matchstick
09.05.03, 20:27
Kierowca volvo jest przekonany, że został ostrzelany przez złodziei, którzy w
podwarszawskich Jankach próbowali mu ukraść samochód "na kółko" - pisze o
tym "Życie Warszawy".
Kiedy 40-letni biznesmen jadący z Warszawy do Kielc zorientował się, że
złodzieje usiłują go zatrzymać, pokazując na rzekomo uszkodzone koło, wcisnął
gaz do dechy i dojechał do najbliższej stacji benzynowej.
Zaraz potem wjechał samochód złodziei i jeden z nich wyskoczywszy z auta
ruszył w kierunku Krzysztofa N. Gdy ten wyjął broń, którą - jak twierdzi -
zawsze wozi ze sobą, napastnik wycofał się.
Chwilę później Krzysztof N. pędził z prędkością 180 km/h w kierunku Kielc,
gdy usłyszał potężny huk, zobaczył przed sobą beżowy błysk i poczuł uderzenie
w maskę, od którego pękła przednia szyba. Mężczyzna jest przekonany, że
złodzieje strzelali do niego z broni gładkolufowej na śrutowe lub gumowe
kule, próbując się zemścić za to, że nie dostali jego samochodu - relacjonuje
stołeczny dziennik.
Warszawscy policjanci, którzy wyjaśniają ten przypadek, twierdzą, że z
opisaną przez "ŻW" metodą jeszcze się nie spotkali. Gazeta dowiedziała się
jednak o innym kierowcy, którego tuż za Jankami w podobny sposób próbowano
wysadzić z luksusowego mercedesa.
Artykul ten mozna znalesc w motoryzacja.interia.pl/news?inf=384588