Dodaj do ulubionych

Kaskadowy pomiar prędkości

27.11.12, 10:38
Zaraz pewnie posypią się gromy na pomysłodawców tej metody.
A ja mam proste pytanie. Ile czasu można zaoszczędzić jadąc ze znacznym przekraczaniem prędkości, w stosunku do jazdy zgodnej z przepisami, na dystansie powiedzmy 15 kilometrów w mieście? Założę się, że nie więcej niż ok. minutę. Ja to wyeksperymentowałem u siebie. Na 20 km jazdy w 80% terenie zabudowanym i ok 20% poza, różnica czasu przejazdu była 1.5 minuty. Raz jadąc po wariacku, drugi raz zgodnie z przepisami.
Problem mają ci, faceci co auto uważają za przedłużenie fiuta. I ciekawe. W tych pomstowaniach na egzekucję ograniczeń prędkości nie widać głosów pań.
Jestem za bezwzględnym tępieniem "kierowców-rajdowców" z naszych dróg. Eliminowaniu debili, którzy np po brawurowym wyprzedzeniu zjeżdżają np na parking. Tych wszystkich palantów narażających innych, dla pokazania siebie jako "debeściaka".
M.

Obserwuj wątek
    • edek40 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 11:06
      Upraszczasz.

      Moja ulubiona bezpieczna osemka (DK8) w drodze z Warszawy do Wroclawia ma pewne kuriozum - obszar glowie ledwo zabudowany o dlugosci nieomal 10% CALEGO dystansu dzielacego wspomniane miasta. Ciagnie sie nieomal nieprzerwanie 30 km!!! Do tego dochodza takie krotkie obszary zabudowane, jak np. Belchatow i wychodzi, ze na krotkim dystansie 320 km ciagle musimy jechac z predkoscia raczego konia. Rozumiem, ze taka jest ta (i inne) nasze szosy. Ot, prowadza od siola do siola, jak w XIX wieku. Ale mamy XXI wiek i do tego, pomimo oporu urzedostanu, probujemy gonic Europe. Policz ile mozna tych minut "urwac" tylko wtedy, gdy na wspomnianych 30 km/h luznej zabudowy, wzorem pewnej wsi pod Brema (Niemcy) limit podniesie sie do 70 km/h? Policz ile mozna zaoszczedzic tego czasu, gdy podobny zabieg dotknalby wszystkch luznozabudowanych polskich ulicowek?

      Przypominam, ze polscy kierowcy sa przekorni. Gdy w Warszawie na Trasie Lazienkowskiej ustanowiono calkowicie absurdalne 50 km/h policja donosila, ze srednia predkosc oscyluje w okolicach 100 km/h. Gdy ow limit urealniono (glownie do 80 km/h) policja doniosla, ze srednia mierzona predkosc wyniosla... 80 km/h. Jaki z tego moral? No, pewnie taki, ze zabrali policji miejsce do "poprawiania" bezpieczenstwa, poniewaz po podniesieniou limitu, kierowcy zwolnili...
      • mariner4 Warszawa ma pewien problem 27.11.12, 11:23
        Przez wiele lat nikt tam nie zwracał uwagi na prędkość. Jechałem kiedyś Wisłostradą około 80 km/h, a policjant ręką machał, abym przyspieszył! Czyli złamał przepisy.
        Urodziłem się i wychowałem w Warszawie, i mam ciągle sentyment do miasta, choć już lata mieszkam poza Warszawa. Bywam tam bardzo często, ze względów rodzinnych. Mam więc już pewien dystans w spojrzeniu.
        W Warszawie jeździ się brutalnie, po chamsku i niebezpiecznie. Kierowcy są nietolerancyjni dla obcych, którzy mogą mieć zwyczajne problemy z topografią miasta.
        Ja u siebie zawsze staram się ułatwić sprawy kierowcom, jak widzę obcą rejestrację. W Warszawie ludzie zaraz na mnie trąbią, wygrażają i ubliżają. Tylko czasem widzę życzliwość. Dlatego uważam, ze w Warszawie te wszystkie kaskady są potrzebne. Trzeba to chamstwo ukrócić.
        Zupełnie inną sprawą jest zasadność ograniczeń i oznakowania w różnych miejscach. Fakt, ze jesteśmy przeregulowani.

        • edek40 Re: Warszawa ma pewien problem 27.11.12, 11:32
          > Przez wiele lat nikt tam nie zwracał uwagi na prędkość. Jechałem kiedyś Wisłost
          > radą około 80 km/h, a policjant ręką machał, abym przyspieszył! Czyli złamał pr
          > zepisy.

          On machal, abys sie zatrzymal, bo do niedawna stalo tu 50 km/h. Ty po prostu uciekles...

          > W Warszawie jeździ się brutalnie, po chamsku i niebezpiecznie. Kierowcy są niet
          > olerancyjni dla obcych, którzy mogą mieć zwyczajne problemy z topografią miasta

          Gdybys bywal tu codziennie, mialbys biegunowo inne obserwacje. Fakt, przyjezdni nie moga pojac, ze gdy chca zmienic pas, musza zrobic to w ruchu, bo w takim tloku nie da sie zrobic miejsca na 10 dlugosci auta, bo natychmiast zostanie zajete. Badania (dziennikarskie) donosza, ze warszawscy kierowcy sa najbardziej "puszczalscy" w Polsce. Kilka tygodni temu pisali o tym. Dotyczy to zarowno pieszych, jak i samochodow, ktore chca wyjechac z podporzadkowanej czy zmienic pas. W wypadku pieszych daleko nam do Europy mniej wiecej tak, jak reszcie Polski do Warszawy. W wypadku samochodow jest juz OK.

          > Ja u siebie zawsze staram się ułatwić sprawy kierowcom, jak widzę obcą rejestra
          > cję. W Warszawie ludzie zaraz na mnie trąbią, wygrażają i ubliżają.

          Zamontuj kamere i zamiesc na YouTube, bo w takie brednie nie moge uwierzyc. Chyba, ze jezdzic niebezpiecznie, niezdecydowanie i sam nie wiesz czego chcesz. Wtedy rzeczywiscie ktos moze sie wkurzyc.

          > m widzę życzliwość. Dlatego uważam, ze w Warszawie te wszystkie kaskady są potr
          > zebne. Trzeba to chamstwo ukrócić.

          Nastepny, ktory pomiarem predkosci chce walczyc ze zmiana pasa bez kierunkowskazu czy nieprawidlowym parkowanem.
          • mariner4 Ja znam miasto 27.11.12, 11:39
            bo się tam wychowałem. I wiem jak się jeździ. Pasy ruchu zmieniam prawidłowo. Zresztą nie wiem czy sobie to wyobrazisz, ale w innych miastach też są pasy ruchu. Uwierzysz w to??? A jednak tak jest.
            Macie w Polsce fatalną opinię. I to jest prawda.
            M.
            • edek40 Re: Ja znam miasto 27.11.12, 11:44
              > Macie w Polsce fatalną opinię. I to jest prawda.

              Mam to w nosie. To nie jest merytoryczne stwierdzenie. Jezdze tu nieomal codziennie, po roznych drogach i wypadki chamstwa widuje naprawde rzadko. Co wiecej, o wiele czesciej zdarza sie to np. bogatym wlascicielom aut z rejestracja PO czy KR. Ale jest to tolerowane. Niech sobie jada...

              Nie zaprzeczam, ze wielu warszawiakow, zaprawionych w bojach w zakorkowanym miescie, probuje jezdzic na grubosc lakieru w miejscach, gdzie szczyt komunikacyjny zajmuje 12 minut na dobe i taka jazda nie jest znana. Ale glupki zadufane w sobie sa wszedzie. Rowniez w Warszawie, gdzie jak wiesc gminna niesie, warszawiakow ubywa, czego jestes koronnym przykladem. Ja rowniez, choc codziennie tu bywam...
              • mariner4 Drogi publiczne są dla przeciętnych 27.11.12, 12:25
                kierowców i raczej dla tych poniżej przeciętnych niż mistrzów kierownicy. Dla tych ostatnich są trasy rajdowe i tory wyścigowe. To oni muszą się dostosować do przeciętnego poziomu, a nie odwrotnie. Nie można mieć pretensji do kierowcy, że ma słabszy od Twojego refleks, albo zgoła mniej umie od Ciebie.
                Ja u siebie zauważyłem zjawisko. Im jestem starszy, tym mam droższe i mocniejsze samochody, a jeżdżę spokojniej i mniej agresywnie. Gdybym miał takie auto jak dzisiaj np 25 lat temu, to ho, ho!
                M.
                • edek40 Re: Drogi publiczne są dla przeciętnych 27.11.12, 12:43
                  > kierowców i raczej dla tych poniżej przeciętnych niż mistrzów kierownicy. Dla t
                  > ych ostatnich są trasy rajdowe i tory wyścigowe. To oni muszą się dostosować do
                  > przeciętnego poziomu, a nie odwrotnie.

                  Czy to zdanie sugeruje, ze tysiace warszawiakow zasiadajacych codziennie za kierownica to mistrzowie jakich malo??? Polemizowalbym. Sa po prostu przystosowani.

                  > Nie można mieć pretensji do kierowcy,
                  > że ma słabszy od Twojego refleks, albo zgoła mniej umie od Ciebie.

                  Alez nie mam. I jesli nie zagraza mojemu bezpiecznestwu, staram sie pomoc. A bywa i tak, ze trabne, bo chce mnie zabic, a potem i tak puszcze, gdy zobacze, ze sie pogubil. W zamian zycze sobie, aby on nie mial pretensji do mnie, ze ma gorszy refleks i umie mniej ode mnie.

                  > Ja u siebie zauważyłem zjawisko. Im jestem starszy, tym mam droższe i mocniejsz
                  > e samochody, a jeżdżę spokojniej i mniej agresywnie. Gdybym miał takie auto jak
                  > dzisiaj np 25 lat temu, to ho, ho!

                  To truizm. Wiekszosc kierowcow tak ma. Ja rowniez, choc pod maska tkwi ponad 200 KM.

                  W odroznieniu od Ciebie jednak, z pewna rezygnacja zauwazam, ze na drogach sa rowniez tacy, ktozy nie maja auta od 25 lat. Staram sie po prostu dostosowac nie probujac ich obrazac czy zyczyc mozliwie czestych "poborow" oplat, ktore z zarzucanego chamstwa czy cwaniactwa i tak nie wylecza.
            • emes-nju Re: Ja znam miasto 27.11.12, 11:45
              mariner4 napisał:

              > Macie w Polsce fatalną opinię. I to jest prawda.

              Prawdą jest, że mamy złą opinię, ale nieprawdą (czyli tischnerowską GÓWNO prawdą) jest, że zasłużoną.

              Miłego popołudnia życzy Radio Erewań :P
        • emes-nju Re: Warszawa ma pewien problem 27.11.12, 11:35
          mariner4 napisał:

          > W Warszawie jeździ się brutalnie, po chamsku

          Jako warszawiak z urodzenia i zamieszkania, spieszę donieść, że nie brutalnie i po chamsku, a po prostu zdecydowanie. Brutalność i chamstwo zaczęło ustępować miejsca zdecydowanej, ale coraz bardziej kulturalnej jeździe jakieś 15 lat temu. Teraz, z wyjątkiem masakrycznych korków, nie różnimy się zbytnio od średniej europejskiej. Np. tam, gdzie przejście dla pieszych ma coś wspólnego z europejskimi standardami bezpieczeństwa, warszawscy kierowcy puszczają pieszych. Czasem tak ochoczo, że tworzy się z tego wielokilometrowy korek - np. w osi Al. Solidarności w stronę Wisły

          > i niebezpiecznie.

          Statystyki temu przeczą...

          > Ja u siebie zawsze staram się ułatwić sprawy kierowcom, jak widzę obcą
          > rejestrację. W Warszawie ludzie zaraz na mnie trąbią, wygrażają i ubliżają.

          A wiesz, że od 5 lat jeżdżę z niewarszawską rejestracją...?

          I wiesz...? Nie mam ŻADNYCH problemów. Więcej - w Warszawie zamęt i chamstwo, to ostatnimi czasy niestety raczej "działka" przyjezdnych, którzy dzięki odpowiedniej propagandzie (takiej jak Twoja!) uznali, że tylko w ten sposób przeżyją podróż życia do paszczy warszawskiego smoka :D

          > Dlatego uważam, ze w Warszawie te wszystkie kaskady
          > są potrzebne. Trzeba to chamstwo ukrócić.

          A raczej, jeżeli przyjmiemy za prawdziwa tezę o chamstwie, sprawić, żeby rzeczone chamstwo odbywało się z nieco mniejszą prędkością :P
          • bimota Re: Warszawa ma pewien problem 27.11.12, 12:25
            > > i niebezpiecznie.
            >
            > Statystyki temu przeczą...

            A to nie ty niedawno, w dyskusji o jezdzie rowerem po jezdni, opowiadales ile to stluczek... ? :P No ale, oczywiscie, wszystkiemu winni rowerzysci i uparli sie akurat na jedna ulice... ;)
            • emes-nju Re: Warszawa ma pewien problem 27.11.12, 12:35
              bimota napisał:

              > A to nie ty niedawno, w dyskusji o jezdzie rowerem po jezdni, opowiadales
              > ile to stluczek... ?

              Dużo samochodów = dużo stłuczek. Najwięcej ich jest na parkingach w sytuacji gdy jedno auto ledwie jedzie, a drugie stoi.

              Pomiar kaskadowy na pewno więc rozwiąże problem stłuczek w Warszawie. Mitycznego chamstwa oczywiście też :P
              • bimota Re: Warszawa ma pewien problem 27.11.12, 12:46
                > Dużo samochodów = dużo stłuczek

                Tu znow statystyki zdaja sie mowic co innego.. :P

                Stluczki parkingowe to tez glupota... Np. podjezdzanie pod sam zadek... Spodziewaljac sie manewrow rozumny osobnik staje zostawiajac miejsce...
        • klemens1 Re: Warszawa ma pewien problem 27.11.12, 12:12
          > W Warszawie jeździ się brutalnie, po chamsku i niebezpiecznie. Kierowcy są niet
          > olerancyjni dla obcych, którzy mogą mieć zwyczajne problemy z topografią miasta
          > .

          Zupełnie się nie zgadzam. Kiedyś jeździłem po W-wie z rejestracją wyraźnie niewarszawską i nie odczułem aby mnie traktowano inaczej, a jeżeli już - o wiele łatwiej było mi np. zjechać z lewoskrętu z powrotem na pas do jazdy prosto gdy się zorientowałem że za wcześnie skręcam.
          W Trójmieście dla przykładu trudniej jest zmienić pas niż w W-wie.
          Rok temu przy okazji skręcania w lewo do zoo musiałem trzykrotnie zmienić pas, bo za późno się zorientowałem, co nie spodobało się lokalnemu mistrzowi kierownicy (musiał zdjąć nogę z gazu), który postanowił nauczyć mnie dobrych manier. Wjechał przede mnie i się zatrzymał. Tyle tylko, że to był pas do skrętu w lewo z osobnym sygnalizatorem S-3 i facet po prostu ustawił się w kolejce przede mną. Postał z 5 sekund, po czym zjechał na pas do jazdy prosto i odjechał, a ja podjechałem te 4 metry do przodu i czekałem na zielone za innymi samochodami.
        • czwarty.wymiar Bzdura 30.11.12, 08:09
          mariner4 napisał:

          > Urodziłem się i wychowałem w Warszawie, i mam ciągle sentyment do miasta, choć
          > już lata mieszkam poza Warszawa. Bywam tam bardzo często, ze względów rodzinnyc
          > h. Mam więc już pewien dystans w spojrzeniu.
          > W Warszawie jeździ się brutalnie, po chamsku i niebezpiecznie.

          Bzdura. Nie mieszkam w Warszawie, jeżdżę po niej od czasu do czasu, więc według Twoich słów powinienem być zszokowany ruchem w stolicy. A prawda jest taka, że po Wawie się jeździ dynamicznie, wykorzystuje się maksymalnie możliwość płynnego wykonywania manewrów. I taki styl jazdy się w stolicy sprawdza - inaczej by to miasto całkiem stanęło. Tylko słabi kierowcym mogą to kojarzyć brutalnością itp.
          • realgniot Re: Bzdura 02.12.12, 00:15
            Dynamicznie to znaczy jak? Z moich doświadczeń to jest rozpędzać się 10 minut spod świateł i tak grubo powyżej normy, za chwilę hamowanie i stanie na czerwonym.
            Dynamicznie jeździ garstka, co najgorsze wariatów, bo rzadko spotyka się kierowców jeżdżących dynamicznie, trzymających się w miarę możliwości przepisów.
        • qwakacz_zabanowany Re: Warszawa ma pewien problem 05.12.12, 22:55
          Kaskadowa kontrola nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem. Dziwię się, że tego nie dostrzegasz. Jeżeli przyjąć za prawdziwe uzasadnienie, że prowadzone są na szczególnie niebezpiecznych odcinkach dróg , ulic to jak pogodzić to z faktem że policjant widzi szaleńca ale nie reaguje tylko pozwala mu pędzić dalej i to w miejscu szcególnie niebepiecznym ?
          To może takie kontrole kaskadowe ustawić na ulicach jednokierunkowych i gdy kierowca wjedzie to policjant także niech nie reaguje bo pól kilometra dalej stoi jeszcze jego kolega ?
          Może pójdźmy dalej - gdy policjant widzi jak łobuz szarpie sie ze staruszką to także niech nie reaguje - byc może następny patrol dorwie już łobu za zabójstwo ?
          Kolejny przykład - policjant widzi jadącego wężykiem - niech także się powstrzyma. Możliwe że na przejściu dla pieszych pijany kierowca zwinie jakiegoś przechodnia w wtedy to juz pewnie wyrokiem w zawiasach się nie wykręci.
          Ludzie - ta demokracja wam w głowach pomieszała. Czy wy jeszcze pamietacie do czego zostali powolani stróże prawa? Do zarabiania pieniędzy dla budżetu czy interwencji w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa ?
    • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 11:16
      mariner4 napisał:

      > Zaraz pewnie posypią się gromy na pomysłodawców tej metody.
      > A ja mam proste pytanie. Ile czasu można zaoszczędzić jadąc ze znacznym
      > przekraczaniem prędkości, w stosunku do jazdy zgodnej z przepisami, na
      > dystansie powiedzmy 15 kilometrów w mieście? Założę się, że nie więcej niż ok. minutę.

      W Warszawie nawet i z 15 minut. Sprawdzone. I to wcale nie trzeba znacznie przekraczać prędkości. Wystarczy poza godzinami szczytu jechać z prędkością nieco wyższą niż 50 km/h. Jazda przepisowa jest w Warszawie karana postojem na nieomal każdym skrzyżowaniu. Z doświadczenia wiem, że 60-70 km/h jest akurat. I większość warszawiaków tak właśnie po dwu-trzypasmówkach jeździ. Co ciekawe, mimo żałośnie małej liczby fotoradarów, liczba zabitych w stolicy "zielonej wyspy" spada :P
      • mariner4 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 11:33
        G.... prawda. Jadąc 15 km z Vśr = 100 km/h potrzeba 9 minut. Przy 50 km/h 18 minut. Jadąc 150 km/h - 6 minut. Gdzie chcesz zaoszczędzić 15 minut? Co miałeś z rachunków w szkole?
        Zwiększenie prędkości średniej o 50 km/h w mieście jest niemożliwe! Przejedź taki odcinek z prędkością średnią o 10 km/h, a będzie to wyczyn. Światła, ruch itp.
        Właśnie dlatego tak się jeździ, jak jeździ, bo ludzie bez wyobraźni sądzą, że zaoszczędzą nie wiadomo ile czasu.
        M.
        • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 11:42
          Zapomniałeś w swoim błyskotliwym wyliczeniu, że na znanej trasie da się uniknąć sporej liczby postojów na światłach. A w dużym mieście, na dużych skrzyżowaniach fazy są długie. Żeby zyskać 15 minut wystarczy nie odstać pełnego cyklu na kilku światłach.

          To oczywiście loteria i pisząc o 15 minutach napisałem o wypadku skrajnym, który udało mi się uzyskać (późnym wieczorem). Natomiast na 15 km trasie POZA SZCZYTEM da się spokojnie zyskać 5 minut tylko jadąc wspomniane 60-70 km/h. Bo jakoś tak magicznie jest w Warszawie, że jak ruszysz spod jednych świateł i ustabilizujesz prędkość na 50 km/h, to żółte na kolejnym skrzyżowaniu nad zwyczaj często zapala się akurat wtedy, gdy się do nie go zbliżasz.
    • bimota Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 12:30
      Zalezy gdzie... JAdac znana trasa uczymy sie gdzie warto przycisnac, na pewno nie nalezy wyciagac wnioskow z 2 przejazdow... Sa, oczywiscie, idioci chamsko wyprzedzajacy po to by stanac przed nami (albo obok) w kolejce na swiatlach, ale to inny problem i nie rozwiaze sie go polskimi metodami radarowymi.

      A zasadnosc ograniczen to nie jest oddzielna sprawa, od tego powinno sie zaczac...
      • mariner4 Łatwo można zaobserwować u Niemców 27.11.12, 12:53
        Remont autostrady. Jedna nitka wyłączona. Na tej, na której est ruch 2 stronny ograniczenie do 80. W Polsce stoi 30 w takiej samej sytuacji.
        To wiem. Ale mnie się wydaje, ze u nas w znaczniej części kierowcy są "pierwszej generacji". To znaczy ich rodzice auta nie mieli. Może to jest przyczyną? Samochód jako przedmiot kultu?
        M,
        • edek40 Re: Łatwo można zaobserwować u Niemców 27.11.12, 13:07
          > Remont autostrady. Jedna nitka wyłączona. Na tej, na której est ruch 2 stronny
          > ograniczenie do 80. W Polsce stoi 30 w takiej samej sytuacji.

          Oficjalna wypowiedz miszcza od znakow brzmi (slyszalem w TV): "chodzi o to, aby kierowcy choc troche zwolnili". I mnie ona ani ciut nie smieszy, poniewaz drogi sa oznakowywane w ten sposob systemowo, co nakreca spirale zlosci na znakologow i olewania znakow.

          > To wiem. Ale mnie się wydaje, ze u nas w znaczniej części kierowcy są "pierwsze
          > j generacji". To znaczy ich rodzice auta nie mieli. Może to jest przyczyną? Sam
          > ochód jako przedmiot kultu?

          Od dawna wskazuje na ten problem. Jak rowniez na to, ze jedyne co ma do powiedzenia tym ludziom nasza wladza to "noga z gazu panie kierowcow". To nie wyczerpuje tematu, poniewaz do tragedii dochodzi nawet przy minimalnych predkosciach.
            • edek40 Re: Nadmierna prżedkość to nie jedyna przyczyna 27.11.12, 13:36
              > wypadków. Jednak nie da się ukryć, że to podstawowa przyczyna najtragiczniejszy
              > ch wypadków.

              Podstawowa przyczyna jest nieprawidlowe wyprzedzanie i nieustapienie pierwszenstwa. W obu wypadkach predkosc ma wplyw na skutek, ale nie jest przyczyna. Co wiecej, powstaje pytanie jaka predkosc ma utrzymywac np. TIR, aby nie zabic absolutnie wszystkich w starym golfie, gdy ci postanowia wyjechac kontaktowo pod niego, albo takoz zderzyc sie z nim czolowo.

              > Ja się tylko nie godzę na pewne relatywizowanie prędkości przez tych co lubią p
              > oszaleć.

              Relatywizuja i beda to robic tak dlugo, jak wielokrotne proby "sprawdzenia" o ile wiecej niz na znakach da sie pojechac, zagrozone beda glownie mandatem.
              • mariner4 Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 27.11.12, 14:09
                inne są skutki tego wypadku w zależności do prędkości. Nie dam sobie wmówić, że to nie ma znaczenia.
                Jesteś przedstawicielem "rajdowców" na drogach publicznych, a je chcę tylko bezpiecznie dojechać do domu. I nie obchodzi mnie czyjaś przyjemność z szybkiej jazdy.
                Przez 2 tygodnie mojego pobytu w Danii woziłem i odwoziłem szwagierkę z jakiegoś kursu. 25 km. Przez ten cały czas tylko 2 razy ktoś mnie wyprzedził na drodze. W normalnych warunkach drogowych. W Polsce to 2 razy ale na kwadrans.
                Po prostu zbyt dużo debili dostało kierownicę do ręki.
                M.
                • edek40 Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 27.11.12, 14:23
                  > inne są skutki tego wypadku w zależności do prędkości. Nie dam sobie wmówić, że
                  > to nie ma znaczenia.

                  Moja sasiadka zginela tuz pod domem, zanim rozwinela jakas godna uwagi predkosc. Ot, nie zapiela pasow i zaryla w skarpe przy drodze. Auto ucierpialo nieznacznie, ale odpalily poduszki, a pani nie miala pasow. Kark tego nie wytrzymal.

                  Mojego serdecznego kumpla i jego zone zabila ciezarowka. Oni stali, a ciezarowka pedzac cos kolo 40-50 km/h doslownie obrala auto z nadwozia, wciagajac kolege pod swoje kola, a jego malzonke integrujac z deska rozdzielcza.

                  > Jesteś przedstawicielem "rajdowców" na drogach publicznych, a je chcę tylko bez
                  > piecznie dojechać do domu. I nie obchodzi mnie czyjaś przyjemność z szybkiej ja
                  > zdy.

                  Jaki kraj, tacy rajdowcy. Moje sredne na dlugich dystansach to okolo 50 km/h (poza autostradami). I to tylko dlatego, ze zdarza mi sie na dlugich prostych osiagnac 100-110 km/h, a w obszarach ledwie zabudowanych okolo 70 km/h.

                  > Przez 2 tygodnie mojego pobytu w Danii woziłem i odwoziłem szwagierkę z jakiego
                  > ś kursu. 25 km. Przez ten cały czas tylko 2 razy ktoś mnie wyprzedził na drodze
                  > . W normalnych warunkach drogowych.

                  Porownujesz nieporownywalne. Przypadkiem rowniez jezdzilem po Danii. Oni maja autostrady, wiec na dojazdach do nich spieszyc sie nie maja po co. Bo, jak dowodzisz, zysk czasu za maly. A na autostradach jada dostatecznie szybko.

                  > Po prostu zbyt dużo debili dostało kierownicę do ręki.

                  Czy ta teza ma swiadczyc o tym, ze Polacy sa wyraznie glupsi jako narod od np. Dunczykow? Bo moim zdaniem stan rzeczy w Polsce swiadczy glownie o tym, ze wladza nie ma zadnych pomyslow na zmiane tego stanu rzeczy.
                  • mariner4 Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 27.11.12, 14:46

                    >
                    > Moja sasiadka zginela tuz pod domem, zanim rozwinela jakas godna uwagi predkosc
                    > . Ot, nie zapiela pasow i zaryla w skarpe przy drodze. Auto ucierpialo nieznacz
                    > nie, ale odpalily poduszki, a pani nie miala pasow. Kark tego nie wytrzymal.
                    >
                    > Mojego serdecznego kumpla i jego zone zabila ciezarowka. Oni stali, a ciezarowk
                    > a pedzac cos kolo 40-50 km/h doslownie obrala auto z nadwozia, wciagajac kolege
                    > pod swoje kola, a jego malzonke integrujac z deska rozdzielcza.

                    To nie są argumenty.
                    To tak jakby powiedzieć, że znałem faceta, który całe życie pił, palił i zabawiał się z dziewczynami i żył 85 lat, podczas gdy drugi nie pił nie palił i umarł jak miał 3 miesiące.
                    I uzasadniać tym, że nałogi są nieszkodliwe.

                    Nieszczęśliwe wypadki są i będą. Jednak prędkość maksymalizuje ich skutki
                    M.
                    • klemens1 Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 27.11.12, 15:11
                      > Nieszczęśliwe wypadki są i będą. Jednak prędkość maksymalizuje ich skutki

                      Tylko że ta prędkość jest kontrolowana w miejscach gdzie nie maksymalizuje skutków, a nie jest kontrolowana tam gdzie maksymalizuje. Stąd takie a nie inne skutki.
                      Wszystko co piszesz jest jak najbardziej słuszne z jednym zastrzeżeniem - ograniczenia prędkości w znaczącym procencie przypadków nie mają się nijak do bezpieczeństwa. Jeżeli ten mankament zostanie usunięty, jestem za fotoradarami co 100m. Nawet jeżeli będę musiał jechać z Kołobrzegu do Ustrzyk bez autostrad.
                      Podałem jednak warunek nie do spełnienia przy mentalności polskich urzędników i policji.
                      • nazimno huhuhu... 27.11.12, 15:14
                        Cytat: "Nawet jeżeli będę musiał jechać z Kołobrzegu do Ustrzyk bez autostrad. "

                        To - akurat - masz zagwarantowane na dlugie lata.
                        • klemens1 Re: huhuhu... 27.11.12, 15:48
                          nazimno napisał:

                          > Cytat: "Nawet jeżeli będę musiał jechać z Kołobrzegu do Ustrzyk bez autostrad.
                          > "
                          >
                          > To - akurat - masz zagwarantowane na dlugie lata.

                          Obszary ledwiealboiwcalenie zabudowane też.
                      • tbernard Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 30.11.12, 10:15
                        > Podałem jednak warunek nie do spełnienia przy mentalności polskich urzędników i
                        > policji.

                        Zaborów już dawno nie ma. Okupacji oraz przyjaźni wasalnej jak w komunie też. Polscy urzędnicy to Polacy tak jak wybierani Polacy sprawujący władzę. Krytyka mentalności władzy i urzędasów, to w zasadzie to samo jak stwierdzenie, że Polacy są po prostu głupi. Gdyby byli bowiem mądrzy, to wybrali by do rządzenia mądrzejszych spośród siebie.
                        • hannl Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 03.12.12, 12:30
                          tbernard napisał:

                          > > Podałem jednak warunek nie do spełnienia przy mentalności polskich urzędn
                          > ików i
                          > > policji.
                          >
                          > Zaborów już dawno nie ma. Okupacji oraz przyjaźni wasalnej jak w komunie też. P
                          > olscy urzędnicy to Polacy tak jak wybierani Polacy sprawujący władzę. Krytyka m
                          > entalności władzy i urzędasów, to w zasadzie to samo jak stwierdzenie, że Polac
                          > y są po prostu głupi. Gdyby byli bowiem mądrzy, to wybrali by do rządzenia mądr
                          > zejszych spośród siebie.

                          W innym watku mentalnosc ta nawet zostala smialo zdiagnozowana jako mentalnosc "wschodnia".
                          Moje pytanie, gdzie owi urzednicy i policjanci sie rodza, ucza i na jakich wzorcach wychowuja i socjalizuja wywolalo konsternacje i szereg unikow z powodu.... nieznajomosci "socjologii".
                    • edek40 Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 28.11.12, 10:46
                      > Nieszczęśliwe wypadki są i będą. Jednak prędkość maksymalizuje ich skutki

                      To truizm nie posuwajacy kwestii bezpieczenstwa do przodu. Niestety jest to oficjalna wykladnia naczelnych wladz partyjnych i panstwowych, ktore uczepily sie tego, bo choc "walka" nie przynosi radykalnej poprawy, to jest choc dochodowa i elementarnie prosta w poborze.

                      Przyklady wypadkow smiertelnych z minimalna predkoscia podalem jako antyteze "gloryfikowania" predkosci. Moje obserwacje bowiem, czynione od 25 lat i na naprawde duzym dystansie, swiadcza o tym, ze jezdzimy coraz wolniej i kulturalniej. Niestety, ani o krok bardziej madrze - zabijamy sie jak barany, ale wolniej. Ale o tym sie nie mowi w publikatorach, bo wyrobienie madrosci, ktorej brakuje rowniez z uwagi na to, co sam podnosiles - motoryzacji w pierwszym pokoleniu, wymaga wielkich nakladow i... madrosci wsrod tych, ktorzy madrosc maja krzewic.
                        • emes-nju Re: Ty walczysz o prawo do przekraczanie prędkośc 28.11.12, 11:35
                          mariner4 napisał:

                          > Nie wypatruję fotoradarów, tylko znaki drogowe.

                          W sytuacji, w której znaku nie ma albo "tylko" jest precyzyjnie zasłonięty (na DK12 znalazłem ograniczenie zasłonięte znakiem o kontroli radarowej - nie wiem jak zauważyłem znak), ta taktyka prędzej czy później doprowadzi do słusznego ukarania Marinera, szczególnie na nieznanej Marinerowi drodze :P
                            • emes-nju Re: To się zdarza, ale to efekt 28.11.12, 11:53
                              mariner4 napisał:

                              > polskich standardów pracy, a nie złośliwość policji.

                              Nie. To efekt zabudżetowanej łapanki na obywateli. Policja realizuje założenia budżetowe zgodnie z prawem czając się w miejscach łownych. Bo inaczej mogłoby się nie udać...
                              • jureek Re: To się zdarza, ale to efekt 28.11.12, 12:16
                                emes-nju napisał:

                                > Nie. To efekt zabudżetowanej łapanki na obywateli. Policja realizuje założenia
                                > budżetowe zgodnie z prawem czając się w miejscach łownych.

                                Tylko te miejsca łowne jak je nazywasz są prawie wszędzie, poza odcinkami wiecznie zakorkowanymi. A skoro takie miejsca są wszędzie, to policja nie ma innej możliwości, jak tylko w takich miejscach łapać.
                                Jura
                                • emes-nju Re: To się zdarza, ale to efekt 28.11.12, 12:20
                                  jureek napisał:

                                  > Tylko te miejsca łowne jak je nazywasz są prawie wszędzie, poza odcinkami wiecz
                                  > nie zakorkowanymi.

                                  Nie. Miejsca łowne to np. zabudowany lasem dwujezdniowy wyjazd z Warszawy w stronę Lublina i Terespola. Zagrożenie spowodowane jazdą 100 km/h jest mniejsze niż w innych lasach, bo las z jednej strony jest ogrodzony. A jechać trzeba 50 km/h i DLATEGO stoi tam fotoradar.
                                  • jureek Re: To się zdarza, ale to efekt 28.11.12, 12:28
                                    emes-nju napisał:

                                    > Nie. Miejsca łowne to np. zabudowany lasem dwujezdniowy wyjazd z Warszawy w str
                                    > onę Lublina i Terespola. Zagrożenie spowodowane jazdą 100 km/h jest mniejsze ni
                                    > ż w innych lasach, bo las z jednej strony jest ogrodzony. A jechać trzeba 50 km
                                    > /h i DLATEGO stoi tam fotoradar.

                                    No to różnimy się w definicji miejsca łownego. Dla mnie naturalną definicją jest taka, że miejsce łowne to takie, gdzie można praktycznie na okrągło łapać przekraczających prędkość. Czyli miejsca te są praktycznie wszędzie, oprócz odcinków, na których korki i tak nie pozwalają na rozwinięcie większej prędkości. Chciałbyś, żeby policja kontrolowała prędkość w takich miejscach, w których i tak nie da się jechać szybciej?
                                    Jura
                                    • emes-nju Re: To się zdarza, ale to efekt 28.11.12, 13:03
                                      jureek napisał:

                                      > Chciałbyś, żeby policja kontrolowała prędkość w takich miejscach, w
                                      > których i tak nie da się jechać szybciej?

                                      Chciałbym, żeby kontrolowała tam, gdzie da się jechać szybciej niż ograniczenie i jest to niebezpieczne.

                                      Przykład zabudowanego lasem wyjazdu z Warszawy nie spełnia tego kryterium - tam spokojnie, jak na setkach kilometrów innych dwujezdniówek w lesie! można jechać znacznie szybciej niż ograniczenie i NIE jest to niebezpieczne. Tam, czemu towarzyszy fotoradar, ograniczenie nijak nie ma się do rzeczywistości. Chyba że potrafisz mi jakoś wyjaśnić zasadność określania jako teren zabudowany kilku kilometrów lasu po obu stronach dwujezdniówki :P
                  • tbernard Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 30.11.12, 10:10
                    > Czy ta teza ma swiadczyc o tym, ze Polacy sa wyraznie glupsi jako narod od np.
                    > Dunczykow? Bo moim zdaniem stan rzeczy w Polsce swiadczy glownie o tym, ze wlad
                    > za nie ma zadnych pomyslow na zmiane tego stanu rzeczy.

                    Od dłuższego czasu żaden zaborca ani "przyjaciel" nie narzuca nam swoich namiestników na stołki do sprawowania władzy. Sami ich wybieramy, oni z naszych genów się wywodzą a nie Marsjańskich.
                • bimota Re: Jednak kiedy już dochodzi do wypadku, to 27.11.12, 15:46
                  > Przez 2 tygodnie mojego pobytu w Danii woziłem i odwoziłem szwagierkę z jakiego
                  > ś kursu. 25 km. Przez ten cały czas tylko 2 razy ktoś mnie wyprzedził na drodze
                  > . W normalnych warunkach drogowych. W Polsce to 2 razy ale na kwadrans.
                  > Po prostu zbyt dużo debili dostało kierownicę do ręki.


                  Znaczy w Polsce odwoziles w Danii ? No ale faktycznie - wyprzedzanie to niesamowity debilizm... Otrzasnales sie juz z tej traumy, czy mamy sie skladac na psychologa ? :P
                  • mariner4 Nie o to chodzi. 27.11.12, 16:55
                    Po prostu po co się spieszyć niepotrzebnie. Czy 2 minuty kogoś ratują? Czy nie można wyjechać odrobinę wcześniej?
                    Widocznie samochody podobnie jak smoking, pasują dopiero w 4 pokoleniu....
                    Ja ostatni mandat zapłaciłem 15 lat temu za złe parkowanie. I prawdę mówiąc wisi mi wysokość mandatów. Wielokrotnie widziałem sytuacje w których wlepiłbym kilka tysięcy PLN debilowi za kierownicą.
                    M.
            • emes-nju Re: Nadmierna prżedkość to nie jedyna przyczyna 27.11.12, 13:46
              mariner4 napisał:

              > wypadków. Jednak nie da się ukryć, że to podstawowa przyczyna
              > najtragiczniejszych wypadków.

              Bliższe rzeczywistości by było, gdybyś napisał, że duża prędkość jest przyczyną zgonów w wypadkach.

              Bo nawet w świetle polskich, mocno zafałszowanych danych, prędkość "odpowiada" tylko za ok. 1/3 wypadków. W tej statystyce są głównie kwiatki z gatunku "nadmierna prędkość i nieprawidłowe wyprzedzanie", "nadmierna prędkość i nieustąpienie pierwszeństwa". Itp. A prędkość może być według mnie uznana za przyczynę wypadku tylko wtedy, gdy jej wartość miała decydujący wpływ na fakt zaistnienia wypadku. To że ktoś w chwili wyprzedzania miał przekroczoną prędkość nie ma CHYBA wpływu na to, że trafił w jadącego z przeciwka nieszczęśnika, którego nie zauważył...
        • emes-nju Re: Łatwo można zaobserwować u Niemców 27.11.12, 13:16
          mariner4 napisał:

          > Remont autostrady. Jedna nitka wyłączona. Na tej, na której est ruch 2 stronny
          > ograniczenie do 80. W Polsce stoi 30 w takiej samej sytuacji.

          I to wzbudza w Niemcach niechęć do przestrzegania ograniczeń, a Polaków wręcz zachęca, bo nic tak nie cieszy jak całkowicie uzasadniona powolna jazda :P Na szczęście mamy pacaneum na takie problemy.

          30-tka na takim remoncie w Polsce jest bez wątpienia więcej niż uzasadniona (no bo ktoś nadzwyczaj fachowy i uprawniony ją zasadził!), a więc kaskadą po niej! I bezpieczeństwo będzie bliskie ideałowi. I to nic, że idealne bezpieczeństwo przy takim podejściu uzyskamy dopiero po uzyskaniu ideału kontroli, czyli sytuacji, w której wyjeżdżając spod jednej skrzynki, wjeżdżamy w pole rażenia kolejnej jak Polska długa i szeroka :P

          > To wiem. Ale mnie się wydaje, ze u nas w znaczniej części kierowcy są "pierwsze
          > j generacji". To znaczy ich rodzice auta nie mieli. Może to jest przyczyną?

          Bez wątpienia! Z motoryzacją na taka skalę ma w Polsce do czynienia w zasadzie dopiero drugie pokolenie. I, co najgorsze, KAŻDE z pokoleń nauczyło się jak waaadza gra z kierowcami w jakąś dziwną przepisologiczno-znakologiczną grę.

          > Samochód jako przedmiot kultu?

          Po pierwsze, JUŻ nie.

          A po drugie ja widzę jakąś sprzeczność w tym rozumowaniu. No bo jeżeli samochód ma być przedmiotem kultu, to spodziewałbym się dbania o niego, a nie szalenia z ryzykiem unicestwienia...
      • tbernard Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 09:57
        > ie nalezy wyciagac wnioskow z 2 przejazdow... Sa, oczywiscie, idioci chamsko wy
        > przedzajacy po to by stanac przed nami (albo obok) w kolejce na swiatlach, ale
        > to inny problem i nie rozwiaze sie go polskimi metodami radarowymi.

        Chyba chciałeś powiedzieć, że tylko nieliczni nimi nie są. Właśnie dla wytresowania tych szczurów jestem za tym aby radarować na potęgę.
        • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 12:02
          tbernard napisał:

          > Chyba chciałeś powiedzieć, że tylko nieliczni nimi nie są.
          > Właśnie dla wytresowania tych szczurów jestem za tym aby
          > radarować na potęgę.

          Tak, żeby swoje chamstwo zaczęli ćwiczyć przy nieco mniejszych prędkościach? O to chodzi, prawa?
          • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 12:09
            emes-nju napisał:

            > Tak, żeby swoje chamstwo zaczęli ćwiczyć przy nieco mniejszych prędkościach? O
            > to chodzi, prawa?

            Chodzi o więcej, o całkowite wyeliminowanie chamów z ruchu, ale i to to już byłby jakiś połowiczny sukces. Chamstwo przy mniejszej prędkości jest mniej niebezpieczne niż przy większej.
            Jura
            • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 12:11
              jureek napisał:

              > Chodzi o więcej, o całkowite wyeliminowanie chamów z ruchu

              Kaskadowym pomiarem prędkości? Naprawdę uważasz, że jakiekolwiek AUTOMATYCZNE kontrole będą miały jakikolwiek wpływ na chamstwo na drogach?
              • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 12:23
                emes-nju napisał:

                > Kaskadowym pomiarem prędkości? Naprawdę uważasz, że jakiekolwiek AUTOMATYCZNE k
                > ontrole będą miały jakikolwiek wpływ na chamstwo na drogach?

                Oczywiście, że jakiś tam wpływ mają.
                Jura
                  • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 12:35
                    emes-nju napisał:

                    > jureek napisał:
                    >
                    > > Oczywiście, że jakiś tam wpływ mają.
                    >
                    > Potrafisz mi to wyjaśnić?

                    Automatyczna kontrola potrafi wyłapać na przykład takiego, kto przekraczając prędkość chce się chamsko wepchnąć przed tych, którzy prędkości nie przekraczają.
                    Takie rzeczy trzeba Ci wyjaśniać?
                    Jura
                    • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 12:37
                      jureek napisał:

                      > Automatyczna kontrola potrafi wyłapać na przykład takiego, kto
                      > przekraczając prędkość chce się chamsko wepchnąć przed tych,
                      > którzy prędkości nie przekraczają.
                      > Takie rzeczy trzeba Ci wyjaśniać?

                      Oj tak!

                      Wyjaśnij mi jak W GĘSTYM RUCHU można przekraczając prędkość po chamsku wciskać się pod kogoś, kto jedzie prawidłowo w malej odległości za innym jadącym prawidłowo.
                      • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 12:48
                        emes-nju napisał:

                        > Oj tak!
                        >
                        > Wyjaśnij mi jak W GĘSTYM RUCHU można przekraczając prędkość po chamsku wciskać
                        > się pod kogoś, kto jedzie prawidłowo w malej odległości za innym jadącym prawid
                        > łowo.

                        Jak jedzie w małej odległości, to nie jedzie prawidłowo. Chamy wciskają się właśnie przed takich, którzy zachowują bezpieczną odległość.
                        Ja nie twierdzę, że automatyczne pomiary pomogą stuprocentowo pomogą w walce z chamstwem. Ale nie zgadzam się też z Twoją tezą, że w żaden sposób nie mają wpływu.
                        Jura
                        • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 13:53
                          jureek napisał:

                          > Jak jedzie w małej odległości, to nie jedzie prawidłowo.

                          Jak się jedzie powoli, to nie trzeba utrzymywać dystansów autostradowych. Przy 50-tce wystarczy dystans niewystarczający do tego, żeby wciskacz mógł wyhamować już z prędkości rzędu 70-80. Czyli proceder wciskania w gęstym ruchu (tylko wtedy dochodzi do wciskania - jak ruch jest luźniejszy mamy do czynienia raczej ze zmiana pasa :P ) możliwy jest przy niewielkich różnicach prędkości. Jeżeli więc kolumna, w która cham po chamsku chce się wcisnąć jedzie dokładnie z przepisowa prędkością, to wciskacz ma duże szanse nie załapać się na zdjęcie. Przynajmniej w Polsce, gdzie fotoradary "darują" 10 km/h, a do tego zwykle ustawione są z większym marginesem niż 10 km/h
                          • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 14:37
                            emes-nju napisał:

                            > jureek napisał:
                            >
                            > > Jak jedzie w małej odległości, to nie jedzie prawidłowo.
                            >
                            > Jak się jedzie powoli, to nie trzeba utrzymywać dystansów autostradowych.

                            To chyba jasne, że odległość zależy od prędkości.
                            Ale nawet przy pięćdziesiątce powinno to być wg niemieckich przepisów 25 metrów, no niech będzie chociaż 15, a to jest odległość, w którą wyprzedzający spokojnie się wepchnie. Piszesz, że do wepchnięcia się potrzebuje taki zwolnić, więc fotoradar go nie złapie. Czyli chamstwo jest tylko wtedy, gdy wepchnie się bezpośrednio przed Ciebie, a jak minie jeszcze kilku jadąc grubo ponad dozwoloną i wepchnie się dopiero parę samochodów przed Tobą, to to już nie jest chamstwo?
                            Jura
                            • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 14:59
                              jureek napisał:

                              > niech będzie chociaż 15, a to jest odległość, w którą wyprzedzający
                              > spokojnie się wepchnie.

                              Ale NIE jadąc 20-30 kmh szybciej niż kolumna, a dopiero od takich wartości przekroczenia prędkości można się spodziewać szczau z fotoradaru.
                              • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 15:11
                                emes-nju napisał:

                                > Ale NIE jadąc 20-30 kmh szybciej niż kolumna, a dopiero od takich wartości prze
                                > kroczenia prędkości można się spodziewać szczau z fotoradaru.

                                Przeczytałeś, co napisałem dalej? Radar nie musi go strzelić akurat wtedy, jak się wciska wcześniej zwolniwszy. Radar może go strzelić wcześniej, gdy wyprzedza ze znacznie większą prędkością, żeby później się wcisnąć.
                                Nie odpowiedziałeś na pytanie, czy jego chamstwo jest mniejsze przez to, że wciśnie się nie bezpośrednio przed Ciebie, tylko kilka lub kilkanaście samochodów przed Tobą?
                                Jura
                                • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 30.11.12, 15:48
                                  jureek napisał:

                                  > Przeczytałeś, co napisałem dalej? Radar nie musi go strzelić akurat wtedy, jak
                                  > się wciska wcześniej zwolniwszy. Radar może go strzelić wcześniej, gdy
                                  > wyprzedza ze znacznie większą prędkością, żeby później się wcisnąć.

                                  Nie sądzę, żeby wciskacz zauważył koincydencję :)

                                  > Nie odpowiedziałeś na pytanie, czy jego chamstwo jest mniejsze przez to, że
                                  > wciśnie się nie bezpośrednio przed Ciebie, tylko kilka lub kilkanaście
                                  > samochodów przed Tobą?

                                  Nie odpowiedziałem, bo mam w głębokim poważaniu gdzie się wciśnie. jeżeli będzie umiał wcisnąć się pode mnie tak, że nie będę musiał potem zbirać gałek ocznych z szyby, to niech se wjeżdża. Świata nie zmienię. Fotoradary raczej też nie.
    • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 12:51
      mariner4 napisał:

      > Zaraz pewnie posypią się gromy na pomysłodawców tej metody.

      Nie będę sypał gromów, bo podoba mi się ta metoda. Trzeba oduczyć kierowców takich zachowań, że mija się fotoradar i rura.
      Obawiam się tylko, że zaraz nasi szanowni posłowie, którzy też lubią sobie przydepnąć (a immunitet nie jest wieczny), uchwalą nakaz specjalnego oznaczania takich kaskadowych pomiarów i całą ideę, żeby wreszcie zacząć zwracać uwagę na znaki, a nie fotoradary, szlag trafi.
      Jura
      • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 13:02
        Każdy poprzedzony informacją pomiar prędkości ma jedna wadę. Kierowca więcej uwagi poświęca zegarowi niż drodze.

        A najgorsze jest to, co na szczęście znika z dróg - znak informujący i zamaskowany fotoradar. Mimo że jeżdżę raczej przepisowo, łapię się na próbach wypatrzenia szarej skrzynki. Raczej nie wpływa to korzystnie na bezpieczeństwo.

        Wielokrotnie pisałem, że żeby kontrola prędkości miała jakiś (poza fiskalnym) sens, musi być całkowicie niewidoczna dla kierowcy. Nie znasz dnia, ani godziny. Tylko, że jest pewien haczyk i nie polega on na obawie parlamentarzystów o gasnący immunitet. Problem tkwi w jakości oznakowania i jego racjonalności. Jeżeli kierowcy zaczną być łojeni z zaskoczenia i w różnych miejscach, wkrótce, z powodu odebrania PJ, zabraknie "chętnych" do zasypywania dziury budżetowej... No bo nie trzeba być malkontentem, żeby spodziewać się, że np. na odcinku działającego pomiaru kaskadowego ktoś zajumie dość istotne ograniczenie. Albo ograniczenie jest, ale skrzyżowanie, które bez spojrzenia w dokumentację i dokonania badań nawierzchni oraz pomiarów WYGLĄDA na odwołujące, w istocie jest tylko dwujezdniowym dojazdem do zakładu przemysłowego za lasem i ograniczenia nie odwołuje... :P
      • edek40 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 13:02
        > Nie będę sypał gromów, bo podoba mi się ta metoda. Trzeba oduczyć kierowców tak
        > ich zachowań, że mija się fotoradar i rura.

        Znak bedzie mial napis "Odcinkowa kontrola predkosci". Luzik.

        Najprostsza metoda wymuszenia jazdy zgodnie z przepisami moglo byc wydanie 15 mln na realizacje zintegrowanego systemu kierowania ruchem. Otoz utrzymywanie wskazanej na znaku predkosci, bylaby premiowane przed sygnalizatorem, na ktorym paliloby sie zielone. W tej chwili to loteria.

        > Obawiam się tylko, że zaraz nasi szanowni posłowie, którzy też lubią sobie przy
        > depnąć (a immunitet nie jest wieczny), uchwalą nakaz specjalnego oznaczania tak
        > ich kaskadowych pomiarów i całą ideę, żeby wreszcie zacząć zwracać uwagę na zna
        > ki, a nie fotoradary, szlag trafi.

        Czy aby nie myli Ci sie idea spowolnienia kierowcow (chocby tylko na odcinku wskazanym na znaku) z idea zapelnienia budzetu?
      • klemens1 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 13:04
        > całą ideę, żeby wreszcie zacząć zwracać uwagę na znaki, a nie fotoradary, szlag trafi

        Jak liczba znaków się zmniejszy (a już są przymiarki do tego) i będą ustanawiane przez fachowców, a nie przez prl-owskich urzędników z takąż mentalnością (to tego niestety nie ma przymiarek), to wtedy ta idea będzie miała sens.
      • emes-nju Re: I dalsze udoskonalenia: 27.11.12, 16:28
        No i git. Przez jakiś czas łapać się będzie sporo kierowców. Potem coraz mniej, bo po zaobserwowaniu jednej skrzynki, większość kierowców, z pożytkiem dla bezpieczeństwa! będzie wypatrywać kolejnych. Po trzeciej da buta. Potem będą 4, 5, 10 szt. aż do zasiania na poboczach radarów co 100 m. Ale to nie za naszego życia :P
        • nazimno Mali chlopcy maja male zabawki. 27.11.12, 16:39
          Duzi tez maja swoje, adekwatne do ambicji.

          Zamowienia na radary to jest to, co misie lubia najbardziej.
          Na duzo radarow, bardzo duzo.

          To zaczyna byc podobne do przedsiewziec takich jak ekrany akustyczne, koniecznosci posiadania gasnic w samochodach, obowiazku jazdy na swiatlach w dzien,
          wymiany zarowek tradycyjnych na CFL (fluorescencjne), zakazu uzywania
          termometrow rteciowych w lecznictwie i jeszcze paru innych, ktorych
          juz mi sie nie chce przytaczac.

          "Doce vita" - to wlasnie jest to.
          • nazimno Malo znasz realia. 27.11.12, 16:54
            Przyklady niejasnego oznakowania miejsc-pulapek sa dostepne na peczki.

            Moze Ci sie nawet wydawac, ze jedziesz "zgodnie".
            Potem sie przekonasz, ze Ci sie na 100% tylko wydawalo.
            • mariner4 Jeżeli kilkadziesiąt lat za kółkiem to 27.11.12, 17:01
              mala znajomość realiów, "debeściaku".
              O oznakowaniu wiem. Ale jak nie można apelami, to wymusiłbym przestrzeganie przepisów drakońskimi karami. Zero pobłażania. Mój dobry kolega zginął przez takiego 20 letniego "debesciaka". Byłem na rozprawie w sadzie. Ja bym tego gó...arza skasował, gdybym był bratem mojego kolegi. Tylko apelowałem do niego o spokój. Ten śmierdzący kawałek g.... dostał wyrok w zawiasach.....

              M.
              • nazimno Widzisz, drogi interlokutorze, ... 27.11.12, 17:08
                Nadymac sie duma nie ma co. Podobnie - chwalic swojego ogonka tez nie ma co.

                Realia znam na wylot - i co z tego?

                W przeciwienstwie do Szan. Pana nie mam zamiaru wykonywac samosadow.

                To, ze "dostal wyrok w zawiasach" jest skutkiem sparszywialego orzecznictwa,
                a takze tresci skodyfikowanych w tzw. "prawie".

                I radary tu nic nie pomoga, ani nieczego nie zmienia

                Wlasnie dales na to przyklad.






                • mariner4 Nie w tym rzecz. Ten sprawca wypadku 27.11.12, 17:16
                  pewnie też dowodził nonsensowności ograniczeń prędkości.
                  Wyobraźnia to nie jest domena "debeściaków".
                  Zresztą z takim zdaniem spotykam się nie tylko na forum. W rozmowach też.
                  Ale jak się już coś stanie, to jest płacz.
                  Jak przepisy są złe, to należy je zmieniać, a nie łamać.
                  Sądzisz, że tylko autorzy przepisów są głupi? To jest przeciętny poziom Polaków. Od tego trzeba zacząć.
                  M
                  • nazimno Cos pomieszales. 27.11.12, 17:26
                    A gdzie ja napisalem cos, z czego moglbys wnioskowac, za ja jezdze
                    niezgodnie z ograniczeniami?

                    Noooo, pokaz to miejsce.


                    Ja jedynie zwracam uwage na dyskusyjnosc rozwiazan.

                    Polecam tee informacje, wprawdzie z innego kraju, ale jakze odmienna
                    we wnioskach:

                    camerafraud.wordpress.com/2010/02/10/avondale-police-chief-no-correlation-between-cameras-and-accident-reduction-program-canceled/
                    PS
                    Wniosek jest taki, ze lepiej jest

                    wprowadzic rozwiazania techniczne i organizacyjne,
                    zmierzajace do rzeczywistej poprawy bezpieczenstwa,


                    niz

                    wprowadzac penalizacyjne formy wymuszania zachowan kierowcow.

                    I o te roznice w mentalnosci szlo.






              • emes-nju Re: Jeżeli kilkadziesiąt lat za kółkiem to 27.11.12, 17:46
                mariner4 napisał:

                > Zero pobłażania.

                W polskich warunkach owo zero pobłażania oznacza, że emes niedawno zapłacił mandat za wjazd pod niewidoczny zakaz ruchu, przy czym niepobłażający pan milicjant absolutnie zgadzał się z tym, że znaku nie widać. Wczoraj widziałem jak karali kierowcę, który przekroczył całkowicie niewidoczna ciągłą linię.

                Sorry, ale dopóki na drogach będzie odbywać się będzie budżetołatająca łapanka na kierowców, a nie będzie ŻADNEJ kontroli nad jakością i bezpieczeństwem dróg (Kontrola NIK wykazała, że zarządcy w ogóle nie kontrolują podległych im dróg!), KAŻDY będzie musiał co jakiś czas zapłacić.

                A najbardziej boli jak płaci się za CZYJEŚ olewanie roboty :/ Wiem to z autopsji - dostałem już dwa mandaty. Jeden za nie moje przekroczenie prędkości i policjanci doskonale o tym wiedzieli, ale zatrzymali przecież jadącego prawym pasem, a nie tego, który go ze świstem wyprzedzał. Ich odwaga ma swoje granice, a skoro na radarze jest wynik pomiaru i sportowy samochód na prawym pasie, to po co rzucać się do zatrzymania pędzącego lewym?. Drugi za wjazd pod niewidoczny znak. Mam poczucie, że dwa razy złapałem po pysku. Mój legalizm został mocno naruszony - po tych akcjach zacząłem mniej pilnie zwracać uwagę na znaki i ograniczenia. Po co? Nawet jak to robisz, to się załapiesz.

                Jestem pewien, że takich załapujących się co najmniej wątpliwie są tysiące - suma olawactwa policji (idącej na łatwiznę w celu wyrobienia planu) i zarządców dróg z dziura budżetową do załatania, robią swoje. Zero, k... mac, tolerancji! :/

                I to wszystko oczywiście dla bezpieczeństwa!

                Naprawdę w to wierzysz?
            • jureek Re: Malo znasz realia. 27.11.12, 18:35
              nazimno napisał:

              > Przyklady niejasnego oznakowania miejsc-pulapek sa dostepne na peczki.
              >
              > Moze Ci sie nawet wydawac, ze jedziesz "zgodnie".
              > Potem sie przekonasz, ze Ci sie na 100% tylko wydawalo.

              Straszycie mnie już od lat, że kiedyś przekonam się, że trzymanie się ograniczeń wcale nie uchroni przed mandatem z fotoradaru, no i jakoś do tej pory nic takiego mnie nie spotkało. Nie przeczę, że jest trochę ograniczeń od czapy, ale po pierwsze nie na tyle, żeby w istotny sposób wpływały one na czas przejazdu, a po drugie nie widziałem jeszcze, żeby w takich miejscach z ograniczeniami od czapy stały fotoradary.
              Tak więc jak na razie sprawdza się przyjęta przeze mnie taktyka zwracania uwagi na znaki zamiast wypatrywania fotoradarów.
              Jura

              • misiek4111 Re: Malo znasz realia. 27.11.12, 22:20
                Kurde, też mam pecha, ok 3 tys. km/mies i nic. Nie mam CB, nie wypatruję fotoradarów, nigdy nie zostałem namierzony ani przez policję, ani przez "wredną" straż miejską. Na Słowacji byłem ok. 100 razy i pomimo "polowań na Polaków" też nic. Zacząłem właśnie 34 rok jazdy, nigdy żadnej stłuczki. I wcale nie uważam się za mistrza, po prostu przestrzegam procedur na drodze czyli przepisów. Mandaty miałem 4, 2 za parkowanie, 1 za zapomnienie dow. rej. i 1 za prędkość w 88r. w YU. No ale wtedy jeszcze byłem na etapie, że to nie prędkość zabija.
                W Polsce powinno być 5x więcej FR, mandaty powinny być takie jak na Słowacji czy w Czechach czyli też ok. 5x wyższe, pomysł z oznakowaniem wszystkich FR to pomyłka. No i policja nie powinna działać jakby była sponsorowana przez producentów i dystrybutorów CB.
                Raczej dobrze znam realia i Polsce i w innych krajach.
                • emes-nju Re: Malo znasz realia. 28.11.12, 13:52
                  misiek4111 napisał:

                  > Kurde, też mam pecha, ok 3 tys. km/mies i nic.

                  Masz fart. Najprawdopodobniej jak na razie, czego oczywiście nie życzę (nic tak nie upadla jak otrzymanie niesłusznej kary).

                  Ja, mimo że od jakiegoś czasu jeżdżę autem znacznie mniej niż kiedyś, mam już dwa całkiem niesłuszne mandaty na koncie.

                  Też nie mam CB i raczej, ze świadomością, że jadę za szybko, nie wypatruje fotoradarów. I właśnie dlatego, zważywszy na jakość oznakowania, prędzej czy później mandat zapłacę. Bo znaku nie będzie albo będzie tylko zasłonięty przez inny, "ważniejszy" znak (w tym również przydrożny baner informujący o urokach świeżonki :P ), a ja będę jechał tyle, ile według mnie powinienem :/ Zapłacę na pewno. Bo od przyszłego roku maszynek będzie kilkakrotnie więcej niż teraz, a poprawy oznakowania raczej bym się nie spodziewał.
                • edek40 Re: Malo znasz realia. 28.11.12, 19:52
                  > Kurde, też mam pecha, ok 3 tys. km/mies i nic. Nie mam CB, nie wypatruję fotora
                  > darów, nigdy nie zostałem namierzony ani przez policję, ani przez "wredną" stra
                  > ż miejską. Na Słowacji byłem ok. 100 razy i pomimo "polowań na Polaków" też nic
                  > . Zacząłem właśnie 34 rok jazdy, nigdy żadnej stłuczki. I wcale nie uważam się
                  > za mistrza, po prostu przestrzegam procedur na drodze czyli przepisów. Mandaty
                  > miałem 4, 2 za parkowanie, 1 za zapomnienie dow. rej. i 1 za prędkość w 88r. w
                  > YU. No ale wtedy jeszcze byłem na etapie, że to nie prędkość zabija.
                  > W Polsce powinno być 5x więcej FR, mandaty powinny być takie jak na Słowacji cz
                  > y w Czechach czyli też ok. 5x wyższe, pomysł z oznakowaniem wszystkich FR to po
                  > myłka. No i policja nie powinna działać jakby była sponsorowana przez producent
                  > ów i dystrybutorów CB.
                  > Raczej dobrze znam realia i Polsce i w innych krajach.

                  Nie kazdy ryckajacy sie bez zabezpieczen dostanie syfa. Jednak intensyfikacja prob w roku 2013 nie daje gwarancji, ze wciaz sie uchowa. Ba, nawet jak zaopatrzy sie w prezerwatywe, przy dostatecznej ilosci prob w koncu trafi i na zarazonego partnera i dziurawa gumke. Ale dzis moze sie przechwalac...
              • klemens1 Re: Malo znasz realia. 28.11.12, 08:48
                > nie widziałem jeszcze, żeby w takich miejscach z ograniczeniami od czapy stały fotoradary.

                Ja dwa razy widziałem fotoradar na ograniczeniu nie od czapy.
                Zobacz gdzie są poustawiane nowe superfotoradary w W-wie - ciekawe czy twoja statystyka odczapowości ustawiania fotoradarów się zaburzy.
              • emes-nju Re: Malo znasz realia. 28.11.12, 10:47
                jureek napisał:

                > Straszycie mnie już od lat, że kiedyś przekonam się, że trzymanie się
                > ograniczeń wcale nie uchroni przed mandatem z fotoradaru, no
                > i jakoś do tej pory nic takiego mnie nie spotkało

                Bo fotoradarów (i mobilnych punktów pobory reketu) wciąż jest mało.

                A jak będzie tyle, żeby minister Rostowski się cieszył z wpływów do budżetu, KAŻDY prędzej czy później się załapie. Nie ma mocnych. Wskazują na to zresztą statystyki pokazujące, że w baaaardzo niezdyscyplinowanej Polsce odsetek kierowców ukaranych mandatem jest wielokrotnie niższy niż w bardzo zdyscyplinowanej Szwajcarii. A wieść gminna niesie, że drogi w Szwajcarii są deczko lepiej oznakowane i zorganizowane niż w Polsce...
              • emes-nju Re: Obaj wiemy o co chodzi, więc nie wydziwiaj. 27.11.12, 17:30
                Nie wydziwiam. Policja i straszacy najchętniej "dbają o bezpieczeństwo" tam, gdzie najłatwiej. Zabudowana lasem dwujezdniówka, "stałe" ograniczenie z powodu ciągnącego się remontu. A także miejsca, które z jakichś powodów powodują niejasności - z odwoływaniem (lub nie) ograniczeń przez skrzyżowanie na czele. Pominę kontrole w miejscach, w których ktoś zajumał znak, bo na szczęście, z wyjątkiem dróg lokalnych, statystycznie nie jest to problem. (Choć rzadko obecny tu teraz Mejson został na DK zatrzymany za jazdę 90-tką w terenie zabudowanym, w który nie wjechał. Na szczęście pamiętał, że nie było znaku i policjantom to pokazał. Gdyby dostał mandat z magicznej skrzynki, to musiałby go zapłacić).

                Niestety jakość (merytoryczna i techniczna) oznakowania jest taka, że KAŻDY prędzej czy później coś całkiem bez winy złapie. I wbrew pozorom jeżdżący przepisowo maja dużą szanse. Piraci na widok skrzynek bardzo często (pokazują to wyniki badań) hamują do ok. 50 km/h, a potem dają buta (jak kaskady wejdą do stałego repertuaru, buta dawać będą po minięciu trzeciej :P ). Jeżdżący we własnym mniemaniu przepisowo, jak nie widzą powodu, nie hamują. A co jakiś czas powinni... Bo np. znaku nie było, albo był "tylko" precyzyjnie zasłonięty przez... znak informujący o kontroli radarowej (zaobserwowane na DK12) :P
                • jureek Re: Obaj wiemy o co chodzi, więc nie wydziwiaj. 27.11.12, 18:41
                  emes-nju napisał:

                  > Niestety jakość (merytoryczna i techniczna) oznakowania jest taka, że KAŻDY prę
                  > dzej czy później coś całkiem bez winy złapie. I wbrew pozorom jeżdżący przepiso
                  > wo maja dużą szanse. Piraci na widok skrzynek bardzo często (pokazują to wyniki
                  > badań) hamują do ok. 50 km/h, a potem dają buta (jak kaskady wejdą do stałego
                  > repertuaru, buta dawać będą po minięciu trzeciej :P ). Jeżdżący we własnym mnie
                  > maniu przepisowo, jak nie widzą powodu, nie hamują. A co jakiś czas powinni...
                  > Bo np. znaku nie było, albo był "tylko" precyzyjnie zasłonięty przez... znak in
                  > formujący o kontroli radarowej (zaobserwowane na DK12) :P

                  Jakoś to Twoje krakanie się nie sprawdza.
                  Jura
                • mariner4 Ale nie ma innego wyjścia jak przestrzeganie 27.11.12, 19:09
                  przepisów. Inaczej każdy będzie je interpretował jak chce.
                  Podam przykład.
                  Mieszkam przy prostym i płaski odcinku drogi w górach. Jak tą drogę wyremontowali, to zaczął się problem ze "ścigantami". Zrobił się wręcz horror. Napisałem pismo o fotoradar. Przyjeżdżali, sprawdzali i przysyłali pisma. Sprawę dobrze udokumentowałem fotograficznie i filmowo. Dzisiaj fotoradar stoi i jest spokój. Trochę to trwało.
                  Pewnie nazwiecie mnie "Kapusiem".
                  M.
    • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 27.11.12, 19:17
      Gdy czytałem ten wątek, nasunęła mi się tak refleksja. Prawidłowością na tym forum jest to, że gdy tylko pojawi ktoś, komu nie przeszkadzają fotoradary, to zaraz jest on przekonywany, że nie warto starać się jeździć zgodnie z przepisami, bo i tak każdy prędzej czy później dostanie mandat za niewinność. Tak się zastanawiam, jaki cel ma to przekonywanie?
      Jura
        • jureek Re: Nie rozumiem tego, bo mnie fotoradary zupełni 27.11.12, 19:49
          mariner4 napisał:

          > nie przeszkadzają. I wcale nie mam złych czasów przejazdu.

          Też kiedyś jeździłem z "vatem", czyli 10-20 kmh ponad prędkość dozwoloną. Teraz nawet tego "vatu" nie dokładam i też na czasy przejazdu nie narzekam. Za to jazda bez wypatrywania skrzynek jest o wiele mniej stresująca.
          Jura
          • edek40 Re: Nie rozumiem tego, bo mnie fotoradary zupełni 28.11.12, 11:03
            > Też kiedyś jeździłem z "vatem", czyli 10-20 kmh ponad prędkość dozwoloną. Teraz
            > nawet tego "vatu" nie dokładam i też na czasy przejazdu nie narzekam. Za to ja
            > zda bez wypatrywania skrzynek jest o wiele mniej stresująca.

            O ludzka naiwnosci. Pisalem Ci juz, ze i na Ciebie czeka jakis pomiar za znakiem, ktorego nie ma, albo jest niewidoczny. A wtedy, kolego, Twoj stres wzrosnie powyzej tego, czego doswiadczales, gdy jezdziles o VAT szybciej. Bo ja +VAT to jezdze juz tylko glownie w obszarach ledwo zabudowanych z widocznoscia tak rozlegla, ze zauwaze i fotoradar i patrol. A zlapali mnie za niewidzenie znaku. W tym wypadku niefortunnie postawionym, w miejscu w ktorym trudno w ogole oczekiwac ograniczenia.

            I przyjmijmy, ze zlapia Cie 500 km od domu. Nie dostaniesz nawet zdjecia. Pojedziesz, pewny swego, do sadu, a ten wykaze, ze jestes w bledzie. Zaprotestujesz, ze znaku nie bylo, bo Ty zawsze nawet mniej niz na znakach. Sad wyznaczy drugi termin, a rzeczoznawca obejrzy miejsce zbrodni. Pojedziesz ponownie i wiesz co? Na bank znak juz bedzie. Myslisz, ze mam zbyt bujna wyobraznie? Ona jest niczym w porownaniu z wyobraznia tych, ktorzy tak wysoko postawili poprzeczke dla sluzb, ktore teraz beda sie dwoic i troic, aby wplywy z mandatow wzrosly 100 razy w stosunku do tegorocznego "urobku"!!!

            Chyba ze uznasz, ze wszystko jest OK i Ty dokladasz sie do slusznej sprawy.
        • edek40 Re: Nie rozumiem tego, bo mnie fotoradary zupełni 28.11.12, 10:51
          > nie przeszkadzają. I wcale nie mam złych czasów przejazdu.

          Gdyby tylko mialy one jakis radykalny wplyw na bezpiecznenstwo.

          Bo, jak rozumiem, przyjmujesz do wiadomosci, ze wzrost liczby kontroli przy calkowitym olaniu kwestii oznakowania drog (co podnosi NIK w swoim raporcie) oznacza, ze prawdopodobienstwo zalapania sie na niesluszny mandat rosnie. Ja juz swoje "dziewictwo" w tej materii, za 200 zl, stracilem. Nie mam zludzen, ze kto jezdzi duzo, bedzie placil za bledy lub luki w oznakowaniu. Dla "sprawy" bowiem fakt czy znak fizycznie istnieje albo jest widoczny, jest drobiazgiem. Najwazniejsze jest to, czy jest na mapie. Ja zalapalem sie na oznakowanie, ktore jest stale zaslaniane wielkim ruchem, ograniczajace predkosc na dwujezdniowce w lesie. Jechalem stowka i na widok policji nie hamowalem. A, po tylu latach doswiadczen, powinienem. Oni bowiem nigdy nie stoja na "ustawowych", a ja po prostu za bardzo zaufalem temu, ze naprawde uwaznie obserwuje pobocza. Co oczywiscie nie znaczy, ze zawsze sie stosuje. Ale jesli sie nie stosuje z rozmyslem, to i zlapac sie nie daje, bo wiem ile mam jechac.
          • mariner4 Jeżdżę ok 30 Kkm rocznie i jakoś tego 28.11.12, 11:29
            nie widzę.
            Wiem o o oznakowaniu, o bzdurnych przepisach. To wszystko prawda, ale prawdą jest też fakt, że mandaty najbardziej lubią głupich.
            Gdyby to ode mnie zależało, to odebrałbym fotoradary straży miejskiej, czy gminnej. To jest "agro policja", robiąca więcej zła niż dobra. Dofinansował drogówkę.
            M.
              • mariner4 To po co bierzesz to do siebie? 28.11.12, 16:17
                Miałem na myśli, że większość mandatów otrzymuje określona kategoria kierowców. Tych co im się spieszy. Zawsze. Oglądając w TVN Turbo tłumaczących się głupio debili, dochodzę do wnioski, że mandaty są zna niskie. Trzeba wyeliminować z dróg idiotów.
                M.
                • edek40 Re: To po co bierzesz to do siebie? 28.11.12, 17:48
                  > Miałem na myśli, że większość mandatów otrzymuje określona kategoria kierowców.
                  > Tych co im się spieszy. Zawsze. Oglądając w TVN Turbo tłumaczących się głupio
                  > debili, dochodzę do wnioski, że mandaty są zna niskie. Trzeba wyeliminować z dr
                  > óg idiotów.

                  Moj mandat, czy to do czego przyznaje sie emes, to mandat dla glupka, ktory dal sie wmanewrowac w takowy. Mnie dorwali 300 km od domu. Grzecznie zaproponowali 200 zl i zgodzili sie ze mna, ze znaki istotnie sa zle widoczne, a w mojej jezdzie dalo sie zauwazyc to, ze jade dokladnie tak, jakbym znakow nie widzial. Mandat oczywiscie przyjalem, bo znaki sa zgodne i zatwierdzone, ale nie widoczne, a policji ich ustawienie wyraznie "pomaga" w ich ciezkiej i znojnej pracy.

                  Dlatego biore to do siebie.

                  W przyszlym roku zalozenia budzetowe naloza srednio na kazdy zarejestrowany pojazd okolo 70 zl mandatu. Ile z nich bedzie nalozone na glupkow takich jak ja?

                  Przy mnie te Twoje glupki, ktore zaledwie glupio sie tlumacza z wykroczenia popelnionego to drobiazg.
                    • edek40 Re: Nie da się obronić teza, że z powodu kiepskie 28.11.12, 19:24
                      > policji i przepisów wolno łamać ograniczenia.

                      Czy ja pisze, ze wolno?

                      Ty wyrazasz zadowolenie z kolejnych pomyslow wladz. Ja twierdze, ze robia sobie lapanki, ktore z poprawa bezpieczenstwa maja niewiele wspolnego, a napiety budzet bedzie sklanial do jeszcze wiekszego chodzenia na latwizne.

                      Obywatelom w kieszeniach ubedzie, a bezpiecznestwo... Nie wierze w to, ze same pomiary predkosci moga miec istotny wplyw na jego poprawe. Zmienic trzeba tu wszystko. Od mentalnosci samych kierowcow (ale nie tresowanych pomiarami na dlugich prostych z mozliwie absurdalnym ograniczeniem), podejscia policji do pracy po robienie drog bezpiecznych.
                      • mariner4 Jest wiele innych chamskich zachowań na drogach 28.11.12, 19:41
                        Moje "ulubione" to: Jadę za kimś w kolumnie i trzymam odległość bezpieczną i wtedy ktoś mnie wyprzedza i wciska mi się pomiędzy samochód poprzedzający mnie, na wcisk. Byle tylko o jedną pozycję w kolumnie się przesunąć. Mam coraz większa ochotę zamknąć tą przestrzeń.....
                        Gdyby taki palant się zabił, to nawet bym się nie zatrzymał, ale co winien jest kierowca jadący z przeciwka.
                        M.
                        • edek40 Re: Jest wiele innych chamskich zachowań na droga 28.11.12, 20:00
                          > Moje "ulubione" to: Jadę za kimś w kolumnie i trzymam odległość bezpieczną i w
                          > tedy ktoś mnie wyprzedza i wciska mi się pomiędzy samochód poprzedzający mnie,
                          > na wcisk. Byle tylko o jedną pozycję w kolumnie się przesunąć. Mam coraz więks
                          > za ochotę zamknąć tą przestrzeń.....
                          > Gdyby taki palant się zabił, to nawet bym się nie zatrzymał, ale co winien jest
                          > kierowca jadący z przeciwka.

                          A ja, kolego, rozwine Twoja mysl tylko o to, ze w tej kolumnie jedziemy ponizej dozwolonej, wiec Twoj ukochany fotoradar o kant d... potluc.

                          A ze takie zachowanie jest niebezpieczne? Sciganie go wymaga ruszenia majestatu z krzakow. A to nierentowne, bo wymaga, aby radiowozy byly w ruchu. Stawiamy wiec fotoradar, bo to jednorazowy wydatek, a potem same profity...
                            • emes-nju Re: Nie przypisuj mi miłości do fotoradaru 29.11.12, 11:33
                              mariner4 napisał:

                              > To jest raczej wrogość do szaleńców narażających innych na drogach.

                              Fotoradary bez policji na drogach szaleńców nie wyeliminują!!!

                              > Co do jakości pracy [policji to zgoda, ale jest to taki sam przeciętny poziom
                              > wykonywania obowiązków, jak średnia krajowa innych zawodów.

                              Widzę, że masz duża praktykę :P

                              Wszystko zależy od tego, co zwierzchnictwo uznaje za dobrze wykonana pracę. Ja, jako pracodawca, systemem kar i premii nie zmuszam pracowników do wyłudzania pieniędzy od klientów dzięki byle jakiemu wykonywaniu pracy lekko łatwo i przyjemnie, za to najniższym kosztem, bez oglądania się na konsekwencje. Upadłbym po pół roku. A zwierzchnictwo policji zmusza policjantów do wyrabiania "biznesplanu" BRD sp. z o.o. najmniejszym nakładem sił i środków, bez oglądania się na konsekwencje. Konsekwencje wyrażane rosnącymi wpływami do budżetu czemu NIE towarzyszy poprawa bezpieczeństwa.

                              Przyjmijmy więc, że policjanci pracują jak średnia z innych instytucji państwowych. To jest bliskie prawdy i pokazuje stosunek państwa do obywateli - dać z siebie jak najmniej (jak już nie ma innego wyjścia), wydoić do cna, a jak obywatel upadnie, to zepchnąć z drogi i szukać następnego do dojenia. Oczywiście dotyczy to tylko szaraczków, bo jest ich najwięcej.
                      • jureek Re: Nie da się obronić teza, że z powodu kiepskie 28.11.12, 19:46
                        edek40 napisał:

                        > Ty wyrazasz zadowolenie z kolejnych pomyslow wladz. Ja twierdze, ze robia sobie
                        > lapanki, ktore z poprawa bezpieczenstwa maja niewiele wspolnego,

                        Edek, a przypomnieć Ci, jak narzekałeś, że fotoradary mają taki skutek, że po ich minięciu naciska się na gaz? Teraz robi się coś, żeby takich zachowań oduczyć, ale to Ci też nie pasuje. I jak tu nie odnieść wrażenia, że najbardziej by Ci pasowało, gdyby w ogóle nie kontrolować przekraczania prędkości, no chyba że tylko w takich miejscach, gdzie ze względu na korki i tak przekroczyć się jej nie da.
                        Jura
                        • emes-nju Re: Nie da się obronić teza, że z powodu kiepskie 28.11.12, 19:58
                          jureek napisał:

                          > Edek, a przypomnieć Ci, jak narzekałeś, że fotoradary mają taki skutek, że
                          > po ich minięciu naciska się na gaz? Teraz robi się coś, żeby takich zachowań
                          > oduczyć

                          Eeee tam oduczyć! Co najwyżej nauczyć, że po jednej skrzynce trzeba szukać kolejnej :P

                          Fakt. Z obawy przed pomiarem kaskadowym, nawet jedna skrzynka będzie działała na większym dystansie. Ale to wszystko.
                        • edek40 Re: Nie da się obronić teza, że z powodu kiepskie 28.11.12, 20:03
                          > Edek, a przypomnieć Ci, jak narzekałeś, że fotoradary mają taki skutek, że po i
                          > ch minięciu naciska się na gaz? Teraz robi się coś, żeby takich zachowań oduczy
                          > ć, ale to Ci też nie pasuje.

                          Nie pasuje mi zawsze to samo - olanie ruchu drogowego jako takiego i koncentracja tylko na sciganiu predkosci.

                          Jednak co stoi na przeszkodzie, nacisniecie na gaz po minieciu OZNAKOWANEGO obszaru pomiaru?
      • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 11:07
        jureek napisał:

        > Prawidłowością na tym forum jest to, że gdy tylko pojawi ktoś, komu
        > nie przeszkadzają fotoradary, to zaraz jest on przekonywany, że nie warto
        > starać się jeździć zgodnie z przepisami, bo i tak każdy prędzej czy
        > później dostanie mandat za niewinność

        Po pierwsze ja osobiście próbowałem, oczywiście bezskutecznie, przekonać Marinera, że pomiar kaskadowy nie wytępi chamstwa z Polskich (a przede wszystkim warszawskich, bo jakoś tak się zgadało o mitycznych warszawskich chamach trąbiących na przyjezdnych) dróg.

        A po drugie. Wybacz. Jeżdżę stale od ćwierćwiecza. W tym czasie, bo jestem piratem i mordercą, otrzymałem dwa mandaty. I obydwa niesłuszne. I obydwa po tym, jak udowodniłem ich niesłuszność, jakoś magicznie się obniżały, żeby rachunek ekonomiczny skłonił mnie do przyjęcia mandatu, a nie posyłania sprawy do sądu.

        Sorry. Z mojego doświadczenia (zagorzałego, k..., legalisty) wynika, że KAŻDY może załapać się na niesłuszny mandat. A im więcej punktów poboru reketu, tym szansa większa. I napisze więcej - cały system, całkiem świadomie, skonstruowany jest tak, żeby wpływy były jak największe, a więc, żeby płaciło jak najwięcej kierowców. A więc płacić mają tzw. zwykli kierowcy. Bo piraci bardzo uważają - według badań serwisu Yanosik jadący znacznie za szybko przed radarem zwalnia na jego widok do ok. 50 km/h czy jest ograniczenie, czy nie. I to jest słuszna metoda! Bo ograniczenia może nie być, może być zasłonięte, może "zniknąć" w gąszczu innych znaków - tak wyglądają polskie drogi. Tak więc w realu najbardziej na mandat z fotoradaru narażeni są ci, którym z racji różnych racji tylko się wydaje, że jada przepisowo. Ja, Ty, zagrożony do niedawna utratą PJ Mejson, Edek za jazdę 100 km/h na dwujezdniówce w lesie (chyba na fotoradarówce), który był tak groźny, że wymagał ograniczenia do 70 km/h, którego Edek z jakiś powodów nie zauważył. Itp. Itd. Tak ma działać ten system. 1,6 mld. wpływów z mandatów nie zapewni garstka najgroźniejszych piratów! Ale 200 zł od emesa za wjazd pod niewidoczny zakaz ruchu razy kilka milionów takich wychlastanych po legalistycznym pysku emesów w skali kraju...
        • mariner4 Sparawa jakości oznakowania jest znana 28.11.12, 11:43
          Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że niesłuszne mandaty to margines.
          Jeżeli ktoś jedzie szybko, znacznie ponad dozwoloną i hamuje dopiero jak zobaczy ostrzeżenie, to się nie dziwię, że wpada w końcu.
          Jeżdżę z Naviekspertem i jestem ostrzegany na tyle ile tej nawigacji można wierzyć. Postępuję jednak zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania.
          Z reguły nie przekraczam prędkości, a jeżeli tak, to nieznacznie, bo nie gapię się na wskaźnik non stop
          Korzystam z funkcji CB tego systemu, ale nie wtedy, gdy chodzi o ostrzeżenie przed kontrolą drogową. Kiedyś błyskałem światłami. Teraz już nie. Za dużo morderców na drogach.
          Mówiąc o stanie dróg, to znacznie wzrosła liczba kraks na nowych autostradach i ekspresówkach. Kto jakiemuś idiocie każe jechać mi na zderzaku?
          Powtarzam, dla większości zwolenników ułańskiej jazdy, auto jest po prostu przedłużeniem fiuta.
          Inne zagadnienie to dosyć powszechnie przekonanie, że przepisy obowiązuje tym mniej, im droższe auto się posiada.
          M.
              • edek40 Re: Dawno temu moja żona miała kolizję w Nowej So 28.11.12, 17:56
                > Ale to nie zmienia faktu, że przepisy trzeba przestrzegać.

                Nie zmienia.

                Ale nie zabrania rowniez wyrazac swojej calkowicie niepochlebnej opinii dla takiej "walki" z piractwem. I dziwic sie, ze majac takie doswiadczenia wciaz masz jakiekolwiek zludzenia, ze ta walka to tak na prawde, a nie dla latwej kasy. Bo ja zludzen juz nie mam. A to powoduje, ze z wielka rezygnacja przyjmuje do wiadomosci, ze wycinki na naszych drogach jeszcze dluga beda faktem, skutecznie maskowanym "akcjami", zapowiedziami podwyzszenia czy zerowej tolerancji.

                Ja tego nie kupuje. To maszyna do robienia pieniedzy, z bezpieczenstwem majaca niewiele wspolnego. Samym bowiem radarami niebezpiecznych i chamskich zachowan nie wyeliminujesz. Ilosc zabitych w koncu sie ustabilizuje na wciaz wysokim poziomie i stanie. Bez nowych (i dostepnych dla wszystkich) drog, bez poprawy oznakowania drog, bez scigania wszystkich wykroczen, bez szeroko pojetej edukacji mowimy wylacznie o dochodowej czesci, ktora juz dawno nazwalem Bezpieczenstwem ruch drogowego sp. z o.o.
                • czwarty.wymiar edek40, masz 100% racji 30.11.12, 08:26
                  Masz rację. Niestety zawsze znajdą się naiwni, czy wręcz tzw. etatowi pożyteczni idioci, którzy podobnym akcjom przyklasną, łykając, że chodzi o jakiś szczytny cel, a nie o ordynarne łupienie kasy.
          • emes-nju Re: Sparawa jakości oznakowania jest znana 28.11.12, 12:09
            mariner4 napisał:

            > Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że niesłuszne mandaty to margines.

            U mnie 100%. W ciągu ćwierćwiecza zdarzyły mi się dwa mandaty, w tym dwa niesłuszne.

            Poza tym wielbiona przez Ciebie zasada "zero tolerancji" (skądinąd w słusznych warunkach bardzo słuszna) w polskich warunkach oznacza brak pouczeń, upomnień czy innych tego typu instrumentów za np. wjazd pod niewidoczny zakaz ruchu. Nie. Teraz za takie wykroczenie należy się pińcet i 5 pkt. I nie ma znaczenia, że znak niewidoczny! ZERO TOLERANCJI, Mać...
          • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 12:18
            bimota napisał:

            > CHWILA... ZA CO TE MANDATY I Z JAKIEJ KWOTY DO ILU CI OBNIZYLI ?

            Jechałem ok. 80 km/h (mgła była) jak pojawiła się 70-tka. Zacząłem zwalniać (nie hamować, bo blisko za mną coś jechało) i w tym momencie wyprzedziło mnie coś dużego. Chwile potem zobaczyłem miecz jedi i odczyt radaru - 112 km/h. Przez cała podróż nie przekroczyłem setki... Panowie zaproponowali mi pińcet. Ja oświadczyłem, że mam na pokładzie dwójkę świadków, że nie jechałem szybciej niż 80 km/h. Mandat za 112/70 spadł do 200 zł... Bo było to 100 km od miejsca zamieszkania więc policjanci wiedzieli, że nie będę jeździł.

            Wjechałem pod niewidoczny zakaz ruchu. Zatrzymali mnie. Zaproponowali pińcet. Oświadczyłem, że znak jest niewidoczny. Pan po... sorry, milicjant zgodził się ze mną! Miałem świadka, a więc mandat zmalał do 200 zł. Tu, wobec tego, że znak był, a jego niewidoczność nie ma znaczenia skoro jest zatwierdzony i zgodny, stwierdziłem, że 200 zł przyjmę. Milicjant psycholog wyczuł chyba, że za pińcet bym się kłócił.

            No i teraz jak jeszcze ze dwa-trzy razy zdarzy mi się poważne niezastosowanie do niewidocznego/nieistniejącego oznakowania (przejechanie przez niewidoczną ciągłą linie jest teraz w Warszawie na topie - od wczoraj widziałem kilka tego typu interwencji), stracę PJ. Bo jestem pirat. A może dlatego, że budżet w potrzebie...?
            • misiek4111 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 28.11.12, 23:12
              Miałeś 2 świadków i poddałeś sprawę bez walki? A w drugim przypadku wystarczyło zrobić zdjęcie i zaufać sądowi, świadka też miałeś. Jeśli nie ściemniasz, miałeś duże szanse, 100 km to nie argument. Na forum nie odpuszczasz nigdy, a tutaj...
              Ściemniasz.
              Za "zakaz wjazdu" jest 300 zł + 6pkt. Za 112/70 też nie "pińcet"
              • edek40 Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 09:37
                > Miałeś 2 świadków i poddałeś sprawę bez walki? A w drugim przypadku wystarczyło
                > zrobić zdjęcie i zaufać sądowi, świadka też miałeś. Jeśli nie ściemniasz, miał
                > eś duże szanse, 100 km to nie argument. Na forum nie odpuszczasz nigdy, a tutaj

                Czasem bywa tak, ze te 200 zl wyludzenia jest mniejszym kosztem niz udowodnienie swoich racji w sadzie. W Polsce z reszta znak moze byc niewidoczny. Wystarczy, ze jest zgodny i zatwierdzony. Stawia bowiem jakis polmozg znak na mapie tuz przy skrecie i on go swietnie widzi na tej mapie. To, ze kierowca nie moze go zauwazyc bez wysiadania z auta nie ma dla sprawy wiekszego znaczenia. Skoro bowiem wladza godzi sie, ze znaki mozna zaslaniac reklamami...
              • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 11:18
                misiek4111 napisał:

                > Miałeś 2 świadków i poddałeś sprawę bez walki? A w drugim przypadku
                > wystarczyło zrobić zdjęcie i zaufać sądowi, świadka też miałeś. Jeśli nie
                > ściemniasz, miałeś duże szanse, 100 km to nie argument.

                No i co z tego, że miałem duże szanse skoro koszt podróży do sądu i z powrotem, nie mówiąc od co najmniej jednym dniu wolnym, dość znacznie przekraczał wartość mandatu?

                > Ściemniasz.
                > Za "zakaz wjazdu" jest 300 zł + 6pkt. Za 112/70 też nie "pińcet"

                Masz w pamięci taryfikator? Ja nie. Pewnie dlatego, że jeżdżę tak, żeby nie musieć kalkulować :P

                Pan milicjant "zaproponował" pińcet, a potem, jak zacząłem mu wyjaśniać, że znak jest niewidoczny/nie ja przekroczyłem prędkość, okazał łaskę o zszedł do 200. Bo 200 zł jest właśnie taka barierą, poza którą ZE WZGLĘDÓW EKONOMICZNYCH nie bardzo opłaca się bić w sądzie. Chyba, że dla kogoś jest to punktowe być albo nie być. Nie mam tego problemu. Na razie. Już niedługo każdy będzie miał, bo takie są założenia budżetowe, którym sprzyja policyjne zero tolerancji i łapanki w miejscach łownych (vide "mój" niewidoczny zakaz ruchu, przy którym patrol stoi nad zwyczaj często).
                • jureek Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 11:21
                  emes-nju napisał:

                  > Nie mam tego problemu. Na razie. Już niedługo każdy będzie miał, bo tak
                  > ie są założenia budżetowe,

                  Znowu prorokujesz, a u mnie nadal noc :P
                  Mam zacząć grać w toto lotka?
                  Jura
                  • emes-nju Re: Kaskadowy pomiar prędkości 29.11.12, 11:48
                    jureek napisał:

                    > emes-nju napisał:
                    >
                    > > Nie mam tego problemu. Na razie. Już niedługo każdy będzie miał,
                    > > bo takie są założenia budżetowe,
                    >
                    > Znowu prorokujesz, a u mnie nadal noc :P

                    Nie prorokuję.

                    Rachunek prawdopodobieństwa nie pozostawia złudzeń. Jeżeli teraz zdarzają się przypadki co najmniej wątpliwe w pracy "organów", to po zwiększeniu liczby miejsc kontroli, bez żadnej poprawy infrastruktury (głównie oznakowania - jego zasadności, jakości, widoczności... istnienia) KAŻDY prędzej czy później się załapie.

                    Widać to po Europie - niby wszyscy grzeczni i prawie świeci, a jak się okazuje przeciętny zachodni kierowca ma na koncie kilkakrotnie więcej mandatów niż polski. I to w krajach, w których na ogół oznakowanie nie budzi większych wątpliwości (o sprzeciwie nie wspominając). A w Polsce w ostatnim opublikowanym raporcie o stanie dróg wyszło, że na każde 2 km drogi jest jedna poważna, zagrażająca bezpieczeństwu wada - w tym w oznakowaniu. Nie wspominając o moich ulubionych "odwołujących" skrzyżowaniach. Takich jak takie:

                    https://img593.imageshack.us/img593/2469/wysepka.jpg

                    Jak W NOCY stwierdzisz, że to coś, co zdecydowanie wygląda na skrzyżowanie ze wszystkimi szykanami (teraz sa tam już wysepki), nie jest skrzyżowaniem w myśl PoRD? Jak obronisz się przed mandatem jeżeli przed tym czymś ktoś zasadził ograniczenie (no bo skoro są wysepki, wydzielony pas do skrętu w lewo, to jest to poważne, ruchliwe skrzyżowanie i ograniczenie musi być)?