Dodaj do ulubionych

Czyja wina?

IP: *.aster.pl 13.12.04, 09:57
Wyjeżdzam z podporządkowanej na drogę "główną" która ma ze trzy pasy. W
momencie kiedy skręcam w prawo, rozpoczynam manewr, prawy pas, który
zamierzam zająć jest na kilkaset metrów wstecz wolny. Okazuje się jednak, że
w tym samym czasie, w którym ja skręcam, ktoś jakieś powiedzmy 200m wcześniej
jadąc "główną" postanowił zmienić pas z środkowego na prawy, czyli ten który
ja zamierzam zająć. Gość nie wyhamowuje i wjeżdza mi w tyłek. Czyja wina?

pozdro.
Obserwuj wątek
    • niknejm Re: Czyja wina? 13.12.04, 10:07
      Gość portalu: - napisał(a):

      > Wyjeżdzam z podporządkowanej na drogę "główną" która ma ze trzy pasy. W
      > momencie kiedy skręcam w prawo, rozpoczynam manewr, prawy pas, który
      > zamierzam zająć jest na kilkaset metrów wstecz wolny. Okazuje się jednak, że
      > w tym samym czasie, w którym ja skręcam, ktoś jakieś powiedzmy 200m wcześniej
      > jadąc "główną" postanowił zmienić pas z środkowego na prawy, czyli ten który
      > ja zamierzam zająć. Gość nie wyhamowuje i wjeżdza mi w tyłek. Czyja wina?

      Jeśli nie było ciągłej linii, to na 100% Twoja.
      Jesli była, i gość ją przeciął zmieniając pas, to obstawiam 50/50.
      Pod warunkiem, że są świadkowie sytuacji i nikt nie kłamie.

      Pzdr
      Niknejm
      • Gość: - Re: Czyja wina? IP: *.aster.pl 13.12.04, 10:17
        > Jeśli nie było ciągłej linii, to na 100% Twoja.
        > Jesli była, i gość ją przeciął zmieniając pas, to obstawiam 50/50.
        > Pod warunkiem, że są świadkowie sytuacji i nikt nie kłamie.
        >
        > Pzdr
        > Niknejm

        OK, ale czy ja mam być jasnowidzem i wiedzieć że ktoś zacznie skręcać W TYM
        SAMYM MOMENCIE, co ja????, powtarzam, kiedy ja rozpocząłem manewr pas był
        zupełnie wolny i nikt nie nadjeżdzał ani nie sygnalizował zmiany pasa ruchu.
        Ten ktoś musiał za to widzieć mnie, jak szykuję się do skrętu.

        pozdro
        • dwunastnica Kierunkowskazy 13.12.04, 10:53
          > OK, ale czy ja mam być jasnowidzem i wiedzieć że ktoś zacznie skręcać W TYM
          > SAMYM MOMENCIE, co ja????, powtarzam, kiedy ja rozpocząłem manewr pas był
          > zupełnie wolny i nikt nie nadjeżdzał ani nie sygnalizował zmiany pasa ruchu.

          W Warszawie bardzo rzadko kierowcy używają kierunkowskazów a jeżeli używają to
          często po fakcie albo za późno. Niestety.

          > Ten ktoś musiał za to widzieć mnie, jak szykuję się do skrętu
        • Gość: alek na jakiej podstawie? IP: 134.146.212.* 13.12.04, 11:11
          na jakiej podstawie?
          • Gość: - Re: na jakiej podstawie? IP: *.aster.pl 13.12.04, 11:17
            Gość portalu: alek napisał(a):

            > na jakiej podstawie?

            podporządkowana łagodnie dochodzi do "głównej", tzn jest b.dobrze widoczna, na
            niej samochód, który może jechać tylko w prawo i ma wolny pas żeby skręcić...
      • Gość: - Re: Czyja wina? IP: *.aster.pl 13.12.04, 11:26
        niknejm napisał:

        > Jesli była, i gość ją przeciął zmieniając pas, to obstawiam 50/50.

        Niki, poniedziałek to nie jest Twój ulubiony dzień, uwierz mi :)

        /chodziło o linię ciągłą/


    • p-iotr Re: Czyja wina? 13.12.04, 10:11
      Jezeli zmienial pas na skrzyzowaniu bez swiatel - jego wina. Jezeli zmienil pas
      200m przed skrzyzowaniem tak jak piszesz - jego wina, ale jezeli wyjechales mu
      przed maske - Twoja wina. Ciekawe jak udowodnisz ze to naprawde bylo 200 m...?
      Orzekna pewnie wine obu stron i juz.

      Jeszcze jedno zwaz ze 200 metrow przy szybkosci 100 km/h przejezdza sie w ponad
      7 sekund - jest mnostwo czasu na reakcje - stad jakos nie bardzo chce mi sie
      wierzyc w te historie o 200 metrach...

      pzdr
      • Gość: - Re: Czyja wina? IP: *.aster.pl 13.12.04, 10:40
        p-iotr napisał:

        > Jezeli zmienial pas na skrzyzowaniu bez swiatel - jego wina.

        skrzyżowanie bez świateł

        > Jezeli zmienil pas
        >
        > 200m przed skrzyzowaniem tak jak piszesz - jego wina, ale jezeli wyjechales
        > mu przed maske - Twoja wina.

        tak myślę, że tyle musiało być, jak bym mu wyjechał przed maskę, pewnie bym
        teraz z Tobą nie klikał :)

        > Ciekawe jak udowodnisz ze to naprawde bylo 200 m...?
        > Orzekna pewnie wine obu stron i juz.

        sytuacja co do meritum prawdziwa, sprzed godziny, winy na szczęście nie trzeba
        udowadniać, bo matiz jednak wyhamował/ominął z lewej...

        > Jeszcze jedno zwaz ze 200 metrow przy szybkosci 100 km/h przejezdza sie w
        ponad
        >
        > 7 sekund - jest mnostwo czasu na reakcje - stad jakos nie bardzo chce mi sie
        > wierzyc w te historie o 200 metrach...

        jw., poza tym siąpił deszcz, ale chodziło mi bardziej o zilustrowanie "czystej"
        sytuacji, manewry wykonywane jednocześnie, czyja będzie wina...

        > pzdr

        pozdro.

        ps. skrzyżowanie w Wawie, jakieś 500m na wschód :)od dużego skrzyżowania
        Puławskiej z chyba Poleczki
    • dwunastnica Re: Czyja wina? 13.12.04, 10:43
      Tak na chłopski rozum wygląda że wina jest 50/50.

      Na tej drodze główniej przy skrzyżowaniu pomiędzy pasami powinna być linia
      ciągła i ma ona teoretycznie zapobiec tego typu historiom. Ciekaw jestem ile %
      kierowców tego przestrzega i nie zmienia pasa w takim miejscu (myślę że jakieś 2%).

      Ja skręcając w takim miejscu w prawo staram się szybko przyspieszyć aby
      ograniczyć ryzyko dostania w dupę od gościa który nagle zjeżdża na "mój", prawy pas.
      • Gość: - Re: Czyja wina? IP: *.aster.pl 13.12.04, 11:04
        dwunastnica napisał:

        > Tak na chłopski rozum wygląda że wina jest 50/50.

        Ja się pytam jak to jest wg kodeksu?, bo jeżeli moja to ja się pytam, w czym
        zawiniłem?, zatrzymałem się przed skrętem, wcześniej dałem kierunkowskaz,
        rozejrzałem się, pas na który zacząłem wjeżdzać ( i wjechałem) był zupełnie
        wolny, więc co zrobiłem nie tak ? :)

        > Na tej drodze główniej przy skrzyżowaniu pomiędzy pasami powinna być linia
        > ciągła

        dokładnie tak, ale jej nie ma....

        > i ma ona teoretycznie zapobiec tego typu historiom. Ciekaw jestem ile %
        > kierowców tego przestrzega i nie zmienia pasa w takim miejscu (myślę że
        jakieś
        > 2%).
        >
        > Ja skręcając w takim miejscu w prawo staram się szybko przyspieszyć aby
        > ograniczyć ryzyko dostania w dupę od gościa który nagle zjeżdża na "mój",
        prawy
        > pas.

        Ja myślę, że jakkolwiek tamten gość też nie mół wiedzieć, że ja mu wyjadę, to
        on wiedział mnie szykującego się do skrętu i drogę podporządkowaną i mógł
        zastosować zasadę ograniczonego zaufania :)

        pozdro.
    • Gość: RF Re: Czyja wina? IP: 57.66.193.* 13.12.04, 11:09
      Twoja.
      • Gość: - Re: Czyja wina? IP: *.aster.pl 13.12.04, 11:20
        Widzę że jesteś bardzo elokwentny ;)
        Dlaczego tak twierdzisz???, czy zająć prawy pas ruchu /jeden z trzech/można
        tylko wtedy jak wszystkie trzy w odległości powiedzmy 500m są wolne?
        • niknejm Re: Czyja wina? 13.12.04, 11:36
          Gość portalu: - napisał(a):

          > Widzę że jesteś bardzo elokwentny ;)
          > Dlaczego tak twierdzisz???, czy zająć prawy pas ruchu /jeden z trzech/można
          > tylko wtedy jak wszystkie trzy w odległości powiedzmy 500m są wolne?

          Nie. Ale jeśli wjedziesz na któryś z nich i dojdzie do dzwona z autem będącym
          na drodze głównej, to jesteś winien. Chyba, że gość na głównej 'przeskoczył'
          ciągłą. Z sytuacji znanych mi z opisów i z sytuacji w której byłem świadkiem
          wynika, że policja daje wtedy 50/50. Oczywiście można odwoływać się do sądu,
          ale z czymś takim (w tej sytuacji) nie miałem do czynienia, więc nie wiem, co
          orzekłby sąd.

          Pzdr
          Niknejm
      • Gość: tig Re: Czyja wina? IP: *.wroc.bauer.pl / 195.94.215.* 13.12.04, 11:44
        200 m przy 100 km/h w 8 sekund ... w tym czasie ty spokojnie mogles miec juz
        kolo 70 km/h a w dobrym aucie wiecej, wiec to bylo duzo mniej niz 200 m
        • Gość: - Re: Czyja wina? IP: *.aster.pl 13.12.04, 11:57
          Gość portalu: tig napisał(a):

          > 200 m przy 100 km/h w 8 sekund ... w tym czasie ty spokojnie mogles miec juz
          > kolo 70 km/h a w dobrym aucie wiecej, wiec to bylo duzo mniej niz 200 m

          Może było 100m, nie wiem, tak szacuje, bo te 10m przejechałem - ale b.wolno, a
          słyszałem jeszcze trąbienie, zaraz po tym jak skręciłem, i potem długie
          hamowanie.
          Ale nie o to mi chodzi, ile to metrów dokładnie było, ani nie o to ile matiz
          jechał - lekko ok 100km/h. Chodzi mi o to, skąd ja mogę wiedzieć, że gość
          będzie zmieniał pas?



    • Gość: Eug Re: Czyja wina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 11:35
      Według mnie zależałoby to w którym miejscu nastapiłoby zderzenie jeśli na
      skrzyżowaniu lub tuż za nim to wina Twoja wyjechałeś mu pod zderzak, natomiast
      jeśli by to było 40m lub więcej trudno by mu było udowodnić bez świadków że
      wymusiłeś na nim pierwszeństwo. Na drodze 3 pasmowej miałby czas zmienić pas
      lub zahamować, jeśli tego nie zrobił tzn że jechał za szybko i nie zastosował
      reguły ograniczonego zaufania. Poza tym musiałby udowodnić, że wyjechałeś z
      bocznej drogi a Ty jeśli bys sier zaparł a nie byłoby świadków byłoby to
      trudne. Z reguły wjeżdzajacy komuś w tył jest winien chyba że są powazne
      okoliczności przemawiajace na Twoją niekorzyść.
      • Gość: - Re: Czyja wina? IP: *.aster.pl 13.12.04, 11:49
        Gość portalu: Eug napisał(a):

        > Według mnie zależałoby to w którym miejscu nastapiłoby zderzenie jeśli na
        > skrzyżowaniu lub tuż za nim to wina Twoja wyjechałeś mu pod zderzak,

        przecie pisałem już x razy, że nikomu nie wyjechałem i prawy pas był zupełnie
        wolny, przynajmniej w chwili gdy rozpoczynałem manewr, a to co się stało potem -
        jaki na to miałem wpływ?

        > natomiast
        > jeśli by to było 40m lub więcej trudno by mu było udowodnić bez świadków że
        > wymusiłeś na nim pierwszeństwo.

        i znowu...., na nikim nie wymuszałem pierwszeństwa, jak ja zajmowałem tamten
        pas, to on był ZUPEŁNIE wolny, zakładam że tamten gość zaczął skręcać w tym
        samym momencie co ja zacząłem pasować się na drogę "główną"
        Jak by mi matiz wjechał to byłoby to jakieś 10m za zakrętem, ale b.wolno
        skręcałem, padało, było ślisko

        > Na drodze 3 pasmowej miałby czas zmienić pas
        > lub zahamować, jeśli tego nie zrobił tzn że jechał za szybko i nie zastosował
        > reguły ograniczonego zaufania. Poza tym musiałby udowodnić, że wyjechałeś z
        > bocznej drogi a Ty jeśli bys sier zaparł a nie byłoby świadków byłoby to
        > trudne. Z reguły wjeżdzajacy komuś w tył jest winien chyba że są powazne
        > okoliczności przemawiajace na Twoją niekorzyść.

        to wiem,

        pozdro.
    • Gość: marcinc3 Re: Czyja wina? IP: *.elblag.dialog.net.pl 13.12.04, 12:59
      podporzadkowana wiec musisz sie podporzadkowac wiec czekaj ale jezeli wjechal
      ci w tyl i to bylo w pewnej odleglosci od skrzyzowanie to jego ale to zalezy od
      psa bo pies moze rozsaqdzic i tak i tak POLSKA TO PIEKNY KRAJ
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka