novationen
25.04.14, 18:11
...ku*ewskim prawie jakie mamy w tym kraju.
Był wypadek, jest niewinny, nie ma winnego.
Zima, śnieg, lekki mróz, droga mokra bo posypana. Mała wieś, małe rondo, zbudowane tak by duże pojazdy mogły przejeżdżać wierzchem. Dodatkowo rondo nie jest w osi, tzn jest tak usytuowane ze jadąc jedną drogą na wprost w zasadzie nie trzeba wykonywać ruchów kierownicą, można wręcz przerżnąć je bez bólu na wprost. Tak właśnie jechała ciężarówka, powyżej 11t.
Jedzie mój teść, prostopadle do drogi którą porusza się ciężarówka. Podobnie jak ciężarówka chce jechać na wprost, ale ponieważ rondo nie jest w osi jest zmuszony zwolnić i objechać nieco wyspę.
Dojeżdżając do ronda widzi też ciężarówkę ale jak zeznał później w sądzie była ona na tyle daleko że podjął (moim zdaniem słuszną decyzję) wyjazdu na rondo. Dostał w tylne drzwi od kierowcy i tylny błotnik. Auto się nie odbiło, ciężarowy zaczął je pchać ścinając nim przy okazji znaki a zatrzymując na betonowym słupku. Została wezwana policja i karetka (do teścia). Kierowca dużego jak wysiadł powiedział wprost-sięgałem telefon ze schowka i za szybko jechałem, nie dałem rady wyhamować, nie widziałem. Policjant (jakaś sierota z miejscowego posterunku) do kierowcy dużego 'jak jeździsz!? Chcesz ludzi pozabijać!?' wprost nikt tego nie udowodnił, ale Panowie raczej dobrze się znali. Już na miejscu policjant proponuje teściowi mandat za nieustąpienie pierszeństwa. Są świadkowie którzy potwierdzają ze był pierwszy na tym rondzie i duży jechał po prostu za szybko.
Sprawa trafia do sądu, trwa ponad rok. Jeden biegły, drugi, trzeci-wszyscy zgodnie ze wina dużego. Wyrok: teść zostaje uznany niewinnym spowodowania kolizji. Policjant który chciał dać mandat w charakterze oskarżyciela a duży w charakterze ch*j wie czego tak naprawdę. Niby niewinnego.
Meritum-auto treścia miało tylko OC (w myśl ze jemu nigdy ac niepotrzebne bo on jeździ ostrożnie. Tak tak...). Dobra, to skoro niewinny to występujemy do ubezpieczyciela sprawcy o odszkodowanie z jego oc. Przyjeżdża rzeczoznawca, szkoda całkowita, w sumie proponuje dość uczciwe pieniądze ale ostateczna wycena przyjdzie drogą listowną. No i przyszła-odszkodowania nie będzie gdyż formalnie duży nie został skazany prawomocnym wyrokiem sądu, czyli jest niewinny, czyli z jakiej racji kasa!?
Sąd nie może go orzec winnym gdyż sprawa się przedawniła. Pozostaje powództwo cywilne czyli tak naprawdę lata i w zasadzie udowadnianie wszystkiego od nowa.
To ja się pytam co to jest za prawo i sąd w tym kraju ze skoro dwóch się zderzyło po czym winnego uznaje się za niewinnego a tego niewinnego określa się sprawcą a mimo wszystko nie można go za oczywiste skazać?
Co to jest za policja która niezabezpieczyła tacho twierdząc że nie mogła tego zrobić? I dopiero po miesiącu pofatygowali się po tarczę. Papierową która przez ten czas można było tyle razy spreparować?
Trochę od początku to było chu*owo zrobione bo teść dobrota, jak usłyszał ze mandat to się przestraszył, nikt nawet zdjęć na żywca nie zrobił, ale to nie zmienia faktu że zeznali świadkowie a policja powinna stać po stronie obywatela-nie kolegi..