Dodaj do ulubionych

"polski fiat"

IP: 217.153.117.* 26.04.02, 13:30
koncze remont fiata 125p rocznik '72. do szczescia brakuje mi tylko znaczka na
przednia atrape - nie fso tylko "polski fiat" - bialo-czerwony znaczek. nigdzie
nie moge go znalezc. ktos moze mi pomoc?
Obserwuj wątek
    • Gość: darekk Re: IP: 217.153.117.* 26.04.02, 14:24
      i jescze jedno - szukam ksiazek:
      - mgr inż. Roman Skwarek Polski Fiat 125P Budowa, działanie, obsługa - z 1969
      roku
      - Wojciech Szenejko Jeżdżę samochodem Polski Fiat 125P - z 1974 roku
      - Zdzisław Podbielski Pojazdy włoskie - z 1986 roku
      lub innych im podobnych
      • Gość: Mikolaj Re: IP: *.pol-assistance.spzoo.pl 26.04.02, 15:39
        Gość portalu: darekk napisał(a):


        > - Zdzisław Podbielski Pojazdy włoskie - z 1986 roku

        Mam tą książkę - bardzo fajna rzeczywiście sporo się można dowiedzieć o
        motoryzacji włoskiej (z tych chyba lepszych czasów). Spróbuję jej poszukać (jakiś
        czas temu się przeprowadziłem więc nie jest to takie zupełnie proste :-))
        Jak znajdę to dam Ci znać.
        Pozdrawiam
        Mikołaj
        P.S. Jako właściciel Nissana chciałbym się spytać czemu nie lubisz akurat tej
        marki?
        • Gość: darekk Re: IP: 217.153.117.* 26.04.02, 15:51

          > P.S. Jako właściciel Nissana chciałbym się spytać czemu nie lubisz akurat tej
          > marki?

          alez wprost przeciwnie. bardzo je lubie, tyle ze nie budza moich emocji (no moze
          za wyjatkiem sx, zx, sunny gti-r). nissan to fantastyczny wozek na codzienne
          podroze, ale nie obiekt westchnien i pozeracz czasu w weekendy. :)


    • Gość: Peter Re: 125P IP: 213.158.197.* 26.04.02, 15:13
      Pozdrowienia.
      Też jestem właścicielem Polskiego Fiata 125p (1300cm3) z 1976r (seria MR). Moja
      maszyna „jest” na włoskich częściach i jak najbardziej na przedniej atrapie
      oraz na bokach ma znaczki „Polish Fiat” – rozumiem Twoje pytanie o możliwość
      dostania takiego znaczka, ponieważ mnie też się odkleił z atrapy [na szczęście
      podczas mycia samochodu]. Obawiam się, że w sklepach z częściami czegoś takiego
      nie masz szans kupić. Zostają jedynie złomowiska ze starymi furami ;(
      Fiatem jeżdżę prawie od trzech lat. Dostałem go w bardzo dobrym stanie (mam na
      myśli „blachy”). Samochód ma oryginalny lakier i ani śladu rdzy (i jak
      najbardziej „całe” progi). Obecnie ma przejechane ponad 155 tyś km (średnio
      przejeżdżam nim rocznie koło 20 tyś. kilometrów). Z moich doświadczeń wynika,
      że samochód w tym wieku to po prostu „skarbonka”. W ciągu nie całych trzech lat
      były przy nim robione następujące rzeczy:
      - Wymiana chłodnicy i węży gumowych (stara chłodnica „lała”, to samo zaczęło
      się dziać z wężem łączącym termostat z pompą),
      - Generalny remont skrzyni biegów, (m. in. wymiana synchronizatorów w skrzyni
      biegów - po 130 tyś km przestały mi „wchodzić biegi” jedynka i dwójka),
      - Średni remont silnika. Po 150 tysiącach „poszły się paść” panewki (zakup
      nowych panewek, szlif wału, wymiana zaworów [i sprężyn pod zaworkami –
      jeździłem z trzema pękniętymi sprężynami], zakup pompy olejowej, wymiana
      łańcucha i zębatek rozrządu, umycie i uszczelnienie silnika silikonem).
      - Do tego doszło mnóstwo dupereli takich jak: wymiana alternatora, wymiana
      automatu (tego przy rozruszniku), wymiana pompy paliwowej, generalny remont
      gaźnika, wymiana kopułki aparatu zapłonowego i kabli wysokiego napięcia,
      wymiana cewki wysokiego napięcia, wymiana gumowego węża łączącego wlew paliwa
      ze zbiornikiem (guma, która ma 26 lat po prosu się rozsypuje), spawanie fotela
      kierowcy (fotel rozłożył mi się w trakcie jazdy – całe szczęście, że na
      obwodnicy w Radomiu przy szybkości 60km/h a nie na E7 przy 95km/h), wymiana
      zwykłych pasów na bezwładnościowe (fiat z tego rocznika nie ma niestety otworów
      technologicznych, które umożliwiały by bezproblemowy montaż takich pasów – tak
      więc trzeba było trochę pokombinować).
      Co do radia – to jedyne znane mi radio, które „wchodzi” do fiata to
      nieśmiertelne „Safari 5”. Po zmianie częstotliwości przez radiostacje został mi
      problem albo przestroić starego „rzęcha” albo kupić nowe – kupiłem Blaupunkta
      (zamocowałem go po lewej stronie na półce [po stronie pasażera] – spoko,
      podczas jazdy, z miejsca kierowcy jest jak najbardziej osiągalne).
      Powiem Ci szczerze – taki samochód na pewno jest kultowy. Budzi zainteresowanie
      ludzi, którzy pamiętają go z okresu swojej młodości lub dzieciństwa – ale ile
      trzeba przy nim robić to sam wiem najlepiej – co dwa miesiące sobotę (albo
      sobotę i niedzielę) spędzam w „kanale” w garażu (generalnie wole inne formy
      wypoczynku).
      Co do Internetu – jest sporo stron poświęconych 125p – wpisz w wyszukiwarce na
      Onecie albo WP hasło „125p”.
      Osobiście nie mogę doczekać się chwili jak wygrzebie się z
      kredytu „mieszkaniowego” i kupię sobie nową furę (np. typu nowy Nissan
      Primiera), do którego przez pięć lat nie będę musiał nic dokłądać.
      Pozdrawiam wszystkich posiadaczy „Dużych Fiatów”.
      Peter
      • Gość: darekk Re: 125P IP: 217.153.117.* 26.04.02, 15:26
        widzisz, ja troche inaczej patrze na swojego fiata. nie zamierzam nim jezdzic
        na codzien. od tego mam sluzbowego opla.

        samochod mimo 30 lat ma 84 tys. km od nowosci. obecnie koncze jego remont w
        warsztacie - (wpompowalem w niego 2 i pol raza tyle, co za niego zaplacilem).
        mam zamiar jezdzic nim wylacznie dla przyjemnosci, tj. w sloneczne i suche dni
        po dobrych drogach. zadnych sniegow, deszczy, stania w korkach, etc. typowy
        wozek na specjalne okazje. jak na razie od strony mechanicznej sprawia bardzo
        ale to bardzo dobre wrazenie. ciekawe jak bedzie dalej, choc moze przy takich
        cieplarnianych warunkach nie bedzie specjalnie klopotliwy. a to, ze czasem bede
        musial przy nim pogrzebac, to sama frajda. w koncu po to miedzy innymi go
        kupilem :)
        ale te cholerne znaczki...
        przydalaby mi sie rowniez jakas ksiazka obslugowa.

        darekk

        p.s. i w zyciu nie zamienibym go na jakiegos nissana. nissan to taki samochod
        do jezdzenia... :)
        • Gość: Peter Re: 125P IP: 213.158.197.* 26.04.02, 16:37
          Tak, tak, Darku K – ja jestem zdania, że najlepsza marka samochodu
          to „służbowy” samochód. Nie zależnie czy jest to Astra czy Cienias ;)
          Można taki samochód traktować „prawie” jak własny.
          Frajda, o której piszesz „przy grzebaniu przy samochodzie” skończy się, kiedy w
          piękny słoneczny dzień, lub w ciemną, zimną i deszczową noc twój fiat „odmówi
          współpracy” gdzieś na trasie podczas majowej wycieczki (czego Ci bynajmniej nie
          życzę).
          Znam paru gości, którzy mają „old timery” ale ich wyobraźnia (ambicje i
          możliwości) nie kończy się na 125p lub na służbowej Astrze (czy też upragnionej
          przeze mnie Primierze).
          Pozdrawiam
          Peter
        • Gość: Peter Re: 125P IP: 213.158.197.* 26.04.02, 17:01
          W przypadku mojego 26 letniego fiata, psuje się dokładnie wszystko. Przyczyną
          jest „czas” (tzn. mówiąc inaczej - psuje się wszystko ze starości). Ostatnio
          pękła mi klamka (wewnątrz samochodu) po stronie pasażera. Myślisz, że uda mi
          się taką kupić w sklepie z częściami auto-moto? Co do tego jestem raczej
          pesymistą. Przyczyną wymiany pasów ze zwykłych na bezwładnościowe (o których
          pisałem w poprzednim poście) było pęknięcie głupiej sprężynki w nierozbieralnej
          klamrze pasa bezpieczeństwa.
          Wierz mi, że gdyby nie mieszkanie, które kupiłem, stać by mnie było na 6,1
          (słownie sześć i jedną dziesiątą) samochodów compactowego np. typu Astra
          Classic.
          Myślę, że Twój entuzjazm do trzydziestoletniego fiata 125p przejdzie po
          pierwszej awarii (czego Ci bynajmniej nie życzę).
          W moim przypadku – jeżdżę taką „furą”, bo póki co nie mam innej alternatywy (a
          Daewo, Fabi, Astry czy innego samochodu, którego cena oscyluje w granicy 35
          tyś. PLN - po prostu sobie nie kupię).

            • Gość: darekk Re: 125P IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.04.02, 19:40
              posiadajac stary samochod licze sie z tym, ze moze byc bardziej zawodny niz
              auto nowe. nie zmienia to jednak tego, ze wciaz mozna go lubic.

              darekk

              p.s. a co do auta sluzbowego - mam takie jakie mam. nie powiem, zebym je
              kochal, ale bardzo szanuje i ciesze sie, ze moge z niego korzystac.
          • Gość: darekk Re: 125P IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.04.02, 19:49
            > Wierz mi, że gdyby nie mieszkanie, które kupiłem, stać by mnie było na 6,1
            > (słownie sześć i jedną dziesiątą) samochodów compactowego np. typu Astra
            > Classic.

            no to jestes w znacznie lepszej sytuacji finansowej niz ja. ale co to udowadnia?
            fiat z remontem kosztowal mnie troche mniej niz 6,1 astry. :)

            darekk

            p.s. najwieksza proba czeka mnie, a wlasciwie jego, wkrotce. musze przejechac z
            wroclawia do jego nowego domu pod warszawa.

            p.s.#2 acha, w koncu nie o tym chyba byl watek. zalezy mi na wszelkich
            materialach i gadzetach czy czesciach zwiazanych ze starymi 125p. na odpowiedzi w
            tym temacie licze najbardziej.
              • Gość: Peter Re: 125P IP: 213.158.197.* 29.04.02, 09:20
                Darku,
                Z moich postów wynika jedno – samochód nie starzeje się w taki sam sposób jak
                wino czy znaczki pocztowe.
                Fiat 125p jest maszyną wyjątkowo wredną, jeżeli chodzi o rozwiązania
                techniczne: np. pomysł „hydraulicznego” sprzęgła, czy w przypadku maszyny,
                którą jeżdżę – brak „sprzęgła” pomiędzy wentylatorem a wałem (tzn. wentylator
                kręci się z taką samą prędkością jak silnik – niezależnie od tego czy silnik
                jest ciepły czy zimny). Generalnie – dostęp do wielu „śrubek” jest „nieco”
                utrudniony – zdarzyło mi się odkręcać „z kanału” jedną śrubkę do „czegoś tam”
                przy silniku, przez 40 minut (mimo, że śrubka nie była zapieczona to i tak była
                to średnia przyjemność). Większość rzeczy przy moim 125p robiłem sam – tzn. w
                roli „inteligentnego narzędzia (tj. „podaj klucz, odkręć śrubkę, przytrzymaj,
                itp.”), na moje szczęście „mam” kogoś, kto się na tym zna i może mi pomóc.
                Oczywiście przy 125p nie wszystkie rzeczy (które opisywałem w poprzednim
                poście) są do zrobienia samemu – ma tu chociażby na myśli – szlif wału, wymianę
                panewek, uszczelnienie silnika – „kowal” tego nie zrobi ;)

                Co do Twojego pytania o szrot – z tego co wiem, to jest coś takiego
                za „Magdalenką” (E7 – w kierunku Warszawa - Kraków).
                Pozdrawiam
                Peter
                • Gość: KajTan Wrogosc !!! IP: *.nsm.pl / 192.168.170.* 30.04.02, 23:06
                  Tu juz wrecz nawet nie musze wyczuwac, tutaj sama sie pcha na afisz jawna
                  wrogosc do poczciwego kanta ;)

                  Dostep do kilku srubek (ciekawe o ktore ci chodzi - bo tylko jest raczej
                  problematycznym wymiana filtra oleju - model z biegami przy keirownicy i
                  szkalnym filtrem paliwa), reszta jak u innych.

                  ale jesli szukasz dostepu takiego, jak ma beczka, to trudno - nawet Dacia Cie
                  nie zadowoli ;(

                  Jesli nie sila, to pomyslunkiem .... albo klucze przyzwoite :)))

                  "...Little Bitty Pretty One..."
                  • Gość: Peter Re: Wrogosc !!! (do KajTan'a) IP: 213.158.197.* 06.05.02, 11:14
                    KajTan
                    Wierz mi – filtr oleju jest „tak samo dostępny” również w modelu, którym jeżdżę
                    (cztero-biegowa skrzynia w podłodze).
                    Pisząc o trudno dostępnych „śrubkach” – zapewniam Cię, że takie przykłady można
                    by mnożyć (jak przysłowiowy filtr oleju w „kwadracie”).
                    Podczas wyjazdu na majowy weekend mój piękny kwadrat, po przejechaniu paru km
                    odmówił współpracy – po prostu „zdechł” (zaświeciły się lampki – brak ciśnienia
                    oleju, brak ładowania akumulatora itd.). Jeżeli kwadrat zdycha w „taki” sposób –
                    to przyczyny mogą być dwie:
                    - układ paliwowy (tzn. pompa paliwa „poszła się paść”)
                    - something wrong with timer-distributor, or cewkas wysokiego napięcias or
                    something else związanego z układem zapłonowym.
                    Po zdjęciu kopułki aparatu zapłonowego, wypadł z niego „kawałek” przerywacza
                    zapłonu (tzw. „platyny”). Całe szczęście, że wożę ze sobą „zapas” takich
                    części. Oczywiście, kopułkę aparatu zapłonowego można zwlec bez zdejmowania
                    filtru powietrza, ale „śrubek” od przerywacza zapłonu (no dobra – przynajmniej
                    tej jednej śrubki, którą reguluje się „przerwę” przerywacza zapłonu) bez
                    zdejmowania pokrywy filtra już się nie odkręci. Tak, tak – możesz teraz
                    powiedzieć, że to kwestia „narzędzi”. Nie wiem jak Ty, ale ja nie wożę ze sobą
                    skrzynki z narzędziami – mam za to komplet „podstawowych kluczy”.
                    Przy zdejmowaniu filtra można zrobić sobie kuku – robi mi się zimno na samą
                    myśl, że któraś z czterech nakrętek mocujących filtr powietrza do gaźnika mogła
                    by „przypadkiem” wpaść do gardzieli gaźnika (tak, tak – przy odkręcaniu tych
                    nakrętek świadomie zasłaniam dłonią wloty gaźnika).
                    Nie wiem jak Tobie, ale mnie przyjemność sprawia jazda samochodem a
                    nie „grzebanie” się w nim.
                    Broń Boże – nie czuję niechęci do mojego dużego „F” – wręcz przeciwnie –
                    szanuję go bardzo, że wozi moją dupę (w sumie przez 26 lat).
                    Stan techniczny, dużego „F”, którego „odziedziczyłem” (po moim starym) (jakieś
                    trzy lata temu, przy przebiegu 110 tyś km) był bardzo dobry. Do dziś jeżdżę na
                    oryginalnych blachach z oryginalnym lakierem i bynajmniej nie widać na nich
                    śladu rdzy. A, że „przy silniku” sypią się różne rzeczy – cóż, „normal” –
                    pisałem już, że samochód nie starzeje się w taki sam sposób jak wino czy
                    znaczki pocztowe.
                    I tak w opisywanej tu przeze mnie awarii przerywacza zapłonu los był dla mnie
                    wyjątkowo łaskawy. Nie bardzo wyobrażam sobie grzebanie „pod maską” w nocy przy
                    piętnastostopniowym mrozie i szalejącej burzy śnieżnej – pamiętam taką pogodę z
                    2 stycznia tego roku, kiedy przejechanie 180 kilometrów zajęło mi 7 godzin
                    (powodem były warunki pogodowe).
                    Znacznie bardziej podniosła mi ciśnienie awaria panewek (którą wymieniałem w
                    poprzednim poście) – myślałem, że zatarłem silnik (zapaliła się lampka „brak
                    ciśnienia oleju”, silnik gwałtownie zaczął tracić mocy a spod maski zaczęły
                    dochodzić odgłosy jakby pękł wał).
                    To prawda, że taki samochód stojący na parkingu przed hipermarketem budzi o
                    wiele większe zainteresowanie ludzi niż porządne nowoczesne fury, które stoją
                    obok mojego kwadrata (szczególnie jak kwadrat ma wywoskowany lakier a „nikle”
                    świecą mu się jak psu jajka). Sporo nasłuchałem się pochwał od przypadkowych
                    ludzi na temat „stanu” w jakim utrzymany jest mój kwadrat. Jest to jedyna z
                    pociech, którą odczuwam jako posiadacz dużego „F” (cóż – próżność ludzka
                    [nazywając rzecz po imieniu]). Co do jakości jazdy, bezpieczeństwa i komfortu,
                    to chętnie zamienił bym kwadrata na „plastikową” Astrę (nawet z 60 konnym
                    silnikiem).
                    Jeżeli jesteś zainteresowany – podaj mail’a – chętnie pochwalę się zdjęciami
                    mojego autka.
                    Pozdrawiam
                    Peter
                    • Gość: KajTan To moze brak uwielbienia... ;) IP: *.nsm.pl / 192.168.170.* 06.05.02, 21:39
                      >Wierz mi – filtr oleju jest „tak samo dostępny” również w modelu, którym
                      >jeżdżę(cztero-biegowa skrzynia w podłodze).

                      To jeszcze nie wyjmowales filtra oleju w modelu z biegami przy kierownicy oraz
                      ze szklanym filtrem paliwa - odkrecic to pierwszy cud - wyjac to juz drugi ...
                      cudowalem tak juz 8 razy ;)

                      >Podczas wyjazdu na majowy weekend mój piękny kwadrat, po przejechaniu paru km
                      >odmówił współpracy – po prostu „zdechł” (zaświeciły się lampki – brak
                      >ciśnienia oleju, brak ładowania akumulatora itd.). Jeżeli kwadrat zdycha
                      >w „taki” sposób – to przyczyny mogą być dwie:

                      albo za malo jezdzisz, albo z dlugo "grzebiesz" - im wiecej jezdze, tym mniej
                      ogladam autko od dolu (nie wliczam okresowego smarowania walu co 2,5 tys km).
                      Wiadomo ze w wieku 34 lat czasem cos wyrdzewieje (jakis drazek reakcyjny), ale
                      to juz teraz sporadycznie... Sprawmy woz, wymiana na czas i wg ksiazki - i
                      niczym Cie nie zaskoczy. A jeszcze jak sluchasz, co do Ciebie mowi, co sie
                      konczy, to juz wogole nie ma prawa nic odpasc...

                      >Nie wiem jak Ty, ale ja nie wożę ze sobą skrzynki z narzędziami – mam za to
                      >komplet „podstawowych kluczy”.

                      A to blad - ja woze i czasami sie przydalo, jak z holem czy kanistrem - jak nie
                      mialem, to bylo potrzebne, jak mam, to jeszcze nie uzylem.

                      >Przy zdejmowaniu filtra można zrobić sobie kuku – robi mi się zimno na samą
                      >myśl, że któraś z czterech nakrętek mocujących filtr powietrza do gaźnika
                      >mogła by „przypadkiem” wpaść do gardzieli gaźnika (tak, tak – przy odkręcaniu
                      >tych nakrętek świadomie zasłaniam dłonią wloty gaźnika).

                      Szmatke sie wklada i wyciagasz ssanie. Stara szoferska metoda ;)


                      >Nie wiem jak Tobie, ale mnie przyjemność sprawia jazda samochodem a
                      >nie „grzebanie” się w nim.

                      Lubie jedno i drugie, bo wiem, co go boli ;)

                      >Stan techniczny, dużego „F”, którego „odziedziczyłem” (po moim starym) (jakieś
                      >trzy lata temu, przy przebiegu 110 tyś km) był bardzo dobry.

                      Kiedy kupilem swoja 125-tke, nikt nie wierzyl (procz mnie chyba) ze to ruszy. A
                      teraz znajomi i koledzy czasem kupia cos, co nie jest podobne do ludzi, bo
                      widzieli na wlasne oczy moje auto po kupnie i widza je dzis...

                      >pisałem już, że samochód nie starzeje się w taki sam sposób jak wino czy
                      >znaczki pocztowe.

                      Im starszy Fiat, tym lepszy - zapytaj starszych mechanikow - kazdy jeden Ci tak
                      powie - im mniej ingerencji polskich izynierow, tym lepiej... Wiec jak wino
                      (jednak)

                      >To prawda, że taki samochód stojący na parkingu przed hipermarketem budzi o
                      >wiele większe zainteresowanie ludzi <ciach>

                      To sie zgadza, Faiciki odchodza z naszych drog, jak kiedys Warszawy i Syrenki...

                      >Jeżeli jesteś zainteresowany – podaj mail’a – chętnie pochwalę się zdjęciami
                      >mojego autka.
                      >Peter

                      Zdaje sie, ze Tommi juz podal www, nad ktorym staram sie sprawiac piecze tak
                      dobrze, jak tylko potrafie i jak czas pozwala... niemniej jednak pozwole sobie
                      przypomniec adres

                      www.fiacik.prv.pl

                      - znajdziesz tam fotki gablotki i maila, oraz mam nadzieje inne ciekawe
                      informacje...

                      pozdrawiam rowniez i zycze powodzenia w czerpaniu radosci z jazdy gablota...

                      KajTan
          • Gość: KajTan Pesmymizm....? IP: *.nsm.pl / 192.168.170.* 30.04.02, 23:00
            Czyzbym wyczuwal nutke wyzszosci i pesmymizmu co do oldtimera pokoroju 125-tki?

            Doprawdy nierozumiem zaciecia - ja swojego fiacika remontowalem 3 mieisce,
            zanim ruszyl. Po 4 latach walki o przetrwanie efekt jest niesamowity i
            przeszedl najsmielsze oczekiwania i moje i otoczenia....

            Wytrwalosc jest cecha dominujaca przy posiadaniu oldtimera... Bo co raz
            wymienisz, to masz spokoj na dlugo... Ale to tak jak z kobietami, jedni
            preferuja blondynki, inni gustuja w brunetkach i za diabla nie zgadniesz,
            dlaczego tak sie dzieje ;))

            "... Do You wanna Dance..." Bobby Freeman
      • Gość: KajTan Re: 125P IP: *.nsm.pl / 192.168.170.* 30.04.02, 22:52
        Gość portalu: Peter napisał(a):

        > Pozdrowienia.
        > Też jestem właścicielem Polskiego Fiata 125p (1300cm3) z 1976r (seria MR).
        Moja
        >
        > maszyna „jest” na włoskich częściach i jak najbardziej na przedniej
        > atrapie
        > oraz na bokach ma znaczki „Polish Fiat” – Peter [ciach]

        musze Cie Peterku zmartwic - wloskie czesci skonczyly sie w 1969 roku - Polskie
        Fabryki przejely TOTALNIE wszystko - zmieniajac, co sie da.

        Spytasz, skad wiem... moje www bylo juz wymienione, za co wielce dziekuje ;) A
        do
        tego codzienne suniecie limuzyna pokroju fiacika z 1968 daje niesmaowita ilosc
        pozytywnych doznan, ktorych z niczym nie mozna porownac.... hmm.. no moze jest
        jedna lub nawet dwie rzeczy ;))

        Skarbonka??? widac Twoj poprzedni wlasciciel sie nie napracowal - ja wymienam
        co
        musze na nowe, najlepiej panstwowe i dalej smigam szosami...

        powiedz, co bardzej Cie zdziwi na drodze, kiedy wyprzedzi Cie kapiacy chromem
        krazownik przy 140, czy jak to zrobi plastikowy nissan, opel, czy inne vw? Do
        kogo sie usmiechniesz, kiedy go miniesz, do nissana, opla, czy innego vw?
        Nawet,
        jesli jadacy przed Toba oldtimer na swoich waskich oponkach na kazdym zakrecie
        zachowuje sie tak, jakby go mial tyl wyprzedzic, to tylko z samej radosic
        jazdy...

        Jazda, samo mycie nawet takiego klasyka sprawia, ze Ty czujesz sie potrzebny
        temu
        autu. Ono Cie potzrebuje, zeby utrzymac sie w doskonalej kondycji, Ty zas go
        potrzebujesz, bo juz nie potrafisz zyc bez niego ;))

        "...Why do Fools fall in love..."


      • Gość: ryjek Re: IP: 62.89.77.* 06.05.02, 12:20
        Do pasjonatów polskich fiatów:

        Wszystkie części do owych bolidów (łącznie z takimi gadżetami jak znaczki czy
        talerze na felgi) można bez problemu dostać na szrocie w Warszawie przy ulicy
        Strażackiej (na wysokości torów kolejowych przy ul. Marsa) - dużych fiatów jest
        tam cała góra na jakieś 20 metrów. Jedyny problem to pracownicy, którzy z
        uporem twierdzą że nic nie ma, bo nie chce im sie szukać. Przykład: Przez
        telefon dowiedziałem sie, że nie dostanę zderzaka do fso 1500, jednak wybrałem
        sie tam po inne części i co widzę? - owe 20 metrów fiatów, wszystkie ze
        zdarzakami, więc mówie - chciałbym zderzak, a sprzedawca: nie ma. Ależ są,
        mówię, przesież za plecami aż ci chłopie błyszczy od chromu. Gość na to:
        Aaaaaa, te... rzeczywiście, no dobra...zaraz zdejmiemy. Więc trzeba tam
        pojechać i przekonać.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka