fiance80
21.08.06, 14:18
j.w. w naszym przypadku oczywiscie.parę miesięcy temu sprzedawaliśmy auto
(astraII)i plan był taki, zeby dołożyć i kupić coś do 60k.Na giełdzie mąż
ogladał inne autka a ja pilnowałam naszego:).I przychodzi za jakis czas, bo
znalazł coś co by nam było ok. ford c-max tdi 2004.dopłata jakieś 35k,to nam
spasowało ,bo akurat "właściciel" forda szukał czegoś mniejszego dla żony, to
chciał brać astre od Nas(a nawet nie zajrzał do środka itp)No to my zadatek
300 w łapę gościowi,wyjazd z giełdy i umawiamy się na następny dzień na
diagnostyce komputerowej.jedziemy do gościa 70km...oczywiście 230 za
diagnostyke płacimy my,bo to nasza wola.I coś mnie tkneło jak zobaczyłam w
karcie pojazdu i tych innych dokumentach dane właściciela,całkowicie
niezgodne z tym co gosciu miał w dowodzie osob.no to on ze to jego kuzyn
kupił a on uzywa od nowosci.itp.Dobra, prawie by przeszło,ale dalej... nie
wiedział ze miał szpachlowane progi,nie wiedział czy ma zapas,no i
najdziwniejsze ze miał pokrowce foliowe na fotelach(przez 2lata?)Myśle sobie
raz kozie śmieć.Mówię mu "Pan chyba jest handlarzem samochodów?"a on jak nie
ryknie na mnie, że co ja sobie wyobrażam,że nic się nie znam na
samochodach.No to mąż mówi,że jak można nie wiedzieć co w samochodzie było
robione,a gościu i tu najlepsze"ja mam tyle samochodów,że nie pamiętam co w
którym było robione!w sumie to zajmuję sie sprowadzaniem aut,ale tylko
exclusive,a nie takich tanioch jak c-max(55k)i że robi łaskę dla nas,że
bierze astre" No to my w tył na lewo,temu panu już dziękujemy, biedniejsi o
500,ale mądrzejsi.Suma sumarum=wóz salonowy dla św.pokoju.No i dlaczego
wracam do tej sprawy sprzed kilku miesięcy,jako że szukamy czegos małego-
uzywanego dla mnie, w weekend byliśmy na giełdzie,i aż mną zatrzęsło jak
zobaczyłam tego goscia z towarem-autem, i jego kolegów z innymi furami.(jedno
trzeba mu przyznać auta na pierwszy rzut oka igła)i tak je zachwalał przed
ludzmi, że głowa boli.
dzięki,dzięki już mi lepiej.
p.s(a astra poszła 3dni pózniej,za wymarzona cenę:)