Dodaj do ulubionych

Sprowadzony znaczy gorszy??????

02.02.07, 09:49
Stoję przed wyborem kupna samochodu(np. z 2005 roku) Focus lub Golf.
Zastanawiam nad sprowadzeniem takiego samochodu, ze względu na to iż w tej
cenie(może nawet niższej) dostanę np wieksze wyposażenie, które w Polsce nie
jest oferowane. Dodam zę interesuje mnie tylko auto sprawdzone, serwisowane i
od I własciciela.
Jednocześnie sprzedaję obecny samochód i pierwszym pytaniem jest czy kupiłem
go w Polsce. Spotkałem się ze niektóre komisy nie chcę przyjmować
sprowadzonych samochodów lub znacznie zaniżaja cenę np gdy dajemy stary w
rozliczenie.
jakie macie z tym doświadczenie??? Czy łatwo jest sprzedać sprowadznony
samochód??
z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • robert888 sprowadzony = rozbity i tanio naprawiony 02.02.07, 09:57
      • klemens1 krajowy = bezwypadkowy i serwisowany 02.02.07, 11:33
        W Polsce, jak wiadomo, nie ma wypadków. A każdy Polak serwisuje swój samochód regularnie. I jeździ głównie po autostradach.
    • jusytka tak 02.02.07, 10:03
      Mąż chciał kupić nową Astrę, ale ja namówiłam go na sprowadzone Mondeo,
      wydawałoby się z małym przebiegiem w idealnym stanie zaledwie kilkuletnie.
      Okazało się jednak, ze najprawdopodobniej był cofnięty licznik, bo ciągle coś w
      nim się psuje, jedno naprawimy "sypie się" kolejna rzecz i tak w kółko. Nie
      muszę chyba dodawać, ze takie naprawy i części są w Mondeo niezwykle drogie :(
      Zakup sprowadzonego auta to ryzyko i my bynajmniej już więcej takiego nie kupimy.
      • klemens1 Re: tak 02.02.07, 11:34
        > Mąż chciał kupić nową Astrę, ale ja namówiłam go na sprowadzone Mondeo,

        Podstawowe pytanie: mąż sam sprowadzał czy kupił od handlarza?
        • jusytka Re: tak 02.02.07, 16:25
          Kupił od handlarza, podobno poprzedni własciciel był tylko jeden :(
          • klemens1 W takim razie nie mam więcej pytań 03.02.07, 11:09
            To nie wina tego że był sprowadzany, tylko tego że kupowany od handlarza. Jakby
            kupił krajowy to pewnie by było to samo.
            Potraktuj to jako nauczkę na przyszłość. Ja sam przetestowałem różne źródła
            używanych samochodów i od handlarza zawsze były złomy. Samodzielnie sprowadzanie
            - pełne zadowolenie.
            • jusytka Re: W takim razie nie mam więcej pytań 03.02.07, 11:58
              Właściwie to nie do końca był handlarz - facet sam go sobie sprowadził i jeździł
              ok rok, ale podobno wpadł mu w oko inny ... Mój mężus sam przyznaje, że jak go
              zobaczył to trochę "głowę stracił", bo istotnie wizualnie i pod względem
              wyposażenia robił wrażenie ...
              Byliśmy juz nim dwa razy na wakacjach rok temu i spisał się znakomicie - jest
              super wygodny, bezpieczny i mogliśmy sobie śmiało "śmigać" lewym pasem :)
            • gzagorski Re: W takim razie nie mam więcej pytań 05.02.07, 19:45
              klemens1 napisał:

              > To nie wina tego że był sprowadzany, tylko tego że kupowany od handlarza.
              Jakby
              > kupił krajowy to pewnie by było to samo.
              > Potraktuj to jako nauczkę na przyszłość. Ja sam przetestowałem różne źródła
              > używanych samochodów i od handlarza zawsze były złomy. Samodzielnie
              sprowadzani
              > e
              > - pełne zadowolenie i ORGAZM!!!!!!!!!!!!!!!
              Czyżby p...............
              >
      • sven_b Re: tak 02.02.07, 11:47
        Podłączam sie do pytania Klemensa. Warto rozwinąć kulisy zakupu jezeli mamy sie
        czegos dowiedziec.
      • charles13 Re: tak 02.02.07, 12:31
        Przecież mozna przed zakupem oddać samochód na specjalistyczny przeglad,
        sprawdzający stan techniczny oraz blacharski. Czyż nie?? Wiem ze to kosztuje,
        ale jesli kupuje się auto za np 45-50 tys to wydatek nawet 1000 zł nie jest
        duzy. Fakt że części sa drogie do Mondeo nie powinien Pani dziwić - w koncu to
        nie jest fiat punto.

        Są przecież firmy sprowadzające 2-letnie samochody.
        • jusytka Re: tak 02.02.07, 16:34
          Auto na przeglądzie niby było (może za mało dokładnym?), blacharka jest OK.
          Ostatnio było w nim wymieniane koło dwumasowe (mam nadzieję ze nie przekręciłam
          nazwy)i przy okazji powiedziano nam w warsztacie, że pasek nie jest oryginalny,
          co może świadczyć o dużym przebiegu :( Na liczniku mamy 70 000 - auto 4 letnie,
          diesel. Nasz sąsiad w firmowej dwuletniej Octavii ma przebieg ponad 100 tyś km
          Jak to się dzieje? - auto jest niemal na okrągło w drodze i to na europejskich
          trasach - za dwa lata może nadawać się na złom :(
        • robert888 chyba nie wiesz co piszesz. Chciałbym cię zobaczyć 02.02.07, 16:41
          jak w ramach szukania wymarzonego auta, z każdym (np. 7 sztuk) jedziesz na
          przegląd za tysiaka. Teoretyk, hehe:)
        • alojz-len Re: tak 05.02.07, 10:17
          >Fakt że części sa drogie do Mondeo nie powinien Pani dziwić

          Nie wiem, o co chodzi z tymi drogimi częściami zamiennymi do Mondeo? Sam jestem użytkownikiem takiego samochodu w dodatku bardzo starego i zapewniam, że ceny części są bardzo umiarkowane a niektóre zupełnie tanie. Podam przykład zużyłem klocki hamulcowe i komplet razem z wymianą kosztował niecałe 400 zł. Niedawno wymieniłem świece za 150 zł, zużyły się też tarcze hamulcowe z przodu, a razem z ustawieniem geometrii i likwidacją luzów w układzie kierowniczym (chyba tak to się fachowo nazywa :)) był to koszt trochę ponad 500 zł.
          No to ja nie wiem, co jest z tymi drogimi częściami do Mondeo?
          • swoboda_t Re: tak 05.02.07, 11:56
            Hehehehe
      • iberia.pl Re: tak?? 02.02.07, 12:37
        jusytka napisała:

        > Mąż chciał kupić nową Astrę, ale ja namówiłam go na sprowadzone Mondeo,
        > wydawałoby się z małym przebiegiem w idealnym stanie zaledwie kilkuletnie.
        > Okazało się jednak, ze najprawdopodobniej był cofnięty licznik, bo ciągle coś
        w nim się psuje, jedno naprawimy "sypie się" kolejna rzecz i tak w kółko.


        Jusytka, ze to auto sie psuje nie musi oznaczac, ze licznik byl cofniety.

        Kupienie auta nowego nie gwarantuje bezawaryjnosci a gwarancja..no coz czesto
        psuje sie to na co gwarancja sie juz skonczyla...

        Jesli kupiliscie auto od handlarza to...trudno, po prostwu was oszukal, co
        innego jak kupujesz bezposrednio od wlasciciela -Niemca , nikly procent, ze
        cofnie licznik.

        Najprawdopodobniej moje nastepne auto przywioze sobie wlasnie z Niemiec-
        jezdzone po lepszych drogach, na lepszym paliwie, z lepszym wyposazeniem i
        raczej jako drugie auto w rodzinie nie bedzie mialo kosmicznego przebiegu.

        Rownie dobrze mozna by powiedziec, ze auto z kratka jest zajezdzone-owszem w
        90% tak bedzie, ale na przyklad moj ford byl wlasnie takim autem, ktorym
        jezdzila dom-praca-dom pani prezes rodzinnej firmy.Auto wychuchane i
        wypieszczone:-).
      • kodem_pl Jaja sobie robisz? 02.02.07, 12:40
        Zakup UZYWANEGO auta to ryzyko. Nie ma ZADNEJ roznicy na niekorzysc
        sprowadzonych, sa za to roznice na ich korzysc... b. czesto jezdzone sa po
        lepszych drogach i na lepszym paliwie oraz serwisowane sumienniej, bo wiadomo
        jak wyglada TUV. Ale trzeba miec glowe na karku, zeby kupic auto uzywane. Aha, i
        najlepiej jechac po nie samemu, nie bedzie jakis wiesniak zarabial na mnie min.
        5k zl i wmawial mi, ze auto jezdzone przez bog wie kogo.
        • jusytka Re: Jaja sobie robisz? 02.02.07, 16:36
          Nie jeden pojechał i wrócił bez auta i kasy ...
          • jusytka Re: Jaja sobie robisz? 02.02.07, 16:38
            Zdarza się nawet, że bez "łba na karku" - oglądałam kiedyś takie przypadki w
            programie 997
            • kodem_pl Re: Jaja sobie robisz? 02.02.07, 18:13
              Ehh, kobiece gadanie. Przy takim zalozeniu to w ogole nie mialbym auta, przeciez
              nie jednego wyciagneli juz z auta i pobili. Tylko po to, zeby ukrasc auto.

              Przy milionach juz w tej chwili wyjazdow po auto, cos musialo sie nie udac. Bo
              zdrowy rozsadek to podstawa:-D
    • damianco Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 02.02.07, 10:48
      Sprowadzony samochód nie musi być gorszy, zależy na jaki trafisz( ojciec,
      dziadek, wujek i znajomi mają auta sprowadzone i tylko w aucie znajomego
      właściciel zataił jego stan). No właśnie znajomy ma passata i w Polsce u
      dealera po nr kluczyka dowiedział się bardzo ciekawych rzeczy: licznik cofnięty
      o ok.70000km( to nie żart), remontowana była skrzynia( automat) a
      taki "przegląd" w bazie danych kosztował go 300 zł. W pozostałych przypadkach
      wszyscy są zadowoleni z zakupu( samochody były w lepszym stanie: zawieszenie a
      nawet wnętrze niż te same modele u nas). Jednak uważaj na samochody z niemiec
      bo "znajomy" mechanik sprowadzał auta rozbite remontował je( u nas niższy
      koszt) i wywoził je do niemiec na sprzedaż.
    • maboo Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 02.02.07, 10:53
      Jak szukałem autka dla siebie to miała to być:
      Honda Civic Aerodeck 1.5iLS VTEC z 1999 lub 2000, obowiązkowo z A/C oraz autko
      miało być po pierwszym właścicielu (w ostateczności po drugim) i miało być
      sprowadzone najlepiej z Niemiec, Szwjcarii lub Austrii, no i do tego miało mieć
      w miarę pełną dokumentację od początku istnienia autka.
      • maboo Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 02.02.07, 11:12
        Ups, przypadkowo "przeenterowałem" niedokończonego posta.

        no to ciąg dlaszy...

        Znalazłem autko zgodne z moimi wymaganiami i jego głównym zaletami w stosunku
        do autka, które mółbym kupić w kraju (kupione kiedyś w polskim ASO) są
        następujące:

        -Autko było serwisowane do końca swojego istnienia w Niemczech w ASO - prawie
        nikt w Polsce nie jeździ 6 letnim samochodem do ASO. Tutaj należy jeszcze
        wziąść uwage między typowo polskim a niemieckim ASO.

        -Z ciekawostek to przykładowo przy bodajże 120 tyś. km miało wymienione
        wszystkie amortyzatory - pokażcie mi przeciętnego polskiego usera autka, który
        wymieni amorki po 120 tyś km?

        -Samochód jest w idelanym stanie technicznym, w szczególności chodzi o
        zawieszenie, ogólne "wytłuczenie" i "wyeksploatowanie" autka - oczywiście u nas
        też można znaleźć ładne autka, ale jednak nasze drogi daja bardziej do wiwatu
        niż te bardziej na zachód.

        -Moja Hondzina ma z tyłu tarcze, szyberdach, czyli rzeczy których normalnie nie
        ma w polskich standardowych wersjach.

        -Samochód ma przyzwoite audio jak na tamte czasy: Clarion, zmieniarka,
        rozbudowane głośniki, subwoofer i nikt tego nie wyciągnął przy sprzedaży - u
        nas tez można z tym kupić autko, ale prawie zawsze jest to traktowane jako coś
        za co sprzedający chce dodatkową kasę.

        -Autko ma pełen zestaw dokumentów, wszystkie faktury, pieczątki, historia
        przebiegu, itp. itd.

        Reasumując autko przejestrowałem i jeżdzę (już ponad 10tyś) mając świadomość i
        pewność, że kupiłem porządny samochód w sensie marki (to moje subiektywne
        zdanie) i porządny w sensie histori, wyeksploatowania, dokumentacji, itd.

        Maboo
    • x-darekk-x Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 02.02.07, 10:59
      ogladalem kiedys na dsf albo pro7 reportaz o niemieckich samochodach uzywanych.
      bylo to dosc przerazajace - wg niemieckich szacunkow ponad polowa samochodow
      stojacych w niemieckich komisach ma znacznie cofniety licznik i zatajone
      problemy serwisowe! czyli niemcy kreca nie gorzej niz polacy, oczywiscie o ile
      te badania byly miarodajne. najgorzej ponoc jest w malych komisach prowadzonych
      przez turkow, a najlepiej w drogich komisach przy dilerniach.

      jak sie czlowiek tego naslucha, to zaczyna sie sklaniac do nowego samochodu.
      • sven_b Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 02.02.07, 11:53
        'jak sie czlowiek tego naslucha, to zaczyna sie sklaniac do nowego samochodu.'

        Wystarczy miec swiadomosc ze im bardziej okazyjna cena tym wieksze ryzyko ze
        ktos pozbywa sie problemu.
        • kodem_pl Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 02.02.07, 12:47
          Dokladnie tak. W kupnie auta, jak we wszystkim, wskazany jest zdrowy rozsadek. A
          jak ktos chce kupic nowy lub uzywany (tzn. stac go na nowy) to niech kupi taki
          sam, ale np. roczny z 20k przebiegu i pelnym mozliwym wyposazeniem. Zapewniam
          was, ze satysfakcja bedzie wieksza:-D
          • emsel53 Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 03.02.07, 12:11
            a można wiedzieć kto sprzedaje roczny samochód z 20 tys. przebiegiem ?,może
            jeszcze bezwypadkowy.
            • kodem_pl Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 03.02.07, 15:14
              Dilerzy, pracownic Forda, osoby ktore sprzedaja z wypadkow losowych i cala masa
              innych. Najczesciej auta te sprzedawane sa w dilerskich sieciach sprzedazy aut
              uzywanych, maja gwarancje, ksiazke serwisowa itp. Sa w 100% bezwypadkowe i w
              doskonalym stanie co moze potwierdzic dowolna stacja serwisowa.

              Ja wiem, ze to dla niektorych zbyt skomplikowane. Ale to dobrze, wiecej tych aut
              zostaje dla innych - mniejsze ceny:-D

              Tak to jest, jedni bogaca sie na funduszach inwestycyjnych, inni sa madrzejsi i
              wola zwykle lokaty terminowe, na ktorych de facto traca. Ich wybor:-D
              • robert888 Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 03.02.07, 15:36
                kodem_pl napisał:

                > Tak to jest, jedni bogaca sie na funduszach inwestycyjnych, inni sa madrzejsi
                i
                > wola zwykle lokaty terminowe, na ktorych de facto traca. Ich wybor:-D

                he he, to jednak prawda: "on the bull market everyone's smart". Poczekajmy na
                bessę.
                • kodem_pl Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 03.02.07, 16:54
                  No poczekajmy... Juz kilka lat czekam.
            • swoboda_t Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 03.02.07, 19:13
              Jak napisał kodem_pl oferta wbrew pozorom jest spora. Można trafić okazje, ale
              nie za pół ceny. I w tym jest problem - ludzie szukają samochodów tanich, a nie
              dobrych, wierzą, że Niemcy oddają nówki za frajer itp. itd. Wspominałem już
              kiedyś i przypomnę - znajomy sprowadził w ub. roku dwuletnie Toledo z
              przebiegiem 10tkm (dziesięć!), kupił od właścicieli. Dał niecałe €10k, a to
              powyżej ceny rynkowej, to nie była "okazja za pół ceny". Ale za to ma
              praktycznie nowy, wyposażony kompakt za cenę małego golasa.
      • wujo_prezio Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 02.02.07, 12:51
        Wszytsko zalezy jakie auto sie chce kupic. Wiadomym jest ze najlepiej samemu sprowadzic. Jezeli chcemy kupic auto powiedzmy leciwe i nie rozbite to wiadomo ze najlepiej od wlasciciela a nie od handlarza, jezeli juz od handlarza to kazdy samochod w niemczech ma tzw brief i mozna zadzwonic do wlasciciela i spaytac z jakim przebiegiem auto sprzedal.
        Jezeli chce sie kupic auto w miare mlode tj. 2-3 lata lub mlodsze to nie ma innej mozliwosci kupna taniej jak auto powypadkowe z autohandlu. po 1. nikt rozsadny nie sprzeda prawie nowego auta w swietnym stanie za okazyjna cene, no chyba ze auta z firm z corocznym przebiegiem min 60 000, po drugie auto rozbite mozna kupic tylko u handlarzy, bo oni je wykupuja od firm ubezpieczeniowych i dalej sprzedaja. Wtedy juz srednio potrzeba krecic licznik, czesto sie mozna dowiedziec z briefu od poprzedniego wlasciciela o hist. samochodu, a stopien uszkodzenia kazdy widzi i kupuje takie auto jakie mu odpowiada.
        reasumujac, najlepiej wybrac sie samemu po auto i widziec n wlasne oczy co sie kupuje.
        A co do kupowania aut sprowadzanyc w pl to widac od kogo sie kupuje. jak ktos sobie sam auto sprowadzil i jezdzil nim np 5 lat i nowe kupil to wiadomo ze nie byl szmelc tanim kosztem robiony na sprzedaz.
        • charles13 Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 02.02.07, 13:17
          Zgadzam się z Toba, ale... Np w BMW mozesz zamówić sobie używane auto od
          dealer'a np z Niemiec. Oferowane auta są włąsnie młode, 2 letnie. Są to
          samochody np demonstracyjen- jakoś tak są nazywane. Pomijam tu oczywiście ich
          ceny, które sa nadal wysokie bardzo.
          Na początku napisałem że nie chodzi by kupić dużo taniej np Focusa czy Golfa
          ale że za te same pieniądze otrzymujesz dużo lepsze wyposżenie. Przecież jest
          sporo osób które po 3 latach pozbywają się samochodów.
          • wujo_prezio Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 02.02.07, 13:54
            MAsz absolutna racje, ale auta sprzedawane prze siec dealerska w niemczech, po sprawdzeniu, dostaniu gwarancji na jakies pol roku, auto w bardzo dobry stanie technicznym, ale za to slono kosztuja. Jezeli bierzemy pod uwage focusy astry and Co to moze sie okazac ze w podobnej cenie znajdziesz auto w polskim salonie. Moze nie bedzie mialo nawigacji z ekranem 12 cali i elektrycznei podnoszonych roltek przy tylnych drzwiach, ale bedzie autem nowym, niewatpliwie lepszym niz uzywane w podobnej cenia. Zreszta na polskim rynku auta nie sa znow az tak ubogo wyposazane jak nap 6 lat temu.
            • charles13 Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 02.02.07, 16:55
              No przekonałeś mnie :-)
              Człowiej zawsze myśli że tam lepiej gdzie nas nie ma :-)
              bardzo dziękuję za podzielenie się informacjami.
              pozdrawiam
      • jusytka Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 02.02.07, 16:52
        A ja czytałam, że Niemcy cofają raz, a polscy handlarze czasem drugi raz ;)
        • iberia.pl Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 02.02.07, 18:28
          jusytka napisała:

          > A ja czytałam, że Niemcy cofają raz, a polscy handlarze czasem drugi raz ;)


          Nie slyszalam, zeby Helmut cofal licznik, on w tym nie ma interesu, auto i tak
          sprzeda i tak i nie robi mu roznicy czy to auto kupi Turek, Polak czy
          ktokolwiek inny.A to, ze rodacy nasi oszukuja czesto gesto to niestety prawda
          jest.
          • tipp01 Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 03.02.07, 14:47
            iberia.pl napisała:

            > jusytka napisała:
            >
            > > A ja czytałam, że Niemcy cofają raz, a polscy handlarze czasem drugi raz
            > ;)
            >
            >
            > Nie slyszalam, zeby Helmut cofal licznik, on w tym nie ma interesu, auto i tak
            > sprzeda i tak i nie robi mu roznicy czy to auto kupi Turek, Polak czy
            > ktokolwiek inny.A to, ze rodacy nasi oszukuja czesto gesto to niestety prawda
            > jest.

            Pobożne życzenia...
            Nie róbmy Niemców już takich niedorajdów albo świętych.
            Czas odrzucić stereotypy.
            Mam kontakt z zaufaną osobą, która handluje autami z Niemiec, to mam relację z
            pierwszej ręki.
            Kupujący zawsze sobie racjonalizuje zakup, że auto z lepszym wyposażeniem,
            jeżdżony tylko po autostradzie, na lepszym paliwie, na lepszych drogach i wiele
            innych "nobilitujących" faktów.
            Niestety rynek aut używanych w Niemczech nie odbiega od polskiego jakością. To
            też ludzie...
            • tipp01 Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 03.02.07, 14:54
              O przypadkach lakierowania, składanych jak puzle autach nie wspomnę.
              Na szczęście rynek sam weryfikuje wartość sprowadzanych aut i dlatego ich
              wartość jest generalnie niższa od krajowych. Niemiec kombinuje, później Polak...
            • iberia.pl Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 03.02.07, 16:55
              ja nie pisalam o niemieckim handlarzu....pisalam o zwyklym Niemcu, ktory
              sprzedaje auto nastepnej osobie....a to chyba roznica.
              • wujo_prezio Re: Sprowadzony znaczy gorszy?????? 03.02.07, 20:28
                No zdziwilabys sie, iedys ogladalem na voxie program na ten temat,w gazetach wiele ogloszen o przestawianiu licznikow i nie tylko handlarze robia z tego uzytek...
                Najmniejsze prawdopodobienstwo przestawionego licznika jest w rozbitym samochodzie. niemiec nie zdazyl, a handlarz tez czesto w takim wypadku nie ma potrzeby przestawiania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka