Dodaj do ulubionych

po co mechanicy oszukują?

13.05.05, 19:04
taka właśnie nachodzi mnie refleksja w piątkowe popołudnie. Wczoraj w jednym
ze służbowych samochód padł akumulator po trzech latach jazdy. No to autko na
hol i do warsztatu. Tam palant u którego od pięciu lat naprawiam 6 samochodów
stwierdza, że to akumulator i rozrusznik. Cos mi się nie chciało wierzyć, bo
po 90 tysiącach żadne rozruszniki nie siadają, nawet po skodzie felicii.
Zostawiłem auto, pojechałem do marketu po klemy i uruchomiłem go na swoim
akumulatorze. I co się okazało? Oczywiście samochód bez problemu zapalił.
Nie mogę zrozumieć, po co ten facet chciał mnie oszukać? Miesięcznie
zostawiam u niego od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Ostatnio zarobił
konkretnie 13,5 tysiąca za naprawę rozbitego transita. Po takim numerze
więcej już do niego żaden z moich samochodów nie trafi.
Sam prowadzę prywatny biznes, stację paliw i dowóz opałówki. I świetnie wiem,
że jeżeli jednego klienta natnę np. na benzynę złej jakości albo zacznę
kombinować przy dystrybutorach by zamiast litra wlewały 0,9 to stracę
dziesięciu. A konkurencja na rynku, na którym działam jest ogromna. Oszukam
pareset osób i będą musiał iść z torbami. No tylko na jadących tranzytem nie
zarobię.
Obserwuj wątek
    • franek-kielbasa Re: po co mechanicy oszukują? 13.05.05, 19:32
      Mają to we krwi mendy jedne . Dziwne ,że jeszcze zipią .
    • fazi_ze_sztazi nie tylko w polszy 13.05.05, 20:51
      przyklad z USA,
      znajmomy ma 300M - 100kmil. autko zaczelo mu cos warczec dziwnie, pojechal
      do "dobrego" warsztatu, uslyszal ze musi zmienic silnik, bo to latka panie i
      przebieg. pojechal do innego, zmienili olej, zrobili tune-up i koles jezdzi
      dalej bez problemow.
      pzdr.
    • wujaszek_joe Re: po co mechanicy oszukują? 14.05.05, 01:24
      jesteś pewny że chciał cie oszukać?
      moze alternator zle (np za mocno albo wcale) ładował akumulator?
      sie na prądzie nie znam, to moje własne przemyślenia:)
      auto bez akumulatora od razu trzeba na hol? nie dało sie go zapalic od innego
      auta?
    • kuszacy_witas Re: po co mechanicy oszukują? 14.05.05, 09:10
      A powiedziales mu o tym ? Bo inaczej on nie zobaczy zwiazku miedzy swoja niesolidnoscia a traceniem klientow... - przeciez to prymityw.
      • traktorzysta Re: po co mechanicy oszukują? 14.05.05, 09:34
        On pomyśli ,że stracił klientów ,bo ludzie nie mają pieniędzy hahaha .
        • kuszacy_witas Re: po co mechanicy oszukują? 14.05.05, 09:37
          Albo ze z powodu wejscia do UE
          • latamnisko Re: po co mechanicy oszukują? 08.06.05, 21:37
            albo z powodu nadwyżki żywca wieprzowego w irlandii:)
    • gogggo Re: po co mechanicy oszukują? 14.05.05, 09:50
      Nie chciałbym byc adwokatem mechanika z którym nie mogłeś się porozumniec.
      Miło przeczytać,że własciciele dystrybutorów to ostoja uczciwości i
      praworządności.Powiedz to własnym dzieciom./Usłyszysz;ALE BEKA/
      • hondziarz Re: po co mechanicy oszukują? 14.05.05, 14:59
        mi się naprawdę nie opłacają kanty. W promieniu 5 kilometrów mam sześć stacji:
        shella, dwa razy bp, dwa orleny i jedną prywatną.
    • tencoszukawsieci Re: po co mechanicy oszukują? 14.05.05, 13:56
      > stwierdza, że to akumulator i rozrusznik. Cos mi się nie chciało wierzyć, bo
      > po 90 tysiącach żadne rozruszniki nie siadają, nawet po skodzie felicii.

      Padają. Jak masz pechowy egzemplarz to sypie się jak złoto a jak udany to bardziej bezawaryjna jak Mercedes. Miałem porownanie na kilku egzemplarzach użytkowanych w tym samym czasie. Jeden zero awarii z elektryką przez 200 tys. a drugi w ciągu 80 tys. - rozrusznik, 2 x alternator, 3 x akumulator i jeszcze parę pierdułek elektrycznych.Akumulatory lubią się "oberwać" dzięki dziurom na drodze. Naprawdę całkiem niewykluczone że to mechanik miał rację. A jak naprawdę padnie jeszcze parę rzeczy to nie zapomnij publicznie przeprosić mechanika ;-)))
      • hondziarz Re: po co mechanicy oszukują? 14.05.05, 14:58
        to jest proste jak drut. Jeżeli ja auto zapalam na swoim akumulatorze na
        klemach to w jaki sposób mechanik ma rację? On pieprzy, że to i prąd i
        rozrusznik. A ja twierdzę, że sam akumulator, bo - czytaj wyżej.
    • gogggo Re: po co mechanicy oszukują? 15.05.05, 09:54
      Podpowiem co zrobić. Wziąc akumulator z półki-własnejlub sasiedniej Stacji
      Paliw .Zamontować i temat zamknięty.
      Skoro wszystko jest oczywiste, w jakim celu pojechałes "do mechanika"?
      • kdembowska Re: po co mechanicy oszukują? 15.05.05, 10:10
        a właśnie po co -przez "madrego mechanika " padł mi blok w silniku POLO po
        przebiegu 90 tys. paliła si e lampka kontrolna oleju kazał jechać i czekać na
        wymiane pompy paliwowej . i teraz problem nie mogę kupić takiego bloku 1.0 1998
        • wiktoria11 Re: po co mechanicy oszukują? 15.05.05, 11:09
          Ci mechanicy to .... sami wiecie trzeba im patrzeć na ręce a zostawić auto to
          może się okazać że masz zmieniony rozrusznik albo wtryskiwacze ja ostatnio
          miałem taki przypadek że mechanicy robili mi zawieszenie i że nie miałem co
          robić to siedziałem w warsztacie i patrzyłem co robią i jak powiem że technika
          wiele się nie zmieniła od 20 lat ,( ojciec był w latach 80 mechanikiem i trochę
          się napatrzyłem) ci kretyni rozwalili mi czujnik od ABSu i jeszcze nie chcieli
          się przyznać pozbierałem resztki z podłogi i pokazałem że to są elementy od
          czujnika bo twierdzili że miałem zepsuty ,myślałem że się wścieknę. I jak tu im
          powierzyć auto nafaszerowane elektroniką a oni nawalają młotem!
          • hippolin Re: po co mechanicy oszukują? 15.05.05, 12:02
            ja tam już do żadnej stacji gdzie nie można patrzeć mechanikowi na ręce nie pojadę .. nie mam dowodów, ale w jednej stacji chyba rozwalili mi chłodnicę
            jeżdziłem normalnie, bez żadnych wycieków a tu na przeglądzie okazało się, że cieknie
    • mandaryniarz Re: po co mechanicy oszukują? 08.06.05, 21:01
      identyczny przypadek mnie spotkał. Prowadzę jedną z największych w regionie
      hurtowni spożywczą. Mam 9 samochodów słuzbowych: 4 fobie kombi, 4 cieniasy i
      jedno iveco. Od 6 lat wszystkie samochody (sie zmieniały oczywiście) naprawiam
      w tym samym serwisie. Rozliczamy się fakturami zbiorczymi. Nie pamiętam bym
      miesięcznie płacił mniej niż 4,5 tysiąca. Robię (a w zasadzie robiłem) tam
      wszystko. Wymianę płynów, naprawy główne i bieżące, a nawet dwa auta po
      wypadku.
      Pół roku temu w fabii, która przejechała niecałe 50 tysięcy był probolem z
      chłodnicą. Akurat moje auto było na konserwacji klimy, więc wziąłem jedną
      fabię. Przejechałem pare kilometrów i silnik zaczął się gotować. No to dzwonię
      po przedstawiciela handlowego, ten mnie na hol i dalej do warsztatu.
      Brygadzista patrzy, patrzy i odkrywa w końcu amerykę. - Chłodnica panie
      kierowniku poszło. 700 złotyh będzie kosztować, ale jak dla pana jako stałego
      klienta zawsze 10 procent zniżki.
      Coś mi się nie chciało wierzyć, ze to chłodnica, bo nawet w skodzie chłodnice
      po 50 tysiącach jeżdżące na płynie, a nie wodzie po prostu nie pękają.
      Otworzyłem maskę, wlazdłem pod auto, i maca. Żadnego wycieku nie znalazłem bo
      go nie było.
      Lukam więc z góry. Wyszło na to, że diabli wzięli po prostu przewód
      doprowadzający chłodziwo do kolektora ssącego. Poszedłem do hurtowni obok,
      kupiłem pół metra przewodu paliwowego, założyłem i odjechałem. Wcześniej
      oczywiście zrobiłem awanturę.
      Następnego dnia przyjechał właściciel warsztatu z koniakiem. Przepraszał,
      zapewniał że coś takiego się nie powtórzy. Oczywiście go spuściłem.
      I przez prosty kant firma straciła na mnie ponad 50 tysięcy złotych rocznie.
    • edek40 Re: po co mechanicy oszukują? 09.06.05, 12:53
      Ta nacja chyba tak ma. Po drugiej stronie ulicy mam warsztat. Serwisowalismy tam samochody. Do czasu gdy pracownica pojechala na wymiane tylnego tlumika. A gosc naciagnal ja na wymiany calego wydechu od katalizatora, bo jakoby tylny i srodkowy tlumik sa nierozdzielne. Pieniadze dostal. Zadnego samochodu juz nie.

      Z reszta podobnym gatunkiem sa budowlancy. Przecwiczony przez jednych i drugich sam sobie naprawiam auto oraz wykanczam i rozbudowuje dom. Dwa przyklady, ktore przewazyly szale goryczy. 1. Moja kobieta wyserwowala auto w krajobraz. Byla zima wiec odstawilismy auto do serwisu w celu obejrzenia. Po tych ogledzinach mam ponownie do wymiany przegub, bo gosc nie zauwazyl rozerwania oslony oraz wlasnie wlasnorecznie usunalem usterke ABS, w ktorym zsunal sie pierscien zebaty - tego tez serwisan nie zauwazyl. 2. Obudowa kominka w moim domu. "Fachowiec": panie to duza robota, rozprowadzenie ciepla, doprowadzenie powietrza, obudowa - 4000 zl. Rury rozprawadzajace byly zamontowane w czasie budowy, podobnie jak doprowadzenie powietrza z zewnatrz. Obudowe wykonalem sam. Wszystkie materialy kosztowaly mnie okolo 300 zl. Fikusnego okapu nad kuchnia juz nawet nie wycenialem, bo znajomi duzo prostszy wykonali u siebie za 2500 zl. Moj kosztowal okolo 100 zl. Chyba tylko naprawa blacharska jest w stanie mnie zmusic do wizyty w serwisie.
      • elvispresley Re: po co mechanicy oszukują? 09.06.05, 13:06
        Edek, ja się będę nidlugo budowal. Mogę na ciebie liczyć? ;)
        • edek40 Re: po co mechanicy oszukują? 09.06.05, 13:19
          Pierwsza rada gratis: jezeli budowlaniec wzbudza twoje zaufanie to znaczy, ze okradnie cie na wiecej pieniedzy niz pozorny obwies. Pierwsza ekipa przy zalozonym koszcie 25000 zl bez uzgodnienia z nikim oszczedzila sobie okolo 8000 zl w robocie i materialach. Nastepca wykryl te fuszerke, poprawil, co trzeba, a co nie trzeba olal (za moja zgoda), a na koncowym rozliczeniu wyszlo, ze zniknelo okolo 15000 zl. Nie udalo mi sie odzyskac 4000 zl i zapalilem juz swieczke nad tym tematem.

          No dobra. Pozostale rady tez gratis ;)
    • hondziarz ostatni przykład 24.08.05, 18:46
      nie dalej jak godzinę temu pracownik przyszedł mi zameldować, że poszła
      chłodnica i rozwalił silnik. Cos mi się nie chciało wierzyć. Otworzyłem maskę,
      już wszystko zdążyło odparować, dolałem płynu do zbiorniczka, zapuszczam silnik
      i patrzę, gdzie ten płyn niby ucieka. Uciekał z przewodu idącego do kolektora.
      No to wsiadam do auta i jadę do najbliższego serwisu by założyli nowy przewód.
      A tam mnie facet pieprzy widząc faceta w garniturze, który pewnie na oczy nie
      widział tego co pod maską, że chłodnica nowa jest potrzebna. No to się wk...
      Pokazuję mu, że to g... prawda i dopiero wtedy, gdy zrozumiał, że nie ma do
      czynienia z matołem powiedział, że się pomylił, że dokładnie nie spojrzał i
      takie tam. To się nazywa złodziejstwo w biały dzień.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka