Dodaj do ulubionych

logika jazdy

31.08.05, 08:16
Witam

Piszę w zasadzie z nudów, bo zmieniać świata nie będę a szczególnie "polskich
kierowców". Piszę to w cudzysłowiu ponieważ uważam, że na zachodzie tym
określeniem inni kierowcy mogliby obrażać jeżdżących kretynów.

Pominę sytuacje wyprzedzania na trzeciego, wpychania się w ostatniej chwili
przed auto, brak umiejętności oceny możliwości w wyprzedzeniu danego pojazdu,
omijanie aut zatrzymujących się na pasach itp.

Chce napisać o wczorajszej małej rozmowie mojej z kierowcą żóltego matiza i
jego żoną.

Trasa jak każda inna w polsce odcinki proste zamieniające się za chwilę w
ciąg długich miejscowości z ograniczeniami także do 40 km/h.

Nie mam najmocniejszego auta, ale na nasze warunki polskie i tak jest to auto
dość mocne. Moja jazda wygląda następująco - prędkość w miejscowości zawsze
optymalna zgodna z przepisami i znakami. Prędkość na trasie od 90 dp 110
km/h. Przy trasach szybkiego ruchu są to prędkości większe ale bez przesady.

Jadąc wczoraj swoim autem optymalną jak na warunki i przepisy prędkością 100
km/h doganiam między innymi auto "żółty matiz". Chwilę jadę za nim dzięki
czemu wiem, że poruszał się on z prędkościa od 70 do 80 km/h.

Po wyprzedzeniu go za chwilę pojawiła się miejscowość.... i jadąc optymalną
dozwoloną prędkością w miejscowości zostałem wyprzedzony przez tego matiza.

Po wyjechaniu znów na "normalną" trasę po chwili matiz został przeze mnie
wyprzedzony ponownie. I ja spokojnie odjechałem. Coż z tego skoro po ok. 5
minutach jazdy ponownie pojawiła się miejscowość na odcinku 4 km ograniczenie
do 40 km/h. Pod koniec miejscowości zostałem znów wyprzedzony przez
matiza !!!. Mój znajomy jadący ze mna powiedział do mnie... po co się
spieszyć jadąc setką skoro matiz jadąc spokojnie dogania mnie!?!? Nic nie
powiedziałem...

Zrozumiałem wtedy jedną rzecz - to nie jest jednostkowa sytuacja ludzie nie
kojarzą faktów, że gdyby ten matiz stosował się do przepisów ruchu drogowego
i zwalniał w miejscowości to przyjechałby do celu długo długo po mnie. Gdy
dogoniłem matiza znów na trasie jechałem za nim. Prędkość 70-80 km/h.
Wjeżdzamy do miejscowości prędkość matiza taka sama!!!!!! Nadal nic nie
mówiąc pokazałem znajomemu licznik zrozumiał bez słów ewenament matiza. Za
miejscowością wyprzedziłem go ponownie.

Już nie będę pisał za dużo, tak się złożyło, że zatrzymaliśmy się w tej samej
miejscowości, podszedłem do niego i zapytałem się, czy liczy się z życiem
żony, dzieci jadących z tyłu, swoim oraz innych użytkowników dróg w tym
pieszych w mijanych miejscowościach. On nie miał pojęcia o czym mowię. A
kiedy wyłuszczyłem mu obraz jego jazdy on mi powiedział, po co mnie
wyprzedzasz skoro ja cie doganiam !?!?!

Zrozumiałem, że sytuacja jest beznadziejna, ale zauważyłem u jego żony
zwątpienie. Miejmy nadzieję, że powoli dotrze do nich o czym i o co miałem do
niego pretensje.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: logika jazdy 31.08.05, 10:00
      Staram sie jezdzic technika zblizona do Twojej, ale ogarnia mnie coraz wieksze zwatpienie w slusznosc mojego postepowania. Drog szybkiego ruchu nie ma, a CALA Polska to jedna, niekonczaca sie wies/teren zabudowany. Jezeli chcialoby sie przestrzegac wszystkich ograniczen (zasadnych, bezzasadnych, kretynskich, sabotujacych ruch i tych, ktore sa bo ktos kilka lat temu zostawil na poboczu lopate i znak ograniczenia do 30 km/h), to srednia predkosc przejazdu oscylowalaby w okolicach 40 km/h.

      Wiem, bo kiedys w czasie wycieczki wokol Warszawy sprawdzilem to sobie. Do sredniej wliczalem tez postoje na tankowanie, siusiu/kupka, jedzenie itp. - tak jak w normalnej trasie poza miastem. Porazka - na poczatku zeszlego wieku automobile sportowe osiagaly wyzsze srednie!
      • mejson.e Uczulenie 31.08.05, 10:26
        emes-nju napisał:

        "Drog szybkiego ruchu nie ma, a CALA Polska to jedna, niekonczaca sie
        wies/teren zabudowany. Jezeli chcialoby sie przestrzegac wszystkich ograniczen
        (zasadnych, bezzasadnych, kretynskich, sabotujacych ruch i tych, ktore sa bo
        ktos kilka lat temu zostawil na poboczu lopate i znak ograniczenia do 30 km/h),
        to srednia predkosc przejazdu oscylowalaby w okolicach 40 km/h.

        Wiem, bo kiedys w czasie wycieczki wokol Warszawy sprawdzilem to sobie. Do
        sredniej wliczalem tez postoje na tankowanie, siusiu/kupka, jedzenie itp. - tak
        jak w normalnej trasie poza miastem. Porazka - na poczatku zeszlego wieku
        automobile sportowe osiagaly wyzsze srednie!"

        Widzę, że bardzo Cię boli szafowanie zbędnymi czy nadmiernymi ograniczeniami
        prędkości ;-)
        W wielu postach podnosisz ten problem.

        Myślę, że trzeba postępować po prostu rozsądnie.
        Ograniczenie ewidentnie niesłuszne - wspomniana zapomniana łopata - należy z
        premedytacją ignorować, może nie gnając tam 120 zamiast 40 ale 70 bedzie już
        rozsądnie.
        Problem w tym, że po to by upewnić się, że jakieś ograniczenie jest bezsensowne,
        trzeba przejechać przez nie co najmniej raz. Jeśli jest to na często pokonywanej
        trasie, to proste, jeśli natomiast ograniczenie spotykamy po raz pierwszy to
        trudno - uszy po sobie i jedziemy grzecznie.

        Zdarza mi się łamać ograniczenia (?!) na odcinkach doskonale znanych ale
        postawionych np. przed ostrymi zakrętami - jeśli zakręt z ograniczeniem 40 można
        pokonać z 80, to moja jazda 60 z pewnością nie zagraża nikomu.
        Natomiast jeśli znak ogranicza prędkość przed przedszkolem, to należy
        ograniczenia przestrzegać ale ... w dzień, a nie w nocy.
        Złośliwi radarowcy karzący złamanie takiego ograniczenia w noc wigilijną
        trafiają się rzadko i sprawa byłaby chyba do wygrania w sądzie.

        Natomiast masakra pieszych, rowerzystów i kierowców/pasażerów innych pojazdów
        spowodowana totalnym olewaniem ograniczeń prędkości szczególnie w obszarach
        zabudowanych jest nie do zaakceptowania.

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • emes-nju Re: Uczulenie 31.08.05, 11:14
          mejson.e napisał:

          > Widzę, że bardzo Cię boli szafowanie zbędnymi czy nadmiernymi ograniczeniami
          > prędkości ;-)


          Boli? Uwazam, ze zbedne ograniczenia sa wlasnie glowna przyczyna nieprzestrzegania tych ograniczen! Nadmierne ograniczenia to troche inny problem. To efekt obaw decydentow przed odpowiedzialnoscia - ktos podniesie limit, ktos sie zabije bez zwiazku z podniesieniem bo i tak wszyscy jada szybciej, ale jakis urzedas ma klopoty. Jak limit jest niski, urzedas ma kryta d...

          Jezeli znak z magicznymi cyferkami stoi co 500 m traci jakiekolwiek znaczenie dla kierujacego. Jezeli jeszcze na pierwszy rzut oka widac, ze jest kompletnie bezzasadny (np., zaobserwowane o 3 nad ranem, ograniczenie do 30 km/h obowiazujace przez cala dobe np. przed wyjsciem ze szkoly), sprawa staje sie grozna. Ludzie, wbrew temu co sadzi waaaadza na temat przypadkowego spoleczenstwa, umieja myslec i wyciagac wnioski. Ale wyciagaja najprostsze - ograniczenie jest po to, zeby policja miala gdzie sie zaczaic. ---> Niedawno pisalem o remoncie chodnika i ograniczeniu. Remontu juz nie ma, ale ograniczenie zostalo. A pare dni temu widzialem tam juz patrol z suszarka!


          > Myślę, że trzeba postępować po prostu rozsądnie.
          > Ograniczenie ewidentnie niesłuszne - wspomniana zapomniana łopata - należy z
          > premedytacją ignorować, może nie gnając tam 120 zamiast 40 ale 70 bedzie już
          > rozsądnie.


          Jezeli zostawi sie kierowcy dowolna interpretacje (a taka jest praktyka!), to nie liczylbym na rozsadek. Wystarczy zreszta popatrzec na to, co sie dzieje na drogach. JEDYNYM powodem zwalniania przy ograniczeniach poza miastem jest obawa, ze w krzakach jest policja. Jak policji nie ma, to dalej prostowac noge! A w miastach policja stoi tylko tam, gdzie lowy sa najobfitsze - na trasach szybkiego ruchu, ktore jakis maniak zmienil w tory dla trakcji wolnobieznej. W centrum mozna smigac do woli - wczoraj w scislym centrum stolicy widzialem kretyna, ktory grzal tak, ze az wyskoczyl w powietrze przy przejezdzaniu przez torowisko!


          > Zdarza mi się łamać ograniczenia (?!) na odcinkach doskonale znanych ale
          > postawionych np. przed ostrymi zakrętami - jeśli zakręt z ograniczeniem 40
          > można pokonać z 80, to moja jazda 60 z pewnością nie zagraża nikomu.


          I to sa wlasnie ograniczenia bezzasadne! Z trudem moge je zrozumiec jezeli zakrety te sa bez widocznosci. Przeciez zawsze moze komus wpasc breloczek do oka albo ktos zatrzyma sie na siusiu/kupka... Kretynow ci u nas dostatek.

          Sporo jezdzilem po chorwackich drogach. Tych lepsiejszych i tych, od ktorych mozna dostac leku wysokosci. U nas na takich drogach nie daloby sie w ogole jechac (permanentne ograniczenie do 30 km/h), a tam na strasznie ciasnych agrafkach stalo nie mniej niz 40 km/h (przy tej predkosci gwizdaly opony). Na wiekszosci zakretow na gorskich serpentynach byly ograniczenia do 50, 60, a nawet 70 km/h. I naprawde trudno bylo jechac szybciej!


          > Natomiast jeśli znak ogranicza prędkość przed przedszkolem, to należy
          > ograniczenia przestrzegać ale ... w dzień, a nie w nocy.
          > Złośliwi radarowcy karzący złamanie takiego ograniczenia w noc wigilijną
          > trafiają się rzadko i sprawa byłaby chyba do wygrania w sądzie.


          Oni nie sa zlosliwi! Ktos ich w to konkretne miejsce wysyla z zadaniem "zarobienia" jak najwiecej kasy - i tak zreszta sa przez kierowcow traktowani. W sadzie sie nic nie wygra bo ograniczenie nie moze podlegac negocjacjom.


          > Natomiast masakra pieszych, rowerzystów i kierowców/pasażerów innych pojazdów
          > spowodowana totalnym olewaniem ograniczeń prędkości szczególnie w obszarach
          > zabudowanych jest nie do zaakceptowania.


          Zgadzam sie. Ale metoda walki z piractwem na drogach nie jest mnozenie ograniczen, ktorych nikt nie przestrzega. Nasi sasiedzi jakos sobie z tym poradzili. I, sadzac z moich doswiadczen, nie poprzez uruchamianie nowych fabryk ze znakami drogowymi :-P

          pzdr
          • dwunastnica Walka z piractwem 31.08.05, 16:20
            > Zgadzam sie. Ale metoda walki z piractwem na drogach nie jest mnozenie
            ograniczen, ktorych nikt nie przestrzega. Nasi sasiedzi
            > jakos sobie z tym poradzili. I, sadzac z moich doswiadczen, nie poprzez
            uruchamianie nowych fabryk ze znakami drogowymi :-P

            Podaj przykład skutecznych metod walki z piractwem. Stawianie fotoradarów już
            kiedyś ostro skrytykowałeś ...
            • emes-nju Re: Walka z piractwem 31.08.05, 16:46
              Ograniczenie liczby ograniczen do niezbednego minimum. To tak jak ze wszystkimi przepisami.

              W tym watku podany byl przyklad JEDNOJEZDNOWEJ szosy MIEDZYNARODOWEJ w Austrii. Drogi widacej przez pola, a nie przez ciagnaca sie kilometrami wies, bez niesmiertelnego 50 czy 70 km/h przed kazdym skrzyzowaniem czy zakretem. Drogi, po ktorej da sie jechac szybko, bezpiecznie i plynnie. Drogi bez czarnych punktow!
          • zaq26 Re: Uczulenie 01.09.05, 22:43
            > Oni nie sa zlosliwi! Ktos ich w to konkretne miejsce wysyla z
            zadaniem "zarobie
            > nia" jak najwiecej kasy - i tak zreszta sa przez kierowcow traktowani. W
            sadzie
            > sie nic nie wygra bo ograniczenie nie moze podlegac negocjacjom.

            policjant nie robi kasy tylko wynik. kasa idzie do budżetu a nie do komendy.
            kasę może sobie więc robić tylko prywatnie ;)
            • emes-nju Re: Uczulenie 02.09.05, 15:28
              aq26 napisał:

              > policjant nie robi kasy tylko wynik. kasa idzie do budżetu a nie do komendy.
              > kasę może sobie więc robić tylko prywatnie


              Jasne! Ale jak wynik jest dobry, to policjant jest glaskany po glowce reka, ktora nalezy do glowki poglaskanej przez ostatecznego beneficjenta :-P
              • zaq26 Re: Uczulenie 05.09.05, 22:23
                wcale nie jest głaskany
                po prostu wtedy nikt się do niego nie dopie..
                co do tego że główka wierchuszki jest głaskana to się zgadza :)
                znajomi policjanci polecają film Pitbull. podobno bardzo prawdziwy :)
        • edek40 Re: Uczulenie 31.08.05, 11:19
          Ignorowac??? I piszesz to ty, mesjon.e?

          Za komuny chlubne bylo brykanie wladzy towarzyszy (teraz z SLD). Omijanie kretynskiego komuszego prawa bylo w cenie. Czy naprawde w naszym kraju nie moga powstawac takie przepisy i ograniczenia, aby przekraczanie ich nie mialo sensu? Np. jezeli na zakrecie jest 40 km/h to jadac 45 km/h zaczynasz miec problemy. U nas jest tak: na nizinach "ostry" zakret ma idiotyczne ograniczenia. Na lagodnym luku nawet 70 km/h to szykana. Im jednak wyzej, tym chyba zaczyna brakowac znakow i ograniczenia maja bardziej racjonalne umiejscowienie. Szkoda tylko, ze wielu kierowcow, ktorych wychowuja niziny trafia rowniez w gory. I tez interpretuja i ignoruja.

          Rowniez jezdze podobnie, jak zalozyciel watku. I chyba bardziej niz nagromadzenie znakow ograniczenia wkurza mnie fakt, ze aby przejechac przez Polske w sensownym czasie musze interpretowac ograniczenia i je ignorowac.
    • mejson.e Prawo Muła 31.08.05, 10:38
      kalj napisał:

      "Prędkość 70-80 km/h. Wjeżdzamy do miejscowości prędkość matiza taka sama!!!!!!"

      Ja to nazywam "zasadą muła" - jedzie TOTO z jednakową "ekonomiczną" prędkością i
      nawet nie ma w du.ie ograniczeń prędkości! On ich po prostu nie rejestruje.
      Zatrzymaj go gdzieś, to nawet nie będzie wiedział ile można było tam jechać.

      "Zasada muła" rozszerza się nawet na zmianę pierwszeństwa czy sygnalizację
      świetlną - nieraz obserwowałem z osłupieniem, jak taki żegluje bezstresowo przez
      skrzyżowanie na czerwonym świetle albo obok znaku STOP.

      Jednostajna jazda ogłupia i pozbawia resztek koncentracji, jak taki zareaguje na
      wybiegające dziecko, staram sobie nawet nie wyobrażać.
      Co się stanie, jak jesteś rozkojarzony i przekraczasz prędkość o 20-30/h?
      Droga hamowania będzie dłuższa nie tylko z powodu większej prędkości ale także
      ze zwiększonego czasu reakcji.

      "Zrozumiałem, że sytuacja jest beznadziejna, ale zauważyłem u jego żony
      zwątpienie. Miejmy nadzieję, że powoli dotrze do nich o czym i o co miałem do
      niego pretensje."

      Obyś miał rację!

      Dobrze zrobiłeś że próbowałeś mu to wyjaśnić.

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • derduch Re: logika jazdy 31.08.05, 10:52
      Ograniczenia w Polsce stawiają debile, którzy nie mają bladego pojęcia o tym co
      robią. W cywilizowanym kraju jak jest przed zakrętem znak 40 to 60 go przejechać
      trudno, a u nas urzędasy rozmieszczają znaki tak żeby psy mogły łapówki wyłudzać.
      W Austri jak są roboty drogowe to jest znak 70 w miejscu gdzie w naszym
      skansenie byłoby 30.
      A jeśli chodzi o wyprzedzanie na trzeciego to absolutnie nie ma w tym nic złego,
      jeśli na drodze mieszczą się trzy samochody to czemu nie wyprzedzać? No wiadomo,
      kretyna jadącego przy osi jezdni zamiast po prawej stronie może to stresować...
      We wspomnianej Austri od strony granicy z Czechami sa wielkie tablice z napisem
      po Polsku "Jechac prawą stroną!" Jak myślisz, dlaczego? Bo tumany z Polski jadą
      środkiem i zajmują pas na której spokojnie miszczą się dwa samochody obok
      siebie, uniemożliwiając bezpieczne wyprzedzanie.
      Podstawową przyczyna wypadków w naszej pipidówie jest złośliwość i bezmyślność,
      a nie nadmierna prędkość.
      • emes-nju Re: logika jazdy 31.08.05, 11:16
        derduch napisał:

        > We wspomnianej Austri od strony granicy z Czechami sa wielkie tablice z
        > napisem po Polsku "Jechac prawą stroną!"


        Nie tylko po polsku. Nie naciagaj faktow!
        • derduch Re: logika jazdy 31.08.05, 12:56
          Po polsku i po Czesku. O ile jest to zrozumiałe że po Czesku bo jest obok ich
          granicy, a do polskiej trzeba dobrze zapinac żeby poniżej 2 godzin sie wyrobić,
          troszkę chyba dziwne? To tak jakby przy granicy Polsko-Litewskiej napisy po
          Niemiecku ustawiać. Dobrze Polscy pseudo kierowcy dać się musieli we znaki
          Austriakom, a to taki pogodny i miły naród
          • emes-nju Re: logika jazdy 31.08.05, 13:08
            O ile dobrze pamietam po niemiecku tez tam jest :-P Sprawdze za tydzien bo bede jechal na urlop.
            • wojtek33 Re: logika jazdy 31.08.05, 13:56
              Tak, jest też w ichnim, czyli niemieckim. Zwróć tam uwagę na jeszcze coś - ta
              droga nie jest szersza od naszych, z wyznaczonymi, asfaltowymi poboczami, a
              wyprzedza się wyraźnie łatwiej. Nie ma tych wyznaczonych, nie wiadomo po co,
              szerokich poboczy. Nie ma powodu nikogo na nie zganiać, bo jeśli jedzie
              prawidłowo, jest wystarczająco dużo miejsca na wyprzedzanie. Widzieliście gdzieś
              logiczne uzasadnienie dla takiego malowania?
              • emes-nju Re: logika jazdy 31.08.05, 14:09
                Odcinek od Mikulova do Wiednia jedzie sie dzieki temu w niespotykanym na naszych drogach spokoju. Absolutnie nie odczuwam potrzeby "nadganiania" i jade rowno ok. 100 km/h. I, co ciekawe, austriakom udala sie sztuczka poprowadzenia drogi inaczej niz przez permanentny teren zabudowany.
                • derduch Re: logika jazdy 31.08.05, 14:30
                  Mam takie same odczucia, właśnie dla tego do Wiednia zawsze jadę tą drogą a nie
                  przez Bratysławe
                  • wojtek33 Re: logika jazdy [OT] 01.09.05, 12:51
                    derduch napisał:

                    > Mam takie same odczucia, właśnie dla tego do Wiednia zawsze jadę tą drogą a nie
                    > przez Bratysławe

                    Ta droga, przy jeździe na południe i zachód Austrii, ma jeszcze jedną przewagę.
                    Jeśli 10 km przed Wiedniem skręci się w lewo na Seyring, dalej Gerasdorf,
                    Industriegebelt Sud, dalej w prawo na drogę nr B8 i kawałeczek dalej w lewo w
                    dwujezdniową S2, to dalej, nawet bez zmieniania już pasa może dojechać za
                    Salzburg (w sobotę rano i w niedzielę płynny przejazd przez Wiedeń) ;-)
                    • emes-nju Re: logika jazdy [OT] 01.09.05, 14:15
                      WIELKI CZLOWIEKU! Za tydzien jade tamtedy i sen z powiek spedzala mi perspektywa przebijania sie przez Wieden w godzinach szczytu (inaczej mi nie idzie ustawianie terminow). Dzieki
                      • wojtek33 Re: logika jazdy [OT] 01.09.05, 16:19
                        Obejrzyj sobie to dobrze na viamichelin.com, tam dostaniesz nazwy ulic. Nam się
                        udało na węch - w Gorasdorf trzeba się kierować w stronę linii kolejowej, do
                        tego zauważyć kierunkowskaz do tej strefy przemysłowej, potem już łatwo. No i
                        droga jest cokolwiek dłuższa, bo jedziesz tą autostradą na południe od Wiednia
                        (A21). Żonie się podobało, bo jak wjechała na prawy pas S2, to nie zmieniała go
                        do pierwszej ciężarówki kawał za miastem ;-)
                        Szerokiej
                        W.
      • jans31 Re: logika jazdy 31.08.05, 11:29
        > trudno, a u nas urzędasy rozmieszczają znaki tak żeby psy mogły łapówki
        wyłudzać.
        proszę jak bardzo łatwo bandytę drogowego poznać po stosowanym słownictwie
        nie krępuj się i używaj bogatszego słownika z twojego światka



        • derduch Re: logika jazdy 31.08.05, 12:53
          W życiu nie przeklinam z zasady. Słowo "psy" jest w słowniku potocznej
          polszczyzny jako synonim policjanta, sprawdź sam.
          Nie jestem w żadnym razie bandytą za kierownicą. Fakt że przepisy łamie
          notorycznie, fakt że po trasie toruńskiej często gnam sobie ponad 200, ale
          również NIGDY nie wymuszam pierwszeństwa, przewaznie wpuszczam gdy ktoś chce się
          włączyć do ruchu, przepuszczam praktycznie zawsze pieszych na pasach itp. jestem
          z natury pogodnym człowiekiem i z sympatią i pobłażaniem traktuje innych Polaków
          -kierowców. Dokąd mi ktoś nie zrobi czegoś złośliwie... a wtedy to już masakra,
          cudów dokonam a ukarze złamasa. Podkreslam ZŁOŚLIWIE, a nie przez nieuwagę,
          głupote lub inny sposób.
          A złośliwość to cecha narodowa Polaków, widać to nawet po Twojej pełnej jadu
          wypowiedzi. Głupia rzecz, wchodzisz do urzędu w Szwajcari, Niemczech, Włoszech,
          czy szczególnie w Stanach, tam pracownik jest po to żeby ci pomóc w sprawie z
          którą przyszedłeś, pomoże, znajdzie rozwiązanie, pójdzie na ręke(w granicach
          prawa rzecz jasna), u nas chodzi tylko o zdeptanie petenta i pokazanie jakim się
          jest ważnym. A to przecież tylko robole, podobnie jak dozrca, hydraulik czy
          policjant, to są robole którzy pracują za moje podatki i jak pieski mają skakać.
          • heniumaczuga Re: logika jazdy 01.09.05, 13:45
            ciekawe jak to robisz, że nie wymuszasz pierwszeństwa jadąc ponad 200kmh przy
            ograniczeniu do 70kmh i 3 pasach ruchu? jak ktoś chce wyminąć autobus i
            wyrpzedziś tira to musi wjechać na twój czyli zapewne lewy i tylko lewy pas -
            jak ma to zrobić przy twojej prędkości? a może wszsycy powinni przekraczać
            prędkość o 200%? co za żenada
            • derduch Re: logika jazdy 01.09.05, 13:58
              Kretyn? Jadąc swoim pasem wymuszam? Przekroczyłęś granicę śmieszności :-)))
      • heniumaczuga Re: logika jazdy 01.09.05, 13:40
        te napisy są dlatego, że polacy jak ty wyprzedzają na 3go - rzecz nieznana
        szerzej w cywilizowanym kraju
        ciekawe na jakiej drodze mieszczą się 3 samochody?
        wymuszając pierwszeństwo i spychając auta do jazdy po nierównym pasie
        awaryjnym/poboczem to nawet 4 się zmieszczą, co derduch?
        • derduch Re: logika jazdy 01.09.05, 14:03
          heniumaczuga napisał:

          > te napisy są dlatego, że polacy jak ty wyprzedzają na 3go - rzecz nieznana
          > szerzej w cywilizowanym kraju

          Nie mam więcej pytań! Byłeś ty gdzieś za granicą polskiego skansenu?
          Na praktycznie każdej drodze mieszczą się 3 samochody, trzeba tylko jeździć po
          prawej stronie jak każe kodeks.
          Gdzie np. w Austri widział ktoś nierówne pobocze? :-))) Poza tym nie chodzi o
          jazdę poboczem lecz przy prawej krawędzi jezdni, rzecz wśród polskich buraków
          mało spotykaną.
          Ponownie się ośmieszasz, na 100% nie byłeś nigdy i nigdzie, a mędrkujesz.
          Była to moja ostatnia odpowiedź na twoje wypociny
        • wojtek33 Re: logika jazdy 01.09.05, 16:23
          heniumaczuga napisał:

          > ciekawe na jakiej drodze mieszczą się 3 samochody?
          > wymuszając pierwszeństwo i spychając auta do jazdy po nierównym pasie
          > awaryjnym/poboczem to nawet 4 się zmieszczą

          tam nie ma żadnego nierównego pasa awaryjnego/pobocza, jeśli jest linia
          krawędziowa, to max 50cm od trawy. Nie ma tych cholernych polskich 2m nie
          wiadomo do czego, prowokujących tylko do spychania i zwężających niepotrzebnie
          jezdnię.
    • kalj Re: logika jazdy 31.08.05, 12:11
      Wszystko rozumiem - to, że jest za dużo ograniczeń, które pozostają najczęściej
      po wspomnianych robotach to fakt. Nie jestem idiotą i jeśli znam trasę wiem
      jak jechać aby nie blokować innym jazdy. Sęk w tym, że akurat miejscowość,
      przez którą jechałem 40 km/h miała całkowicie uzasadnione ograniczenie. Droga
      była wąska, brukowana, dość dużo rowerzystów, dziury w bruku niekiedy nawet
      przy 40km/h zmuszały do zwalniania. I taki matiz jechał tam 70-80 km/h!!

      Inną sprawą, która mnie z tym matizem bardzo męczy jest fakt, że takie auto
      stwarza zagrożenie na drodze, zmuszając do ciągłego wyprzedzania. Ja akurat
      miałem dobry humor jechałem po synka (10 m-cy), którego nie widziałem 3
      dni :))) ale przyznam szczerze, że czasem wychodzę ze skóry i mam ochotę
      zatrzymać takiego kierowcę, bo ciągłe zmuszanie mnie do jego wyprzedzania na
      trasie to tylko zbędny stres i jak każdy wie wykonywanie
      najniebezpieczniejszego manewru jakim jest wyprzedzanie.

      Już nie piszę o tym, że on blokuje drogę, ściąga na siebie i swoje dzieci
      niebezpieczeństwo bo każde wyprzedzanie czy to on kogoś czy jego zawsze jest
      niebezpieczne. Może też trafić na frustrata - ktoś kto np będzie się spieszył i
      wkurzy się ciągłym wyprzedzaniem w miejscowości może nie wytrzymać nerwowo i
      przy kolejnym wyprzedzaniu popełnić błąd a widziałem już taką akcję. Gdy
      jechałem uczepiony za bmw oboje jechaliśmy na trasie ok 120 km/h i chwilę przed
      wjechaniem do miejscowości wyprzedziliśmy punto. Punto oczywiście wyprzedziło
      w miejscowości nas obu, co jak co, mnie może wyprzedzać bo moje auto nie
      wygląda na ścigacza, ale wyprzedzając BMW, które przed chwilą na trasie go
      wyprzedziło powinien się jednak zastanowić czy nie bedzie dla niego za chwilę
      zawaligrodą. Coż kierowca BMW za miejscowością wyprzedził i zahamował
      gwałtownie, Punto zabujało się na hamulcach po całej drodze, po tym numerze ja
      wyprzedziłem Punto prędkością spacerkową, bo facet chyba już do końca trasy nie
      jechał ani na drodze ani w miejscowości szybciej niż 60 km/h. Przynajmniej
      domyślam się, że tak było. Bo drastycznie Punto zwolniło i pozwoliło mi
      spokojnie się wyprzedzić. BMW już nie dogoniłem :)))).

      Tak wogóle to się dziwię czemu słabsze auta chcą wyprzedzać mocniejsze, owszem
      czasem się zdarza ze mocne auto kula się zwyczajnie, ale jest to rzadkością. Ja
      osobiście rzadko wyprzedzam, BMW, MERC czy AUDI, bo zdaje sobie sprawę, że te
      auta jadą zreguły szybko. Po to je między innymi właściciele kupili.

      A wogóle to mam zasadę jak najmniej wyprzedzać i jak najmniej być wyprzedzanym,
      staram się trzymać dystans przed i za sobą. To bardzo skuteczne i mało męczące,
      a przekonałem się, że i tak dojeżdżam w zbliżonym czasie do celu co inni
      szarpiący się. BO po co ma pędzić, żeby dogonić jakiś korek ciągnący się za
      jakąś gapą skoro mogę jechać 10 km/h mniej i trzymać spokojny dystans.

      Już parę razy nie wytrzymałem i dosłownie na głos się śmiałem gdy okazywało
      się, że np do danej miejscowości wjeżdzam na równi z tym co mnie niedawno
      wyprzedził i co sie szarpał między autami żeby przeskoczyć jeszcze jednego.


      pozdrawiam
      • heniumaczuga Re: logika jazdy 01.09.05, 13:50
        kalj,
        kladź na nich lachę, jak to się elokwentnie mówi
        to tak jak ci frustraci co się burzą, że im ktoś w mieście śmiacl wjechać na
        ich lewy pas i trąbią i świecą i robią z siebie pajaców zamiast wyrpzedzić
        jednym z 2 wolnych pasów - ja wyprzedzam i mam to gdzieś - życie zbyt krótkie i
        sympatyczne, żeby się wkurzać na coś takiego jak polski kierowca - wiesz mi, są
        większe problemy niż polski kierowca; z resztą ty to na pewno wiesz;)

        jeśli chodzi o polskie 'trasy' to wiadomo - trasa x<140kmh, zabudowany x<70kmh
        inaczej się nie da polączyć ekonomiki i bezpieczeństwa w tym kraju...

        ale luzik, glosujmy na tych, co rpzez 10 lat nie zbudowali nawet km drów
        ekspresowtych czy autostrad hehe na pewno będzie lepiej...

        trzymaj nerwy na uwięzi i więcej uśmiechu a pajaców spuszczaj na drzewo
      • zgryzliwy1 Re: logika jazdy 02.09.05, 00:27
        kalj napisał:

        > Inną sprawą, która mnie z tym matizem bardzo męczy jest fakt, że takie auto
        > stwarza zagrożenie na drodze, zmuszając do ciągłego wyprzedzania. Ja akurat
        > miałem dobry humor jechałem po synka (10 m-cy), którego nie widziałem 3
        > dni :))) ale przyznam szczerze, że czasem wychodzę ze skóry i mam ochotę
        > zatrzymać takiego kierowcę, bo ciągłe zmuszanie mnie do jego wyprzedzania na
        > trasie to tylko zbędny stres i jak każdy wie wykonywanie
        > najniebezpieczniejszego manewru jakim jest wyprzedzanie.

        a jakie to ma znaczenie ,ze wyprzedzasz kilka razy ten sam samochod
        a nie za kazdym razem inny ??
        i dlaczego ktos ma jechac takim tempem jak Ty sobie tego zyczysz ,bo wkurza Cie
        jego ciagle wyprzedzanie

        > osobiście rzadko wyprzedzam, BMW, MERC czy AUDI, bo zdaje sobie sprawę, że te
        > auta jadą zreguły szybko. Po to je między innymi właściciele kupili.

        ja tam wyprzedzam wszystkie od ktorych jade aktualnie szybciej
        co za znaczenie ma marka wyprzedzanego ???

        > A wogóle to mam zasadę jak najmniej wyprzedzać i jak najmniej być
        > wyprzedzanym,

        to sie jedno z drugim kloci
        jak nie bedziesz wyprzedzal maruderow to wtedy wiecej aut Ciebie bedzie
        wyprzedzac

        > staram się trzymać dystans przed i za sobą.

        przed soba OK ,ale jak to robisz za soba ????

        ogolnie ,jak ktos sie wkurza ,ze "musi" na trasie kilka razy wyprzedzac ten sam
        samochod a nie denerwuja sie przy wyprzedzaniu dziesiatkow innych i jeszcze
        jest w stanie specjalnie sie zatrzymac by go pouczac a potem tu robic z tego
        taki rwetes ...powinien sie nad soba powaznie zastanowic
        • m.rycho Re: logika jazdy 02.09.05, 00:29
          Uwielbiam czytać ludzi mających poczucie misji naprawy świata.
    • rapid130 Re: logika jazdy 01.09.05, 14:52
      Ja takie przypadki nazywam "Syndrom 90", bo są tacy artyści, którzy lecą
      optymalną prędkością ekonomiczną 90 km/h. Obszar zabudowany, czy niezabudowany.
      Nieważne.

      Jedyny sensowny, chociaż może deczko ryzykowny sposób, to docisnąć na 30
      sekund, zwiększyć dystans od świeżo wyprzedzonego Matiza. Lepsze to
      niż "nauczanie" durnowatych w stylu tego wyżej opisywanego BMW (wyprzedzenie
      dotkniętego Syndromem 90 i przyhamowanie mu przed nosem).

      Sytuacja na naszych bezdrożach w pewnym stopniu przypomina to, co się działo w
      RFN, Austrii, Francji, itp. w latach 60. To były u nich pierwsze lata boomu
      motoryzacyjnego, tłok na drogach jeszcze rzadko dobrze dopasowanych do nowych,
      szybkich aut.

      Do tego straszna mieszanka małolitrażowych pierdzidełek i mocnych samochodów.
      Pierdzidełka usilnie próbują udowodnić, że nie są pierdziedełkami. A mocni
      próbują pokazać pierdzidełkom, że jednak są pierdzidełkami.

      Dobre maniery trafią pod strzechy z czasem, chociaż nie wiem czy za naszej
      kadencji. Zwłaszcza, że w latach 60. budowało się drogi na zachodzie z dużo
      większym rozmachem niż u nas.

      Rzucę swoim cytatem z forum BMW. Takie moje skromne spostrzeżenia, które mi
      zabłysły we łbie w czasie wyjazdu w Góry Świętokrzyskie:

      ****
      Autostrady są nam pilnie potrzebne, ale moim zdaniem jeszcze bardziej
      przydałyby się porządne krajówki o wysokim standardzie, vell drogi ekspresowe.
      Takie jak np. S7 (obwodnica Kielc w przebiegu drogi krajowej nr 7).

      Przy naszej biedzie obecnej, chyba lepiej budować 500 km bezpłatnych,
      porządnych dróg ekspresowych rocznie niż 300 km płatnych autostrad

      W porównaniu do S7, trasa nr 5 Poznań – Wrocław, oglądana na odcinku ul.
      Głogowska (Poznań-Junikowo) – Komorniki (czyli jak ktoś nie wie, pierwsze 10 km
      za Poznaniem w stronę Wrocławia), to po prostu żenująca parodia drogi krajowej
      łączącej dwa miasta liczące ponad 500 tysięcy mieszkańców w XXI-wiecznej
      Europie.

      Całość niedawno przebudowana na paru kilometrach. Ale wciąż wąsko i ciasno.
      Biegnie oczywiście środkiem satelickich wsi okołopoznańskich, co 300 metrów
      światła, naturalnie zwykle złośliwie czerwone, plus potężny ruch autochtonów
      przemieszczających się po parę kilometrów do roboty i na zakupy.

      W Ostrowie Wielkopolskim przerobiono ostatnio wylotową trasę na Katowice. Od
      lat 70. były tam dwa pasma w każdą stronę, przedzielone podwójną ciągłą linią.
      Teraz jest tylko jeden pas ruchu w każdą stronę, a pośrodku szeroki, nie
      wykorzystany kawał czerwonego pozbruku. Jednym słowem drogowcy „poprawili”
      przepustowość.

      Jezusie Nazareński, toż już w latach 20. włoscy Piemontczycy, a w latach 30.
      Niemcy, zaczęli budować przelotowe trasy z pominięciem wsi i miast, z
      wyłączeniem ruchu lokalnego i pieszego za pomocą przepięknych wiaduktów,
      estakad, kładek, itp. Tak wyglądały pierwsze autostradas, ew. późniejsze
      autobahny drugiej kategorii, czyli wznoszone według standardów autostradowych,
      ale w zasadzie normalne dwukierunkowe trasy, tworzone perspektywicznie z
      możliwością przyszłościowego dobudowania drugiego pasma, jeżeli prognozy
      przewidywały duży wzrost natężenia ruchu. S7 jest całkiem niezłą kopią tej
      filozofii Szkoda, że tak rzadko występującą (jeno krótkie obwodnice Zielonej
      Góry, Torunia, Nowego Dworu Mazowieckiego i parę innych ogryzków).

      A u nas wciąż zwycięża durne prowizorium, kretyńskie oszczędzanie bezpośrednie
      i głupiomądre pierdzielenie o konieczności uspokajania ruchu alias ograniczania
      prędkości, no bo to przecież główna przyczyna wypadków.

      Łoj, widzielibyście jak ci przymusowo „uspokojeni” kierowcy popuszczają sobie
      cugle na odcinku następnych 20 km trasy nr 5 do Stęszewa. Sceny dantejskie, co
      chwilę cudem uniknięte zderzonka czołowe. Sami desperados, drogowa makabra,
      sodoma i gomora. Ale nie dziwota, że ludziom cierpliwości nie starcza, skoro
      wcześniej przez pół godziny musieli szlajać się w tempie 40 – 0 – 40 – 0 – 40
      km/h Ze słabą psychiką ludzką za kierownicą nie da się walczyć, acz nasi spece
      od BRD wciąż próbują.

      Gwoli ścisłości S7 też nie jest doskonała. Tu i ówdzie pozapominano o pasach
      włączania / wyłączania. A projektant oznakowania poziomego był chyba
      mocno „wczorajszy”, wytyczając je na 3/4 długości S7. Linie środkowe wyglądają
      jakby wyrysował je dla jednokierunkowego pasma autostrady Tedy mamy beztroskie
      linie przerywane przed nienajlepiej widocznymi zakrętami i czubkami wzniesień
      Atoli trzeba zawierzać tylko swoim oczom, nawet takim niedoskonałym jak moje. ;)
    • heniumaczuga derduch I LOVE U !!!! Proszę nie ignoruj mnie 01.09.05, 15:46
      miszczu!
    • kalj Re: logika jazdy 02.09.05, 07:47
      Panie zgryźliwy...

      a jakie to ma znaczenie ,ze wyprzedzasz kilka razy ten sam samochod
      a nie za kazdym razem inny ??
      i dlaczego ktos ma jechac takim tempem jak Ty sobie tego zyczysz ,bo wkurza Cie
      jego ciagle wyprzedzanie.

      Takie ma to znaczenie, że wyprzedzając auto jadące wolniej jedziesz do przodu i
      zostawiasz go w tyle. Natomiast jeśli wyprzedzany na trasie pojazd znów
      wyprzedzi Ciebie w miejscowości spowalnia Twoją jazdę. Przecież on nie tylko
      mnie wyprzedza, jednocześnie jednak znów za miejscowością powstaje korek z tym
      przysłowiowym matizem. I znów wszyscy przez jakiś czaś muszą wlec się za nim 70-
      80 na trasie dopóki nie znajdzie się miejsce na wyprzedzanie. O ile to ujdzie
      jeszcze w tłoku, o tyle denerwuje mnie poprostu zagrożenie jakie matiz stwarza
      w miejscowości pędząc tą samą prędkością co na trasie. Jeśli Pan Panie
      zgryźliwy nie widzi tu problemy to chyba podobnie jak kierowca matiza jest Pan
      tego samego gatunku i na dodatek niereformowalny.
      -----------------------------------------------

      ja tam wyprzedzam wszystkie od ktorych jade aktualnie szybciej
      co za znaczenie ma marka wyprzedzanego ???

      Ma znaczenie, wystarczy odrobina wyobraźni. Nie wiem jakimi się Pan Panie
      zgryźliwy porusza prędkościami, ale ja rzadko bardzo razdko spotyka marki tych
      aut poruszające się prędkościami umożliwiającymi mi spokojne i bezpieczne
      wyprzedzanie ich, bo najcześciej ich kierowcy poruszają się optymalnymi
      prędkościami lub grzeją dość mocno.
      -----------------------------------------------

      to sie jedno z drugim kloci
      jak nie bedziesz wyprzedzal maruderow to wtedy wiecej aut Ciebie bedzie
      wyprzedzac

      Myli sie Pan Pani zgryzliwy. Jadac optyzmalnymi predkosciami bardyo rzadko jest
      sie wyprzedzanym, chyba, ze mowi Pan o wyprzedzajacych jadacych z duzymi
      predkosciami, tedy niech wyprzedzaja. Prosze najpierw sprobowac a pozniej
      teoretyzowac.
      -----------------------------------------------
      przed soba OK ,ale jak to robisz za soba ????

      Jak wyzej, jesli Pan tego nie rozumie Prosze mi wybaczyc, ale aby opisac
      technike swojej jazdy i nauczyc Pana ekonomiki jazdy potrzebowalbym dosc duzo
      czasu sadzac po Panskich wpisach.
      -----------------------------------------------

      ogolnie ,jak ktos sie wkurza ,ze "musi" na trasie kilka razy wyprzedzac ten sam
      samochod a nie denerwuja sie przy wyprzedzaniu dziesiatkow innych i jeszcze
      jest w stanie specjalnie sie zatrzymac by go pouczac a potem tu robic z tego
      taki rwetes ...powinien sie nad soba powaznie zastanowic

      Czyzby czul sie Pan emocjonalnie zwiazany z kierowca matiza. Odnosze wrazenie,
      ze broni Pan siebie. Prosze tez uwaznie czytac tekstz pisane przeze mnie.
      Wyraznie jest tam napisane, ze nie zatrzymywalem sie specjalnie poniewaz, razem
      okazalo sie jechalismy do tej samej miejscowosci.
      -----------------------------------------------

      m.rycho 02.09.2005 00:29 + odpowiedz

      Uwielbiam czytać ludzi mających poczucie misji naprawy świata.

      Ja niestety nie lubie czytac ludzi nie potrafiacych przeczytac kilku linijek
      zdania ze zrozumieniem. Wyraznie Panie Rysio napisale, nie zamierzam zmieniac
      swiata + to jest pierwsze zdanie pierwszego postu.
      -----------------------------------------------

      sorki za bledy cos z forum nie tak bo klawiatura na forum mi sie przestawila.
      chociaz na innych chodzi ok.

      pzdr
      • zgryzliwy1 Re: logika jazdy 02.09.05, 15:08
        kalj napisał:

        > Panie zgryźliwy...
        >
        > > a jakie to ma znaczenie ,ze wyprzedzasz kilka razy ten sam samochod
        > > a nie za kazdym razem inny ??
        > > i dlaczego ktos ma jechac takim tempem jak Ty sobie tego zyczysz ,bo wkurza
        > > Cie jego ciagle wyprzedzanie.
        >
        > Takie ma to znaczenie, że wyprzedzając auto jadące wolniej jedziesz do przodu
        > i zostawiasz go w tyle. Natomiast jeśli wyprzedzany na trasie pojazd znów
        > wyprzedzi Ciebie w miejscowości spowalnia Twoją jazdę.

        jasne ,gdyby nie on bylbys o 1 auto dalej - jest o co plakac :-(
        poza tym wyglada na to ,ze gdybys nie zwracal uwagi na to nie wiedzial) ,ze to
        ten sam samochod ( powiedzmy hipotetycznie ze w miedzyczasie zmienil kolor !!)
        to nie mialbys takiego zgryzu ,mimo ze bylaby to ta sama sytuacja.


        > Przecież on nie tylko
        > mnie wyprzedza, jednocześnie jednak znów za miejscowością powstaje korek z
        > tym przysłowiowym matizem. I znów wszyscy przez jakiś czaś muszą wlec się za
        > nim 70

        pleciesz - gdyby jechal przez zabudowane wolniej to Ty i owszem mialbys go z
        glowy ,ale inni dojezdzajacy do niego pozniej mieliby to samo
        czyli to Ty masz problem
        no i jeszcze raz - dlaczego nie wolno mu jechac 70 (poza zabudowanym),czy to
        zabronione ,bo...Tobie sprawia jakas trudnosc ??


        > O ile to ujdzie jeszcze w tłoku, o tyle denerwuje mnie poprostu zagrożenie
        > jakie matiz stwarza w miejscowości pędząc tą samą prędkością co na trasie.

        oczywiscie ,ze w miescie jadac za szybko stwarza zagrozenie jak kazdy ,ale co
        to ma wspolnego z jego pozniejsza jazda 70 poza zabudowanym ,ze az tak to
        podkreslasz ?

        > > ja tam wyprzedzam wszystkie od ktorych jade aktualnie szybciej
        > > co za znaczenie ma marka wyprzedzanego ???
        >
        > Nie wiem jakimi się Pan Panie
        > zgryźliwy porusza prędkościami, ale ja rzadko bardzo razdko spotyka marki
        > tych aut poruszające się prędkościami umożliwiającymi mi spokojne i
        > bezpieczne wyprzedzanie ich, bo najcześciej ich kierowcy poruszają się
        > optymalnymi prędkościami lub grzeją dość mocno.

        nie potrafisz czytac ,czy udajesz ?
        przeciez stoi jak wol ,ze wyprzedzam wszystkie ktore jada wolniej niz ja nie
        zwracajac uwagi na marke aut

        to Ty masz strach wyprzedzac (jak piszesz powyzej),kiedy dojedziesz do wolniej
        jadacego ,ale potencjalnie mocniejszego samochodu
        to tak jak z tymi co widzac radiowoz jada karnie za nim ,mimo ze moga w danym
        miejscu jechac szybciej

        > > przed soba OK ,ale jak to robisz za soba ????
        >
        > Jak wyzej, jesli Pan tego nie rozumie Prosze mi wybaczyc, ale aby opisac
        > technike swojej jazdy i nauczyc Pana ekonomiki jazdy potrzebowalbym dosc duzo
        > czasu sadzac po Panskich wpisach.

        dalej nie wiem jak trzeba jechac - a o to chodzilo ,tylko z jakichs powodow nie
        przytoczyles calego cytatu - by zostawiajac odstep od poprzednika ( to wiem )
        jednoczesnie utrzymywac (miec wplyw) na odstep nastepnych za soba
        chetnie sie dowiem jak bedziesz laskaw wytlumaczyc jak to robisz - moze masz
        jakis napis z tylu typu : " trzymaj sie za mna i mnie nie wyprzedzaj " ??
        • kszyrztow Re: logika jazdy 02.09.05, 15:31
          zgryzliwy1 napisał:


          > przytoczyles calego cytatu - by zostawiajac odstep od poprzednika ( to wiem )
          > jednoczesnie utrzymywac (miec wplyw) na odstep nastepnych za soba
          > chetnie sie dowiem jak bedziesz laskaw wytlumaczyc jak to robisz - moze masz
          > jakis napis z tylu typu : " trzymaj sie za mna i mnie nie wyprzedzaj " ??

          może ma zmodernizowany spryskiwacz tylnej szyby, i jak ktoś podjedze za blisko,
          wali mu prosto w szybę gorącą smołą np... Bo nie wiem faktycznie jak.
        • kalj Re: logika jazdy 05.09.05, 07:34
          Panieńkui zgryźliwy - przeczytałem Twoje próby pseudo-argumentów.

          Stwierdzam rzecz jedną jedyną - chorujesz na chorobę wieku 21 znaną w Polsce
          jako buta.

          Życzę szczęścia bo czytając Cię wnioskuję, że żyjesz jeszcze tylko dzięki niemu
          i dzięki temu szczęściu żyją inni (kierowcy , rowerzyści i piesi).

          • zgryzliwy1 Re: logika jazdy 05.09.05, 21:59
            kalj napisał:

            > Panieńkui zgryźliwy - przeczytałem Twoje próby pseudo-argumentów.
            >
            > Stwierdzam rzecz jedną jedyną - chorujesz na chorobę wieku 21 znaną w Polsce
            > jako buta.
            > Życzę szczęścia bo czytając Cię wnioskuję, że żyjesz jeszcze tylko dzięki
            > niemu i dzięki temu szczęściu żyją inni (kierowcy , rowerzyści i piesi).

            i moj pies
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka