Gość: Tygiel
IP: *.localdomain / 192.168.71.*
27.05.02, 12:04
Od jakiegoś czasu zdarza się, że alarm włącza się bez jakiejkolwiek uzasadnionej
przyczyny, tzn. gdy w pobliżu nie ma nikogo. Dzieje się to najczęściej w
przeciągu pół godziny od zamknięcia auta. Zaczęło się to mniej więcej wówczas,
gdy w sposób ordynarny został odłączony immobiliser, tzn. poprzecinane przewody
pod kierownicą, być może niezaizolowane odpowiednio. Czy możliwe, że przyczyną
jest właśnie takie przebicie? Swoją drogą alarm ma już 7lat, więc może sam z
siebie dogorywa?
Dziękuję za szczere chęci i porady.