Dodaj do ulubionych

Występki za kierownicą

IP: *.rz.RWTH-Aachen.DE 24.11.04, 16:00
"Gdyby wszyscy kierowcy kierowali się antyczną zasadą festina lente"
a co to za zasada?
Obserwuj wątek
    • jarek-b Agresja... 24.11.04, 19:21
      ...a ja dodałbym jeszcze chamstwo. Dzisiaj jeden bezmózg w białej Pandzie zatrąbił na mnie, a następnie pokazał środkowy palec za to, że jadąc przed nim lekko przyhamowałem chcąc wpuścić przed siebie inny pojazd. Pojazd ten stał na lewym pasie i chciał ominąć autobus, który zatrzymał się na przystanku.
      Precz z chamstwem na drodze!
      • Gość: kierownica Re: Agresja... IP: *.dip.t-dialin.net 24.11.04, 19:47
        Ano!
        W Niemczech za coś takiego (obelżywe gesty) można beknąc nawet koło 1000 €...
        A szkoda ze w PL nie ma takich kar... Okazałoby sie jacy Polaczkowie są
        bogaci...
        • Gość: Włodek z Poznania jak mówić o przepisach gdy Policja jeździ 80-90kmh IP: *.238.97.246.adsl.inetia.pl 24.11.04, 22:51
          a raz w Poznaniu na ul. Grunwaldzkiej widziałem polcjanta zawracającego na
          przejściu dla pieszych przez tory tramwajowe na dwupasmowej ulicy. Nie chciało
          mu się w drodze z koszar na Promienistej do komendy na Rycerskiej podjechać 400
          m do ronda gdzie mógłby zawrócić. A na pewno nie spieszył się. Po prostu patrz
          punkt 10 w tekście.
          • Gość: Larry z wawy Re: jak mówić o przepisach gdy Policja jeździ 80- IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 23:31
            Racja, jeżdżę często Puławską, którą są dowożone patrole z koszarów w
            Piasecznie. Na terenie zabudowanym w dzień WSZYSTKIE policyjne suki (nie na
            sygnale) jadą 90-100km/h i to jest normalne. Nie potępiam ich. Ale śmieszny jest
            młodzszy aspirant jakiś tam. Społeczeństwo widać uznało, że godzi się na takie
            straty i tyle. Gdyby tak nie było to już byśmy mieli ustawowe i techniczne
            ograniczenie maksymalnej prędkości w samochodach i koniec problemu
            • Gość: fedain Re: jak mówić o przepisach gdy Policja jeździ 80- IP: *.pop.e / *.pop.e-wro.pl 25.11.04, 03:09
              Ludzie nie tyle przyzwyczaili się, ile są po protu głupi i pozbawieni wyobraźni.
              Każdy zakaz natomiat traktują jedynie jako pogwałcenie ich wolności. Większość
              kierowców zdaje się uważać, że przepisy ruchu drogowego istnieją tylko po to, by
              utrudnić im życie. Bo to przecież takie ważne, żeby być na miejscu pięć minut
              wcześniej. Że co, że można wyjechać 5 min. wcześniej? Nigdy! Przecież czas
              typowego kretyna jest bezcenny!
              • slon2002 Przyczyna: 98% Polaków to debile o IQ szympansów 25.11.04, 06:51
                Dowodzą tego statystyki ukrywane przed opinią publiczną.
                IQ studentów polskich zmalało o 1/3 w czasie 10 lat.
                • Gość: zz Re: Przyczyna: 98% Polaków to debile o IQ szympan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 08:36
                  Przesadzasz nie ogólniaj tylko 90 % Polaków to debile. A 10% to w miare
                  normalni ludzie i to niezależnie od wykształcenia. Bo w każdej grupie znajdują
                  sie debile i normalni.
                • Gość: hehe... Re: Przyczyna: 98% Polaków to debile o IQ szympan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 10:21
                  w ciągu ostatnich 10 lat chyba Twoje IQ spadło o 1/3. Jeżeli twierdzisz, że
                  dekadę temu IQ ludzi na studiach było o 33% wyższe, i zakładając, że taraz
                  średnia to ok. 110 [nie będąc wielkim optymistą], to powinniśmy mieć wielki
                  dobrobyt u nas w kraju, bo trochę tych ludzi pokończyło studia te 10 lat temu,
                  a ich inteligencję wyceniasz na min. 140 pkt. IQ [zaokrąglając do pełnych
                  dziesiątek w dół]. Jaki z tego wniosek - to byli sami egoiści, albo wszyscy
                  uciekli z kraju......... totalny bezsens :p
                  • Gość: Bart Re: Przyczyna: 98% Polaków to debile o IQ szympan IP: *.bci.net.pl 25.11.04, 10:38
                    Kolego, a czemu zakładasz, ze srednia obecnie to 110? Mam powazne watpliwosci
                    patrzac na te wszystkie prywatne uczelnie, ktorych jedynym celem jest zbijanie
                    kasy. Wydaje mi sie ze wartosc spadku o 33% jest jak najbardziej mozliwa. Dla
                    wyjasnienia: nie skonczylem studiow 10 lat temu, a prawde mowiac nadal jestem
                    studentem, choc juz z jednym dyplomem. Na studiach naspotykalem tez juz tylu
                    kretynow, ze nie mam watpliwosci, ze nie trzeba byc szczegolnie inteligentnym,
                    zeby sie na te studia dostac. Przyklad: Inzynieria Materialowa na UJ w Krakowie
                    24 osoby na 60 miejsc - wszystkie sie dostaly, inny - Astronomia, ta sama
                    uczelnia, tak malo chetnych, ze zrobili dodatkowa rekrutacje (w przypadku tego
                    pierwszego zreszta tez) - jezeli UJ bierze ludzi z lapanki, to co mozna
                    powiedziec o roznych prywatnych szkolach biznesu, ekonomi, informatyki itp.
                  • Gość: marba hahahahahahaha IP: 195.116.28.* 25.11.04, 10:41
                    Średnie IQ dziś i sto lat temu i za sto lat to zawsze będzie 100.
                    Zanim zaczniecie wymądrzać się o IQ, warto by było najpierw sprawdzić jak to
                    się liczy.
              • Gość: Joe Re: jak mówić o przepisach gdy Policja jeździ 80- IP: 217.98.123.* 25.11.04, 12:58
                Przestań pisac bzdury. Przejedź zgodnie z przepisami trase o długości 300km to
                zobaczymy co powiesz (napiszesz) i najlepiej niech to bedzie dzień roboczy z
                ciężarówkami i dużym natęrzeniem ruchu. Jak się zmieścisz w 7h to bedziesz
                szczęsliwy. Ja dla udowodnienia tej tezy orzejechałem 150km zgodnie z
                przepisami aby pokazac tym którzy twierdzili, że za szybko jeżdżę jak by to
                było. Juz po 50km prosili abym przestał bo się spóźnimy. Jechałem 3h45',
                normalnie zajmuje mi to max 2h i wcale nie przesadzam - zwalniam do 60-70 w
                terenie zabudowanym a poza jade 120-130km. Wyprzedzam jak jest miejsce a nie
                jak mi znaki pozwalają. Tak więc trochę pokory bo nie wierzą abyś jeżdził
                przepisowo.
            • Gość: DJM w-wa Re: jak mówić o przepisach gdy Policja jeździ... IP: *.ruch.com.pl / *.ruch.com.pl 25.11.04, 08:57
              Dzisiaj, na rondzie Daszyńskiego, policyjny radiowóz wyprzedzał mając gdzieś
              linie ciągłe i przepisy dotyczące wyprzedzania (oczywiście bez włączonego
              sygnału). Obserwuję, to samo co dzień. Skoro policja i straż miejska na codzień
              daje taki przykład, to ja się nie dziwię kierowcom "cywilnym". Przykład idzie z
              góry (nie tylko w polityce;). Może któraś z telewizji nagrałaby jakiś teledysk
              w "wyczynami" samochodów oznakowanych i puściła w jakimś programie
              typu "Uwaga". Co wy na to?
              • Gość: seldon Re: jak mówić o przepisach gdy Policja jeździ... IP: gateway.d* / *.mofnet.gov.pl 25.11.04, 09:22
                Wykroczenia popełniane przez policjantów - oczywiście, trzeba potępiać. Ale czy
                to pozostałych usprawiedliwia? Czy w związku z tym możemy nie stosować się do
                przepisów? To jest typowo polskie myślenie: "niech inni się zmienią, to ja też
                spróbuję". Czy świat nie byłby lepszy, gdyby każdy poprawianie tego świata
                zaczął od poprawienia siebie, nie warunkując tego tym czy inni też się
                poprawiają.
      • derduch Re: Agresja... 25.11.04, 07:57
        Na lewym pasie stał autobus na przystanku?????
      • Gość: prostaczek Re: Agresja... IP: *.dsl.pipex.com 25.11.04, 10:51
        Drogi Jarku B ...

        wlasciwie zgoda - PRECZ! ale nie tylko na drodze ...

        tylko tak OGOLNIE Precz z chamstwem .... i tyle!
      • Gość: uprzejmosc? Re: Agresja... IP: *.ast.warszawa.sint.pl 25.11.04, 12:23
        No może nie powinien Ci pokazywać palca, ale to, że ktoś Ci może wjechać w
        tyłek, i kolejni za Tobą przejeżdżający przez skrzyżowanie muszą z niewiadomych
        przyczyn się zatrzymać, bo jesteś uprzejmy. Facetowi za autobusem nic się nie
        stanie jak chwilę zaczeka.
        • Gość: cisza Re: Agresja...do uprzejmosc ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.12.04, 18:35
          Jaka predkosc, taka odleglosc
        • Gość: hm POPIERAM IP: 213.17.142.* 12.12.04, 17:30
          ...przedmówcę.
    • Gość: ryszard Re: Występki za kierownicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 19:32
      to wszystko prawda
    • Gość: technokrata Festa ... IP: *.dronet.gliwice.pl 24.11.04, 19:32
      Śpiesz się powoli.

      Bardzo zakompleksiona osoba to pisała. A może uważa że czytelnikami są jedynie
      absolwenci ogólniaków o profilu humanistycznym ?

      T.K.





      • Gość: sz Re: Festa ... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.11.04, 20:22
        Bez przesady. Z następnego zdania w artykule:

        "Z policyjnych statystyk wynika jednak jasno, że niewielu polskich kierowców
        potrafi spieszyć się powoli."

        można się domyślić, na czym ta zasada ma polegać.

        Poza tym polecam słownik Kopalińskiego: www.slownik-online.pl/
      • Gość: glupi kraj najgorsi sa piesi IP: *.client.comcast.net 24.11.04, 22:06
        widzi idiota nadjezdzajacy samochod i wpieprza sie na pasy. wystarczylo poczekac
        sekunde, samochod przejezdza i spokojnie mozna przejsc przez jezdnie. ale nie,
        polski pieszy wpie.. sie na jezdnie w ogole bez rozgladania sie czy cos
        jedzie czy nie. mialem taka sytuacje, tata z dzieckiem, spacerkiem bez zadnej
        uwagi na ruch samochodow wkracza tuz przed pedzacy samochod. ja po hamulcach,
        dzieki bogu ABS, staje centymetr od faceta a ten nieporuszony "przecieza to
        twoja wina" a ja mu na to, "przeciez moglem ciebie i twoje dziecko zabic" ale to
        go nie interesowalo. pospacerowal dalej. ku..! w polsce przechodnie to
        tragedia. no i druga tragedia to kierowcy wyprzedzajacy na trzeciego. totalny
        debilizm.
        • Gość: elve najgorsi sa tacy jak Ty IP: *.attu.pl 24.11.04, 22:14
          > widzi idiota nadjezdzajacy samochod i wpieprza sie na pasy. wystarczylo
          poczeka
          > c
          > sekunde, samochod przejezdza i spokojnie mozna przejsc przez jezdnie. ale nie,
          > polski pieszy wpie.. sie na jezdnie w ogole bez rozgladania sie czy cos
          > jedzie czy nie. mialem taka sytuacje, tata z dzieckiem, spacerkiem bez zadnej
          > uwagi na ruch samochodow wkracza tuz przed pedzacy samochod.

          nie wiesz do czego służą pasy? uwaga: służą pieszym do przechodzenia. ten facio
          miał pełne prawo tam wejść, a Ty miałeś obowiązek jechać powoli, a nie pędzić!
          to była Twoja wina, jak najbardziej!

          > a ja mu na to, "przeciez moglem ciebie i twoje dziecko zabic" ale t
          > o
          > go nie interesowalo.

          a ciebie interesowało? chyba nie, co? bo byś nie pędził, gdybyś o to dbał.
          wybacz, ale z tego co napisałeś wynika, że jestes typowym buraczanym polskim
          kierowcą.
          • Gość: misiu Re: najgorsi sa tacy jak Ty IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.11.04, 22:26
            Przez takich, jak Ty, jest tyle wypadków z udziałem pieszych i z ich winy.
            Pieszy NIE MA PRAWA wchodzić na jezdnię tuż przed nadjeżdżającym pojazdem.
            Poczytaj sobie kodeks drogowy, a dopiero potem zabieraj głos.

            • Gość: Włodek z Poznania ty również przeczytaj, ale uważnie IP: *.238.97.246.adsl.inetia.pl 24.11.04, 22:58
              jeśli pieszy zbliża się do przejścia stałym krokiem i jest widoczny już w
              odległości 3 m od przejścia, to może Tobie wejść nawet na maskę. On sygnalizuje
              zamiar przejścia i ma pełne pierwszeństwo. To o czym piszesz to sytuacja w
              której pieszy stoi sobie przy krawężniku i nagle rusza. Więc uważaj, gdyż to ty
              będziesz płacić mu np. 500PLN na miesiąc dożywotnio, a noga mu się zrośnie. To
              nie abstrakcja, tylko takie procesy to gratka dla młodych adwokatów - łatwy i
              zyskowny (kilka dodatkowych 500-setek na początek dla adwokata :-)
              • Gość: misiu Re: ty również przeczytaj, ale uważnie IP: 5.2.* / *.chello.pl 25.11.04, 08:01
                Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany
                zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z
                przejścia dla pieszych. Pieszy ZNAJDUJĄCY SIĘ NA TYM PRZEJŚCIU ma pierwszeństwo
                przed pojazdem.
                [...]
                Art. 14. Zabrania się:
                wchodzenia na jezdnię:
                a) bezpośrednio przed jadący pojazd, W TYM RÓWNIEŻ NA PRZEJŚCIU DLA PIESZYCH,

                Jeśli pieszy zbliża się do przejścia, to ma obowiązek zatrzymać się i
                sprawdzić, czy do przejścia nie zbliża sie pojazd i czy wejście na przejście
                nie spowoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego.
                Oprócz takiego idioty, który usłyszał, że "w TV mówili, że ma pierwszeństwo",
                mogą ponieść szkody również inni użytkownicy drogi.
                • Gość: Y;knaf Re: ty również przeczytaj, ale uważnie IP: *.netia.pl 25.11.04, 09:41
                  Witam

                  Panowie/Panie

                  Przez ponad 8 lat mieszkałem w Niemczech, w ówczesnych czasach musiałem zdać
                  dodatkowy egzamin aby uzyskać niemieckie prawo jazdy. W Niemczech za takie
                  zachowanie kiercy zabrano by prawo jazdy, przepisy dotyczące pieszych są bardzo
                  restrykcyjne i wystarczy, że pieszy idzie w pobliżu pasów, zrobi nieznaczy ruch
                  w kierunku pasów, kierowcy się zatrzymują, nikt nie ma pretensji jeżeli
                  człowiek ten zrezygnował z przejścia przez jezdnię. To kwestia wychowania i
                  podejscia do przepisów. U nas uważa się przepisy są po to żeby je łamać, tam po
                  ludzie uważają że przepisy są po to by obywatela chronić. W terenie oznaczonym
                  jako obszar osiedlowy lub w strefie ZONE 30 pieszy może iść środkiem drogi i
                  nie masz prawa na niego zatrabić tylko możesz pokornie za nim jechać. No i
                  podstawowa zasada, teren zabudowany to max 50km/h wtedy możesz zareagować na
                  czas i zatrzymać się przed przejściem. Zapraszam pana "buraka" na szkolenie
                  kierwoców w Niemczech.
                  • Gość: az Re: ty również przeczytaj, ale uważnie IP: *.co.uk 25.11.04, 13:12
                    Dokladnie to samo w UK. Na poczatku bylem w szoku gdy widzialem jak wszyscy
                    kierowcy zatrzymuja sie przed pasami gdy widza kogos kto ma zamiar przechodzic
                    przez przejscie. Wystarczy ze osoba zbliza sie do przejscia a samochody
                    zwalniaja i sie zatrzymuja. Oczywiscie sa wyjatki ale niezwykle rzadkie. Na
                    poczatku normalnie czulem sie skrepowany uprzejmoscia.
                • Gość: Bernard Re: ty również przeczytaj, ale uważnie IP: *.uni.wroc.pl 25.11.04, 13:47
                  Paragrafy to jedno, ale nie są one w stanie dokładnie opisać każdej sytuacji.
                  Co to tak na prawdę znaczy wejście bezpośrednio przed jadący pojazd? Tak na
                  zdrowy rozum, to takie wejście po prostu implikuje kolizję. W przypadku gościa
                  który rozpoczął ten wątek o pieszych okazało się, że zdążył wyhamować, więc tak
                  na prawdę to on nieświadomie przyznał się, że jest burakiem który zamiast
                  wcześniej zwolnić to próbował się siłować na to kto kogo przetrzyma i w efekcie
                  hamowanie musiało być gwałtowne. Jednak nie ma mowy tu o wejściu bezpośrednio
                  przed pojazd, takie wejście to po prostu samobójstwo i nie jest mu w stanie
                  zapobiec nawet najostrożniejszy kierowca świata.
                  Poza pasami to z kolei jestem zwolennikiem całkowitej odpowiedzialności
                  pieszych w razie kolizji. Nie chodzi mi o zakaz prawny przechodzenia poza
                  przejściami, ale robić to tak aby nie przeszkadzać innym. Jeśli jednak mamy do
                  czynienia ze "świętą krową", to kierowca powinien być nietykalny nawet gdyby
                  pieszy utracił życie (w końcu na własne życzenie), pod warunkiem oczywiście, że
                  kierowca nie złamał przepisów, np nie przekroczył prędkości dopuszczalnej, nie
                  skręcał z pasa który ten manewr wyklucza itp.
            • Gość: McGoo Re: najgorsi sa tacy jak Ty IP: *.stacje.agora.pl 25.11.04, 09:21
              To prawda ze pieszy nie ma prawa wchodzic na pasy przed nadjezdzajacy pojazd -
              ale to kierowca zabije pieszego, a nie pieszy kierowce w przypadku "kolizji" -
              w zwiazku z tym na kierowcy spoczywa odpowiedzialnosc .. nawet jezeli kodeks
              drogowy tego nie mowi wprost. Literalne trzymanie sie przepisow kodeksu w
              zadnym wymiarze nie jest zachowaniem odpowiedzialnym ani godnym czlowieka
              rozsadnego i uczciwego, w takich przypadkach trzeba miec rozum i zwyczajnie
              jezdzic wolniej.
              • Gość: Witek Re: najgorsi sa tacy jak Ty IP: *.uz.zgora.pl / *.uz.zgora.pl 25.11.04, 09:39
                .... trzeba mieć rozum i wchodzić na przejścia wolniej..... (:-))
              • Gość: waziw Re: najgorsi sa tacy jak Ty IP: 130.226.133.* 25.11.04, 11:53
                Gość portalu: McGoo napisał(a):

                > To prawda ze pieszy nie ma prawa wchodzic na pasy przed nadjezdzajacy pojazd -


                Kodeks mowi wyraznie, ze pieszy nie ma prawa wchodzic na pasy przed
                nadjezdzajacy pojazd, ale kodeks mowi rowniez wyraznie, ze jak pieszy chce
                przejsc (np. stoi przy przejsciu) to kierowca ma *obowiązek* sie *zatrzymac*, a
                nie liczyc na to, ze gosciu "nie ruszy". Teraz niech wszyscy antypiesi na tym
                forum ruszą dupy na parter i wyjdą na skraj najbliższego przejścia dla pieszych
                włączą stoper i raportują z powrotem po jakim czasie kierwocy raczyli ich
                przepuscic (a maja taki obowiazek). Od zawsze w Polsce za to oblewalo sie
                egzamin na prawko, ale nasi zacni kierowcy maja to w dupie.


                Marzy mi sie zaostrzenie kodeksu do takiego jak jest w calej Europie (ze jak
                pacjent idzie chodnikiem i zbliza sie do przejscia, to kierowca juz musi sie
                zatrzymac), ale pewnie i tak nic by to nie zmienilo, bo policja nie jest w
                stanie wyegzekwowac latwych technicznie do wyegzekwowania przekroczen predkosci.
                a co dopiero takie cos...
              • Gość: waziw Re: najgorsi sa tacy jak Ty IP: 130.226.133.* 25.11.04, 11:53
                Gość portalu: McGoo napisał(a):

                > To prawda ze pieszy nie ma prawa wchodzic na pasy przed nadjezdzajacy pojazd -


                Kodeks mowi wyraznie, ze pieszy nie ma prawa wchodzic na pasy przed
                nadjezdzajacy pojazd, ale kodeks mowi rowniez wyraznie, ze jak pieszy chce
                przejsc (np. stoi przy przejsciu) to kierowca ma *obowiązek* sie *zatrzymac*, a
                nie liczyc na to, ze gosciu "nie ruszy". Teraz niech wszyscy antypiesi na tym
                forum ruszą dupy na parter i wyjdą na skraj najbliższego przejścia dla pieszych
                włączą stoper i raportują z powrotem po jakim czasie kierwocy raczyli ich
                przepuscic (a maja taki obowiazek). Od zawsze w Polsce za to oblewalo sie
                egzamin na prawko, ale nasi zacni kierowcy maja to w dupie.


                Marzy mi sie zaostrzenie kodeksu do takiego jak jest w calej Europie (ze jak
                pacjent idzie chodnikiem i zbliza sie do przejscia, to kierowca juz musi sie
                zatrzymac), ale pewnie i tak nic by to nie zmienilo, bo policja nie jest w
                stanie wyegzekwowac latwych technicznie do wyegzekwowania przekroczen predkosci.
                a co dopiero takie cos...
                • Gość: Joe Re: najgorsi sa tacy jak Ty IP: 217.98.123.* 25.11.04, 13:14
                  Uważam, że wasze komentarze sa bardzo głupie - proponuje wybrac sie na południe
                  eurowpy - tak przez was chwalonej i spróbowanie przejścia na druga strone na
                  pasach z syganlizacją swietlną bez uszzerbku na zdrowiu. Po pierwsze - trzeba
                  prawie biec żeby zdąrzyć po drugie i tak co chwile przejeżdza jakiś samochód.
                  Co do przekraczania przędkości to też proponuje sprawdzić jak tamtejsi kierowcy
                  kochają foto i wideo radary. Są notorycznie niszczone i przeklinane przez
                  większość kierowców. Jak jechałem ze znajomym francuzem to co chwile ostrzegał
                  mnie gdzie mam uważać bo mogą stać i łapac - przyznał się, że w zeszłym roku w
                  całej europie zapłacił ponad 50 mandatów za przekroczenie prędkości ale stac go
                  na to i ma gdzieś przepisy. Zatem przestań pieprzyć, że tylko Polacy sa tacy
                  źli.
                  • Gość: Bernard Re: najgorsi sa tacy jak Ty IP: *.uni.wroc.pl 25.11.04, 14:57
                    Nie byłoby stać nikogo jakby po prostu były mandaty progresywne, np każdy
                    kolejny jest nie mniejszy niż 2 razy wysokość ostatniego za to samo
                    wykroczenie. Głównie by to wymierzone było przeciwko łamaniu ograniczeń
                    prędkości.
                • Gość: misiu Re: najgorsi sa tacy jak Ty IP: 5.2.* / *.chello.pl 25.11.04, 15:49
                  Gość portalu: waziw napisał(a):

                  > Kodeks mowi wyraznie, ze pieszy nie ma prawa wchodzic na pasy przed
                  > nadjezdzajacy pojazd, ale kodeks mowi rowniez wyraznie, ze jak pieszy chce
                  > przejsc (np. stoi przy przejsciu) to kierowca ma *obowiązek* sie *zatrzymac*,
                  > a nie liczyc na to, ze gosciu "nie ruszy".

                  Bzdura. O niczym takim kodeks nie mówi. Pieszy ZNAJDUJĄCY SIĘ NA PRZEJŚCIU ma
                  pierwszeństwo. Przed przejściem nie. Jeżeli wchodzi na przejście w sposób
                  zmuszający kierującego do nagłego hamowania, to jest to najzwyklejsze
                  wymuszenie pierwszeństwa (tzw. wtargnięcie).
                  Moim zdaniem wielkim błędem, zbrodnią nawet, jest stwarzanie pieszym złudnego
                  poczucia bezpieczeństwa przez powszechną propagandę "pierwszeństwa na
                  przejściu", bez precyzyjnego wyjaśniania, w jakiej sytuacji owo pierwszeństwo
                  mu przysługuje i jak właściwie powinien zachowywać się na jezdni.
                  Pieszy, w jego własnym, dobrze pojętym interesie, powinien być uświadamiany, że
                  wchodzenie na jezdnię jest manewrem wybitnie niebezpiecznym i w żadnym
                  przypadku nie może on liczyć na kierującego. Co roku policja zatrzymuje 150
                  tysięcy nietrzeźwych kierowców. A ilu nie zatrzymuje, ilu znajduje się pod
                  wpływem narkotyków? Skąd pieszy ma pewność, że samochodu zbliżającego się do
                  przejścia nie prowadzi jeden z nich? Co zabitemu po racji?
          • Gość: Hubertus Re: najgorsi sa tacy jak Ty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 22:36
            oj wydaje mi sie ze nie masz racji - skoro jadzie sobie auto te przepisowe 50
            km/h po mieście i zbliża sie do przejscia dla pieszych to kierowca zwieksza
            czujnośc (ja zwiekszam) bo mi własnie taki imbecyl z dzieciakiem patrzy w oczy
            i wchodzi na jezdnie gdy jestem 10m od pasów - owszem gdy juz jest na tych
            pasach to i ma pierszenstwo ale gdy stoi jak ta k.. na chodniku to
            pierszensdtwa jeszcze nie ma i powinien sie zorientowac czy bede hamował czy
            nie bede i pewnie nie bede bo on jeszcze jest na tych chodniku. jeszcze inny
            debil tym razem za kółkiem hamuje specjalnie aby przepuscic jakąś pieszą cizie -
            to on powoduje niebezpieczenstwo - pal licho jesli jest duzy ruch - wtedy
            oczywiscie pieszy ma male szanse na przejscie i trzeba mu pomóc - ale jesli na
            ulicy sa 2 auta - ten debil i ja to chyba normalne jest ze auto powinno
            przejechac - bo tak ruch zarówno auto jak i pieszych na tym nie ucierpi i
            bedzei płynny. i mysle ze własnei ten przypadek opisał gośc portalu (głupi kraj)
            • Gość: michele Re: najgorsi sa tacy jak Ty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 23:23
              > jesli na
              > ulicy sa 2 auta - ten debil i ja to chyba normalne jest ze auto powinno
              > przejechac -

              Jasne, bo ty jesteś najważniejszy. Potwierdza się tylko moja opinia: kierowcy,
              kiedy widzą napisane "bezpośrednio przed jadący pojazd" rozumieją "jeśli tylko
              jadący pojazd jest w zasięgu wzroku lub słuchu". Nie taję, że niektórzy piesi
              rozumieją tę frazę jako "wprost na maskę pojazdu". W dodatku pieszy ma
              pierwszeństwo dopiero kiedy znajdzie się na przejściu, a nie wcześniej. Ale,
              czy wejdzie w dostatecznej odległości od pojazdu, czy nie i tak ma
              pierwszeństwo!. Jeżeli więc wpakuje Ci się na maskę, to ty jesteś winien, bo
              stuknąłeś uczestnika ruchu, który miał pierwszeństwo. Jeżeli będziesz
              twierdził, że nie miałeś szans go nie stuknąć, bo wylazł na przejście tuż przed
              twoim wozem, to znaczy, że nie ostosowałeś prękości o warunków jazdy. Fakt,
              gdybyś przez przejście przejeżdżał z prędkością, dajmy na to, 20 km/h, to byś
              go nie stuknął. Ew. trąciłbyś, ale zdążyłbyś wyhamować i nie zrobiłbyś gościowi
              krzywdy. Ale to oznaczałoby, że nie expressis verbis, ale implicite raczej,
              należałoby wyhamowywać przed każdym przejściem dla pieszych do prękości, przy
              której byłbyś w stanie zatrzymać wóz praktycnie w miejscu, co ma chyba niewiele
              sensu.
              W obliczu takich kontrowersji, może rzeczywiście nie od rzeczy byłoby
              wprowadzić zasadę, że pieszy ma pierwszeństwo również wtedy, gdy zamierza
              przejść przez ulicę, a nie tylko kiedy przechodzi. Jenocześnie jak najrzadziej
              tworzyc przejścia dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej: tylko tam gdzie jest
              dobra widoczność na dużą odległość, żeby kierowcy widzieli czy są piesi w
              pobliżu przejścia i mieli czas zwolnić, ew. zatrzymać się, gdy będzie taka
              potrzeba. W innych miejscach instalować przejścia z sygnalizacją "na guzik",
              albo bezkolizyjne.
              • Gość: misiu Re: najgorsi sa tacy jak Ty IP: 5.2.* / *.chello.pl 25.11.04, 08:06
                Po wypowiedziach w tym temacie najlepiej widać, skąd bierze się tyle ofiar
                wśród pieszych. To selekcja naturalna odsiewa zbyt mało inteligentnych na
                zrozumienie prostej prawdy, że nieboszczykowi nic nie pomoże, nawet gdyby miał
                rację. A idiota najczęściej racji nie ma, bo pojęcie o prawie ma "telewizyjne".
              • Gość: kierowca Re: najgorsi sa tacy jak Ty IP: *.radzionkow.pik-net.pl 25.11.04, 09:22
                A jak mam zgadnąć ,że klient ma zamiar przejść przez ulicę.CZy ruch w kierunku
                przejścia to już zamiar.Wprowadzając taki przepis doprowadzimy do sytuacji w
                której różna interpretacja zachowań pieszych doprowadzi do zwiększenia stłuczek
                przed przejściami. Pieszy powinien stać i czekać az będzie pusto na drodze a
                nie wskakiwać pod koła bo ktoś mu wmówił ,ze na pasach zyskuje
                nieśmiertelność.Odgadująć lub nie zamiary pieszych zatamujemy ruch samochodowy
                w miastach a wtedy zobaczymy co to jest agresja......pozdrawiam
                • blue25 Re: najgorsi sa tacy jak Ty 25.11.04, 12:48
                  "Pieszy powinien stać i czekać az będzie pusto na drodze "

                  Kierowco, do Ciebie odnośi post kilka wierszy wcześniej. Wysiądź kiedyś ze
                  swojej twierdzy na 4 kołach i stań przy pasach. Ciekawe, jak szybko któryś z
                  twoich współbraci, "kierowców" z nożej łaski, będzie chciał się zatrzymać...
                  Czy to tak trudno odgnanąć, czy pieszy chce przejść, gdy stoi przy pasach?
                  Z drugiej strony nie twierdzę, ze takich "ludzkich" kierowców nie ma. Ja jako
                  pieszy często jestem przepuszczana przez kierowców, choć trochę brakuje mi do
                  cizi, którą chcą przepuszczać wszyscy (a propos postu kilka linijek wcześniej).
            • Gość: kierowca28 Re: najgorsi sa tacy jak Ty IP: *.uk.ibm.com / *.uk.ibm.com 25.11.04, 11:11
              To TY - powiem to jeszcze raz TY a nie kto inny jest odpowiedzialny za
              umożliwienie przejścia pieszemu przez jezdnie.
              Nie raz widać jak stoi rzeczony facet z dzieckiem i czeka i czeka i czeka a
              każdy panicz w samochodziku umywa ręce - przepuści go ktoś za mną.
              TO TY JESTEŚ ODPOWIEDZIALNY ZA PRZEPUSZCZENIE PIESZEGO A NIE KTOŚ ZA TOBĄ
          • Gość: Witek Re: najgorsi sa tacy jak Ty IP: *.uz.zgora.pl / *.uz.zgora.pl 25.11.04, 09:32
            Gościu "elve" poczytaj:
            Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany
            zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z
            przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo
            przed pojazdem.(..)
            Art. 14. Zabrania się:
            1) wchodzenia na jezdnię:
            a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,
            b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi,(..)
            To są fragmenty "Prawa o Ruchu Drogowym" na temat zachowania się pieszych na
            przejściach..... a każdy samochód ma drogę hamowania różną od zera.... szkoda,
            że piesi nie pamiętają o tym .....
            tutaj masz aktualne Prawo :
            www.kodeksdrogowy.com.pl/obowiazujace/dzial2roz2.html#rozdzial2


            • Gość: po dwuch stronach Re: najgorsi sa tacy jak Ty IP: *.lodz.mm.pl 25.11.04, 12:49
              mieszkam w duzym mieszcie kolo ruchliwych ulic i powiem szczerze czasami trzeba
              czekac dlugo dlugo by przejsc na druga strone ulicy. jak nie z jednej strony to
              z drugiej sygnalizuje i sygnalizuje i nic, rozpedzone bryki do 80 do 90 km/h
              gdzie ograniczenie jest do 60 i nikt nie raczy sie zatrzymac a sygnalizacji nie
              ma. mam samochod i czasami wydaje mi sie ze tylko ja w tym miejscu przepuszczam
              pieszych. tu problem lezy w kulturze osobistej a nie w przepisach.
        • Gość: mew Re: najgorsi sa piesi IP: *.csk.pl / *.csk.pl 24.11.04, 22:28
          widzi idiota nadjezdzajacy samochod i wpieprza sie na pasy.

          Kurde, zeby to na pasy... dzisiaj warunki na drogach tragiczne, drogowcy olali wszystko rowno, a tylu pieszych lazacych po jezdniach w niedozwolonych miejscach to juz dawno nie widzialem...
          • Gość: michele Re: najgorsi sa piesi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 23:34
            Piszesz tak, jakbym ja nie widział nigdy samochodów jeżdżących po chodniku,
            albo zapierdzielających 120, gdzie jest ograniczenie do 30. Jakby kierowcy
            nigdy nie zatrzymywali się w niedozwolonych miejscach, choćby na pasach
            pomiędzy pieszymi. A tymczasem pojawienie się pieszego tam, gdzie nie powinno
            go być naraża głównie niego samego, podczas gdy łamanie przepisów przez
            kierowcę naraża bardziej pieszych. Może to i lepiej więc, że piesi pojawiają
            się na drodze w różnych dziwnych miejscach. Może skłoni to kierowców do
            zwracania większej uwagi na sąsiadujący ruch i do przestrzegania przepisów,
            choćby tych o prędkości.
            • mr.marbak Re: najgorsi sa piesi 25.11.04, 02:51
              Gość portalu: michele napisał(a):
              > Może to i lepiej więc, że piesi pojawiają
              > się na drodze w różnych dziwnych miejscach. Może skłoni to kierowców do
              > zwracania większej uwagi na sąsiadujący ruch i do przestrzegania przepisów,
              > choćby tych o prędkości.

              To dalej !!!

              masz rację !!!

              - ja tam nie będę na twoim grobie zapalał znicza...

              ps. szkoda mi tylko tego kto zabije tak jak ty(..)myślące zwierze a jak za
              człowieka będzie odpowiadał..
          • Gość: tom.ek Re: najgorsi sa piesi IP: *.lodz.mm.pl 25.11.04, 12:58
            ...a ja codziennie widze tysiace kierowcow lamiacy przepisy i to rowno. a jak
            zwalniam przepisowo bo ograniczenie do 40stu to zawsze znajdzie sie jakis
            wariat ktory chce mnie wyprzedzic mimo ze zakaz wyprzedzania no i komenda tuz
            obok.
        • Gość: michele Re: najgorsi sa piesi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 23:02
          Była kiedyś u moich rodziców ciotka, która od dawna mieszka we Francji. Szły
          sobie z moją mamą i była droga, a na niej przejście dla pieszych, bez świateł.
          Ciotka weszła na przejście nie rozglądjąc się, a matka ja potem spytała
          dlaczego: przecież na drodze mógł być samochód. Odpowiedź brzmiał, że we
          Francji to jest martwienie kierowcy, żeby nie przejechac pieszego, a nie na
          odwrót. Wiem, że w Polsce są nieco inne przepisy: pieszy nie może wchodzić
          nawet na przejście dla pieszych bezporeno pod nadjeżdżający pojazd. Jenak
          polscy kierowcy chyba czasem dokonuja ndinterprzetacji tego przepisu i za
          osobistą zniewagę uważają fakt, iż "przez pieszego" musza zdjąć nogę z gazu, bo
          w przeciwnym przypadku "wpieprzyłby się" pod samochód.
          Jeżeli udało Ci się zahamować, to moim zdaniem nie było to znowu takie "tuż
          przed pedzacy samochod". A może widząc, że zbliżasz się do przejścia dla
          pieszych należało być przygotowanym na to, że może zaistniec potrzeba nagłego
          hamowania? Tymczasem byłeś chyba zaskoczony pojawieniem ię pieszego na
          przejściu nie mniej niż gdyby w mgnieniu oka wyrosło Ci na środku drogi drzewo.
          A przecież przejścia są dla pieszych i nie powinno nikogo dziwić, że3 oni się
          tam pojawiają, nawet cokolwiek niespodzianie.
          Piszesz "poczekać chwileczkę". Ach ileż razy mi się zdarzało, że czekałem
          tę "chwileczkę", czekłem, i czekałem, a tu sznur samochodów jechał i ch... go
          obchodziło, że pieszy nie może przejść. I trwało to a do czasu gdy któryś z
          pieszych w końcu tracił cierpliwość i wchodził na jezdnię zmuszając kierowców
          do zatrzymania się (ale tylko tych na prawym pasie, z lewym była znowu ta sama
          historia), albo jaki litościwy kierowca sam się zatrzymał. Wszyscy piesi mu
          wtedy uprzejmie dziękowali. A czy ktoś z kierowców podziękował pieszym za to,
          że mogli sobie jechać bez przeszkód? Panowie (i Panie) kierowcy, cała droga
          jest dla was, uszanujcie więc pieszych, choćby na przejściu. Pamiętajcie, że w
          kolizji z waszym samochodem on nie ma szans, ale to nie znaczy, że powinien się
          przed wami chować w myszą dziurę.
          Nie wiem, czy to prawda co mówiła moja ciotka o stosunku kierowcy do pieszego
          we Francji, ale jeżeli tak, to może to właśnie jest cywilizacja.
          • mejson.e Re: najgorsi sa piesi 24.11.04, 23:27
            Gość portalu: michele napisał(a):

            "A przecież przejścia są dla pieszych i nie powinno nikogo dziwić, że oni się
            tam pojawiają, nawet cokolwiek niespodzianie."

            Wężykiem, panowie, wężykiem!
            To się nadaje do oprawienia w ramki i umieszczenia pod zakiem przejścia dla
            pieszych!

            "Piszesz "poczekać chwileczkę". Ach ileż razy mi się zdarzało, że czekałem tę
            "chwileczkę", czekłem, i czekałem, a tu sznur samochodów jechał i ch... go
            obchodziło, że pieszy nie może przejść. I trwało to a do czasu gdy któryś z
            pieszych w końcu tracił cierpliwość i wchodził na jezdnię zmuszając kierowców
            do zatrzymania się (ale tylko tych na prawym pasie, z lewym była znowu ta sama
            historia), albo jaki litościwy kierowca sam się zatrzymał. Wszyscy piesi mu
            wtedy uprzejmie dziękowali."

            Punkt widzenia zależy od punktu ... itd.
            Niestety.

            "A czy ktoś z kierowców podziękował pieszym za to, że mogli sobie jechać bez
            przeszkód?"

            Brawo!
            Super ironia!
            Ale załużona.

            "Panowie (i Panie) kierowcy, cała droga jest dla was, uszanujcie więc pieszych,
            choćby na przejściu. Pamiętajcie, że w kolizji z waszym samochodem on nie ma
            szans, ale to nie znaczy, że powinien się przed wami chować w myszą dziurę."

            Cała szuka w tolerancji i wzajemnej pomocy a nie w rywalizacji.

            Tylko to jakoś zniewieściale brzmi w ustach super-moto-macho...


            Pozdrawiam wszystkich pieszych i kierowców,
            Mejson
            --
            "Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
            (Leonardo Da Vinci)
          • mr.marbak a mnie szlak trafia... 25.11.04, 03:08
            jak widzę pieszego - stoi i czeka choć jestem jeszcze daleko..

            - dziwne , więc jak zwykle puszczam nogę z gazu i hamuje silnikiem..

            pieszy nic... - ma dużo czasu i miejsca na spokojne przejście..

            Po przykrych doświadczeniach jak ktoś całkiem niewyraźny i dziwnie się
            zachowuje bo nie idzie - zatrzymuję się czasem przed pasami...

            i co w połowie przypadków mi się zdarza...

            pieszy dystyngowanie.............. odwraca się na pięcie i odchodzi...inną
            stronę..

            inne typowe zachowania - takie jak twojej ciotki...

            "najlepsze" zachwoania jakie trafiłem to zapity na śmierć śpiący w
            bezksiężycową noc na środku mojego pasa ruchu - w głuchym polu - między jakimiś
            wsiami na drodze krajowej...
            ubrany był na czarno - brązowo i ubłocony -

            przeżył - miał duuuużo szczęćia, bo mam zwyczaj (jak nie ma innych pojazdów)
            jeździć środkiem... w ostatniej chwili odruchowo ominąłem i cały czas myślałem
            że ominąłem jakiś worek z ziemniakami....
            dowiedziałem się co to było - jak zawróciłem "usunąć to" z drogi żeby się innym
            nic nie stało..
            nie mogłem uwierzyć....


            • jszafranski Re: a mnie szlak trafia... 25.11.04, 12:26
              ten koles na bank jezdzil albo zukiem albo traktorem wiec jakby nie bylo
              Kierowca, tyle ze bez pojazdu
            • calibra2 Re: a mnie szlak trafia... 24.02.05, 12:02
              jestem pod wrażeniem Twojego zachowania mr. marbak
          • Gość: ZZ Re: najgorsi sa piesi IP: *.top.net.pl 25.11.04, 07:56
            Jestem zmotoryzowany ale nie unikam też ruchu pieszego.
            Byłem kiedyś w sytuacji, gdy chciałem przejść na pasach, ale jechał bez przerwy
            sznur samochodów z małymi odstępami i z szybkością większą od dozwolonej w
            mieście. Co zrobiłem? Włączyłem latarkę z czerwonym światłem i pomachałem. Zaraz
            nastąpiło parę ostrych hamowań ale dzięki temu mogłem spokojnie przejść. Żaden z
            kierowców nie ośmielił się pyskować.

            Druga sytuacja.
            Godzina około 21:00, jesień. Jadę prostą ulicą w mieście.
            A tu nagle w miejscu zacienionym drzewami maszeruje w niedozwolonym miejscu
            facio niosący na rękach pieska a przed nim biegnie puszczone samopas trzyletnie
            dziecko.
            Byłem daleko więc cała ta konstelacja przekroczyła jezdnię bez wypadku. Ale...

            Polski przepis mówi, że kierujący musi przed przejściem "zwolnić", nie
            precyzując jednakże, jak to zrobić: czy tylko zdjąć nogę z gazu czy ostro
            zahamować. Do jakiej prędkości.
            Przepis niemiecki zakazuje kierowcy przyśpieszania i nakazuje zachowanie
            ostrożności i gotowości do hamowania.

            Ja uważam, że należy wprowadzić dwie nowelizacje:
            - znak ostrzegawczy o przejściu dla pieszych w odległości około 100 m przed
            przejściem na obszarze zabudowanym
            - obowiązek ostrzeżenia pieszego sygnałem dźwiękowym, gdy kierujący nie jest w
            stanie zahamować, oczywiście nieuzasadnione użycie sygnału podlega karze

            No i chyba najważniejsze:
            Kierowca zahamuje przed pasami ale pod warunkiem ich zauważenia. Czyli
            obowiązkowe przeglądy widoczności pasów co 3 miesiące. Zadanie dla drogówki,
            oczywiście.
        • Gość: skandynaw Re: najgorsi sa piesi IP: *.gdynia.mm.pl 25.11.04, 09:50
          Jestem teraz w PL i zauwazam a nawet doswiadczam kultury kierowcow odnosnie
          pieszych :/ Co do pedzacych aut ... w cywilizowanych spoleczenstwach, niewazne
          jak auto pedzi, kiedy pieszy zbliza sie do kraweznika (NIEWAZNE GDZIE, NAWET
          JESLI NIE NA ZEBRZE!!!) wszyscy zwalniaja, a kiedy stawia noge na jezdni
          wszyscy staja. A tutaj... przestalem ustepowac ludziom na pasach na drogach
          wielopasmowych bo jeszcze przyczynie sie do czyjes smierci. Wiekszosc (SIC!!)
          innych uzytkownikow (nawet radiowozy!!) wyprzedzaja na przejsciach. TO JEST
          CHORE!!! Uwazam, ze drastyczne mandaty (jesli stac ludzi na taki debilizm,
          niech ponosza tego konsekwencje) sa jedyna opcja, ktora moze uratuje wiele
          istnien ludzkich. Oprocz dotkliwosci powinna byc tez nieuchronnosc kary
          • Gość: Anjew Polacy sa glupi i egoistyczni a poza tym... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 12:14
            ...maja ciagla potrzebe wyladowywania swoich zyciowych frustracji na drodze.
            Czy jest to kierowca, czy pieszy, czy rowerzysta...

            Kierowcy vs rowerzysci: ci drudzy wrzeszcza, ze kierowcy ich zle traktuja. Ok.
            To czesto prawda, np wyprzedzanie roweru, by zaraz skrecic w prawo tuz przed
            jego kolami, czy wyprzedzanie zbyt blisko i niemal obcieranie goscia
            lusterkiem... Jednak sami rowerzysci regularnie leja na przepisy KD, np
            przejezdzaja na rowerze po pasach (zamiast je przeprowadzac) - juz kilka razy
            zdarzylo mi sie hamowac gwaltownie, bo jakis jednosladowy debil wyjechal z duza
            predkoscia na pasy. Potrafia, zwlaszcza poza miastem, jezdzic sobie po 2 czy 3
            w szeregu! Poza tym jezdza czasem po jezdni 3 pasmowej majac obok sciezke
            rowerowa, itp...

            Kierowcy vs piesi: wiadomo, kierowcy nie zatrzymuja sie by przepuscic pieszych,
            czasem (wyjatkowi debile) wyprzedzaja na przejsciach, itd... Ale piesi nie sa
            swieci, o czym kazdy kierowca dobrze wie - wlaza przed maske, chociaz nikt za
            nami nie jedzie i mogliby poczekac doslownie 2 sekundy, laza (przebiegaja) po
            jezdni w miejscach niedozwolonych, wymuszaja pierwszenstwo, mimo, ze stwarza to
            duze niebezpieczenstwo, przede wszystkim dla nich samych, ale takze dla innych
            uzytkownikow drogi (hamowanie i kolizja 2 pojazdow), czesto jest tak, ze jak
            juz wejda na pasy i samochody czekaja, oni celebruja przechodzenie jezdni,
            celowo zwalniajac kroku, na zasadzie 'a niech se poczeka', itd...

            Rowerzysci vs piesi - moje ulubione, jak jade rowerem: piesi nagminnie lazacy
            po sciezce rowerowej, zamiast po swojej czesci chodnika... I sprobuj zwrocic
            uwage! Zreszta musialbys ja zwracac co 10 metrow, wiec odpuszczasz i jedziesz
            po chodniku... I co na nim slyszysz? "Gdzie k... z tym rowerem?" LOL

            Kiedys (jako kierowca) skrecalem w prawo korzystajac z zielonej strzalki,
            przepuscilem pieszych i pojazdy, ruszam i co? Na zebre jezdni w ktora skrecam
            wkracza sobie koles, za nim laduja sie nastepni (jest czerwone, ale "przeciez
            nic nie jedzie"), trabie, a ten kretyn do mnie: kto Ci dal prawo jazdy!?
            Zatrzymalem sie wiec kawalek dalej na chodniku i pytam: nienormalny jestes
            czlowieku, odrozniasz kolory? W tym momencie on w zastepie kilku bab, ktore
            przelazly za nim, prawie rzuca sie na mnie z lapami i wszyscy chorem mi
            ublizaja! LOL

            To wszystko stad, ze na ulicy w tym kraju toczy sie nieustanna "walka o
            pierwsza nagrode, kto kark ma wiekszy, komu kijem pod brode"... Polaczek
            drugiemu nie przepusci! Nie mam racji? No i ch... Wazne, zeby moje bylo na
            wierzchu... Nie da sie inaczej? To mu pier... w ryja albo zabluzgam na
            smierc...

            A wystarczy tylko troche rozsadku, pomyslec przez moment, sprobowac kierowac
            sie zasada: odpusc, zyj, ale daj zyc innym... Tego u nas nie ma i to nie jest
            problem przepisow tylko naszej 'szlachecko' postkomunistycznej buraczanej
            mentalnosci...
        • Gość: suba2ru Re: najgorsi sa piesi IP: *.artcom.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 11:08
          Jeżeli widzisz pieszego przed przejściem z odległości 50 i więcej metrów, to
          zawsze go przepuścisz? Zakładam, że przed tobą jedzie sznur samochodów i pieszy
          nie ma szansy przejść, jeżeli się nie zatrzymasz (bo inni przed tobą nie
          zatrzymali się).
        • Gość: janek Piesi rowerzysci i troszke wyobrazni IP: *.desy.de 25.11.04, 11:14
          Powiem Ci tak z takm nastawieniem w Niemczech bylbys rekordzista pod wzgleden
          liczby potracen pieszych i rowezystow narzekasz na pieszych a co powisz o
          rowerzystach wyobraz sobie ze jedzie rowerzysta sciezka rwerowa jakies 30km/h ma
          takie prawo i przejerzdza przez ulice gdzie jest przejscie dla pieszych i
          sciezka rowerowa obok i powiedz mi co sie stanie jesli ludzie w niemczech
          mysleliby tak jak ty, w niemczech zarowno pieszy jak rowerzysta ma pierwszensto
          i nie ma tlumaczenia ze ja go nie widzialem ze wszedl czy wiechal pod kola to
          nikogo nie interecuje kierowca jest odpowiedzialny za to zeby nikomu sie nic nie
          stalo powinien obserwowac otoczenie drogi a w szczeglonsci przejca dla pieszych
          i nie ma ze kierowca ma pierszenstwo jesli na sciezce rowerowej jedzie
          rowerzysta i zbliza sie do przejazdu przez ulice to nie musi sie martwic ze ktos
          go przejdzie dlatego ze obowiazkiem kierowcy jest sie zatrzymac to samo jesli
          chodzi o pieszych jakos niemcy potrafili sie nauczyc jezdzic po miescie 50km/h a
          nie 60 km/h i przepuszczac pieszych na przejsciach i tu w niemczech jest tak ze
          jesli zatrzymasz sie przy przejsciu kazdy kierowca ustapi ci przejazdu bez
          wzgledu czy jest sam na drodze czy jedzie w korku, nawet jesli akurat stoisz
          przy przejsciu bo podziwiasz jakis dom czy cos w tym stylu i nie zamierzasz
          przejs to kierowca na wszeliki wypadek sie zatrzyma i to jest zjawisko
          powszechne w niemczech i polacy powinni sie tego uczyc i ich nasladowac.
      • milestone Re: Festa ... 25.11.04, 10:57
        Bez przesady, przecież to naprawdę obciach nie wiedzieć co znaczy festina lente
        (podobnie jak nie znać II zasady termodynamiki czy nie wiedzieć kto napisał
        Giaura). Poza tym czy nie łatwiej sprawdzić w google niż prezentować publicznie
        swoją ignorancję?
        Dlaczego uważasz, że wiedza na poziomie maturalnym jest tożsama z kompleksami?
        Emilia
      • Gość: jasper lloyd Re: Festa ... IP: *.easycomm.pl / 212.191.169.* 25.11.04, 12:42
        >Bardzo zakompleksiona osoba to pisała. A może uważa że czytelnikami są jedynie

        co za ignorancja. wszystkich ktorzy są na poziomie wyższym niz ty, ponieważ
        używają łaciny w mowie potocznej nazywasz zakompleksiałymi? A moze dlatego ze
        sam nie umiesz jej zastosować?
        Czy show-off (na pokaz) jest juz tak popularny w naszym kraju ze chodzenie do
        teatru czy na wernisarze i mowienie o tym bedzie traktowany tak samo? zenująe
        technokrato

        >A może uważa że czytelnikami są jedynie absolwenci ogólniaków o profilu
        humanistycznym ?
        poziom twoich wywodów hipotezy nie poparte żadnym argumentem już mi
        wytłumaczyły dlaczego łaciny nie lizesz i o kompleksy oskarzasz :)))
    • Gość: orange Re: Występki za kierownicą IP: 195.150.18.* 24.11.04, 19:34
      może by pan policjant napisał, kiedy wolno zatrzymać się przed przejściem dla
      pieszych?? kilka razy samochód z którym jechałem równolegle zatrzymał się, bo
      kierowca postanowił niewiadomo dlaczego przepuścić pieszych- tak robić niewolno
      chyba!!?? skąd mam wiedzieć że tamten sobie tak o stanie nagle? przecież
      pieszych na przejściu nie było!
      • trabucand Re: Występki za kierownicą 24.11.04, 19:46
        jest takie coś jak Kodeks drogowy , i tam w jakimś tam miejscu pisze JAK WÓŁ!!
        Że na przejściu dla pieszych nie wolno wyprzedzać, z tego wynika że jak stoi
        jakieś auto przed przejściem, to masz się też zatrzymać, a nie filozofować czy
        idą czy nie idą ...
      • Gość: rr Re: Występki za kierownicą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.04, 21:34
        a tak wogole to pieszy ma na przejsciu pierwszenstwo wiec nie zatrzymujac sie
        wymuszasz pierwszenstwo
        z powazaniem
        rr
        • mr.marbak Re: Występki za kierownicą 24.11.04, 21:48
          NA przejściu...czytaj uważnie - a prawidłowo pozwoli zachować się kultura....
      • Gość: michele Re: Występki za kierownicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 00:07
        Pozwolę sobie zacytować prawo o ruchu drogowym: "Art. 26. 1. Kierujący
        pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować
        szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na
        przejściu."
        Zaś szczególna ostrożność to "ostrożność polegającą na zwiększeniu uwagi i
        dostosowaniu zachowania uczestnika ruchu do warunków i sytuacji zmieniających
        się na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie".
        Czyli, po pierwsze, o czym wielu kierowców chyba nie pamięta: zbliżając się do
        przejścia dla pieszych powinieneś być przygotowany psychicznie na to, że być
        może będziesz musiał się nagle zatrzymać.
        Po drugie: szczególna ostrożność to nie tylko wyostrzenie uwagi, lecz także
        dostosowanie zachowania, czyli nie wolno przejeżdżać przez przejście na pełnym
        gazie, "bo nikt nie przechodzi"!
        Po trzecie: drugi pojazd także zbliża się o przejścia dla pieszych, a więc i on
        musi być przygotowany na ewentualną konieczność hamowania. Kierowca musi więc
        brać pod uwagę, że inny pojazd może się zatrzymać przed przejściem dla pieszych.
        Po czwarte: nic nie zwalnia kierowcy o obowiązku dostosowania prędkości do
        warunków jazdy, czyli także do obecności przejść dla pieszych na drodze.
        Po piąte: jeżeli zatrzymanie nie jest zabronione, to jest dozwolone, a nie
        napisano, że przed jeżeli na przejściu nie ma pieszych, to nie wolno się
        zatrzymać się przed nim zatrzymać. Mało tego, ponieważ jest to zatrzymanie
        wynikające z warunków jazdy, to nie przeszkadza w tym nawet znak "zakaz
        zatrzymywania się"!
        Po szóste: skoro pojazd jedzie równolegle do innego, to czy to znaczy, że
        zamierza wyprzedzać? Przecież nie wolno wyprzedać na przejściu. Taki manewr
        przeprowadzać bez przejeżdżania przez przejście. Jeżeli nie chce wyprzedzać, to
        może skręcać w lewo lub zawracać? W tej sytuacji kierowca powinien być jednak
        przygotowany do zwolnienia, choćby w celu ustąpienia pierwszeństwa pojazdom
        nadjeżdżającym z przeciwka. Jeżeli jazda lewym pasem nie była potrzebna do
        wykonania żadnego manewru to należy pamiętać o zasadzie jazdy przy prawej
        krawędzi jezdni.
        Po siómde: kto by tam sobie zawracała głowę myśleniem w czasie jazdy?
        • mr.marbak Re: Występki za kierownicą 25.11.04, 02:38
          aleś się napisał a przy tym wszystkim czy znalazłeś jakiś przepis o ruchu
          pieszych ....

          co ty za brednie piszesz - jak zamierzasz się zabić i kogoś psychicznie
          przygotowywać to lepiej wybrać EXPRES na szynach - pewny skutek -!!!

          modzisz i modzisz ale w żaden sposób nie wynika z tego że sam widok pasów
          zobligowuje do zwalniania. Poza tym co to jest droga??? definicję
          znasz..."warunki na drodze"...droga to nie chodnik...

          (...)Po czwarte: nic nie zwalnia kierowcy o obowiązku dostosowania prędkości do
          > warunków jazdy, czyli także do obecności przejść dla pieszych na drodze.
          (..)

          - co ty chcesz napisać????

          a co do dróg wielopasmowych to charakteryzują się tym że jest więcej niż jeden
          pas w jednym kierunku !!! a skoro prawy jest dla jadących wolniej to lewy dla
          jadących szybciej - jak nie ma pieszych w pobliżu przejścia to skąd u Ciebie
          jakieś szczególne obowiazki...

          Jak jedzie rząd samochodów po prawym pasie i do tego rząd samochodów po lewym -
          to tylko ktoś kto chce stracić życie będzie wchodził na ulicę jak u Ciebie w
          pkt 1
          cyt.(...)
          Czyli, po pierwsze, o czym wielu kierowców chyba nie pamięta: zbliżając się do
          > przejścia dla pieszych powinieneś być przygotowany psychicznie na to, że być
          > może będziesz musiał się nagle zatrzymać.
          (...)

          jak jakiś idiota wejdzie na ulice przy "podanych przeze mnie warunkach" nagle
          bo ma pierszeństwo to znaczy że samobójca....

          poszukaj a znajdziesz co powinien zrobić pieszy jak chce przejść przez ulicę....

        • Gość: Witek Re: Występki za kierownicą IP: *.uz.zgora.pl / *.uz.zgora.pl 25.11.04, 10:00
          Po siómde: kto by tam sobie zawracała głowę myśleniem w czasie jazdy?
          Michele - jesteś kobietą ......
          a propos:
          jeżeli jedziesz lewym pasem na jezdni wielopasmowej i poruszasz się szybciej
          niż pojazdy na prawym pasie to nie wyprzedzasz - proponuję lekturę Prawa o
          Ruchu Drogowym .....
          • Gość: Nie Re: Występki za kierownicą IP: 158.194.194.* 25.11.04, 12:12
            1. nie wiem, jakie ma znaczenie, czy za kierownica siedzi kobieta, czy facet -
            moze wyjasnisz, co masz na mysli piszac, ze michele jest kobieta?
          • Gość: Nie Re: Występki za kierownicą IP: 158.194.194.* 25.11.04, 12:14
            1. nie wiem, jakie ma znaczenie, czy za kierownica siedzi kobieta, czy facet -
            moze wyjasnisz, co masz na mysli piszac, ze michele jest kobieta? 2. moze
            wskazesz miejsce w kodeksie, w ktorym napisane jest, ze na jezdni wielopasmowej
            wyprzedzanie nie jest wyprzedzaniem. A jesli takiego miewjsca nie wskazesz, to
            moze odszczekasz to twierdzenie,zanim komus przyjdzie do glowy powolywac sie po
            wypadku na eksperta z internetu.
          • Gość: michele Re: Występki za kierownicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 21:04
            Piip, błędna identyfikacja płci! Masz jeszcze dwie próby.

            > jeżeli jedziesz lewym pasem na jezdni wielopasmowej i poruszasz się szybciej
            > niż pojazdy na prawym pasie to nie wyprzedzasz - proponuję lekturę Prawa o
            > Ruchu Drogowym .....

            Zastosowałem się i przeczytałem coś takiego: "wyprzedzanie - przejeżdżanie
            (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika ruchu poruszającego się w tym samym
            kierunku". Na rodze jednokierunkowej, czy nie, po prawej, czy po lewej,
            nieważne. Ważne, że obok kogoś kto porusza się wolniej niż Ty i w tym samym co
            Ty kierunku. Polecam wzajemnie!
    • trabucand Re: Występki za kierownicą 24.11.04, 19:40
      Setki tysięcy, jeśli nie miliony kierowców z prawem jazdy zdanym na zasadzie
      wjechania w bramki z milimetrową dokładnością, nie zdaje sobie sprawy z tego ,
      co to jest zmiana pasa ruchu, co to jest włączenie się do ruchu, bezpieczna
      prędkość, bezpieczna odległość, itd, itp...
      Pomijam status "niedzielnych kierowców"
      To system dopuszczania do pozwolenia na jazdę jest kryminogenny!!
      Po kilku stłuczkach (jak przeżyje) kierowca nabiera dopiero właściwe rozumienie
      rzeczy! Wcześniej jest niejednokrotnie uprawnionym do stwarzania zagrożeń.
      • Gość: Nemo Ciekawe ile.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 20:57
        ..tych wypadków spowodowanych przez niedostosowanie prędkości jest tak na
        prawdę spowodowanych przez zajechanie drogi przy zmianie pasa?
    • Gość: xyz Re: Występki za kierownicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 20:05
      Spiesz się powoli.
    • Gość: kolega spiesz się powoli IP: *.chello.pl 24.11.04, 20:09
    • Gość: Robert Re: Występki za kierownicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 20:10
      Jakbyśchodził na kurs prawa jazdy zamiast kupować je na bazarze to byś wiedział
      • moped Poziom Intelektualny Spoleczenstwa! 24.11.04, 20:13
        z podrozy po swiecie...
        pierwsza i WLASCIWA ocena spoleczenstwa to zaobserwowac ruch samochody w w
        danym kraju...
        jak kierowcy sie zachowuja na jezdni wobec siebie samych
        - tak rowniez zachowuje sie cale spoleczenstwo w codziennym zyciu!

        Myle sie?

        prosze podac mi wytlumaczyc powyzsze wypowiedzi ekspertow dlaczego tak sie
        dziej?
        Mentalnosc oraz intelekt ludzi - na b. niskim poziomie, brak wyobrazni!

        Dawno stwierdzono- przepisy drogowe sa po to, aby PRZESTRZEGAJAC ulatwic sobie
        zycie!
        a jesli przepisy sa nie realne? to spoleczenstwo zyje w snie....
        i nie umie sie miedzy soba komunikowac...
        tak jak kierowcy poruszajcy sie bez migaczy nie umieja przekazac swoich
        intencji!!!
    • 2paco Re: Występki za kierownicą 24.11.04, 20:15
      "Niestety, daleko nam jeszcze do niemieckich kierowców, którzy skrupulatnie przestrzegają przepisów."

      - niestety, daleko nam w ogóle do cywilizowanego świata.
      • Gość: dolphin Re: Występki za kierownicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 20:59
        "Niestety, daleko nam jeszcze do niemieckich kierowców, którzy skrupulatnie prz
        estrzegają przepisów."

        z takimi teoriami byłbym ostrożny. Niemiaszki może i poruszają się zgodnie z
        przepisami ale tylko u siebie i w austrii. Jak wjadą do włoch, polski czech
        zaczynają wyścigi i chamstwo...
        pozdr.
        • Gość: rr Re: Występki za kierownicą IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.04, 21:36
          moze dostosowuja sie do warunkow na drodze-skoro u nas sie tak jezdzi to i oni
          tak jezdza....
        • Gość: muhi Re: Ni3emcy za kierownicą IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.11.04, 21:39
          Zgadza się. Szalejących Niemców spotkałam także na drogach Węgier, Rumunii i
          Bułgarii. Chyba gnali na olimpiadę do Grecji. Oni zdyscyplinowani są wyłącznie
          u siebie, bo tam są wysokie mandaty. Co to za kara dla Niemca zapłacić 25 euro
          za przekroczenie prędkości(tyle np.żądała policja w Serbii za przekroczenie o
          12 km dopuszczalnej prędkości - taki mandat to nawet Polak będzie w stanie
          zapłacić w tych krajach ze względui na różnice w dochodach).Dla tubylców to
          drogo, ale dla zachodniaków mandaty w byłych demoludach są śmiesznie niskie.
          Płacą i dalej grzeją.
        • Gość: myszol Re: Występki za kierownicą IP: *.netcologne.de 25.11.04, 02:39
          tak nadle, po przejechaniu granicy poluja swoimi autami na "biednych
          Polaczkow?"
          Jak juz to Niemiec tego niezrobil, a sa to zwykle nasi rodacy mieszkajacy w
          Niemczech, ktorzy pozyczyli auto i przyjechali do Ojczyzny by poszpanowac
      • mr.marbak Re: Występki za kierownicą 25.11.04, 03:11
        2paco napisał:

        > "Niestety, daleko nam jeszcze do niemieckich kierowców, którzy skrupulatnie
        prz
        > estrzegają przepisów."
        >
        > - niestety, daleko nam w ogóle do cywilizowanego świata.


        Tak - oni to przestrzegają przepisów i dostosowuja prędkość do warunków na
        drodze...mhmm
        Tak!! na pewno!!!





        >
    • Gość: Jacek Re: Występki za kierownicą IP: *.cs.ubc.ca 24.11.04, 20:17
      GW zachowuje sie nieco niekonsekwentnie - wczoraj czytalem wywiad z kurierem
      motocyklowym chwalacym sie lamaniem przepisow i stluczkami z samochodami a dzis
      czytam nawolywania do spokojnej jazdy.

      J
      • Gość: michele Re: Występki za kierownicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 00:14
        To, że kurier motocyklowy chwali się łamaniem przepisów nie znaczy, że GW
        pochwala czy zachęca zachęca do łamania przepisów ruchu drogowego. Po prostu
        opisuje rzeczywistość: kierujący nie dość, że nie przestrzegaja przepisów, to
        jeszce się tym szczycą. Tak więc dzisiejszy artykuł jest dobrym uzupełnieniem
        tamtego. Pokazuje, że to bynajmniej nie wyjątek.
    • Gość: Krzysiek Re: Występki za kierownicą IP: 64.139.225.* 24.11.04, 20:24
      Festina lente - to po lacinie: spiesz sie powoli
    • Gość: Andrzej.A Re: Występki za kierownicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 20:27
      Jeszcze jeden choć może niezbyt duży w porównaniu do poruszonych "grzech":
      częste wykonywanie manewru skrętu lub zatrzymania samochodu w ten sposób, że
      najpierw się hamuje a dopiero potem włącza kierunkowskaz. To jest bardzo mylące
      dla kierowcy z samochodu jadącego za nim.

      Co do przechodzenia przez jezdnię to piesi też nie są bez winy, bardzo często
      ktoś stoii przy samej krawędzi jezdni a tak na prawdę wcale nie chce
      przechodzić i jak się nawet jakiś samochód zatrzyma żeby przepuścić to wtedy
      taki pacjent cofa się dopiero od krawędzi jezdni.

      Wypadki na autostradach - polemizowałbym. Bo ile tych "autostrad" jest w
      Polsce, nie ma nawet 500 km, reszta to drogi szybkiego ruchu - expresowe.
      To jak ktoś się dorywa do w miarę dobrej drogi to ciśnie ile fabryka dała.
      A jakby miał przejechać 500 albo i 1000 km po autostradzie to jestem ciekaw
      przez ile czasu utrzymałby prędkość ponad 130. A jak już pojedzie tak z osiem
      godzin 130 km/h to jak potem wjedzie się do miasta to z prawdziwą ulgą człowiek
      zwalnia do 50.
      • Gość: sz Re: Występki za kierownicą IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.11.04, 21:50
        > częste wykonywanie manewru skrętu lub zatrzymania samochodu w ten sposób, że
        > najpierw się hamuje a dopiero potem włącza kierunkowskaz.

        Już jest:

        "9. JAZDA BEZ KIERUNKOWSKAZÓW

        Równie nagminne, co niebezpieczne. Najwidoczniej tacy kierowcy postrzegają
        innych jako jasnowidzów zdolnych przewidzieć ich każdy następny manewr. (...)
        Osobnym rozdziałem są delikwenci, którzy włączają migacze w trakcie manewru albo
        poniewczasie."

        A przecież hamowanie rozpoczyna manewr...
        • Gość: hubertus Re: Występki za kierownicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 22:48
          hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
          hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
          hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
          hahahahahahahahahahahaha

          od hamowania zaczyna sie manewr

          hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha

          manewr zaczyna sie od myslenia
          jesli skrecam to najpierw informuje wszystkich co wymyśliłem
          i jak juz sie ludki zorientuja co chce zrobic to wtedy naciskam hamulec aby
          manewr wykonac z bezpieczna predkoscia

          a jak najpierw hamujesz potem myslisz a potem skrecasz to znaczy ze nie wiesz
          co robisz - za duzo gadasz w aucie z pasazerami - radio masz za glosno - nie
          mozesz sie skupic - wysiadź i odpocznij albo wogóle nie podróżuj jako kierowca
          bo jestes zagrażeniem
          • Gość: sz Re: Występki za kierownicą IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.11.04, 22:55
            Chyba mnie nie zrozumiałeś. Nie bronię tych, co włączają kierunkowskaz za późno.
            Nie stwierdziłem też, że kierunkowskaz należy uruchomić wraz z wciśnięciem hamulca.

            Manewr formalnie zaczyna się wówczas, gdy podejmuje się działanie (a nie jak
            sugerujesz od myślenia). Natomiast kodeks zdaje mi się mówi, że manewr powinien
            być _poprzedzony_ sygnałem.

            Innymi słowy zgadzamy się w poglądach, a ci się to drwiące "hahaha" wyrwało
            niepotrzebnie.
            • Gość: hubertus Re: Występki za kierownicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 23:14
              i dlatego potem formalnie jest stłuczka bo koleś zachamował w miejscu gdzie
              jest prosta droga bez skrzyzowan bez pasów dla pieszych - bez zadnej przyczyny -
              - własnie dzis takiemu w dupe wjechałem bo chciał babcie pozostawić na
              chodniku - jedziemy sobie jest miło - sznureczek w obie strony i widocznosc na
              10 metrów - wiec mkniemy całe 10 km/h - widze ledwo jego swiatła - gdyby mignął
              choc raz i zaczął hamowanie (butami mógł zachamowac tak szybko jechalismy) to
              bym wiedział co sie dzieje - ze zjeżdza itd. ale on poprostu stop i babcia
              wyskakuje z auta a ja bec bo ślisko nie miłosiernie było rozwaliłem mu zderzak
              i swiatełka a mi nic sie nie stało - on na mnie ze moja wina - ja po
              policjanta - a ten przyznał mi racje - zreszta koleś z tyłu też mnie walną ale
              z kolei to on uszkodził sobie auto a ja znów szczesliwie nic - droga hamowania
              była dziś szczególnie długa - i co ciekawe obaj dostali mandat - za nie
              zachowanie bezpieczej odległosći gosciu z tyłu a za brak sygnalizacji manewru
              gosciu z przodu - zal tylko jego babci bo starsza kobitka sobie reke mocno
              dzwiami grzmotła - jeszcze ja na pogotowie zawiozłem - aha nie znam tego
              pilicjanta dlatego zawsze najpierw mrugamy potem działamy - tak mówieł mój
              instruktor setki lat temu i ta zasada sie nie zmienia
              • mejson.e Mrugamy 24.11.04, 23:41
                Jak różnie można zrozumieć podobny manewr zatrzymania na prostym odcinku drogi?
                -rozpoczęty hamowaniem a kierunkowskaz włączony został później albo wcale?
                Wygląda to na hamowanie spowodowane warunkami na drodze - wylazł knur na drogę
                albo wyłonił sie fotoradar?
                -rozpoczęty właczeniem prawego kierunkowskazu?
                Hamowanie już wtedy nikogo nie dziwi. Sprawdzamy. czy można wyprzedzić i zero
                nerwów.

                Mrugajmy, oj mrugajmy!

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                "Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
                (Leonardo Da Vinci)
              • Gość: MAti Obawiam się, że to policjant nie pomyślał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 00:22
                Nie wiem co to za policjant, ale ewidentnie się pomylił na Twoją korzyść. O ile
                gość przed Tobą nie hamował bardzo gwałtownie, to po prostu nie zachowałeś
                odpowiedniego dystansu. Oczywiście nie wolno zatrzymywać się na środku ulicy,
                żeby sobie kogoś wysadzić, ale to nie zwalnia Cię z obowiązku bycia
                przygotowanym na zatrzymanie się pojazdu przed Tobą (przyczyn może być sto i Ty
                możesz ich nie widzieć - choćby pies stojący na drodze).

                Prawda jest taka, że bardziej zasłużyłeś na mandat niż ten co jachał dalej za
                Tobą, bo on wpadł w samochód uderzający w inny (co dzieje się gwałtownie i nie
                jest sygnalizowane światłami stopu) zaś Ty uderzyłeś w zwyczajnie hamujący.
                • mr.marbak Re: Obawiam się, że to policjant nie pomyślał 25.11.04, 03:20
                  TO ty nie myślisz!!! i niestety takich jest pod dostatkiem a jak poczytasz
                  kodeks to się dowiesz że nagłe hamowanie bez powodu ani też wszelkie inne
                  daiałania nieprzewidywalne na drodze są niedozwolone...!!!!!!!!

                  Zasada najpierw kirunkowskaz a później hamulec jest słuszna - trak samo jak to
                  że najpierw hamulec wciskasz a dopiero później sprzęgło..

                  lepiej jachać na kierunkowskazie o 50 mertrów za długo niż za krótko - zasada
                  nie dotyczy zatrzymywania się za skrzyżowaniem....
                  • Gość: Maro Re: Obawiam się, że to policjant nie pomyślał IP: *.eranet.pl 25.11.04, 10:39
                    Uderzyłeś w gościa który zatrzymał się aby wysadzić babcię? Jest to twoja wina
                    niezależnie od tego czy gość włączył kierunkowskaz czy nie. Fakt zatrzymania
                    się na dordze nie musi być sygnalizowany kierunkowskazem, natomiast fakt taki
                    ZAWSZE jest sygnalizowany światłami stop. I jeżeli kolego nie zachowałeś
                    bezpiecznej odległości to nie ma co się dziwić że się władowałeś. Pamiętaj że
                    jeżeli zatrzymanie się nie jest wyrażnie zabronione to znaczy że jest
                    dozwolone. W tej sytuacji to ty powinieneś dostać mandat a nie kierowca z
                    przodu bądz z tyłu. Kierowca z tyłu nie może zakładać że samochód przed nim
                    nagle się zatrzyma ponieważ musiałby zakładać że przed nim nastąpi kraksa.
            • Gość: TOM Re: Występki za kierownicą IP: 195.205.15.* 25.11.04, 11:12
              Drogi kolego nie manewr powinien byc poprzedzony sygnalem ale jego zamiar:
              "Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar
              zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie
              po wykonaniu manewru."

              ten punkt kodeksu nie zostawia watpliwosci - najpierw glowa ...
          • Gość: viking2 Re: Występki za kierownicą IP: *.ADSL.mnsi.net 25.11.04, 03:30
            No, i w mojej ksiazce wlasnie odebrano Ci prawo jazdy. Jesli skrecasz, to
            najpierw "informujesz wszystkich"? A nas to, wyobraz sobie, g... obchodzi! My
            jedziemy prosto, a Twoj manewr skrecania jest Twoja wlasna decyzja i Twoim
            wlasnym problemem - i to Ty masz obowiazek wykonac go tak, by nie doprowadzic do
            niebezpiecznej sytuacji na drodze. "Ludki" nie maja najmniejszego obowiazku
            "zorientowac sie co chcesz zrobic". A zatem, kiedy juz zostaniesz wezwany na
            ponowny egzamin na prawo jazdy (zla nazwa, powinno sie to nazywac "przywilej"
            jazdy), pamietaj - bezposrednio po "poinformowaniu wszystkich co wymysliles" i
            bezposrednio PRZED wykonaniem swojego manewru, sprawdzasz, czy nie spowodujesz
            zagrozenia (przez, na przyklad, zajechanie komus drogi). I DOPIERO WTEDY
            WYKONUJESZ TO, CO ZAMIERZYLES!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • Gość: TOM Re: Występki za kierownicą IP: 195.205.15.* 25.11.04, 11:17
              Nie masz racji !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              Jeśli np. ktoś Cię wyprzedza i da jedynie kierunkowskazem sygnał
              o tkaim zamiarze, to nie wolno Ci zmienić pasa ruchu.
              Jesli ten przed Toba da sygnał o zmianie ruchu to Tobie nie wolno go wyprzedzać
              itp.

              Wniosek: nie tylko Ty jestes na drodze
              • viking2 Re: Występki za kierownicą 26.11.04, 04:20
                Mowimy dokladnie to samo. Ten, kto mnie wyprzedza, zasygnalizowal swoj zamiar,
                sprawdzil (przynajmniej taka mam nadzieje!), czy nie spowoduje niebezpieczenstwa
                - czyli, ze na przyklad ktos inny nie wyprzedza jego w tym akurat momencie - i
                wykonuje swoj manewr. A mnie w tym momencie nie wolno zmienic pasa ruchu, bo
                sprawdzajac czy nie spowoduje niebezpiecznej sytuacji, widze, ze wlasnie ktos
                mnie wyprzedza.
                Co do sytuacji, kiedy ktos tylko sygnalizuje kierunkowskazem zamiar wyprzedzania
                - i nie wyprzedza, to chcialbym dolara za kazdy raz, kiedy widzialem kierowce
                jadacego prosto przez kilka skrzyzowan, caly czas z wlaczonym kierunkowskazem
                (ktorego zwyczajnie zapomnial zgasic - co ci ludzie robia w samochodzie,
                przeciez to ustrojstwo ma "cykacz", ktory wyraznie slychac?).
                Natomiast ten kawalek o wyprzedzaniu samochodu przede mna jest juz nie calkiem
                prawda. Jesli jestem na lewym pasie drogi szybkiego ruchu, to kierowca, ktory
                zmnienia pas ze srodkowego nie moze tylko zasygnalizowac - musi sprawdzic, czy
                nie spowoduje groznej sytuacji poprzez zajechanie mi drogi. Ja zas po to jestem
                na pasie szybkiego ruchu (lewym), zebym z definicji jechal szybciej, niz ci na
                srodkowym pasie, a zatem wyprzedzanie ich przeze mnie jest naturalna konsekwencja.
    • Gość: sz Re: Występki za kierownicą IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.11.04, 20:28
      "Sondaże mówią jasno: mamy świetną opinię o własnych umiejętnościach. I
      jednocześnie cieszymy się znacznie gorszą opinią w oczach innych kierowców.
      Więcej, mamy lepsze mniemanie o sobie niż mieszkańcy Europy Zachodniej ..."

      Ostatnio czytałem (w Scientific American), że ten paradoks (tzn. wydaje nam się,
      że jesteśmy w porządku, za to inni są źli) dotyczy także innych narodów i innych
      dziedzin życia (np. moralność u psychologów, umiejętność układania się z innymi,
      itp.
      Anglojęzycznym polecam:
      www.sciam.com/article.cfm?chanID=sa006&colID=13&articleID=00044900-A374-1084-983483414B7F0000
    • Gość: Roberto Re: Występki za kierownicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 20:39
      A nietoleranja w stosunku do rowerzystow?
      • Gość: Dexter Re: Występki za kierownicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 21:25
        Jako kierowca nie lubię rowerzystów, jako rowerzysta - kierowców
        • Gość: michele Re: Występki za kierownicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 00:21
          Oho, i to jest to. Nie lubimy innych użytkowników dróg. Inny, to wróg. Zawsze
          robi na złość, bez przerwy łamie przepiszy i tylko stanowi zagrożenie. Nie to
          co my: kulturalni, ściśle trzymający się zasad i wzór bezpieczeństwa na
          drogach. My do nich z sercem na łoni, a oni tę rękę kąsają!!!

          Jakie to polskie....Polaka po tym poznać choćby na końcu świata.
        • mr.marbak NIenawidzę rowerzystów...prawie wszystkich.. 25.11.04, 03:22
          Na pewno wszyskich bez świateł i odblasków...
          Najbardziej mnie wkurzają tacy co kupią sobie rowerek za 2 tys a na lampkę i
          baterię za 20 kpl juz ich nie stać!!
          • Gość: Witek Re: NIenawidzę rowerzystów...prawie wszystkich.. IP: *.uz.zgora.pl / *.uz.zgora.pl 25.11.04, 10:20
            Właściwie to najbardziej nie lubię (nie zasługują na nienawiść - raczej na
            litość) rowerzystów jadących jezdnią, a nie oznakowaną drogą dla rowerów .....
    • Gość: Towalt Re: Występki za kierownicą IP: *.bascom.pl / 62.233.181.* 24.11.04, 20:48
      Było trochę niżej - "śpiesz się powoli"
    • Gość: Nemo Jak za pomocą statystyk manipulować ludem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 21:04
      Jak widać mamy obecnie mniej wypadków niż w roku '97 i mniej niż o połowę niż
      w '86. Autor nie zadał jednak sobie trudu porównania tego z: 1) liczbą
      samochodów w tych latach, 2) liczbą kierowców w tych latach, 3) pokazania
      stosunku liczby wypadków powodowanych przez kierowców z małym stażem do liczby
      wszystkich wypadków 4) procenta wypadków powodowanych przez
      kierowców "recydywistów". Czysta manipulacja. Na zdrowy rozum widać, że jest
      coraz bezpieczniej na drogach.
      • Gość: Nemo Re: Jak za pomocą statystyk manipulować ludem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 21:06
        Wiedziałem że coś pokręcę. w porównaniu do '86 mamy mniej niż o połowę więcej :)
      • mr.marbak Re: Jak za pomocą statystyk manipulować ludem... 24.11.04, 21:45
        dodać należy że autorzy nigdy nie widzą błędów w niewłaściwym oznakowaniu dróg -
        a tekst "o stosowaniu się do znaków zamiast zastanawiania się o co chodzi" to
        już "za dużo".!!!!!!!!!

        Pisał to chyba ten co chodzi a nie jeździ... -
        Fakt że może się to poprawia oznakowanie, ale bzdurnych znaków i niezasadnych
        jest co niemiara...
        -a to ktoś zapomni zdjąć ograniczenie a remont skończył się rok wcześniej , a
        to wstawili ograniczenie do 40km/h - bo kiedyś ktoś po pijaku zabił ( siebie
        lub innych) a to ktoś się popisywał i na zakręcie wpadł na drzewo...
        W przypadkach gdyby ktoś jechał prawidłowo - to nic by się nie stało to znak
        teraz jest bez sensu.

        stanu technicznego dróg też nie poruszono...

        - jest lepiej, ale w koleinach dalej woda stoi...

        pamiętam jak parę lat temu wszędzie mówiono - ze pieszy ma pierszeństwo na
        pasach i powtarzano to ciągle - później takie ciele wchodzi bez zatrzymania tuż
        przed auto na ulicę - bo mieli pierszeństwo..tak w TV mówili...

        jeździmy szybko - to fakt

        ale nie tylko u nas sie tak jeździ - mydlenie oczu przez tych co chyba za
        grznicą nie jeździli za dużo samochodem - to fakt że tam przekracza się
        dozwoloną szybkośc dużo mniej - ale i ograniczenia są sensownie ustawiane... -
        nie spotkałem stolicy w której jeździ się zgodnie z przepisami(ograniczeniami) -
        ale w żadnej np tak jak w W-wie nie widziałem tak bdurnych ograniczeń jak na
        wisłostradzie.....- do 50 km/h na wylotówce z miasta???....bezpieczeństwa to
        nie poprawiło a jak jeździli 100 -ką tak jeżdżą...

        a u nas cóż ...po co przestrzegać przepisów jak się nie da....

        nikt nie pomyślał że jak by ustawiono 90 i zmasowano kontrole radarowe przez
        pół roku to w całym mieście by się uspokoiło - a teraz co - jak kogoś złapią -
        to ta osoba ma co najwyżej pocucie krzywdy lub pecha...

        a co do pijanych - to cóż - nie widać podziału ich na grupy - np 0,2-0,5
        promila, 0,5-0,8 promila 0,8-1,5 .. itd ..
        w rozbiciu na recydywę i pozostałych

        w tej chwili w jednym worku są wszytscy Ci co mieli 0,2-0,5 we krwi i tych co
        mieli 1,5 promila

        - to żadna statystyka i nic nie mówi o zjawisku...

        nie abym pochwalał pijacych ale nie uważam kogoś kto ma 0,5 promila za
        pijanego...natomiast niektórym trzeźwym odebrał bym "prawko" lub wysłał na
        powtrórny egamin...


        • Gość: kierowca28 Re: Jak za pomocą statystyk manipulować ludem... IP: *.uk.ibm.com / *.uk.ibm.com 25.11.04, 11:23
          no jestem pod wrażeniem jak kolega się szybko i sprawnie usprawiedliwił, na
          pewno teraz czujesz się lepiej, co? Kolejny raz będzie ci jeszcze łatwiej złamać
          zakaz większy lub mniejszy. A jak czasem się okaże, że zakaz jest zbyt silny to
          po chwili zastanowienia wymyślisz nową ideologię i znów będziesz zadowolony.
          Jakie to budujące - szkoda że tylko dla ciebie.
          Niektórzy nie potrafią się przyznać, że są strasznymi egoistami.
          • Gość: mr.marbak masz niesłuszne wrażenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.04, 00:09
            lepiej łamiąc wiedzieć po prostu Co i kiedy się łamie , niż udawać że się nie
            widziało.
            trzeba mieć odwagę przed samym sobą - i się przyznać - ja ją mam.. i wiem że
            łąmie przepisy oraz wiem kiedy to robię...
            mam w nosie większość ograniczeń - jeżdżę tak jak pozwalają warunki - częściej
            szybciej niż zezwalają przepisy - ale często też wolniej

    • Gość: uosiu odpowiedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 21:07
      "Festina lente" po łacinie: "spiesz się powoli".
      To bardzo słuszna zasada, choć np. dlaczego na drodze
      dwupasmowej bez skrzyżowań, bez zabudowań w promieniu kilometra,
      przy doskonałej widoczności mam jechać 50 km/h, bo akurat jest
      granica administracyjna miasta i ktoś postawił białą tablicę?
      Im więcej absurdalnych przepisów, tym częściej ludzie łamią także
      te sensowne. W Niemczech nietrudno przestrzegać ograniczeń prędkości:
      jadąc z Hamburga do Monachium mogę jechać 50 km/h w Hamburgu
      i w Monachium, a 250 km/h pomiędzy (zalecana prędkość 130 km/h też
      ujdzie!) W Polsce jadąc z Gdańska do Krakowa muszę jechać 50 km/h
      w Pruszczu, Pszczółkach, Miłobądzu, ...., Zgierzu, Łodzi, Tuszynie.....
      itd.
      • Gość: Dexter Re: odpowiedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 21:28
        Bo w niemczech poruszasz się po autobahnie gdzie nie ma skrzyżowań, pieszych
        itp. A w Pruszczu, Pszczółkach, Miłobądzu, ...., Zgierzu, Łodzi, Tuszynie.....
        itd. są i nie wolno Ci narażać ich zdrowia i życia tylko dlatego że Ci się
        spieszy.

      • Gość: michele Re: odpowiedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 00:29
        > dlaczego na drodze
        > dwupasmowej bez skrzyżowań, bez zabudowań w promieniu kilometra,
        > przy doskonałej widoczności mam jechać 50 km/h, bo akurat jest
        > granica administracyjna miasta i ktoś postawił białą tablicę?

        Dawno przestała obowiązywać zasada, że biała tablica z nazwą miasta stanowi
        granicę obszaru zabudowanego. Teraz są na to inne znaki. Chyba, że wraz z białą
        tablicą jest znak ograniczenia prędkości. To gorzej.

        > jadąc z Hamburga do Monachium mogę jechać 50 km/h w Hamburgu
        > i w Monachium, a 250 km/h pomiędzy (zalecana prędkość 130 km/h też
        > ujdzie!) W Polsce jadąc z Gdańska do Krakowa muszę jechać 50 km/h
        > w Pruszczu, Pszczółkach, Miłobądzu, ...., Zgierzu, Łodzi, Tuszynie.....
        > itd.

        Tak, tylko, że z Hamburga do Monachium jedziesz po autostradzie, a to stwór
        rzadko spotykany w Polsce, prawie na wymarciu, choć paradoksalnie nigdy nie był
        pecjalnie rozwięty. A co okaz to karzełek: ledwo się rozpędzisz, juz koniec. W
        najlepszym przypadku punkt poboru opłat.
        • mejson.e Czarno na białym 25.11.04, 00:32
          Gość portalu: michele napisał(a):

          "Dawno przestała obowiązywać zasada, że biała tablica z nazwą miasta stanowi
          granicę obszaru zabudowanego. Teraz są na to inne znaki. Chyba, że wraz z białą
          tablicą jest znak ograniczenia prędkości. To gorzej."

          Z szacunkiem czytałem Twoje dzisiejszr wypowiedzi ale tu już bredzisz!
          Owszem są nowe znaki oznaczajace obszar zabidowany ale STARE ZNAKI NADAL SĄ WAŻNE!


          Pozdrawiam,
          Mejson
          --
          "Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
          (Leonardo Da Vinci)
          • Gość: michele Re: Czarno na białym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 01:18
            > Z szacunkiem czytałem Twoje dzisiejszr wypowiedzi ale tu już bredzisz!
            > Owszem są nowe znaki oznaczajace obszar zabidowany ale STARE ZNAKI NADAL SĄ
            WAŻ
            > NE!
            >
            Sumituję się, racja! Ważne do końca przyszłego roku.
    • Gość: Górski Re: Występki za kierownicą IP: *.attu.pl 24.11.04, 21:14
      W sumie- to jako kierowca wg tych punktów jestem bez zarzutu. Najbardziej
      jestem uczulony na chamstwo, "wciskanie się " na siłę na pas, i brak
      kierunkowskazów. Czasami to mam ochotę wysiąć, wziąc młotek i porozbijać
      kierunkowskazy u takiego delikwenta, z uzasadnieniem : "Przecież i tak nie
      używa"
      • Gość: Haggis Re: Występki za kierownicą IP: 82.195.102.* 24.11.04, 21:21
        > [...] Czasami to mam ochotę wysiąć, wziąc młotek i porozbijać
        > kierunkowskazy u takiego delikwenta, z uzasadnieniem : "Przecież i tak nie
        > używa"

        No, to podpada pod punkt drugi ;-)
        • Gość: malaaga Re: Występki za kierownicą IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 25.11.04, 08:44
          A co z nadmierna predkoscia??? Robie wlasnie kurs prawa jazdy i w miescie
          jedynymi autami jadacymi ponizej 50 km/h sa wlasnie L. Ale najgorsze jest to:
          Jade sobie te dozwolone 50, droga 2 pasmowa, srodek miasta, a po lewej tylko
          niuuuuuuuu, niuuuuuuuu pedza osobowe, ciezarowki, czasem nawet autobusy mpk.
          Wiec pytam instruktora czemu tylko L jada wg przepisu, a on mi na to: jak juz
          zrobisz prawko to tez tak bedziesz jezdzic, bo bez sensu sie tak wlec....I badz
          tu czlowieku madry...
          • Gość: MaDeR Re: Występki za kierownicą IP: *.ima.pl / *.ima.pl 25.11.04, 10:23
            Jak dla mnie te znaki drogowe to efekt błędnego koła. Z jednej strony drogowcy
            nie postawią normalnych znaków, bo i tak polacy będą jeździć co najmniej o 20
            km/h. Zaś ci polacy jeżdżą o 20 km/h szybciej, bo każdy wie, ze drogowcy
            zaniżają dozwolone prędkości...

            (pomijam tutaj sprawę bzdurnych i bezsensownych znaków, nie mówiąc już o
            jajecznym ograniczeniu 50 km/h w mieście)
            • Gość: Krzysztof - Poznań Brak wyobraźni IP: *.computerland.poznan.pl / 212.126.12.* 25.11.04, 12:57
              Większość ludzi o Twoich pogladach to ludzie z brakiem wyobraźni, nie potrafią
              przewidzieć co może się stać za zakiem (np. zakrętem).
              Stąd koniecznie musisz zaufać znakom, będzie to dla Twojego dobra i dobra
              innych. Tacy ludzie często wyjeżdzają na czołówkę- drugi pas lub na pieszych.
              Potem już nie jeżdżą, są w szpitalach, więzieniach lub psycho. Pozdrawiam.
    • Gość: next a propos pkt 7 IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.11.04, 21:26
      w świadomości p[olskich kierowców zdaje się funkcjonować jeszcze jedna
      zasada: "pierwszeństwo ma ten, co jedzie prosto". o zasadzie prawej reki raczej
      tu nikt nie słyszał...
      • Gość: ZZ Re: a propos pkt 7 IP: *.top.net.pl 25.11.04, 08:06
        Znajomy opowiadał mi o trzech głównych zasadach ruchu w Kairze:
        1. Prawo trąbki - na skrzyżowaniu ma pierwszeństwo ten, kto wcześniej zatrąbi
        2. Prawo ręki - wyciągnięcie ręki przez okno oznacza żądanie udzielenia
        pierwszeństwa
        3. Prawo dzioba - winnym kolizji jest ten, kto uderzył przodem.
    • Gość: ktos Re: Występki za kierownicą IP: *.pl 24.11.04, 21:37
      spiesz sie powoli
    • Gość: Leon Polscy kierowcy to trzeci świat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.04, 21:37
      Na zachodzie jest całkiem inna kultura jazdy, tam drugiego kierowcy, rowerzysty
      czy pieszego nie traktuje się jak wroga.
    • Gość: poznań pieszy? to od "pierzchaj w popłochu"!!! IP: *.icpnet.pl 24.11.04, 21:50
      Sytuacja, której doświadczam niemal codziennie : stoję przed przejściem dla
      ieszych, chcę przejść na drugą strone ulicy. Przejście w centrum miasta (tuż
      pod moim domem) przy Al.Marcinkowskiego jest bez świateł (o zgrozo!!!) , więc
      stoję i stoję, a samochody jadą i jadą. Zatrzymuje się samochód z rejestracja
      niemiecką i mnie przepuszcza. A polscy kierowcy śpieszą się tak bardzo, że
      gotowi są rozjechać każdego, kto sie na tym przejściu pojawi. To rzeczywiście
      swiadczy o kulturze tego narodu...
      • Gość: Jacek Re: pieszy? to od "pierzchaj w popłochu"!!! IP: *.net.euron.pl 24.11.04, 21:59
        To zamiast stac wykonaj zdecydowany ruch swiadczacy o checi przejscia przez ulice
        • Gość: michele Re: pieszy? to od "pierzchaj w popłochu"!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 00:32
          > To zamiast stac wykonaj zdecydowany ruch swiadczacy o checi przejscia przez
          ulice

          Żeby zginąć pod kołami? Nie, nawet gyby mi kto obiecał, że facet, który mnie
          przejedzie dostanie bezwzględne dożywocie i zakaz prowadzenia pojazdów z
          hulajnogą włącznie.
      • Gość: Y'knaF Re: pieszy? to od "pierzchaj w popłochu"!!! IP: *.netia.pl 25.11.04, 09:47
        Witam

        Panowie/Panie

        Niestety to o czym pisze kolega to "Teraz Polska" własnie
        Przez ponad 8 lat mieszkałem w Niemczech, w ówczesnych czasach musiałem zdać
        dodatkowy egzamin aby uzyskać niemieckie prawo jazdy. W Niemczech przepisy
        dotyczące pieszych są bardzo restrykcyjne i wystarczy, że pieszy idzie w
        pobliżu pasów, zrobi nieznaczy ruch w kierunku pasów, kierowcy się zatrzymują,
        nikt nie ma pretensji jeżeli człowiek ten zrezygnował z przejścia przez
        jezdnię. To kwestia wychowania i podejscia do przepisów. U nas uważa się
        przepisy są po to żeby je łamać, tam po ludzie uważają że przepisy są po to by
        obywatela chronić. W terenie oznaczonym jako obszar osiedlowy lub w strefie
        ZONE 30 pieszy może iść środkiem drogi i nie masz prawa na niego zatrabić tylko
        możesz pokornie za nim jechać. No i podstawowa zasada, teren zabudowany to max
        50km/h wtedy możesz zareagować na czas i zatrzymać się przed przejściem.

        Pieszy jest tym słabszym na drodze więc trzeba mu "pomóc"
    • Gość: przechodzień Re: Występki za kierownicą IP: *.aster.pl 24.11.04, 22:06
      Kretyni za kierownicą wierzą jedynie w prawa fizyki. A zatem wąskich dróg i
      twardych drzew życzę.
    • Gość: Piotr S Re: Występki za kierownicą IP: 5.3.1R4D* / 162.70.244.* 24.11.04, 22:17
      Parwszywi kierowcy sa wszedzie na calym swiecie.
      Z mojego doswiadczenia wydaje mi sie ze pare podstawowych powodow problemow na
      drodze sa brak zdecydowania, brak umiejetnosci koncentracji i egoizm (wczesniej
      wspomniany).
      Brak zdecydowania ma zrodla w osobie a takze w caly systemie oznakowania i
      porzadku drogowego. Gdyby system byl mniej skomplikowany (w prost napisany, bez
      skomplikowanych zasad z wieloma czynnikami) kierowcy mogliby szybciej i trafniej
      reagowac. Szkolenie, szczegolnie w przypadku kobiet (z tego co pamietam kobiety
      sa frustrowane przez instruktorow i egzaminatorow), jest tez temu winne. Ludzie
      koncza kurs jazdy bez pewnosci siebie.

      Brak koncentracji jest bardzo niebezpieczny, chwila nieuwagi i mozna spowodowac
      tragedie. Jest to w czesci tez zwiazane z brakiem pewnosci siebie/zdecydowania
      na drodze. Kiedy czlowiek musi sie skupic na tylu rzeczach na raz nie uniknione
      jest ze cos ucieknie uwadze. Mieszkajac w USA przez ostatnie 6 lat zauwazylem
      cos czego nie widzialem w Polsce. Ludzie zwalniaja niesamowicie aby gapic sie na
      samochod zatrzymany przez gliniarza albo na wypadek. Powoduja korki i dalsze
      wypadki... z powodu braku uwagi.


      Egoizm ma najszersze dzialanie: brawura, ignorancja, brak uwagi,
      nieprzewidywalnosc, .... lista sie ciagnie.

      Jak temu zapobiegac? nie bardzo wiem. Moze szkolenie powinna przebiegac inaczej.
      Pamietam ze jak moja siostra zdawala 8-9 lat temu to tylko zakula 20 wersji
      poronionego testu i nic potem nie wiedziala.

      Moze jest inaczaj... przynajmniej powinno byc.
      Poki co powinnismy pamietac ze nie jestesmy sami na drodze.

      wrzucilem swoje 2 grosze

      • mejson.e Egoizm i koncentracja 24.11.04, 23:58
        Gość portalu: Piotr S napisał(a):

        "Parwszywi kierowcy sa wszedzie na calym swiecie."

        Oj, prawda!

        "Z mojego doswiadczenia wydaje mi sie ze pare podstawowych powodow problemow na
        drodze sa brak zdecydowania, brak umiejetnosci koncentracji i egoizm (wczesniej
        wspomniany)."

        Ja postawiłbym egoizm na pierwszm miejscu.
        Reszta się zgadza.

        "Brak zdecydowania ma zrodla w osobie a takze w caly systemie oznakowania i
        porzadku drogowego. Gdyby system byl mniej skomplikowany (w prost napisany, bez
        skomplikowanych zasad z wieloma czynnikami) kierowcy mogliby szybciej i trafniej
        reagowac."

        Racja. Kiedyś śmieszyły mie napisy pod amerykańskimi znakami (np. na odwróconym
        trójkącie wołami napisane "GIVE WAY", pod zakazem zawracania "NO U-TURN!".
        Sądzę, ze wiele z wypadków po nieustąpieniu pierwszeństwa nie zdazyłoby się,
        gdyby rozkojarzony gapa oprócz znaku zoczył jeszcze napis.

        "Szkolenie, szczegolnie w przypadku kobiet (z tego co pamietam kobiety sa
        frustrowane przez instruktorow i egzaminatorow), jest tez temu winne. Ludzie
        koncza kurs jazdy bez pewnosci siebie."

        Niestety - więcej wypadków jest po uzyskaniu pewności siebie.
        Podobno świeży kierowca jeździ na tyle ostrożnie, że nie powoduje wypadków.

        "Brak koncentracji jest bardzo niebezpieczny, chwila nieuwagi i mozna spowodowac
        tragedie."

        Tak - karać śmiercią za strojenie radia czy przypalanie papierosa w czasie jazdy
        to zbyt ostro... :(

        "Mieszkajac w USA przez ostatnie 6 lat zauwazylem cos czego nie widzialem w
        Polsce. Ludzie zwalniaja niesamowicie aby gapic sie na samochod zatrzymany przez
        gliniarza albo na wypadek. Powoduja korki i dalsze wypadki... z powodu braku uwagi."

        Za słabo się rozglądałeś w Polsce!
        U nas też to już powszechne zjawisko - gapienie się na skutki wypadku i
        powodowanie w najlepszym razie korków.

        "Egoizm ma najszersze dzialanie: brawura, ignorancja, brak uwagi,
        nieprzewidywalnosc, .... lista sie ciagnie."

        Podpisuję się pod tymi słowami.

        "Poki co powinnismy pamietac ze nie jestesmy sami na drodze."

        Powinnimy.
        Tak jak wiele innych rzeczy w życiu.

        "wrzucilem swoje 2 grosze"

        Przydadzą się ! ;-)

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        "Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
        (Leonardo Da Vinci)
      • Gość: michele Re: Występki za kierownicą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 00:40
        Włanie, uwaga. Czy gość, który w swoim aucie napierdziela z głośników, aż mu
        wóz podskakuje jest w stanie zwracać uwagę na to co ię zieje na drodze? Nie
        dość, że taki poziom hałasu osłownie ogłupia, to jeszcze, chłop nie
        słyszałbynawet, gdyby go od tyłu najechał czołg (no, chyba, żeby strzelił, ale
        i tu mógłby pomyśleć, że to tylko taki efekt na basach). A wpływ na innych
        uczestników ruchu? Zwłaszcza latem, kiedy wszyscy maja pootwierane okna, na
        światłach przed skrzyżowaniem. Dlaczego to nie jest zabronione?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka