Dodaj do ulubionych

Mordercy na drodze to MY! part 1

04.01.14, 13:20
Podpisuje sie pod tym rekami I nogami.
Wszyscy (ja tez) sa przekonani o wlasnej nie omylnosci, ze jestesmy dobrze wyszkoleni, itd.. itd... itd... wyborcza.pl/1,100503,6828746,Morderca_jest_kim_innym_niz_to_opisuja_media.html

A tymczasem uwazac trzeba bardzo!!! 3 tyg temu w pchmurny wieczor wracam z basenu. Zielone, skrecam w lewo. Wolno bo pada I nie widze dobrze. Na slabo oswietlonym przejsciu rownoczesnie z moim zielonym zielone jest tez dla pieszych. Staje w miejscu bo gosc ubrany na czarno pojawia sie znikad w swietle moch reflektorow. Nie wargnal na pasy, szedl z lewej. Po prostu nie bylo go widac. Gdybym jechal normalnie bylby pod moim kolami.... a przeciez nie jechalbym szybciej niz 50....

"Jestem lekarzem, chirurgiem, pracuję w oddziale ratunkowym jednego z największych warszawskich szpitali klinicznych. Stołeczne szpitale rotacyjnie dyżurują w zakresie ostrych dyżurów urazowych. W jeden dzień tygodnia przez 24 godziny trafiają do nas ofiary wypadków komunikacyjnych z całego obszaru Warszawy i najbliższych okolic podwarszawskich, a nawet z dalszych odległości, jeśli pacjent jest w bardzo ciężkim stanie i wymaga specjalistycznego i kompleksowego zaopatrzenia. Na tej podstawie czuję się upoważniony do wyrażenia własnych wniosków co do sytuacji na drogach.

Zielone strzalki (co powtarzam do znudzenia) - do natychmiastowej likwidacji. Reorganizacja swiatel - jak mozna na droge, zieloym swiatlem puszczac jednoczesnie pieszych I auta??????

"Po pierwsze: media, policja i politycy kształtują całkowicie nieprawdziwy obraz tego co się na polskich drogach dzieje. Gwoli ścisłości: wszyscy są zgodni i ja też, bo wiem to z codziennej praktyki, że na polskich drogach trwa nieustający horror. Tysiące ludzi ginie zabitych przez drogowych morderców. To się zgadza.

Natomiast protestuję przeciwko powtarzaniu i powielaniu mitów co do przyczyn tego stanu.

Co wynika z programów informacyjnych wszystkich kanałów telewizyjnych, szczególnie w długie weekendy, w dniu 1 listopada lub w wakacje?

Wszystkie media, policja i politycy kreują następujący obraz największego zagrożenia na polskich drogach:

Wg nich jest to młodzieniec lat 20-25, który będąc pod wpływem alkoholu lub amfetaminy, a najlepiej jedno i drugie, pędzi przez środek miasta 200 km na godzinę stuningowaną beemką z ciemnymi szybami, nie zatrzymuje się do kontroli policyjnej i po staranowaniu kilkunastu samochodów zatrzymuje się na latarni.

W lecie pierwszeństwo obejmuje motocyklista, szybkość wzrasta do 250 km/h, a nawet niektóre serwisy bez żenady mówią o 300 km/h.

Diagnoza, utrwalona od wielu lat i powtarzana jako oczywisty, niepodważalny dogmat jest jedna: największą przyczyną wypadków w Polsce są: szybkość, brawura, alkohol. Czasem, z rzadka, gwoli już największego obiektywizmu, ktoś jeszcze wspomni o dziurawych drogach i kiepskim stanie technicznym pojazdów.

Adekwatnie do tak zidentyfikowanych zagrożeń podejmuje się akcje: w długi weekend tysiące policjantów czai się w krzakach z suszarkami i alkomatami, słupów na fotoradary (w większości pustych) oraz znaków ograniczenia prędkości jest już więcej niż reklam hurtowni.

I wszyscy niezmiennie demonstrują zdziwienie, szok, oburzenie: "znów na drogach w weekend zginęło 80 osób".

To dlaczego zginęło? Na drogi wyległo tysiące policjantów, wszystkie stacje telewizyjne na okrągło pokazywały ich w akcji, kiedy ofiarnie wyskakują z lizakiem tuż przed pędzący samochód, a potem skruszony kierowca dmucha w balonik. Czemu mimo to ci wszyscy ludzie zginęli, a wielokrotnie więcej trafiło w ciężkim stanie do szpitala?

Z moich dwudziestoletnich obserwacji, popartych zresztą prowadzonymi przeze mnie statystykami, wynika prosta odpowiedź: oni zginęli nie tam gdzie stali policjanci, i zginęli nie z takich przyczyn, o jakich wszyscy opowiadają . I nie chodzi tu o tak banalny fakt, że policjanci stali na siedemdziesiątym kilometrze "gierkówki" a ktoś zginął na siedemdziesiątym piątym.

Chodzi o to, że w Polsce zdecydowana większość ludzi na drodze ginie w zupełnie innych okolicznościach niż wynika to z obrazu kreowanego przez media, policję i polityków.

Z moich statystyk wynika: małolat w czarnej beemce z ciemnymi szybami pod wpływem amfetaminy lub alkoholu trafia do szpitala (lub trafiają jego ofiary) raz na dwa miesiące. Motocyklista, który kogoś zabił, trafia się raz na pół roku. Natomiast, motocyklista, którego ktoś zabił lub próbował zabić, trafia do nas dwa razy w tygodniu.

A wiecie Państwo kto jest, też w moich statystykach, absolutnym numerem jeden jeśli chodzi o liczbę ofiar? Jest to pani lat 30-40, trzeźwa, w dobrym, służbowym samochodzie, przejeżdżająca pieszego na pasach. To się zdarza CODZIENNIE, i to kilka - kilkanaście razy dziennie.

W 24-godzinny ostry dyżur urazowy, w zwykły dzień tygodnia, z terenu Warszawy trafia do oddziału ratunkowego co najmniej 15 osób (cięższe przypadki, w tym niektóre skrajnie ciężkie) oraz 30 na ortopedię (lżejsze przypadki - złamania kończyn bez urazu głowy i narządów wewnętrznych) - osób przejechanych podczas próby przekroczenia jezdni na przejściu dla pieszych. I jeszcze jedna do kilku osób, które trafiają już nie do nas, ale bezpośrednio do Zakładu Medycyny Sądowej, na sekcję zwłok.

Proponuję Państwu redaktorom "Gazety Wyborczej", zwykle bardzo rzetelnie przygotowującej materiały do publikacji: sprawdźcie ogólnopolskie statystyki we własnym zakresie. Ale krytycznie, nie na zasadzie, że patrol policji wpisał w rubryce przyczyna wypadku: szybkość, brawura itp. Po każdych wyborach publikujecie bardzo dokładne statystyki kto gdzie na kogo głosował, w podziale na kategorie wiekowe, materialne, miejsce zamieszkania, wykształcenie itd. Opublikujcie, proszę, podobne statystyki w odniesieniu do wypadków komunikacyjnych.

Jeśli najwięcej ludzi zabija 20-letni młodzieniec, to zakażmy wydawania mu prawa jazdy przed 25. rokiem życia. Ale jeśli okaże się, że najwięcej ludzi zostaje zabitych przez kierowców w wieku 30-60 lat, trzeźwych, którzy nigdy w życiu nie przekroczyli 120 km/h, prawo jazdy mają od co najmniej kilku lat (a tak właśnie jest !) - to mamy problem.

Bo żadna akcja policyjna ani kampania medialna, w dotychczasowej formie, nie powstrzyma tej najgroźniejszej grupy morderców drogowych. WPROST PRZECIWNIE: wszystkie te akcje tylko ich uspokajają: "Nie jestem młodym kierowcą, mam zwykły samochód 1,3 litra, 70 koni, nie grzeję "gierkówką" 180 km/h, nie piłem, więc jadę zadowolony z siebie, prowadzę pewnie, bezpiecznie. Trzask! Lecące w powietrzu ciało uderzonego pieszego. Wtargnęła na jezdnię! Wszyscy widzieli, wtargnęła prosto pod koła, nie miałem szans!"

Myślicie Państwo, że ktoś, kto kogoś przed chwilą zabił, ma chwilę refleksji nad sobą? A może wręcz myślicie, że ktoś taki nie wygrzebie się z wyrzutów sumienia do końca życia? Zapewniam, nic z tego. Policja przywozi sprawców śmiertelnych wypadków do szpitala na pobranie krwi, więc z nimi muszę rozmawiać, choć napełniają mnie wstrętem. Zero refleksji! Zero wyrzutów sumienia! "To ta staruszka wtargnęła na pasy! Jakie czerwone, jeszcze było żółte!". Pani przywieziona przez policję zrobiła w oddziale ratunkowym awanturę mężczyźnie, którego pół godziny wcześniej przejechała wraz z prowadzoną przez niego za rączkę pięcioletnią córeczką na przejściu dla pieszych, a to oni mieli zielone światło: "Gdzie lazłeś baranie! Ja miałam zieloną strzałkę, a więc pierwszeństwo!"

Głównymi przyczynami wypadków w Polsce nie są szybkość, brawura, alkohol, dziurawe drogi, kiepskie samochody. Głównymi przyczynami są: bezmyślność, skrajna głupota, kretynizm, debilstwo, idiotyzm i durnota kierujących samochodami osobowymi"
Obserwuj wątek
    • hutchence Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 04.01.14, 13:46
      Amen! Pamiętam ten artykuł. Jest sprzed paru lat i czytałem go w wersji papierowej. Ja się tylko zastanawiam, komu zależy na podtrzymywaniu tego, fikcyjnego stanu dot. wypadków na polskich drogach? No bo chyba najłatwiej rozstawić fotoradar w krzaczorach na prostej drodze niż rozdysponować patrole w okolicach przejść dla pieszych. No i policjanci, którzy są rozliczani z efektywności swojej pracy przez ilość wystawionych mandatów. W jaki niby sposób ma to zwiększyć bezp. na drogach?
    • bimota Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 04.01.14, 14:20
      TEN TEKST MA ZE 100 LAT... W KOLKO TE SAME BZDURY...
      • wujaszek_joe Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 04.01.14, 16:39
        wskaż te bzdury.
    • bimota Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 04.01.14, 17:54
      > Zielone strzalki (co powtarzam do znudzenia) - do natychmiastowej likwidacji. R
      > eorganizacja swiatel - jak mozna na droge, zieloym swiatlem puszczac jednoczesn
      > ie pieszych I auta??????

      2 BZDURY NA SAM POCZATEK...

      motocyklista, którego ktoś zabił lub próbował zabić, trafia do nas dwa
      > razy w tygodniu.

      POMIJAJAC "ORYGINALNE" SKROTY MYSLOWE... JAK JECHAL TEN MOTOCYKLISTA I Z JAKA PREDKOSCIA ?

      Jest to pani lat 30-40, trzeźwa, w dobrym, służbow
      > ym samochodzie, przejeżdżająca pieszego na pasach. To się zdarza CODZIENNIE, i
      > to kilka - kilkanaście razy dziennie.

      TYLE WYPADKOW W TEJ WARSZAWCE ?? A CI PIESI TELEPORTUJA SIE POD KOLA, CZY WCHODZA ? PEWNIE TE BABY CELOWO PRZYSPIESZAJA I W NICH CELUJA...

      A NA KONIEC WYPADALO BY SOBIE UZMYSLOWIC, ZE WLADZY NIE ZALEZY NA NASZYM BEZPIECZENSTWIE !
      • mmsadlo Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 05.01.14, 10:02
        A NA KONIEC WYPADALO BY SOBIE UZMYSLOWIC, ZE WLADZY NIE ZALEZY NA NASZYM BEZPIE
        > CZENSTWIE !
        no jasne to władza ciągle ma dbać o nasze bezpieczeństwo ale jak przybywa fotoradarów to lament, władza ma pilnować żeby palacz nie rzucał peta na chodnik i nie zacharchał i zapluł go równocześnie i władza ma pilnować by paniusie nie srały psami po trawnikach, piaskownicach i gdzie popadnie bo władza od tego jest. Ale jakby tak władza wymyśliła,że za przekroczenie prędkości zabiera się prawko z automatu to od razu lament państwo policyjne itp. A jakby tak wysokość mandatów podnieść do np. przekroczenie o 10 stówka, o 20 dwie, o 30 czterysta, o 40 osiemset, o 50 tysiąc sześćset itd. to zaraz lament że tylko wyciągania kasy z kierowców, że budżet biedny itp. Więc może tak zacznijmy od siebie a nie od władzy robić jakiś porządek w tym kraju. Bo takim kibolom np. żadna władza mózgu nie przywóci
        • bimota Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 05.01.14, 12:57
          JAK SIE MA NASRANE WE LBIE, TO ZASRANE CHODNIKI NIE PRZESZKADZAJA...
      • galtomone Bzdury??? 05.01.14, 15:54
        bimota napisał:

        > > Zielone strzalki (co powtarzam do znudzenia) - do natychmiastowej likwida
        > cji. R
        > > eorganizacja swiatel - jak mozna na droge, zieloym swiatlem puszczac jedn
        > oczesn
        > > ie pieszych I auta??????
        >
        > 2 BZDURY NA SAM POCZATEK...

        Ja "gupi" jestem, to prosze wytlumacz konkretnie.... na czym te bzdury polegaja....

        1. Zielona strzalka. Poza mna samym I znajomymi, ktorzy sie mnie chyba boja (przynajmniej jak jada ze mna) nie ma aut, ktore stosuja sie do obowiazkowego zatrzymania przed zielona strzalka. Co wiecej, mnie samego czesto I gesto korci by tego nie zrobic... przeciez zaoszdzedze dzieki temu 10 s.

        2. Nie wiem gdzie ty mieszkasz, ale na wiekszosci skrzyzowan ze swiatlami I przejsciami dla pieszych jest tak, ze jak sie zapala zielone do jazdy na wprost I skrecania w obie stony, to na w przejsciach na wprost faktycznie piesi maja czerwone. Natomiast na tych po lewej I po prawej, z reuly rownoczesnie zapala sie dla nich zielone.

        Dla mnie to chore I czegos takiego nie widzialem nigdzie na swiecie, zeby na ten sam odcinek drogi na raz wpuszczac auta I pieszych a potem sie dziwic , ze sa wypadki I ofiary!
        • bimota Re: Bzdury??? 05.01.14, 16:52
          > 1. Zielona strzalka. Poza mna samym I znajomymi, ktorzy sie mnie chyba boja (pr
          > zynajmniej jak jada ze mna) nie ma aut, ktore stosuja sie do obowiazkowego zatr
          > zymania przed zielona strzalka. Co wiecej, mnie samego czesto I gesto korci by
          > tego nie zrobic... przeciez zaoszdzedze dzieki temu 10 s.

          SAM POTWIERDZASZ, ZE NIE STRZALKA JEST ZLA, TYLKO ZATRZYMYWANIE SIE PRZED NIA... :)

          2. BZDURA POLEGA NA TYM, ZE NIEPOTRZEBNIE TRACI SIE CZAS NA DODATKOWE FAZY. KAZDY NORMLANY KIEROWCA POWINIEN WIEDZIEC, ZE ZIELONE NIE DAJE PIERWSZENSTWA I NA PRZEJSCIU NALEZY PRZEPUSCIC PIESZYCH JESLI MAJA ZIELONE (ALBO I NIE... NALEZALO BY TO USCISLIC W PRZEPISACH). AUTOMATYZM I STEROWANIE ODUCZA MYSLENIA I ODPOWIEDZIALNOSCI..
          • galtomone Re: Bzdury??? 06.01.14, 08:51
            bimota napisał:

            > > 1. Zielona strzalka. Poza mna samym I znajomymi, ktorzy sie mnie chyba bo
            > ja (pr
            > > zynajmniej jak jada ze mna) nie ma aut, ktore stosuja sie do obowiazkoweg
            > o zatr
            > > zymania przed zielona strzalka. Co wiecej, mnie samego czesto I gesto kor
            > ci by
            > > tego nie zrobic... przeciez zaoszdzedze dzieki temu 10 s.
            >
            > SAM POTWIERDZASZ, ZE NIE STRZALKA JEST ZLA, TYLKO ZATRZYMYWANIE SIE PRZED NIA..
            > . :)

            Szkoda komentować, bo musiałbym Cie obrazić.

            >
            > 2. BZDURA POLEGA NA TYM, ZE NIEPOTRZEBNIE TRACI SIE CZAS NA DODATKOWE FAZY. KAZ
            > DY NORMLANY KIEROWCA POWINIEN WIEDZIEC, ZE ZIELONE NIE DAJE PIERWSZENSTWA I NA
            > PRZEJSCIU NALEZY PRZEPUSCIC PIESZYCH JESLI MAJA ZIELONE (ALBO I NIE... NALEZALO
            > BY TO USCISLIC W PRZEPISACH). AUTOMATYZM I STEROWANIE ODUCZA MYSLENIA I ODPOWI
            > EDZIALNOSCI..

            Hmmm.... maaz racje, generalnie jest wiekszosc przepisow (z godnie z Twoimi zalozeniami) to bzdura. Kazdy powienien uwazac I tyle. Koniec z ograniczeniami predkosci, swiatlami, przejsciami dla pieszych. Kazdy uwaza a podstawowa zasada brzmi - duzy moze wiecej.

            Super!
            • bimota Re: Bzdury??? 06.01.14, 10:50
              JAK ZWYKLE ZROZUMIALES POLIOWICZNIE :p
              • galtomone Re: Bzdury??? 06.01.14, 11:10
                No to moze nie ograniczaj sie do jednozdaniowych wypowiedzi (nie wiem czemu piszesz DRUKOWANYMI - dugi Misiaczek), tylko przedstaw jasno swoj p. widzenia.

                Wiesz... wez pod uwage, ze nie wszyscy sa tak genialni jak Ty I takim durniom jak ja trzeba tlumaczyc prostym jezykiem. Najpiej bez drukowanych liter.
                • simon_r Re: Bzdury??? 06.01.14, 12:28
                  Słyszałeś o miescie Leeuwarden w Holandii???........ tam zlikwidowali większość znaków i wszystkie światła na skrzyżowaniach. Wypadków jest mniej.
                  • galtomone Re: Bzdury??? 06.01.14, 13:41
                    I czego to dowowdzi???
                    Ze znakow, I inf. mamy za duzo.
                    A co ja mowie?
                    Zlikwidowac zielone strzalki.
                    Przeciez ja nigdzie nie napisalem, ze to dobrze, ze mamy tyle swiatel.
                    Wrecz przeciwnie. Im wiecej bedzie skrzyzowan rownorzednych tym bardziej ludzie beda uwazac.
                    A na drogach przlotowych (typu E75 - Katowice Bielsko), tzw. dwupasmowkach. Zamiast je dzieli setkami swiatel wystarczy wybudowac dobrze zaprojektowane ronda.


                    Mam tylko jeszcze pytanie o to jak PoRD w Holandii opisuje to co pieszy moze a co moze kierowca?

                    Jak wyglada przejscie pieszego przez skrzyzowanie tam gdzie swiatla zlikwidowano?
                    • bimota Re: Bzdury??? 07.01.14, 12:07
                      DOWODZI, ZE SAM NIE WIESZ CO GADASZ...
                      • galtomone Re: Bzdury??? 07.01.14, 12:18
                        Juz Ci pisalem, na drokowane nie odpowiadam.
                        Szanuje innych jeslichesz byc szanowany.

                        Za chwile dolaczysz do Misiaczkowej listy.... naprawde chcesz z nim sasiadować?
                        • bimota Re: Bzdury??? 07.01.14, 12:49
                          A KTO CI KAZE ODPOWIADAC ? WIEDZISZ TAM PYTANIE ? :)

                          A JAKA MISIAK MA LISTE ? CHETNIE POSIASAIADUJE :p
                    • simon_r Re: Bzdury??? 07.01.14, 14:39
                      dowodzi to tylko tyle, że można jeździć bezpiecznie bez żadnych znaków lub regulacji poza tymi podstawowymi... a likwidacje strzałek lub przecinającego się ruchu wiele nie zmienią jeśli ludzie przepisy mają w DOOPIE!
                      W Wwie nie spotkałem się jeszcze ze skrzyżowaniem ze światłami, na których przynajmnie jeden pacan nie przeleci na "późnym żółtym" lub raczej wczesnym czerwonym... to się dzieje ZAWSZE!!... za każdym razem na każdej zmianie świateł.
        • piotr33k2 Re: Bzdury??? 05.01.14, 19:44
          chore chore ,bo my jesteśmy specami w wymyslaniu takich nielogicznych i irracjonalnych rozwiązan jak to zieloną niby strzałka czy nastepny paradoks ubezpieczeniem oc gdzie poszkodowany mimo iż zapłacił i wybrał firme ubezpieczeniowa sam musi łazić prosić załatwiac i się użerac z firma ubezpiczeniowa sprawcy bo ta jego zgodnie z takim idiotycznym prawem ma wszystko głeboko w d.....nie wiem czy to jest normalne , he he.
        • wrzos2013 Re: Bzdury??? 05.01.14, 19:55
          > 2. Nie wiem gdzie ty mieszkasz, ale na wiekszosci skrzyzowan ze swiatlami I prz
          > ejsciami dla pieszych jest tak, ze jak sie zapala zielone do jazdy na wprost I
          > skrecania w obie stony, to na w przejsciach na wprost faktycznie piesi maja cze
          > rwone. Natomiast na tych po lewej I po prawej, z reuly rownoczesnie zapala sie
          > dla nich zielone.

          To kierowca zapomniał, że zielone zezwala na wjazd za sygnalizator? I że po skręcie ZAWSZE ma obowiązek przepuścić pieszego? Niech się cieszy, że czasami pieszy ma czerwone, bo jak nie ma sygnalizacji to by zawsze pieszy miał pierwszeństwo.
          • galtomone Ciekawe co mowia statystyki.... Pierszenstwo? :-) 06.01.14, 09:05
            wrzos2013 napisał:

            > > 2. Nie wiem gdzie ty mieszkasz, ale na wiekszosci skrzyzowan ze swiatlami
            > I prz
            > > ejsciami dla pieszych jest tak, ze jak sie zapala zielone do jazdy na wpr
            > ost I
            > > skrecania w obie stony, to na w przejsciach na wprost faktycznie piesi ma
            > ja cze
            > > rwone. Natomiast na tych po lewej I po prawej, z reuly rownoczesnie zapal
            > a sie
            > > dla nich zielone.
            >
            > To kierowca zapomniał, że zielone zezwala na wjazd za sygnalizator? I że po skr
            > ęcie ZAWSZE ma obowiązek przepuścić pieszego? Niech się cieszy, że czasami pies
            > zy ma czerwone, bo jak nie ma sygnalizacji to by zawsze pieszy miał pierwszeńst
            > wo.

            Kierowca pamieta... na razie nikogo (odpukac) nie porzejechalem.
            Ale w krajach w ktorych mialem przyjemnosc prowadzic auto, sygnalizacja swietlna jest po to to, by auta od siebie I pieszych oddzielic.

            Jak piesi maja zielone, to auta nigdy niejada, z zadnej strony. Ciekawe, ile przy takim rozwiazaniu osob zostalo potraconych na pasach przez nie uwage kierowcy a ile u nas???

            I jeszcze jedno....

            wrzos2013 napisał:

            > I że po skr ęcie ZAWSZE ma obowiązek przepuścić pieszego? Niech się cieszy, że czasami
            > pieszy ma czerwone, bo jak nie ma sygnalizacji to by zawsze pieszy miał pierwszeństwo.

            Nie wiem jak Ty, ale ja chodze po mieście od czasu do czasu. Abstrahujac od faktu (o ktorym juz kiedys pisalem), ze sam prawie stalem sie ofiara zielonej strzalki - Pani nie dosc ze nie stanaela przed to jeszcze przyspieszyla, zeby zdarzyc, przekraczam także ulice po przejsciach bez swiatel.

            Piszesz, ze pieszy ma zawsze pierwszenstwo przed autem ktore skreca... niby masz racje. Tyle, ze to papierowa fikcja. Na pasach tez mam niby pierszenstwo a czesto I gesto musze stac w polowie drogi (przejscie po jezdni dwukierunkowej z 4 pasami ruchu - w dwie strony) - bo choc auto na jednym pasie sie zatrzymalo to na tym obok nikt na tak kretyski pomysl nie wpada. Dobrze, ze o tym wiem I najpierw wychylam glowe, bo mozna sie bardzoi zdziwicic.

            Wiec nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie takie pierwszenstwo jest za przeproszeniem ch..ja warte. I jako kierowca I pieszy wolabym aby w miare mizliwosci ograniczyc syt. w ktorych pieszy I auto moga znalezc sie w tym samym czasie, w tym samym miejscu.
            Bo nawet jesli pieszy bedzie miec pierwszenstwo I to I tak nie wiele zmieni.

            Nie liczac jeszcze tej drobnej niedogodnosci, ze dzis, w miescie gdzie czesto jedzie sznur aut pieszy nie ma szans przejsc prze ulice zgodnie z przepisami (gdy nic nie jedzie I bezpiecznie moze wejsc na jezdnie).

            Ten zapis mial racje bytu 30 lat temu, jak miedzy sznurami pojazdow pojawialy sie przerwy, ktore pieszy mogl wykorzystac na wejscie na jezdnie (nie wtargniecie o ktorym tu lubia pisac "kierowcy"). Dzis, jak auto jedzie jedno za drugim I tak przez poldnia, pieszy moze albo czekac na laske az ktos sie zatrzymac (choc przeciez nie powienien zgodnie z przepisami!!!! - I to jest chore!!!!!!) albo rzucic sie pod kola.

            Nasze przepisy dot ruchu, parkowania, pierszenstwa I kilku innych rzeczy po prostu nie przystoja do dzisiejszych warunkow I ilosci aut.
            A poslowie, zamiast wywarzac otwarte drzwi (takze, jesli chodzi o tych slynnych pijhakow na drogach), nie zobacza jakie rozwiazania sa na swiecie stosowane I co sie sprawdzilo. Po cholere wymyslac kolo od nowa (szczegolnie, ze zawsze wychodzi nam kiepsko poprawianie cudzych, dobrych rozwiazan)?
            • crannmer Re: Ciekawe co mowia statystyki.... Pierszenstwo? 06.01.14, 09:54
              galtomone napisał:
              > Ale w krajach w ktorych mialem przyjemnosc prowadzic auto, sygnalizacja swietln
              > a jest po to to, by auta od siebie I pieszych oddzielic.
              > Jak piesi maja zielone, to auta nigdy niejada, z zadnej strony.

              A mozesz podac przyklady takich krajow?
              • galtomone Re: Ciekawe co mowia statystyki.... Pierszenstwo? 06.01.14, 10:01
                Wiekszosc Europejskie (poza Skandynawia) + Dominicana I Tajlandia.
                W Bangkoku nie jedzilem, ale poza stolica to jest tak jakby chcial Bimota - zero seiatel, strzalek I przejsc dla pieszych :-)

                Dobrze, ze narod wyluzowany ...
                • crannmer Alternatywna Europa? 06.01.14, 12:24
                  galtomone napisał:
                  > Wiekszosc Europejskie

                  Interesujace, bo ja takiej regulacji (poza nielicznymi wyjatkami) w np. Niemczech, Niederlandach czy Wloszech nie widzialem.

                  Jakas alternatywna Europa?
                  • galtomone Alternatywna Europa - raczej normalna. 06.01.14, 13:49
                    No moze tak... nie wiem gdzie Ty jezdzisz ale a wlasnie w DE czy UK, gdzie mam najwieksze doswiadczenie (bo reszta krajow to albo krotkie wakacja albo tranzyt) na skrzyzowaniach gdzie sa swiatla do pieszych I aut jest napier jedno zielone dla pieszych (wszystkich) a potem koejno puszcza sie auta - N/S I W/E lub odwrotnie (w zaleznosci od wielkosci drogi, itd...). Ale nie jest tak, ze ruszajac na zielonym 3 m dalej stajesz bo piszy (bezczelnie ) wlazi pod maske.

                    Zwracm uwage na jeszcze jedna rzecz, ktora mnie w tym wkurza w PL.

                    Mam zielone (skrecam w prawo lub lewo), ruszam. I po skrecie staje bo na pasach sa piesi. Nie daj boze ruszyc dynamiczniej (nawet o pisku opon nie mowie), to piesi w panice sie rozpierzchaja a czesto jeszcze kur...ami rzucaja I wygrazaja. Gdzie sie slepy pcham, przeciez maja zielone.
                    I czlowiek sie jednoczesnie wkurza (przeciez nic zlego nie zrobilem) tylko jak tu wyjasnic, ze ja tez mam zielone w tym samym czasie.

                    Zreszta jakby nie patrzec to taka sytuacja przez logice I zdrowemu rozsadkowi.
                    Po to sie robi swiatla I reguluje ruch zeby bylo sprawniej I bezpieczniej.
                    Chyba po to sa tam swiatla dla pieszych, zeby wiedzieli kiedy moga przejsc (zielone = nie ma aut) a kiedy nie moga (czerwone = auta jada). I zgodnie z ta logika daje sie pieszym zielone I puszcza na nich auta.

                    Sorry... jesli dla was to ma sens to chyba nie mamy o czym rozmawiac.

                    To przeciez jak tlumaczyc dziecku. Dojdz do jezdni... popatrz w lewo, prawo, jeszcze raz lewo I jak cos jedzie to idz!
                    • crannmer Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 06.01.14, 18:16
                      galtomone napisał:
                      > No moze tak... nie wiem gdzie Ty jezdzisz ale a wlasnie w DE czy UK, gdzie mam
                      > najwieksze doswiadczenie (bo reszta krajow to albo krotkie wakacja albo tranzyt
                      > ) na skrzyzowaniach gdzie sa swiatla do pieszych I aut jest napier jedno zielon
                      > e dla pieszych (wszystkich) a potem koejno puszcza sie auta - N/S I W/E lub odw
                      > rotnie (w zaleznosci od wielkosci drogi, itd...). Ale nie jest tak, ze ruszajac
                      > na zielonym 3 m dalej stajesz bo piszy (bezczelnie ) wlazi pod maske.

                      Nie wiem, o jakich Niemczech piszesz, ale w tych normalnych regula jest, ze piesi maja swiatlo zielone rownolegle do jadacych samochodow. A samochody skrecajace musza przepuscic pieszych. Jedyna roznica w stosunku do Polski to zwloka 1..2 sekundy miedzy zapaleniem sie zielonego dla pieszych, a zapaleniem sie zielonego dla rownoleglych samochodow. Coby piesi juz byli na przejsciu, jak skrecajacy ruszy.

                      Tak jest w calych Niemczech. I to jest normalne. Tak jest na kazdym z tuzinow skrzyzowan, ktore codziennie przejezdzam. W Niemczech zachodnich.

                      Skrzyzowania z oddzielnym zielonym dla pieszych i samochodow wystepuja, ale to sa wyjatki ograniczone do specjalnych przypadkow.

                      > Zwracm uwage na jeszcze jedna rzecz, ktora mnie w tym wkurza w PL.

                      Tak samo sie bedziesz wkurzac w Niemczech.

                      > I czlowiek sie jednoczesnie wkurza (przeciez nic zlego nie zrobilem) tylko jak
                      > tu wyjasnic, ze ja tez mam zielone w tym samym czasie.

                      Nic nie musisz wyjasniac. Wszyscy to wiedza.

                      > Zreszta jakby nie patrzec to taka sytuacja przez logice I zdrowemu rozsadkowi.

                      Tylko ze ta sytuacja jest normalna na calym swiecie.
                      • klemens1 Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 06.01.14, 18:32
                        > A samochody skrecaja
                        > ce musza przepuscic pieszych. Jedyna roznica w stosunku do Polski to zwloka 1..
                        > 2 sekundy miedzy zapaleniem sie zielonego dla pieszych, a zapaleniem sie zielon
                        > ego dla rownoleglych samochodow. Coby piesi juz byli na przejsciu, jak skrecaja
                        > cy ruszy.

                        Znam skrzyżowanie w Polsce, gdzie ta zwłoka wynosi kilkanaście sekund, ale w drugą stronę .... Samochody mają zielone, skręcają, po czym znienacka pieszym zapala się zielone. Ciekawe scenki można zaobserwować. A najlepsze jest to, że jakiś czas temu to poprawili (piesi mieli od razu zielone), po czym wrócili do poprzedniego rozwiązania. Bezpieczeństwo przede wszystkim !!!
                        • galtomone Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 06.01.14, 20:00
                          Rozum, rozum ponad wszystko!
                          • klemens1 Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 07.01.14, 11:33
                            > Rozum, rozum ponad wszystko!

                            W tym przypadku bezpieczeństwo i rozum szły w parze.
                            • galtomone Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 07.01.14, 11:56
                              Poki ktos najpierw nie puscil aut, a potem pieszych... :-)
                              • klemens1 Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 07.01.14, 17:17
                                > Poki ktos najpierw nie puscil aut, a potem pieszych... :-)

                                Przecież piszę, że tak puścił. Auta, kilkanaście sekund, piesi. Poprawiono (piesi z autami), po czym przywrócono stan wcześniejszy.
                                Tak zależy organizatorom ruchu na bezpieczeństwie ... aż się łezka w oku kręci, gdy się o ich trosce pomyśli.
                                • galtomone Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 07.01.14, 19:37
                                  No jednak najsensowneij jest najpier puscic pieszych a jak juz sa na przejsciu to dopiero auta, wtedy kierowcy zanim ruszaq widza, ze na pasach jest ruch (zas ci sfrustrowani przynajmniej maja w kogo celowac ;-) ) - win/win :-)
                                  • klemens1 Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 07.01.14, 20:24
                                    Niewątpliwie. A jakiś komentarz nt. obecnej sytuacji, polegającej na puszczeniu pieszych kilkanaście sekund po autach przedstawisz?
                                    • galtomone Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 07.01.14, 21:26
                                      No takie rozwiązanie jest bez sensu. Bo przy duzym natężeniu ruchu musieliby się rzucac po kola by z tego zielonego co maja skorzystać...
                                      Gdzie tu bezpieczeństwo? Skoro pieszy ma zielone i musi wejść pod maske auta by je wymusić...
                                      • klemens1 Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 08.01.14, 08:55
                                        Ale jak durny znakolog, który ustawia światła tak żeby przejeżdżać po pieszych, ustawi ograniczenie prędkości zza biurka, to już to ograniczenie jest ustawione fachowo i w przemyślany sposób?
                                        • galtomone Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 08.01.14, 09:21
                                          Ale rozmawiamy o tym, czy wszystkie znaki, ograniczenia, itd... sa madre/glupie czy tez prawo mozna sobie dowlonie interpretowac i kazdemu wg wlasnego uznania stosowac sie do zapisow lub nie?

                                          Bo z pierwszysm sie nie kloc, oczywiscie ze jest sporo idiotyzmow na drodze (i nie tylko!!!!). Ale to nie jest powod zeby sie do nich nie stosowac tylko dlatego, ze nam sie wydaje, ze sa glupie.

                                          Tobie wydaje sie, ze zapomniany stop przy nie uzywanym przejezdzie kolejowym jest glipu... i zapewne masz racje. Ale kolejnemu Nowakowi, bedzie sie wydawac, ze STOP, ktory stoi przy malo ruchliwej ulicy, tez jest durny i wyjedzie Ci pod maske...

                                          Nie mierz wszystkich wlasna miara...

                                          Ja np. uwazam, ze pomusl iz trzeba wozic przy sobie dokument pt. prawo jazdy jest totalnym kretynizmem... i co? Nic, woze...
                                          • klemens1 Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 09.01.14, 11:18
                                            > Bo z pierwszysm sie nie kloc, oczywiscie ze jest sporo idiotyzmow na drodze (i
                                            > nie tylko!!!!). Ale to nie jest powod zeby sie do nich nie stosowac tylko dlate
                                            > go, ze nam sie wydaje, ze sa glupie.

                                            Jeżeli to nie jest powód, to jaki ten powód miałby ewentualnie być?

                                            > Tobie wydaje sie, ze zapomniany stop przy nie uzywanym przejezdzie kolejowym je
                                            > st glipu... i zapewne masz racje. Ale kolejnemu Nowakowi, bedzie sie wydawac, z
                                            > e STOP, ktory stoi przy malo ruchliwej ulicy, tez jest durny i wyjedzie Ci pod
                                            > maske...

                                            Nie wyjedzie - każdy odróżnia nieczynny przejazd od czynnej drogi.
                                            Wiem o co ci chodzi, ale ta analogia się do tego nie nadaje.

                                            Przykład z sygnalizacją, która służy do rozjeżdżania pieszych jest dowodem na to, że oznakowanie jest "bo tak", a nie dlatego, że jest taka a nie inna potrzeba jego stosowania.
                                            • galtomone Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 09.01.14, 11:35
                                              klemens1 napisał:

                                              > > Bo z pierwszysm sie nie kloc, oczywiscie ze jest sporo idiotyzmow na drod
                                              > ze (i
                                              > > nie tylko!!!!). Ale to nie jest powod zeby sie do nich nie stosowac tylko
                                              > dlate
                                              > > go, ze nam sie wydaje, ze sa glupie.
                                              >
                                              > Jeżeli to nie jest powód, to jaki ten powód miałby ewentualnie być?

                                              No wlasnie ten, ze tylko Ci sie wydaje, ze cos jest glupie. A ten fakt ma sie ni jak do tego, czy cos glupie jest czy nie. Zrozum... tobie wydaje sie jedno... Kolwaskiemu drugie, Nowakowi jeszcze cos innego. Niestosowanie sie do przepisow czy prawa, tylko dlatego ze z naszego OSOBISTEGO p. widzenia sa bzdurne prowadzi tylko do jeszcze wiekszego balaganu.

                                              Juz nie dyskuuje, sakd wiesz, ze zawsze gdy olewasz jakis nakaz/przepis/itd.... (np. jadac po nie znanej Ci drodze) to sie nie mylisz?

                                              A moze spotkacie sie kiedys z takim drugim delikwentem na srodku skrzyzowania.... bo uzna, ze znak o ustapieniu pierszenstwa jest bzdurny (skoro u niego we wsi nic nie jedzii po tej drodze obok ktorej stoi).

                                              Rozumiesz wreszcie czy nie? Nie dyskutujemy tu o konkretnych przypadkach dotyczacych Ciebie czy mnie, tylko o ogole stuacji na naszych drogach gdzie rozni ludzie olewaja rozne rzeczy (np. nie jedz jak piles) i efekty mamy codziennie opisane w gazetach....

                                              > > Tobie wydaje sie, ze zapomniany stop przy nie uzywanym przejezdzie kolejo
                                              > wym je
                                              > > st glipu... i zapewne masz racje. Ale kolejnemu Nowakowi, bedzie sie wyda
                                              > wac, z
                                              > > e STOP, ktory stoi przy malo ruchliwej ulicy, tez jest durny i wyjedzie C
                                              > i pod
                                              > > maske...
                                              >
                                              > Nie wyjedzie - każdy odróżnia nieczynny przejazd od czynnej drogi.

                                              Nie bede tu dyskutowal o konkretnych przypadkach. Mowie o ogolnej zasadzie i do czego brak stosowania do przpisow prowadzi. Gdyby wszyscy rozrozniali tak oczywiste rzeczy, to wypadkow pewnie byloby 2/3 mniej. Skoro nie jest tzn. ze jednak ludzie z oczywistymi rzeczami maja klopot.

                                              Dlatego lepiej namawiac zeby sie stosowac do wszystkich przpisow (najwyzej na takim przjezdzie staniesz bez sensu na 5 s.) niz zeby kazdy wybieral co mu sie wydaje madre a co nie...

                                              Widzisz jak przedzie Rydzyk, Radio Maryja, kogo od lat mamy w sejmie, senacie, jakie kolejne ustawy i prawa sa wymyslane i wymagasz od ludzi mysle i razsadku....
                                              Slepy jestes??? :-)

                                              > Wiem o co ci chodzi, ale ta analogia się do tego nie nadaje.
                                              >
                                              > Przykład z sygnalizacją, która służy do rozjeżdżania pieszych jest dowodem na t
                                              > o, że oznakowanie jest "bo tak", a nie dlatego, że jest taka a nie inna potrzeb
                                              > a jego stosowania.

                                              Powtarzam, najpier jako ogol musimy sie stosowac do przpisow, zeby wiedzie co i dlaczego nie dziala. Zreszta od olewania znaku nic sie nie zmini... tylko od pisania listow np. przez 1000 kierowcow, ze znak jest glupi/zle ustawiony/itd cos zmienic sie moze....
                                              • klemens1 Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 09.01.14, 17:46
                                                > No wlasnie ten, ze tylko Ci sie wydaje, ze cos jest glupie.

                                                Wydaje mi się, że sygnalizacja, która po kilkunastu sekundach wpuszcza pieszych pod koła kierowców jest głupia?

                                                > Juz nie dyskuuje, sakd wiesz, ze zawsze gdy olewasz jakis nakaz/przepis/itd....
                                                > (np. jadac po nie znanej Ci drodze) to sie nie mylisz?

                                                Naprawdę wierzysz w to, że urzędnik zza biurka jest w stanie prawidłowo ocenić, jakie powinno być oznakowanie?
                                                Bo ja tę drogę znam lepiej od niego. I jeszcze nigdy-przenigdy nie zawiodłem się na swojej ocenie sytuacji. Nawet sytuacji podbramkowych nie miałem, gdy wg swojego uznania jechałem bezpiecznie.

                                                > A moze spotkacie sie kiedys z takim drugim delikwentem na srodku skrzyzowania..
                                                > .. bo uzna, ze znak o ustapieniu pierszenstwa jest bzdurny (skoro u niego we ws
                                                > i nic nie jedzii po tej drodze obok ktorej stoi).

                                                Durny przykład. Może go przebić tylko "głupia" barierka nad przepaścią przeszkadzająca parkować.
                                                Sorry, ale widać że jesteś idealnym targetem populistycznych bredni - po poziomie argumentu, którego właśnie użyłeś.
                                                Twoje rozumowanie jest z grubsza takie:
                                                - znaki regulujące pierwszeństwo mają sens
                                                - olewanie ww. znaków na pewno spowoduje wypadki
                                                - znaki powyższe ustawiają urzędnicy
                                                Wnioski:
                                                - urzędnicy ustawiają też inne znaki
                                                - nieprzestrzeganie znaków na pewno spowoduje wypadki

                                                > Nie bede tu dyskutowal o konkretnych przypadkach. Mowie o ogolnej zasadzie i do
                                                > czego brak stosowania do przpisow prowadzi.

                                                Właśnie widzę - za bardzo uogólniasz. Jak ktoś nie przestrzega głupiej 50, to dla ciebie to samo co ignorowanie STOPu. Jak przekracza o 20, to jakby przekraczał o 100. Jak ukradną telewizor, to jakby obrabowali całe mieszkanie.

                                                > Powtarzam, najpier jako ogol musimy sie stosowac do przpisow, zeby wiedzie co i
                                                > dlaczego nie dziala.

                                                Mylisz się - uważasz ludzi za głupszych niż są w rzeczywistości, czego wyraz dałeś wcześniej.
                                                Najpierw przepisy muszą dorosnąć i szanować zdrowy rozsądek, a nie być narzucane na zasadzie ukazu władzy, która swoją nieporadnością i głupotą tylko się kompromituje.
                                                • galtomone Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 09.01.14, 18:09
                                                  klemens1 napisał:

                                                  > > No wlasnie ten, ze tylko Ci sie wydaje, ze cos jest glupie.
                                                  >
                                                  > Wydaje mi się, że sygnalizacja, która po kilkunastu sekundach wpuszcza pieszych
                                                  > pod koła kierowców jest głupia?

                                                  Powtarzam, nie rozmawiam o konkretych przypadkach (tych faktycznie jest duzo). Mowimy o tym, ze polegasz na wlasnym "mniemaniu". I czapka z glowy, znasz przepisy, super... Ale dokladnie tak jak ty (tez przekonani o wlasnej wiedzy I nieomylnosci) czynia czi... co jendak sie myla.
                                                  Bo jest spoleczne przyzwolenie (ktore potwierdzasz) na naginanie/lamanie/obchodzenie prawa.

                                                  Zrozum!!! Ja nie dyskutuje z sensownascia czy nie konkretnych rozwiazan - tylko z ogolna zasada, ze przepisy/prawo nie jest po to by je lamac, przeciwko nam. Takie zakladanie z gory, ze wszystko jest do dupy, ze mamy okupacyjna wladze, itd... Do czego to prowadzi????

                                                  Najpier przestrzegajmy prawa a potem miejmy pretensje - sluszne lub nie... wtedy bedzie mozna dyskutowac o konkretnych przypadkach.

                                                  > Naprawdę wierzysz w to, że urzędnik zza biurka jest w stanie prawidłowo ocenić,
                                                  > jakie powinno być oznakowanie?
                                                  > Bo ja tę drogę znam lepiej od niego.

                                                  I znasz tak wszystkie drogi w Polsce I wiesz gdzie znak olac a gdzie nie... tylko jak wyjezdzasz na zachod, to sie nagle okazuje, ze tam 100% znakow jest madrych I jak jest 30km w miescie na dwupasmowej drodze to tyle jedziesz?

                                                  > I jeszcze nigdy-przenigdy nie zawiodłem si
                                                  > ę na swojej ocenie sytuacji.

                                                  Zebys sie nie zawiudl na czyjejs... Panie, no byl STOP, ale tu nigdy nic nie jedzi.... itp...

                                                  > Sorry, ale widać że jesteś idealnym targetem populistycznych bredni - po poziom
                                                  > ie argumentu, którego właśnie użyłeś.

                                                  Napisz wprost, ze jestem idota....

                                                  > Twoje rozumowanie jest z grubsza takie:
                                                  > - znaki regulujące pierwszeństwo mają sens
                                                  > - olewanie ww. znaków na pewno spowoduje wypadki
                                                  > - znaki powyższe ustawiają urzędnicy

                                                  No wlasnie to, ze tak nie jest do Ciebie nie dociera.

                                                  Zatem kopiuj/wklej z gory jeszcze raz:

                                                  Ja nie dyskutuje z sensownascia czy nie konkretnych rozwiazan - tylko z ogolna zasada, ze przepisy/prawo nie jest po to by je lamac, przeciwko nam.

                                                  > Wnioski:
                                                  > - urzędnicy ustawiają też inne znaki
                                                  > - nieprzestrzeganie znaków na pewno spowoduje wypadki

                                                  Argumenty z piaskownicy. Oczywiscie, ze nie, ale...

                                                  Czy jesli 100% kierowcow bedzie sie dokladnie stosowac do wszystkich przepisow I znakow PoRD to bedzie wiecej wypadkow niz teraz czy mniej?


                                                  > > Nie bede tu dyskutowal o konkretnych przypadkach. Mowie o ogolnej zasadzi
                                                  > e i do
                                                  > > czego brak stosowania do przpisow prowadzi.
                                                  >
                                                  > Właśnie widzę - za bardzo uogólniasz. Jak ktoś nie przestrzega głupiej 50, to d
                                                  > la ciebie to samo co ignorowanie STOPu.

                                                  Alez nie... nie da sie dyskutowac tak do polowy. Albo mozemy dyskutowac ogolnie - co ciagle proponuje. A Ty nawet wlasnie w tej ogolnej dyskusj nadal nie chcesz powiedzec - masz racje, do przpisow generalnie nalezy sie stosowac I prawa nie lamac, tylko wymyslasz wymowlki, kiedy nie trzeba.

                                                  Albo wlasnie dyskutowac bardzo konkretnie. Bo I ograniczenie do 50km.h I znak STOP maga stac w roznych miejscach - jednych madrych innych glupich... Tak?

                                                  Ale majac taka sytuacje, bezpieczniej jest zalozyc, ze kazdego ograniczenia I znaku stop trzeba przestrzegac. Niz odwrotnie - zalozyc ze kazdy byl postawiony przez idiote, na zlosc kierowcom.

                                                  > Mylisz się - uważasz ludzi za głupszych niż są w rzeczywistości, czego wyraz da
                                                  > łeś wcześniej.

                                                  Rozejzyj sie do okola... nie mam powodow?

                                                  > Najpierw przepisy muszą dorosnąć i szanować zdrowy rozsądek, a nie być narzucan
                                                  > e na zasadzie ukazu władzy, która swoją nieporadnością i głupotą tylko się komp
                                                  > romituje.

                                                  Znow logika zaboru.... A co to... Kosmici z przymusu name rzadza? Tak szanujemy prawo jak szanujemy siebie nazwajem. I tacy jestesmy madrzy jakich mamy reprezentantow (madroscia narodu wybranych).

                                                  Najpier szanujmy siebie I prawo a potem je zmieniajmy, na lepsze. Bo na razie zwykle zmieniamy ja na inaczej niz bylo do tej pory. Wcale nie na lepiej.
                                                  • klemens1 Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 10.01.14, 09:40
                                                    > Powtarzam, nie rozmawiam o konkretych przypadkach (tych faktycznie jest duzo).
                                                    > (...) Ja nie dyskutuje z sensownascia czy nie konkretnych rozwiazan - tylko
                                                    > z ogolna zasada
                                                    > (...) Takie zakladanie z gory, ze wszystko jest do dupy
                                                    > (...) nie da sie dyskutowac tak do polowy. Albo mozemy dyskutowac ogolnie

                                                    Jeszcze raz: wszystko uogólniasz. Wg ciebie albo trzeba przestrzegać rygorystycznie wszystkich przepisów, albo jest się mordercą drogowym. Myślisz, że wszędzie jeżdżę przekraczając prędkość razy stały współczynnik?
                                                    Są miejsca gdzie przekraczam dwukrotnie (jak inni, łącznie z policyjny transporterem, który nie jedzie na sygnałach), a są takie gdzie jadę zawsze poniżej limitu (i znowu - jak inni). Bo oznakowanie to kompletny chaos - niekiedy bezpiecznie jest jechać 2x tyle co dozwolona, a innym razem należy jechać poniżej dozwolonej.

                                                    > Mowimy o tym, ze polegasz na wlasnym "mniemaniu".

                                                    Jest wiele nie tylko głupiego oznakowania, ale wręcz niebezpiecznego. Oznakowanie nie jest ustawiane przez fachowców, lecz przez przypadkowych urzędników, którzy danego odcinka drogi nie widzieli na oczy. Dlaczego mam ufać komuś, kto tam nigdy nie był, a nie sobie?

                                                    Dlatego jednak kolejność którą podałeś trzeba zmienić: najpierw prawo nie powinno robić z ludzi idiotów, a dopiero później należy je egzekwować.

                                                    > Zebys sie nie zawiudl na czyjejs... Panie, no byl STOP, ale tu nigdy nic nie jedzi....

                                                    Chyba o zarośniętych torach piszesz. Gdzie jest podporządkowana w Polsce, którą jeździ dużo samochodów, ale główną "nigdy nic" ?

                                                    > Czy jesli 100% kierowcow bedzie sie dokladnie stosowac do wszystkich przepisow
                                                    > I znakow PoRD to bedzie wiecej wypadkow niz teraz czy mniej?

                                                    Będzie mniej. Tak samo jak wtedy, gdy nie będą się stosować do tych głupich.
                                                    I tak właśnie kierowcy postępują - nie jestem jakimś wyjątkiem. A ci, co mają bezpieczeństwo w dupie i tak będą je mieli. To jak z obowiązkowym alkomatem - pijany i tak pojedzie, a mądremu nie jest on potrzebny.

                                                    > Ale majac taka sytuacje, bezpieczniej jest zalozyc, ze kazdego ograniczenia I z
                                                    > naku stop trzeba przestrzegac. Niz odwrotnie - zalozyc ze kazdy byl postawiony
                                                    > przez idiote, na zlosc kierowcom.

                                                    Znowu uogólniasz - albo pedantyczne przestrzeganie, albo mordowanie. Część jest zasadnych, część nie. Prawda jest pomiędzy - tego nie jesteś w stanie przyjąć i stąd te różnice zdań.

                                                    > Znow logika zaboru.... A co to... Kosmici z przymusu name rzadza?

                                                    A co to ma do rzeczy? Faktem jest, że prawo jest stanowione na zasadzie ukazu a urzędnikowi nie chce się skonfrontować swoich wyobrażeń z rzeczywistością. Niezależnie od tego czy jest kosmitą czy nie.
                                                  • galtomone Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 10.01.14, 10:16
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Jeszcze raz: wszystko uogólniasz. Wg ciebie albo trzeba przestrzegać rygorystyc
                                                    > znie wszystkich przepisów, albo jest się mordercą drogowym.

                                                    Oczywioscie, ze uogólniam, inaczej mielibysmy dyskusje na milion stron o tych wszyskich przypadkach, ktore sa faktycznie durne i kolejna na 10 milonow o tych ktore durne nie sa lub tylko moga sie komus takie wydawac.

                                                    Od wielu postow pisze, ze mowie caly czas o ogolnej zasadzie, ktora najwyrazniej u nas nie dziala prawie wcale. Ze prawa sie generalnie przestrzega i ktopka. W DE dziala to jakos lepiej - tez nie trzyma sie tam nikt wszystkiego w 100%. Ale jako, że ogolnie ludzie raczej prztrzegaja przpisow to i (takze dzieki infrastrukturze) jednak jezdzi sie tam troche bezpieczniej.

                                                    A tych mordercow faktycznie moze wez w cudzyslow - chodzilo bardziej o zwrocenie uwagi na fakt, ze my, zwykli kierowcy (uwazajacy sie za bezpiecznych) tez jestesmy problemem.

                                                    >Myślisz, że wszędzi
                                                    > e jeżdżę przekraczając prędkość razy stały współczynnik?
                                                    > Są miejsca gdzie przekraczam dwukrotnie (jak inni, łącznie z policyjny transpor
                                                    > terem, który nie jedzie na sygnałach), a są takie gdzie jadę zawsze poniżej lim
                                                    > itu (i znowu - jak inni). Bo oznakowanie to kompletny chaos - niekiedy bezpiecz
                                                    > nie jest jechać 2x tyle co dozwolona, a innym razem należy jechać poniżej dozwo
                                                    > lonej.

                                                    Nie wiem jak Ty sobie dajesz rade na drodze skoro tyle polapek wszedzie czycha, + policja z radarami i wszystkie znaki to chaos, ktry ktos (chyba na zlosc) ci porozrzucal po kraju...

                                                    > Jest wiele nie tylko głupiego oznakowania, ale wręcz niebezpiecznego. Oznakowan
                                                    > ie nie jest ustawiane przez fachowców, lecz przez przypadkowych urzędników, któ
                                                    > rzy danego odcinka drogi nie widzieli na oczy. Dlaczego mam ufać komuś, kto tam
                                                    > nigdy nie był, a nie sobie?

                                                    I vice versa - jest wiele dobrego oznakowani, ktorego tez nikt nie przestrzega.

                                                    Jedz do dowolnej malej miejscowosci, przez ktore przechodzi jakas glowniejsza droga (pelno mamy takich). I zobacz ile aut pomimo sklepow, szkol, domow obok jedzie z predkoscia 50km/h....

                                                    No chyba, ze ograniczenia predkosci w takich miejscach tez jest bez senus?

                                                    > Dlatego jednak kolejność którą podałeś trzeba zmienić: najpierw prawo nie powin
                                                    > no robić z ludzi idiotów, a dopiero później należy je egzekwować.

                                                    No to moze byc u nas klopot. Bo Generalnie prawa przestrzegac nie lubimy, a ze jestesmy jacy jestesmy to i takie prawo sobie sami stanowimy.

                                                    Przeciez nie przylatuje nikt z ksiezyca zrobic nam na zlosc.... sami sobie takie a nie inne przespisy wymyslamy i narzucamy bo potem moc je olac....

                                                    > Chyba o zarośniętych torach piszesz. Gdzie jest podporządkowana w Polsce, którą
                                                    > jeździ dużo samochodów, ale główną "nigdy nic" ?

                                                    Mysle, ze jakby poszukac to znajdzesz. Chodzi o przyklad... niech bedzie rondo lub skrzyowanie zruchem okreznym...
                                                    No Panie nie stanalem bo u nas jak sie wezdza na rondo to sie zawsze ustepuje... a tu nie? (lub odwrotnie)
                                                    Albo skrzyzowanie rownorzedne - ktore wim z doswiadczenia pod swoim blowkiem dla 90% kierocow to czarna magia (btw. jak ktos chce miec nowy lewy przod na koszt sprawcy to zapraszam tu: skrzyzowanie Pl. Grunwaldzki/Czerwińskiego w Katowicach. 7 dni w tyg musze trabić bo ktos chce wymusic pierszenstwo jadac Czerwisnskiego....


                                                    > > Czy jesli 100% kierowcow bedzie sie dokladnie stosowac do wszystkich prze
                                                    > pisow
                                                    > > I znakow PoRD to bedzie wiecej wypadkow niz teraz czy mniej?

                                                    > Będzie mniej.

                                                    Wystarczy - wiecej pytań nie mam. Proste Tak/Nie will do.

                                                    > Znowu uogólniasz - albo pedantyczne przestrzeganie, albo mordowanie.

                                                    No jak mam nie uoglulniac. Nie moge zakladac, ze wszystkie znaki na drodze maja mnie wprowadzic w blad, ale naszczescie znam wszystkie drogi i wiem lepiej. Ja nie znam wszystkich drog i jak jade to jade tak jak mowi znaki.

                                                    Jak jest stop przed zarosnietym trawa przjazdem kolejowym i stane to co... pociag mnie od tylu najdzie, strace rok zycia? Nie.... strace 5 s.
                                                    Jest glupio ustawiony - oczywiscie. Ale nikt mi nie zabrania napisac o tej sprawie do wlasciwego urzedu...

                                                    Taki STOP, przed dokladnie takim przejazdem waskotorowki byl tuz przed lotniskiem w Pyrzowicach.... Ale juz go dzis nie ma gdy kopalnia (chyba ich byly te tory) potwierdzila, ze juz nic tamtedy jezdzic nie bedzie. Fakt trwalo to troche i jak na lotsnisko jezdzilem to w sumie prewnie ze 2 minuty tam stalem ale nic mi sie nie stalo....

                                                    > Część jest
                                                    > zasadnych, część nie. Prawda jest pomiędzy - tego nie jesteś w stanie przyjąć
                                                    > i stąd te różnice zdań.

                                                    No to juz brzmi lepiej, ze przyznajesz ze choc czesc znakow jest OK, i ze generalnie gdyby ludzie przestrzegali przepisow literalnie, to na pewno byloby lepiej niz jest.

                                                    Ale jesli to dla ciebie za malo.... to nie wiem kto ma gdzies liczbe ofiar, Ty czy ja?

                                                    > A co to ma do rzeczy? Faktem jest, że prawo jest stanowione na zasadzie ukazu a
                                                    > urzędnikowi nie chce się skonfrontować swoich wyobrażeń z rzeczywistością. Nie
                                                    > zależnie od tego czy jest kosmitą czy nie.

                                                    No to napisz zeby goscia zwolnil bo sie nie zna, sam zostan urzednikiem, policjanetm, czy wreszcie poslem...
                                                    Kto ci zabrania zmieniac rzeczywistosc????
                                                    Tyle, ze nie stosowanie sie do przpisow jej nie zmienia, tylko wprowadza wiekszy chaos niz jest.
                                                  • klemens1 Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 10.01.14, 12:09
                                                    > Oczywioscie, ze uogólniam, inaczej mielibysmy dyskusje na milion stron o tych w
                                                    > szyskich przypadkach, ktore sa faktycznie durne i kolejna na 10 milonow o tych
                                                    > ktore durne nie sa lub tylko moga sie komus takie wydawac.

                                                    Wystarczy że przyjmiesz do wiadomości, że przypadki są różne, a nie wszystkie takie same - czyli "przepisy są głupie i można je olewać" vs "przepisy są genialne i należy je przestrzegać w najmniejszych szczegółach".

                                                    > Nie wiem jak Ty sobie dajesz rade na drodze skoro tyle polapek wszedzie czycha,
                                                    > + policja z radarami i wszystkie znaki to chaos, ktry ktos (chyba na zlosc) ci
                                                    > porozrzucal po kraju...

                                                    Napisałem ci wyżej - olewam to i liczę na swoją ocenę sytuacji.
                                                    Do tego CB + yanosik.

                                                    > > Jest wiele nie tylko głupiego oznakowania, ale wręcz niebezpiecznego. Oznakowan
                                                    > > ie nie jest ustawiane przez fachowców, lecz przez przypadkowych urzędników, któ
                                                    > > rzy danego odcinka drogi nie widzieli na oczy. Dlaczego mam ufać komuś, kto tam
                                                    > > nigdy nie był, a nie sobie?
                                                    >
                                                    > I vice versa - jest wiele dobrego oznakowani, ktorego tez nikt nie przestrzega.

                                                    Nie odpowiedziałeś na pytanie.
                                                    A ja ci już zaznaczyłem, że NIE ZAWSZE przekraczam przepisy, a często wręcz jeżdżę poniżej dozwolonej, więc nie przekonuj mnie, że istnieje dobre oznakowanie. Bo ja to wiem.

                                                    > Jedz do dowolnej malej miejscowosci, przez ktore przechodzi jakas glowniejsza d
                                                    > roga (pelno mamy takich). I zobacz ile aut pomimo sklepow, szkol, domow obok je
                                                    > dzie z predkoscia 50km/h....

                                                    Gdy jest gęsto i blisko drogi - praktycznie wszystkie.

                                                    > > Dlatego jednak kolejność którą podałeś trzeba zmienić: najpierw prawo nie powin
                                                    > > no robić z ludzi idiotów, a dopiero później należy je egzekwować.
                                                    >
                                                    > No to moze byc u nas klopot. Bo Generalnie prawa przestrzegac nie lubimy, a ze
                                                    > jestesmy jacy jestesmy to i takie prawo sobie sami stanowimy.

                                                    Prawo stanowione przez idiotów na pewno nie spowoduje, że je polubimy.

                                                    > Mysle, ze jakby poszukac to znajdzesz. Chodzi o przyklad... niech bedzie rondo
                                                    > lub skrzyowanie zruchem okreznym...

                                                    Przykład jest do dupy. Pierwszeństwo jest ustanawiane arbitralnie i nie da się tego inaczej rozwiązać. Linie ciągłe i ograniczenia prędkości powinny być dostosowane do danego odcinka drogi.

                                                    > > > Czy jesli 100% kierowcow bedzie sie dokladnie stosowac do wszystkich przepisow
                                                    > > > I znakow PoRD to bedzie wiecej wypadkow niz teraz czy mniej?
                                                    >
                                                    > > Będzie mniej.
                                                    >
                                                    > Wystarczy - wiecej pytań nie mam. Proste Tak/Nie will do.

                                                    Nie wystarczy - bo będzie mniej też w mniej idiotycznym scenariuszu.
                                                    Analogia:
                                                    1. Jeżeli będziesz harował jak wół przez 40 lat, to zarobisz milion dolarów.
                                                    2. Jeżeli będziesz mądrze pracował przez 10 lat, to zarobisz milion dolarów.

                                                    Rada życiowa: po punkcie 1. nie mów "wystarczy".

                                                    > No jak mam nie uoglulniac. Nie moge zakladac, ze wszystkie znaki na drodze maja
                                                    > mnie wprowadzic w blad

                                                    Albo wprowadzają, albo nie. Czyli informują o niczym. Po co więc w ogóle na nie zwracać uwagę?
                                                    Nie mam tu na myśli znaków określających przebieg pierwszeństwa, bo to one je stanowią (o czym pisałem wyżej).

                                                    > No to juz brzmi lepiej, ze przyznajesz ze choc czesc znakow jest OK, i ze gener
                                                    > alnie gdyby ludzie przestrzegali przepisow literalnie, to na pewno byloby lepie
                                                    > j niz jest.

                                                    Trochę się załamałem tym co napisałeś, bo uświadomiłem sobie, że było to dla ciebie zaskoczenie. A to oznacza, że nie do końca rozumiałeś do tej pory o czym pisałem.

                                                    > Ale jesli to dla ciebie za malo.... to nie wiem kto ma gdzies liczbe ofiar, Ty
                                                    > czy ja?

                                                    Do mniejszej liczby ofiar prowadzi więcej sposobów niż jeden.

                                                    > No to napisz zeby goscia zwolnil bo sie nie zna, sam zostan urzednikiem, policj
                                                    > anetm, czy wreszcie poslem...

                                                    To nic nie da. I nadal nie zmienia to faktu, że urzędnik może wydać ukaz, który w normalnym kraju by go skompromitował. U nas dostaje premię.

                                                    > Tyle, ze nie stosowanie sie do przpisow jej nie zmienia, tylko wprowadza wieksz
                                                    > y chaos niz jest.

                                                    Mylisz się - najgorzej na drodze jest spotkać tego literalnie stosującego się. Wtedy robi się nerwowo i niebezpiecznie.
                                                  • galtomone Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 10.01.14, 14:19
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Wystarczy że przyjmiesz do wiadomości, że przypadki są różne, a nie wszystkie t
                                                    > akie same - czyli "przepisy są głupie i można je olewać" vs "przepisy są genial
                                                    > ne i należy je przestrzegać w najmniejszych szczegółach".

                                                    Niegdzie nie napisalem, ze sa genialne.

                                                    Przpisy sa i nalezy je przestrzegac w najmniejszych szczegolach. Jesli nie to mamy wiekszy lub mniejszy stan anarchii i bezprawia.


                                                    > Napisałem ci wyżej - olewam to i liczę na swoją ocenę sytuacji.

                                                    A nie moglbys sie przeprowadzic do afryki i tam sobie tak jezdzic?

                                                    > Do tego CB + yanosik.

                                                    Tu mnie nie zaksakujesz...
                                                    CB nie mam -ani w prywatnym ani w sluzbowym
                                                    Yanosika nie mam - bo po co?
                                                    Autoradaru (takie nowe cos) tez nie mam.
                                                    Wystarcza mi nawigacja, ktora nawet o radarach nie ostrzega.

                                                    Mandat za przekroczenie predkosci zaplacilem raz w zyciu, dwa razy mi sie upieklo (raz mnie nie zatrzymali bo mialbym spore klopoty - jakies 160 km/h na ograniczeniu do 50 km/h - wiele lat temu jak mi sie wydawalo, ze JA WIEM LEPIEJ.
                                                    I z rok temu faktycznie sie zagadalem i na 70km/h jechalem ponad 80... - krotka rozmowa, grzeczne przepraszam i pojechalem dalej).

                                                    > > I vice versa - jest wiele dobrego oznakowani, ktorego tez nikt nie przest
                                                    > rzega.
                                                    >
                                                    > Nie odpowiedziałeś na pytanie.
                                                    > A ja ci już zaznaczyłem, że NIE ZAWSZE przekraczam przepisy, a często wręcz jeż
                                                    > dżę poniżej dozwolonej, więc nie przekonuj mnie, że istnieje dobre oznakowanie.
                                                    > Bo ja to wiem.

                                                    I o to chodzi chyba....
                                                    Dopiero teraz wynika to z twojej wypowiedzi. Zakladam zatem, ze jak jedziesz po nieznanej Ci drodze, to trzymasz sie znakow?

                                                    > > Jedz do dowolnej malej miejscowosci, przez ktore przechodzi jakas glownie
                                                    > jsza d
                                                    > > roga (pelno mamy takich). I zobacz ile aut pomimo sklepow, szkol, domow o
                                                    > bok je
                                                    > > dzie z predkoscia 50km/h....
                                                    >
                                                    > Gdy jest gęsto i blisko drogi - praktycznie wszystkie.

                                                    No z moich obserwacji to nie wynika.
                                                    Miejscowi leja na 50ke cieplym moczem - bo przeciez znaja droge i sie spiesza (tylko na halas i auta jak sami z dziecmi spaceruja nazekaja) a druga grupa to ci co sa przlotem i tez im sie spieszy a to juz ktoras tam wies po drodze i tez maja 50 gdzies...

                                                    Najmniej sympatyczne sa ciezarowki, ktore na 50 zapier... 80... tlukac sie przy tym niemilosiernie...

                                                    > Prawo stanowione przez idiotów na pewno nie spowoduje, że je polubimy.
                                                    Nie przez idiotow tylko przez nas...


                                                    > > Mysle, ze jakby poszukac to znajdzesz. Chodzi o przyklad... niech bedzie
                                                    > rondo
                                                    > > lub skrzyowanie zruchem okreznym...
                                                    >
                                                    > Przykład jest do dupy. Pierwszeństwo jest ustanawiane arbitralnie i nie da się
                                                    > tego inaczej rozwiązać. Linie ciągłe i ograniczenia prędkości powinny być dosto
                                                    > sowane do danego odcinka drogi.

                                                    Jak wiele innych rzeczy. W tym pierszenstwo, bo znam wiele miejsc, gdzie jego zmiana bylaby raczej wskazana.

                                                    > > > > Czy jesli 100% kierowcow bedzie sie dokladnie stosowac do wsz
                                                    > ystkich przepisow
                                                    > > > > I znakow PoRD to bedzie wiecej wypadkow niz teraz czy mniej?
                                                    > >
                                                    > > > Będzie mniej.
                                                    > >
                                                    > > Wystarczy - wiecej pytań nie mam. Proste Tak/Nie will do.
                                                    >
                                                    > Nie wystarczy - bo będzie mniej też w mniej idiotycznym scenariuszu.

                                                    Czyli w takim, ze znaki sa tylko mardze ustawione?


                                                    > Mylisz się - najgorzej na drodze jest spotkać tego literalnie stosującego się.
                                                    > Wtedy robi się nerwowo i niebezpiecznie.

                                                    Nie zgodze sie, bo moge dokladnie przewidziec co taki gosc zrobi... jak jet 50 to pojedzie 50, jak jest STOP to stanie..
                                                    To z takim co interpretuje znaki wg wslasnego widzi mi sie nie wiadomo co bedzie...
                                                  • klemens1 Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 10.01.14, 15:15
                                                    > Przpisy sa i nalezy je przestrzegac w najmniejszych szczegolach. Jesli nie to m
                                                    > amy wiekszy lub mniejszy stan anarchii i bezprawia.

                                                    Zgadza się. I przepisy te są mądrzejsze lub głupsze.

                                                    > > Napisałem ci wyżej - olewam to i liczę na swoją ocenę sytuacji.
                                                    >
                                                    > A nie moglbys sie przeprowadzic do afryki i tam sobie tak jezdzic?

                                                    Nie. A co ci przeszkadza moja jazda i ocena sytuacji? Myślisz że urzędnik oceni to lepiej?
                                                    Ustalmy to wreszcie, bo raz sprawiasz wrażenie że rozumiesz, a później w praktyce wychodzi co innego.

                                                    > Dopiero teraz wynika to z twojej wypowiedzi. Zakladam zatem, ze jak jedziesz po
                                                    > nieznanej Ci drodze, to trzymasz sie znakow?

                                                    Jeżeli nie widzę drogi na wystarczającą odległość lub blisko są jakieś zabudowania itp., to raczej tak.
                                                    Ale przeważnie widoczność na drodze jest bardzo dobra.

                                                    > > Gdy jest gęsto i blisko drogi - praktycznie wszystkie.
                                                    >
                                                    > No z moich obserwacji to nie wynika.
                                                    > Miejscowi leja na 50ke cieplym moczem - bo przeciez znaja droge i sie spiesza (
                                                    > tylko na halas i auta jak sami z dziecmi spaceruja nazekaja) a druga grupa to c
                                                    > i co sa przlotem i tez im sie spieszy a to juz ktoras tam wies po drodze i tez
                                                    > maja 50 gdzies...

                                                    Może konkretniej: podaj streetview do miejsca, gdzie nie przestrzegają 50 i napisz ile jadą.

                                                    > > Prawo stanowione przez idiotów na pewno nie spowoduje, że je polubimy.
                                                    >
                                                    > Nie przez idiotow tylko przez nas...

                                                    Mnie nikt o zdanie nie pytał.

                                                    > Jak wiele innych rzeczy. W tym pierszenstwo, bo znam wiele miejsc, gdzie jego z
                                                    > miana bylaby raczej wskazana.

                                                    Znam miejsca, gdzie je zmieniono. Ale pierwszeństwo MUSI być ustalone arbitralnie - ograniczenia i ciągłe powinny być ustawiane na podstawie faktycznych parametrów drogi na danym odcinku. A rzadko kiedy są.

                                                    > > Nie wystarczy - bo będzie mniej też w mniej idiotycznym scenariuszu.
                                                    >
                                                    > Czyli w takim, ze znaki sa tylko mardze ustawione?

                                                    To jakaś literówka?

                                                    > Nie zgodze sie, bo moge dokladnie przewidziec co taki gosc zrobi... jak jet 50
                                                    > to pojedzie 50, jak jest STOP to stanie.

                                                    Ja jakoś przewiduję, co robią ci niestosujący się.
                                                    A jak trafi się święty, to robi się naprawdę niebezpiecznie. I to jedyne, co w takim przypadku jest przewidywalne.

                                                    Nie wiem czy oglądałeś mój filmik porównujący ograniczenia. Przede wszystkim wskazuję na różnice w warunkach odcinka i faktycznym ograniczeniu.
                                                    Nie chcę o tym dyskutować, po prostu pokazuję ci o co mi chodzi:

                                                    www.youtube.com/watch?v=ICwlbBDiKRc
                                                  • galtomone Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 10.01.14, 15:40
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Jeżeli nie widzę drogi na wystarczającą odległość lub blisko są jakieś zabudowa
                                                    > nia itp., to raczej tak.


                                                    No to juz nie najgorzej z Toba.

                                                    > Ale przeważnie widoczność na drodze jest bardzo dobra.

                                                    Malo jezdzisz :-)


                                                    > Może konkretniej: podaj streetview do miejsca, gdzie nie przestrzegają 50 i nap
                                                    > isz ile jadą.

                                                    Prosze: goo.gl/maps/T9xiB - na oko miedzy 70 a 80. Stary Kamazy, TIRY sosbowki to pol bidy... To jest norma... ale faktycznie miasteczko sie ciagnie kilka km.... a ruchu aut (lokalnego) i pieszych pratycznie nie ma.

                                                    Takich miejscowosci w PL sa setki jak nie tysiace!

                                                    > Mnie nikt o zdanie nie pytał.

                                                    Pytał - już niejednokrotnie.


                                                    > Znam miejsca, gdzie je zmieniono. Ale pierwszeństwo MUSI być ustalone arbitraln
                                                    > ie - ograniczenia i ciągłe powinny być ustawiane na podstawie faktycznych param
                                                    > etrów drogi na danym odcinku.

                                                    Ale roznica i tak zadna bo ty olewasz ograniczenia a Kowalski (ze slawtnego BMW) np. pierszenstwo.

                                                    > > > Nie wystarczy - bo będzie mniej też w mniej idiotycznym scenariuszu
                                                    > .
                                                    > >
                                                    > > Czyli w takim, ze znaki sa tylko mardze ustawione? MĄDRZE - owszem, literówka
                                                    >
                                                    > To jakaś literówka?
                                                    >
                                                    > > Nie zgodze sie, bo moge dokladnie przewidziec co taki gosc zrobi... jak j
                                                    > et 50
                                                    > > to pojedzie 50, jak jest STOP to stanie.
                                                    >
                                                    > Ja jakoś przewiduję, co robią ci niestosujący się.

                                                    A jakie będą numerki lotto w najbliższym losowaniu?

                                                    > A jak trafi się święty, to robi się naprawdę niebezpiecznie. I to jedyne, co w
                                                    > takim przypadku jest przewidywalne.

                                                    No to fakt.... bo jak na drodze wszyscy jada 80 lub wiecej a jest 50 i jeden taki idiota sie trafi to faktycznie robi sie kiepsko... :-)
                                                    Przez takiego kretyna potem sa wypadki, bo trzeba go na zakrecie i podwojnej ciaglej omijac.

                                                    >
                                                    > Nie wiem czy oglądałeś mój filmik porównujący ograniczenia.

                                                    Ale ja napisalem, ze sie zgadzam iz wiele znakow i oznaczej jest do zmiany. Chodzi mi ciagle o zasade!
                                                    Odgorne zakladanie olewam znaki jest zle i nawet jak sto takich filmow pokazesz to nie zunam ze masz racje - bo nie masz.
                                                  • klemens1 Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 10.01.14, 16:48
                                                    > > Jeżeli nie widzę drogi na wystarczającą odległość lub blisko są jakieś zabudowa
                                                    > > nia itp., to raczej tak.
                                                    >
                                                    > No to juz nie najgorzej z Toba.

                                                    Widzę, że mamy kolejne odkrycie Ameryki. Gdybyś nie zakładał na mój temat niczego, co nie wynikało z tego co napisałem, to nie byłoby to dla ciebie zaskoczenie.

                                                    > > Ale przeważnie widoczność na drodze jest bardzo dobra.
                                                    >
                                                    > Malo jezdzisz :-)

                                                    Po prostu dużo bezsensownych ograniczeń jest w miejscu, gdzie jest dobra widoczność.
                                                    Tam gdzie jest gorsza i tak bym zwolnił.

                                                    > Prosze: goo.gl/maps/T9xiB - na oko miedzy 70 a 80. Stary Kamazy, TIRY sosbowki
                                                    > to pol bidy... To jest norma... ale faktycznie miasteczko sie ciagnie kilka km.
                                                    > ... a ruchu aut (lokalnego) i pieszych pratycznie nie ma.

                                                    Dałbym od siebie 60 w tym miejscu (licznikowe).

                                                    > > Mnie nikt o zdanie nie pytał.
                                                    >
                                                    > Pytał - już niejednokrotnie.

                                                    Pytał tylko, którego idiotę wybrać.

                                                    > Ale roznica i tak zadna bo ty olewasz ograniczenia a Kowalski (ze slawtnego BMW
                                                    > ) np. pierszenstwo.

                                                    W jego przypadku to było ewidentne przeoczenie. Pierwszeństwa się jednak przestrzega - wymuszenia są na zasadzie "może zdążę", a nie "to ja mam pierwszeństwo".

                                                    > > Ja jakoś przewiduję, co robią ci niestosujący się.
                                                    >
                                                    > A jakie będą numerki lotto w najbliższym losowaniu?

                                                    W losowaniu jest rozkład jednostajny, w zachowaniu kierowców - normalny.
                                                    Znowu spłaszczasz i uogólniasz.
                                                    Równie dobrze ty nie wiesz, czy święty pojedzie dozwolone 90 czy może 40.

                                                    > No to fakt.... bo jak na drodze wszyscy jada 80 lub wiecej a jest 50 i jeden ta
                                                    > ki idiota sie trafi to faktycznie robi sie kiepsko... :-)
                                                    > Przez takiego kretyna potem sa wypadki, bo trzeba go na zakrecie i podwojnej ci
                                                    > aglej omijac.

                                                    Z grubsza tak to wygląda. Jak już cię stare autobusy PKS wyprzedzają, to coś jest na rzeczy.

                                                    > Ale ja napisalem, ze sie zgadzam iz wiele znakow i oznaczej jest do zmiany. Cho
                                                    > dzi mi ciagle o zasade!
                                                    > Odgorne zakladanie olewam znaki jest zle i nawet jak sto takich filmow pokazesz
                                                    > to nie zunam ze masz racje - bo nie masz.

                                                    Więc wracamy do zasadniczej kwestii: skąd urzędnik zza biurka wie lepiej ode mnie, jak wygląda dany odcinek drogi?
                                                  • galtomone Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 10.01.14, 17:10
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Widzę, że mamy kolejne odkrycie Ameryki. Gdybyś nie zakładał na mój temat nicze
                                                    > go, co nie wynikało z tego co napisałem, to nie byłoby to dla ciebie zaskoczeni
                                                    > e.

                                                    I vice versa!

                                                    > > Prosze: goo.gl/maps/T9xiB - na oko miedzy 70 a 80. Stary Kamazy, TIRY sos
                                                    > bowki
                                                    > > to pol bidy... To jest norma... ale faktycznie miasteczko sie ciagnie kil
                                                    > ka km.
                                                    > > ... a ruchu aut (lokalnego) i pieszych pratycznie nie ma.
                                                    >
                                                    > Dałbym od siebie 60 w tym miejscu (licznikowe).

                                                    I zrobilbys blad, bo miejscami jest tam waski chodnik (musialbys zobaczysz calos od znaku do znaku [o ternie zabudowanym]), ruch pieszych naprawde duzy, 3 szkoly przy samej drodze, duzo sklepow I malych firm I pelno uliczek z kiepska widocznoscia. np:
                                                    na przeciw skelpu ABC

                                                    > Z grubsza tak to wygląda. Jak już cię stare autobusy PKS wyprzedzają, to coś je
                                                    > st na rzeczy.

                                                    Tak, tzn. ze kierujacy w tej samej chwili powinien dyscyplinarnie wyleciec z roboty!
                                                  • klemens1 Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 11.01.14, 13:34
                                                    > > Widzę, że mamy kolejne odkrycie Ameryki. Gdybyś nie zakładał na mój temat nicze
                                                    > > go, co nie wynikało z tego co napisałem, to nie byłoby to dla ciebie zaskoczenie.
                                                    >
                                                    > I vice versa!

                                                    Mnie jakoś nie zaskoczyłeś do tej pory.

                                                    > > Dałbym od siebie 60 w tym miejscu (licznikowe).
                                                    >
                                                    > I zrobilbys blad, bo miejscami jest tam waski chodnik (musialbys zobaczysz calo
                                                    > s od znaku do znaku [o ternie zabudowanym]), ruch pieszych naprawde duzy, 3 szk
                                                    > oly przy samej drodze, duzo sklepow I malych firm I pelno uliczek z kiepska wid
                                                    > ocznoscia. np:

                                                    Piszę tylko o tym miejscu. Są i takie, gdzie jeżdżę 40, mimo że jest dozwolone 50.
                                                    Jak już pisałem - ja sam interpretuję, jaka prędkość jest jeszcze bezpieczna.

                                                    > Tak, tzn. ze kierujacy w tej samej chwili powinien dyscyplinarnie wyleciec z ro
                                                    > boty!

                                                    Truizm. Jak oznakowanie będzie ustawiane przez fachowców, a nie przez ludzika zza biurka, który ma jedynie pojęcie, gdzie mam być pieczątka i podpis, bo mógłbyś tak napisać.

                                                    Jeszcze raz:
                                                    Dlaczego uważasz, że urzędnik, który danego odcinka nie widział na oczy, lepiej wie ode mnie jaka jest tam bezpieczna prędkość?
                      • galtomone Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 06.01.14, 19:59
                        crannmer napisał:

                        > Tylko ze ta sytuacja jest normalna na calym swiecie.

                        No jednak nie.
                        Moze dla glupszych narodow (najwyrazniej sie do takich zaliczamy)_ reguly musza byc prostsze.
                        • crannmer Przyklady? Prawdziwe? 06.01.14, 20:27
                          galtomone napisał:
                          > Moze dla glupszych narodow (najwyrazniej sie do takich zaliczamy)_ reguly musza
                          > byc prostsze.

                          Ok, no to podaj przyklady tych madrzejszych narodow, gdzie __nigdy__ piesi nie maja zielonego razem z rownoleglymi samochodami.

                          Ale tym razem prawdziwe, a nie wyimaginowane przyklady.

                          Albp dla odmiany przyznaj, ze glupote palnales.
                          • galtomone Re: Przyklady? Prawdziwe? 06.01.14, 21:04
                            crannmer napisał:

                            > Ok, no to podaj przyklady tych madrzejszych narodow, gdzie __nigdy__ piesi nie
                            > maja zielonego razem z rownoleglymi samochodami.
                            >
                            > Ale tym razem prawdziwe, a nie wyimaginowane przyklady.

                            UK.
                            Przez 6 lat nigdy nie zdarzylo mi sie majac zielone puszczac pieszych obok.
                    • jureek Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 06.01.14, 23:10
                      galtomone napisał:

                      > Mam zielone (skrecam w prawo lub lewo), ruszam. I po skrecie staje bo na pasach
                      > sa piesi. Nie daj boze ruszyc dynamiczniej (nawet o pisku opon nie mowie), to
                      > piesi w panice sie rozpierzchaja a czesto jeszcze kur...ami rzucaja I wygrazaja
                      > . Gdzie sie slepy pcham, przeciez maja zielone.
                      > I czlowiek sie jednoczesnie wkurza (przeciez nic zlego nie zrobilem) tylko jak
                      > tu wyjasnic, ze ja tez mam zielone w tym samym czasie.

                      Jesteś rozbrajający. O mało byś nie rozjechał pieszych, którzy mają zielone, ale przecież nic złego nie zrobiłeś. Dynamicznie to sobie możesz ruszać na wprost, ale gdy skręcasz, musisz najpierw przepuścić pieszych, którzy też mają zielone i nigdzie nie skręcają.
                      Ostatnio w Opolu miałem taką sytuację, że jako pieszy miałem co prawda zielone, ale jechało tylu dynamicznych, skręcających w prawo, że zanim przejechali, moje zielone zdążyło zgasnąć. Na następnym cyklu znalazł się jakiś jeden litościwy, który zatrzymał się, żeby przepuścić pieszych, ale za to trzeba było wysłuchać koncertu klaksonów niecierpliwców jadących za nim.
                      Jura
                      • galtomone Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 07.01.14, 07:21
                        To był przykład!!!!!
                        Poza tym w warunkach PLK, ruszanie dynamiczne (czyli takie na tle przecietnego ruszania Polaka na swiatlach), to na calym swiecie calkiem normalne ruszanie.

                        Chodzi o fakt, ze pomimo zaangazowania swiatel, przepisow, itd... wszystkiego z mysla o bezpieczenstwie doprowadzamy rownoczesnie do takiego absurdu jak piesi I autoa na drodze w tym samym czasie.
                        Niuech jeden kierowca na 100....500 sie zagapi.... Jak nie bedzie tam pieszych to conajwyzej komus zderzak podrapie...

                        A jesli jezdzisz po miescie na codzien, to nie wierze, ze choc raz ci sie nie przydazylo, ze ruszasz , stajesz po skrecie przed pasami (gdy ludzie sa juz na srodku) I ktos (kto np. z wizyta w miescie jest) sie nie przestarszyl, ze ma zielone a auto na niego jedzie... a moze nie stanie? Skad wiesz?
                        Sam pisales o swoim przypadku , ze ci sie zielone skonczylo....

                        Gdyby w czasie twojego zielonego auta nie jechalay nie mialbys problemu.
                      • nazimno Zaden. 07.01.14, 08:37
                        Zaden jednak z tych dupkow skrecajacych, ktorzy zablokowali Ci mozliwosc przejscia,
                        nie widzial w tym nic dziwnego.

                        Ciekawe byloby postawienie hipotezy o powodach takich wymuszen.
                        Mnie kojarzy sie tylko jedno slowo: dzicz
                        • galtomone Re: Zaden. 07.01.14, 09:14
                          E tam dzicz... po prostu przepisów nie znamy.
                          A nawet jak znamy (popatrz wypowidzi niktorych np. o przekraczaniu predkosci... ze 15km/h to jest OK i nie ma sie o co czepiac, dopiero jak ktos 150 na 70 to przegina)... to sa te ktore trzeba stosowac i te ktorych nie trzeba.

                          A potem jednen z drugim pisze, ze kradziez to nie to samo... al dla mnie to samo. Bo przeciez nie ma znaczenia czy ukradnie sie malo czy duzo... jest to tak samo naganne. Zatem lamanie przepisow drogowych tak samo... nie wazne czy lamiemy je troszke czy bardzo... na nagane zasluguja oba zachowania.
                          • nazimno Celowo przerysowuje. 07.01.14, 09:54
                            To jest lepsze niz umoralniajace pogaduchy ze smrodkiem dydaktycznym.

                            Jest jednak FAKTEM, ze tych "przypadkowych nieznajomosci przepisow" jest tyle,
                            iz ma to charakter epidemii.

                            Na samouleczenie pacjentow nie licze.

                            • jureek Re: Celowo przerysowuje. 07.01.14, 10:50
                              nazimno napisał:

                              > Jest jednak FAKTEM, ze tych "przypadkowych nieznajomosci przepisow" jest
                              > tyle,
                              > iz ma to charakter epidemii.

                              Uważam, że w większości przypadków nie wynika to z nieznajomości przepisów, ale z po prostu ze zwykłego egoizmu - mi się spieszy, a pieszy niech sobie poczeka.
                              Jura
                              • nazimno jureek - lubisz eufemizmy 07.01.14, 10:56
                                Wole nazywac po imieniu i dosadnie.
                              • galtomone Re: Celowo przerysowuje. 07.01.14, 11:55
                                Mysle, ze jest gorzej. Nie dosc, ze jestemsy egoistami i innych mamy gdzies, to dodatkowo nie znamy (lub wydaje nam sie, ze znamy) przpisow.
                                Razem fdaje to wybuchowa mieszanke...

                                Na zielonej strzalce nie trzeba stawac, przeciez jest zielona... A przeciez ja widze, czy cos jedzie.... (a ze ktos idzie to ch.).
                            • galtomone Re: Celowo przerysowuje. 07.01.14, 11:49
                              Bo niestety nie jest tak jak dawniej. Tez juz o tym pisalem.

                              Pamietam, ze jak zrobilem prawo jazdy to jako mlody kierowca w miescie tez balem sie pieszych patroli policji. Zreszta pamietam (jako dziecko) jak wpadali do rodzicow znajomi i sie "chwalili", ze w miescie dostali mandat. Bo nie ztarzymali sie na stop, bo nie wlaczyli migacza, itp...

                              Nie za predkosc!

                              Czy dzis piesze patroli policji interesuja sie tym co sie dzieje na jezdni, skoro srednio interesuja sie tym co dzieje sie na chodnikach?
                              A od kiedy to takie patrole sa zwolnione z tego, zeby nie zwracac uwagi na kierowcow?

                              Efekt jest taki, ze boimi sie jak w poniedzialek rano w paru miejscach stoja (od lat tych samych) i kaza dmuchac, czy jak raz na roski rok jest akcja "Predkosc" przy cmentarzu czy "Parkin" na osiedlu. Pozostaly czas mozna w miescie robic co sie chce, wrecz wiecej niz w terenie niezabudowanym, bo tam sie trafjaja nieoznakowane radiowozy.
                      • bimota Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 07.01.14, 12:16
                        TO WSZYSTKO JEST WLASNIE EFEKTEM STEROWANIA, CO WYLACZA MOZG. TEGO GAL NIE POTRAFI ZROZUMIEC...
                        • galtomone Re: Alternatywna Europa - raczej normalna. 07.01.14, 12:19
                          A Ty potrafisz zrozumieć, że drukowanymi sie nie pisze? Boldem tez nie...
                          Misiaczek już cie miejsce na liście mości, będziesz mieć fajnego kolegę.
    • klemens1 Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 04.01.14, 22:12
      > Zielone strzalki (co powtarzam do znudzenia) - do natychmiastowej likwidacji. R
      > eorganizacja swiatel - jak mozna na droge, zieloym swiatlem puszczac jednoczesn
      > ie pieszych I auta??????

      Czyż nie dzieje się tak, gdy samochody mają zielone, skręcają i przepuszczają pieszych, którzy też mają zielone w tym samym kierunku?
      A pieszego łatwiej dostrzec gdy przejeżdża się na zielonej strzałce niż skręcając na zielonym świetle, więc może zielone światła do likwidacji?
      • piotr33k2 Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 05.01.14, 00:08
        jak jeden ma zielone to drugi musi miec czerwone, to logiczne i proste ale u nas nic nie moze byc ani proste ani logiczne .
        • bimota Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 05.01.14, 12:58
          TA.. BO JESZCZE SLABE MAMY KORKI I ZDECYDOWANIE ZA DUZO CZASU...
        • klemens1 Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 05.01.14, 23:25
          > jak jeden ma zielone to drugi musi miec czerwone, to logiczne i proste ale u n
          > as nic nie moze byc ani proste ani logiczne .

          Czyli sugerujesz, że jak samochodom zapala się w danym kierunku zielone, to pieszym nie może? Bo o tym przypadku piszę.
    • fuiio Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 05.01.14, 11:20
      Tekst tego lekarza to powinien w zlote ramki trafic..aczkolwiek co do zielonych strzalek..gdyby kierujacy troche mysleli to i zielone strzalki nie bylyby problemem
      • kontik_71 Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 05.01.14, 12:57
        Gdyby ludzie mysleli to w ogole nie byloby problemow i umarlibysmy z nudow. Ale jest jak jest, patrz na bimote.. ten wymysli kazdy argument aby tylko nie zdac sobie sprawy z tego.ze auto to nie zabawka i moze zabic. W tym watku to wladza jest winna w innych pewnie winne jest cos innego lub wladza wprowadza panstwo policyjne. I tak w kolko...
        • bimota Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 05.01.14, 13:00
          JAK KTOS NIE UMIE MYSLEC, NP. TY, TO NIE POWINIEN JEZDZIC...
          • kontik_71 Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 05.01.14, 13:03
            Wow coz za szczyt elokwencji. A tak cos konstruktywnego potrafisz powiedziec czy tylko same bzdety?
            • piotr33k2 Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 05.01.14, 13:15
              kontik_71 napisał:

              > Wow coz za szczyt elokwencji. A tak cos konstruktywnego potrafisz powiedziec cz
              > y tylko same bzdety?
              bo on jako jeden z nielicznych umie jeżdzić a inni nie "umiom" , he he.
            • bimota Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 05.01.14, 16:55
              DO KOGO MAM MOWIC ? SAM UZYWASZ SLOW, KTORYCH NAWET ZNACZENIA NIE ZNASZ...
    • rysiekk111 czyż nie nauczałem o regulacji kompleksowej ? 05.01.14, 12:24

      Nie mają ŻADNEGO sensu narzekania na głupotę , ogólnie na wszelką ułomność ludzką. To jest rzecz naturalna i choćby szkolenia wydłużano to cech wrodzonych się nie wyeliminuje.
      To system wprost na drodze powinien ich skutki eliminować ! Powinien zakładać że ma kontrolować pojazdy prowadzone przez osobników ułomnych i ich ruch formować, kierować i nadzorować
      ...to przy okazji spacyfikuje się też tych najgorszych zanim zdążą chociażby tylko zagrozić czyli na samym początku gdy sie włączają do ruchu . przykład : gdyby "pijany 19 latek w BMW" wyjeżdżałby na ulice od razu byłby "wtłaczany" w kolumnę jadącą 30-tką bez żadnej prawie fizycznej możności wyrwania się z niej .
      o innych środkach technicznych nie piszę, bo to Wam już dogłębnie wyłożyłem wielokroć..no chyba że ktoś zapomniał to chętnie przypomnę
    • samspade Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 05.01.14, 14:24
      Statystyki nie potwierdzają tez zawartych w tym tekście. Anie nie potwierdzały w 2009 ani nie potwierdzają teraz. Chodzi o sprawstwo kobiet.
      Z resztą trudno dyskutować. Widać zresztą na tym forum i na sąsiednim ilość miszczów wierzących w swoje moce.
      • bimota Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 05.01.14, 17:02
        PODEJRZEWALEM, ACZ NIE CHCIALO MI SIE SPRAWDZAC... CO NIE ZNACZY, ZE CALKIEM NIE MA RACJI...

        CO DO KOBIET (I NIE TYLKO), TO WARTO SPRAWDZIC ILE JEZDZA I ILE ICH JEZDZI W POROWNANIU DO FACETOW...
    • galtomone Statystyki nie potwierdzaja??? 05.01.14, 15:50
      Czytalem art. dzis na wyborczej, ze statystyki nie potwierdzaja tez lekarza.

      Mysle, ze to nie do konca tak jest.
      Po pierwsze przykladowej Pani w wieku 30-40 lat nie nal;ezy brac zbyt doslownie (tu lekarz albo zle sie wyrazil albo uzyl skrotu myslowego).

      Statystyki dokladnie potwierdzaja, ze mordercy za kolkiem to MY, przecietni kierowcy!
      I jest na to proste wytlumaczenie - jest nas zwyklych Kowalskich, najwiecej!

      To my w codziennej szarej masie wieziemy dzieci do szkoly, potem do pracym za zakupy, itd... To my stoimy zirytowani w korkach, oburzamy sie na pijanego czy motocykliste, ktory nas mija a dwie ulice dalej potracamy pieszego, czy wymuszamy na kims pierszenstwo, ewentualni zapominamy ten jeden raz spogladnac w lusterko I udzerzamy w motocykl, ktory nas mija.

      A z calej naszej grupy ta wspomniana Pani, 30-40 lat wydaje sie byc idealem kierowcy! Stateczna, spokojna, trzezwa, bezpieczna, jak Ja I Wy.

      Tych szalonych mlodziencow w beemkach czy szalonych motocyklistow czy nawet pijanych za kolkiem jest po prostu o wiele mniej niz NAS, wiec nie moga byc odpowiedzialni za wiekszosc wypadkow. Za wiekszosc ofiar odpowiadamy MY, bezpieczni.

      I mozna statystyki ogladac jak sie chce - taka jest I musi byc prawda.
      • klemens1 Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 05.01.14, 23:29
        > Za wiekszosc ofiar odpowiadamy MY, bezpieczni.

        To normalne i oczywiste. Gdyby brać pod uwagę tylko liczbę wypadków, a nie liczność populacji (podzielonej ze względu na jakieś cechy), to łatwo dojść do wniosku, że 5-latki stanowią bardzo bezpieczną grupę kierowców, podobnie jak pijani Eskimosi.
        • galtomone Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 06.01.14, 09:09
          Idziesz w ekstremum (I to glupie) bo pijany 20 latek w bmw ma szanse miec I auto, I prawo jazdy. Podnie jak trzezwa, stateczna 30 latka .
          5 latek ani jednego ani drugiego o fizycznej mozliwosci prowadzenia auta nie wspomne.

          A rozmawiamy chyba o tym, kto z ogolu KIEROWCOW!!!! stanowi najwiekszy problem I powoduje najwiecej wypadkow a nie ogolu populacji ziemi... (chyba, ze tego nie zlapales?).
          • hutchence Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 06.01.14, 10:35
            Z całej masy się tu wypowiadających tylko nieliczna grupa zdołała zrozumieć faktycznie tekst. Reszta traktuje go zbyt dosłownie. Czy to wina zbyt małej wyobraźni czy złej woli...?
            • galtomone Dobre pytanie... 06.01.14, 10:38
              Dobre pytanie... nie wiem.
              Sklanialbym sie ku glupocie I narodowej przekorze...
              Stad tez na drogach zachowujemy sie wlasnie tak jak sie zachowujemy a nie tak, by wszystkim jechalo sie w miare komfortowo, spokojnie I bezpiecznie....
              • hutchence Re: Dobre pytanie... 06.01.14, 10:43
                Bardzo rozsądnie opisujesz głupotę rozwiązania zielonej strzałki i dziwię się, że ktoś tego nie rozumie. Przecież chodzi o to by jasno przepisami czy też rozwiązaniami w infrastrukturze zminimalizować sytuacje, w których może dojść do pomyłki czy to na skutek roztargnienia czy też przyzwyczajeń (zielone światło - jadę, idę).
                • galtomone Re: Dobre pytanie... 06.01.14, 10:57
                  Tez mi sie tak wydawalo... jak widac albo to za trudne dla niektorych...albo sam nie wiem... zbyt mala wyobraznie I empatie dla innych maja...
                • bimota Re: Dobre pytanie... 06.01.14, 10:58
                  ILU ZGINELO Z POWODU ZIELONEJ STRZALKI ?
                  • hutchence Re: Dobre pytanie... 06.01.14, 11:05
                    Nie z powodu zielonej strzałki, a potrącenia na pasach z powodu nie zatrzymania się przed/za zieloną strzałką. Chodzi o to, żeby takie sytuacje wyeliminować.
                    • galtomone Ale wg logiki Bimoty 06.01.14, 12:17
                      Skoro zielona strzalka w nikogo nie trafila I na nikogo nie spadla, to nie ona jest przyczyna :-)
                    • bimota Re: Dobre pytanie... 06.01.14, 13:10
                      PYTAM ILU...

                      NO I DOMAGAJA TU SIE JEJ LIKWIDACJI...
                      • galtomone Re: Dobre pytanie... 06.01.14, 13:50
                        Nie sadze aby stratystki podawaly taka informacje, a szkoda.
                        Przypuszczam, po obserwacjach dowolnego skrzyzowania z przejsciem dla pieszych I zielona strzalka, ze bys sie zdziwil.

                        Sam stajesz przed zielona strzalka - ona sie przeciez rowna znakowi STOP.
                        Popytaj/poobserwoj swoich znajomych... ciekawe ilu z nich stosuje sie do tego przepisu?
                        • samspade Re: Dobre pytanie... 06.01.14, 16:46
                          Ja znam dwie zielone strzałki, na których się nie zatrzymuję. Po prostu nie ma tam przejścia dla pieszych. W jednym przypadku skręt w prawo jest bezkolizyjny, w drugim przypadku trzeba zwrócić uwagę na samochód z lewej.
                          • galtomone Re: Dobre pytanie... 06.01.14, 20:01
                            A ja znam dwa sklepy w ktorch mozna krasc. W jednym nie ma ochroniarza a w drugim jest ale stary, chcesz przyjechac?
                            • samspade Re: Dobre pytanie... 06.01.14, 23:23
                              Raczej nie pasuje porownanie niezatrzymania sie przed strzalka kiedy nie ma przejscia dla pieszych do kradziezy.
                              • galtomone Re: Dobre pytanie... 07.01.14, 07:25
                                Nie wiem.... ja tam wychodze z zalozenia, ze prawo jest prawo (podobnie jak przykazania).\
                                Albo sie stosujemy do wszystkiego albo inaczej to jest zawracanie dupy....

                                Ty sobie wybierasz prawa I przepisy, do ktoych stosujesz sie bardziej lub mniej?
                                Jersli tak... no to zakladam, ze moze I dla Coebie kradziez to juz duzy wystepek... ale przy tej logice , dla Kowalskiego (co mieszka blok dalej) to moze byc takie samo nic, jak dla Ciebie przekorszenie predkosci o 15km/h....
                                Kazdy z nas patrzy subiektywnie, przez wlasny prysmat. DLatego mamy przpisy I prawo, do ktorych powinnismy sie stosowac.

                                Wyobrazasz sobie, ze ograniczenie predkosci w miescie to nie 50km/h tylko zalecenier wolenej jazdy...? Do tego przeciez sprowadza sie takie umowne I wybiorcze stosowanie prawa. Tylko dla kazdego wolno oznacza co innego.

                                A ze narod u nas podobno katolicki, to skoro stosujemy na codzien 10 przykazan....to dlaczego prawo to juz nie to samo. Chyba ze z 10 przykazan tez katolik wybiera sobie 3 ulubione a reszte olewa (nie znam sie)?
                                • samspade Re: Dobre pytanie... 07.01.14, 10:03
                                  Nie wybieram sobie przepisow do ktorych sie stosuje mniej lub bardziej. Sa miejsca gdzie nie stosuje niektorych przepisow. W tym przypadku zamiast S2 powinno byc S3. Zatrzymywanie sie przed ta strzalka jest bezcelowe. Nie ma tu analogii z kradzierza poniewaz w tym przypadku nikt nie traci.
                                  • galtomone Rewelacja!!!! 07.01.14, 11:53
                                    I wlasnie dlatego, ze myslimy jak kolega powyzej (az rece opada jak sie czyta....) to jest na naszych drogach tak zajebiscie. Bo kazdy jeden wie lepiej i na drugiego nazeka.

                                    Masz racje, zycie jest przeciez g. warte. A skoro Ty wiesz lepiej... to oczywisci9e wolno ci stosowac przepisy wybiorczo.

                                    I polowa twoich rodakow tez tak robi... problem polega na tym, ze stosujecie sie do roznych przepisow, wiec czesto sie ciezko zgrac na dordze.

                                    Bo przeciez wy wiecie ktore sa do dupy i jak je olejecie to wszysrkim bedzie lepiej....
                                    Wbij sobie kochany do glowy, ze nie bedzie.

                                    Dopiero jak wiekszosc bedzie sie literalnie stosowac do przepisow, to wtedy bedzie lepiej i wtedy bedzie widac co i jak zmienic na lepsze, uproscic... poki kazdy sobie rzepke skrobie to nie wiadomo nawet co dotknac... bo druga polowa i tak zrobi odwrotnie.
                                    • samspade Re: Rewelacja!!!! 07.01.14, 14:47
                                      galtomone napisał:

                                      > Masz racje, zycie jest przeciez g. warte.

                                      To jest Twoja fantazja. Ja nic takiego nie napisałem.

                                      > A skoro Ty wiesz lepiej... to oczywis cie wolno ci stosowac przepisy wybiorczo.

                                      Oczywiście. Znam przejazd kolejowy. Nie zatrzymuję się przed nim nigdy. Nikt się tam nie zatrzymuje. Dziwna rzecz jest taka że kiedy jadę w jedną stronę jestem(inni też) osobą ignorującą znak stopa kiedy wracam i jadę tak samo jadę zgodnie z przepisami(stopu nie ma).

                                      > I polowa twoich rodakow tez tak robi... problem polega na tym, ze stosujecie si
                                      > e do roznych przepisow, wiec czesto sie ciezko zgrac na dordze.

                                      No fakt robię straszną rzecz nie zatrzymuję się przed 2 strzałkami bo nie ma przejścia dla pieszych. Przy strzałkach z przejściami zatrzymuję się zawsze. No kawał ze mnie drania.

                                      > Bo przeciez wy wiecie ktore sa do dupy i jak je olejecie to wszysrkim bedzie le
                                      > piej....

                                      Serio nie zauważasz głupot na drodze?

                                      > Wbij sobie kochany do glowy, ze nie bedzie.

                                      Sam sobie wbij.

                                      > Dopiero jak wiekszosc bedzie sie literalnie stosowac do przepisow, to wtedy bed
                                      > zie lepiej i wtedy bedzie widac co i jak zmienic na lepsze, uproscic... poki ka
                                      > zdy sobie rzepke skrobie to nie wiadomo nawet co dotknac... bo druga polowa i t
                                      > ak zrobi odwrotnie.

                                      Czy kiedy przejeżdżasz przez nieczynny przejazd kolejowy też zawsze się zatrzymujesz? Bo wisi zapomniany znak stop?
                                      Jeżeli tak to pogratulować wytresowania.
                        • bimota Re: Dobre pytanie... 07.01.14, 12:34
                          ALE SIE NIE DZIWIE. PRZEPISY POWINNO SIE ZMIENIAC W OPARCIU O FAKTY, A NIE UROJENIA..

                          OCZYWISCIE, ZE NIE STAJE...
            • kontik_71 Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 06.01.14, 10:41
              Moim zdaniem z czystej niecheci przyznania sie do tego, ze nie jest sie idealnym. Kazdy z nas potrafi wymyslic tysiace klamstewek majacych na celu podniesienie poczucia wlasnej wartosci. Tylko nieliczni potrafia powiedziec " wiem, ze nic nie wiem" (Sokrates)
          • klemens1 Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 06.01.14, 10:55
            > Idziesz w ekstremum (I to glupie) bo pijany 20 latek w bmw ma szanse miec I aut
            > o, I prawo jazdy. Podnie jak trzezwa, stateczna 30 latka .
            > 5 latek ani jednego ani drugiego o fizycznej mozliwosci prowadzenia auta nie ws
            > pomne.

            Świadomie poszedłem w ekstremum (i to głupie), żeby uzmysłowić, jakie wspaniałe wnioski można wyciągnąć z samej liczby powodowania wypadków przez określony podzbiór populacji.
            Sam zresztą podkreślasz, że pijani to nie problem.

            > A rozmawiamy chyba o tym, kto z ogolu KIEROWCOW!!!! stanowi najwiekszy
            > problem I powoduje najwiecej wypadkow a nie ogolu populacji ziemi...
            > (chyba, ze tego nie zlapales?).

            I kto to mówi? Ten, który za takiego samego zabójcę uważa jadącego 70 zamiast 50 na głupim ograniczeniu oraz jadącego 150 przez gęsto zabudowany teren.
            Wracając do tematu:
            Pijany Eskimos nie może prowadzić samochodu? A ile wypadków tacy spowodowali w 2013 w Polsce? Zero? No to jak taki nawalony Eskimos się natrafi, to tylko z nim wsiadać zamiast brać taksówkę.
            • galtomone Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 06.01.14, 11:05
              klemens1 napisał:

              > Świadomie poszedłem w ekstremum (i to głupie), żeby uzmysłowić, jakie wspaniałe
              > wnioski można wyciągnąć z samej liczby powodowania wypadków przez określony po
              > dzbiór populacji.

              Bo wszystkim sie wydaje, ze tylko mala grupa jest problemem, a jest odwrotnie.

              > Sam zresztą podkreślasz, że pijani to nie problem.

              O tyle, ze nie odpowiadaja za wszystko co sie zle dzieje na naszych drogach. Problem o tyle, ze sa I nie wiele sie w tej sprawie dzieje, bo nie eliminujemy ich skutecznie z ruchu, nie edukujemy na tyle dobrze, by Kowalski nie wpadal na to, ze autem po kielichu sie nie jedzie (tak samo jak nie wpada na to, by po kielichu spacerowac po liniii energetycznej).
              Problem o tyle, ze prawo nie traktuje tego problem powaznie...

              > > A rozmawiamy chyba o tym, kto z ogolu KIEROWCOW!!!! stanowi najwiekszy
              > > problem I powoduje najwiecej wypadkow a nie ogolu populacji ziemi...
              > > (chyba, ze tego nie zlapales?).
              >
              > I kto to mówi? Ten, który za takiego samego zabójcę uważa jadącego 70 zamiast 5
              > 0 na głupim ograniczeniu oraz jadącego 150 przez gęsto zabudowany teren.

              Ale co to za tlumaczenie???? Widzisz, na tym polega roznica miedzy name. Ty wartosciujesz... I jak ktos jedzie 55 zamiast 50, to mozna machnac reka... jak 60 to pewnie tez a jak 150 no to faktycznie pirat... tylko gdzie jest granica????

              Skoro jest 50 - to jedziemy 50 a dyskusja czy jak jade 65 zamiast 150 to jestem lepszy/gorszy od tego co jedzie 150 jest bezprzedmiotowa I idiotyczna.

              Czyli co... jak z domu wyniosa CI tylko telewizor, to wlasciwie jest OK.... ale jak bedziesz mial gole sciany to juz nie. Czy raczej nic nie swojego, z Twojego mieszkania nie wolno zabierac I ktopka - a to czy to TV, wszystkie meble czy tylko krzeslo jest bez znaczenia.

              > Wracając do tematu:
              > Pijany Eskimos nie może prowadzić samochodu? A ile wypadków tacy spowodowali w
              > 2013 w Polsce? Zero? No to jak taki nawalony Eskimos się natrafi, to tylko z ni
              > m wsiadać zamiast brać taksówkę.

              Ech... dyskutujmy powaznie...
              • bimota Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 06.01.14, 13:14
                OK, TO OD DZIS BEDE JEZDZIL 150, SKORO TO ZADNA ROZNICA... :)
                • galtomone Na glupote nie ma lekarstwa 06.01.14, 13:52
                  Sugeruje jezdzic szyciej, jesli mozesz!
                  Najlepiej od razu id do auta, znajd jakas droge (pusta) z zakretami I wogole glupiego hamulca nie uzywaj.

                  A jak iwdac sensu calosci nie zrozumiales... reasumujac. Jak sie tylko troszke lamie prawo I przepisy to wg Ciebie jest OK?
                  • bimota Re: Na glupote nie ma lekarstwa 07.01.14, 12:41
                    NIE MA PROSTEJ ODPOWIEDZI... OGOLNIE, JESLI NIE CZYNI SIE SZKODY, TO JEST OK, ZWLASZCZA JESLI PRAWO JEST DO D...
              • klemens1 Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 06.01.14, 17:50
                > > Świadomie poszedłem w ekstremum (i to głupie), żeby uzmysłowić, jakie
                > > wsp aniałewnioski można wyciągnąć z samej liczby powodowania wypadków
                > > przez określony podzbiór populacji.
                >
                > Bo wszystkim sie wydaje, ze tylko mala grupa jest problemem, a jest odwrotnie.

                Skoncentruj się: problemem tej dużej grupy jest jedynie to, że jest .... duża.
                Jak zbierzesz odpowiednio wielu zdyscyplinowanych Skandynawów, to też będą powodować więcej wypadków od grupki pijaków. To oni są problemem? Bo co? Bo jest ich dużo?

                > Skoro jest 50 - to jedziemy 50 a dyskusja czy jak jade 65 zamiast 150 to jestem
                > lepszy/gorszy od tego co jedzie 150 jest bezprzedmiotowa I idiotyczna.

                Trochę się podkładasz w swoim zacietrzewieniu. M.in. stąd jest gradacja mandatów, że jednak to JEST różnica. W sytuacji krytycznej również, więc nie pitol że 50 to 50 a 65 to to samo co 150.
                I tak - wolę, żeby mi ukradli telewizor niż wszystko. Jeżeli tobie jest wszystko jedno, to dobrze radzę - skonsultuj się z fachowcem (niekoniecznie farmaceutą).
                • galtomone Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 06.01.14, 20:06
                  klemens1 napisał:

                  > > Bo wszystkim sie wydaje, ze tylko mala grupa jest problemem, a jest odwro
                  > tnie.
                  >
                  > Skoncentruj się: problemem tej dużej grupy jest jedynie to, że jest .... duża.

                  Nie!
                  Problemem tej grupy jest to, ze wg jej przkonania to INNI sa problemem. Przeciez my jezdzimy bezpiecznie!!!!
                  Stajemy na STOP (jak cos jedzie), stajemy na zielonych strzalkach (jak widzimy, ze ktos idzie), jaki jest ograbniczenie do 50 czy 70 to gora 10 czy 15km szybciej jedziemy, itd... itd...

                  > Jak zbierzesz odpowiednio wielu zdyscyplinowanych Skandynawów, to też będą powo
                  > dować więcej wypadków od grupki pijaków. To oni są problemem? Bo co? Bo jest ic
                  > h dużo?

                  No mysle, ze to znow statystyki moglyby byc szokujaco zaskakujace do takich Polakow jak my...

                  W PL, wiesz, ograniczenie do 50 km/h... jak wyprzedzales kogos majac na liczniku 60... ile razy na Ciebie trabili?
                  Bo mnie sie pare razy w swojej karierze kierocy zdarzylo...I ani razu... jeszcze ja bylem wyprzedzany.

                  A na kolege w Szwecji nie dosc ze trabili to jakis cham jeszcze na policje zadzwonil I 5 km dalej go zatrzymali. Swiadek dojachal jakies 3-5 min pozniej.

                  > I tak - wolę, żeby mi ukradli telewizor niż wszystko. Jeżeli tobie jest wszystk
                  > o jedno, to dobrze radzę - skonsultuj się z fachowcem (niekoniecznie farmaceutą

                  Na tym polega roznica! Ja bym wilal, zeby mnie nie okradli!
                  • klemens1 Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 07.01.14, 11:38
                    > > Skoncentruj się: problemem tej dużej grupy jest jedynie to, że jest .... duża.
                    >
                    > Nie!
                    > Problemem tej grupy jest to, ze wg jej przkonania to INNI sa problemem. Przecie
                    > z my jezdzimy bezpiecznie!!!!

                    Spróbuję inaczej:
                    Gdyby ta grupa była mniejsza 5-krotnie i w związku z tym powodowała 5x mniej wypadków (jazda taka sama), czyli tyle ile pijaki, to ta grupa nie byłaby problemem?

                    > Na tym polega roznica! Ja bym wilal, zeby mnie nie okradli!

                    Masz do wyboru: sam telewizor albo wszystko. Dla ciebie to bez różnicy?
                    • galtomone Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 07.01.14, 12:00
                      klemens1 napisał:

                      > Masz do wyboru: sam telewizor albo wszystko. Dla ciebie to bez różnicy?

                      Tu sie nie rozumiemy. Ja nie chce miec takiego wyboru. Skoro prawo mowi nie kradnij a nie nie kradnij duzo... i ludzie w przewazajacej wiekszosci nie kradna (i nikt nie moralizuje, ze jak ukradnie malo to jest dopuszczalne). To chcialbym, zeby stosowali sie tak samo do mPoRD, a nie pitolili, ze jak toche sie szybciej jedzie niz wolno, czy nie staje przed zielona strzalka to jest OK. BO NIE JEST.

                      Skala ma tu dla mnie znaczenie drugorzedne... pewnie, ze wolabym aby okradli mnie mniej niz wiecej (zebys przekraczal predkosc o 5 a nie 50km/h) ale wolabym aby mnie nie okradli a ty zebys jechal 50 skoro tyle wolno.

                      Skoro w innych krajach sie da (i nwet polscy kierowcy potrafia) to u nas tez powinno to dzialac.
                      • klemens1 Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 07.01.14, 17:19
                        > > Masz do wyboru: sam telewizor albo wszystko. Dla ciebie to bez różnicy?
                        >
                        > Tu sie nie rozumiemy. Ja nie chce miec takiego wyboru.

                        Właśnie - nie rozumiemy się. Taki wybór to codzienność.
                        Lepiej żeby policja zajmowała się przekraczającym głupie ograniczenie o 10 km/h, czy mordercą przekraczającym o 100? Nie chcesz mieć takiego wyboru?
                        Uspokoję cię - policja z zapałem zajmuje się tymi pierwszymi. Trochę dzięki temu ginie więcej ludzi, ale przynajmniej mandatów jest więcej. A w końcu priorytety są takie a nie inne.
                        • galtomone Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 07.01.14, 19:39
                          Wiesz.... chailbym, zeby policja z rownym zapalem (czyli maksymalnym zaangazowaniem) zajomwala sie wszystkim (w koncu nikt nie kaze zostac glina).
                          • klemens1 Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 07.01.14, 20:27
                            > Wiesz.... chailbym, zeby policja z rownym zapalem (czyli maksymalnym zaangazowa
                            > niem) zajomwala sie wszystkim (w koncu nikt nie kaze zostac glina).

                            OK, chciałbyś. Tak jak chciałbyś, żeby nie okradano cię w ogóle, zamiast wybierać pomiędzy tv a wszystkim (tu akurat masz większe pole do popisu).
                            Ale tak się nie da - jest wybór: łapanie prawdziwych piratów i poprawa bezpieczeństwa albo realizacja planu mandatowego.
                            Co wybierasz? Polska policja już wybrała, teraz pytam ciebie.
                            • galtomone Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 07.01.14, 21:28
                              Ja na szczęście nie jestem plicja, planow mandatrowych wyrabiać nie musze, wiec osobiście każdego kto lamie prawo scigalbym tak samo. A to jaka kare otrzyma to inna sprawa...
                              • klemens1 Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 08.01.14, 08:54
                                > Ja na szczęście nie jestem plicja, planow mandatrowych wyrabiać nie musze, wiec
                                > osobiście każdego kto lamie prawo scigalbym tak samo. A to jaka kare otrzyma t
                                > o inna sprawa...

                                Czyli masz inną motywację, ale taki sam sposób działania. Więc i efekty byłyby te same - czyli więcej ofiar.
                                • galtomone Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 08.01.14, 09:17
                                  klemens1 napisał:

                                  > Czyli masz inną motywację, ale taki sam sposób działania. Więc i efekty byłyby
                                  > te same - czyli więcej ofiar.

                                  W zasadzie masz racje, stawallbym na drodze czolgiem i strzelal. Ofiar na pewno byloby wiecej :-)
                                  • klemens1 Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 09.01.14, 11:19
                                    > > Czyli masz inną motywację, ale taki sam sposób działania. Więc i efekty byłyby
                                    > > te same - czyli więcej ofiar.
                                    >
                                    > W zasadzie masz racje, stawallbym na drodze czolgiem i strzelal. Ofiar na pewno
                                    > byloby wiecej :-)

                                    W zasadzie mam rację, bo obecne postępowanie policji generuje więcej ofiar.
                                    Ale ani ich, ani ciebie to nie obchodzi.
                                    • galtomone Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 09.01.14, 11:37
                                      klemens1 napisał:

                                      > W zasadzie mam rację, bo obecne postępowanie policji generuje więcej ofiar.
                                      > Ale ani ich, ani ciebie to nie obchodzi.

                                      Sprzeciw! Domniemanie!!!

                                      Gdzie napisałem, ze mam gdzies liczbe ofiar na drogach?
                                      Gdzie policja cos takiego opublikowala?
                                      • klemens1 Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 09.01.14, 17:49
                                        > > W zasadzie mam rację, bo obecne postępowanie policji generuje więcej ofiar.
                                        > > Ale ani ich, ani ciebie to nie obchodzi.
                                        >
                                        > Sprzeciw! Domniemanie!!!
                                        >
                                        > Gdzie napisałem, ze mam gdzies liczbe ofiar na drogach?
                                        > Gdzie policja cos takiego opublikowala?

                                        Oficjalnie policji zależy na bezpieczeństwie. W praktyce mają bezpieczeństwo głęboko w dupie.
                                        Nie jestem wierzący, ale jedno zdanie z Biblii bardzo mi się podoba - domyśl się które. Podpowiem, że chodzi o ocenianie po czynach, a nie po oficjalnych zapowiedziach.
                                        A czyny wskazują jednoznacznie, co się liczy.
                                        • galtomone Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 09.01.14, 18:13
                                          klemens1 napisał:

                                          > > > W zasadzie mam rację, bo obecne postępowanie policji generuje więce
                                          > j ofiar.
                                          > > > Ale ani ich, ani ciebie to nie obchodzi.
                                          > >
                                          > > Sprzeciw! Domniemanie!!!
                                          > >
                                          > > Gdzie napisałem, ze mam gdzies liczbe ofiar na drogach?
                                          > > Gdzie policja cos takiego opublikowala?
                                          >
                                          > Oficjalnie policji zależy na bezpieczeństwie. W praktyce mają bezpieczeństwo gł
                                          > ęboko w dupie.
                                          > Nie jestem wierzący, ale jedno zdanie z Biblii bardzo mi się podoba - domyśl si
                                          > ę które. Podpowiem, że chodzi o ocenianie po czynach, a nie po oficjalnych zapo
                                          > wiedziach.
                                          > A czyny wskazują jednoznacznie, co się liczy.

                                          klemens1 napisał:

                                          obecne postępowanie policji generuje więcej ofiar. Ale ani ich, ani ciebie to nie obchodzi.

                                          Nie przyjmuje Twoje odpowiedzi nie na temat. Napisalem wyrazie - wskazz gdzie napisalem , ze liczbe ofiar mam gdzies!!!! A jesli nie jestes wstanie tego przywolac to przepros, bo nie piszesz na moj temat prawdy.

                                          Co wiecej, gdybym faktycznie mial gdzies ile osob na drogach ginie, to raczej nie brablym dyskusji w tematach do tego podobnych.

                                          Czuje sie przez Ciebie urazony - chyba czas zaczac uwazac na to co sie pisze... od dziennikarzy nie ma co tego wymagac ale od siebie nawzaje chyba odobiny szacunku I rzetelnosci mozemy? ;-)
                                          • klemens1 Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 10.01.14, 09:23
                                            > klemens1 napisał:
                                            >
                                            > obecne postępowanie policji generuje więcej ofiar. Ale ani ich, ani ciebie t
                                            > o nie obchodzi.

                                            >
                                            > Nie przyjmuje Twoje odpowiedzi nie na temat. Napisalem wyrazie - wskazz gdzie n
                                            > apisalem , ze liczbe ofiar mam gdzies!!!!

                                            Tam, gdzie napisałeś, że należy łapać przekraczających niewiele głupie ograniczenia prędkości, mimo że w tym czasie nie złapie się prawdziwego pirata znacznie przekraczającego prędkość.
                                            • galtomone Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 10.01.14, 09:47
                                              ?????

                                              Moim zdaniem, nalezy lapac wszystkich - to napisalem. Inna sprawa, ze to nie mozliwe.
                                              Nadal twierdzenie, na tej podstawie, ze mam gdzies ludzkie zycie to spore naciaganie faktow.

                                              Nadal czuje sie urazony. Ty lubisz jak ci sie w usta wciska cos czego nie powiedziales?
                                              • klemens1 Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 10.01.14, 11:57
                                                > Moim zdaniem, nalezy lapac wszystkich - to napisalem. Inna sprawa, ze to nie mozliwe.
                                                > Nadal twierdzenie, na tej podstawie, ze mam gdzies ludzkie zycie to spore nacia
                                                > ganie faktow.

                                                OK, widzę że jest jakiś postęp, więc po kolei.
                                                Sam przyznałeś, że to niemożliwe.
                                                Czy przyznajesz, że prawdopodobieństwo wypadki wzrasta drastycznie przez przekraczającego 20 km/h w faktycznie niebezpiecznym miejscu w porównaniu do przekraczającego w szczerym polu oznaczonym niezgodnie z prawem jako "obszar zabudowany"?
                                                • galtomone Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 10.01.14, 13:49
                                                  Oczywiscie tak... nad slowem drastycznie moglbym dysutowac. Tyle, ze te oczywista racje przyznaje ci od wielu tygodni.
                                                  Ale oznacza to wg ciebie. Ze jak jedzie 100 aut ktore przekracaja predkosc nie o 20 tylko o 10 to trzba je olac i czekac na tego jednorozca co pojedzie szybciej, czy w miedzyczasie mozna tych kilku utempreowac i przyponiec ze 50 nie znaczy 60....?
                                                  • klemens1 Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 10.01.14, 16:36
                                                    > Ze jak jedzie 100 aut ktore przekracaja predkosc nie
                                                    > o 20 tylko o 10 to trzba je olac i czekac na tego jednorozca co pojedzie szybci
                                                    > ej, czy w miedzyczasie mozna tych kilku utempreowac i przyponiec ze 50 nie znac
                                                    > zy 60....?

                                                    Po co, skoro 60, a nawet 80 jest też bezpieczne?
                                                    A w tym czasie przemyka jadący 150. Jadący niebezpiecznie.
                                                    Gdyby nie polowanie na niezagrażających, to by został zatrzymany.

                                                    Dalej tłumaczyć?
      • samspade Re: Statystyki nie potwierdzaja??? 06.01.14, 16:58
        A ile jest takich, którzy przyznają że są przeciętnymi kierowcami? Ilu masz na drodze bimotów wierzących w swoje nadludzkie moce. Ilu kierowców zdaje sobie sprawę że moment dekoncentracji może być tragiczny w skutkach?
        • galtomone Fakt 06.01.14, 20:16
          Tez mi sie zdarza, co wiecej, pisze tu na forum z p. widzenia nieomylnego a po drogach ktore znam zdarza mi sie jechac inaczej niz mowia znaki, bo znam. Ale na szczescie bardzo rzadko, bo pisze o tym otwarcie I gdy tak sie dzieje przypominam sobie miedzy innymi to foruym I noga z gazu. Nie mozna pouczac innych gdy samemu robi sie zle.
          Ale fakt, zdarza sie.
    • approved Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 14:14
      Autor pisze: "Zielone strzalki (co powtarzam do znudzenia) - do natychmiastowej likwidacji".


      Nie wiem gdzie u autora tak jest, ale np.pierwsze lepsze skrzyżowanie Modzelewskiego z Domaniewską. Jadąc Modzelewskiego w stronę Domaniewskiej chcę skręcić w prawo.

      Sytuacja pierwsza ze skasowaną zieloną strzałką.

      Mam czerwone światło, piesi też. Po włączeniu się dla mnie i dla pieszych zielonego skręcając w prawo muszę zatrzymać się i przepuścić pieszych.

      Sytuacja druga z zieloną strzałką na sygnalizatorze.

      Mam czerwone światło, piesi też. Zatrzymuję się przed sygnalizatorem i skręcam na zielonej strzałce.

      Wnioski: w drugiej sytuacji jadę płynnie nie muszę czekać na zielone światło i drugi raz aż przejdą piesi. Nikogo nie przejeżdżam na pasach i nie tworzą się korki

      Dlaczego więc zielone strzałki do natychmiastowej likwidacji przecież nikt jednocześnie nie przepuszcza w ten sposób pieszych i aut jak sugeruje autor?

      ZIELONE STRZAŁKI powodują rozładowanie korków i przyspieszają poruszanie się dlatego to same plusy.
      • samspade Re: Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 16:40
        approved napisał:


        > ZIELONE STRZAŁKI powodują rozładowanie korków i przyspieszają poruszanie się dl
        > atego to same plusy.

        Oprócz minusów takich jak nieustępowanie pieszym, którzy mają akurat zielone światło.
        • approved Re: Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 17:12
          Właśnie kiedy jest strzałka piesi mają czerwone.

          Nieustępowanie pieszym może mieć miejsce tylko i wyłącznie w sytuacji kiedy nie ma zielonej strzałki i zielone dla mnie oznacza równocześnie zielone dla pieszych i tylko wtedy jest szansa na nie ustąpienie pieszym. Wniosek ZIELONA STRZAŁKA to brak konfliktu pieszy vs. kierowca o nie czekaniu na zmianę świateł i do czasu aż przejdą piesi. Same plusy.
          • samspade Re: Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 17:20
            approved napisał:

            > Właśnie kiedy jest strzałka piesi mają czerwone.

            Oprócz tych jakże licznych przypadków kiedy piesi mają zielone.

            > Nieustępowanie pieszym może mieć miejsce tylko i wyłącznie w sytuacji kiedy nie
            > ma zielonej strzałki i zielone dla mnie oznacza równocześnie zielone dla piesz
            > ych i tylko wtedy jest szansa na nie ustąpienie pieszym.

            I tych przypadków kiedy dla naszego kierunku jest czerwone a zielone jest dla kierunku poprzecznego i dla tamtych pieszych.

            > Wniosek ZIELONA STRZAŁKA to brak konfliktu pieszy vs. kierowca o nie czekaniu na zmianę świateł i do czasu aż przejdą piesi. Same plusy.

            Brak konfliktu? Same plusy? www.youtube.com/watch?v=KlKpCG_Xiq4

            • approved Re: Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 17:52
              "I tych przypadków kiedy dla naszego kierunku jest czerwone a zielone jest dla kierunku poprzecznego i dla tamtych pieszych. "

              Jak może być zielone dla tamtych pieszych???? Skoro dla naszego kierunku jest czerwone to tamten kierunek ma zielone i samochody jadą , a piesi stoją na czerwonym świetle.

              Konflikt jest niemożliwy!!!!!
              • samspade Re: Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 18:04
                approved napisał:

                > Jak może być zielone dla tamtych pieszych???? Skoro dla naszego kierunku jest c
                > zerwone to tamten kierunek ma zielone i samochody jadą , a piesi stoją na czer
                > wonym świetle.

                Normalnie. Dla tamtych pieszych może być i bardzo często bywa zielone.
                Kiedy nasz kierunek ma czerwone kierunek poprzeczny ma zielone. Tak samochody jak i piesi. Wtedy pojawia się konflikt. W zalinkowanym filmiku masz akurat sytuację konfliktową.
                • approved Re: Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 18:09
                  Tak, masz rację po obejrzeniu filmiku uzmysłowiłem sobie coś niepojętego, że można przejechać pieszego przechodzącego przed nami. Niepojętego dla mnie bo zatrzymuję się przed strzałka, ale faktycznie jakiś łoś może przywalić w pieszego wychodzącego zza samochodów. Także strzałka jak najbardziej, ale koniecznie z zatrzymywanie się przed nią.
                  • samspade Re: Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 18:22
                    approved napisał:

                    > Także strzałka jak najbardziej, ale koniecznie z za
                    > trzymywanie się przed nią.

                    Przecież jest konieczne. A że wielu się nie zatrzymuje to inna sprawa.
                    • galtomone Re: Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 20:25
                      samspade napisał:

                      > approved napisał:
                      >
                      > > Także strzałka jak najbardziej, ale koniecznie z za
                      > > trzymywanie się przed nią.
                      >
                      > Przecież jest konieczne. A że wielu się nie zatrzymuje to inna sprawa.

                      Dlatego nalezy je zlikwidowac. W efekcie wyjdzie dla nas (spoleczenstwa) taniej. Do tego byt z tego krozystac nie doroslismy I tyle.
                  • galtomone Re: Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 20:24
                    To stan przy takim skrzyzowaniu na 5 - 10 min I policz ile aut sie zatrzyma. gwarantuje ze 5 palcow nie zuzyjesz...
              • galtomone Re: Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 20:23
                Ake kiedy Ty, masz na wprost zielone, normlane , nie strzalke, piesi po prawej I lewej tez, wiec jak najpier jest zielone dla auto (ruszasz, rozpedzasz sie do dowojki, skrecasz...) a potem dla pieszych.... To stajesz deba bo ktos ci sie nagle pod maske laduje!!!!!

                U mnie jest sporo takich skrzyzowan.... niestety.... I wwszyscy nazwajem sa przkonani o wlasnym pierszenstwie bo maja zielone (a piesi nie musza miec prawa jazdy, prawda?).
            • galtomone Re: Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 20:21
              samspade napisał:

              > Brak konfliktu? Same plusy? www.youtube.com/watch?v=KlKpCG_Xiq4

              Dziekuje, nie mam pytan, widac czarno na bialy, Nikt na zielonej strzalce nie respektuje nakazu STOP!
          • galtomone Re: Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 20:19
            approved napisał:

            > Właśnie kiedy jest strzałka piesi mają czerwone.
            >
            > Nieustępowanie pieszym może mieć miejsce tylko i wyłącznie w sytuacji kiedy nie
            > ma zielonej strzałki i zielone dla mnie oznacza równocześnie zielone dla piesz
            > ych i tylko wtedy jest szansa na nie ustąpienie pieszym.

            Mopze wez pozycz czasem auto.... bo w autobusie to sie tak moze faktycznie wydawac....
            Zapominasz tez o jednym zanim skreczisz w prawo, na wielu skrzyzowaniach ze strzalka sa tez pasy (ktore przejezdzasz pierwsze) na tej jezdni na wprost. Wlasnie na tkaich malo mnie jedna Pani nie zabila. Nie na tych drugich po skrecie w prawo...

            Wniosek ZIELONA STRZAŁ
            > KA to brak konfliktu pieszy vs. kierowca o nie czekaniu na zmianę świateł i do
            > czasu aż przejdą piesi. Same plusy.
        • klemens1 Re: Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 17:52
          > Oprócz minusów takich jak nieustępowanie pieszym, którzy mają akurat zielone św
          > iatło.

          Z nieustąpień pieszym zaobserwowanym przeze mnie, zielona strzałka jest w zdecydowanej mniejszości w stosunku do zielonego zarówno dla samochodów i pieszych (samochód skręca).
          Więc to nie w zielonej strzałce jest problem.
          • galtomone Re: Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 20:26
            klemens1 napisał:

            > > Oprócz minusów takich jak nieustępowanie pieszym, którzy mają akurat ziel
            > one św
            > > iatło.
            >
            > Z nieustąpień pieszym zaobserwowanym przeze mnie, zielona strzałka jest w zdecy
            > dowanej mniejszości w stosunku do zielonego zarówno dla samochodów i pieszych (
            > samochód skręca).
            > Więc to nie w zielonej strzałce jest problem.

            Fakt! Problem jest w nas, kierujacych,. Mamy gdzies przepisy. Bo jak lamiemy je troszke to jest OK, co sam przyznales.
            • klemens1 Re: Zielona strzałka Konkret!!! 09.01.14, 11:21
              > > Więc to nie w zielonej strzałce jest problem.
              >
              > Fakt! Problem jest w nas, kierujacych,. Mamy gdzies przepisy. Bo jak lamiemy je
              > troszke to jest OK, co sam przyznales.

              Nie zmieniaj tematu - piszę, że zielona strzałka bywa bezpieczniejsza od zielonego światła.
              A łamanie troszkę jest bardziej OK niż łamanie bardziej niż troszkę. Co nie znaczy, że samo w sobie jest zawsze OK.
              • galtomone No to jest logika na 5 z + 09.01.14, 11:41
                klemens1 napisał:

                > > > Więc to nie w zielonej strzałce jest problem.
                > >
                > > Fakt! Problem jest w nas, kierujacych,. Mamy gdzies przepisy. Bo jak lami
                > emy je
                > > troszke to jest OK, co sam przyznales.
                >

                > Nie zmieniaj tematu - piszę, że zielona strzałka bywa bezpieczniejsza od zielon
                > ego światła.
                > A łamanie troszkę jest bardziej OK niż łamanie bardziej niż troszkę. Co nie zna
                > czy, że samo w sobie jest zawsze OK.

                No to skoro lamanie nie jest OK< to sie do przpisow stosujemy. KROPKA.
                Wymyslanie w tej chwili czy strzlaka jest czasem bezpieczniejsza czy nie nie ma znaczenia. Generalnie do zasad jej stosowania 99% kierowcow sie nie stosuje. Fakt.
                Tyle, ze wiekszosc z nich patrzy czy nadjezdza jakies auto z lewej.... ale na pieszych juz uwagi nie zwracaja.
                Jesli zatem brak strzlki na skrzyzowaniach z pieszymi zaoszczedzi komus zdrowie i zycie, to chyba lepiej zeby jej nie bylo, bo koszt jej utraty duzy nie jest.
                Uwierz mi!

                Przez ponad 6 lat jedzilem autem po 10 mln miescie, gdzie strzalek nie bylo i dalo rade... nikt szat nie darl z tego powodu.
                Co wiecej podobnie nikt w tym miescie nie wpadl na pomysl, zeby robic zielone jednoczesnie dla aut i obok dla pieszych.
                • klemens1 Re: No to jest logika na 5 z + 09.01.14, 17:55
                  > > Nie zmieniaj tematu - piszę, że zielona strzałka bywa bezpieczniejsza od
                  > zielon
                  > > ego światła.
                  > > A łamanie troszkę jest bardziej OK niż łamanie bardziej niż troszkę. Co n
                  > ie zna
                  > > czy, że samo w sobie jest zawsze OK.
                  >
                  > No to skoro lamanie nie jest OK< to sie do przpisow stosujemy. KROPKA.

                  Jesteś jednobitowy. Dlatego wydaje ci się, że świat jest czarno-biały, a każdy czyn albo tak samo dobry, albo tak samo zły.

                  > Wymyslanie w tej chwili czy strzlaka jest czasem bezpieczniejsza czy nie nie ma
                  > znaczenia.

                  Sam przeczytaj jeszcze raz i zobacz, jak się kompromitujesz.
                  Jeżeli strzałka JEST bezpieczniejsza, to jest bezpieczniejsza. I to - ku... mać - MA ZNACZENIE.

                  > Tyle, ze wiekszosc z nich patrzy czy nadjezdza jakies auto z lewej.... ale na p
                  > ieszych juz uwagi nie zwracaja.

                  Wczoraj miałem podbramkową sytuację przejeżdżając rowerem po przejeździe na zielonym świetle - idiota by we mnie wjechał skręcając w prawo. Nie na strzałce - na swoim zielonym (drugi raz w ciągu ostatnich dni, różne skrzyżowania). Na strzałce takich problemów jakoś nie ma.

                  > Jesli zatem brak strzlki na skrzyzowaniach z pieszymi zaoszczedzi komus zdrowie
                  > i zycie, to chyba lepiej zeby jej nie bylo, bo koszt jej utraty duzy nie jest.
                  > Uwierz mi!

                  Prymitywny populizm. Jeżeli usunięcie całego ruchu samochodowego zaoszczędzi komuś zdrowi i życie (a zaoszczędzi), to ....
                  I tu dokończ zdanie.

                  > Co wiecej podobnie nikt w tym miescie nie wpadl na pomysl, zeby robic zielone j
                  > ednoczesnie dla aut i obok dla pieszych.

                  Czyli skręcając na zielonym w prawo, nie miałeś pieszych, którzy po twoim skręcie przechodzili na zielonym?
                  • samspade Re: No to jest logika na 5 z + 09.01.14, 18:02
                    klemens1 napisał:

                    > Wczoraj miałem podbramkową sytuację przejeżdżając rowerem po przejeździe na zie
                    > lonym świetle - idiota by we mnie wjechał skręcając w prawo. Nie na strzałce -
                    > na swoim zielonym (drugi raz w ciągu ostatnich dni, różne skrzyżowania). Na str
                    > załce takich problemów jakoś nie ma.

                    Bo kiedy kierowca ma strzałkę S2 ty masz czerwone. To chyba oczywiste. Kiedy ty masz zielone kierowca też ma zielone. Strzałka nie ma nic do tego.
                    • klemens1 Re: No to jest logika na 5 z + 10.01.14, 09:21
                      > Bo kiedy kierowca ma strzałkę S2 ty masz czerwone. To chyba oczywiste. Kiedy ty
                      > masz zielone kierowca też ma zielone. Strzałka nie ma nic do tego.

                      Oczywiste jest to, że kiedy kierowca ma S2, to jadę na zielonym poprzecznie do ruchu kierowcy. Jaki byłby sens pisania, że nic się nie przydarza, gdy stoję na czerwonym?
                      • samspade Re: No to jest logika na 5 z + 10.01.14, 10:24
                        klemens1 napisał:

                        > Jaki byłby sens pisania, że nic się nie przydarza, gdy stoję na
                        > czerwonym?

                        Jaki był więc sens tego co napisałeś "Wczoraj miałem podbramkową sytuację przejeżdżając rowerem po przejeździe na zielonym świetle - idiota by we mnie wjechał skręcając w prawo. Nie na strzałce - na swoim zielonym (drugi raz w ciągu ostatnich dni, różne skrzyżowania). Na strzałce takich problemów jakoś nie ma. " Pogrubienia ode mnie.
                        Oczywiste że na strzałce takich problemów nie ma. Po co to więc pisałeś?

                        • klemens1 Re: No to jest logika na 5 z + 10.01.14, 11:54
                          Miałeś wyjaśnienie, a jednak je pominąłeś. Jeszcze raz:
                          Oczywiste jest to, że kiedy kierowca ma S2, to jadę na zielonym poprzecznie do ruchu kierowcy.

                          Czyli piszę o dwóch sytuacjach:
                          1.
                          - kierowca jedzie na N, skręca w prawo na E,
                          - jadę prosto na N ddr po prawej stronie jezdni
                          - obaj mamy zielone
                          - potencjalna kolizja jest PO skręcie
                          2.
                          - kierowca jedzie na N, skręca w prawo na E
                          - jadę prosto na W lub E
                          - mam zielone, kierowca ma czerwone + S-2
                          - potencjalna kolizja jest PRZED skrętem

                          Ty najwyraźniej zrozumiałeś, że jadę na N a kierowca ma S-2, czyli pomieszałeś te dwie sytuacje. Jest to o tyle bez sensu, że wtedy miałbym przecież czerwone.

                          Wracając do tematu: z tych dwóch sytuacji, standardem jest pierwsza - tak wynika z mojego doświadczenia. W drugiej sytuacji nigdy nie miałem problemu z zatrzymaniem się samochodu.
                          • samspade Re: No to jest logika na 5 z + 10.01.14, 12:56
                            klemens1 napisał:

                            > Wracając do tematu: z tych dwóch sytuacji, standardem jest pierwsza - tak wynik
                            > a z mojego doświadczenia.

                            To prawda standardem jest nieustępowanie pierwszeństwa przez samochody skręcające.

                            >W drugiej sytuacji nigdy nie miałem problemu z zatrzymaniem się samochodu.

                            Tutaj też bardzo częsta sytuacją jest nie ustępowanie pierwszeństwa pieszym czy rowerzystom. Co ciekawe owca nie ma potem problemu ustąpić samochodom. A to że Ty nie miałes problemu nie oznacza że tak się nie dzieje.
                            • klemens1 Re: No to jest logika na 5 z + 10.01.14, 16:39
                              > To prawda standardem jest nieustępowanie pierwszeństwa przez samochody skręcają
                              > ce.

                              Ale skręcające na swoim zielonym, a nie na warunkowej strzałce.
                              A jeżeli już - to o wiele więcej jest niebezpiecznych sytuacji wg tego pierwszego scenariusza.
                              Dlatego walka z zieloną strzałką jest bez sensu.
                              Jeżeli już, to niech zabierają prawo jazdy za nieustąpienie pieszym/rowerzystom, a nie - jak to w tym kraju bywa - chce się karać wszystkich za winy kilku debili.
                              • samspade Re: No to jest logika na 5 z + 10.01.14, 16:47
                                klemens1 napisał:

                                > Ale skręcające na swoim zielonym, a nie na warunkowej strzałce.

                                Gdybym nie chodził po tych przejściach to może bym uwierzył.

                                > Dlatego walka z zieloną strzałką jest bez sensu.
                                > Jeżeli już, to niech zabierają prawo jazdy za nieustąpienie pieszym/rowerzystom
                                > , a nie - jak to w tym kraju bywa - chce się karać wszystkich za winy kilku deb
                                > ili.

                                Niestety tak to już jest trzeba zapobiegać a nie zajmować się skutkami. Było u mnie na wsi przejście. Niebezpieczne. Dochodziło do nim do wypadków również śmiertelnych. Wszystkie z winy kierowców. Zainstalowane sygnalizację wzbudzaną przez pieszych. I w ten sposób przez kilka osób "cierpią" inni, kiedy muszą się zatrzymać.
      • galtomone Re: Zielona strzałka Konkret!!! 06.01.14, 20:17
        A co z reszta dziesiatek tysiecy przejsc I skrzyzowan w PL?
        To moze zostawmy zielona strzalke tylko u ciebie?
    • agios_pneumatos Tytuł wątku trochę przekorny 07.01.14, 08:42
      Jacy my?

      My w opozycji to mitycznych 'onych'? Znaczy tych wszystkich innych, byle nie nas?

      Bzdura.

      Nie pamiętam aby zdarzyły, i zdarzały, mi się w trasie zachowania 'zabójczogenne'; nie siedzę na zderzaku, nie wyprzedzam na skrzyżowaniu, nie gadam przez telefon jadąc szlaczkiem, w ogóle jadę defensywnie na totalnie przeciwnym biegunie do szybkich-ale-bezpiecznych.

      Dlaczego więc sugerujesz, że powinienem się uderzyć w pierś?

      To pewnie dlatego, że mam świadomość swojej marności za kółkiem. Pomimo paru 'dzbanków'.

      W przeciwieństwie do przekonania o swojej wspaniałości większości Najlepszych Kierowców Europy. Tu pełna zgoda.
      • galtomone Re: Tytuł wątku trochę przekorny 07.01.14, 09:21
        agios_pneumatos napisał:

        > Jacy my?

        No my, przecietni kierowcy, w przecientych samochodach. To my opowiadamy za wiekszosc ofiar a nie nacpany 20latek w czarnym BMW.

        > My w opozycji to mitycznych 'onych'? Znaczy tych wszystkich innych, byle nie na
        > s?

        No troche tak... bo zauwaz, ze za wypadki winni sa wlasnie ONI!!! :

        - Tusk, bo zle ustawia znaki,
        - Tusk, bo zle buduje/naprawia drogi
        - pijani
        - piraci
        - nacpana mlodziez w BMW, itd...

        Tylko MY, Kowalski, Nowak, itp - w Ceedzie, Octavii, Fabii, Mondeo..... My, szara masa... my jedziemy bezpiecznie, poprawnie, bo wiem ktorych przepisow i gdzie nie stosowac i zawsze z glowa...
        Czasem jakis pieszy samobojca chce sie rzucic pod kola, wtargnac na jezdnie, albo ktos nam wymusi pierszenstwo - ale przeciez mozna stanac i obtluc ryj (skoro sie znamy, to nauczamy), zablokowac pas "szybkowscieklym", itd...

        Nam wolno, bo my to MY a nie ONI.

        > Bzdura.
        >
        > Nie pamiętam aby zdarzyły, i zdarzały, mi się w trasie zachowania 'zabójczogen
        > ne'; nie siedzę na zderzaku, nie wyprzedzam na skrzyżowaniu, nie gadam przez te
        > lefon jadąc szlaczkiem, w ogóle jadę defensywnie na totalnie przeciwnym bieguni
        > e do szybkich-ale-bezpiecznych.

        Jak MY wszyscy!!!!! :-) Jak kazdy Tatuś dzieciom czy Mama jadac do szkoly, na zakuy, itd... przeciez my nie szalejemy....

        > Dlaczego więc sugerujesz, że powinienem się uderzyć w pierś?

        Wszyscy powinnismy. Ja tez!
        Ale oczywiscie nie traktuj tego doslownie i osobiscie. Chodzi tylko o uswiadomienie faktu, ze pijani, motocyklisci itd... to tematy medialne. A to zle jezdzacy przecietni kierowcy sa problemem a nie medialny margines.
        • agios_pneumatos Re: Tytuł wątku trochę przekorny 07.01.14, 09:47
          galtomone napisał:

          > agios_pneumatos napisał:
          >
          > > Jacy my?
          >
          > No my, przecietni kierowcy, w przecientych samochodach. To my opowiadamy za wie
          > kszosc ofiar a nie nacpany 20latek w czarnym BMW.
          >

          Dla mnie przeciętny kierowca w przeciętnym samochodzie to opisywany lekarz w punto.

          Gdy widzę służbowy samochód, to jest to dla mnie grupa podwyższonego ryzyka. I owszem. Tak samo jak w opozycji do 'normalnego' stawiasz łebka w zdezelowanym BMW, tak ja w opozycji do normalnego stawiam buraka w służbowym SUVie. Obserwując zachowania twierdzę, że trudno jest ocenić kto stwarza większe zagrożenie na drodze, a i wypadki. Tym samym okazuje się, że normalnych może być mniejszość.

          O ile pamiętam w raportach wypadków nie podaje się marek samochodów i ich roczników.

          > > My w opozycji to mitycznych 'onych'? Znaczy tych wszystkich innych, byle
          > nie na
          > > s?
          >
          > No troche tak... bo zauwaz, ze za wypadki winni sa wlasnie ONI!!! :
          >
          > - Tusk, bo zle ustawia znaki,
          > - Tusk, bo zle buduje/naprawia drogi
          > - pijani
          > - piraci
          > - nacpana mlodziez w BMW, itd...

          Hehe... Nie pomyliłeś forów przypadkiem? ;)
          forum.gazeta.pl/forum/f,510,Bezpieczenstwo_na_drodze.html
          >
          > Tylko MY, Kowalski, Nowak, itp - w Ceedzie, Octavii, Fabii, Mondeo..... My, sza
          > ra masa... my jedziemy bezpiecznie, poprawnie, bo wiem ktorych przepisow i gdzi
          > e nie stosowac i zawsze z glowa...

          Nie musisz robic z siebie ich reprezentanta i pisać w I osobie. ;)

          > Czasem jakis pieszy samobojca chce sie rzucic pod kola, wtargnac na jezdnie, al
          > bo ktos nam wymusi pierszenstwo - ale przeciez mozna stanac i obtluc ryj (skoro
          > sie znamy, to nauczamy), zablokowac pas "szybkowscieklym", itd...
          >
          > Nam wolno, bo my to MY a nie ONI.
          >

          Ta jest. A kto inny ten wywrotowiec. ;)

          > > Bzdura.
          > >
          > > Nie pamiętam aby zdarzyły, i zdarzały, mi się w trasie zachowania 'zabój
          > czogen
          > > ne'; nie siedzę na zderzaku, nie wyprzedzam na skrzyżowaniu, nie gadam pr
          > zez te
          > > lefon jadąc szlaczkiem, w ogóle jadę defensywnie na totalnie przeciwnym b
          > ieguni
          > > e do szybkich-ale-bezpiecznych.
          >
          > Jak MY wszyscy!!!!! :-) Jak kazdy Tatuś dzieciom czy Mama jadac do szkoly, na z
          > akuy, itd... przeciez my nie szalejemy....
          >

          Nie do końca. Nawet tutaj widzisz wpisy geniuszów, że lekkie złamanie przepisów to nic, bo 'wg mnie są bez sensu'. Tego u mnie nie wyczytasz. A proszę jaką 'lekką' furteczkę tu już mamy. No i relatywizacja postępuje.

          > > Dlaczego więc sugerujesz, że powinienem się uderzyć w pierś?
          >
          > Wszyscy powinnismy. Ja tez!
          > Ale oczywiscie nie traktuj tego doslownie i osobiscie. Chodzi tylko o uswiadomi
          > enie faktu, ze pijani, motocyklisci itd... to tematy medialne. A to zle jezdzac
          > y przecietni kierowcy sa problemem a nie medialny margines.
          >

          Jak to? Przecież na sąsiednim forum twierdzi się, że Polacy to Najlepsi Kierowcy Europy. ;)
          • galtomone Na jakim sasiednim forum?? 07.01.14, 11:45
            Troche nie w temacie jestem :-)
            • agios_pneumatos Re: Na jakim sasiednim forum?? 07.01.14, 12:17
              galtomone napisał:

              > Troche nie w temacie jestem :-)

              Dałem linkę - bezpieczeństwo na drodze. Tam wszystko jest winą waaaadzy. Łącznie z nieznajomością przepisów przez mondrzoncych się tam 'ekspertów'.
              • samspade Re: Na jakim sasiednim forum?? 07.01.14, 14:59
                Ale sam jesteś tam ekspertem. I to takim, który nie zauważa niebezpiecznych rozwiązań na drodze. I to Ty jesteś chyba twórcą terminu NKE.
                • galtomone Re: Na jakim sasiednim forum?? 07.01.14, 15:00
                  ????
                  Daj jakis link bo nie bardo kumam o czym piszesz....
                  • agios_pneumatos Re: Na jakim sasiednim forum?? 07.01.14, 15:16
                    galtomone napisał:

                    > ????
                    > Daj jakis link bo nie bardo kumam o czym piszesz....

                    Podpisuję się. :D
                • agios_pneumatos Re: Na jakim sasiednim forum?? 07.01.14, 15:14
                  samspade napisał:

                  > Ale sam jesteś tam ekspertem. I to takim, który nie zauważa niebezpiecznych roz
                  > wiązań na drodze.

                  Tak mówisz? Czyli twierdzisz, że ja za każdym razem doradzam, krytykuję i używam eksperckiego tonu 'wg mnie'?

                  Na II tezę też nie masz wsparcia.

                  >I to Ty jesteś chyba twórcą terminu NKE.

                  Tam na końcu chyba powinien być znak zapytania. Jeśli rzeczywiście widzę tam kropkę to z przykrością oznajmiam, że jesteś w błędzie.
                  • samspade Re: Na jakim sasiednim forum?? 07.01.14, 16:55
                    agios_pneumatos napisał:

                    > samspade napisał:
                    >
                    > > Ale sam jesteś tam ekspertem. I to takim, który nie zauważa niebezpieczny
                    > ch roz
                    > > wiązań na drodze.
                    >
                    > Tak mówisz? Czyli twierdzisz, że ja za każdym razem doradzam, krytykuję i używa
                    > m eksperckiego tonu 'wg mnie'?

                    Nic takiego nie napisałem.

                    > Na II tezę też nie masz wsparcia.

                    To Twoja odpowiedź na moją uwagę na temat pozorowanych działań zarządców dróg :"
                    Pozorowanych działań? Znaczy co, w Polsce buduje się drogi z dykty? "

                    Jak skwitowałeś niebezpieczne przejście dla pieszych na DK7? Nie przypominam sobie żebyś jakoś wyraźnie napisał że przejście dla pieszych w Lublinie nie powinno istnieć w takim kształcie. Interesowało Cię tam czy napisano do zarządcy i poinformowano go że jest tam niebezpiecznie.


                    > >I to Ty jesteś chyba twórcą terminu NKE.
                    >
                    > Tam na końcu chyba powinien być znak zapytania. Jeśli rzeczywiście widzę tam kr
                    > opkę to z przykrością oznajmiam, że jesteś w błędzie.

                    A po co znak zapytania? Dlatego napisałem chyba ponieważ zakładam że mogę się mylić.
                    • agios_pneumatos Re: Na jakim sasiednim forum?? 07.01.14, 17:00
                      samspade napisał:

                      > agios_pneumatos napisał:
                      >
                      > > samspade napisał:
                      > >
                      > > > Ale sam jesteś tam ekspertem. I to takim, który nie zauważa niebezp
                      > ieczny
                      > > ch roz
                      > > > wiązań na drodze.
                      > >

                      > > Tak mówisz? Czyli twierdzisz, że ja za każdym razem doradzam, krytykuję i
                      > używa
                      > > m eksperckiego tonu 'wg mnie'?
                      >
                      > Nic takiego nie napisałem.

                      Skąd zatem nazwanie mnie ekspertem? Bo ja własnie opisałem czym cechują się takowi.

                      >
                      > > Na II tezę też nie masz wsparcia.
                      >

                      > To Twoja odpowiedź na moją uwagę na temat pozorowanych działań zarządców dróg :
                      > "
                      > Pozorowanych działań? Znaczy co, w Polsce buduje się drogi z dykty? "

                      > Jak skwitowałeś niebezpieczne przejście dla pieszych na DK7? Nie przypominam so
                      > bie żebyś jakoś wyraźnie napisał że przejście dla pieszych w Lublinie nie powin
                      > no istnieć w takim kształcie. Interesowało Cię tam czy napisano do zarządcy i p
                      > oinformowano go że jest tam niebezpiecznie.

                      No właśnie. Ekspert by wyraźnie napisał. Ja jak widzisz odniosłem się jak obywatel, nie ekspert.

                      >
                      >
                      > > >I to Ty jesteś chyba twórcą terminu NKE.
                      > >
                      > > Tam na końcu chyba powinien być znak zapytania. Jeśli rzeczywiście widzę
                      > tam kr
                      > > opkę to z przykrością oznajmiam, że jesteś w błędzie.
                      >

                      > A po co znak zapytania? Dlatego napisałem chyba ponieważ zakładam że mogę się m
                      > ylić.

                      Otóż nie jestem.
                      • samspade Re: Na jakim sasiednim forum?? 07.01.14, 17:42
                        agios_pneumatos napisał:

                        > Skąd zatem nazwanie mnie ekspertem? Bo ja własnie opisałem czym cechują się tak
                        > owi.

                        Jesteś więc takim samym ekspertem jak oni.




                        • agios_pneumatos Re: Na jakim sasiednim forum?? 09.01.14, 09:26
                          samspade napisał:

                          > agios_pneumatos napisał:
                          >
                          > > Skąd zatem nazwanie mnie ekspertem? Bo ja własnie opisałem czym cechują s
                          > ię tak
                          > > owi.
                          >
                          > Jesteś więc takim samym ekspertem jak oni.
                          >

                          Trochę się zapętliłeś.

                          Skoro ja nie krytykuję i nie doradzam, oraz nie mądrzę się tak jak rzeczeni, to nie mogę być takim samym ekspertem, czyż nie?

                          Tutaj definicja eksperta: sjp.pwn.pl/szukaj/ekspert

                          Już przez grzeczność nie wspomnę o znajomości obowiązujących przepisów.


                          • samspade Re: Na jakim sasiednim forum?? 09.01.14, 13:35
                            agios_pneumatos napisał:

                            > Trochę się zapętliłeś.

                            Aż kusi mnie żeby zacytować Ciebie. A co mi tam w końcu to Ty napisałeś :"nie rozpoznasz ironii nawet jak cię kopnie w dupę. "

                            > Skoro ja nie krytykuję i nie doradzam, oraz nie mądrzę się tak jak rzeczeni, to
                            > nie mogę być takim samym ekspertem, czyż nie?

                            Krytykujesz, to prawda że nie doradzasz, mądrzysz się a czy tak jak rzeczeni( czyli kto) nie będę nawet oceniał.
                            Musiał byś sprecyzować kto jest ekspertem żeby ocenić czy jesteś takim samym ekspertem.
                            Ale zaryzykuję że jesteś takim samym ekspertem czyli żadnym.




                            • agios_pneumatos Re: Na jakim sasiednim forum?? 09.01.14, 16:15
                              Jest ironia i 'wannabe' ironia. :)

                              Temat zmierza donikąd.

                              Pewnego poziomu nigdy nie przeskoczę. Zwłaszcza wspinania się na ambonę i afisz by ogłaszać swą indolencję.

                              Pozdrawiam.
    • approved Re: Mordercy na drodze to MY! part 1 07.01.14, 19:52
      To już się robi nudne:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka