Dodaj do ulubionych

Hulajnoga vs rower

19.06.17, 09:52
kobieta.gazeta.pl/kobieta/56,107881,21532793,jezdzisz-na-rowerze-sprawdz-czy-nie-popelniasz-tych-bledow,,1.html

"Zgodnie z obecnie panującymi przepisami nie ma znaczenia, czy rowerzysta wypił jedno, czy kilka piw. Karany jest podobnie - mandatem do 500 zł. "

Innymi słowy, wracając z parku (po piwie czy dwóch) nalezy zdemontować pedał lub pedały.
Tak to niestety jest z durnym prawem... A to wszystko WASZA WINA!!!!

Bo jakby WAM (no mnie pewnie też) pozwolić na wypicie alkoholu w miescu publicznym, to cały naród rzuciłby sie z winem do parków celem ich zarzygania. A nie jak w innych krajach, by np. miło spędzic sobote na kocyku ze znajomymi i kieliszeczkiem chłodnego Chardonnay w dłoni. :-(
Obserwuj wątek
    • nazimno Re: Hulajnoga vs rower 19.06.17, 10:28
      Sa tez tereny zaminowane psimi kupami - wiec ostroznie z tym kocykiem.
    • bimota Re: Hulajnoga vs rower 19.06.17, 11:26
      1 PEDALEM TEZ MOZNA PEDALOWAC...

      JA BYM DODAL, ZE WIELU WYPADKOW MOZNA BY UNIKNAC OLEWAJAC PRAWO...

      FAKTYCZNIE... NIE MA TO JAK NA KACYKU...
    • tbernard Re: Hulajnoga vs rower 19.06.17, 21:33
      Z tymi dywagacjami "tylko jedno piwo" to zupełnie nie ma sensu. Bo piwo może mieć w okolicach 4% oraz powyżej 9%. Po tym pierwszym jednym piwie jest spora szansa, że pomiar będzie w granicach dopuszczalnych a po tym drugim raczej nie.
      • nazimno Re: Hulajnoga vs rower 19.06.17, 21:47
        To drugie to nie jest piwo.
        • qqbek Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 00:57
          Znów się mądrala znalazł... co siki św. Weroniki nazwie piwem, a już Portera Bałtyckiego odżegna od czci i wiary.
          Nawet jasne piwo (Kaper z browaru elbląskiego) może mieć w pobliżu 9% alkoholu. Fakt - ma toto 20% ekstraktu, więc pipa w rurkach co to lubi piwo z manufaktury, fiutem piwowara mieszane, z dodatkiem 5 ziół i 10 owoców, nawet tego nie przełknie... ale to nadal JEST PIWO.
          • nazimno Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 07:28
            Historycznie i tradycyjnie warzone <= 7,5%.

            9% i wiecej jest dla piacych inaczej.
            • mykonid Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 07:39
              Ale wg której tradycji? Indian? Egipcjan? Babilończyków? Czy może wystarczy cofnąć się tylko kilkaset lat i tradycyjnie przez mnichów uwarzyć? :D Najstarsze zachowane dokumenty na temat produkcji piwa to się chyba jeszcze z Mezopotamii wywodzą. jakieś 4000 p.n.e. A zapewne dłużej ludzie warzą ten napój.
              • nazimno Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 08:45
                A jak mierzono zaw. alk.
                w Mezopotamii?

                PS
                I znajdz sobie inf. dot. historii metod
                fizykochemicznych oraz stosownych
                pomiarow.A wiec od kiedy wiedza,
                co i jak mierzyc?
                • mykonid Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 19:18
                  Ja się pytam o tradycję, a nie pomiary zawartości alkoholu.
                  • nazimno Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 19:27
                    To pytaj "sie".
                    Zapewne sam sobie tez odpowiesz.
                    • mykonid Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 20:05
                      Pigułki wziąłeś?
            • qqbek Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 09:32
              nazimno napisał:

              > Historycznie i tradycyjnie warzone <= 7,5%.
              >
              > 9% i wiecej jest dla piacych inaczej.

              Powiedz to spadkobiercom browaru Courage z Anglii, którzy od ponad 230 lat warzą Courage Imperial Russian Stout (podobno ulubione piwo carycy Katarzyny Wielkiej) o zawartości alkoholu... nie mniej, nie więcej niż 10%.

              No przecież nie znają się na swojej robocie, skoro nazimno wie lepiej ile alkoholu jest w "prawdziwym" piwie.

              Czasami bywasz żałosny z tymi swoimi przemądrzałymi wywodami o niczym.
              • nazimno Na marginesie faktow i gustow. 20.06.17, 11:22
                Qqbek - po jaka cholere sie tak rzucasz? Sadzisz, ze nie wiem o tym?

                Wiesz dobrze, ze Niemcy maja swoj "Reinheitsgebot" regulujacy browarnictwo od wiekow
                (od 1516 roku). Tak mocnych piw (alk. 9%) historycznie nikt w naturalnym procesie
                w tamtych czasach nie warzyl.

                Pomiary zawartosci alkoholu byly wtedy mocno niedokladne, zeby nie powiedziec
                "wyspekulowane". Sprawa zmienila sie dopiero po przyjeciu w roznych krajach
                roznych metod pomiarow fizykochemicznych, w czym wielki udzial mieli
                Francuzi.


                Wracajac do piwa, cytuje:

                Alkoholgehalt im Bier

                Alkoholgehalt BierDer Alkoholgehalt eines jeden Bieres errechnet sich aus dem jeweiligen Stammwürzegehalt.
                Als Faustregel kann gelten: ungefähr ein Drittel bis ein Viertel des Stammwürzegehaltes sind Alkoholprozente. Gewöhnlich wird der Alkoholgehalt des Bieres überschätzt. Er beträgt beispielsweise bei Starkbieren mit mehr als 16 Prozent Stammwürzegehalt nur 4,5 bis 7 Prozent. Die meistgetrunkenen Bierarten liegen nach ihrem Stammwürzegehalt zwischen 11 und 15 Prozent, was einem Alkoholanteil von 3,5 bis 5 Prozent entspricht.


                Tekst kursywa mowi wlasnie o relacjach zawartosci ekstraktow i alkoholu.

                Aby uniknac mylnych interpretacji:

                www.bier-universum.de/portal/bierlexikon/bierlexikon_detail/article/stammwuerze.html
                Tzw. "mocne piwa" istnieja, ale przez wielu nie sa tolerowane jako piwa.

                Ale to zupelnie inna dzialka.

                Dla wielu i dla mnie - mocne piwa "to nie piwo".

                W zwiazku z tym moje wyjasnienie koncze,
                bo nie zamierzam sie kopac ze stadem koni.

          • galtomone Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 10:11
            Ja ani w rurkach, ani pipa ale tez bym tego kijem nie tknal. Piwo ma byc jasne (ewentualnie pszeniczne), z pianka, fajna goryczka i miec miedzy 4-5%
            • nazimno Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 11:23
              No wlasnie.
              • galtomone Fascynuja mnie Czesi 20.06.17, 16:48
                za to lubi ich piwo.
                Nie wazne czy ekstrakt 10 czy 14 - alkoholu zawsze z rozsadkiem a piwa maja super.
                A u nas jakos im pelniejszy smak tym bardziej w łeb wali.

                To ja mam w dupie takie piwo, bo ja lubie piwo. Mam ochote wypic dwa i byc trzezwy a nie belkotac od polowy butelki.
                • nazimno Re: Fascynuja mnie Czesi 20.06.17, 17:28
                  Pomijajac skrzetnie ukrywany fakt, ze pewne browary, niestety, w sposob calkowicie sztuczny i np.
                  w Niemczech absolutnie zakazany, "wzmacniaja" te tzw. "piwa" spirytusem,
                  bo tak jest latwiej, taniej i bez komplikacji technologii.

                  PS
                  Nie wiem, czy w kraju nad Wisla jest jakas instancja kontrolujaca te sprawy.

                  • galtomone Re: Fascynuja mnie Czesi 21.06.17, 09:25
                    NIe sadze...
        • do.ki Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 06:40
          nazimno napisał:

          > To drugie to nie jest piwo.

          Żartowniś. Chyba właśnie piwo ma >5% alkoholu. Poniżej to wyroby piwopodobne.
          • nazimno Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 11:26
            Poczytaj sobie o niemieckim Reinheitsgebot, historii warzelnictwa, poziomu alkoholu i ekstraktow w piwach.
            To bardzo ciekawa lektura.

            PS
            A w Belgii juz dawno temu przesadzono z dodatkami do "piw" i to do tego stopnia,
            ze niektore "piwa" w zasadzie staly sie tylko sztucznym napojem.
            • do.ki Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 12:04
              nazimno napisał:

              > Poczytaj sobie o niemieckim Reinheitsgebot, historii warzelnictwa, poziomu alko
              > holu i ekstraktow w piwach.
              > To bardzo ciekawa lektura.

              Dziekuje, troche orientuje sie w temacie.


              > A w Belgii juz dawno temu przesadzono z dodatkami do "piw" i to do tego stopnia
              > ,
              > ze niektore "piwa" w zasadzie staly sie tylko sztucznym napojem.

              Nie wiem, nie pijam tych z dodatkami. Jeden wyjatek, i to na czasie: bialy Hoegaarden na upaly koniecznie z plasterkiem cytryny.
        • mykonid Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 07:25
          Portery czy koźlaki nie są piwami?
      • galtomone Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 10:10
        Hmmm.... I jak sobie z tym radza np. w Norwegii??? Albo w innych krajach gdzie wladza nie mysli jak nasza, tzn. choc niby PL wolna, to nadal podjescie jest komunistyczne - kazdy to zlodziej, pijak i klamca. Dlatego masz byc trzezwy,miec przy sobie dowod osobisty i wszedzie udawac sie z zaswiadczeniem.
        • samspade Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 11:00
          Uważam że trochę się mylisz. Jeżeli chodzi o alkohol i rowerzystów nie powinno się pisać władza ale Polacy. Pamiętam jaki był jazgot gdy zmieniano przepisy odnośnie karania rowerzystów. Zresztą ogólnie stosunek Polaków do rowerzystów jest jaki jest. Widać to po częstych regularnych wpisach typu że powinni mieć oc, kask, rejetrację (serio takie debilizmy się czytuje), kamizelkę odblaskową.
          • galtomone Re: Hulajnoga vs rower 20.06.17, 16:50
            I boczne kółka!
          • galtomone A parkowym pijaczynom 20.06.17, 16:52
            z byle jakim bełtem i serem na kocyku mowimy zdecydowane nie.
            To zreszta ewidentnie cios w rodzine by byl... bo trudno sie rozmnazac w parku!

            Zaraz by gejostwo z rozoym winem wylazało

            FUJ!
            • waga170 Re: A parkowym pijaczynom 20.06.17, 20:21
              > To zreszta ewidentnie cios w rodzine by byl... bo trudno sie rozmnazac w parku!

              Widzialem jak to bylo robione w parku na lawce. Uwage moja zwrocil fakt ze deszcz nie padal a parasol mieli rozlozony...

              > Zaraz by gejostwo z rozoym winem wylazało

              Nie mam nic przeciwko winom ktore maja w nazwie "pink", "rosato" itp. W sumie przeciw gejom tez nie mam nic, przynajmniej na razie:)
              • jeepwdyzlu Re: A parkowym pijaczynom 21.06.17, 07:30
                A wiecie, że w Azji piwa podają z LODEM!!!!
                I to w porządnych miejscach. Np w Singapurze, gdzie sporo Brytoli i Australopiteków
                I żłopią z kostkami!!!!! ??? !!!
                • nazimno Re: A parkowym pijaczynom 21.06.17, 07:38
                  Niemcom moga dorzucic misie Haribo.
                  Nirwana bedzie.
                • waga170 Re: A parkowym pijaczynom 21.06.17, 08:08
                  Piwo z lodem w Singapurze praktycznie na rowniku to ch.... Daleko im do Tybetu gdzie do herbaty zamiast cukru dodaje sie soli.
                  • galtomone Re: A parkowym pijaczynom 21.06.17, 09:35
                    Dobrze, że nie pije herbaty.
                    Juz wole te białe larwy jeść czy wodne "szczury" w tajlandii.... od soli w herbacie na mus bym sie porzygał.
                    • nazimno Re: A parkowym pijaczynom 21.06.17, 12:44
                      A wiesz, ze oni tam w wysokich gorach uzywaja tej soli jako zrodla mikroelementow,
                      ktorych brakuje w pozywieniu oraz jako przyprawy do posilkow?
                      I tak jest od wiekow.
                      I jakos przetrwali.
                      Cukier do herbaty to tylko biala trucizna.


                      Cena:
                      www.kontorhaus-goericke.de/salze/quellwasser-und-seesalze/186/tibet-salz?number=SW10179.2&gclid=EAIaIQobChMIsZWUpLvO1AIVjxDTCh3nwAQOEAYYASABEgLE-fD_BwE
                      • bimota Re: A parkowym pijaczynom 21.06.17, 12:46
                        BZDURA. ANI CUKIER, ANI SOL NIE JEST TRUCIZNA.
                      • galtomone Re: A parkowym pijaczynom 21.06.17, 13:19
                        Ale ja im nie wróg i owszem wiem z czego to wynika.
                        Tym niemniej jednak nadal bym sie porzygał...
                        Nie poradze... od dziecka wole zastrzyk niz syropek.
                      • galtomone Re: A parkowym pijaczynom 21.06.17, 13:20
                        Herbaty nie pije, kawy nie slodze (i nie sole) - ale mleko jest ok w malej ilosci...
                        • tbernard Re: A parkowym pijaczynom 21.06.17, 14:23
                          Z tego co obserwuję, to ci co nie słodzą kawy mają dużo inteligencji.
                          • nazimno Re: A parkowym pijaczynom 21.06.17, 14:30
                            hehe, u nas pracuje Wloch, fizyk, i slodzi kawe jak cholera...
                          • qqbek Re: A parkowym pijaczynom 21.06.17, 23:41
                            Herbaty nie słodzę, do kawy ("siekiera" - 3 łyżeczki) sypię cukier w identycznej ilości. Wygląda na to, że nie jestem inteligentny ;)
                            • galtomone Ojej :-( 22.06.17, 09:04
                              qqbek napisał:

                              > Herbaty nie słodzę, do kawy ("siekiera" - 3 łyżeczki) sypię cukier w identyczne
                              > j ilości. Wygląda na to, że nie jestem inteligentny ;)

                              Ty jeszcze nadal jetes w latach 70-tych i pijesz kawowe poluczyny zwane u nas "po turecku"??? Ojeje :-(

                              Nie ma to jak splunac fusem w dywan :-)
                              • waga170 Zara, zara 22.06.17, 09:21
                                Napisal ze daje 3 lyzeczki kawy wiec moze rozpuszczalnej a nie mielonej?

                                > Nie ma to jak splunac fusem w dywan :-)

                                Pluczyny sie wylewalo a fusow nie wypluwalo tylko je JADLO!

                                Przed relatywnie nowym piciem, kawa byla przez dlugi czas gryziona i zuta, a po wynalezieniu mlynkow jedzona latwiej, bo juz nie trzeba bylo gryzc.
                                • galtomone Re: Zara, zara 22.06.17, 10:32
                                  waga170 napisała:

                                  > Napisal ze daje 3 lyzeczki kawy wiec moze rozpuszczalnej a nie mielonej?

                                  TEORETYCZNIE!!!! Istnieje taka mozliwosc, choc uzywanie w obok siebie slow kawa i rozpuszczalna powinno byc prawnie karane ;-).
                                  To juz zalewajka po turecku jest kawa - marna, bo marna... ale zawsze cos... - ale te chemie instant? FUJ!

                                  > Pluczyny sie wylewalo a fusow nie wypluwalo tylko je JADLO!

                                  No tak... ale potem czlowiek aczal jes inne rzeczy, fusy zaczely szkodzic na zeloadek i jak cos czasem w zeby wlazlo to co z tym zrobi? Sie kulturalnie odwraca od reszty domownikow i pluje w dywan.
                                  Obeschnie to elekrolux K2-L Alfa (podobny do malej butli - ładnie zassie i po klopocie.

                                  > Przed relatywnie nowym piciem, kawa byla przez dlugi czas gryziona i zuta, a po
                                  > wynalezieniu mlynkow jedzona latwiej, bo juz nie trzeba bylo gryzc.

                                  No dobra.. ale w PRL i po PRL to juz dawno czasy mlynkow z DDR, ekspresow przelewowych z RFN a potem rodzimych podrobek i wreszcze czasy cisnienowych ekspresow z wegier (tych co na gaz sie stawia a co wegrzy podpatrzyli we wloszech) i obecnych eleketrycznych.

                                  No jednak dobry ekspres nawet sredniej jakosc ziarno kawy zmienia w calkiem zacny napoj... - byle z mlekiem! (Choc musze przyznac, ze jeszcze kilka lat temu nie rozumialem jak cos tak gorzkiego jak kawa mozna pic bez cukru! - dzis chyba bym puscil pawia bo na sama mysl mi nie dobrze).
                                • qqbek Re: Zara, zara 23.06.17, 22:33
                                  Mam na myśli zarówno mieloną jak i rozpuszczalną.
                                  Jak mam czas, to walę w ekspres ciśnieniowy (mam stary, bez młynka, ładujesz kawę ręcznie - inna sprawa, że czas najwyższy to zmienić) trzy łyżeczki świeżo zmielonej w młynku. Jak nie mam czasu (albo jestem w biurze) to trzy łyżeczki rozpuszczalnej (tej jako-tako smakującej - piję właściwie tylko dwa rodzaje).

                                  Kawy nie traktuję tylko jako smacznego napoju, ale także jako źródło kofeiny... a "napoi energetycznych" nie trawię.
                                  • mykonid Re: Zara, zara 24.06.17, 01:09
                                    Jak masz czas? Zrobienie kawy w ekspresie nie trwa dłużej niż zalanie rozpuszczalki, niezależnie od tego czy ekspress sobie ją mieli czy sypiesz już zmieloną. Żeby zrobić rozpuszczalną też musisz podgrzać wodę, chyba, że lejesz z baniaka a`la źródełko i inne wynalazki. Woda o smaku destylowanej albo i gorszej :/
                          • galtomone Re: A parkowym pijaczynom 22.06.17, 09:02
                            Rumienie sie ;-)
                      • tbernard Re: A parkowym pijaczynom 21.06.17, 14:15
                        > Cukier do herbaty to tylko biala trucizna.

                        Dlatego coraz popularniejszy staje się brązowy.
                        • bimota Re: A parkowym pijaczynom 21.06.17, 15:26
                          no tak, kolor wszystko zmienia.. taka to ta twoja inteligencja... ;)
                          • galtomone Re: A parkowym pijaczynom 22.06.17, 09:07
                            Owszem zmienia - moze nie duzo ale ciut. O ile oczywicie brozawy = nierafinowany, to zawsze w nim ciut wiecej niz w bialym....
                            • bimota Re: A parkowym pijaczynom 22.06.17, 09:42
                              a bialy jest rafinowany ? i czego wiecej ?
                              • galtomone Tyto jakas szkole konczyles???? 22.06.17, 10:38
                                bimota napisał:

                                > a bialy jest rafinowany ? i czego wiecej ?

                                Czy jeszcze chemii w twoich klasach nie ma?
                                BTW: zamiast potwierdzac to co wszyscy wiemy o poziomie twoje wiedzy przy tak podstawowych sprawa warto najpier wpisac cokolwiek w google.

                                rafinacja

                                Cukier bialy czy brazowy - trzeci lik od gory
                                • bimota Re: Tyto jakas szkole konczyles???? 22.06.17, 11:17
                                  A DLACZEGO AKURAT 3, MEDRCU ?

                                  1. Z BRZEGU:

                                  UKIER RAFINOWANY


                                  WYNIKA Z NIEGO, ZE BIALY NIE JEST RAFINOWANY...

                                  I PYTALEM CZEGO WIECEJ, A PODALES LINKI MOWIACE, ZE BIALY I BRAZOWY TO PRAKTYCZNIE TO SAMO...
                                  • galtomone Re: Tyto jakas szkole konczyles???? 23.06.17, 12:34
                                    Stary, jesli o mnie chodzi, to mozesz jesc bialy nie rafinowany i popijac benzoeasnem sodu bez konserwantów.

                                    Choc dokladnie zalinkowales do tego co kupujesz w sklepie... wiec nie wiem gdzie tu zaprzeczenie...
                                • mykonid Re: Tyto jakas szkole konczyles???? 24.06.17, 01:11
                                  Trzeci link "Czy cukier trzcinowy jest zdrowszy niż biały? Brązowy cukier nie jest wcale mniej toksyczny dla ludzkiego organizmu niż jego biały kolega!" O to ci chodziło? :D
                                  • waga170 Re: Tyto jakas szkole konczyles???? 24.06.17, 01:53
                                    Zdanie z trzeciego od gory linku:

                                    "Europejczycy jeszcze słodzili herbatę miodem kiedy w Indiach 3000 lat temu ruszyła pierwsza produkcja czystego cukru."

                                    Mam pytanie do autora:
                                    Czy ta herbate pili na lupanym z kamienia stole czy dla bezpieczenstwa, siedzac na drzewie?
                                    • mykonid Re: Tyto jakas szkole konczyles???? 24.06.17, 02:16
                                      :)))))))))))))
                                    • jeepwdyzlu Re: Tyto jakas szkole konczyles???? 24.06.17, 13:02
                                      "Europejczycy jeszcze słodzili herbatę miodem kiedy w Indiach 3000 lat temu ruszyła pierwsza produkcja czystego cukru."

                                      Mam pytanie do autora:
                                      Czy ta herbate pili na lupanym z kamienia stole czy dla bezpieczenstwa, siedzac na drzewie?
                                      ----
                                      Chciałeś być dowcipny a trafiłeś kulą w płot.
                                      Sumerowie, Fenicjanie, Kultury andyjskie przedinkaskie - to 3-7 tys lat pne
                                      A w Turcji znaleziono fragmenty światyń z 300 tonowych bloków z okresu 7 tys. lat pne.

                                      Doucz się!

                                      Jeep
                                      • waga170 Re: Tyto jakas szkole konczyles???? 24.06.17, 13:33
                                        No to mam pytanie do Ciebie bo nie zassales dowcipu:
                                        Skad europejczycy mieli herbate 3000 lat temu?
                                  • galtomone Re: Tyto jakas szkole konczyles???? 24.06.17, 11:38
                                    mykonid napisał(a):

                                    > Trzeci link "Czy cukier trzcinowy jest zdrowszy niż biały? Brązowy cukier nie j
                                    > est wcale mniej toksyczny dla ludzkiego organizmu niż jego biały kolega!" O to
                                    > ci chodziło? :D

                                    HAHAHA... jakbys wiedzial jak dziala google to bys glupich pytan nie zadawal - dzis to link nr 4.

                                    Cytuje fragmet:

                                    Cukier nierafinowany
                                    Pominięcie etapu oczyszczania sprawia, że ten rodzaj cukru nie jest czystą sacharozą. Zawiera np. żelazo, wapń, magnez czy potas. W porównaniu z białym cukrem, można powiedzieć, że jest zdrowszy. Jednak wymienione minerały obecne są w nim w śladowych ilościach [...]

                                    Happy?
                                    • mykonid Re: Tyto jakas szkole konczyles???? 24.06.17, 19:29
                                      Jakbyś wiedział jak działa Google to byś takich głupot nie pisał.
                                      • qqbek Re: Tyto jakas szkole konczyles???? 24.06.17, 20:17
                                        Ale będzie wstyd jak przeczyta to na trzeźwo :)
                                        Nawet w tym cytacie z bóg wie jakiego artykułu wyraźnie piszą o "śladowych ilościach".
                                        Albo więc wierzy w homeopatię, albo już tak "weekendowy nastrój" ma, że nie rozumie co przeczytał :D
                        • nazimno Re: A parkowym pijaczynom 21.06.17, 15:34
                          ...farbowany kawa zbozowa...
                  • vogon.jeltz Re: A parkowym pijaczynom 23.06.17, 13:51
                    > Daleko im do Tybetu gdzie do herbaty zamiast cukru dodaje sie soli.

                    Nie tylko soli. Tybetańską herbatę podaje się z solą i mlekiem jaka. I, o dziwo, jest to całkiem pijalne (aczkolwiek to tylko ja tak twierdzę, inne znane mi osoby, nawet Chińczycy, nie byli w stanie tego przełknąć).
                    • waga170 Re: A parkowym pijaczynom 23.06.17, 19:31
                      Tej soli nie dodaje sie lyzeczkami jak cukru, tylko szczypte. Sprobuj!
                      Ja kiedys mialem obowiazkowa praktyke studencka w odlewni Huty Watszawa, w lipcu. Wszyscy w blaszanej hali chodzili rozebrani do pasa z glowami pozawijanymi w szmaty jak Legia Cudzoziemska, pewnie bylo z 60C. Piece, czrwony metal, odlewnia wlazow do kanalow.
                      Dookola staly skrzynki z ktorych mozna sobie bylo wziac "oranzadke", ciepla, mietowa, posolona, po pierwszym lyku chcialem wyrzygac ten napoj chlodzacy... Po paru dniach pilem juz po kilka butelek dziennie, najsmaczniejsza byla ta sol.
                • galtomone Mnie brak butelek... i chłodu 21.06.17, 09:34
                  Mnie sie podobalo, ze:

                  w Azji, w Hiszpanii (tam gdzie goraco - nawet w UK) wiekszosc piw jednak to butelki 0.33 a nie 0,5
                  Jakos sympatyczniej sie z tego pije... zwykle zadowolibym sie takimi dwoma lub trzema zamiast od razu 1 litrem piwska

                  Poza tym mozna dostac do tych butelek takie cieniutkie rekawy/futerały - gąbeczka i troche foli alu w środku, dzieki czemu nawet na stole (na słońcu) butelka dłużej pozostaje chłodna.

                  A u nas musi być Żubr, Wojak, najlepiej w 0,5l + 33% gratis i minimum 6-7 koni bo jak od razu nie wali w dynie, to szkoda kasy.
              • galtomone A co mialbys miec? 21.06.17, 09:31
                Jeszcze nie slyszalem zeby ktos do zapisania sie do namawial... za to w druga strone - i owszem (kuracje, leczenia, grupy wsparcia...)
                Tak jakby to zarazliwe bylo.
                Wiec nie wiem czyja "propaganda" jest realnie bardziej nachalna.

                A to, ze dorosli ludzie nie moga sie rozliczac razem, dziedziczyć po sobie, itd... tylko dlatego ze sa tej same płci - co ma piernik do wiatraka?

                Inna sprawa, ze mam wrazenie iz w kregach "konserwatywnych" panuje przeonanie, ze jak sie np. zezwoli na zwiazki partnerskie to polowa malzenst sie rozpadnie...

                Podobnie z adopcja/wychowaniem dzieci. Skad u nas geje/lesbijki skoro wiekszosc z nas ma "rodzicow", ktorzy nas wychowywali przeciwnych plci.
                • vogon.jeltz Re: A co mialbys miec? 23.06.17, 13:56
                  > Inna sprawa, ze mam wrazenie iz w kregach "konserwatywnych" panuje przeonanie,
                  > ze jak sie np. zezwoli na zwiazki partnerskie to polowa malzenst sie rozpadnie...

                  Bo im by się pewniej rozpadły. Zauważ, że wśród nich 1/3 to rozwodnicy, 1/3 ma flamę/kochanka na boku, 1/3 to damscy bokserzy (i to nie są zbiory rozłączne), a pozostali to dziewice, kur.wa, konsekrowane.
                  • galtomone Re: A co mialbys miec? 24.06.17, 11:40
                    To moze stad ten opor... wiedza, ze wlasnej seksualnosci nie moga byc pewni.
          • qqbek Re: Hulajnoga vs rower 21.06.17, 23:12
            samspade napisał:

            > Uważam że trochę się mylisz. Jeżeli chodzi o alkohol i rowerzystów nie powinno
            > się pisać władza ale Polacy. Pamiętam jaki był jazgot gdy zmieniano przepisy od
            > nośnie karania rowerzystów. Zresztą ogólnie stosunek Polaków do rowerzystów jes
            > t jaki jest. Widać to po częstych regularnych wpisach typu że powinni mieć oc,
            > kask, rejetrację (serio takie debilizmy się czytuje), kamizelkę odblaskową.

            1. Rejestracje rowerów zlikwidowano dopiero po II WŚ, tak więc stanowią element naszej kultury prawnej, chcesz tego, czy nie.
            2. Nie jestem zwolennikiem zaostrzania wymogów wobec rowerzystów (obecne uważam za wystarczające). Jestem za to zdecydowanie za egzekwowaniem ich obowiązków (z najczęściej olewanym zakazem jazdy po chodniku na czele). No kufa mać... jeszcze kogoś, kto zjeżdża na chodnik przy sporej arterii, gdy chodnik ten ma ponad 2 metry szerokości, jakoś potrafię zrozumieć (choć nie popieram). Ale tego, że na chodniku przed moim domem, szerokim na niespełna (3 płyty po 30 cm) i pofalowanym jak wzburzone morze, wywalił się raz rowerzysta, bo przeraził się tego, jak zamykam furtkę (a mieszkam w strefie ograniczenia prędkości do "30" i przy ulicy o relatywnie niezłej nawierzchni) NIGDY NIE POJMĘ. Po prostu nie potrafię tego pojąć. Już nie wspomnę tego, że mniej-więcej raz na tydzień, gdy idę lub wracał z córą z przedszkola słyszę dzwonek rowerzysty, który chce mnie (i towarzyszącą mi pięciolatkę) przegonić z chodnika, uważając, że ma do tego prawo... no serio? Czasami tylko obecność małej powstrzymuje mnie od zrzucenia takiego chama z roweru i wytłumaczenia "na migi" co o jego drogowym bandytyzmie sądzę.
            • galtomone Re: Hulajnoga vs rower 22.06.17, 09:12
              A ja stanowczo jestem za tym by rowerzystom pozwolic jezdzic po chodniku z zastrzeżeniem " bezpiecznej jazdy". Szczegolnie, ze w 80% nawet tzw, droga rowerowa to fragment tego samego chodnika wiece jada tuż obok pieszych.

              Ponawiam pytanie. Czym sie rozni jazda (w zakresie bezpieczenstwa) dla mnie i pieszych gdy jade z dzieckiem i gdy jade tak samo bez dziecka?
              Jakie zagrozenie i dla kogo stwarzam toczac sie na rowerze obok maszerujacego kolegi z ktorym rozmawiam.

              Bez przesady!!!!! Idac twoim tokiem rozumowania powinnismy tez zaczac karac mandatami pieszych jak tylko stope na drodze dla rowerow postawia!

              Jest sciezka rowereowa - super. Rower moze jechac szybciej a pieszy wie ze ma uwazac jak na nia wlazi.
              Nie ma - w czym problem? Rower ma jechac tak by nie rozjezdzac ludzi... jest pusyo to jedzie szybciej jest gesto od pieszych to wolniutko.

              Jeszcze w lieum rowerem po Munster jezdzilem, nie bylo sciezek jezdzilismy po chodnikach i NIE BYLO PROBLEMU, NIKOMU TO NIE PRZESZKADZALO.

              A jak rowerzysta bedzie jechal niebezpiecznie to podobnie jak na nartach - jest policja/straz miejska od polnowania porzadku.
              • qqbek Re: Hulajnoga vs rower 22.06.17, 09:18
                Wąski chodnik szerokości 90cm (jak u mnie przed domem).
                Ojciec za rękę idący z dzieckiem.
                I rowerzysta nadjeżdżający z tyłu i dzwoniący.

                Czy twoim zdaniem fakt, że to mnie bulwersuje jest nielogiczny?

                Co do pytania - tak, uważam że powinno się karać też święte, dwunożne krowy, chodzące jak bydło po drogach dla rowerów. Sam sporo jeżdżę na rowerze (w tym także po tzw. "ścieżkach" rowerowych) i biorąc pod uwagę fakt, że potrafię się rozpędzać do poważnych prędkości, pieszy/piesek pieszego nagle włażący na jezdnię (bo to do jasnej ciasnej jest jezdnia!) stanowi bardzo poważne zagrożenie.
                • galtomone Straszni jestesmy - gorsi niz Niemcy 22.06.17, 10:49
                  qqbek napisał:

                  > Wąski chodnik szerokości 90cm (jak u mnie przed domem).
                  > Ojciec za rękę idący z dzieckiem.
                  > I rowerzysta nadjeżdżający z tyłu i dzwoniący.

                  No i????

                  Ale co... obecnie obowiazujacy zakaz jakos wyeliminowal idiotow? Co ma jedno do druigiego?

                  > Czy twoim zdaniem fakt, że to mnie bulwersuje jest nielogiczny?

                  Owszem... bo piszesz jakby zakazu nie bylo... no jest i co zmienia? NIC?
                  Idioci byli, sa i beda.

                  Za to ty jadac po pustym chodniku zamiast po ulicy choc jedziesz bezpieczniej dla siebie i prosciej dla kierowcow (ja takich chodnikow mam mase kolo siebie - i waskich i szerokich) narazasz sie na mandat.

                  Pod domem mam szeroki chodnik i trzy pasmowa ulice.... Jeszcze rok temu policja karala rowerzystow ktorzy jechali chodnikiem zamiast ulica... dzis pojawil sie znak, ze rowery tez moga jezdzic - co sie zmienilo???
                  Tera znage wolno jechac niebezpiecnzie i rozbijac pieszych?


                  > Co do pytania - tak, uważam że powinno się karać też święte, dwunożne krowy, ch
                  > odzące jak bydło po drogach dla rowerów.

                  Doprecyzuj chodzace... wystarczy stopa na bielej lini... 2 kroki po drodze rowereowej... trzy? 50?

                  A nie mozemy po prostu wymagac od siebie nawzajem kultury, empatii, zyczliwosci i wspolpracy?

                  Karac debili i idotow tam gdzie faktycznie narazaja siebie i innych a tam gdzie to nikomu nie przeszkadza nie?

                  Jak jade szeroka droga dla rowerow i mijam gupe pieszych w ktore jeden idzie po siezce bo obok kolego/kolezanek sie nie miesci... w czym mi to utrudnia zycie?

                  Mam wrazenie, ze z jednej storny chcemy surowego, prcyzyjengo prawa, kar za najmniejsz eprzwinienie... zeby bylo porzodnie, bezpiecznie, itd.. ale tylko tak dlugo jak to sie nie tyczy nas bezposrednio...

                  Bo wtedy jednak mozna wypic piwo do obiadu.... ograniczenia predkosci staja sie glupie, wldza jest okupacyjna, itd...

                  > Sam sporo jeżdżę na rowerze (w tym tak
                  > że po tzw. "ścieżkach" rowerowych) i biorąc pod uwagę fakt, że potrafię się roz
                  > pędzać do poważnych prędkości, pieszy/piesek pieszego nagle włażący na jezdnię
                  > (bo to do jasnej ciasnej jest jezdnia!) stanowi bardzo poważne zagrożenie.

                  No i??? Jesli zapier jak dziki po sciezece tuz obok chodnika pelnego ludzi to jestes .... to mi sie epitet cisnie na usta.
                  Fakt istnienia sciezki rowerowej nie zwalnia z myslenia.

                  To tak jakbys napisal, ze skoro jedziesz autem (nie wazne, ze przez miasto) to mozesz zapier...alac.

                  Jak ci kiedys z chodnika obok wpadnie pod rower dziecko to w mojej ocenie sprawca i winnym bedziesz ty!!!!

                  Rower jadacy w tempie pieszego po chodniku nie jest problemem. Rower jadacy szybko po sciezce, ulicy -tam gdzie sa warunki tez nie.

                  Jechanie szybko po sciezce tuz obok ludzi na chodniku to czysta glupota.
              • jeepwdyzlu Re: Hulajnoga vs rower 22.06.17, 10:42
                Sam jeżdżę po chodniku.
                We Wrocławiu i Szczecinie.
                Za to w Świnoujściu i Berlinie - nigdy!

                W życiu nie wjadę na chodnik. Jak będzie ścieżka i infrastruktura.
                Jeep
                • galtomone Re: Hulajnoga vs rower 22.06.17, 10:50
                  Chyba jasne, ze rozmawiamy o jezdzie po chodniku tam gdzie nie ma wyzdzielonej drogi rowereowej?
                  • jeepwdyzlu Re: Hulajnoga vs rower 22.06.17, 10:59
                    Chyba jasne, ze rozmawiamy o jezdzie po chodniku tam gdzie nie ma wyzdzielonej drogi rowereowej?
                    ----
                    No właśnie.
                    Jest za mał ścieżek.
                    Za 20 lat problem zniknie.
                    A póki co - ja jeżdżę po chodniku.
                    Ale nie dzwonię na ludzi.

                    Bo nie mam dzwonka :-)
                    • galtomone Re: Hulajnoga vs rower 22.06.17, 11:15
                      Ja jak dojezdzam np. do pary na waskim chodniku to czekam az bedzie gdzies miejsca... mowi grzecznie przpraszam/dziekuje i jade szybciej dlaej. Ta samo zrobilbym na piechote... bo przeciez nie bede sie na chama wbijal miedzy ludzi.

                      I nadal nie rozumiem w czym to przeszkadza i dlaczego zamiast dazyc do normalnosci to checmy sie nawzjem karac i ograniczac przepisami.

                      Tak samo zreszta jestz tym nieszczesnym piciem na kocyku.
                      Pijakow i tak mam w praku pod domem, bezdomych na lawkach w praku tez. Ci drudzy (trzezw czy nie) jak dlugo nie robia syfu kolo siebie w niczym nikomu nie przeszkadzaja, nie zaczepiaja... To comi za roznicaczy brudny facet na lawce siedzi czy spi?

                      Takich sytuacji/przpisow sa setki. Za to tam gdzi to faktycznie ma znaczenia to wiekszosc z nas jak Qubek - do innych pretensje ma... i wymagania tez. Ale w znaczacej wiekszosci do siebie ich juz nie odnosimy.
            • bimota Re: Hulajnoga vs rower 22.06.17, 11:10
              NIECH SOBIE KAZDY JEZDZI PO CZYM CHCE... JA, P...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka