężkiej kontuzji uniemożliwiającej ponowny przyjazd,
          3)kompletnego ostracyzmu mającego na celu twój powrót do domu.

          Na to ostatnie jednak nie liczę bo jak mawiał Pokora w Karierze Nikodema Dyzmy
          "Chamy jak wiadomo honoru nie mają" czyli będą ci pluli w pysk, a ty powiesz, że deszcz pada i dalej popedałujesz do roboty tworząc korki, och życie!!!!!!!!!!
          • gzagorski "Chamski kulawywos jak wiadomo honoru nie ma" 04.05.13, 21:38
            Jak widzisz wszystko można przerobić, szczególnie o takim inteligencie jak ty. Ja na całe szczęście nie pracuję w Twoim "pienknym" mieście. TWÓJ PIERWSZY WPIS: " Drodzy przyjezdni zostańcie u siebie! Nie zatruwajcie sobą tego miasta tworząc korki i smród. Merry f...ing Christmas i zostańcie u rodziców. Nie wracajcie z wałówką w słoikach żeby zostawić tylko po niej żałosny stolec zatruwający naszą Wisłę. NIE WRACAJCIE!!! ". Ty wcale nie ubliżasz. Jesteś typowym warszawiakiem, który pisze i czyta bez zrozumienia.
            Pozdrawiam.
            • kulawywos Re: "Chamski kulawywos jak wiadomo honoru nie ma" 05.05.13, 12:25
              To sobie pogadaliśmy:) No dobra bez czczej retoryki skoro nie pracujesz w Warszawie nie ma tematu, a ująłeś mnie słowem pozdrawiam.

              Tym samym pomimo różnic poglądów serdecznie pozdrawiam.

              LUDNOŚĆ NAPŁYWOWA OKUPUJĄCA STOLICĘ NICH ZOSTANIE W SWOICH STRONACH :)
      • klemens1 Re: Słoiki zostańcie w rodzinnych domach 05.05.13, 20:36
        U mnie w firmie (branża IT) max. 20% ludzi to warszawiacy. Najwyraźniej rdzenni tubylcy nie są wystarczająco zdolni i - żeby firma się rozwijała - potrzebuje mądrzejszych napływowców.
        Możemy więc nie wracać, ale ty ani twoi funfle raczej nas nie zastąpią.
        • des4 Re: Słoiki zostańcie w rodzinnych domach 05.05.13, 20:54
          ot chów wsobny, jak w amerykańskich zadooopiach :)))

          gdyby nie trochę świeżej krwi od kałmuckich czerwonoarmistów po wojnie, co drugi "rdzenny i rodowity" nie różniłby się od warzywa, a i tak dziś ledwie dobijają do Forresta Gumpa :)))
      • qqbek "Warsiafko" zostań w domu. 06.05.13, 10:09
        Wczoraj jechałem z Niemiec (Saksonia) do siebie na wieś.
        Zgadnijcie kto był autorem największych debilizmów na drodze (jazda na zderzaku, jazda równoległa 110km/h lewym skrajnym i środkowym pasem A8 pod Wrocławiem, chamskie zagrania "nauczycielskie" na biednej, powolnej pani w Pandzie gdzieś pod Bełchatowem)?

        Warsiafka prawdziwna, Prażanie porąbani. Pod koniec trasy jak widziałem auto z "WF", to wolałem albo wyprzedzić i uciec, albo po prostu trochę odpuścić, żeby tylko za "warsiafką praską" nie jechać.

        Widoczki z wczoraj:
        BMW 745 na Berlińskich blachach zjazdowych (żółte) ciągnie się 105km/h na środkowym pasie A8, lewym wyprzedza je szary Hyundai Santa Fe - jakieś 2 minuty jazdy równoległej. Ja ciągnę równe 140... prawym, bo przecież to w Polsce pas do szybkiej jazdy.
        5 minut później wyprzedził mnie gnając jakieś 180-190km/h....

        Stara Felcia (rzecz jasna WF) jedzie dłuższy czas po "8" za ślamazarną panienką w białej Pandzie. Jedzie jej z 10km na zderzaku (góra dwa metry odstępu), paniusia szybciej nie potrafi, a wyprzedzić nie ma jak. W końcu pas do wyprzedzania - Felcia włącza kierunkowskaz, wyjeżdża zza Pandy... i nic... 3/4 pasa (jakieś 800m długości) zajmuje jej wyprzedzenie Pandy, bo nie raczył nawet biegu zredukować. Efekt taki, że poza Felcią Pandę wyprzedziłem już tylko ja (i to i tak prawie pojechawszy po wyłączonym z ruchu). Rzecz jasna cham z Felci chciał nauczyć panią z Pandy, przez co i ja i pani z Pandy musieliśmy ostro hamować (do 30km/h w niezabudowanym). Felcia odjechała mi w kolejnym zabudowanym ostro (ja przez zabudowane jeżdżę wolno), za to na kolejnym niezabudowanym ja ją dogoniłem (i wyprzedziłem, bo jechał raptem z 65). Dogonił mnie w kolejnym zabudowanym, a potem, w niezabudowanym wyprzedził (na trzeciego, sporo ponad 110km/h na "70" jadąc - wiem, bo sam jechałem trochę ponad te "70"). Noga z gazu, jedź sobie i się zabij, ale mnie w to nie mieszaj.

        Trzy wymuszenia na rondach po drodze - też "WarsiaFka praska".

        Siedźcie wy lepiej w tych swoich domach i brandzlujcie się brakiem ruchu na Trasie Łazienkowskiej... wypuszczeni na drogi stwarzacie zbyt duże zagrożenie.
        • misiaczek1281 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 06.05.13, 11:21
          qqbek napisał:

          > Wczoraj jechałem z Niemiec (Saksonia) do siebie na wieś.
          > Zgadnijcie kto był autorem największych debilizmów na drodze (jazda na zderzaku
          > , jazda równoległa 110km/h lewym skrajnym i środkowym pasem A8 pod Wrocławiem,
          > chamskie zagrania "nauczycielskie" na biednej, powolnej pani w Pandzie gdzieś p
          > od Bełchatowem)?
          >
          > Warsiafka prawdziwna, Prażanie porąbani. Pod koniec trasy jak widziałem auto z
          > "WF", to wolałem albo wyprzedzić i uciec, albo po prostu trochę odpuścić, żeby
          > tylko za "warsiafką praską" nie jechać.

          Kubusiu a może to Ty za wolno jechałeś i Cię wszyscy wyprzedzali? Jak mogli? Przecież nie wolno Kubusia wyprzedzać a Felcią to już wogóle wolno jeździć tylko po wsi a nie żeby Felicją króla Kubusia wyprzedzać na autostradzie ;-)
          • qqbek Re: "Warsiafko" zostań w domu. 06.05.13, 11:41
            misiaczek1281 napisał:

            > Kubusiu a może to Ty za wolno jechałeś i Cię wszyscy wyprzedzali? Jak mogli?
            > Przecież nie wolno Kubusia wyprzedzać a Felcią to już wogóle wolno jeździć tyl
            > ko po wsi a nie żeby Felicją króla Kubusia wyprzedzać na autostradzie ;-)

            Misiu - przeczytaj raz jeszcze.
            Nie mam problemów z ambicjami. Jeżdżę dużo więcej niż ty, więc jeśli w trasie wyprzedza mnie nawet stary Polonez, to nie mam nic do tego - jeżdżę swoim tempem, nie jestem zawalidrogą, ale nie jestem też "szybki i wściekły" - da się pojechać 110 poza zabudowanym - jadę. Nie da się, to się nie da. Staram się nie jeździć dłuższych tras pod presją czasu. Z resztą wiem, że wariackim wyprzedzaniem gdzie popadnie zaoszczędzę może 5-6 minut z każdej godziny jazdy. Nie opłaca się ryzykować życia i dwóch sprawnych nerek dla (w najlepszym wypadku) godziny oszczędności na 8-godzinnej trasie.

            A Felcia wyprzedzała mnie na krajowej "8". Gdybyś kiedykolwiek nią jechał, wiedziałbyś czym wyprzedzanie na trzeciego tam pachnie. I nie mam pretensji o to, że stara Felcia, mam pretensję o to, że kretyn-samobójca za kierownicą siedział.
          • klemens1 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 06.05.13, 11:58
            > Kubusiu a może to Ty za wolno jechałeś i Cię wszyscy wyprzedzali? Jak mogli?

            Przecież nie miał pretensji do samego faktu wyprzedzania.
            Zrozumiałeś z tego co przeczytałeś poza tym, że został wyprzedzony, mistrzu od 50% odsetek w ciągu 5 lat przy oprocentowaniu 10%?
            • misiaczek1281 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 06.05.13, 12:10
              klemens1 napisał:

              > > Kubusiu a może to Ty za wolno jechałeś i Cię wszyscy wyprzedzali? Jak mog
              > li?
              >
              > Przecież nie miał pretensji do samego faktu wyprzedzania.
              > Zrozumiałeś z tego co przeczytałeś poza tym, że został wyprzedzony, mistrzu od
              > 50% odsetek w ciągu 5 lat przy oprocentowaniu 10%?

              1. narzekał na warszafkę która szaleje...i o tym pisałem...
              Ja nie zwracam uwagi na to gdy ktoś cwaniakuje na drodze...szkoda uwagi na takich....

              2. a że 50% w 4 lata to prawda w oczka koli mistrzu?:)
              • qqbek Ty jesteś niewyuczalny Misiu. 06.05.13, 12:17
                Bierzesz kredyt na 5 lat na 50% wartości auta (50% wkładu własnego, za który mógłbyś kupić wypierdziane auto po Helmucie czy innym Osmanie).
                Odsetki za pierwszy rok to 5% wartości auta (10% z pożyczonych 50%).
                Za drugi to 4 (bo 10% auta już spłaciłeś).
                Za trzeci 3... i tak dalej.

                Teraz Misiu mi powiedz - od kiedy to 5+4+3+2+1=50? Bo jak bym nie liczył, mi wychodzi 15 a nie 50%.
                • misiaczek1281 Re: Ty jesteś niewyuczalny Misiu. 06.05.13, 12:25
                  qqbek napisał:

                  > Bierzesz kredyt na 5 lat na 50% wartości auta (50% wkładu własnego, za który mó
                  > głbyś kupić wypierdziane auto po Helmucie czy innym Osmanie).
                  > Odsetki za pierwszy rok to 5% wartości auta (10% z pożyczonych 50%).
                  > Za drugi to 4 (bo 10% auta już spłaciłeś).
                  > Za trzeci 3... i tak dalej.
                  >
                  > Teraz Misiu mi powiedz - od kiedy to 5+4+3+2+1=50? Bo jak bym nie liczył, mi wy
                  > chodzi 15 a nie 50%.

                  nie filozuj ;-)
                  chodziło o to że kredyt i utrata wartości podwyższają końcową cenę inwestycji w nowe auto ;-) Dokładne okoliczności zależą od tego jaki bank, jakie warunki oprocentowania,marży, jaki okres spłaty ,jaki model i marka....itd. W każdym razie o dużo za dużo :)
              • klemens1 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 06.05.13, 13:14
                > 1. narzekał na warszafkę która szaleje...i o tym pisałem...

                Pisałeś że narzeka że w ogóle jest wyprzedzany, a nie że narzeka na sposób w jaki jest wyprzedzany.

                > 2. a że 50% w 4 lata to prawda w oczka koli mistrzu?

                Górale mawiają że są 3 rodzaje prawdy - twoja to ta trzecia.
                Mówiąc wprost: w kredycie 10% na 5 lat nie płacisz 50% odsetek. Wiadome jest to dla każdego, kto nie jest analfabetą. Tu sobie możesz sprawdzić jakie głupoty wypisujesz:
                www.money.pl/banki/kalkulatory/kredytowy/

                • misiaczek1281 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 06.05.13, 14:03
                  klemens1 napisał:

                  > > 1. narzekał na warszafkę która szaleje...i o tym pisałem...
                  >
                  > Pisałeś że narzeka że w ogóle jest wyprzedzany, a nie że narzeka na sposób w ja
                  > ki jest wyprzedzany.
                  >
                  Pisałem o zachowaniu warszafki że nie warto się przejmować...niech wyprzedzają...na 100 kierowców zawsze się znajdzie jeden bezmózg za kółkiem....po co się żalić? to nic nie da...omijać takich z daleka...

                  > > 2. a że 50% w 4 lata to prawda w oczka koli mistrzu?
                  >
                  > Górale mawiają że są 3 rodzaje prawdy - twoja to ta trzecia.

                  Twoja pewnie pierwsza nie? Tylko że ja pisałem o utracie wartości nowego pojazdu że traci 50% w 4 lata a nie że odsetki kredytu są 50% w 4 lata !!!
                  Odsetki od kredytu to swoją drogą jest to kolejny koszt zakupu nowego autka na kredyt....po prostu się nie opłaca....kumasz wniosek?
                  Odpisujesz choć sam nie wiesz o czym pisałem ...zakładasz ciemne okulary i piszesz? byle tylko coś na misiaczka bo to modne i koledzy poprą hehe:)

                  • klemens1 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 06.05.13, 14:17
                    > > Pisałeś że narzeka że w ogóle jest wyprzedzany, a nie że narzeka na sposó
                    > b w ja
                    > > ki jest wyprzedzany.
                    > >
                    > Pisałem o zachowaniu warszafki że nie warto się przejmować...

                    Miałeś do niego pretensje że niby narzeka że w ogóle jest wyprzedzany, bo nie pojąłeś że chodziło mu o sposób wyprzedzania. Oto wykwit twojego umysłu:
                    Kubusiu a może to Ty za wolno jechałeś i Cię wszyscy wyprzedzali? Jak mogli? Przecież nie wolno Kubusia wyprzedzać a Felcią to już wogóle wolno jeździć tylko po wsi a nie żeby Felicją króla Kubusia wyprzedzać na autostradzie ;-)

                    > Tylko że ja pisałem o utracie wartości nowego poj
                    > azdu że traci 50% w 4 lata a nie że odsetki kredytu są 50% w 4 lata !!!

                    Ale ja pisałem wcześniej o tym, jak policzyłeś odsetki - a policzyłeś je jak analfabeta. I jak analfabeta nie zrozumiałeś, że piszę właśnie o odsetkach, a nie o utracie wartości pojazdu.
                    Oto efekt twoich wyliczeń:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,20,144012227,144016976,Re_a_to_haselko_dla_Adriankow_.html
                    • misiaczek1281 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 06.05.13, 16:57
                      klemens1 napisał:

                      > > > Pisałeś że narzeka że w ogóle jest wyprzedzany, a nie że narzeka na
                      > sposó
                      > > b w ja
                      > > > ki jest wyprzedzany.
                      > > >
                      > > Pisałem o zachowaniu warszafki że nie warto się przejmować...
                      >
                      > Miałeś do niego pretensje że niby narzeka że w ogóle jest wyprzedzany, bo nie p
                      > ojąłeś że chodziło mu o sposób wyprzedzania. Oto wykwit twojego umysłu:
                      > Kubusiu a może to Ty za wolno jechałeś i Cię wszyscy wyprzedzali? Jak mogli?
                      > Przecież nie wolno Kubusia wyprzedzać a Felcią to już wogóle wolno jeździć tyl
                      > ko po wsi a nie żeby Felicją króla Kubusia wyprzedzać na autostradzie ;-)


                      to była ironia...żart...forumowa w miarę kulturalna zaczepka z przymrużeniem oka ...a wykwit twojego umysłu to prostackie wyzywanie od analfabetów...
                      Tym się różnimy że ja nikogo nie wyzywam klemensiku...Nie zawsze mam rację ale prezentuję o jeden poziom wyżej!

                      >
                      I jak analfabeta nie zrozumiałeś, że piszę właśnie o odsetkach,
                      a ty nie zrozumiałeś że piszę o utracie wartości ...
                      • klemens1 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 06.05.13, 21:13
                        > to była ironia...żart...forumowa w miarę kulturalna zaczepka z przymrużeniem
                        > oka ...

                        Dosyć głupawa ironia, która wygląda jak typowe czepialstwo.

                        > > I jak analfabeta nie zrozumiałeś, że piszę właśnie o odsetkach,
                        > a ty nie zrozumiałeś że piszę o utracie wartości ...

                        Czyli pisałeś nie na temat, bo odpowiedziałeś na mój wpis dotyczący odsetek, a konkretnie twojego analfabetycznego obliczenia, jakoby odsetki od 5-letniego kredytu o oprocentowaniu 10% wynosiły 50%. Swojego wpisu, który jest dowodem na to, jak mało pojmujesz z otaczającego cię świata, nie da się już wykasować. A i tak jest to prostsze zagadnienie od alternatywnej utraty wartości pojazdu.
                        • misiaczek1281 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 07.05.13, 10:29
                          klemens1 napisał:

                          > > to była ironia...żart...forumowa w miarę kulturalna zaczepka z przymrużen
                          > iem
                          > > oka ...
                          >
                          > Dosyć głupawa ironia, która wygląda jak typowe czepialstwo.

                          Dla ciebie cokolwiek bym nie napisał będzie głupawe o jesteś do mnie uprzedzony i tyle.
                          >
                          > > > I jak analfabeta nie zrozumiałeś, że piszę właśnie o odsetkach,
                          > > a ty nie zrozumiałeś że piszę o utracie wartości ...
                          >
                          > Czyli pisałeś nie na temat, bo odpowiedziałeś na mój wpis dotyczący odsetek, a
                          > konkretnie twojego analfabetycznego obliczenia, jakoby odsetki od 5-letniego kr
                          > edytu o oprocentowaniu 10% wynosiły 50%. Swojego wpisu, który jest dowodem na t
                          > o, jak mało pojmujesz z otaczającego cię świata, nie da się już wykasować. A i
                          > tak jest to prostsze zagadnienie od alternatywnej utraty wartości pojazdu.

                          A co mnie obchodzą Twoje wyliczenia? Chodzi o zasadę że kredyt na nowe auto kosztuje sporo a utrata wartości jeszcze więcej ...chodzi o wniosek z tych cyferek a nie o same cyferki... kumasz?

                          A twojego chamskiego wyzywania mnie od analfabetów też nie da się wykasować :)
                          • klemens1 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 07.05.13, 12:51
                            > > Dosyć głupawa ironia, która wygląda jak typowe czepialstwo.
                            >
                            > Dla ciebie cokolwiek bym nie napisał będzie głupawe o jesteś do mnie uprzedz
                            > ony i tyle.

                            Nawet tu się mylisz. W wielu aspektach to co piszesz nie jest głupie i ma sens, ale wywalasz się na szczegółach, niekiedy dosyć istotnych. I nie jesteś w stanie sobie tych błędów uświadomić.

                            > A co mnie obchodzą Twoje wyliczenia?

                            Piszę o twoich wyliczeniach (znowu widać jak wspaniale rozumiesz co czytasz), które są godne analfabety, a mianowicie że kredyt na 5 lat z oprocentowaniem 10% kosztuje 50% odsetek.

                            > A twojego chamskiego wyzywania mnie od analfabetów też nie da się wykasować

                            Nazywam cię analfabetą, bo zachowujesz się jak analfabeta i usilnie nie chcesz swojego zachowania zmienić. Piszę też, że masz kompleks niedowartościowania - i tego też nie chcesz zmienić.
                            Pisanie prawdy nie jest chamskie.
                            • misiaczek1281 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 07.05.13, 13:29
                              klemens1 napisał:

                              > > Dla ciebie cokolwiek bym nie napisał będzie głupawe o jesteś do mnie uprz
                              > edz
                              > > ony i tyle.
                              >
                              > Nawet tu się mylisz. W wielu aspektach to co piszesz nie jest głupie i ma sens,
                              > ale wywalasz się na szczegółach, niekiedy dosyć istotnych. I nie jesteś w stan
                              > ie sobie tych błędów uświadomić.
                              Nie mylę się...nie pamiętam byś przyznał mi rację...ciągle się tylko czepiasz i wypominasz mi jakieś wyliczenia oraz obrażasz wyzywając od analfabetów! Kultury się naucz to pogadamy ! Ja Cię nigdy nie zwyzywałem ! Za niski poziom prezentujesz klemensiku ! haha
                              > > A co mnie obchodzą Twoje wyliczenia?
                              >
                              > Już pisałem jaki jest sens moich wyliczeń (nawet błędnych) i co chciałem przez nie pokazać...chciałem pokazać prawdę że nie opłacalny jest zakup nowego auta na kredyt a ty się czepiasz cyferek ! Zyt małostkowy jesteś bo nie rozumiesz sensu (wniosku-przesłania) tych wyliczeń ! Sens wliczeń jest ważny a nie cyferki o nie każdy musi być matematykiem !
                              >
                              > > A twojego chamskiego wyzywania mnie od analfabetów też nie da się wykasow
                              > ać
                              >
                              > Nazywam cię analfabetą, bo zachowujesz się jak analfabeta
                              Nazywasz mnie analfabetą bo rak ci kultury osobistej ! Człowiek kulturalny nie wyzywa innych ludzi nawet jeśli ma rację! Ty nawet zwyzywać człowieka nie potrafisz bo analfabeta to ktoś kto nie potrafi czytać ani pisać a ja pisać i czytać jak widać potrafię !!!
                              Najwyżej nie potrafię liczyć procentów jeśli już mamy być dokładni ! hehe

                              • klemens1 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 07.05.13, 13:57
                                > > Nawet tu się mylisz. W wielu aspektach to co piszesz nie jest głupie i ma
                                > sens,
                                > > ale wywalasz się na szczegółach, niekiedy dosyć istotnych. I nie jesteś
                                > w stan
                                > > ie sobie tych błędów uświadomić.
                                > Nie mylę się...nie pamiętam byś przyznał mi rację...ciągle się tylko czepias
                                > z i wypominasz mi jakieś wyliczenia oraz obrażasz wyzywając od analfabetów! Kul
                                > tury się naucz to pogadamy ! Ja Cię nigdy nie zwyzywałem ! Za niski poziom prez
                                > entujesz klemensiku ! haha

                                "Analfabeta" jest wyrazem kulturalnym. Jak inaczej kulturalnie nazwać analfabetę? Podaj odpowiednik, to będę go stosował.
                                Nawet nie zauważyłeś (jak na <odpowiednik analfabety> przystało), że nigdzie nie kwestionowałem tego, że nowe auto traci 50% wartości w 3-4 lata. To tak w kwestii przyznawania racji.
                                Kwestionowałem co innego, ale ty nie potrafisz zrozumieć, co.

                                > Już pisałem jaki jest sens moich wyliczeń (nawet błędnych) i co chciał
                                > em przez nie pokazać...

                                I zauważ że tego co chciałeś pokazać też nie kwestionowałem (kolejne przyznanie racji).
                                Ale obliczenia to żeś wystosował jak <odpowiednik analfabety>.

                                > Sens wliczeń jest ważny a nie cyferki o nie każdy musi być matematykiem !

                                Ale ty podkreślałeś że to 50% - nawet osobny post wystosowałeś żeby właśnie te konkretne cyferki napisać.

                                > Ty nawet zwyzywać człowieka nie po
                                > trafisz bo analfabeta to ktoś kto nie potrafi czytać ani pisać a ja pisać i czy
                                > tać jak widać potrafię !!!

                                Jako "analfabetę" określa się też analfabetę funkcjonalnego, który czyta ale nie rozumie treści tego co czyta, a jedynie fragmenty zdań. Do ciebie pasuje jak ulał, czy chcesz tego czy nie.
                                Gdybyś poszedł do psychologa, powiedziałby ci to samo. To diagnoza, a nie obrażanie.

                                pl.wikipedia.org/wiki/Analfabetyzm_funkcjonalny
                                Najczęściej pojęcie analfabetyzmu funkcjonalnego odnosi się do braku umiejętności poprawnego pisania, czytania ze zrozumieniem i prawidłowego dokonywania prostych obliczeń.

                                • misiaczek1281 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 07.05.13, 14:09
                                  klemens1 napisał:

                                  > > Nie mylę się...nie pamiętam byś przyznał mi rację...ciągle się tylko czep
                                  > ias> > z i wypominasz mi jakieś wyliczenia oraz obrażasz wyzywając od analfabetó
                                  > w! Kul> > tury się naucz to pogadamy !

                                  > "Analfabeta" jest wyrazem kulturalnym. Jak inaczej kulturalnie nazwać analfabet
                                  > ę? Podaj odpowiednik, to będę go stosował.
                                  Nazywanie kogo analfabetą kulturalne raczej nie jest ! Jest obraźliwe! Poza tym złego słowa na mnie używasz...nawet mnie obrazić nie potrafisz i porządnie wysłowić nie potrafisz bo nie znasz znaczenia słowa "analfabeta" ! Podałem ci już definicję słowa analfabeta: "człowiek który nie umie czytać i pisać"....a ja potrafię czytać i pisać tylko liczyć nie umiem więc złego słowa używasz.... Gubisz się klemensiku więc lepiej już zamilcz ...papa haha :-)
                                  >
                                  > > isania, czytania ze zrozumieniem i prawidłowego dok
                                  > onywania prostych obliczeń
                                  [/i].
                                  >
                                  • klemens1 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 07.05.13, 15:01
                                    > > "Analfabeta" jest wyrazem kulturalnym. Jak inaczej kulturalnie nazwać ana
                                    > lfabet
                                    > > ę? Podaj odpowiednik, to będę go stosował.
                                    > Nazywanie kogo analfabetą kulturalne raczej nie jest ! Jest obraźliwe!

                                    Więc podaj odpowiednik. Ile razy mam powtarzać żebyś to zrozumiał?

                                    > Poza tym złego słowa na mnie używasz...nawet mnie obrazić nie potrafisz i porządnie
                                    > wysłowić nie potrafisz bo nie znasz znaczenia słowa "analfabeta" ! Podałem ci j
                                    > uż definicję słowa analfabeta: "człowiek który nie umie czytać i pisać"

                                    A ja ci odpowiedziałem że chodzi o funkcjonalnego analfabetę + link do wikipedii. Tego też nie zrozumiałeś?

                                    Nadal zachowujesz się jak <odpowiednik>.
                                    • misiaczek1281 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 07.05.13, 17:09
                                      klemens1 napisał:


                                      > Nadal zachowujesz się jak <odpowiednik>.

                                      a ty jak się zachowujesz wyzywając człowieka od analfabetów?
                                      znajdź mi odpowiednik żeby się nazwać hehe

                                      • klemens1 Re: "Warsiafko" zostań w domu. 08.05.13, 11:51
                                        > > Nadal zachowujesz się jak <odpowiednik>.
                                        >
                                        > a ty jak się zachowujesz wyzywając człowieka od analfabetów?
                                        > znajdź mi odpowiednik żeby się nazwać hehe

                                        Proszę bardzo:
                                        "ktoś kto pisze prawdę".

                                        Ty ze swojej strony wykrztusisz wreszcie jak cię nazywać, skoro spełniasz kryteria analfabetyzmu?

        • jeepwdyzlu qqubek maestro 06.05.13, 11:27
          Siedźcie wy lepiej w tych swoich domach i brandzlujcie się brakiem ruchu na Trasie Łazienkowskiej... wypuszczeni na drogi stwarzacie zbyt duże zagrożenie.
          -----------------
          wisisz mi kawę
          swoją oplułem monitor :-)
          świetny wpis - nic dodać nic ująć!
          jeep
          • qqbek Re: qqubek maestro 06.05.13, 12:02
            jeepwdyzlu napisał:

            > wisisz mi kawę
            > swoją oplułem monitor :-)
            > świetny wpis - nic dodać nic ująć!
            > jeep

            Widzisz - jak widzę WE, WI, czy WX to wiem, że to może leasing i winą staram się Warszawiaków nie obarczać.
            Ale jak kretyństwa popełniają ci z WF, to prawie wiem że to pewnie prawobrzeżny "Warsiafiak" z ojca i dziada (granatem przez "czerwone" od pługa oderwanego), co to od 60 lat Warszawę zamieszkuje i wszelki element napływowy, czy to niewykwalifikowany - choćby tyrał na budowach i w hipermarketach, żeby Warsiafiak miał gdzie mieszkać i kupować, czy ten lepiej wykształcony, który Warsafiaka po wyższej szkole tego i owego (zasłużona trója) wygryzł z kolejnego konkursu na kierownicze stanowisko w wyścigu szczurów, traktować będzie z góry.

            Tak samo z góry traktuje też innych użytkowników drogi - "Bo łon z DC i jak jeździć wi".
            A już nauczanie paniusi z Pandy pod Bełchatowem, to bandytyzm a nie chamstwo... było dość czasu, żeby nawet z mojej pozycji dostrzec, że paniusia ma te dwadzieścia kilka wiosen, panikę w oczach i skacowanego samca na fotelu pasażera.
            Można jej było odpuścić i nie stresować jazdą na zderzaku.

            A już awaryjne hamowanie po tym było "wisienką na torcie" dopełniającą obrazu skończonego chama i bandyty drogowego. Pięknie bym się mu w kuper wpieprzył... gdyby nie to, że dłuższa obserwacja zachowań pana pozwoliły mi spodziewać się tego manewru.
            • misiaczek1281 Re: qqubek maestro 06.05.13, 12:19
              qqbek napisał:

              > jeepwdyzlu napisał:
              >

              > A już awaryjne hamowanie po tym było "wisienką na torcie" dopełniającą obrazu s
              > kończonego chama i bandyty drogowego. Pięknie bym się mu w kuper wpieprzył... g
              > dyby nie to, że dłuższa obserwacja zachowań pana pozwoliły mi spodziewać się te
              > go manewru.

              Wymyśliłem patent na takiego z WI, WE co zajeżdża przed zderzak i złośliwie hamuje...
              Wystarczy zamontować w swojej osobówce drugi klakson od TIRA,podjechać pod zderzak i fuknąć mu z tuby "TUUUUT"....gość pomyśli że TIR mu zjeżdża w tyłek i narobi w galoty to mu się odechce nauczycielskich zagrywek ;-)
              • misiaczek1281 Re: qqubek maestro 06.05.13, 12:28
                misiaczek1281 napisał:

                > > A już awaryjne hamowanie po tym było "wisienką na torcie" dopełniającą ob
                > razu s
                > > kończonego chama i bandyty drogowego. Pięknie bym się mu w kuper wpieprzy
                > ł... g
                > > dyby nie to, że dłuższa obserwacja zachowań pana pozwoliły mi spodziewać
                > się te
                > > go manewru.
                >
                > Wymyśliłem patent na takiego z WI, WE co zajeżdża przed zderzak i złośliwie
                > hamuje...
                > Wystarczy zamontować w swojej osobówce drugi klakson od TIRA,podjechać pod zder
                > zak i fuknąć mu z tuby "TUUUUT"....gość pomyśli że TIR mu zjeżdża w tyłek i nar
                > obi w galoty to mu się odechce nauczycielskich zagrywek ;-)


                napisałem to żeby napisać coś fajnego: tak potrafią tylko zawodowcy tacy jak ja:)
                nie próbujcie tego sami:)

        • agios_pneumatos Ci debile 06.05.13, 13:26
          qqbek napisał:

          > Wczoraj jechałem z Niemiec (Saksonia) do siebie na wieś.(/ciach)

          Ci debile potrafią nawet na pustych ulicach się rozbić i zabić:

          warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,13854555,Majowka_na_stolecznych_drogach___zginela_jedna_osoba_.html
          • klemens1 Re: Ci debile 06.05.13, 14:08
            > > Wczoraj jechałem z Niemiec (Saksonia) do siebie na wieś.(/ciach)
            >
            > Ci debile potrafią nawet na pustych ulicach się rozbić i zabić:
            >
            > warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,13854555,Majowka_na_stolecznych_drogach___zginela_jedna_osoba_.html

            A skąd wiesz, że to akurat jakiś debil z Saksonii się rozbił w Starych Babicach?
            • agios_pneumatos Re: Ci debile 06.05.13, 15:27
              Ech, wiedziałem, żeby nie wycinać treści jednak, bo może to przysporzyć trudności...
              • klemens1 Re: Ci debile 06.05.13, 16:00
                > Ech, wiedziałem, żeby nie wycinać treści jednak, bo może to przysporzyć trudnoś
                > ci...

                Ech, wiedziałem, że jak cię podpuścić, to wykorzystasz okazję żeby się dowartościować, pomimo że to ty nie skojarzyłeś o co chodzi.
                Dla mniej kumatych:
                Skąd wiedziałeś że to ktoś z Warszawy rozbił się w Starych Babicach?
                • agios_pneumatos Re: Ci debile 06.05.13, 18:39
                  klemens1 napisał:

                  > > Ech, wiedziałem, żeby nie wycinać treści jednak, bo może to przysporzyć t
                  > rudnoś
                  > > ci...
                  >
                  > Ech, wiedziałem, że jak cię podpuścić, to wykorzystasz okazję żeby się dowartoś
                  > ciować, pomimo że to ty nie skojarzyłeś o co chodzi.
                  > Dla mniej kumatych:
                  > Skąd wiedziałeś że to ktoś z Warszawy rozbił się w Starych Babicach?

                  Dla najbardziej kumatego: skąd wiedziałeś, że wypadek śmiertelny miał miejsce w Babicach?
                  www.babice.waw.pl/wypadek_sienkiewicza_maj_2013.htm
                  To ja już nie będę kopał leżącego i pisał, że pięknie wpisujesz się w nurt 'przekroju drogi' i pokrewnych.
                  • klemens1 Re: Ci debile 06.05.13, 21:08
                    > Dla najbardziej kumatego: skąd wiedziałeś, że wypadek śmiertelny miał miejsce w
                    > Babicach?

                    Zasugerowałem się zdjęciem.
                    Skoro już zadajemy szczegółowe pytania, to mam kolejne - być może znajdziesz odpowiedni link:
                    - skąd wiesz że to ktoś z W-wy spowodował śmiertelny wypadek?
                    - skąd wiesz że miało to miejsce na pustej ulicy?
                    • agios_pneumatos Re: Ci debile 07.05.13, 09:02
                      klemens1 napisał:

                      > > Dla najbardziej kumatego: skąd wiedziałeś, że wypadek śmiertelny miał mie
                      > jsce w
                      > > Babicach?
                      >
                      > Zasugerowałem się zdjęciem.

                      Ależ to rozczarowanie musi boleć, co?

                      To jak to leciało z tym analfabetyzmem? Podobnież mieliśmy jakieś dowody na ów analfabetyzm. Tylko do końca nie pamiętam przez kogo prezentowany.

                      > Skoro już zadajemy szczegółowe pytania,

                      A ilu was jest i w jakim celu zadajecie te pytania? Drążysz temat w sposób żałosny tylko po to by poupajać się swą wątpliwą inteligencją, ale coś się popsuło, jak widać.

                      Znajdź sobie też może kogoś innego, kto nabierze się na gierki psychopaty sprowadzającego interlokutora do swego poziomu.

                      Ja i tak jestem pod wrażeniem, bo wcześniejszych swoich głupot potrafiłes bronić do ostatniej kropli krwi przez kilkadziesiąt wpisów.

                      to mam kolejne - być może znajdziesz od
                      > powiedni link:
                      > - skąd wiesz że to ktoś z W-wy spowodował śmiertelny wypadek?
                      > - skąd wiesz że miało to miejsce na pustej ulicy?

                      Najważniejsze jest teraz ustalić skąd pochodził piesek rasy York.


                      I na koniec mam prośbę. Oszczędź sobie wstydu i nie pisz już nic więcej. Nie liczę na to, że zrozumiesz, iż twoje pseudo inteligenckie ujadanie najczęściej kończy się porażką, ale zaapelować o rozsądek zawsze można. To będzie też test na zbadanie tego rozsądku.
                      • klemens1 Re: Ci debile 07.05.13, 10:00
                        > Ależ to rozczarowanie musi boleć, co?

                        Ja nie mam problemów z przyznaniem się do błędów, tym bardziej że nie podchodzę do tego tak ambicjonalnie niż co poniektórzy. Przy okazji przyznałeś się co sam czujesz w takich przypadkach, co raczej nie było zaskakujące.

                        > To jak to leciało z tym analfabetyzmem? Podobnież mieliśmy jakieś dowody na ów
                        > analfabetyzm. Tylko do końca nie pamiętam przez kogo prezentowany.

                        Różnica polega na tym, że ty do tej pory nie przyznałeś że chlapnąłeś głupotę, twierdząc że "linkuję coś nie znając treści", podczas gdy to ty coś komentowałeś podczas gdy nie miałeś pojęcia o czym piszesz. I ta właśnie różnica powoduje że jesteś dupkiem.

                        Napisałeś coś o debilach w kontekście mieszkańców Warszawy i pustych ulic. Należałoby w takim przypadku swoją tezę poprzeć, tak jak to prawidłowo uczyniłeś w przypadku dachowania w Starych Babicach.
                        Oto normalne pytania, na które nie odpowiedziałeś, a zareagowałeś paniczną agresją (pewnie dlatego bo "rozczarowanie by bolało").

                        Skoro już zadajemy szczegółowe pytania, to mam kolejne - być może znajdziesz odpowiedni link:
                        - skąd wiesz że to ktoś z W-wy spowodował śmiertelny wypadek?
                        - skąd wiesz że miało to miejsce na pustej ulicy?


                        > I na koniec mam prośbę. Oszczędź sobie wstydu i nie pisz już nic więcej.
                        > Nie liczę na to, że zrozumiesz, iż twoje pseudo inteligenckie ujadanie najczęściej ko
                        > ńczy się porażką, ale zaapelować o rozsądek zawsze można. To będzie też test na
                        > zbadanie tego rozsądku.

                        Ja cię tylko normalnie zapytałem, a tam gdzie otrzymałem odpowiednie argumenty - nie dyskutuję.
                        Przyznanie się od razu do oczywistego błędu nie traktuję jako porażki. Porażką jest wściekła obrona którą tu uprawiasz, bo coś, co twoje ego uważa za porażkę, "musi boleć".
                        Na pocieszenie dodam, że masz przynajmniej jedną bratnią duszę na forum - możecie się wzajemnie wspierać.

                        • agios_pneumatos Re: Ci debile 07.05.13, 13:06
                          klemens1 napisał:

                          > > Ależ to rozczarowanie musi boleć, co?
                          >
                          > Ja nie mam problemów z przyznaniem się do błędów, tym bardziej że nie podchodzę
                          > do tego tak ambicjonalnie niż co poniektórzy. Przy okazji przyznałeś się co sa
                          > m czujesz w takich przypadkach, co raczej nie było zaskakujące.
                          >

                          To by się sprawdzało, gdybym błędy popełniał.

                          > > To jak to leciało z tym analfabetyzmem? Podobnież mieliśmy jakieś dowody
                          > na ów
                          > > analfabetyzm. Tylko do końca nie pamiętam przez kogo prezentowany.
                          >
                          > Różnica polega na tym, że ty do tej pory nie przyznałeś że chlapnąłeś głupotę,
                          > twierdząc że "linkuję coś nie znając treści", podczas gdy to ty coś komentowałe
                          > ś podczas gdy nie miałeś pojęcia o czym piszesz. I ta właśnie różnica powoduje
                          > że jesteś dupkiem.
                          >

                          Piszesz o tym co jest i co widzisz. Czyli gdy widzisz zdjęcie lasu bez żadnych informacji, to piszesz o lesie i dziwisz się, że ktoś inny pisze o ruchu rowerowo - pieszym sugerując tym samym teren zabudowany.

                          To trochę stoi w opozycji do prezentacji wszystkich możliwych danych i informacji, na podstawie których ktoś pisze o tym co faktycznie nie miało miejsca.

                          Z dwojga złego lepiej być chyba 'dupkiem' (co też jest dyskusyjne, skoro nie zostało potwierdzone), niż analfabetą, co zostało udowodnione nadzwyczaj szybko.

                          > Napisałeś coś o debilach w kontekście mieszkańców Warszawy i pustych ulic. Nale
                          > żałoby w takim przypadku swoją tezę poprzeć, tak jak to prawidłowo uczyniłeś w
                          > przypadku dachowania w Starych Babicach.

                          A to nie w tym wątku autochtoni piszą z pierwszej ręki i pustych ulicach? No i na tych pustych ulicach rozbijają się i zabijają, co zostało podane na tacy w linkowanym artykule.

                          Czego jeszcze nie rozumiesz?

                          > Oto normalne pytania, na które nie odpowiedziałeś, a zareagowałeś paniczną agre
                          > sją (pewnie dlatego bo "rozczarowanie by bolało").
                          >

                          Chodzi o pytanie dotyczące ustalenia pochodzenia pieska?

                          > Skoro już zadajemy szczegółowe pytania, to mam kolejne - być może znajdziesz
                          > odpowiedni link:
                          > - skąd wiesz że to ktoś z W-wy spowodował śmiertelny wypadek?
                          > - skąd wiesz że miało to miejsce na pustej ulicy?

                          >
                          > > I na koniec mam prośbę. Oszczędź sobie wstydu i nie pisz już nic więcej.
                          > > Nie liczę na to, że zrozumiesz, iż twoje pseudo inteligenckie ujadanie na
                          > jczęściej ko
                          > > ńczy się porażką, ale zaapelować o rozsądek zawsze można. To będzie też t
                          > est na
                          > > zbadanie tego rozsądku.
                          >
                          > Ja cię tylko normalnie zapytałem, a tam gdzie otrzymałem odpowiednie argumenty
                          > - nie dyskutuję.
                          > Przyznanie się od razu do oczywistego błędu nie traktuję jako porażki. Porażką
                          > jest wściekła obrona którą tu uprawiasz, bo coś, co twoje ego uważa za porażkę,
                          > "musi boleć".

                          Nie, nie nie... to nie tak. W obronie przez dziesiątki wątków specjalizujesz się ty, tak jak to miało w wypadku profilu drogi i pokrewnych.

                          > Na pocieszenie dodam, że masz przynajmniej jedną bratnią duszę na forum - możec
                          > ie się wzajemnie wspierać.
                          >

                          Ty masz ich więcej, ale tego nie traktowałbym jako komplementu.
                          • klemens1 Re: Ci debile 07.05.13, 13:43
                            > > Różnica polega na tym, że ty do tej pory nie przyznałeś że chlapnąłeś głu
                            > potę,
                            > > twierdząc że "linkuję coś nie znając treści", podczas gdy to ty coś komen
                            > towałe
                            > > ś podczas gdy nie miałeś pojęcia o czym piszesz. I ta właśnie różnica pow
                            > oduje
                            > > że jesteś dupkiem.
                            > >
                            >
                            > Piszesz o tym co jest i co widzisz. Czyli gdy widzisz zdjęcie lasu bez żadnych
                            > informacji, to piszesz o lesie i dziwisz się, że ktoś inny pisze o ruchu rowero
                            > wo - pieszym sugerując tym samym teren zabudowany.
                            >
                            > To trochę stoi w opozycji do prezentacji wszystkich możliwych danych i informac
                            > ji, na podstawie których ktoś pisze o tym co faktycznie nie miało miejsca.

                            Dwa proste pytania:
                            1. Czy zalinkowałem coś nie znając treści (jak przystało na analfabetę)?
                            2. Czy skomentowałeś coś nie znając treści (jak przystało na analfabetę)?

                            > Z dwojga złego lepiej być chyba 'dupkiem' (co też jest dyskusyjne, skoro nie zo
                            > stało potwierdzone), niż analfabetą, co zostało udowodnione nadzwyczaj szybko.

                            Prawdopodobnie zgarnąłeś obie nagrody.

                            > > Napisałeś coś o debilach w kontekście mieszkańców Warszawy i pustych ulic
                            > . Nale
                            > > żałoby w takim przypadku swoją tezę poprzeć, tak jak to prawidłowo uczyni
                            > łeś w
                            > > przypadku dachowania w Starych Babicach.
                            >
                            > A to nie w tym wątku autochtoni piszą z pierwszej ręki i pustych ulicach? No i
                            > na tych pustych ulicach rozbijają się i zabijają, co zostało podane na tacy w l
                            > inkowanym artykule.
                            >
                            > Czego jeszcze nie rozumiesz?

                            Skąd wiesz, że w miejscu wypadku akurat było pusto? Jak autochtoni
                            piszą że "ulice były puste", to już niemożliwe żeby się zdarzyło że
                            jednak jakaś nie będzie pusta?

                            I skąd wiesz że to uczynił mieszkaniec W-wy?

                            A nawet jeżeli uczynił i było to na pustej drodze - poza W-wą inni na
                            pustych drogach się nie rozbijają? A jak się rozbijają, to nie są debilami?

                            > > Oto normalne pytania, na które nie odpowiedziałeś, a zareagowałeś paniczn
                            > ą agre
                            > > sją (pewnie dlatego bo "rozczarowanie by bolało").
                            > >
                            >
                            > Chodzi o pytanie dotyczące ustalenia pochodzenia pieska?

                            Chodzi o pytanie, które zacytowałem niżej, co sugeruje słowo "oto".

                            > > Ja cię tylko normalnie zapytałem, a tam gdzie otrzymałem odpowiednie argu
                            > menty
                            > > - nie dyskutuję.
                            > > Przyznanie się od razu do oczywistego błędu nie traktuję jako porażki. Po
                            > rażką
                            > > jest wściekła obrona którą tu uprawiasz, bo coś, co twoje ego uważa za po
                            > rażkę,
                            > > "musi boleć".
                            >
                            > Nie, nie nie... to nie tak. W obronie przez dziesiątki wątków specjalizujesz si
                            > ę ty, tak jak to miało w wypadku profilu drogi i pokrewnych.

                            Nie, nie nie... to nie tak. Ja mam inny cel ciągnąc dyskusję przez
                            kilkadziesiąt postów (niekoniecznie wątków). Ale jak ktoś mi udowodni
                            że się mylę, przyznaję mu rację i nie dyskutuję dalej. Ty do tej pory
                            nie potrafisz się przyznać że chlapnąłeś głupotę odzywając się w
                            kwestii o której nie miałeś pojęcia.

                            > > Na pocieszenie dodam, że masz przynajmniej jedną bratnią duszę na forum -
                            > możec
                            > > ie się wzajemnie wspierać.
                            > >
                            >
                            > Ty masz ich więcej, ale tego nie traktowałbym jako komplementu.

                            Sam fakt że to ktoś inny niż twoja bratnia dusza jest superkomplementem.
                            • agios_pneumatos Re: Ci debile 07.05.13, 15:24
                              klemens1 napisał:

                              > Dwa proste pytania:
                              > 1. Czy zalinkowałem coś nie znając treści (jak przystało na analfabetę)?

                              Tak. Zalinkowałeś coś nie wiedząc jaka jest treść linka (czyli czy jest tam oznakowanie stanowiące o terenie zabudowanym, czy nie).

                              > 2. Czy skomentowałeś coś nie znając treści (jak przystało na analfabetę)?
                              >

                              Nie. Otworzyłem link, zobaczyłem co w nim było i skomentowałem.

                              To nie było tak jak w przypadku twojego analfabetyzmu, że zabierasz głos w dyskusji na podstawie zdjęcia, nie czytając treści.

                              > > Z dwojga złego lepiej być chyba 'dupkiem' (co też jest dyskusyjne, skoro
                              > nie zo
                              > > stało potwierdzone), niż analfabetą, co zostało udowodnione nadzwyczaj sz
                              > ybko.
                              >
                              > Prawdopodobnie zgarnąłeś obie nagrody.
                              >

                              To drugie próbujesz udowodnić od ponad pół roku i cuś nie wychodzi.

                              > > > Napisałeś coś o debilach w kontekście mieszkańców Warszawy i pustyc
                              > h ulic
                              > > . Nale
                              > > > żałoby w takim przypadku swoją tezę poprzeć, tak jak to prawidłowo
                              > uczyni
                              > > łeś w
                              > > > przypadku dachowania w Starych Babicach.
                              > >
                              > > A to nie w tym wątku autochtoni piszą z pierwszej ręki i pustych ulicach?
                              > No i
                              > > na tych pustych ulicach rozbijają się i zabijają, co zostało podane na ta
                              > cy w l
                              > > inkowanym artykule.
                              > >
                              > > Czego jeszcze nie rozumiesz?
                              >
                              > Skąd wiesz, że w miejscu wypadku akurat było pusto?

                              O którym mówisz? Było ich kilkadziesiąt.

                              Jak autochtoni
                              > piszą że "ulice były puste", to już niemożliwe żeby się zdarzyło że
                              > jednak jakaś nie będzie pusta?
                              >

                              j.w.

                              > I skąd wiesz że to uczynił mieszkaniec W-wy?

                              A gdzie to napisałem?

                              >
                              > A nawet jeżeli uczynił i było to na pustej drodze - poza W-wą inni na
                              > pustych drogach się nie rozbijają? A jak się rozbijają, to nie są debilami?
                              >

                              Nie wiem, nie znam ich. A tym bardziej każdego poszczególnego przypadku, o co dopytujesz się wyżej.

                              > > > Oto normalne pytania, na które nie odpowiedziałeś, a zareagowałeś p
                              > aniczn
                              > > ą agre
                              > > > sją (pewnie dlatego bo "rozczarowanie by bolało").
                              > > >
                              > >
                              > > Chodzi o pytanie dotyczące ustalenia pochodzenia pieska?
                              >
                              > Chodzi o pytanie, które zacytowałem niżej, co sugeruje słowo "oto".
                              >

                              Wyżej, chyba.

                              > > > Ja cię tylko normalnie zapytałem, a tam gdzie otrzymałem odpowiedni
                              > e argu
                              > > menty
                              > > > - nie dyskutuję.
                              > > > Przyznanie się od razu do oczywistego błędu nie traktuję jako poraż
                              > ki. Po
                              > > rażką
                              > > > jest wściekła obrona którą tu uprawiasz, bo coś, co twoje ego uważa
                              > za po
                              > > rażkę,
                              > > > "musi boleć".
                              > >
                              > > Nie, nie nie... to nie tak. W obronie przez dziesiątki wątków specjalizuj
                              > esz si
                              > > ę ty, tak jak to miało w wypadku profilu drogi i pokrewnych.
                              >
                              > Nie, nie nie... to nie tak. Ja mam inny cel ciągnąc dyskusję przez
                              > kilkadziesiąt postów (niekoniecznie wątków). Ale jak ktoś mi udowodni
                              > że się mylę, przyznaję mu rację i nie dyskutuję dalej. Ty do tej pory
                              > nie potrafisz się przyznać że chlapnąłeś głupotę odzywając się w
                              > kwestii o której nie miałeś pojęcia.

                              To pewnie dlatego, że owej rzekomej głupoty nie wykazano.

                              >
                              > > > Na pocieszenie dodam, że masz przynajmniej jedną bratnią duszę na f
                              > orum -
                              > > możec
                              > > > ie się wzajemnie wspierać.
                              > > >
                              > >
                              > > Ty masz ich więcej, ale tego nie traktowałbym jako komplementu.
                              >
                              > Sam fakt że to ktoś inny niż twoja bratnia dusza jest superkomplementem.

                              I tego się trzymajmy.
                              • klemens1 Re: Ci debile 07.05.13, 16:43
                                > > Dwa proste pytania:
                                > > 1. Czy zalinkowałem coś nie znając treści (jak przystało na analfabetę)?
                                >
                                > Tak. Zalinkowałeś coś nie wiedząc jaka jest treść linka (czyli czy jest tam ozn
                                > akowanie stanowiące o terenie zabudowanym, czy nie).

                                Wiedziałem czy jest tam oznakowanie stanowiące o terenie zabudowanym.
                                Jakiś inny argument za swoją odpowiedzą "tak" jesteś w stanie wygenerować?

                                > > 2. Czy skomentowałeś coś nie znając treści (jak przystało na analfabetę)?
                                > >
                                >
                                > Nie. Otworzyłem link, zobaczyłem co w nim było i skomentowałem.

                                Zgadza się że otworzyłeś link, zobaczyłeś co w nim było i skomentowałeś. Tylko że nie uzasadniłeś na czym polegała "znajomość treści" z twojej strony w tym komentarzu.
                                A opierał się twój komentarz na tezie, iż twierdzenie że zalinkowany odcinek Pułkowej przebiega przez OZ świadczy o "nieznajomości treści", podczas gdy ów odcinek w rzeczywistości przebiega przez OZ.
                                Po czym więc wywnioskowałeś, że prawdziwe twierdzenie iż dany odcinek Pułkowej przebiega przez OZ świadczy o "nieznajomości treści"?

                                > > Skąd wiesz, że w miejscu wypadku akurat było pusto?
                                >
                                > O którym mówisz? Było ich kilkadziesiąt.

                                O tym gdzie "debile się zabijają". Taki wypadek podczas majówki w W-wie był jeden i link o tym wypadku zamieściłeś do swojego komentarza.

                                > Jak autochtoni
                                > > piszą że "ulice były puste", to już niemożliwe żeby się zdarzyło że
                                > > jednak jakaś nie będzie pusta?
                                > >
                                >
                                > j.w.

                                Teraz pytałem ogólnie.

                                > > I skąd wiesz że to uczynił mieszkaniec W-wy?
                                >
                                > A gdzie to napisałem?

                                Można to było wywnioskować po "mieszkańcach Saksonii".
                                Postaraj się nie naśladować swojego kolegi, to zła droga.

                                > > A nawet jeżeli uczynił i było to na pustej drodze - poza W-wą inni na
                                > > pustych drogach się nie rozbijają? A jak się rozbijają, to nie są debilam
                                > i?
                                > >
                                >
                                > Nie wiem, nie znam ich. A tym bardziej każdego poszczególnego przypadku, o co d
                                > opytujesz się wyżej.

                                A tych, których skomentowałeś jako "debili" znasz?

                                > > > Chodzi o pytanie dotyczące ustalenia pochodzenia pieska?
                                > >
                                > > Chodzi o pytanie, które zacytowałem niżej, co sugeruje słowo "oto".
                                > >
                                >
                                > Wyżej, chyba.

                                Niżej, na pewno.

                                > > Ty do tej pory
                                > > nie potrafisz się przyznać że chlapnąłeś głupotę odzywając się w
                                > > kwestii o której nie miałeś pojęcia.
                                >
                                > To pewnie dlatego, że owej rzekomej głupoty nie wykazano.

                                Wykazano, tylko gdy już jesteś przyparty do muru, nagle tracisz zapał do dyskusji. I tak zapewne będzie i tym razem.

                                • agios_pneumatos Re: Ci debile 07.05.13, 17:12
                                  klemens1 napisał:

                                  > > > Dwa proste pytania:
                                  > > > 1. Czy zalinkowałem coś nie znając treści (jak przystało na analfab
                                  > etę)?
                                  > >
                                  > > Tak. Zalinkowałeś coś nie wiedząc jaka jest treść linka (czyli czy jest t
                                  > am ozn
                                  > > akowanie stanowiące o terenie zabudowanym, czy nie).
                                  >
                                  > Wiedziałem czy jest tam oznakowanie stanowiące o terenie zabudowanym.
                                  > Jakiś inny argument za swoją odpowiedzą "tak" jesteś w stanie wygenerować?
                                  >

                                  Skoro wiedziałeś, że jest oznakowanie na tym konkretnym ujęciu, na którym go nie było (przypominam, że jedynym znakiem było tam ograniczenie do 60 km/h), to znaczy, że nie tylko ze słowem pisanym, ale i ze zdjęciami masz trudności.

                                  > > > 2. Czy skomentowałeś coś nie znając treści (jak przystało na analfa
                                  > betę)?
                                  > > >
                                  > >
                                  > > Nie. Otworzyłem link, zobaczyłem co w nim było i skomentowałem.
                                  >
                                  > Zgadza się że otworzyłeś link, zobaczyłeś co w nim było i skomentowałeś. Tylko
                                  > że nie uzasadniłeś na czym polegała "znajomość treści" z twojej strony w tym ko
                                  > mentarzu.

                                  To ciekawe, żeby uzasadniać swoje komentarze poczynione na temat prezentowanego zdjęcia.

                                  Znaczy od teraz będę do ciebie pisał w takim wypadku, że jest to las, ponieważ jest tam dużo drzew. Może to pomoże.

                                  > A opierał się twój komentarz na tezie, iż twierdzenie że zalinkowany odcinek Pu
                                  > łkowej przebiega przez OZ świadczy o "nieznajomości treści", podczas gdy ów odc
                                  > inek w rzeczywistości przebiega przez OZ.

                                  Pojęcie 'teza' ma się nijak do pojęcia 'komentarz'.

                                  > Po czym więc wywnioskowałeś, że prawdziwe twierdzenie iż dany odcinek Pułkowej
                                  > przebiega przez OZ świadczy o "nieznajomości treści"?
                                  >

                                  Zapamiętaj sobie raz jeszcze, że coś czego nie ma nie jest prawdą.

                                  > > > Skąd wiesz, że w miejscu wypadku akurat było pusto?
                                  > >
                                  > > O którym mówisz? Było ich kilkadziesiąt.
                                  >
                                  > O tym gdzie "debile się zabijają". Taki wypadek podczas majówki w W-wie był jed
                                  > en
                                  i link o tym wypadku zamieściłeś do swojego komentarza.
                                  >

                                  Ech... Ty naprawdę jesteś analfabetą. Dlaczego?

                                  1. Definicja wypadku jest inna niż ci się wydaje (to jeszcze możesz nadrobić i douczyć się jaka)
                                  2. w zalinkowanym artykule było o dużej ilości wypadków w Warszawie (tu już nadziei nie ma, bo po raz drugi udowadniasz, że nie rozumiesz tego co czytasz).


                                  > > Jak autochtoni
                                  > > > piszą że "ulice były puste", to już niemożliwe żeby się zdarzyło że
                                  > > > jednak jakaś nie będzie pusta?
                                  > > >
                                  > >
                                  > > j.w.
                                  >
                                  > Teraz pytałem ogólnie.
                                  >

                                  Pewnie możliwe. Ale też i możliwe w drugą stronę.

                                  > > > I skąd wiesz że to uczynił mieszkaniec W-wy?
                                  > >
                                  > > A gdzie to napisałem?
                                  >
                                  > Można to było wywnioskować po "mieszkańcach Saksonii".
                                  > Postaraj się nie naśladować swojego kolegi, to zła droga.
                                  >

                                  'Mieszkańcach Saksonii'.

                                  Autor: qqbek ☺ 06.05.13, 10:09

                                  Wczoraj jechałem z Niemiec (Saksonia) do siebie na wieś.


                                  Ponadto podpowiem ci coś. Skoro ofiara śmiertelna była jedna, a ja piszę o debilach (to jest liczba mnoga), to o jakiego 'mieszkańca wawy' pytasz?

                                  > > > A nawet jeżeli uczynił i było to na pustej drodze - poza W-wą inni
                                  > na
                                  > > > pustych drogach się nie rozbijają? A jak się rozbijają, to nie są d
                                  > ebilam
                                  > > i?
                                  > > >
                                  > >
                                  > > Nie wiem, nie znam ich. A tym bardziej każdego poszczególnego przypadku,
                                  > o co d
                                  > > opytujesz się wyżej.
                                  >
                                  > A tych, których skomentowałeś jako "debili" znasz?
                                  >

                                  Osobiście - nie.

                                  > > > > Chodzi o pytanie dotyczące ustalenia pochodzenia pieska?
                                  > > >
                                  > > > Chodzi o pytanie, które zacytowałem niżej, co sugeruje słowo "oto".
                                  > > >
                                  > >
                                  > > Wyżej, chyba.
                                  >
                                  > Niżej, na pewno.
                                  >

                                  No to mamy odwrócone światy.

                                  > > > Ty do tej pory
                                  > > > nie potrafisz się przyznać że chlapnąłeś głupotę odzywając się w
                                  > > > kwestii o której nie miałeś pojęcia.
                                  > >
                                  > > To pewnie dlatego, że owej rzekomej głupoty nie wykazano.
                                  >
                                  > Wykazano, tylko gdy już jesteś przyparty do muru, nagle tracisz zapał do dyskus
                                  > ji. I tak zapewne będzie i tym razem.
                                  >

                                  Ale od czego mam ciebie,który od pół roku próbuje coś wmówić, bez skutku jednak.
                                  • klemens1 Re: Ci debile 08.05.13, 11:49
                                    > > > > Dwa proste pytania:
                                    > > > > 1. Czy zalinkowałem coś nie znając treści (jak przystało na a
                                    > nalfab
                                    > > etę)?
                                    > > >
                                    > > > Tak. Zalinkowałeś coś nie wiedząc jaka jest treść linka (czyli czy
                                    > jest t
                                    > > am ozn
                                    > > > akowanie stanowiące o terenie zabudowanym, czy nie).
                                    > >
                                    > > Wiedziałem czy jest tam oznakowanie stanowiące o terenie zabudowanym.
                                    > > Jakiś inny argument za swoją odpowiedzą "tak" jesteś w stanie wygenerować
                                    > ?
                                    > >
                                    >
                                    > Skoro wiedziałeś, że jest oznakowanie na tym konkretnym ujęciu, na którym go ni
                                    > e było (przypominam, że jedynym znakiem było tam ograniczenie do 60 km/h), to z
                                    > naczy, że nie tylko ze słowem pisanym, ale i ze zdjęciami masz trudności.

                                    Jeżeli już mowa o trudnościach ze słowem pisanym - odróżniasz te dwa
                                    zdania?
                                    - wiedziałem czy jest tam oznakowanie
                                    - wiedziałem że jest tam oznakowanie

                                    Bo mam wrażenie, że wyraziłem jedno z nich, a ty je zrozumiałeś jako drugie.

                                    > > > > 2. Czy skomentowałeś coś nie znając treści (jak przystało na
                                    > analfa
                                    > > betę)?
                                    > > > >
                                    > > >
                                    > > > Nie. Otworzyłem link, zobaczyłem co w nim było i skomentowałem.
                                    > >
                                    > > Zgadza się że otworzyłeś link, zobaczyłeś co w nim było i skomentowałeś.
                                    > Tylko
                                    > > że nie uzasadniłeś na czym polegała "znajomość treści" z twojej strony w
                                    > tym ko
                                    > > mentarzu.
                                    >
                                    > To ciekawe, żeby uzasadniać swoje komentarze poczynione na temat prezentowanego
                                    > zdjęcia.

                                    Wynika to z wcześniejszego pytania, gdzie pytałem czy skomentowałeś
                                    coś nie znając treści. Stąd potrzeba uzasadnienia "znajomości
                                    treści".
                                    Postaraj się pamiętać kontekst w którym odpisujesz.

                                    > Pojęcie 'teza' ma się nijak do pojęcia 'komentarz'.

                                    Chyba że komentarz wyraża jakąś tezę. Co też miało miejsce w tym przypadku.

                                    > > Po czym więc wywnioskowałeś, że prawdziwe twierdzenie iż dany odcinek Puł
                                    > kowej
                                    > > przebiega przez OZ świadczy o "nieznajomości treści"?
                                    > >
                                    >
                                    > Zapamiętaj sobie raz jeszcze, że coś czego nie ma nie jest prawdą.

                                    Czego w tym przypadku nie było? Prawdziwego twierdzenia, odcinka
                                    Pułkowej czy faktu iż ten odcinek przebiega przez OZ? A może czego innego?

                                    > > > > Skąd wiesz, że w miejscu wypadku akurat było pusto?
                                    > > >
                                    > > > O którym mówisz? Było ich kilkadziesiąt.
                                    > >
                                    > > O tym gdzie "debile się zabijają". Taki wypadek podczas majówki w W-wi
                                    > e był jed
                                    > > en
                                    i link o tym wypadku zamieściłeś do swojego komentarza.
                                    > >
                                    >
                                    > Ech... Ty naprawdę jesteś analfabetą. Dlaczego?
                                    >
                                    > 1. Definicja wypadku jest inna niż ci się wydaje (to jeszcze możesz nadrobić i
                                    > douczyć się jaka)

                                    Gdy są ofiary śmiertelne, to jak najbardziej jest to wypadek.

                                    > 2. w zalinkowanym artykule było o dużej ilości wypadków w Warszawie (tu już nad
                                    > ziei nie ma, bo po raz drugi udowadniasz, że nie rozumiesz tego co czytasz).

                                    Ty nie rozumiesz co piszesz, a napisałeś że "debile się zabijają", czyli
                                    mowa o wypadku ze skutkiem śmiertelnym, a taki wypadek był JEDEN. I o
                                    tym jednym od początku piszę, a nie o "dużej ilości" wypadków w
                                    W-wie. Teraz załapało?

                                    > > > Jak autochtoni
                                    > > > > piszą że "ulice były puste", to już niemożliwe żeby się zdarz
                                    > yło że
                                    > > > > jednak jakaś nie będzie pusta?
                                    > > > >
                                    > > >
                                    > > > j.w.
                                    > >
                                    > > Teraz pytałem ogólnie.
                                    > >
                                    >
                                    > Pewnie możliwe. Ale też i możliwe w drugą stronę.

                                    Więc skoro już wiesz jak jest, to odpowiedz na pytanie.

                                    > > > > I skąd wiesz że to uczynił mieszkaniec W-wy?
                                    > > >
                                    > > > A gdzie to napisałem?
                                    > >
                                    > > Można to było wywnioskować po "mieszkańcach Saksonii".
                                    > > Postaraj się nie naśladować swojego kolegi, to zła droga.
                                    > >
                                    >
                                    > 'Mieszkańcach Saksonii'.
                                    >
                                    > Autor: qqbek  06.05.13, 10:09
                                    >
                                    > Wczoraj jechałem z Niemiec (Saksonia) do siebie na wieś.

                                    >
                                    > Ponadto podpowiem ci coś. Skoro ofiara śmiertelna była jedna, a ja piszę o debi
                                    > lach (to jest liczba mnoga), to o jakiego 'mieszkańca wawy' pytasz?

                                    O tego, którego zaliczyłeś do zbioru debili w związku z zabijaniem
                                    się. Nie moja wina, że użyłeś liczby mnogiej, podczas gdy sprawca był
                                    zapewne jeden.

                                    > > > > A nawet jeżeli uczynił i było to na pustej drodze - poza W-wą
                                    > inni
                                    > > na
                                    > > > > pustych drogach się nie rozbijają? A jak się rozbijają, to ni
                                    > e są d
                                    > > ebilam
                                    > > > i?
                                    > > > >
                                    > > >
                                    > > > Nie wiem, nie znam ich. A tym bardziej każdego poszczególnego przyp
                                    > adku,
                                    > > o co d
                                    > > > opytujesz się wyżej.
                                    > >
                                    > > A tych, których skomentowałeś jako "debili" znasz?
                                    > >
                                    >
                                    > Osobiście - nie.

                                    Więc skąd wniosek że są debilami, skoro nie określasz tak innych
                                    którzy czynią to samo, a ty ich tak samo nie znasz?

                                    > > > > > Chodzi o pytanie dotyczące ustalenia pochodzenia pieska
                                    > ?
                                    > > > >
                                    > > > > Chodzi o pytanie, które zacytowałem niżej, co sugeruje słowo
                                    > "oto".
                                    > > > >
                                    > > >
                                    > > > Wyżej, chyba.
                                    > >
                                    > > Niżej, na pewno.
                                    > >
                                    >
                                    > No to mamy odwrócone światy.

                                    Po "oto" było pytanie, a ty się wciąłeś ze swoim pieskiem.

                                    > > > > Ty do tej pory
                                    > > > > nie potrafisz się przyznać że chlapnąłeś głupotę odzywając si
                                    > ę w
                                    > > > > kwestii o której nie miałeś pojęcia.
                                    > > >
                                    > > > To pewnie dlatego, że owej rzekomej głupoty nie wykazano.
                                    > >
                                    > > Wykazano, tylko gdy już jesteś przyparty do muru, nagle tracisz zapał do
                                    > dyskus
                                    > > ji. I tak zapewne będzie i tym razem.
                                    > >
                                    >
                                    > Ale od czego mam ciebie,który od pół roku próbuje coś wmówić, bez skutku jednak
                                    > .

                                    Od tego, żeby ci zwracać uwagę na twoje nierozumienie treści czytanej,
                                    które z jednej strony utrudnia ale z drugie ułatwia udowodnienie że
                                    jesteś analfabetą.
                                    Krótkie podsumowanie:
                                    Póki co nie odróżniasz "że" od "czy" oraz piszesz o jednej ofierze
                                    utożsamiając ją z debilem używając do tego liczby mnogiej.
                                    Dodatkowo dla ciebie
                                    zdarzenie drogowe ze skutkiem śmiertelnym nie jest wypadkiem (kto
                                    twierdzi inaczej jest wg ciebie analfabetą - jakież to znamienne).
                                    • agios_pneumatos Re: Ci debile 08.05.13, 17:50
                                      klemens1 napisał:

                                      > Jeżeli już mowa o trudnościach ze słowem pisanym - odróżniasz te dwa
                                      > zdania?
                                      > - wiedziałem czy jest tam oznakowanie
                                      > - wiedziałem że jest tam oznakowanie
                                      >
                                      > Bo mam wrażenie, że wyraziłem jedno z nich, a ty je zrozumiałeś jako drugie.

                                      Wszystkie dotychczasowe dyskusje obracały się wokół tego, że wiedziałeś o obowiązującym oznakowaniu, którego nie było na prezentowanym zdjęciu. Czyli musisz teraz poświęcić parę minut i skonsolidować swoje zeznania.

                                      >
                                      > > > > > 2. Czy skomentowałeś coś nie znając treści (jak przysta
                                      > ło na
                                      > > analfa
                                      > > > betę)?
                                      > > > > >
                                      > > > >
                                      > > > > Nie. Otworzyłem link, zobaczyłem co w nim było i skomentowałe
                                      > m.
                                      > > >
                                      > > > Zgadza się że otworzyłeś link, zobaczyłeś co w nim było i skomentow
                                      > ałeś.
                                      > > Tylko
                                      > > > że nie uzasadniłeś na czym polegała "znajomość treści" z twojej str
                                      > ony w
                                      > > tym ko
                                      > > > mentarzu.
                                      > >
                                      > > To ciekawe, żeby uzasadniać swoje komentarze poczynione na temat prezento
                                      > wanego
                                      > > zdjęcia.
                                      >
                                      > Wynika to z wcześniejszego pytania, gdzie pytałem czy skomentowałeś
                                      > coś nie znając treści. Stąd potrzeba uzasadnienia "znajomości
                                      > treści".
                                      > Postaraj się pamiętać kontekst w którym odpisujesz.
                                      >

                                      Nie. Mylisz mnie z człowiekiem, któremu myjesz zęby. Ja nie zabieram się za komentowanie nie zapoznawszy się z zaprezentowanym materiałem. Vide: wypadek w Babicach.

                                      I owszem. Skomentowałem treść, która została zaprezentowana.

                                      > > Pojęcie 'teza' ma się nijak do pojęcia 'komentarz'.
                                      >
                                      > Chyba że komentarz wyraża jakąś tezę. Co też miało miejsce w tym przypadku.

                                      Nie. Tezę dałeś ty pisząc, że jest tam teren zabudowany. Nie była ona poparta niczym w zamieszczonym materiale. I ja bzdurność tej tezy skomentowałem.

                                      >
                                      > > > Po czym więc wywnioskowałeś, że prawdziwe twierdzenie iż dany odcin
                                      > ek Puł
                                      > > kowej
                                      > > > przebiega przez OZ świadczy o "nieznajomości treści"?
                                      > > >
                                      > >
                                      > > Zapamiętaj sobie raz jeszcze, że coś czego nie ma nie jest prawdą.
                                      >
                                      > Czego w tym przypadku nie było? Prawdziwego twierdzenia, odcinka
                                      > Pułkowej czy faktu iż ten odcinek przebiega przez OZ? A może czego innego?
                                      >

                                      Na początek zdefiniuj sobie termin 'treść' i odnieś to do zaprezentowanego materiału. Dalej, odpowiedz sobie na pytanie, czy na zaprezentowanym zdjęciu był teren zabudowany. Dla ułatwienia przypomnę, że jedyny tam widniejący znak to ograniczenie do 60 km/h. Czyli idąc tym tropem dla ciebie ograniczenie do 60 km/h ustanawia obszar zabudowany.

                                      > > > > > Skąd wiesz, że w miejscu wypadku akurat było pusto?
                                      > > > >
                                      > > > > O którym mówisz? Było ich kilkadziesiąt.
                                      > > >
                                      > > > O tym gdzie "debile się zabijają". Taki wypadek podczas majówki
                                      > w W-wi
                                      > > e był jed
                                      > > > en
                                      i link o tym wypadku zamieściłeś do swojego komentarza.
                                      > > >
                                      > >
                                      > > Ech... Ty naprawdę jesteś analfabetą. Dlaczego?
                                      > >
                                      > > 1. Definicja wypadku jest inna niż ci się wydaje (to jeszcze możesz nadro
                                      > bić i
                                      > > douczyć się jaka)
                                      >
                                      > Gdy są ofiary śmiertelne, to jak najbardziej jest to wypadek.

                                      Co nie znaczy, że każdy prostokąt jest kwadratem. Doucz się jaka jest definicja wypadku.

                                      >
                                      > > 2. w zalinkowanym artykule było o dużej ilości wypadków w Warszawie (tu j
                                      > uż nad
                                      > > ziei nie ma, bo po raz drugi udowadniasz, że nie rozumiesz tego co czytas
                                      > z).
                                      >
                                      > Ty nie rozumiesz co piszesz, a napisałeś że "debile się zabijają", czyli
                                      > mowa o wypadku ze skutkiem śmiertelnym, a taki wypadek był JEDEN. I o
                                      > tym jednym od początku piszę, a nie o "dużej ilości" wypadków w
                                      > W-wie. Teraz załapało?
                                      >

                                      Autor: agios_pneumatos ☺ 06.05.13, 13:26
                                      Dodaj do ulubionych Skasujcie
                                      Odpowiedz cytując Odpowiedz
                                      qqbek napisał:

                                      > Wczoraj jechałem z Niemiec (Saksonia) do siebie na wieś.(/ciach)

                                      Ci debile potrafią nawet na pustych ulicach się rozbić i zabić:

                                      Dla ułatwienia pogrubiłem.

                                      Mam narysować obrazek, że jeśli 10 coś potrafi, to nie znaczy, że owych 10 to robi? Zakładam, że wiesz co to jest bezokolicznik.

                                      Pocieszające jest to, że nie piszesz już o jakichś Saksonach.

                                      > > > > Jak autochtoni
                                      > > > > > piszą że "ulice były puste", to już niemożliwe żeby się
                                      > zdarz
                                      > > yło że
                                      > > > > > jednak jakaś nie będzie pusta?
                                      > > > > >
                                      > > > >
                                      > > > > j.w.
                                      > > >
                                      > > > Teraz pytałem ogólnie.
                                      > > >
                                      > >
                                      > > Pewnie możliwe. Ale też i możliwe w drugą stronę.
                                      >
                                      > Więc skoro już wiesz jak jest, to odpowiedz na pytanie.
                                      >

                                      Już odpowiedziałem.

                                      > > > > > I skąd wiesz że to uczynił mieszkaniec W-wy?
                                      > > > >
                                      > > > > A gdzie to napisałem?
                                      > > >
                                      > > > Można to było wywnioskować po "mieszkańcach Saksonii".
                                      > > > Postaraj się nie naśladować swojego kolegi, to zła droga.
                                      > > >
                                      > >
                                      > > 'Mieszkańcach Saksonii'.
                                      > >
                                      > > Autor: qqbek  06.05.13, 10:09
                                      > >
                                      > > Wczoraj jechałem z Niemiec (Saksonia) do siebie na wieś.

                                      > >
                                      > > Ponadto podpowiem ci coś. Skoro ofiara śmiertelna była jedna, a ja piszę
                                      > o debi
                                      > > lach (to jest liczba mnoga), to o jakiego 'mieszkańca wawy' pytasz?
                                      >
                                      > O tego, którego zaliczyłeś do zbioru debili w związku z zabijaniem
                                      > się. Nie moja wina, że użyłeś liczby mnogiej, podczas gdy sprawca był
                                      > zapewne jeden.

                                      To może raz jeszcze, bo zgubiłeś się jak z tym bezokolicznikiem.
                                      Mowa była o obszarze działania KGP. Czyli o Warszawie.

                                      Znajdź mi cytat gdzie pisałem o rodowodzie uczestników, to porozmawiamy dalej.

                                      >
                                      > > > > > A nawet jeżeli uczynił i było to na pustej drodze - poz
                                      > a W-wą
                                      > > inni
                                      > > > na
                                      > > > > > pustych drogach się nie rozbijają? A jak się rozbijają,
                                      > to ni
                                      > > e są d
                                      > > > ebilam
                                      > > > > i?
                                      > > > > >
                                      > > > >
                                      > > > > Nie wiem, nie znam ich. A tym bardziej każdego poszczególnego
                                      > przyp
                                      > > adku,
                                      > > > o co d
                                      > > > > opytujesz się wyżej.
                                      > > >
                                      > > > A tych, których skomentowałeś jako "debili" znasz?
                                      > > >
                                      > >
                                      > > Osobiście - nie.
                                      >
                                      > Więc skąd wniosek że są debilami, skoro nie określasz tak innych
                                      > którzy czynią to samo, a ty ich tak samo nie znasz?
                                      >

                                      Pozwala mi na to posiadany obraz (puste ulice).
                                      Akurat wiem coś o możliwość spowodowania wypadku na 'pustej' drodze i znam możliwości intelektualne takiego sprawcy.

                                      Zatem: jedną taką debilkę znam.

                                      > > > > > > Chodzi o pytanie dotyczące ustalenia pochodzenia
                                      > pieska
                                      > > ?
                                      > > > > >
                                      > > > > > Chodzi o pytanie, które zacytowałem niżej, co sugeruje
                                      > słowo
                                      > > "oto".
                                      > > > > >
                                      > > > >
                                      > > > > Wyżej, chyba.
                                      > > >
                                      > > > Niżej, na pewno.
                                      > > >
                                      > >
                                      > > No to mamy
                                      • klemens1 Re: Ci debile 09.05.13, 13:56
                                        > Wszystkie dotychczasowe dyskusje obracały się wokół tego, że wiedziałeś o obowi
                                        > ązującym oznakowaniu, którego nie było na prezentowanym zdjęciu.

                                        Wiedziałem CZY jest tam oznakowanie. Oznakowania na zdjęciu nie
                                        było. Wiedziałem też, że pomimo niewidoczności oznakowania jest to OZ,
                                        co - zgodnie z prawdą - napisałem.

                                        Wracając do uzasadnienia iż zalinkowałem coś nie znając treści: twoja
                                        teza iżbym nie wiedział CZY jest tam oznakowanie, okazała się
                                        fałszywa. Masz coś na obronę swojego zarzutu? Jakiej konkretnie treści
                                        nie znałem?

                                        > Ja nie zabieram się za kom
                                        > entowanie nie zapoznawszy się z zaprezentowanym materiałem. Vide: wypadek w Bab
                                        > icach.

                                        Zabrałeś się za skomentowanie odcinka Pułkowej znając jakoby
                                        treść. Stwierdziłeś, iż twierdzenie że ów odcinek przebiegał przez
                                        OZ, świadczy o nieznajomości treści. Po raz kolejny: jakiej
                                        treści mianowicie?
                                        Przedstaw tę treść, której nie znałem, twierdząc że
                                        zalinkowany odcinek przebiega przez OZ.

                                        > Na początek zdefiniuj sobie termin 'treść' i odnieś to do zaprezentowanego mate
                                        > riału. Dalej, odpowiedz sobie na pytanie, czy na zaprezentowanym zdjęciu był te
                                        > ren zabudowany. Dla ułatwienia przypomnę, że jedyny tam widniejący znak to ogra
                                        > niczenie do 60 km/h. Czyli idąc tym tropem dla ciebie ograniczenie do 60 km/h u
                                        > stanawia obszar zabudowany.

                                        Ja napisałem - zgodnie z rzeczywistością - że jest tam OZ na podstawie
                                        swojej wiedzy, a nie jakichkolwiek znaków widocznych przed lub za
                                        zalinkowanym odcinkiem. Czyli lepiej już żadnymi tropami nie idź.

                                        Powtarzam pytanie:
                                        Czego w tym przypadku nie było? Prawdziwego twierdzenia, odcinka
                                        Pułkowej czy faktu iż ten odcinek przebiega przez OZ? A może czego innego?

                                        Przypominam iż bronisz tezy, że ty znałeś treść, a ja jej nie znałem.

                                        > > > > > > Skąd wiesz, że w miejscu wypadku akurat było pust
                                        > o?
                                        > > > > >
                                        > > > > > O którym mówisz? Było ich kilkadziesiąt.
                                        > > > >
                                        > > > > O tym gdzie "debile się zabijają". Taki wypadek podczas ma
                                        > jówki
                                        > > w W-wi
                                        > > > e był jed
                                        > > > > en
                                        i link o tym wypadku zamieściłeś do swojego komentarza
                                        > .
                                        > > > >
                                        > > >
                                        > > > Ech... Ty naprawdę jesteś analfabetą. Dlaczego?
                                        > > >
                                        > > > 1. Definicja wypadku jest inna niż ci się wydaje (to jeszcze możesz
                                        > nadro
                                        > > bić i
                                        > > > douczyć się jaka)
                                        > >
                                        > > Gdy są ofiary śmiertelne, to jak najbardziej jest to wypadek.
                                        >
                                        > Co nie znaczy, że każdy prostokąt jest kwadratem. Doucz się jaka jest definicja
                                        > wypadku.

                                        Ja nie pisałem o każdym wypadku, lecz o tym kokretnym:
                                        gdzie "debile się zabijają". Taki wypadek podczas majówki
                                        w W-wie był jeden


                                        Naucz się rozumieć dwa sąsiadujące ze sobą zdania.
                                        Wersja dla opornych nie trzymających kontekstu:
                                        Skąd wiesz że w miejscu wypadku w W-wie z ofiarą śmiertelną podczas majówki było pusto?

                                        > > Wczoraj jechałem z Niemiec (Saksonia) do siebie na wieś.(/ciach)
                                        >
                                        > Ci debile potrafią nawet na pustych ulicach się rozbić i zabić
                                        >
                                        :
                                        >
                                        > Dla ułatwienia pogrubiłem.
                                        >
                                        > Mam narysować obrazek, że jeśli 10 coś potrafi, to nie znaczy, że owych 10 to r
                                        > obi? Zakładam, że wiesz co to jest bezokolicznik.

                                        Nawet nie pojmujesz co chcesz udowadniać i po co. Nie obchodzi mnie co
                                        kto potrafi i czy to robi, tylko to, że piszę o jednym konkretnym
                                        wypadku gdzie była ofiara śmiertelna. Była to odpowiedź na twoje
                                        pytanie, o który wypadek chodzi. Odpowiedź jednoznaczną otrzymałeś i
                                        nadal się plączesz.

                                        > Pocieszające jest to, że nie piszesz już o jakichś Saksonach.

                                        To cię przerosło, więc rozumiem twoją radość. Najlepsze jest to, że
                                        gdy ty napiszesz świadomie coś niejednoznacznego, to zawsze masz
                                        pretensje że nikt nie zgadł o co ci chodziło. A jak się do ciebie
                                        zastosuje ten sposób, to sam totalnie się gubisz i jeszcze myślisz że
                                        nie zostałeś odpowiednio zrozumiany.

                                        >
                                        > > > > > Jak autochtoni
                                        > > > > > > piszą że "ulice były puste", to już niemożliwe że
                                        > by się
                                        > > zdarz
                                        > > > yło że
                                        > > > > > > jednak jakaś nie będzie pusta?
                                        > > > > > >
                                        > > > > >
                                        > > > > > j.w.
                                        > > > >
                                        > > > > Teraz pytałem ogólnie.
                                        > > > >
                                        > > >
                                        > > > Pewnie możliwe. Ale też i możliwe w drugą stronę.
                                        > >
                                        > > Więc skoro już wiesz jak jest, to odpowiedz na pytanie.
                                        > >
                                        >
                                        > Już odpowiedziałem.

                                        Wskaż odpowiedź. Przypominam pytanie:
                                        Jak autochtoni piszą że "ulice były puste", to już niemożliwe że
                                        by się zdarzyło że jednak jakaś nie będzie pusta?


                                        > Znajdź mi cytat gdzie pisałem o rodowodzie uczestników, to porozmawiamy dalej.

                                        Odpisywałeś na post odnoszący się do mieszkańców W-wy, tytułując
                                        odpowiedź "Ci debile ....". "Ci" oznacza odniesienie się do kogoś, o
                                        kim mowa była wcześniej.

                                        > >
                                        > > > > > > A nawet jeżeli uczynił i było to na pustej drodze
                                        > - poz
                                        > > a W-wą
                                        > > > inni
                                        > > > > na
                                        > > > > > > pustych drogach się nie rozbijają? A jak się rozb
                                        > ijają,
                                        > > to ni
                                        > > > e są d
                                        > > > > ebilam
                                        > > > > > i?
                                        > > > > > >
                                        > > > > >
                                        > > > > > Nie wiem, nie znam ich. A tym bardziej każdego poszczeg
                                        > ólnego
                                        > > przyp
                                        > > > adku,
                                        > > > > o co d
                                        > > > > > opytujesz się wyżej.
                                        > > > >
                                        > > A tych, których skomentowałeś jako "debili" znasz?
                                        > >
                                        >
                                        > Osobiście - nie.

                                        Więc skąd wniosek że są debilami, skoro nie określasz tak innych
                                        którzy czynią to samo, a ty ich tak samo nie znasz?
                        • misiaczek1281 Re: Ci debile 07.05.13, 17:17
                          klemens1 napisał:

                          Ja nie mam problemów z przyznaniem się do błędów

                          Naprawdę? To przyznaj się i przeproś żeś mnie zwyzywał od analfabetów !
                          Hehehehehe ;-)
                          • klemens1 Re: Ci debile 08.05.13, 11:50
                            > Ja nie mam problemów z przyznaniem się do błędów
                            >
                            > Naprawdę? To przyznaj się i przeproś żeś mnie zwyzywał od analfabetów !

                            Nie zwyzywałem cię od analfabetów, lecz nazwałem analfabetą, co jest zgodne z prawdą. A pisanie prawdy póki co nie jest błędem.

        • kulawywos Patrz w LLUsterka słoiki są wszędzie 06.05.13, 17:11
          Jedni jeżdżą lepiej drudzy gorzej to nie istotne.

          W tym wątku chodziło o ograniczenie kolonizowania Warszawy przez element napływowy.

          Do wczoraj było pięknie teraz co najwyżej mogę się brandzlować stojąc w korku :(

          Brawa dla gościa , który wymyślił nalepki na samochody słoików:

          "Patrz w LLUsterka słoiki są wszędzie" GENIALNE:):):):)
          • klemens1 Re: Patrz w LLUsterka słoiki są wszędzie 06.05.13, 21:15
            > W tym wątku chodziło o ograniczenie kolonizowania Warszawy przez element napływ
            > owy.

            Gdyby nie element napływowy, to to miasto by się nie rozwijało, bo element rdzenny jest wart tyle co kaszkiet i stara taksówka.
          • qqbek Re: Patrz w LLUsterka słoiki są wszędzie 06.05.13, 22:15
            kulawywos napisał:

            > W tym wątku chodziło o ograniczenie kolonizowania Warszawy przez element napływ
            > owy.

            Założę się, że mam większą ilość krewnych na Powązkach i Bródnie, niż Ty "Warszawiaku pełną gębą". W Warszawie studiowałem przez krótki okres czasu - najbardziej irytujący byli ci, którzy byli potomkami "kolonizatorów" z lat 1945-1989 - warszawiacy pełną gębą, w drugim czy trzecim pokoleniu od gumofilców.

            > Brawa dla gościa , który wymyślił nalepki na samochody słoików:
            >
            > "Patrz w LLUsterka słoiki są wszędzie" GENIALNE:):):):)

            A co masz do Łukowa?
            Dziura jak kilka tuzinów innych wokół Warszawy.
            • kulawywos Re: Patrz w LLUsterka słoiki są wszędzie 07.05.13, 10:39
              Co do zakładu to byś przegrał:) Co prawda tylko Powązki i obok stary Wojskowy,ale groby zaczynające się od paru pokoleń.

              Urodziłem się i wychowałem prawie pół wieku temu, ale stary jestem:):):)
              Studiowałem tylko pięć lat, ale ponad dwadzieścia lat temu.

              Nawet nie wiedziałem, że LLU to łuków i stawiałem na Lublin, ale mniejsza o większość. Nie mam nic do Lublina czy Łukowa , ale pod warunkiem, że ich mieszkańcy parkują u siebie pod domem, a nie u mnie.

              Nie wyspałem się bo znowu dziś w nocy banda ze ściany wschodniej rżała w wynajętym mieszkaniu przez ścianę obok. Jak tu lubić słoiki?
              • klemens1 Re: Patrz w LLUsterka słoiki są wszędzie 07.05.13, 12:45
                > Co do zakładu to byś przegrał:) Co prawda tylko Powązki i obok stary Wojskowy,a
                > le groby zaczynające się od paru pokoleń.

                Najwięcej pretensji do przyjezdnych mają zazwyczaj nieudacznicy, którzy na siłę szukają winnych swoich niepowodzeń życiowych. Wtedy kwestia pochodzenia jest kluczowa.

              • qqbek Lublin to LU... 07.05.13, 13:14
                ...mam na podjeździe dwa samochody z tak zaczynającą się rejestracją... podjazd też w Lublinie.
                Tak więc trochę żeś mi pojechał po ambicji :P

                Kup sobie, tak jak ja, dom (albo wybuduj), wyprowadź się ze śmierdzącego mrówkowca, to nie będziesz musiał narzekać na sąsiadów.

                Ach - pięć dych na karku i mieszkanie na 10-ym piętrze? Współczuję.
                Ja z bloku (własne mieszkanie) do własnego domu przeprowadziłem się tuż przed trzydziestymi czwartymi urodzinami.

                Mieszkanie wynajmuję studentom, których moi byli sąsiedzi też przezywają słoikami (rejestracja LHR) i mam w głębokim poważaniu, że ich stresują, że im miejsce na za małym parkingu zajmują - są zameldowani, to nikt ich nie wyrzuci, jak będą za głośno po nocy to mogą sobie sąsiedzi (w tym ten pacan od wiertarki udarowej od rana do nocy) po policję dzwonić. Ja w bloku 5 lat się przemęczyłem, więcej nie zamierzam - ich też nikt tam siłą nie trzyma (zwłaszcza, że to śródmieście, więc za swoje wypierdziane m3 czy m4 mogliby spokojnie niewielki dom sobie postawić).
                • kulawywos Re: Lublin to LU... 07.05.13, 17:50
                  Tylko pogratulować, że tak Ci się ułożyło w życiu. Niestety nie zarobiłem w swoim czasie, a potem nie było już dla kogo także zostaje mi tylko , że do końca swoich dni będę musiał użerać się z napływową hołotą przez ścianę.:(
                  • agios_pneumatos Re: Lublin to LU... 07.05.13, 17:55
                    Czyli potwierdziło się, że jesteś nieudacznikiem. Do tego z brzemieniem tego, że urodziłeś się w jakiejś gubernianej mieścinie gdzieś na ścianie wschodniej.

                    Nawet trochę rozumiem twe frustracje.
                    • kulawywos Re: Lublin to LU... 07.05.13, 21:08
                      Pudło:) Urodziłem się w szpitalu przy Karowej, a to jak by nie było w Warszawie.

                      Koorestwo , które zatruwa spokój mieszkańcom naszego bloku jest za to w 100% przyjezdne.

                      Słoiki NIE DZIĘKUJĘ!!!!!!!!! Wracajcie do domu!!!!!
                      • wtopek Re: Lublin to LU... 08.05.13, 07:37
                        a czym się różnisz od tego "koorestwa"?
                        • agios_pneumatos Re: Lublin to LU... 08.05.13, 08:36
                          Nie zrozumiał też co to za guberniana mieścina pod białoruską granicą.
                          • qqbek Re: Lublin to LU... 08.05.13, 11:56
                            agios_pneumatos napisał:

                            > Nie zrozumiał też co to za guberniana mieścina pod białoruską granicą.

                            Też mnie to śmieszy :)
                            Ja jestem z Lublina (rodzina mojej matki mieszka tu już od wielu pokoleń, to rodzina ojca była z DC), ale zawsze mówię, że jestem ze wsi.
                            Jak ktoś nazywa Lublin wielką wsią, to nie pozostaje mi nic, jak tylko przytaknąć.
                            Też guberniana mieścina, pod ukraińską granicą - może i mniej przez wojnę doświadczona, ale też z napływowej ludności w większości złożona.

                            No, ale on nie "z gubernianej mieściny" a z "warsiafy" :)
                            • agios_pneumatos Re: Lublin to LU... 08.05.13, 17:09
                              Mnie rozwala inny motyw: 100km do granicy wschodniej, 500 do zachodniej, ale... uwaga... to centrum jest!

                              A trącał ich pies. No gdyby jeszcze nie wyjeżdżali od siebie, co by bezpieczeństwo na drogach się poprawiło.
                              • klemens1 Re: Lublin to LU... 09.05.13, 13:59
                                > Mnie rozwala inny motyw: 100km do granicy wschodniej, 500 do zachodniej, ale...
                                > uwaga... to centrum jest!
                                >
                                > A trącał ich pies. No gdyby jeszcze nie wyjeżdżali od siebie, co by bezpieczeńs
                                > two na drogach się poprawiło.

                                A jak inni wyjeżdżają, to bezpieczeństwo się nie pogarsza?

                                Co tobie w tej W-wie zrobili? Do pracy się nie nadawałeś? Na studia cię nie przyjęli? Podpici wyrostkowie potraktowali cię jak darmową prostytutkę?
                                Po lżejszych przeżyciach takiej traumy którą prezentujesz byś nie miał.

    • gzesiolek Re: Przyjezdni zostańcie w rodzinnych domach 05.05.13, 22:49
      Znaczy sie ze cala "warszafka" ktora w ostatnie dni zapchala Zakopiec i okolice to "wiesniaki, sloiki i naplywowa ludnosc"...

      Poza tymi tysiacami urlopowiczow, zapominasz o takim drobnym fakcie jak zamarcie gospodarki i to, ze 90% aut firmowych w te dni nie jezdzi po miescie...

      Ale i tak wszystkiemu winne sloiki... Jaki musisz miec marny zywot zeby leczyc kompleksy miejscem urodzenia...
      • misiaczek1281 współczuję... 06.05.13, 10:23
        Współczuję warszawskim mieszczuchom....najlepiej mieszkać na wsi albo w małym miasteczku....u mnie korków prawie nie ma a jeśli są to raz w tygodniu czekam 3 minuty a nie godzinę ...Codziennie godzinę stać w korku to koszmar...miesięcznie to daje 30 godzin czyli prawie dwa dni wolnego miesięcznie mniej...a ile benzyny spalonej więcej? stówka na stanie w korku miesięcznie idzie jak nic.....współczuję...
    • jeepwdyzlu bezkarni piraci to wina policji 06.05.13, 13:40
      Policja nie dba o bezpieczeństwo na drogach, tylko wlepia mandaty za szybkość.
      Od lat nie widziałem policji zatrzymującej jeżdzących niebezpiecznie, policjanci siedzą w krzakach i czekają na łapówki.
      Swoją drogą - 4 tys nietrzźwych - można to załatwić w jeden weekend.
      Trzeba zabierać auta nietrzeźwym.
      Banku? Leasingodawcy? Sąsiada?
      To problem kierowcy!
      Takie rozwiązania są w krajach szanujących prawa własności - np w GB.
      Po 3 tygodniach i informacji, że skonfiskowano 10 000 aut, które od razu trafiły na aukcję - zapewniam Was, że ilość napitych za kierownicą spadnie 100 krotnie!!
      jeep
      • misiaczek1281 Re: bezkarni piraci to wina policji 06.05.13, 14:08
        jeepwdyzlu napisał:

        > Policja nie dba o bezpieczeństwo na drogach, tylko wlepia mandaty za szybkość.
        > Od lat nie widziałem policji zatrzymującej jeżdzących niebezpiecznie, policjanc
        > i siedzą w krzakach i czekają na łapówki.
        > Swoją drogą - 4 tys nietrzźwych - można to załatwić w jeden weekend.
        > Trzeba zabierać auta nietrzeźwym.
        > Banku? Leasingodawcy? Sąsiada?
        > To problem kierowcy!
        > Takie rozwiązania są w krajach szanujących prawa własności - np w GB.
        > Po 3 tygodniach i informacji, że skonfiskowano 10 000 aut, które od razu trafił
        > y na aukcję - zapewniam Was, że ilość napitych za kierownicą spadnie 100 krotni
        > e!!
        > jeep

        Popieram ! Zabierać auta pijaczkom i licytować...bo jak zabiorą pijaczkowi prawo jazdy to dalej będzie jeździł po pijaku...a w więzieniu trzeba go utrzymać :)
        Dla bogacza zapłacić grzywnę 1000 zł to jak splunąć...a jak mu zabiorą auto za pół miliona to się zastanowi ;-) Budżet Państwa na tym skorzysta i dziurę załata haha ;-)

      • agios_pneumatos Re: bezkarni piraci to wina policji 06.05.13, 15:30
        Zaraz Ci się odezwą talibowie, że przecież w niemczech jest 0,5 promila.
        • klemens1 Re: bezkarni piraci to wina policji 06.05.13, 21:34
          > Zaraz Ci się odezwą talibowie, że przecież w niemczech jest 0,5 promila.

          Jak już mieliby się talibowie odezwać, to raczej w kwestii 0,0 w Czechach.
          • agios_pneumatos Re: bezkarni piraci to wina policji 07.05.13, 11:23
            klemens1 napisał:

            > > Zaraz Ci się odezwą talibowie, że przecież w niemczech jest 0,5 promila.
            >
            > Jak już mieliby się talibowie odezwać, to raczej w kwestii 0,0 w Czechac
            > h.

            Brawo. Tak przewrotnie to właśnie miało zabrzmieć, bo w podorędziu miały zostać podane przykłady Węgier i Czech.

            To dobrze, że czasami potrafimy się porozumieć.
      • adrian_ktostam Re: bezkarni piraci to wina policji 07.05.13, 23:22
        Takie rozwiązania są w krajach szanujących prawa własności - np w GB.

        Są? A może jakiś brytyjski cymbał rzucił taki głupi pomysł, ale jak zwykle bywa z debilnymi pomysłami rozeszło się po kościach? Uwierzę gdy podasz link.

        A swoja drogą trzeba pochodzić z rodziny alkoholików o złodziejsko-bolszewickich korzeniach, by tak bez wstydu sięgać po cudze...
        • qqbek Masz bolszewiku... 07.05.13, 23:38
          ...link.
          Co prawda sprawa dotyczy jedynie ponownie złapanych po pijaku, ale samochód jako narzędzie przestępstwa podlega zajęciu (i nikogo nie obchodzi, czy posiadacz go spłacił, czy też posiadaczem jest nadal bank). Odpowiada posiadacz auta, a nie jego właściciel.
          • adrian_ktostam do ju spik inglisz, dickhead? 08.05.13, 01:54
            (proste NASTĘPSTWO CZASU, analfabeto)
            idiot, idiot, idiot, idiot, idiot, idiot, idiot ..

            ... a tu sedno:
            "The plan will be part of ministers' aims to tighten up laws surrounding motorists and alcohol."

            Póki co, żadnego auta w UK nikomu nie zabrano i w najbliższej przyszłości nikt nie zbierze.

            Wciąż obowiązuje też limit 0,8 promila, chociaż może znaleźć się kolejne bolszewickie bydle zakłamane, wklei link choćby taki, tylko po angielsku:
            Tekst linka
            i będzie twierdził co innego...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka