mejson.e
19.10.04, 21:25
***
Stado nie musi myśleć.
Myśli za nie przewodnik.
Stado zmierza tam, gdzie inni. W jednakowym tempie, w jednakowym kierunku.
Jednostka traci inicjatywę, umiejętność podejmowania samodzielnych decyzji.
Pęd stada ogłupia i otumania.
Jeśli przewodnik wlezie do rzeki, to inni idą za nim. Jeśli przodownika
zaatakuje krokodyl, stado nie wycofuje się. Jest zagubione, włazi dalej do
wody, gdzie jest celem dla innych krokodyli. Nie wie, co robić.
Wiedział przodownik.
Jeśli początek stada spadł z urwiska, następne szeregi nadal prą do przodu
spychając tych, co w przerażeniu próbują się zatrzymać nad przepaścią.
***
Obserwacja na filmach przyrodniczych zachowań stad jakoś dziwnie przypomina mi
się podczas jazdy w intensywnym ruchu świątecznych wyjazdów, w kolumnach
tworzonych przez samochody jadące podobnym tempem, w czasie spiętrzeń podczas
trudnych warunków drogowych.
Jazda kilkupasmową drogą w towarzystwie innych samochodów jadących tym samym
tempem sprawia, że przestajemy kontrolować mijane znaki drogowe, własną prędkość.
Zatrzymani nagle przez policję nie potrafimy często odpowiedzieć na pytanie, z
jaką prędkością można było jechać. Z jaką jechaliśmy, to raczej wiemy, bo po
sygnale do zatrzymania zerkamy na szybkościomierz.
Jeśli samochody przed nami wjeżdżają setką w pasmo mgły, to my też.
I jesteśmy zdziwieni, gdy nagle nic nie widzimy, zaczynamy zwalniać, potem już
widzimy, ale CHOLERNIE BLISKO tył poprzednika, który też zwolnił, bo też nic
nie widzi. Z piskiem hamujemy, jeśli cudem nam się udaje wyhamować, to dalej
cuda często się kończą.
Następny za nami nie zdążył się zastanowić, gdzie mu zniknęliśmy, bo już nas
zobaczył, STOJĄCYCH przed nimi.
No i co?
Zgadza się - BUM!
Jeśli czujemy się niepewnie w trudnych warunkach drogowych, to wolimy jechać w
tempie poprzedników, nie ryzykując własnych decyzji i inicjatywy. Pomysł
przejazdu przez np. bruzdę śniegu między koleinami przeraża nas swoją
niepewnością.
Wleczemy się za poprzednikiem jego pasem, choćby to był skrajny, czyli najszybszy.
I dziwimy się, że ktoś nas wyprzedza, zmienia pas, jedzie innym, samodzielnym
tempem.
Instynkt stadny to piekielnie niebezpieczne zjawisko na drodze.
Jest powodem karamboli wielu aut jednocześnie, otumania i blokuje reakcje
kierowców postawionych znienacka w trudnej sytuacji, usypia i sprawia, że
umykają im informacje o tym, że np. są właśnie wyprzedzani.
Widząc stado zwiększcie czujność! To nie grupa energicznych, rączych mistrzów
podejmujących szybko właściwe decyzje. To często banda otumanionych baranów
pędzących za tymi z przodu.
Czasami do celu, a czasami na skraj urwiska.
Nie zawsze można być samotnikiem...
Przypominam przed wyjazdami na Wszystkich Świętych, opadami śniegu i
wieczornymi deszczami, bo wtedy stado się stworzy na mur!
Pozdrawiam,
Mejson