Dodaj do ulubionych

spalone sprzęgło?

16.02.10, 22:49
Witam

Jestem szczęśliwym posiadaczem Toyoty Corollo E12 1,4 VVTi 2003 HB

Dziś spotkała mnie niemiła przygoda. Bardzo mocno zakopałem się w śniegu, auto
niemalże zawisło w śniegu. Podczas prób uwolnienia się (z pomocą paru kolegów
pchających auto) z auta zaczął wydobywać się BARDZO silny smród spalenizny -
coś jakby plastik-guma-metal.

Nie ukrywam że poirytowany mocniej przydusiłem pedał gazu - wiem że to nie
sposób na śniegi.

Koledzy od razu stwierdzili iż na pewno spaliłem sprzęgło i konieczna będzie
jego wymiana... Auto stało potem około 6 godzin na parkingu a potem
przejechałem nim jeszcze około 100 km. Podczas tej jazdy nie zauważyłem
żadnych problemów. Auto jechało tak jak powinno, nie zauważyłem jakichkolwiek
problemów. Smród więcej się nie pojawił.

Sam nie jeżdżę ostro i staram się nie nadwyrężać samochodu, poprzedni
właściciel który zrobił nim 50 k km też nie miał ciężkiej nogi. Przebieg w
sumie to 80 k km.

Dlatego oto pytania:
1. Czy da się sprawdzić czy tarcza sprzęgła faktycznie musi zostać wymieniona?
2. Jeżeli tak - jakie części kupić? jakiego producenta?
3. Może sprzęgła nie trzeba wcale wymieniać?
4. Jeżeli go nie wymienię czy grozi to poważniejszymi usterkami?
5. A może po prostu wymienić sprzęgło i tyle?


Obserwuj wątek
    • qqbek Re: spalone sprzęgło? 17.02.10, 01:32

      > Dlatego oto pytania:
      > 1. Czy da się sprawdzić czy tarcza sprzęgła faktycznie musi zostać
      wymieniona?

      Tak. Po prostu zredukuj bieg i puść pedał gazu. Jak obroty pójdą
      ostro (i szybko) w górę, by potem dopiero zacząć spadać - wszystko w
      porządku. Jak będą powoli rosły - sprzęgło się już ślizga.
      Jedno przypalenie sprzęgła to najczęściej jeszcze daleka droga do
      jego zarżnięcia, ale wszystko zależy od stylu jazdy.

      > 2. Jeżeli tak - jakie części kupić? jakiego producenta?
      Zalecane w książce serwisowej albo coś markowego, Sachs na przykład.

      > 3. Może sprzęgła nie trzeba wcale wymieniać?
      A może by tak piwo wypić... a może nie... być czy nie być oto jest
      pytanie. Jak chcesz wymieniać sprawne- gratuluję zamożności.

      > 4. Jeżeli go nie wymienię czy grozi to poważniejszymi usterkami?
      Eee tam- najwyżej przylezie krasnoludek i pozwoli tobie na machanie
      lewarkiem zmiany biegów bez załączania sprzęgła (albo na odwrót- nie
      da się zmienić biegu nawet po pozornym wysprzęgleniu- jedynie w tym
      wypadku oberwać się może skrzyni biegów).

      > 5. A może po prostu wymienić sprzęgło i tyle?
      Jedno pytanie- magisterium z filozofii już obronione? Bo najwyższy
      czas już.


      --
      Forum użytkowników aut marki
      BMW
      • andrzejmat Re: spalone sprzęgło? 19.02.10, 13:01
        qqbek napisał:

        >
        > > Dlatego oto pytania:
        > > 1. Czy da się sprawdzić czy tarcza sprzęgła faktycznie musi zostać
        > wymieniona?
        >
        Witaj,
        najprawdopodobniej nic sie nie stało a taki zapaszek w takiej sytuacji nie jest
        czymś niezwykłym - oczywiście takich sytuacji i takiego posługiwania sie
        sprzegłem trzeba unikać, za któryms razem może sie poddać. Ale tarcza jest
        odporna na temperatury wieleset stopni - to tak z grubsza jak klocki hamulcowe,
        tez sie "palą' przy porządnym hamowaniu, nie czujesz tefo, bo są dalej od kabiny...

        Sprawdzenie podane przez kol. q jest troche dziwne.
        Ale jesli możesz na jedynce ruszyć z piskiem opon na asfalcie a gwałtowny pełen
        gaz na dwójce przy 3000 obr/min. NIE powoduje raptownego wzrostu obrotów BEZ
        proporcjonalnego wzrostu wskazań prędkościomierza - to wszystko jest ok.
        Oczywiście na piatce taka sama próba jeszcze lepsza, łatwiej obserwować prędkośc
        bo wolniej rosnie , no ale nie zachęcam bo przy prędkości powyżej 100 km/h
        zachęcanie do uważnej obserwacji zegarów może być naganne...
        A.
        • allegropajew Re: spalone sprzęgło? 18.02.18, 20:07
          Ja w silnym aucie paliłem sprzęgło co ok. 100 kkm. Znaczy przez dane 100kkm, co u mnie było ok. 5 lat, zdarzało się raz-dwa razy na rok zapomnieć mnię się pod krawężnikem, a tam chwila i smród, że ho, ho! Mimo iż przed wjazdem ustawiałem obroty na 1500 i tak podjeżdżałem na półsprzęgle.

          Objaw konieczności wymiany bardzo prosty. Jedziesz stówką na V, gaz w podłogę a auto nie przyspiesza, tylko rosną obroty. Jak już to mi się stało, wyprzedzałem jak przykazali starzy kierowcy, po redukcji na trójkę, wciskając gaz słabiej (ok. 2 x mniejszy moment na tarczy powstawał) i w dogodniej chwili jechałem na warstat, coby 1600 pozostawić (bo trzeba było wyjmować silnik).

          Gościula
    • lapufkasz Re: spalone sprzęgło? 17.02.10, 13:58
      Jestem szczęśliwym posiadaczem Toyoty Corollo E12 1,4 VVTi 2003 HB

      ludziom tak malo do szczescia potrzeba , dla mnie ten samochod to tragedia.
      Wracajac do sprzegla - nie musisz nic wymieniac sam zaobserwujesz moment
      kiedy bedzie to konieczne.
      • andrzejmat Re: spalone sprzęgło? 26.02.10, 07:31
        fredoo napisał:

        > Nie da się spalić sprzęgła wyjeżdżając ze śniegu. Śmierdziało z
        > opon. Nie ma potrzeby sprawdzać czegokolwiek.

        Bardzo celna uwaga: to było na tak sliskiej nawierzchni, gdy
        ograniczeniem obciązenia napędu jest przyczepnośc opon. Obciażenie i
        liczący sie poslizg sprzegła jest wtedy oczywiście zwyczajnie
        niemozliwy, poslizg i wydzielanie ciepła na oponach.
        No, ale jak ktos sie uprze, to może i tu da sie nagrzac sprzęgło?
        Pzdr.
        A.
          • andrzejmat Re: spalone sprzęgło? 26.02.10, 15:08
            Wyobraź sobie, że ja tak. Kolega, nie kryjąc że zielony, pyta, dla
            niego to ważne pewnie. Odpowiadamy, chyba nie od rzeczy, temu, który
            pyta, nie Tobie, bo Ty wiesz lepiej.
            Przy okazji ja stwierdzam, że nie wziąłem pod uwage warunków, w
            jakich ta opisywana 'przygoda' miała miejsce i Fredoo słusznie to był
            zauważył. I co takiego dziwnego, kolego Staszku? Tu piszemy dla
            rozrywki w wolnej chwili, czasem - jak sie pewnie niektórym wydaje -
            'dla pozytku' czytających, i tyle.
            pzdr.
            A.
            • staszek585 Re: spalone sprzęgło? 26.02.10, 20:42
              Zdziwiło mnie to :
              "Nie da się spalić sprzęgła wyjeżdżając ze śniegu. Śmierdziało z
              > opon. Nie ma potrzeby sprawdzać czegokolwiek."

              Pewnie, zdecydowanie i chyba raczej bez sensu.
              Na śniegu to opony się ślizgają, ale rzadko kiedy "palą". "Palą się " na przyczepnej nawierzchni. Za to swąd tarczy sprzęgła poczujemy dosyć szybko. A dokładnie zwykle wtedy, gdy na bardzo wysokich obrotach próbujemy jechać na pół-sprzęgle.
              Co oczywiście nie znaczy, że sprzęgło jest już całkowicie zniszczone. Skoro działa prawidłowo to jeszcze będzie działało.
              • andrzejmat Re: spalone sprzęgło? 26.02.10, 21:24
                staszek585 napisał:

                > Zdziwiło mnie to :
                > "Nie da się spalić sprzęgła wyjeżdżając ze śniegu. Śmierdziało z
                > > opon. Nie ma potrzeby sprawdzać czegokolwiek."
                >
                > Pewnie, zdecydowanie i chyba raczej bez sensu.
                > Na śniegu to opony się ślizgają, ale rzadko kiedy "palą". "Palą
                się " na przy
                > czepnej nawierzchni. Za to swąd tarczy sprzęgła poczujemy dosyć
                szybko. A dokła
                > dnie zwykle wtedy, gdy na bardzo wysokich obrotach próbujemy jechać
                na pół-sprz
                > ęgle.
                > Co oczywiście nie znaczy, że sprzęgło jest już całkowicie
                zniszczone. Skoro d
                > ziała prawidłowo to jeszcze będzie działało.


                Tłumaczyłem wszak dlaczego palenie sprzegła na sliskim jest mało
                prawdopodobne. A nigdy nie widziałes kłebów pary spod buksujących na
                lodzie kół samochodu?!

                A.
    • fredoo Re: spalone sprzęgło? 27.02.10, 09:32
      To dla niedowiarków inaczej. Aby spalić (tego raczej nie da się
      zrobić chyba że specjalnie jak palenie gumy)albo raczej nieco zużyć
      potrzeba sporo energii. Przy wyjeżdżaniu ze śniegu na jedynce silnik
      pracuje z mocą 2-5 km nie więcej i jeśli to trwa nawet parę minut to
      ta energia jest za mała aby cokolwiek spalić i najwyżej odparuje
      trochę wody na oponach. Tarcza sprzęgła znajduje się wewnątrz koła
      zamachowego, które ma masę paru ładnych kilogramów i ta masa też
      musiałaby się rozgrzać do tamperatury kilkuset stopni. To sie nigdy
      nie zdarza chyba że ktoś specjalnie. Inny jest też smród taki jak z
      przegrzanych hamulców.
      • simr1979 Re: spalone sprzęgło? 27.02.10, 11:53
        Teoretycznie racja. Praktyka jednak wskazuje, że wydostając się ze
        śniegowej pułapki Pan Kierowca nader czesto zmusza (nawet
        nieświadomie) układ napędowy do pracy na tzw. półsprzęgle - choćby
        np. podczas (słusznych skądinnąd) usiłowań ruszenia z 2 biegu pod
        śliską górkę. Nie raz zdarzyło mi się lekko "podwędzić" sprzęgło w
        takich sytuacjach.
        • andrzejmat Re: spalone sprzęgło? 27.02.10, 13:49
          simr1979 napisał:

          > Teoretycznie racja. Praktyka jednak wskazuje....

          Wrócmy jeszcze do tej 'teorii', tak dla świętego spokoju;

          - pisałem tu gdzieś, że spalenie czy przypieczenie sprzęgła na
          śliskim jest raczej rzadkie niż niemozliwe, a to dlatego, że 'daja
          sie' tu z natury rzeczy zaangażowac niewielkie moce, pojedyńcze
          kilowaty. W zależności od tego, jak operuje si4e poslizgiem sprzegłą,
          te kilowaty wydziela sie w postaci ciepła albo na sprzegle, albo na
          styku opon z lodem, albo i tu i tu. Zatem jeżeli już cos sie grzeje,
          to może to byc tak sprzęgło jak i styk opony z lodem, w praktyce
          raczej częściej to drugie, chyba że uparcie trzymamy silnik na
          wysokich obrotach
          i slizgamy sprzegłem tak, aby nie
          dopuscic do buksowania kół. Jeżeli jednak bedziemy racjonalni i
          bedziemy operowali delikatnie nie tylko sprzegłem ale i obrotami
          silnika - to tych kilowatów bedzie zupełnie już mało i przypiekania
          też mało, tak opon jak i sprzegła - a efekt 'napedowy' czyli szanse
          ruszenia pojazdu najwieksze. Te uwagi kieruje do pytajacego, simr to
          wszak dobrze wie.
          A.
          • staszek585 Re: spalone sprzęgło? 27.02.10, 19:05
            Dla tych co potrafią liczyć:
            Kuchenka gazowa czy elektryczna ma do dyspozycji 2 kW (czasem więcej czasem mniej). Mimo to da się spalić przy jej użyciu coś co się na niej położy.
            Tak, że przypalenie tarczy sprzęgła jest jak najbardziej możliwe przy ruszaniu. A dokładnie pisząc to jedynie przy ruszaniu da się to zrobić! Pomijając uporczywą jazdę przy ślizgającym się sprzęgle, obojętne czy z powodu trzymania lekko wciśniętego pedału, czy też niewłaściwego ustawienia.
            PS:
            Oczywiście całkowite spalenie tarczy wymaga dłuższego wysiłku niż jednokrotne wykopywanie się ze śniegu.
            Chociaż do ruszenia samochodu zwykle używamy więcej niż parę kilowatów mocy.
            • andrzejmat Re: spalone sprzęgło? 27.02.10, 19:41
              Jeżeli tak liczysz sprawnie, to pewnie 'masz wiedzę', że przy
              ruszaniu a piskiem opon na ciepłym asfalcie w ciągu pierwszych
              ułamków sekundy na sprzegle wydziela się w postaci ciepła prawie CAŁA
              moc silnika, dziesiatki kW. Klikakrotne powtarzanie takiego zabiegu
              raz po raz prowadzi do przegrznia lub w skrajnym przypadku
              uszkodzenia sprzegła.
              Natomist NA SNIEGU czy lodzie, a o tym tu mowa, moc cieplna na
              sprzęgle jest dzisiatki razy mniejsza, dlatego przciażenie
              mechaniczne sprzęgła jest tu niemozliwe a przeciażenie cieplne wymaga
              umiejetnego uzycia złej woli.
              A.
              • staszek585 Re: spalone sprzęgło? 28.02.10, 15:40
                Ojej, moc Ci się nigdzie nie wydziela, wydzieli się energia, a konkretnie ciepło.
                A jakbyś chciał policzyć ilość energii to należałoby pomnożyć moc przez czas.
                Czyli nawet niewielka moc, ale działająca długo spowoduje dostarczenie dużej energii, a że energia przy tarciu zamieni się w ciepło to i nastąpi znaczne rozgrzanie trących o siebie elementów. Cbdo.

                • andrzejmat Re: spalone sprzęgło? 28.02.10, 18:35
                  staszek585 napisał:

                  > Ojej, moc Ci się nigdzie nie wydziela, wydzieli się energia, a
                  konkretnie ciepł
                  > o.
                  > A jakbyś chciał policzyć ilość energii to należałoby pomnożyć
                  moc przez czas
                  > .
                  > Czyli nawet niewielka moc, ale działająca długo spowoduje
                  dostarczenie duże
                  > j energii, a że energia przy tarciu zamieni się w ciepło to i
                  nastąpi znaczne r
                  > ozgrzanie trących o siebie elementów. Cbdo.
                  >
                  >
                  Staszku Nieboże, "moc się wydziela ' jest tyleż potocznym co i
                  niecałkiem niedorzecznym a 'w branży' technicznej często uzywanym
                  okresleniem, które dotyczy sedna sprawy w omawianym przypadku; nie
                  chodzi tu bowiem o to, tak w przypadku sprzegła jak i hamulców jak i
                  w wielu podobnych sytuacjach ILE sie tej energii (ciepła) wydzieli,
                  tylko w JAKIM CZASIE, czyli jaka bedzie moc źródła ciepła. Bo ciepło
                  jest tez odprowadzane jednocześnie (to sie nazywa często chłodzenie)
                  i intensywnosc odprowadzenia jest funkcja temperatury. W efekcie
                  oczywiście przyrost temperatury zalezy nie zwyczajnie od ilości
                  dprowadzonego ciepła ale też silnie od mocy cieplnej. Acha, 'moc
                  cieplna' to juz nie potoczne ale legalnie poprawne okreslenie, czy
                  "masz taka wiedzę" jak to mówia nasi pożal sie Boże polityczni
                  gladiatorzy?
                  A.
                  • staszek585 Re: spalone sprzęgło? 05.03.10, 10:23
                    Chyba skończę, szkoda czasu. Jak przechodzimy na mądrości polityczne to nie zabieram głosu, przecież wiadomo, że w polityce prawdą jest to co większość uchwaliła. Nawet jak nie ma to żadnego sensu.
                    Pasuje mi tu jakaś sentencja, ale się powstrzymam.
                    PS:
                    Z czystej ciekawości chciałbym kiedyś zobaczyć oponę spaloną przy ruszaniu na lodzie czy śniegu. Pozdrawiam.
                  • starypryka Re: spalone sprzęgło? 09.03.10, 15:05
                    Pan Andrzej jak zwykle wykazał się nadludzka wiedzą teoretyczna a zerowa praktyczną.
                    Zapomniał ponadto że samochód był w śniegu.
                    Tak długo jak opór ugniatającego się śniegu jest mniejszy od przyczepności kół
                    tak długo przez śnieg jedziemy. Jeśli opór śniegu będzie większy od
                    przyczepności to będziemy mielić kołami w miejscu. Ale jest jeszcze stan kiedy
                    obie siły są prawie równe. Kiedy przyczepność jest tylko minimalnie większa od
                    oporów śniegu. W tym przypadku ciężko jest dozować siłę na koła przy zapiętym
                    biegu i spiętym sprzęgle. Wielu kierowców tak nie potrafi a czasami minimum tego
                    co jest w stanie wygenerować silnik na obrotach powyżej minimalnych jest zbyt
                    duże. Wtedy do pracy wkracza sprzęgło. I taki niedoświadczony kierowca ustawi
                    obroty na stałe na 3000 i samym sprzęgłem dozuje siłę jaka dotrze do kół. I
                    wtedy właśnie pali się sprzęgło śniegu.

                    PS Proszę o nie czepianie się nazw użytych fizycznych jeśli są błędne lub
                    całkowicie z kapelusza.
    • lukasz-rysiek Re: spalone sprzęgło? 27.02.10, 10:55
      Wielkie dzięki za odpowiedz.

      Dobrze zauważyliście że nie każdy musi być specjalistą od wszystkiego.
      Dla mnie auto ma jeździć i się nie psuć - ale też trzeba umiec odrużnić sytuacje
      awaryjną od zwykłego nadwyrężenia mechanizmów.



    • motofanjg1919 Re: spalone sprzęgło? 07.07.15, 19:08
      Jeżeli już masz coś robić to po całości , takie sprzęty lubią się szybko psuć więc trzeba być na bieżąco .
      Polecam ci stronkę www.radius.pl/ , Renomowana stronka na której na pewno znajdziesz to co cię interesuje i zamówisz prosto do domu.
      Pozdrawiam i Szerokiej Drogi;)
    • stroby Re: spalone sprzęgło? 27.01.18, 13:00
      Jeżeli w trakcie jazdy sprzęgło nie ślizga się, biegi wchodzą poprawnie to może oznaczać, że jedynie chwilowo przypaliłeś sprzęgło ale nie wpłynęło to na poszczególne elementy, dlatego działa prawidłowo. Pojeździj i obserwuj, jeżeli coś Cię zaniepokoi podjedź do mechanika.
      Na pytanie jakie części będziesz potrzebować: tarczę, docisk i łożysko. Do Toyoty polecam firmę AISIN- właścicielem tej marki jest właśnie TOYOTA, więc sprzęgła AISIN montowane są w Corollach jako oryginalne. Do swojego AVENSISA kupowałem tu: https://www.sprzegla24.pl/sprzegla-toyota-corolla/5574
      • aurelia.marczak Re: spalone sprzęgło? 26.03.18, 13:54
        Ze sprzęgłem nie ma żartów, trzeba to jak najszybciej zrobić. Mnie stanęło auto na środku drogi na drugim końcu Polski :(
        --------------------------------------------------------------------------
        MTM
    • wiktoria23 Re: spalone sprzęgło? 20.12.18, 13:33
      jak masz możliwość to podjedź do firmy która się tym zajmuje i oni ci powiedzą co powinieneś zrobić, z okolic Kielc polecam avantiregeneracja.pl/regeneracja-kola-dwumasowego.html
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka