Dodaj do ulubionych

Zmarnowana przysługa

03.01.05, 21:41
Jadę w kolumnie samochodów na głównej, z boku stoi nieszczęśnik próbujący
wyjechać na główną, żebrze kierunkiem - co mi tam - z daleka mrugam dwukrotnie
długimi, zwalniam trochę pedał gazu - odstęp od poprzedazjącego pojazdu
zwiększa się zachęcająco, nieszczęśnik pewnie wjedzie w niego za chwilę.

Zbliżam się już baaardzo blisko, odstęp pomieściłby już tira z naczepą a
nieszczęśnik - stoi nadal i dłubie wnosie.

Wciskam gaz do dechy, adrenalina skoczyła mi kłami do gardła, ręka już-już
chce walić w klakson - "ty krytynie!!!!".

Zmarnowana grzeczność, wku.wienie sięga ode mnie do dziesięciu kierowców z tyłu.

Długo poczeka następny nieszczęśnik na moją przysługę...

Pozdrawiam,
Mejson
--
"Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
(Leonardo Da Vinci)
Obserwuj wątek
    • kollector Re: Zmarnowana przysługa 03.01.05, 21:53
      e tam - Ty nerwowy jesteś
      to co opisałeś to normalka i nie ma sie co źle nastawiać

      a "bycie" uprzejmym za kierownicą to nic złego
      nie odgrywaj sie na innych

      ja nie przejmuję sie takimi drobiazgami i jazda sprawia mi przyjemnośc
    • woman29 Re: Zmarnowana przysługa 03.01.05, 22:54
      Wiesz jak to mowia: kogo nie ma ten juz pojadl, jego strata, ale fakt jest to
      irytujace, ale nie mozna uszczesliwiac innych na sile :-)
    • klaustrofobiczny.zszywacz Re: Zmarnowana przysługa 04.01.05, 03:08
      Mejson, nie krzycz na nieszczęśnika... pewnie zagubiony... albo rozmarzony :-)

      A może po prostu słyszał story mojego kolegi, którego dokładnie na takiej
      zasadzie (przyhamowanie plus mrugnięcie) wpuszczał facet starym Polonezem, po
      czym gdy kumpel wyjeżdżał, dodał gazu i ma teraz cały przód wyremontowany z
      kumpla OC. Bo jak mu udowodnisz? Przy policji jak najbardziej przyznał się, że
      mrugał, 'bo mu młody z bocznej się wpychał więc ostrzegał'. Amen.
    • Gość: Kokeeno Re: Zmarnowana przysługa IP: *.sie.siemens.at / *.siemens.at 04.01.05, 07:59
      A mi dzisiaj taksówkarz ustawił się całą machą na moim pasie i stoi (wyjeżdżał z
      podporządkowanej). Deszcz leje, niewiele widać, cóż miałem robić - mrugnąłem mu
      światłami i niech jedzie z dowolnie wybranym bogiem... To się nazywa wymuszona
      grzeczność ;o) Jakoś mi to humoru nie zepsuło, bo przynajmniej podziękował ;o)
    • grogreg Re: Zmarnowana przysługa 04.01.05, 08:32
      To ze poczyniles czlowiekowi grzecznosc jest chlelebne. To ze to zmarnowal -
      jego problem. To ze sie wkurzyles - przesada. Kara i tak dla niego byla
      dotkliwa bo na drugiego uprzejmego kierowce to se pewnie truszku poczekal.
    • mejson.e Spoko! 04.01.05, 09:44
      Trochę przerysowałem swoją reakcję na gapiostwo wpuszczanego ;-)

      Chciałem zapobiec marnotrawstwu i jednocześnie namówić do uprzejmości większą
      ilość kierowców.

      Nie raz moje umizgi na drodze są lekceważone, ale nie powstrzymuje mnie to od
      częstego pomagania innym.
      Przyznam się, że liczę na rewanż i gdy sam jestem podporządkowany, to czekam na
      gest z nogą na sprzęgle i wrzuconym biegiem, by nie zmarnować czyjejś uprzejmości.

      Będę tylko bardziej uważał na stare polonezy...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      "Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
      (Leonardo Da Vinci)
      • Gość: Kazik Re: Grzecznosci IP: 212.33.88.* 04.01.05, 13:19
        Jakis czas temu jechalem glowna, a z prawej probowal wlaczyc sie do ruchu
        autobus (nie z zatoki, tylko z wyjazdu z dworca autobusowego). Grzecznie
        zwolniłem (nie hamowalem) i mrugnąlem mu światlami, gdy za chwile uslyszalem za
        soba ryk klaksonu i wyprzedzil mnie jakis narwaniec (najpierw przecial ciagla,
        a potem prul po wymalowanej na jezdni wysepce).
    • emes-nju Re: Zmarnowana przysługa 04.01.05, 09:57
      To standard. Po kilkuminutowym postoju ten wlaczajacy sie zaczyna watpic w sukces operacji i zajmuje sie czyms ciekawszym - np. eksploatacja bogatych zloz w nosie :-))) I niech se stoi i dlubie!

      Gorzej jest jak na zwolnione dla wlaczajacego sie miejsce, wtlacza sie na sile ktos z sasiedniego pasa (krew mnie zalewa!). A najgorzej jak wlaczajacy sie podejmuje smiala decyzje o skorzystaniu z Twojej uprzejmosci, w momencie, w ktorym Ty juz juz straciles ochote do uprzejmosci i naciskasz na gaz. Niedawno niewiele brakowalo, a mialbym w tym mechanizmie powazna krakse - wlaczajacy sie dal tak po garach, ze zostawil czarne slady (spoznil sie z decyzja i chcial "nadgonic"). A ja juz tez dalem po gazie... Tu zdecydowanie pomogl ABS :-) Na wdeptanym hamulcu ominalem palanta po prawej, prawie wjezdzajac na chodnik. Cale szczescie, ze wynioslo go na zewnatrz bo nie mialbym gdzie uciekac :-(
    • kollector To jest świetna rada - dziś usłyszałem: 04.01.05, 15:43
      pomyśl co na Twoim miejscu zrobiłby Jezus (dla innowierców niech to będzie
      Budda, Jahwe, Allah lub ktoś inny, a dla niewierzących to nie wiem, ale odwołuję
      się do altruizmu)

      wbrew pozorom to niezła rada, o ile nie jest się fanem Miasteczka South Park -
      tam Jezus pobił Mikołaja ;-)

      spodobało mi się to co napisał Mejson.e o tym, że pozwala sobie na pewne
      uprzejmości wobec innych użytkownikow drogi licząc na rewanż w przyszłości
      (kiepsko cytuję)
      - to moim zdaniem dobra motywacja - takie niby nic niekosztujące nas drobnostki
      raz, ze poprawiają humor to może sie zdarzyć iż w przyszłości ktoś się zastanowi
      nad swoim postępowaniem w stosunku do innych
      warto w to wierzyć

      ja oprócz takiech drobnostek jak ułatwienie komuś włączenia się do ruchu,
      mignięcie komuś kto zapomniał włączyć świateł mijania w dzień (w miescie czasami
      i w nocy) i innych, ostrzegam przed panami z suszarką
      jakoś nie chce mi się wierzyć że kryją się i maskują w krzaczorach po to by na
      drogach było bezpieczniej
      nie wierzę równiez w to, ze migając światłami ostrzgam niesamowicie grożnych
      przestępców...

      czasami (odkąd zepsuł mi sie antyradar) chciałbym by to do mnie wróciło
      Pozdrawiam
    • kicia7 Bardzo dziekuję 04.01.05, 17:05
      Doświadczyłam dzisiaj rano takiej uprzejmości. Poranny szczyt, dość ruchliwe
      skrzyżowanie, nie działają światła - ulica z pierwszeństwem ma trzy pasy ruchu
      w każdą stronę. Gdyby nie uprzejmość kierowców mających pierwszeństwo,
      wyjeżdżający z podporządkowanej (ja też) czekaliby pewno do naprawienia
      świateł. Bardzo jestem wdzięczna wpuszczającym (a razem ze mną pewno jeszcze
      parę osób :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka