Zator szybszego ruchu

12.01.05, 22:41
Z korkami wszyscy spotykamy się (za) często i pewnie nieraz nurtuje nas
pytanie, dlaczego akurat w pewnych miejscach tworzą się one prawie zawsze.

Oprócz trywialnych typu, że jest za dużo samochodów i za mało dróg są też inne
powody.

Dlaczego korki tworzą się np. w miejscach styku trasy szybszego ruchu z
wjazdami czy zjazdami?
Przecież wcale nie wjeżdża aż tak dużo samochodów, by nagle zapchać dość
przepustową arterię?

Problem tkwi w zachowaniu się kierowców w takich miejscach.

Wjeżdżajacy ma przed sobą kilkadziesiąt metrów pasa rozbiegowego, który
pozwoli mu się rozpędzić do prędkości podobnej do pojazdów jadących po
głównej. Po rozpędzeniu musi ... hamować, bo pas się kończy a na głównym
spotyka ścianę pojazdów bez szczelin wystarczających do wjechania.
Po zahamowaniu musi znaleźć jeszcze większą lukę, bo tym razem musi wjechać
ruszając z miejsca. O większą szczelinę niełatwo, więc jeśli zobaczy jakąś
większą, to wjeżdża w nią zmuszając jadących główną do ostrego czasami hamowania.
Zanim taki jeden wypatrzy większą szczelinę, za nim tworzy się już ogonek
stojących aut, z których każde ma chętkę na wjechanie na główną.
Bywa więc, że w szczelinę wpycha sie więcej niż jeden samochód, co zmusza
jadących nawet do zatrzymania się. Niektórzy uciekają na sąsiedni pas, też
zmuszając do hamowania tam jadących.
No i "cofka" powoduje fale zatrzymań daleko "w górę" rzeki.

A wystarczyłoby, gdyby WSZYSCY stosowali zwyczaj przejeżdżania na lewy pas
przed takim wjazdem, albo zdejmowali chociaż nogę z gazu zostawiając miejsce
na wskoczenie gościa z rozbiegówki reozpędzonego bez obaw, że trzaśnie w
samochód jadący główną.

Ale muszą to robić WSZYSCY, bez wyjątków.
Bo wyjątki (cfaniaczki) zyskają sekundę na niewpuszczeniu wbiegającego ale
postoją 10 minut na następnym wjeździe.

Przy zjazdach to samo - choć łatwo zjechać z drogi, to trzeba wszak gdzieś
potem wjechać, a że tam także wy(c)hamowują, więc "cofka" sięga do trasy, z
której chce się zjechać, blokując jej kilka pasów daleko wstecz.

A Wy macie jakieś pomysły na powstawanie korków i lekarstwo na nie?

Oprócz szukania winnych wśród tych co projektują i budują drogi?

Pozdrawiam,
Mejson
--
"Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
(Leonardo Da Vinci)
    • Gość: długopisem Re: Zator szybszego ruchu IP: 81.190.171.* 12.01.05, 23:08
      > A Wy macie jakieś pomysły na powstawanie korków i lekarstwo na nie?
      > Oprócz szukania winnych wśród tych co projektują i budują drogi?

      Mam za to sposób na niestanie w korkach. W mieście poruszam się komunikacją zbiorową. Jak mam stać w korku i tracić benzynę to wolę skasować sobie bilecik i mieć z głowy resztę. Mam duży samochód, którym jeżdzę w trasie, staram się unikać godzin szczytów a nawet jeżdzić w nocy, dołożyć kilometr a nie stać w korku.
    • yupiya Re: Zator szybszego ruchu 12.01.05, 23:29
      owszem,
      1. tam gdzie się da przyciśniecie w miarę możliwości, a nie zamulanie 30/h na
      prostej.
      Przykład: a-4 Legnica-Wrocław remontowane odcinki, ruch na jezdni
      dwukierunkowej, po jednym pasie na kierunek i ograniczenie (śmieszne) do 60/h
      (droga prosta, odcinek ok 5 km) i goście w beretach tyle jadą -no comments
      2. w mieście, no cóż tu gorzej, na korki nic nie poradzimy - za dużo aut, za
      mało pasów ruchu, ale :
      byłbym zwolennikiem "mykania" na pomarańczowym, a nie panicznego hamowania,
      szybszego ruszania ze świateł
      3. myśleć za kierownicą, myśleć panowie ;-)
      • Gość: Macka Re: Zator szybszego ruchu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 23:37
        byłbym zwolennikiem "mykania" na pomarańczowym, a nie panicznego hamowania,
        szybszego ruszania ze świateł

        zgoda!cięzką przypadloscia kierujacych jest to ,że mysla o tym jak bardzo
        przestrzegają przepisów.Jedzie taki baran i własciwie błaga opatrznosć aby
        zapaliło się żółte ,bo chętnie by sie zatrzymał !!.I tak dostojnie sie w końcu
        zatrzymuje,choc w tym czasie przejechało by jeszcze 2-4 auta.
        • yupiya Re: Zator szybszego ruchu 13.01.05, 00:11
          tak jak zaznaczyłem, fajnie,że nie wszyscy jeszcze "zbereciali"
          pozdrawiam myślących za "kołem fortuny" ;-)
      • mejson.e Mykanie 12.01.05, 23:41
        yupiya napisał:

        "1. tam gdzie się da przyciśniecie w miarę możliwości, a nie zamulanie 30/h na
        prostej.
        Przykład: a-4 Legnica-Wrocław remontowane odcinki, ruch na jezdni
        dwukierunkowej, po jednym pasie na kierunek i ograniczenie (śmieszne) do 60/h
        (droga prosta, odcinek ok 5 km) i goście w beretach tyle jadą -no comments"

        Gdzie się da - słusznie, ale na dwukierunkowej autostradzie można spotkać
        ściganta bardziej rozpędzonego niz na zwykłej drodze dwukierunkowej.
        Niebezpieczeństwo spotkania się dwóch rozbujanych jest spore, więc radziłbym
        przestrzegać obowiazujących ograniczeń, mimo skrajnej irytacji.

        " 2. w mieście, no cóż tu gorzej, na korki nic nie poradzimy - za dużo aut, za
        mało pasów ruchu, ale :
        byłbym zwolennikiem "mykania" na pomarańczowym, a nie panicznego hamowania,
        szybszego ruszania ze świateł"

        Parę dni temu spotkałem tandem "dynamiczny" - jeden mykał długie skrzyzowanie
        na mocnym żółtym, wręcz czerwonym, drugi ruszył z poprzecznej bardzo żwawo zaraz
        po zapaleniu się czerwonego dla pieszych.
        Spotkali się wymieniajac elementy oblachowania i przyczyniajac się do
        kompletnego zatoru.

        Z tym mykaniem i szybszym, bezmyślnym skakaniem spod swiateł, to radziłbym być
        ostrożnym...

        "3. myśleć za kierownicą, myśleć panowie ;-)"

        No!

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        "Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
        (Leonardo Da Vinci)
        • yupiya Re: Mykanie 13.01.05, 00:03
          > Gdzie się da - słusznie, ale na dwukierunkowej autostradzie można spotkać
          > ściganta bardziej rozpędzonego niz na zwykłej drodze dwukierunkowej.
          > Niebezpieczeństwo spotkania się dwóch rozbujanych jest spore, więc radziłbym
          > przestrzegać obowiazujących ograniczeń, mimo skrajnej irytacji.

          - na wymienionej długości jest podwójna ciągła i gumowe słupki w betonowych
          podstawach - nie da rady wyprzedzać, chyba,że.. ;-)

          > Parę dni temu spotkałem tandem "dynamiczny" - jeden mykał długie skrzyzowanie
          > na mocnym żółtym, wręcz czerwonym, drugi ruszył z poprzecznej bardzo żwawo zara
          > z
          > po zapaleniu się czerwonego dla pieszych.
          > Spotkali się wymieniajac elementy oblachowania i przyczyniajac się do
          > kompletnego zatoru.

          Faktycznie, zbyt często ryzykuję, choc robię to świadomie i nigdy nie łapię
          czerwonego, a pomarańcz i wiem,że nigdy nie zapalają sie równolegle pomarańczowe...

          > No!

          to chyba najważniejsze.. ;-)
          pozdrawiam wszystkich, którzy cenią sobie rozsądek za kołem magii ;)
    • Gość: wrrr Re: Zator szybszego ruchu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 23:44
      Chcialbym sie podzielic pewnymi spostrzezeniami. Mieszkam w Warszawie w
      okolicach rotundy. Wracajac do domu na kilometr przed rondem przy rotundzie
      jestem w stanie stwierdzic czy na rondzie krawezniki "kieruja ruchem" czy nie.
      W godzinach szczytu trase Jan III Sobieski-Rotunda pokonuje sie w 10 minut.
      Jak "kieruja" ruchem na rondzie to udalo mi sie ten odcinej toczyc przez
      60minut. Oczywiscie zawsze jak stoja szmaciarze to sygnalizacja swietlna jest
      sprawna w 100%. Od tamtego czasu uzywam sformulowania ze krawezniki blokuja
      ruch zamiast kierowac.
      Pozdrawiam
    • emes-nju Re: Zator szybszego ruchu 13.01.05, 10:09
      Klasyka!

      Na warszawskiej trasie torunskiej cwicze to codziennie. Sek w tym, ze chyba nie da rady nic z tym zrobic bo szalenie sie spieszacych ci u nas dostatek. Staram sie wpuszczac kazdego, kto o to kierunkiem poprosi, ale czesto staje swiadkiem skandalicznego lamania przepisow. Robie miejsce dla kogos z prawej i na to miejsce wciska sie z lewej (po lini ciaglej) jakis miszcz. Nie jestem szosowa dewota, ale wedlug mnie to juz przesada! Pomijam juz takie drobiazgi jak wyprzedzanie po pasie awaryjnym i pasie wlaczenia sie do ruchu. To sa sytuacje na wlaczeniu sie do ruchu. Teraz zjazd. W kierunku Pragi zjazd zaczyna sie dwoma pasami, zeby potem rozdzielic sie na zjazd w lewo i w prawo. Dzieki takiej organizacji ruchu pas do zjazdu na Tarchomin (lewy) stoi na debowo bo wciskaja sie na niego miszcze z prawego, pustego pasa.

      W obydwu wypadkach, zgodnie z tym, co napisales, ruch moglby odbywac sie plynnie. Moglby... Ale komus sie bardziej spieszy niz innym. I niech glaby stoja. Cwanym trzeba byc!

      Mam na takie problemy proste rozwiazanie. Jak to kiedys Tym pisal - czlowiekowi wystarczy przepis lub linia, bydleciu trzeba postawic plot. Mysle, ze to prawda. Wniosek jest prosty - w miejscach "newralgicznych" nalezy postawic solidne betonowe mury oporowe, zeby przejechac mogli swoimi pasami normalni kierowcy, a wciskacze zostali "odsiani" na betonie.

      pzdr
      • mejson.e Człowiek czy bydlę? 13.01.05, 10:54
        emes-nju napisał:

        "czlowiekowi wystarczy przepis lub linia, bydleciu trzeba postawic plot."

        Dobre! ;-)

        Ale smutne, bo prawdziwe :(

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        "Ruch jest przyczyną wszelkiego życia."
        (Leonardo Da Vinci)
Pełna wersja