Dodaj do ulubionych

Jak daleko...?

10.02.26, 14:34
Czytam w moto.pl/MotoPL/7,88389,32584561,widzisz-kartke-za-szyba-nie-reaguj-odruchowo-to-scenariusz.html#do_w=450&do_v=1766&do_st=RS&do_sid=2323&do_a=2323&do_upid=1766_ti&do_utid=32584561&do_uvid=1770544100725&s=BoxCzytImg4

"Złodziej zostawia kartkę papieru za tylną szybą lub pod wycieraczką auta zaparkowanego na zatłoczonym parkingu. Kierowca rusza, zauważa nietypowy element i zatrzymuje się, by go usunąć. Wysiada z samochodu, często zostawiając silnik włączony i drzwi otwarte. A to wystarcza, by ktoś w kilka sekund sięgnął po rzeczy z wnętrza lub nawet odjechał pojazdem."


Pytanie brzmi - z ciekawisci - jak daleko odjedzie pojazdem, ktory korzysta z "inteligentnego kluczyka", ktory kierowca ma w kieszeni?

Dawno, dawno temu, gdy Ssang Yong dopiero pierwszy raz próbował sił w polsce a leasing samochodów dopiero raczkował (wtedy jeszcze nie) Teść wział 2 benzynowe Musso.
Miały pod wykładziną, na tunelu środkowym ukryty przycisk i za każdym razem jak się otwierało drzwi, to po ich zamknieciu, do 30 s od tego, trzeba go bylo przycisnac... Inaczej auto stawalo i wylo....
Obserwuj wątek
    • nousecomplaining Re: Jak daleko...? 10.02.26, 15:24
      Kumpel miał insignię, umówiliśmy się na piwną posiadówę, przyjechał jako kierowca z synem, syn odjechał ( i dojechał) autem do domu (ok. 30 km) bez kluczyka. Zastanawialiśmy się wtedy, jak to działa. No ale pewnie to zależy od systemu w danym aucie, no i to było już jakiś czas temu.
      • galtomone Re: Jak daleko...? 11.02.26, 07:54
        nousecomplaining napisał(a):

        > Kumpel miał insignię, umówiliśmy się na piwną posiadówę, przyjechał jako kierow
        > ca z synem, syn odjechał ( i dojechał) autem do domu (ok. 30 km) bez kluczyka.
        > Zastanawialiśmy się wtedy, jak to działa. No ale pewnie to zależy od systemu w
        > danym aucie, no i to było już jakiś czas temu.

        A jak wrócił po kumpla?
        • nousecomplaining Re: Jak daleko...? 11.02.26, 11:12
          > A jak wrócił po kumpla?
          No miał w domu drugi kluczyk.
          • galtomone Re: Jak daleko...? 11.02.26, 11:14
            Dobrze, ze syn do domu pojechal a nie do "kolezanki" xD
            • nousecomplaining Re: Jak daleko...? 11.02.26, 17:04
              Eee tam, zawsze jest plan B. Poszlibyśmy przenocować do "koleżanek" : ) A syn kolegi zostałby u swojej na dłużej.
              • galtomone Re: Jak daleko...? 11.02.26, 17:46
                Bez sensu, se auta z 2 kluczykami są, bez sensu...
                • nousecomplaining Re: Jak daleko...? 11.02.26, 17:52
                  > Bez sensu, se auta z 2 kluczykami są, bez sensu...
                  ???
                  • galtomone Re: Jak daleko...? 12.02.26, 09:17
                    Jakby byl 1 kluczyk w komplecie nocowalbys u koleżanki?
                    • nousecomplaining Re: Jak daleko...? 12.02.26, 10:42
                      Aaaa, w tym sensie to faktycznie bez sensu.
                      • galtomone Re: Jak daleko...? 12.02.26, 11:16
                        No przeciez mowie, ze bez sensu... I jeszcze sie coraz mniej psuja.... A jak sie psuly to sie nocowalo u kolezanek....
    • kreinto Re: Jak daleko...? 10.02.26, 18:00
      galtomone napisał:

      > Pytanie brzmi - z ciekawisci - jak daleko odjedzie pojazdem, ktory korzysta z "
      > inteligentnego kluczyka", ktory kierowca ma w kieszeni?
      Odjedzie tak daleko jak kierowca nie włączy sinika.
      • galtomone Re: Jak daleko...? 11.02.26, 07:55
        Jak kierowca ma wylączyć silnik, jak został na drodze…?
        • vogon.jeltz Re: Jak daleko...? 11.02.26, 11:06
          Mylisz pojęcia kierowcy i legalnego posiadacza pojazdu. Kierowca to ten, ktory w danym momencie trzyma fajerę.
          • galtomone Re: Jak daleko...? 11.02.26, 11:08
            Spoko... za szybko wyslalem a tu sie nie da edytowac...
    • wislok1 Re: Jak daleko...? 10.02.26, 20:40
      Bzdurny artykul--

      Zabranie kartki zostawionej za wycieraczka zabiera ulamek sekundy i 99,9 procent kierowcow ja zauwazy przed odpaleniem auta....

      Chyby, ze ktos jest slepy
      • trypel Re: Jak daleko...? 10.02.26, 20:55
        Na tylnej szybie? Ułamek sekundy? Szybki Lopez?
        • galtomone Re: Jak daleko...? 11.02.26, 07:56
          Na przedniej raczj zauwaze a jak nie to wyjme przy pierwszej okazji - bo bedzie "furgać".
          Z tyłu faktycznie moge nia zauważyć ale nie stawałbym specjalinie... na kartke z tyłu mam wyje...e.
          • trypel Re: Jak daleko...? 11.02.26, 10:10
            To bylo pierwsze zdanie - Złodziej zostawia kartkę papieru za tylną szybą
            • galtomone Re: Jak daleko...? 11.02.26, 10:18
              Mnie ten mechanizm nie przekonuje...

              Lata temu mojego starego ktos w podobny sposb chcial okrasc ale zamiast kartki zlodziej stal obok auta i jak stary podszedl, otworzyl i wrzucil torbe to mowi... "O, chyba cos z opona nie tal " [przecieta przez sku...syna]

              No to stary przeszedl na druga storne auta zobaczyc (juz nie pamietam ktore kolo) i slyszy "klap" drzwi, bo debil zlodziej zamknal... i widzi chlopa co zaczyna z jego torba spie...c...

              A ze kluczyki mial w rece a w aucie juz pusto (o laptopach/telefonach w latach +/- 80tych nikt nie slyszal) no to pogonil, gogonil i potem ponad godzine na milicje czekali z jakimis ludzmi.

              Opony szkoda, bo to wtedy byl duuuzy klopot.


              Mnie artykul o kluczyku przypomnial i stad ta kwestia wreszcie mnie ruszyla...

              I stwierdzam, ze taki kluczyk to ch...nia z grzybnia, skoro da sie odjechac autem bez kluczyka.
    • galtomone Bez sensu taki kluczyk.... 11.02.26, 08:16
      W starych autach jak nie mialem kluczyka w stacyjce (pomijam odpalanie na druty, itp) to nie jechalem.

      A te nowe kluczyki... skoro auto jest wstanie wykryc i "krzyczec", ze key not detected, to nie powino ruszac, poki kluczyk nie jest w aucie albo od razu stanac. Ewentualnie chwil po ruszeniu dac ino, ze do zatrzymania zostalo np. 30 s. i juz...

      Sie okazuje, ze brak klucza nie ma dla jazdy zadnego znaczenia. Idiotyczne.
    • humorysta Re: Jak daleko...? 11.02.26, 09:48
      A po co tyle zachodu? Wysiadasz z samochodu nawet na chwile-uruchamiasz tzw. wajche za ... 60 zł. I nikt Ci nie odjedzie. Ci innego kradzieże z wewnątrz. Przezyłem 2 kradzieże- ale to albo było spuszczone powietrze z koła - albo przebita opona i złodziej czeka, az sie zabierzesz za wymianę. Ale sie nie doczekał- bo wiedziałem, ze za każdym razem samochód należy zamykać.
      • galtomone Re: Jak daleko...? 11.02.26, 10:10
        humorysta napisał(a):

        > A po co tyle zachodu? Wysiadasz z samochodu nawet na chwile-uruchamiasz tzw. wa
        > jche za ... 60 zł. I nikt Ci nie odjedzie.

        Znaczy sugerujesz najpierw odpalac silnik a potem ewentualnie rozwazac czy sciagnac blokade?

        Co ty pierdzielisz za przeproszeniem?

        I jak na chwile wysiadasz z auta, nie gasisz silnika to tez na te chwile zakladasz jakas blokade????

        Znow nie wiesz o czym mowa...
    • hukers Re: Jak daleko...? 11.02.26, 10:21
      galtomone napisał:

      >
      > Pytanie brzmi - z ciekawisci - jak daleko odjedzie pojazdem, ktory korzysta z "
      > inteligentnego kluczyka", ktory kierowca ma w kieszeni?
      >

      Myślę, ze targetem tego wała mogą być mniej inteligentne samochody, bez tego systemu, i mniej inteligentni właściciele tychże samochodów. A jeżeli jest system bezkluczykowy, to samochód jedzie dopóki ktoś nie zgasi silnika, albo nie braknie mu paliwa.
      • galtomone Re: Jak daleko...? 11.02.26, 10:53
        Bez sensu zatem taki kluczyk...

        Jedyny plus taki, że w trakcie jazdy złodziej musiałby jeszcze GPS wyłączyć, bo inaczej, jak stanie w dziupli, to będzie wiadomo, gdzie to jest.
        • vogon.jeltz Re: Jak daleko...? 11.02.26, 11:04
          Nie jest bez sensu. Przecież nie może być tak, że jak samochód z jakiegoś powodu nie wykryje kluczyka (co się przecież zdarza, nawet jeśli jest on w środku), to się nagle zatrzyma, bo to byłoby skrajnie niebezpieczne. Że już nie wspomnę, że skrajnie upierdliwe dla legalnych użytkowników, którym brak komunikacji z kluczykiem zdarza się (w liczbach bezwzględnych) dużo częściej niż złodziejom.
          • galtomone Re: Jak daleko...? 11.02.26, 11:13
            vogon.jeltz napisał:

            > Nie jest bez sensu. Przecież nie może być tak, że jak samochód z jakiegoś powod
            > u nie wykryje kluczyka (co się przecież zdarza, nawet jeśli jest on w środku),
            > to się nagle zatrzyma, bo to byłoby skrajnie niebezpieczne.

            A dlaczego musi od razu nagle?

            A nie moze dać kierowcy czasu - TEEEE, nie ma kluczyka, masz 5 min na zatrzymanie. Chyba, ze auto jedzie z predkoscia powiedzmy 100 lub wiec i moze byc zatem na autostradzie gdzie z atrzymywaniem nie jest tak rozowo.

            A jak w trakcie jazdy ma zgubic kluczyk, to przy calej swojej wygodzie tego rozwiazania, nadal jest bez sensu. Kluczyk ze stacyjki wypadl czasem tylko jak bylo spotkanie drzewem...

            A tak? Dzis... Sie w zlym momencie z Zofia pokłócisz i co z tego, ze jej kluczyki zabrales jak w sorkdu lasu zostaniesz? xD

            > Że już nie wspomnę,
            > że skrajnie upierdliwe dla legalnych użytkowników, którym brak komunikacji z k
            > luczykiem zdarza się (w liczbach bezwzględnych) dużo częściej niż złodziejom.

            Na razie przez 2 lata mi sie nie zdarzyl - ale raz w roku wymieniam baterie.
            W kazdym razie doceniam plusy rozwiazania, ale nie sa tak duze by niwelowac IMHO minusy.

            Moze gdybym mial troche nowsze auto i kluczyk w telefonie to by jakos sensowniej dzialalo i zmniejsza iloscia klopotow.

            W kazdym razie IMHO potwierdza to w czesci teze, ze lepsze jest wrogiem dobrego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka