rararararara
10.11.05, 22:42
Powiedzcie jak to jest, jeśli wiecie oczywiście. Bo ja w kodeksie nie
znalazłem nic na ten temat. Bo sprawa jest taka: sprowadziłem sobie z rajchu
astre jedynkę no i mi się dziś rano rozkraczyl. Dobrze że było to przed domem
teścia, to wepchnęliśmy na podwórko. Po południu ze szwagrem chcieliśmy go
scholowac do warszatu znajomego mechanika, ale okazało się że tam z przodu
gdzie się zachacza linkę to wszystko przerdzewialo i się urwalo na amen i
teraz nie ma jak zachaczyc. Pozostalo cholowanie tylem, bo z tylu jest
naszczęscie solidny hak. Tylko technicznie jest to troche trudne, ale to już
właśnie teraz po ciemku trenowalismy na bocznej drodze koło domu teścia.
Powiem szczerze, że nie jest to łatwe. Mnie w ogóle nie szło bo cały czas
myliły mi się kierunki. Jak trzeba było jechać w prawo do ja kręciłem w prawo
aż wylądowaliśmy na płocie. Wzięliśmy nawet dziewczynę szwagra, żeby siadła z
przodu i mówiła 'w prawo', 'w lewo' ale też bez sensu, bo jak ona mówiła 'w
prawo' no to ja kręciłem w prawo patrząc od mojej strony no i też źle. Dopiero
jak szwagier wsiadł tu mu jakoś poszło, pewnie dlatego że jest mańkutem. Tak
więc jakoś damy sobie radę, bo to tylko 5 kilometrów albo aż 5 kilometrów, bo
tam lubią często stać z radarem i nie wiem co może być jak nas złapią. Jak się
okarze, że to jest niedozwolone to pojedziemy jutro w nocy żeby na w sobote
rano samochód był u mechaniora. Tylko że wtedy ktoś będzie musiał siedzieć w
aucie i pilnować całą noc. Trochę bez sensu. Może jednak można cholować tyłem?