jerry44
29.04.05, 11:59
Konkretnie Puchatka.
Wstałem sobie dzisiaj w doskonałym nastroju, jak przystało na przeciętnego,
nie specjalnie zajętego obowiązkami służbowymi obywatela, około 9.00.
Zapuściłem polskojęzyczną rozgłośnię, w celu rozluźnienia i rozmiękczenia
zaspanego mózgu, po czem przystąpiłem do porannej ablucji. Spodziewałem się
standardowych, radosnych wiadomości,w rodzaju katastrofy, napadu, afery i tym
podobnych zwyczajnych sygnałów o tym, ze wszystko toczy się znanym i
powszechnie akceptowanym trybem. Nic bardziej mylącego. W trakcie golenia
usłyszałem mrożącą krew w żyłach informację. Otóż kanadyjscy naukowcy od dusz
odkryli wreszcie straszną , mroczną prawdę o Stumilowym Lesie. W wyniku
intensywnych, zakrojonych na szeroką skalę oraz dogłębnych badań, doszli do
wniosku, że łagodna i sympatyczna opowieść o zwierzatkach, wspólnie
zamieszkujących baśniową krainę ma swoje drugie, straszne oblicze. Kubuś
Puchatek cierpi na syndrom bitego misia, w wyniku długoletniego wciągania po
schodach (za nóżkę, główką na dół) przez psychpatycznego sadystę - Krzysia.
Skutkuje to, oprócz innych dolegliwości charakterystycznych dla tego
schorzenia (np. obniżenia zdolności intelektualnych i trudności w nauce )
pojawieniem się nerwicy natręctw - biedny miś bez przerwy, bez racjonalnej
przyczyny, sprawdza stan zapasów. Sowa Przemądrzała od lat cierpi na
dysleksję a nikomu nawet do głowu nie przyszło by ptaszysku pomóc. Prosiaczek
to kliniczny przypadek napadowych stanów lękowych, przeradzających się powoli
w schizofrenię, z jej klasycznymi objawami pozytywnymi w postaci halucynacji -
biedaczek wszędzie widzi słonia. Kłapouchy to książkowy wręcz przykład
choroby afektywnej dwubiegunowej, z przewago fazy depresyjnej. Tygrysek (tak,
ten skaczacy radosnie Tygrysek) to po prostu dziecko dotknięte ADHD - dodam
oczywiście, że jak w przypadku wyżej wymienionych, od lat nie zdjagnozowane i
nie leczone.
Nie wierzyłem, wszystko się we mnie broniło przed przyjęciem do świadomości
tej jakże bolesnej i niestety brutalnej prawdy. Uzbrojony w szatańskiej mocy
kawę, w celu poszerzenia percepcji koniecznej dla pełnego zrozumienia,
wlazłem na Aquanet.
Się zgadza.To prawda. Czymże bowiem innym może się skończyć karmienie w
dzieciństwie nieswiadomej dziatwy lekturą z tak przerażajacym podświadomym
przekazem.
Dlatego wołam raz jeszcze - uwolnić Misia. Zwrócić MU a za jego posrednictwem
i nieswiadomym czytelnikom radosne dzieciństwo. Leczyć u zarania. Potem
będzie za późno.
jerry