Dodaj do ulubionych

Hamowanie awaryjne

IP: *.bialap.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.04, 09:06
W czasie kursu na prawo jazdy dowiedziałem się że hamowanie samym hamulcem
jest bradziej efektywne od hamowania ze sprzęgłem. Dlaczego? przecież jeżeli
nie wcisniemy sprzęgła to hamulec hamuje ale silnik nadal ciągnie samochód do
przodu. Gdzie jest błąd w moim rozumowaniu?
Obserwuj wątek
    • niki27 Re: Hamowanie awaryjne 02.09.04, 09:10
      Gość portalu: looooonger napisał(a):

      Gdzie jest błąd w moim rozumowaniu?

      W momencie, gdy całkowicie puszczasz pedał gazu, na wciskasz do oporu hamulec,
      to komputer odicnka dopływa paliwa do cylindrów. Czyli silnik przestaje de
      facto "ciągnąć" (w cylindrach nie dochodzi do zapłonu, czytaj: wybuchu
      mieszanki, który jest istotą działania silnika spalinowego) natomiast tłoki (i
      wszystkie pozostałe mechanizmy silnika) nadal stawiają istotne opory. Tak więc
      siła hamująca zwiększa się.

      Nie jestem mechanikiem ani znawcą, więc nie wiem, czy terminów użyłem
      fachowych, ale tak to chyba w praktyce wygląda. pozdr.
      • logis_on_line Re: Hamowanie awaryjne 02.09.04, 09:26
        Należy dodać, że większość aut posiada serwo (wspomaganie) działające na
        podciśnienie w układzie ssącym silnika. Przy naciśniętym pedale sprzęgła silnik
        pracuje na wolnych obrotach lub w skrajnym przypadku silnik gaśnie co może
        doprowadzić do zmniejszenia lub braku podciśnienia potrzebnego do właściwej
        pracy serwa.
        Wniosek: nie należy naciskać sprzęgła podczas hamowania (nie mylić z
        zatrzymaniem)
    • niki27 SORRY za literówki w poprzednim poście 02.09.04, 09:11
      Trochę mi się dziś źle pisze ;)
    • Gość: tor Re: Hamowanie awaryjne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 14:01
      Ważna jest prędkosć z której wykonujemy hamowanie.
      Przy dużych prędkosciach (powyżej wolnych obrotow silnika) należy hamować
      hamulcem a w ostatniej fazie naciskać sprzęgło aby odłączyć silnik i go nie
      dusić.
      Przy małych predkosciach zaczynamy od sprzęgła a nastepnie hamulec i wtedy jest
      możliwosc dowolnie wolnej jazdy bez "ciągnięcia" silnika.
      Egzamin panstwowy (z prędkosci pow.40 km/h) jest zaliczany przy zduszeniu
      silnika - ale jest to samochód osrodka egzaminacyjnego i to zrobić możesz -
      prywatnie nigdy tak nie rób.
      pozdr
      • logis_on_line Re: Hamowanie awaryjne 02.09.04, 14:56
        ...
        > Przy małych predkosciach zaczynamy od sprzęgła a nastepnie hamulec i wtedy
        jest możliwosc dowolnie wolnej jazdy bez "ciągnięcia" silnika.

        Nigdy nie zaczynamy hamowania od wciskania sprzęgła.
        Wyrobienie takiego nawyku może się źle skończyć, np. na placu osiedlowym, gdzie
        metoda polecana przez Ciebie może doprowadzić do tragedii, co będzie gdy
        dziecko nagle wybiegnie przed samochód i Tobie zachciało się marnować czas na
        zabawę ze sprzęgłem, która spowodowała opóźnienie hamowania o to głupie
        wciskanie sprzęgła.
        Hamowanie zawsze należy zaczynać od postawienia nogi na hamulcu a dalej, jak
        się zdąży to można (należy) wcisnąć sprzęgło.
    • Gość: quantas Re: Hamowanie awaryjne IP: *.rawicz.sdi.tpnet.pl 02.09.04, 14:46
      Dodać należy że aby jeszcze efektywniej hamować należy wspomagać hamowanie
      równiez biegami. Czyli jeśli np. hamujemy z prędkości 120 km/h jadąc na piątce
      to przy zejściu do ok. 100 redukujemy na cztery i puszczamy sprzęgło, przy 80
      trójke , przy 50 dwójkę. Owszem wzrasta wówczas zużycie paliwa, ale efektywność
      jest wysoka. Ponadto trzymając auto na wysokich obrotach w trakcie całego
      hamowania pojazd posiada dużo lepsze właściwości trakcyjne , większą zdolnośc
      wyjścia z poślizgu (bo jak wiadomo z niego wychodzimy zawsze gazem a nigdy
      hamulcem) itp.
      • Gość: gosc Re: Hamowanie awaryjne IP: *.acn.pl 02.09.04, 14:59
        OK zgadzam sie z toba,ale sprobuj zredukowac biegi podczas naglego hamowania,
        mozliwe to jest z sekwencyjna skrzynia w autach sportowych
        • niki27 Re: Hamowanie awaryjne 02.09.04, 16:03
          Słuchajcie - przecież nagłe, awaryjne hamowanie stosujemy w takich sytuacjach,
          w których ewentualne zgaśnięcie silnika (spowodowane brakiem redukcji biegów)
          jest najmniej istotnym problemem... Wątpię szczerze, czy nawet mając
          sekwencyjną, sportową przekłądnie, bawiłbym się w redukcję. Raczej bym
          kierownik mocno trzymał...
      • Gość: TO JA Re: Hamowanie awaryjne IP: *.honeywell.com 02.09.04, 17:01
        Jezeli dobrze rozumiem celem hamowania awaryjnego jest jak najszybsze
        wyhamowanie do duzo mniejszej predkosci albo do zatrzymania. Hamowanie biegami
        tylko ten manewr utrudni. Hamowanie biegami stosuje sie np. jak hamulce sa
        przegrzane albo jak nie chcesz zeby ten z tylu widzial ze hamujesz. Ludzie,
        zapamietajcie: DO HAMOWANIA SLUZY HAMULEC! Pozdrowienia.
      • maaaq Re: Hamowanie awaryjne 03.09.04, 14:41
        Gość portalu: quantas napisał(a):

        > Dodać należy że aby jeszcze efektywniej hamować należy wspomagać hamowanie
        > równiez biegami. Czyli jeśli np. hamujemy z prędkości 120 km/h jadąc na
        piątce
        > to przy zejściu do ok. 100 redukujemy na cztery i puszczamy sprzęgło, przy 80
        > trójke , przy 50 dwójkę. Owszem wzrasta wówczas zużycie paliwa, ale
        efektywność
        >
        > jest wysoka.

        podczas redukcji zuzycie paliwa nie wzrasta. Pali tyle samo ile na jalowym

        Ponadto trzymając auto na wysokich obrotach w trakcie całego
        > hamowania pojazd posiada dużo lepsze właściwości trakcyjne , większą zdolnośc
        > wyjścia z poślizgu (bo jak wiadomo z niego wychodzimy zawsze gazem a nigdy
        > hamulcem) itp.

        z poslizgu np w autach tylnonapedowych mozna wyjsc uzywajac wlasnie hamulca. W
        przednionapedowych rowniez uzywajac gazu i hamulca jednoczesnie.
    • albert.flasz Re: Hamowanie awaryjne 02.09.04, 16:17
      Myślę, że ten pogląd ma korzenie w dawnych czasach, gdy nie było jeszcze ABS,
      ASR, itp., itd (do których zresztą osobiście nie mam zaufania i których unikam,
      ale może to tylko konserwatyzm...). Przy hamowaniu awaryjnym z dużej prędkości,
      zwłaszcza gdy ma się hamulce ze wspomaganiem łatwo może dojść do zblokowania
      kół, a to grozi niekontrolowanym poślizgiem ze wszystkimi konsekwencjami
      (hamowanie jest najefektywniejsze "na granicy poślizgu"). To ryzyko jest dużo
      mniejsze przy hamowaniu bez wysprzęglenia.
    • niknejm Re: Hamowanie awaryjne 02.09.04, 16:51
      Hamowanie 'zwykłe' - hamulec, w ostatniej fazie sprzęgło. Często można zacząć
      od redukcji biegów, częściowo wytracić prędkość, a potem dopiero hamować.

      Hamowanie awaryjne - wciskamy jednocześnie sprzęgło i hamulec do dechy.

      Tak uczą na kursach i tak też na ogół opisują to podręczniki kierowców.

      Pzdr
      Niknejm
      • logis_on_line Re: Hamowanie awaryjne 03.09.04, 07:27
        > Hamowanie awaryjne - wciskamy jednocześnie sprzęgło i hamulec do dechy.
        >
        > Tak uczą na kursach i tak też na ogół opisują to podręczniki kierowców.

        Przeczytaj i jeżeli zrozumiesz co napisane jest w punkcie 7. to napisz
        sprostowanie.

        www.word.wroc.pl/egzaminy_info.asp
        Punkt 7
        Osoba egzaminowana po usłyszeniu wcześniej ustalonego sygnału do wykonania
        manewru hamowania awaryjnego:
        -energicznie naciska na pedał hamulca,
        - kontynuuje manewr aż do zatrzymania pojazdu w możliwie najkrótszym czasie,
        - w ostatniej fazie hamowania, w razie możliwości, wciska pedał sprzęgła w celu
        nie dopuszczenia do unieruchomienia silnika pojazdu samochodowego,
        - po zatrzymaniu, dokonuje upewnienia się o możliwości jazdy, i kontynuuje
        jazdę.

        Pozdrawiam
        • niknejm Re: Hamowanie awaryjne 03.09.04, 10:29
          logis_on_line napisał:

          > > Hamowanie awaryjne - wciskamy jednocześnie sprzęgło i hamulec do dechy.
          > >
          > > Tak uczą na kursach i tak też na ogół opisują to podręczniki kierowców.
          >
          > Przeczytaj i jeżeli zrozumiesz co napisane jest w punkcie 7. to napisz
          > sprostowanie.
          >
          > www.word.wroc.pl/egzaminy_info.asp
          > Punkt 7
          > Osoba egzaminowana po usłyszeniu wcześniej ustalonego sygnału do wykonania
          > manewru hamowania awaryjnego:
          > -energicznie naciska na pedał hamulca,
          > - kontynuuje manewr aż do zatrzymania pojazdu w możliwie najkrótszym czasie,
          > - w ostatniej fazie hamowania, w razie możliwości, wciska pedał sprzęgła w
          > celu
          > nie dopuszczenia do unieruchomienia silnika pojazdu samochodowego,
          > - po zatrzymaniu, dokonuje upewnienia się o możliwości jazdy, i kontynuuje
          > jazdę.

          Dziwne. Zmienili podejście.
          Kiedy mnie uczono, argumentacja była taka, że wciskamy sprzęgło od razu, bo
          inaczej w panice możemy nie zdążyć tego zrobić potem. I samochód zgaśnie, co
          uważano za niebezpieczne (brak manewrowości). Hm...

          Pzdr
          Niknejm
          • logis_on_line Re: Hamowanie awaryjne 03.09.04, 11:39
            > Dziwne. Zmienili podejście.
            > Kiedy mnie uczono, argumentacja była taka, że wciskamy sprzęgło od razu, bo
            > inaczej w panice możemy nie zdążyć tego zrobić potem. I samochód zgaśnie, co
            > uważano za niebezpieczne (brak manewrowości). Hm...

            To jest typowe uczenie pod egzamin, jacy egzaminatorzy tacy kierowcy,
            oczywiście winę ponoszą także i instruktorzy, którzy winni tłumaczyć adeptowi,
            że zgaszenie silnika nie jest błędem dużego znaczenia. Głównym zadaniem
            kierującego powinno być zatrzymanie auta jak najprędzej, to jest zasada
            hamowania awaryjnego.

            Wracając do nieszczęsnego hamowania obunóż, ja osobiście nie odważyłbym się
            podnieść obu nóg jednocześnie, zawsze istnieje prawdopodobieństwo nie trafienia
            w odpowiedni pedał np. jeżeli auto podskoczy na nierówności, jedna noga oparta
            na podłodze jest dobrym punktem odniesienia.

            Pozdrawiam
            • niknejm Re: Hamowanie awaryjne 03.09.04, 13:08
              logis_on_line napisał:

              > To jest typowe uczenie pod egzamin, jacy egzaminatorzy tacy kierowcy,
              > oczywiście winę ponoszą także i instruktorzy, którzy winni tłumaczyć
              > adeptowi,
              > że zgaszenie silnika nie jest błędem dużego znaczenia.

              Czy ja wiem? Hamując awaryjnie wolałbym mieć potem mozliwość szybkiego
              ruszenia, zwłaszcza jeśli akcja dzieje się na skrzyzowaniu.
              Poza tym wtedy (z tego co pamiętam) zgaśnięcie silnika było traktowane jako
              błąd.

              > Głównym zadaniem
              > kierującego powinno być zatrzymanie auta jak najprędzej, to jest zasada
              > hamowania awaryjnego.

              Prawda. Ale dla dystansu zatrzymania wciśnięcie sprzęgła zasadniczo nie zmienia
              sytuacji.

              > Wracając do nieszczęsnego hamowania obunóż, ja osobiście nie odważyłbym się
              > podnieść obu nóg jednocześnie, zawsze istnieje prawdopodobieństwo nie
              > trafienia
              > w odpowiedni pedał np. jeżeli auto podskoczy na nierówności,

              Powiem szczerze, że jest to raczej kwestia treningu i... samochodu. W
              niektórych autach pedały są źle rozmieszczone (za blisko siebie).

              Pzdr
              Niknejm
              • logis_on_line Re: Hamowanie awaryjne 03.09.04, 14:39
                > > To jest typowe uczenie pod egzamin, jacy egzaminatorzy tacy kierowcy,
                > > oczywiście winę ponoszą także i instruktorzy, którzy winni tłumaczyć
                > > adeptowi,
                > > że zgaszenie silnika nie jest błędem dużego znaczenia.
                >
                > Czy ja wiem? Hamując awaryjnie wolałbym mieć potem mozliwość szybkiego
                > ruszenia, zwłaszcza jeśli akcja dzieje się na skrzyzowaniu.

                Nikt nie broni wcisnąć sprzęgło później.

                > Poza tym wtedy (z tego co pamiętam) zgaśnięcie silnika było traktowane jako
                > błąd.

                I dlatego napisałem o egzaminowaniu. Strach kursantów przed zgaszeniem silnika
                był w niektórych przypadkach paraliżujący co niewątpliwie podniosło ilość
                wypadków. Jako inny przykład, mogę wspomnieć o modzie na trąbienie w kolejności
                najpierw zatrąb a potem zabraknie ci czasu i miejsca na wyhamowanie. Oczywiście
                i tak wina za spowodowanie wypadku będzie po stronie przeciwnej tj. otrąbionego.

                >
                > > Głównym zadaniem
                > > kierującego powinno być zatrzymanie auta jak najprędzej, to jest zasada
                > > hamowania awaryjnego.
                >
                > Prawda. Ale dla dystansu zatrzymania wciśnięcie sprzęgła zasadniczo nie
                zmienia
                >
                > sytuacji.
                >

                Podciśnienie wspomagające hamowanie jest też zależne od obrotów silnika
                (zakładając, że podczas hamowania nie naciskamy pedału gazu) a to już może mieć
                wpływ na skuteczność hamowania.

                > > Wracając do nieszczęsnego hamowania obunóż, ja osobiście nie odważyłbym s
                > ię
                > > podnieść obu nóg jednocześnie, zawsze istnieje prawdopodobieństwo nie
                > > trafienia
                > > w odpowiedni pedał np. jeżeli auto podskoczy na nierówności,
                >
                > Powiem szczerze, że jest to raczej kwestia treningu i... samochodu. W
                > niektórych autach pedały są źle rozmieszczone (za blisko siebie).


                Nie zawsze jeździmy swoim samochodem do którego jesteśmy przyzwyczajeni.


                Widzę, że temat ten można wałkować bez końca... ale faktem jest, że należy
                pedały naciskać w kolejności hamulec a potem sprzęgło.

                Pozdrawiam
    • Gość: looooonger Re: Hamowanie awaryjne IP: *.bialap.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.04, 18:12
      Dzieki wszystkim za wyjaśnienia
      P.S.
      Zawsze najpierw naciskałem hamulec ale zaraz potem sprzęgło a zgodnie z tym co
      uczą to sprzęgło powinno być dopiero na końcu ale skoro na egzaminie może
      zgasnąć to nie ma problemu:) jeszcze raz dzięki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka