Dodaj do ulubionych

Polacy powinni uczyć się jeżdzić w Finlandii.

IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.03, 18:36
Obserwuj wątek
    • Gość: wojciech j. Re: Polacy powinni uczyć się jeżdzić w Finlandii. IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.03, 18:39
      Która ma najbardziej kulturalnych kierowców w europie jeżdżacych po drogach
      publicznych i jednocześnie najszybszych kierowców rajdowych i wyścigowych na
      świecie.
      Zupełnie odwrotnie niż w Polsce.
      • Gość: mAbZ Re: Polacy powinni uczyć się jeżdzić w Finlandii. IP: *.riksdagen.se 30.07.03, 18:42
        ...i najwyższe mandaty na świecie, zależne od zarobków.
        Idioci!
        • Gość: Gabriel Re: Polacy powinni uczyć się jeżdzić w Finlandii. IP: *.ipt.aol.com 30.07.03, 19:10
          Gość portalu: mAbZ napisał(a):

          > ...i najwyższe mandaty na świecie, zależne od zarobków.
          > Idioci!

          Twoja wypowiedz potwierdza niestety bardzo mizerne wyniki jakimi moze sie
          pochwalic Polska w badaniach OECD Programu Międzynarodowej Oceny
          Uczniówwww.men.waw.pl/integrac/pisa.htm.
          Finowie sa w kazdej dziedzinie w czolowce, kto jest wobec tego idiota ?
          Samochodami potrafia juz od lat lepiej jezdzic niz np Polacy.
          Goraco polecam Tobie i Tobie podobnym spedzenia urlopu w Finlandii.

          Szerokiej drogi i bezdrzewnych poboczy.
        • bisnesmen Re: Polacy powinni uczyć się jeżdzić w Finlandii. 30.07.03, 20:12
          Gość portalu: mAbZ napisał(a):

          > ...i najwyższe mandaty na świecie, zależne od zarobków.
          > Idioci!

          Skoro mają progresywne podatki, to dlaczego mieliby mieć płaską taryfę
          mandatową? To nie idiotyzm, a konsekwencja.
          • Gość: mooj Re: Polacy powinni uczyć się jeżdzić w Finlandii. IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 30.07.03, 21:16
            hmm
            ale Vat mają jeszcze liniowy?
            za dwa bochenki chleb apłaci się tylko dwa razy drożej niż za jeden?
            • Gość: Mar to baqrdzo ciekawa koncepcja! z tym VATem IP: *.skorosze.2a.pl 30.07.03, 21:42
              Gość portalu: mooj napisał(a):

              > hmm
              > ale Vat mają jeszcze liniowy?
              > za dwa bochenki chleb zapłaci się tylko dwa razy drożej niż za jeden?

              Wspaniałe! Tak powinni zrobić - VAT progresywny. Ze też ja na to nie wpadłem :-
              ). A swego czasu ministerstwo finasów pod rządami chyba bauca albo kołodki
              prosiło o społeczeństwo o pomoc w odpowiedzi na pytanie "jak się pozbyć dziury
              budżetowej?" Stać cię na chleb i salceson, to powinieneś zapłacić 44% burżuju
              jeden, bo masz lepiej od tego co może się wysupłać tylko na sam chleb. To się
              nazywa prawdziwa sprawiedliwość społeczna.
          • sherlock_holmes Re: Polacy powinni uczyć się jeżdzić w Finlandii. 30.07.03, 21:39
            Jestem zdecydowanie za progresywna stawka. Jaka role edukacyjna pelni mandat
            500zl wydany kierowcy w maluchu za 200zl, a jaki w Porsche Carrera Gt za 800
            tys. zl?
            Sa tay, ktorzy wyjezdzajac biora ze soba pieniadze na mandaty, bo wkalkulowuja
            sobie w podroz, ze beda lamac przepisy. A kwoty 200 czy 500 zl sa dla nich
            smieszne. Natomiast gdyby zaplacil np. 25 tys. zl mandatu,moze najpierw
            zastanowilby sie czy warto. wtedy wszyscy jezdziliby ostrozniej, bo nie byloby
            ich stac na placenie mandatow.
            Przykre,ale prawdziwe - najlepiej wychowyje na drodze pranie kieszeni.
            • ziolek73 Nawet o tym nie mysl !!!! - (n/t) 31.07.03, 09:46
            • dgr Re: Polacy powinni uczyć się jeżdzić w Finlandii. 31.07.03, 10:04
              Mam tylko nadzieje, ze przy progresywnej stawce, prawo byloby konsekwentne do
              samego konca. Rozumiem ze osoba ktora nie ma pracy, ani zadnych dochodow nie
              zaplacilaby zadnego mandatu, a co najwyzej dostalaby punkty karne ?
              Pzdr dgr
              • mooj Re: Polacy powinni uczyć się jeżdzić w Finlandii. 31.07.03, 10:14
                to zalezy czy kryterium dochodowe czy majątkowe byłoby brane pod uwagę.
                Konsekwtnie ktoś kto poniósł stratę w ostatnim okresie rozliczeniowym to
                powinien chyba jakieś pieniądze DOSTAĆ razem z punktami karnymi?
                oczywiście mówimy o konsekwentnych działaniach
            • Gość: hip Re: Polacy powinni uczyć się jeżdzić w Finlandii. IP: *.pgi.waw.pl 31.07.03, 10:20
              sherlock_holmes napisał:

              > Przykre,ale prawdziwe - najlepiej wychowyje na drodze pranie kieszeni.


              hip: Popieram. Tylko zdajesz sobie sprawę jakie byłoby pole do popisu dla
              korupcji w tym zdemoralizowamym i skorumpowanym polskim społeczeństwie gdyby
              istniała progresywna stawka mandatowa zależna od zarobków?
              pozdr
      • Gość: Nina Re: Polacy powinni uczyć się jeżdzić w Finlandii. IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.* 30.07.03, 21:53
        I owszem.podzielam Twoje zdanie.Wiele lat temu,jako swiezo upieczony kierowca
        jezdzilam po Helsinkach bez najmniejszego problemu.Nawet zdziwiona bylam,ze
        tak mi dobrze idzie :)
        Pozdrawiam.
    • Gość: Behi Ale w zasadzie to czemu? IP: *.int.warszawa.sint.pl 31.07.03, 10:57
      W Finlandii mieszka ca 5 mln daje im to zaludnienie 15/os km2 W Polsce jak
      wiemy 38 mln co daje 123 os/km2. No dobrze mamy juz gestosc zaludnienia a teraz
      wypadkowosc we Finlandii
      www.liikenneturva.fi/englanti/Statistics/EnglishA4.pdf
      A teraz zobaczmy jak sie ma ilosc zgonow wypadkow samochodowych do zgonow ogolem
      www.icdi.wvu.edu/disability/World_Tables/World5.htm
      Troche stare "raty" indexowane na populacje:
      www.scotland.gov.uk/library3/transport/ras99-11.asp
      PRZYCZYNY WYPADKOW W POLSCE:
      www.rferl.org/nca/features/1998/07/F.RU.980703130243.html
      Procent policzenia ilosci km autostrad per capita we wszystkich tych krajach
      pozostawiam "niezadowolonym fascynatom liczb finlandzkich


      Wniosek
      Albo odszczekamy ze u nas jest zle i bedziemy chwalic, ze pomimo takich drog,
      mamy najlepiej wyszkolonych kierowcow (np. w porownaniu z Portugalia i Grecja).
      Albo wybijemy ca 3/4 spoleczenstwa (bo i tak nie nadaje sie do koegzystencji)
      albo bedziemy demagogicznie zrzedzic i znajdowac sobie niedouczonych
      poplecznikow.
      • Gość: hip Re: Ale w zasadzie to czemu? IP: *.pgi.waw.pl 31.07.03, 11:10
        Gość portalu: Behi napisał(a):

        > www.scotland.gov.uk/library3/transport/ras99-11.asp

        hip: Z tych danych wynika, że w najliczniejszej grupie wiekowej(wiek od 25 do
        64 lat) tylko w Grecji i Portugalli jest gorzej. Trzeba też uwzględnić ilość
        samochodów na 1000 mieszkańców. Grecja i Portugalia to kraje generalnie
        bogatsze od Polski (PKB na 1 mieszk.) a zatem prawdopodobnie z większą liczbą
        pojazdów na 1000 mieszk., a więc tak na prawdę w Polsce jest gorzej niż wynika
        z tych liczb.
        pozdr
        • Gość: Behi Re: Ale w zasadzie to czemu? IP: *.int.warszawa.sint.pl 31.07.03, 11:26
          Gość portalu: hip napisał(a):

          > hip: Z tych danych wynika, że w najliczniejszej grupie wiekowej(wiek od 25 do
          > 64 lat) tylko w Grecji i Portugalli jest gorzej. Trzeba też uwzględnić ilość
          > samochodów na 1000 mieszkańców. Grecja i Portugalia to kraje generalnie
          > bogatsze od Polski (PKB na 1 mieszk.) a zatem prawdopodobnie z większą liczbą
          > pojazdów na 1000 mieszk., a więc tak na prawdę w Polsce jest gorzej niż
          wynika
          > z tych liczb.
          > pozdr


          Nie mozna sie opierac na wyrazach "prawdopodobnie", bo rownie prawdopodobnie
          nikt w Grecji i Portugalii nie jezdzi tak starym taborem samochodowym gdzie 60%
          (prawdopodobnie) jest samochodow powypadkowych sprowadzanych z Niemiec,
          maluchow i innych wynalzkow demoludow, ktore w Portugalii i Grecji nie
          przeszlyby kontroli technicznej.
          Teorie "prawdopodobne" sa obusieczne, bo prawdopodobnie wieksze PKB daje
          wieksza sile nabywcza na wieksze i bezpieczniejsze samochody i jezdza po
          autostradach (stad moja prosba o przeliczenie km autostrad per capita) a
          wypadkow maja wiecej, wiec mozna wnioskowac, ze tam jest ZNACZNIE GORZEJ NIZ U
          NAS. Gestosc pojazdow trzeba podac - moglbys to sprawdzic? Ja nie chce sie
          zakladac, ale moge domniemywac, ze u nas jst podobny wspolczynnik
          samochodu "per capita", ale tylko liczby mi podaj, a uwierze. Jak napisalem,
          domniemanie "prawdopodobne" mozna wysnuwac w dowolna strone, ale chyba powaznie
          rozmawiamy?
          • Gość: hip Re: Ale w zasadzie to czemu? IP: *.pgi.waw.pl 31.07.03, 11:41
            Gość portalu: Behi napisał(a):

            > Nie mozna sie opierac na wyrazach "prawdopodobnie", bo rownie prawdopodobnie
            > nikt w Grecji i Portugalii nie jezdzi tak starym taborem samochodowym gdzie
            60%
            > (prawdopodobnie) jest samochodow powypadkowych sprowadzanych z Niemiec,
            > maluchow i innych wynalzkow demoludow, ktore w Portugalii i Grecji nie
            > przeszlyby kontroli technicznej.

            hip: Nie chce mi się szukać ilości samochodów na 1000 mieszk. Poza tym liczby z
            różnych krajów mogą być nieporównywalne ze sobą (jeszcze kilka lat temu polskie
            statystyki uwzględniały samochody których fizycznie już nie ma bo zostały
            złomowane ale nie wyrejestrowane - nie wiem jak jest teraz). A więc opieram się
            tylko na PKB na 1 mieszk. (im większy tym więcej ludzi posiada auta).

            > Teorie "prawdopodobne" sa obusieczne, bo prawdopodobnie wieksze PKB daje
            > wieksza sile nabywcza na wieksze i bezpieczniejsze samochody

            hip: Generalnie tak, ale niekoniecznie. W Japonii jest wysoki PKB a jeżdzi tam
            dużo małych samochodów.

            mozna wnioskowac, ze tam jest ZNACZNIE GORZEJ NIZ U
            > NAS.

            hip: To też tylko "prawdopodobnie" (według Ciebie).

            Gestosc pojazdow trzeba podac - moglbys to sprawdzic?

            hip: Co to jest "gęstość pojazdów"? Ilość aut na 1000 mieszk.?

            ale chyba powaznie
            rozmawiamy?

            hip: Protestujesz przeciw stwierdzeniom "prawdopodobnie", a sam się takimi
            prawdopodobnymi interpretacjami posługujesz. Sprawa jest dość skomplikowana.
            Ja uważam, że polscy kierowcy generalnie nie są gorsi od innych kierowców z
            innych krajów, tylko jeżdżą po gorszych drogach, są w dużej masie bardziej
            chamscy, a prawo i jego egzekucja (a właściwie brak) skłaniają do częstszego
            łamania prawa.
            pozdr
            • Gość: Behi Re: Ale w zasadzie to czemu? IP: *.int.warszawa.sint.pl 31.07.03, 11:54
              Gość portalu: hip napisał(a):


              > hip: Nie chce mi się szukać ilości samochodów na 1000 mieszk. Poza tym liczby
              z>> różnych krajów mogą być nieporównywalne ze sobą (jeszcze kilka lat temu
              polskie> statystyki uwzględniały samochody których fizycznie już nie ma bo
              zostały> złomowane ale nie wyrejestrowane - nie wiem jak jest teraz). A więc
              opieram sie tylko na PKB na 1 mieszk. (im większy tym więcej ludzi posiada
              auta).

              >
              > Gestosc pojazdow trzeba podac - moglbys to sprawdzic?
              >


              To jest skrot myslowy tego przelicznika pojazdow na 1000 mieszkancow.
              Pisze jeszcze raz PKB moze tylko odzwierciedlac jakosc posiadanych samochodow a
              nie ilosc ich przypadajacych na mieszkancow. Dopoki nie sprawdzisz (dla
              wlasnego Twojego spokoju) nie mozesz tego tak argumentowac.

              > hip: Generalnie tak, ale niekoniecznie. W Japonii jest wysoki PKB a jeżdzi
              tam
              > dużo małych samochodów.

              A WIESZ ze JAPONIA ma bardzo duzy wskaznik wypadkowosci? i jeszcze raz..
              Japonia jest evenementem geograficznym (sprawdz gestosc zaludnienia (ilosc
              mieszkancow na km2)
              >
              > mozna wnioskowac, ze tam jest ZNACZNIE GORZEJ NIZ U
              > > NAS.
              >
              > hip: To też tylko "prawdopodobnie" (według Ciebie).

              NIE !! To wynika z liczb, ktore tu prubujesz usprawiedliwic teoria
              prawdopodobienstwa PKB, ja wierze liczbom.

              > ale chyba powaznie
              > rozmawiamy?
              >
              > hip: Protestujesz przeciw stwierdzeniom "prawdopodobnie", a sam się takimi
              > prawdopodobnymi interpretacjami posługujesz.

              Poslugiwalem sie liczbami. Przypominam teoria "prawdopodobienstwa" PKB byla
              Twoja. Ilosc Autostrad mi podaj, ja zrobilem polowe, moze jak sam popracujesz
              to znajdziesz inne wnioski na podstawie LICZB i faktow



              >Sprawa jest dość skomplikowana.

              Zgadzam sie, ale nie zakladam, ze populistyczne mowienie o zlym stanie
              bezpieczenstwa pomoze zrozumiec problem.

              > Ja uważam, że polscy kierowcy generalnie nie są gorsi od innych kierowców z
              > innych krajów, tylko jeżdżą po gorszych drogach, są w dużej masie bardziej
              > chamscy, a prawo i jego egzekucja (a właściwie brak) skłaniają do częstszego
              > łamania prawa.

              A to zupelnie inna argumentacja, z ktora sie zgodze, lecz niestety liczby o tym
              nie mowia ile wypadkow zostalo spowodowane przez chamstwo i agresje.
              Egzekwowanie prawa to tez inna sprawa, ale nie ma kraju doskonalego, a jak
              pokazuja finskie statystyki to raptem sa lepsi od nas o polowe :)

              pzdr
              • Gość: hip Re: Ale w zasadzie to czemu? IP: *.pgi.waw.pl 31.07.03, 12:09
                Gość portalu: Behi napisał(a):

                Dopoki nie sprawdzisz (dla
                > wlasnego Twojego spokoju) nie mozesz tego tak argumentowac.

                hip:

                www.cfit.gov.uk/reports/ebptgerman/02.htm
                z danych rządowych w Polsce jest 259 aut na 1000 mieszkańców.

                > A WIESZ ze JAPONIA ma bardzo duzy wskaznik wypadkowosci?

                hip: Polska ok. 38 mnl ludzi, Japonia ok. 128 mln
                Liczba wypadków śmiertelnych rocznie: Polska ok. 6000, Japonia ok. 9000.
                Liczba pojazdów na 1000 mieszk. W Japonii prawie 2 razy większa. teraz sobie
                policz i porównaj.


                > NIE !! To wynika z liczb, ktore tu prubujesz usprawiedliwic teoria
                > prawdopodobienstwa PKB, ja wierze liczbom.

                hip: Powyżej podałem Ci liczby.

                > > hip: Protestujesz przeciw stwierdzeniom "prawdopodobnie", a sam się takimi
                >
                > > prawdopodobnymi interpretacjami posługujesz.
                >
                > Poslugiwalem sie liczbami. Przypominam teoria "prawdopodobienstwa" PKB byla
                > Twoja.

                hip: PKB wyraża się w liczbach, tak samo ilość pojazdów na 1000 mieszk., tak
                samo ilość wypadków śmiertelnych i liczba mieszkańców w danym kraju: patrz dane
                japońskie.

                Ilosc Autostrad mi podaj, ja zrobilem polowe, moze jak sam popracujesz
                > to znajdziesz inne wnioski na podstawie LICZB i faktow

                hip: Co ma ilość wypadków do długości kilomtrów autostrad? Ty podaj korelację
                na podstawie danych. Bo ja tego nie rozumiem.


                > nie mowia ile wypadkow zostalo spowodowane przez chamstwo i agresje.
                > Egzekwowanie prawa to tez inna sprawa, ale nie ma kraju doskonalego, a jak
                > pokazuja finskie statystyki to raptem sa lepsi od nas o polowe :)

                hip: Ale są kraje gdzie jest tendencja do przestrzegania prawa, i kraje gdzie
                społeczeństwa wykazują tendencję do anarchii. Polskę zaliczam do tej drugiej
                kategorii.
                pozdr
                • Gość: Behi Re: Ale w zasadzie to czemu? IP: *.int.warszawa.sint.pl 31.07.03, 12:26
                  Gość portalu: hip napisał(a):

                  > hip: > www.cfit.gov.uk/reports/ebptgerman/02.htm
                  > z danych rządowych w Polsce jest 259 aut na 1000 mieszkańców.


                  Nie znalazlem tego na tej stronie, ale jak widac JEST NIEZLE!!! Grecja ma 275
                  (co prawda 99, ale przez 3 lata drastycznie sie nie podniosla ta liczba

                  www.statistik.admin.ch/stat_int/eint_gr.htm
                  Wiec jak tam teoria o PKB?


                  > hip: Polska ok. 38 mnl ludzi, Japonia ok. 128 mln
                  > Liczba wypadków śmiertelnych rocznie: Polska ok. 6000, Japonia ok. 9000.
                  > Liczba pojazdów na 1000 mieszk. W Japonii prawie 2 razy większa. teraz sobie
                  > policz i porównaj.
                  >

                  Okej, cale szczescie ze nie porownujemy sie z Kuwejtem, i Wenezuela a w
                  zasadzie to byles w Japonii? Bo ja slyszalem jak sie tam jezdzi przy takim
                  zageszczeniu osob na km2 (to tez sprawdz - bo to jest wskaznik dobry dla Polski
                  w porownaniu z Finlandia)

                  Rozmawiajamy jednak o europejskich przykladach (Grecja Portugalia, Finlandia).
                  Nie dlatego ze mi jest latwiej, ale dlatego ze jest to bardziej porownywalne.

                  > hip: PKB wyraża się w liczbach, tak samo ilość pojazdów na 1000 mieszk., tak
                  > samo ilość wypadków śmiertelnych i liczba mieszkańców w danym kraju: patrz
                  dane
                  >
                  > japońskie.

                  Pisalem warunki drogowe w Japoni oraz gestosc zaludnienia jest tam specyficzna.
                  Caly czas.. dlaczego nie Azerbejdzan Kostaryka? Bierzmy europejskie warunki
                  oki? Beda porownywalne a nie populistyczne

                  >
                  > hip: Co ma ilość wypadków do długości kilomtrów autostrad? Ty podaj korelację
                  > na podstawie danych. Bo ja tego nie rozumiem.


                  Autostrady drastycznie zmieniaja warunki drogowe . To dzieki nim kraje EU maja
                  tak niska wypadkowosc. Sprawdz link przyczyn wypadkowosci w Polsce , ktory
                  podalem w pierwszym poscie, oraz skoreluj ta informacje z informacjami o
                  procencie wypadkow w UE w terenach zabudowanych, autostradach i innych drogach.
                  Wtedy zrozumiesz jaka jest korelacja pomiedzy odpowiednia siecia drogowa a
                  wypadkowosciami.


                  > hip: Ale są kraje gdzie jest tendencja do przestrzegania prawa, i kraje gdzie
                  > społeczeństwa wykazują tendencję do anarchii. Polskę zaliczam do tej drugiej
                  > kategorii.
                  > pozdr

                  Grecja jest w tej samej kategorii
                  demokritos.org/html/KEYS2.htm
                  Pzdr
                  • Gość: hip Re: Ale w zasadzie to czemu? IP: *.pgi.waw.pl 31.07.03, 13:08
                    Gość portalu: Behi napisał(a):

                    > Wiec jak tam teoria o PKB?

                    hip: Tak (z twojego przykładu): samochody na 1000 mieszk. Grecja: 275,
                    Szwajcaria 484
                    GDP: Grecja 16816, Szwajcaria 31095.
                    Im większy PKB tym więcej samochodów na 1000 mieszk.

                    > Okej, cale szczescie ze nie porownujemy sie z Kuwejtem, i Wenezuela a w
                    > zasadzie to byles w Japonii?

                    hip: W japonii nie byłem, ale prosiłeś o posługiwanie się konkretnymi liczbami,
                    więc prośbę spełniam.

                    > Autostrady drastycznie zmieniaja warunki drogowe . To dzieki nim kraje EU
                    maja
                    > tak niska wypadkowosc>

                    hip: Pewnie ma to jakiś związek. Jednak porównaj:
                    Długość autostrad - powierzchnia - ilość km/1000km2
                    Francja 9626 547 tys. 17,59
                    Hiszpania 8893 504 tys. 17,64
                    UK 3358 244 tys. 13,76
                    Portugalia 1441 94 tys. 15,31
                    Irlandia 103 70 tys. 1,47

                    Najmniejsza wypadkowość w Europie jest w UK, potem Irlandia, Francja, Hiszpania
                    i Portugalia. A wg wyliczonego wskaźnika powinno być: Hiszpania, Francja,
                    Portugalia, UK, Irlandia. Coś jakby nie tak, nieprawdaż?
                    pozdr
                    • Gość: Behi Re: Ale w zasadzie to czemu? IP: *.int.warszawa.sint.pl 31.07.03, 14:04
                      Gość portalu: hip napisał(a):

                      > hip: W japonii nie byłem, ale prosiłeś o posługiwanie się konkretnymi
                      liczbami,
                      > więc prośbę spełniam.
                      >

                      Niby tak, ale porownujac nas do Wenezueli i Kuwejtu to jestesmy
                      najbezpieczniejszym krajem na swiecie prawie :)) A przeciez nie o taki wniosek
                      nam chodzi :) Dlatego wolalbym sie trzymac Europy
                      > hip: Pewnie ma to jakiś związek. Jednak porównaj:
                      > Długość autostrad - powierzchnia - ilość km/1000km2
                      > Francja 9626 547 tys. 17,59
                      > Hiszpania 8893 504 tys. 17,64
                      > UK 3358 244 tys. 13,76
                      > Portugalia 1441 94 tys. 15,31
                      > Irlandia 103 70 tys. 1,47
                      >
                      > Najmniejsza wypadkowość w Europie jest w UK, potem Irlandia, Francja,
                      Hiszpania
                      >
                      > i Portugalia. A wg wyliczonego wskaźnika powinno być: Hiszpania, Francja,
                      > Portugalia, UK, Irlandia. Coś jakby nie tak, nieprawdaż?
                      > pozdr


                      No tak, tylko bledne zalozenie porownawcze. Nie ilosc autostrad na powierzchnie
                      kraju a na ilosc samochodow na drodze. Co z tego, ze cala
                      Sahare "oautostradujemy" skoro bedzie tam jezdzilo 10 samochodow i do tego 50%
                      bedzie mialo wypadki? Wezmy tez tylko krancowe przypadki (czyli najbardziej
                      zmotoryzowane kraje z duza liczba mieszkancow) jak np. GB, D, i FR i dla
                      porownania Grecje, Portugalie i Hiszpanie (jako najniebezpieczniejsze kraje z
                      przecietna liczba samochodow i ludnosci i z najmniejsza liczba autostrad) wtedy
                      juz bedzie to mialo sens, powaznie. Tak BTW, skad masz dlugosci autostrad? - to
                      z ciekawosci
                      • Gość: hip Re: Ale w zasadzie to czemu? IP: *.pgi.waw.pl 31.07.03, 14:20
                        Gość portalu: Behi napisał(a):

                        > Niby tak, ale porownujac nas do Wenezueli i Kuwejtu to jestesmy
                        > najbezpieczniejszym krajem na swiecie prawie :))

                        hip: Porównując z Wenezuelą wychodzimy pewnie nieźle.

                        > No tak, tylko bledne zalozenie porownawcze. Nie ilosc autostrad na
                        powierzchnie
                        > kraju a na ilosc samochodow na drodze.

                        hip: To są wszystko kraje europejskie o podobnym natężeniu ruchu i podobnej
                        ilości samochodów na 1000 mieszk. (w Portugalii najmniejsza).
                        A więc przykład Portugalii: mniej samochodów, ilość autostrad porównywalna do
                        UK i Francji i najwięcej wypadków.

                        Tak BTW, skad masz dlugosci autostrad?

                        hip: Spisaywałem kiedyś tego typu dane z jakiejś publikacji. Już nie pamiętam
                        co to było. Zapisałem też sobie, że pochodzą z 1999, więc mogły się nieznacznie
                        zmienić.
                  • rewelacyjny POPULIZM PUR! 31.07.03, 17:06
                    Gość portalu: Behi napisał(a):

                    > Autostrady drastycznie zmieniaja warunki drogowe . To dzieki nim kraje EU
                    > maja tak niska wypadkowosc.

                    Kompletna bzdura i najprymitywniejszy populizm! Autostrada sama w sobie jest
                    oczywiscie bezpieczniejsza od drogi dwukierunkowej ale autostrady nie zastepuja
                    drog dwukierunkowych! One nadal istnieja i w wyklastrowanych autostradami
                    Niemczech drogi te sa tak samo zatloczone jak w Polsce!

                    Dlaczego Wielka Brytania albo Szwecja mimo nieporownywalnie mniejszej sieci
                    autostrad odnotowuje mniej wypadkow od Niemiec?

        • Gość: Behi A tak BTW, nawet w FIN szybkosc nie zabija.. IP: *.int.warszawa.sint.pl 31.07.03, 11:45
          www.ntsb.gov/ITSA/finland_reports_traffic_accident.htm
          • Gość: hip zabija nadmierna prędkość! n/t IP: *.pgi.waw.pl 31.07.03, 12:11
            • Gość: Behi Populizm. Ale wypadkow na autostradzie najmniej. IP: *.int.warszawa.sint.pl 31.07.03, 12:30
              Trudno jest sie z tym nie zgodzic, trzeba byloby korelowac dla odmiany ilosc
              wypadkow na autostradzie z przyczyn nadmiernej predkosci (jesli wszystkie) To i
              tak jest ich najmniej. Wiec nadmierna predkosc na autostradach powoduje
              najmniejsze zagrozenie wypadkowe. Czy nie taki wniosek mozna wyciagnac?
              • mooj Re: Populizm. Ale wypadkow na autostradzie najmni 31.07.03, 12:32
                kwestia definicji czym jest nadmiern aprędkość n austostradach -nieprawdaż?
                jelsi zdefinujemy nadmierną jako "zwiększającą o X% ryzyko wypadku na odcinku Y
                km" to...
                • Gość: Behi to juz uszczegolowienie ale... IP: *.int.warszawa.sint.pl 31.07.03, 12:48
                  Jest taki sobie filmik
                  www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=20&w=7216948
                  I teraz ile niebezpiecznych sytuacji ten TIR spowodowal 10? 15? Czy na
                  autostradzie mialby szanse na to? NIE. Odzielony ruch jest. Ile wypadkow ten
                  TIR moglby zrobic 10? Ile takich TIR-ow jezdzi po Polsce? Mnostwo! Czy na
                  autostradzie mialby szanse zrobic czolowke? NIE! W Niemczech nie ma nadmiernej
                  predkosci na niektorych odcinkach autostrad.. po prostu nie istnieje tam
                  definicja nadmiernej predkosci (na tych odcinkach). Jak duza wypadkowosc jast
                  na tych niemieckich autostradach? Nadmierna predkosc zabija? W tym przypadku
                  NIE! W Polsce nie da sie przejechac z Warszawy autostrada do zadnego nawet
                  najblizszego miasta. Wiec to nie nadmierna predkosc, tylko brak infrastruktury
                  zabija. Gdyby Niemcy mieli takie drogi jak MY, mysle, ze przegoniliby nas w
                  wypadkowosci morderczej. Nie ma takiego drugiego kraju w UE, ktory mialby takie
                  warunki drogowe jak w Polsce. Wiec czym sie zachwycac, ze w Niemczech jest
                  mniej wypadkow, czy Finlandii??
                  To nie predkosc jest ewenementem polskiej liczby zabitych. Ten TIR jechal
                  90km/h a nawet 80 km/h. (w kazdym z krajow UE ten powod tez jest na czele
                  wypadkow)
                  To nie kultura. Bo wszedzie sa takie same typki.
                  Moim zdaniem to tylko infrastruktura i dlatego ilosc autostrad powinna byc
                  korelowana przy wyliczaniu jak malo w innych krajach sie ludzi zabija na
                  drodze. Bo na autostradzie naprawde jest trudniej o wypadek.
                  • mooj Re: to juz uszczegolowienie ale... 31.07.03, 12:56
                    co oznacza tylko że 150 w reichu nie jest nadmierną prędkością a w RP 100 jest
                  • Gość: hip Re: to juz uszczegolowienie ale... IP: *.pgi.waw.pl 31.07.03, 13:15
                    Jakość dróg ma oczywiście wpływ na bezpieczeństwo, ale nie można twiErdzić, że
                    styl jazdy i prędkość nie mają. Styl i prędkość należy dostosować do warunków
                    drogowych i jakości dróg. Czy w Niemczech nie ma wąskich dróG, ulic w mieście i
                    krętych szos? Są, ale tam na nich jedzie się jeden za drugim i spokojnie, a u
                    nas co drugi ma opętańczą manię wyprzedzania wszystkiego, wszędzie i za wszelką
                    cenę. I jeszcze jedno: w Niemczech za przekroczenie (duże) prędkości łatwo
                    stracić prawo jazdy, u nas jeśli już to drobna łAPÓWECZKA.
                    POZDR
                  • rewelacyjny Re: to juz uszczegolowienie ale... 31.07.03, 17:29
                    Gość portalu: Behi napisał(a):

                    > Czy na autostradzie mialby szanse zrobic czolowke? NIE!

                    Musze cie zmartwic, nawet w Niemczech TIR kiedys musi zjechac z autostrady.
                    Wszystkie drogi lokalne i miasta sa ich pelne! TIR-ow w Nie czech jest dzieki
                    autostradom nieporownywalnie wiecej niz w Polsce i to wszystko.

                    > W Niemczech nie ma nadmiernej predkosci na niektorych odcinkach autostrad..

                    Mimo to, 85% lacznego przebiegu na autostradach pokonywana jest z szybkosciami
                    ponizej 150 km/h.

                    > po prostu nie istnieje tam definicja nadmiernej predkosci (na tych
                    > odcinkach).

                    Bzdura. Jest okreslenie "zalecanej szybkosci" wynoszacej 130 km/h. Jesli
                    kierowca zostanie uwiklany w wypadek jadac szybciej niz 130 km/h staje sie
                    AUTOMATYCZNIE wspolwinny, nawet jesli ktos wjedzie w niego od tylu na lewym
                    pasie.

                    > Jak duza wypadkowosc jast na tych niemieckich autostradach?

                    Jak duza jest wypadkowosc na niemieckich drogach mimo 4-krotnie wiekszej liczby
                    samochodow i bez watpienia wiekszej liczby drog dwukierunkowych zatloczonych
                    tak samo jak w Polsce?

                    > Nadmierna predkosc zabija? W tym przypadku NIE!

                    Bo 160 km/h na szerokiej, pustej niemieckiej autostradzie nie jest NADMIERNA
                    szybkoscia ale 110 km/h na waskiej, zle oswietlonej dwukierunkowej polskiej
                    drodze to nie tylko nadmierna szybkosc ale czesto zwykle szalenstwo.
                    Niemcy przed ledwo wyczuwalnymi nierowosciami nawierzchni stawiaja ograniczenia
                    nawet do 50 km/h i wiekszosc kierowcow respektuje to ostrzezenie wlasnie
                    dlatego, ze NADMIERNA SZYBKOSC a wiec nie dopasowana do istniejacych warunkow
                    jest przyczyna nr. 1 wypadkow.

                    > W Polsce nie da sie przejechac z Warszawy autostrada do zadnego nawet
                    > najblizszego miasta. Wiec to nie nadmierna predkosc, tylko brak
                    > infrastruktury zabija.

                    Facet wpada z szybkoscia 150 pod TIR-a. Nie zabila go szybkosc ale "brak
                    infrastruktury".

                    > Gdyby Niemcy mieli takie drogi jak MY, mysle, ze przegoniliby nas w
                    > wypadkowosci morderczej.

                    No tak, "drogi mordercy", one morduja. Gdyby Niemcy mieli takie drogi jak my,
                    to dostosowaliby w olbrzymiej wiekszosci przede wszystkim do nich szybkosc.
                    Szwajcarzy nie maja najmniejszych problemow z poruszaniem sie z szybkoscia 80
                    km/h znacznie lepszymi drogami niz w Polsce i tylko narod ulanow i husarzy
                    wykrwawia sie spektakularnie na swych drogach.... bo to takie efektowne.



                    > Nie ma takiego drugiego kraju w UE, ktory mialby takie warunki drogowe jak w
                    > Polsce.

                    Pojezdzij troche po gorskich rejonach Austrii, Szwajcarii, Francji, Wloch gdzie
                    mieszka naprawde sporo ludzi i na codzien sie porusza malymi samochodzikami z
                    srednimi szybkosciami niekiedy nie przekraczajacymi 30 km/h. Oni jakos
                    potrafia. My nie. Drogi nas zabijaja! I zeby bylo smieszniej, duzo prostsze i
                    zupelnie plaskie.

                    > To nie kultura. Bo wszedzie sa takie same typki.

                    Smiechu warte.
                    Polecam kilka dni glownie na drogach dwukierunkowych i w miastach Skandynawii,
                    Niemiec, Szwajcarii....
                    • Gość: Behi nie, nie, nie sprowokujesz mnie - juz gdzies... IP: *.int.warszawa.sint.pl 31.07.03, 17:52
                      Wstawialem linki o kulturze jazdy w Skandynawii i wypadkach. Wiec odpuszcze
                      sobie powtarzanie, ze jezdza tam najagresywnijsi kierowcy Europy. Ja sam tam
                      dyc sporo mieszkalem i wcale nie jest tak jak nam sie wydaje... oaza spokoju i
                      kultury , he he ..
                      • rewelacyjny ale ja wcale nie chce cie prowokowac. 31.07.03, 18:25
                        Gość portalu: Behi napisał(a):

                        > Wstawialem linki o kulturze jazdy w Skandynawii i wypadkach. Wiec odpuszcze
                        > sobie powtarzanie, ze jezdza tam najagresywnijsi kierowcy Europy. Ja sam tam
                        > dyc sporo mieszkalem i wcale nie jest tak jak nam sie wydaje... oaza spokoju
                        > i kultury , he he ..

                        A ja jezdze regularnie po calej Europie wzdluz i wszerz i podobnego bezholowia
                        jak w Polsce nie widzialem nigdzie na zachod od niej. Pocieszajace jest tylko
                        to, ze poludniowcy maja wiecej temperamentu ale nawet oni tak nagminnie i tak
                        bezmyslnie jak my nie lamia przepisow i nie zachowuja sie tak chamsko na drodze
                        jak my. Kierowcy przekraczajacy limit szybkosci o 20 km/h sa rzadkoscia. Pare
                        dni temu wrocilem z 4-tygodniowego urlopu we Wloszech, gdzie zrobilem blisko
                        4000 km nie liczac samego przy- i odjazdu.

                        Dlaczego na prostym, pustym odcinku autostrady w CH z ograniczeniem do 80 km/h
                        (cholera wie dlaczego) NIKT nie jedzie szybciej niz 100 km/h a zdecydowana
                        wiekszosc jedzie ponizej 90 km/h? Czy POWAZNIE moglbys sobie cos takiego
                        wyobrazic w Polsce? SERIO?

                        I my niczym nie roznimy sie w zakresie kultury od nich?
                        • Gość: Behi No to roznimy sie doswiadczeniami. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.03, 19:20
                          Bo ja podobnie sporo przejechalem wszerz i wzdluz i zgodze sie tylko z tym, ze
                          u nas bezholowie jest o jakies 50% wieksze, i szczerze piszac widzialem wiecej
                          wypadkow jezdzac po Grecji i Hiszpanii niz w Polsce (ale to moze byc
                          subiektywne odczucie, bo u nas juz sie przyzwyczailem :).

                          Przyznasz, ze jest roznica jadac z Lyonu do Barcelony z predkoscia
                          przekraczajaca dozwolone limity o 20 km(dajmy na to jedziemy autostrada) 150
                          km/h i jazda z Krakowa do Warszawy (przekraczajac 20 km/h) srednio wyjdzie Ci
                          jakies 70 km/h. Powiedz mi skad dokad przemieszcze sie szybciej (nie z
                          predkoscia 220km/h tylko realnie posuwajac sie z predkoscia 20 km wiecej, czyli
                          150) Pod ktorym miestem docelowym bede zrypany jak "kon po siedmiu westernach"
                          i bede bardziej kojarzyl, szybciej reagowal na potencjalnie niebezpieczne
                          sytuacje itp itd. Moze odcinek z Lyonu do Barcelony jest za dlugi wiec dobierz
                          sobie dowolny odpowiadajacy dlugosci Krakowa i Gdanska (albo znajdz mi takie
                          duze miasta po zachodniej naszej granicy nie polaczone autostrada zerknij na
                          mape).

                          Po prostu jadac autostrada nie masz okazji ogladac bezholowia. Jadac z Krakowa
                          do Warszawy musisz je ogladac, BO TAKIE SA WARUNKI DROGOWE U NAS.
                          • rewelacyjny Re: No to roznimy sie doswiadczeniami. 31.07.03, 19:53
                            No i co ja ci mam odpisac na tak subiektywne opinie? Odsetek ludzi pokonujacych
                            dziennie trasy rzedu 600-800 km to nie wiekszosc a mniejszosc uzytkownikow
                            drog. Sredni przebieg samochodu w Polsce lezy jesli sie nie myle w granicach 10
                            000 km. To daje srednio dziennie niecale 30 km. Oczywiscie, ze nie sposob
                            porownywac autostrady z droga dwukierunkowa ale problem lezy zupelnie gdzie
                            indziej i problem juz ten zostal dawno rozpoznany.

                            Ciagla rozbudowa autostrad w Niemczech bynajmniej nie prowadzi do rozluznienia
                            ruchu. Na autostradach panuje coraz wieksze jego nasycenie. Z roku na rok ilosc
                            korkow rosnie a srednia szybkosc maleje. Wiesz dlaczego? Bo jesli ludzie moga,
                            to wiecej jezdza. Jesli wczesniej w ciagu dnia z trudem mogli przejechac 300 km
                            to teraz jezdza w weekend ot tak 800 km. Bo potrzebuja na to tyle samo czasu co
                            wczesniej na 200 km!

                            Ale drogi dwukierunkowe sa nadal i sa tak samo zapchane, ROWNIEZ W NIEMCZECH!
                            W ubieglym roku na przejechanie 350 km W NIEMCZECH potrzebowalem 8 godzin!

                            Autostrady na zachodzie owszem wiele umozliwiaja, co w Polsce nie jest mozliwe
                            ale nie tlumacza nijak polskiego "asa", ktory z szybkoscia rzedu 140 km/h
                            wyprzedza na slepo na zakrecie po to, zeby 500 m dalej zjechac na podworko
                            swojej zagrody. Tego gdzie indziej nie uswiadczysz. No moze w Rosji albo Turcji.
                            • Gość: hip Re: No to roznimy sie doswiadczeniami. IP: *.pgi.waw.pl 01.08.03, 08:01
                              rewelacyjny napisał:

                              > No i co ja ci mam odpisac na tak subiektywne opinie? Odsetek ludzi
                              pokonujacych
                              >
                              > dziennie trasy rzedu 600-800 km to nie wiekszosc a mniejszosc uzytkownikow
                              > drog. Sredni przebieg samochodu w Polsce lezy jesli sie nie myle w granicach
                              10
                              >
                              > 000 km. To daje srednio dziennie niecale 30 km. Oczywiscie, ze nie sposob
                              > porownywac autostrady z droga dwukierunkowa ale problem lezy zupelnie gdzie
                              > indziej i problem juz ten zostal dawno rozpoznany.
                              >
                              > Ciagla rozbudowa autostrad w Niemczech bynajmniej nie prowadzi do
                              rozluznienia
                              > ruchu. Na autostradach panuje coraz wieksze jego nasycenie. Z roku na rok
                              ilosc
                              >
                              > korkow rosnie a srednia szybkosc maleje. Wiesz dlaczego? Bo jesli ludzie
                              moga,
                              > to wiecej jezdza. Jesli wczesniej w ciagu dnia z trudem mogli przejechac 300
                              km
                              >
                              > to teraz jezdza w weekend ot tak 800 km. Bo potrzebuja na to tyle samo czasu
                              co
                              >
                              > wczesniej na 200 km!
                              >
                              > Ale drogi dwukierunkowe sa nadal i sa tak samo zapchane, ROWNIEZ W NIEMCZECH!
                              > W ubieglym roku na przejechanie 350 km W NIEMCZECH potrzebowalem 8 godzin!
                              >
                              > Autostrady na zachodzie owszem wiele umozliwiaja, co w Polsce nie jest
                              mozliwe
                              > ale nie tlumacza nijak polskiego "asa", ktory z szybkoscia rzedu 140 km/h
                              > wyprzedza na slepo na zakrecie po to, zeby 500 m dalej zjechac na podworko
                              > swojej zagrody. Tego gdzie indziej nie uswiadczysz. No moze w Rosji albo
                              Turcji

                              hip: Zgadzam się z Twoimi obserwacjami i interpretacjami. Ja dużo po Europie
                              samochodem nie podróżowałem. Więcej komunikacją zbiorową, ale bacznie
                              obserwując ruch drogowy i zachowania kierowców. Już w Czechach widać, że ruch
                              ten jest spokojniejszy i bardziej uporządkowany. Wszędzie zdarzają się szaleńcy
                              i ludzie jadący szybko i ryzykownie. Ale w Polsce to już jest jakiś punkt
                              honoru nie dać się wyprzedzić, czy świrować slalomem w miastach.
                              Dzisiejszy przypadek sprawił, że zaczynam wątpić aby coś zmieniło się na
                              lepsze. Otóż do tej pory myślałem, że kobiety jeżdżą wolniej i ostrożniej. A tu
                              (Warszawa) w środku miasta (ograniczenie 50) młoda kobieta w p307 jedzie
                              slalomem, wpycha się chamsko przed innych. Moja prędkość 50-60 - ona jedzie co
                              najmniej 30 więcej. Jedyne pocieszenie, że używała kierunkowskazów.
                              Drugi przypadek. Pędzi jakiś samochód (nie zdążyłem zobaczyć co), kończy mu się
                              pas więc wpycha się bezczelnie na mnie. Zatrąbiłem, zahamowałem, patrzę - młoda
                              kobieta coś wymachuje i rzuca "kurwą".
                              Przerażające polskie chamstwo.
                              • rewelacyjny Re: No to roznimy sie doswiadczeniami. 01.08.03, 10:29
                                Gość portalu: hip napisał(a):

                                > hip: Zgadzam się z Twoimi obserwacjami i interpretacjami. Ja dużo po Europie
                                > samochodem nie podróżowałem. Więcej komunikacją zbiorową, ale bacznie
                                > obserwując ruch drogowy i zachowania kierowców. Już w Czechach widać, że ruch
                                > ten jest spokojniejszy i bardziej uporządkowany.

                                Mysle, ze mozna smialo uzyc tez innych okreslen: nie tylko "spokojniejszy i
                                bardziej uporzadkowany" ale tez bardziej zdyscyplinowany, kulturalny i dojrzaly.

                                > Wszędzie zdarzają się szaleńcy

                                Oczywiscie ale chodzi o proporcje tego zjawiska i jego odbior spoleczny. W
                                duzej czesci krajow zachodnich kierowca lamiacy przepisy, jadacy "na limicie"
                                to zwykly gowniarz.
                                W Polsce (jak i dalej na wschodzie) to "lepiej wyszkolony" i "meski" kierowca;)

                                > Ale w Polsce to już jest jakiś punkt honoru nie dać się wyprzedzić,

                                No bo jak sie dasz wyprzedzic to "przegrasz" i jestes "mniamusny" ;)
                                Jesli nie, to jestes "meski" i "lepiej wyszkolony" od tego drugiego....

                                Takie jest to nasze polskie przedszkole...
              • Gość: hip Re: Populizm. Ale wypadkow na autostradzie najmni IP: *.pgi.waw.pl 31.07.03, 13:09
                Gość portalu: Behi napisał(a):

                > Trudno jest sie z tym nie zgodzic, trzeba byloby korelowac dla odmiany ilosc
                > wypadkow na autostradzie z przyczyn nadmiernej predkosci (jesli wszystkie) To
                i
                >
                > tak jest ich najmniej. Wiec nadmierna predkosc na autostradach powoduje
                > najmniejsze zagrozenie wypadkowe. Czy nie taki wniosek mozna wyciagnac?

                hip: Być może.
    • rewelacyjny PROSTY RACHUNEK 31.07.03, 16:54
      Niemcy:
      Ilosc samochodow osobowych: 42,8 mln, ilosc zabitych w wypadkach (2000) 7500.

      Ilosc zabitych na 10000 samochodow osobowych: 175.

      Finlandia:
      Ilosc samochodow osobowych: 2,1 mln, ilosc zabitych w wypadkach (2000) 396.

      Ilosc zabitych na 10000 samochodow osobowych: 188.

      Polska:
      Ilosc samochodow osobowych: 10 mln, ilosc zabitych w wypadkach (2000) 6294.

      Ilosc zabitych na 10000 samochodow osobowych: 629!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



      Chyba jednak mozemy sie sporo nauczyc.

      Zrodla:

      wko.at/bsv/Extranet/verkehr1.htm#EU-Verkehr: Infrastruktur
      www.mcps.it.pl/raporty/alkohol.htm

      • Gość: Behi NIE TAKI PROSTY, NIESTETY IP: *.int.warszawa.sint.pl 31.07.03, 17:45
        rewelacyjny napisał:

        > Niemcy:
        > Ilosc samochodow osobowych: 42,8 mln, ilosc zabitych w wypadkach (2000) 7500.
        >
        > Ilosc zabitych na 10000 samochodow osobowych: 175.
        >
        > Finlandia:
        > Ilosc samochodow osobowych: 2,1 mln, ilosc zabitych w wypadkach (2000) 396.
        >
        > Ilosc zabitych na 10000 samochodow osobowych: 188.
        >
        > Polska:
        > Ilosc samochodow osobowych: 10 mln, ilosc zabitych w wypadkach (2000) 6294.
        >
        > Ilosc zabitych na 10000 samochodow osobowych: 629!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        >
        >
        >
        > Chyba jednak mozemy sie sporo nauczyc.
        >
        > Zrodla:
        >
        > wko.at/bsv/Extranet/verkehr1.htm#EU-Verkehr:
        Infrastruktur
        > www.mcps.it.pl/raporty/alkohol.htm
        >


        W 2000 roku w Polsce zanotowano 56 766 wypadków drogowych, w których: 76 483
        osób odniosło obrażenia ciała, 5006 osób zginęło na miejscu.

        Biuro Koordynacji Służby Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji

        www.tnt.most.org.pl/spolecz.html
        czyli juz mamy 500. Ale faktycznie te dopiero liczby sa faktami. TYLKO: ILE W
        OGOLE BYLO WYPADKOW W NIEMCZECH I W POLSCE z osobami poszkodowanymi??

        PL: 56 766
        D: 382 900!!! (tylko te z poszkodowanymi!!!)
        europa.eu.int/comm/energy_transport/etif/transport_safety/road_accidents.gif

        Moze ustalmy, czy chcemy sie uczyc od tych co najmniej gina (inne przyczyny)
        czy od tych co maja mniejsza liczbe wypadkow??

        A moze w takim razie powiesz mi , ze ilosc autostrad w Niemczech nie ma wplywu
        na to, ze mniej ludzi ginie??

        • rewelacyjny Zamulic mozna kazda dyskusje.... 31.07.03, 18:18
          Gość portalu: Behi napisał(a):

          > W 2000 roku w Polsce zanotowano 56 766 wypadków drogowych, w których: 76 483
          > osób odniosło obrażenia ciała, 5006 osób zginęło na miejscu.

          A co z ta reszta, ktora zginela pozniej, w skutek odniesionych ran
          a nie "na miejscu"?
          Ja porownuje LACZNA ilosc zabitych w wypadkach drogowych i tam wyraznie jest
          mowa o 6924 ofiarach smiertelych w 2000 roku.

          Ale nawet gdyby. Czy nawet stosunek zabitych 500:175 nie jest i tak kolosalny?

          > TYLKO: ILE W
          > OGOLE BYLO WYPADKOW W NIEMCZECH I W POLSCE z osobami poszkodowanymi??
          >
          > PL: 56 766
          > D: 382 900!!! (tylko te z poszkodowanymi!!!)

          Na kazde 10000 poruszajacych sie po Polsce
          samochodow przypada kilkakrotnie wiecej zabitych. I to jest FAKT.
          I nie usiluj w tak zalosny sposob sprowadzic dyskusji na manowce.
          Co wiesz o kryteriach wedlug jakich klasyfikuje sie w Polsce i w Niemczech
          kolizje albo wypadki i kiedy uczestnik wypadku jest poszkodowanym tam i tu?
          O ile sie nie myle w Niemczech "poszkodowany" to rowniez ten, ktory po wypadku
          zostaje w szpitalu na obserwacji. Czy w Polsce jest tak samo?

          Nie mul i nie mydlij. W Polsce ginie kilka razy wiecej ludzi na drodze bo
          panuje na nich kompletne bezholowie i chamstwo. Kilkaset kilometrow dalej na
          rownie zatloczonych drogach dwukierunkowych (Niemcy maja ich wiecej, maja tez
          wiecej samochodow i jezdza wiecej od nas) zabija sie znacznie mniej ludzi i
          panuje zupelnie inna kultura na drogach. Punkt.

          > Moze ustalmy, czy chcemy sie uczyc od tych co najmniej gina (inne przyczyny)

          A jakiez to "inne przyczyny"? Czym rozni sie "przyczyna" jesli niemiec rabnie
          samochodem w drzewo od "przyczyny" jesli polak rabnie w drzewo?

          > czy od tych co maja mniejsza liczbe wypadkow??

          Najpierw musialbys dokladnie wiedziec, co pod pojeciem "wypadku" rozumie sie w
          Niemczech a co w Polsce jak i kto tu i tam jest "poszodowany".
          Ale nawet wtedy nie zmieni to w niczym faktu, ze na kazdy poruszajacy sie
          samochod przypada w Polsce kilka razy wiecej zabitych niz tam.

          > A moze w takim razie powiesz mi , ze ilosc autostrad w Niemczech nie ma
          > wplywu na to, ze mniej ludzi ginie??

          A ma? Jaki? Ilosc przebiegu niemieckich samochodow na drogach lokalnych i w
          miastach z pewnoscia nie jest mniejszy od przebiegu samochodow polskich na
          takich drogach. Do tego dochodza jeszcze wypadki na autosradach, ktore mimo
          mniejszej czestotliwosci sa z reguly duzo tragiczniejsze.

          Jaki zatem wplyw?
          • Gość: Behi I wlasnie to robisz... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.03, 18:36
            Powiedz mi 56 000 w Polsce wypadkow i 382 000 w Niemczech

            CZEGO CHCESZ SIE OD NICH UCZYC???

            JAK SIE ROZBIJAC SAMOCHODEM BY SIE NIE ZABIJAC??

            Czy Twoja potrzeba fascynacji obcymi krajami wynika z tego, ze bezwzglednie
            wierzysz ze tam jest lepiej?? Rozumiem, ze jestes cholernie sfrustrowany nasza
            krajowa sytuacja, ale na litosc.. nie przesadzajmy maja 5 razy wiecej
            samochodow i siedem razy wiecej wypadkow. Maja bardzo dobra infrastrukture
            drogowa i to tylko swiadczy o tym, ze nasi kierowcy sa niewatpliwie lepiej
            wyszkoleni, tylko latwiej sie zabijaja. DLACZEGO LATWIEJ SIE ZABIJAJA?? Z
            powodu chamstwa? Z powodu przekraczania predkosci? Przeciez WSZYSTKIE WYPADKI
            SA Z TEGO SAMEGO POWODU (u nas jeszcze 25% dochodzi z alkoholizmu) DLACZEGO
            LATWIEJ SIE ZABIJAJA? I tylko tyle.. nie trzeba sie szkolic od innych, trzeba
            dociec czemu latwiej sie zabijaj niz w Niemczech

            Przypominam:
            Polska 56 tys
            UK 242 tys
            E (bardzo zblizone wszystki inne wskazniki) 101 tys
            I 211 tys

            Wszystki te dane o wypadkach z obrazeniami

            Finlandia 6600 (ale populacja niska) i tak sa oni najlepsi, tylko jakos maja
            tak wiecej miejsca do zycia - zageszczenie na km2 15 osob. jadac z jednego
            miasta do drugiego mija sie tyle samochodow czasami ze mozna na palcach reki
            policzyc.

            Wypadkow jest u nas de facto MNIEJ, wiec czemu latwiej sie zabijamy? I czego
            sie od nich uczyc?
            • rewelacyjny Nie. To ty mulisz i krecisz, sorry. 31.07.03, 19:40
              Gość portalu: Behi napisał(a):

              > Powiedz mi 56 000 w Polsce wypadkow i 382 000 w Niemczech

              Co definiujesz jao "wypadek"? Jak robi sie to w Polsce a jak w Niemczech?
              Czy znasz w ogole roznice miedzy "kolizja" i "wypadkiem"? Czy stukniecie w
              zderzak jest wypadkiem czy kolizja? Jak widza to Polacy a jak Niemcy?

              Kiedy jest jedno a kiedy jest drugie? Kiedy "poszkodowany" odnotowywany jest
              jako "poszkodowany" a kiedy nie? Byc moze w Niemczech poszkodowanym jest ten,
              komu po drobnej stluczce niczego nie brakuje idzie na obserwacje a w Polsce
              nawet ten, ktory ma rozbity nos i potluczone kosci nie, bo nie idzie do
              szpitala a zostaje doraznie opatrzony na miejscu. Co wiesz o normach w obu
              krajach na ten temat?

              A co z zabitymi? To jasne i bardzo jednoznaczne kryterium i dlatego
              porownywalne.

              > CZEGO CHCESZ SIE OD NICH UCZYC???

              Kultury na drodze. Chocby tego, ze jesli jest czerwone swiatlo, to pieszy stoi
              i czeka, nawet wtedy, jesli nic nie jedzie lub stosowania sie do ograniczen
              szybkosci, rowniez wtedy, gdy wydaja sie bez sensu.

              > JAK SIE ROZBIJAC SAMOCHODEM BY SIE NIE ZABIJAC??

              Najpierw trzeba zrobic wszystko co mozliwe, zeby samochodem sie nie rozbijac bo
              samochod wcale do tego nie sluzy.

              > Czy Twoja potrzeba fascynacji obcymi krajami wynika z tego, ze bezwzglednie
              > wierzysz ze tam jest lepiej??

              Jesli w jakims kraju ginie na drogach kilka razy mniej ludzi niz u nas, jesli
              tam dorosli ludzie maja na tyle luzu, ze potrafia zaczekac pare sekund na
              czerwonym swietle, mimo, ze nic nie jedzie albo potrafia po prostu jechac pusta
              szeroka droga 80 km/h bo tyle tam obowiazuje to w odniesieniu do naszych
              realiow jest to fascynujace.

              > Rozumiem, ze jestes cholernie sfrustrowany nasza
              > krajowa sytuacja, ale na litosc.. nie przesadzajmy maja 5 razy wiecej
              > samochodow i siedem razy wiecej wypadkow.

              Przestan wreszcie pisac o tych abslolutnie nic nie mowiacych "liczbach
              wypadkow" bo porownujesz gruchy z oranzada.

              > Maja bardzo dobra infrastrukture
              > drogowa i to tylko swiadczy o tym, ze nasi kierowcy sa niewatpliwie lepiej
              > wyszkoleni, tylko latwiej sie zabijaja.

              Ha ha ha ha.... To ci sie udalo. "Niewatpliwie lepiej wyszkoleni, tylko latwiej
              sie zabijaja". To prawie tak jak "niewatpliwie lepszy uczen, tylko ze ma same
              paly" albo "Niewatpliwie piekniejsza kobieta, tylko ze ma garba i brakuje jej
              oka".

              > DLACZEGO LATWIEJ SIE ZABIJAJA??
              > Z powodu chamstwa?

              Oczywiscie.

              > Z powodu przekraczania predkosci?

              oczywiscie

              > Przeciez WSZYSTKIE WYPADKI SA Z TEGO SAMEGO POWODU

              Bingo! Ale u nas chamow przekraczajacych nagminnie szybkosc bo "potrafia"
              i "mozna" jest kilkakrotnie wiecej niz gdzie indziej. Widac to wlasnie po
              ilosci zabitych jak i po codziennych obrazkach na naszych drogach.

              >(u nas jeszcze 25% dochodzi z alkoholizmu) DLACZEGO
              > LATWIEJ SIE ZABIJAJA? I tylko tyle.. nie trzeba sie szkolic od innych, trzeba
              > dociec czemu latwiej sie zabijaj niz w Niemczech

              To proste. Bo w Polsce na kazde 1000 samochodow zdarza sie kilkakrotnie wiecej
              wypadkow TAK POWAZNYCH, ze w ich skutek gina ludzie.

              > Wypadkow jest u nas de facto MNIEJ, wiec czemu latwiej sie zabijamy? I czego
              > sie od nich uczyc?

              Powtarzam do znudzenia. Dopoki nie wiesz co w Niemczech, co w Finlandii a co w
              Polsce traktowane jest jako wypadek, nie ma najmniejszego sensu tematyzowanie
              tego zagadnienia.

              Czemu latwiej sie zabijamy? No wlasnie? Co musi stac sie, zeby w samochodzie
              lub poza nim zgineli ludzie? Musi z duza szybkoscia uderzyc w jakas inna
              przeszkode. Prawda? Proste.
              Jesli uderzy z mala sila, bo np. jechal wolniej albo generalnie z szybkoscia
              dajaca mu dosyc rezerw bezpieczenstwa w danej sytuacji, to ludzie nie gina a
              sa tylko ranni albo nawet i to nie. Proste, prawda?

              Byc moze tam jest i wiecej wypadkow ale jak widac potrafia w takim razie lepiej
              kalkulowac ryzyko. W wielu sytuacjach o zyciu i smierci decyduje to, czy jedzie
              sie 100 czy 80 km/h.

              Jakby nie bylo: nawet gdyby w Niemczech bylo znaaaaaacznie wiecej wypadkow niz
              u nas to tych wypadkow, w ktorych samochody zabijaja ludzi jest tam ZNACZNIE
              MNIEJ bo to u nas ginie kilka razy wiecej ludzi na drogach...

              ´...dlatego bo jestesmy "niewatpliwie lepiej wyszkoleni" ;)

              • rewelacyjny Jeszcze raz o niewatpliwie lepszych umiejetnosciac 31.07.03, 21:14
                Jeszcze raz o niewatpliwie lepszych umiejetnosciach..

                Poruszyles dosyc intensywnie ilosc samych wypadkow jako kryterium... naszych
                niewatpliwie lepszych umiejetnosci jako kierowcy od Niemcow ;).
                My mniej sie "stukamy" ale jak juz sie stkniemy to... OHO!
                Swiadczy to o naszym "niewatpliwie" lepszym wyszkoleniu.
                Jak juz pisalem trudno jest porownywac oba kraje, skoro nawet nie bardzo
                wiadomo, co w jednym i drugim traktowane jest jako "wypadek"
                lub "poszkodowany"..

                Ale mam cos innego, co moze cie zainteresuje. Niemcy w obrebie wlasnego kraju
                niewatpliwie stosuja te same kryteria a te sa bardzo wymowne i mowia jedno: im
                bardziej zurbanizowany region tym wiecej wypadkow ale rownoczesnie tym samym
                mniejszy procent zabitych. Dosyc logiczne. W miastach jest wiecej skrzyzowan i
                wiecej mozliwosci kolizji. Na wsi mniej ale jezdzi sie szybciej. Tak wiec,
                jesli krachnie to juz porzadnie.

                W zielonej Bawarii w roku 2002 1 zabity w wypadkach z poszkodowanymi
                przytrafial sie w co 47 wypadku.

                W bardziej zurbanizowanej Nadrenii-Wstfalii 1 zabity przypadal juz na co 70
                wypadek

                a w miescie-landzie jakim jest Hamburg 1 zabity przypadal na 276 wypadkow z
                poszkodowanymi!

                Jaki wniosek? Bawarczycy sa "niewatpliwie lepiej wyszkolonymi kierowcami" ?
                W Nieczech jest wiecej wypadkow dlatego, bo sa o wiele berdziej zurbanizowane
                od Polski?

                Polske trudno raczej porownac z Nadrenia-Westfalia albo z ekstremalnie
                zurbanizowanym Hamburgiem. Wiejska Polska z zaledwie kilkoma wiekszymi miastami
                bardziej moze przypomina Bawarie, ktora z wyjatkiem kilku wiekszych miast jak
                Monachium i Norymberga jest wlasciwie nowoczesna ale jakby nie bylo wiocha.

                Po Bawarii porusza sie 7,1 milionow samochodow osobobowych. Rocznie
                ejestrowanych jest tam 61000 wypadkow z poszkodowanymi, w ktorych ginie....
                1280 ludzi.
                Dla porownania w liczacej okolo 30% wiecej samochodow osobowych Polsce ginie
                6290!!! ludzi, co (jak nalezalo sie spodziewac) daje nam nie 30% wiecej ofiar
                ale blisko 400%!!!!

                Cos tu wiec nie gra. Autostrady w Bawarii stanowia zaledwie 5% ogolu drog, nie
                wliczajac w to drog w obrebie miast i wsi! Zwalac wszystko na nie, jest chyba
                troche niepowaznie.
                • Gość: Behi Nie krece, powoluje sie na Twoje dokumenty przecie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.03, 23:15
                  No dobrze, a gdyby pominac zurbanizowanie, a wziac jako kryterium "jakosc"
                  pojazdu - wiek, poduszki powietrzne itp. Przeciez to tez moze byc argument.

                  Co do wyzszego pytania jaki jest sposob rejestrowania wypadkow co jest jak itp
                  to moze nie Niemcy, a Norwegia:
                  www.aftenposten.no/bil/article.jhtml?articleID=592166
                  podawalem juz gdzies ten link, w oficjalnych statystykach podaje sie 12 000
                  ofiar (to te porownawcze na ktore powolywales sie z niemieckiej strony) a de
                  facto rejestruje sie w szpitalach 40 000 ofiar wypadkow, bo nie rejestruje sie
                  wypadkow rowerowych i np. motocyklowych. Wiec znowu faktycznie nie wiemy jaka
                  jest liczba wypadkow? Czy moze to byc liczba przesadzona 4-ro krotnie? Ja nie
                  wiem, Ty nie wiesz, to moze przyjmiemy to jako pewnik porownawczy jak i
                  zabitych???

                  Podales liczby ofiar smiertelnych - a moze ta tez podlega w kazdym z tych
                  krajow innej definicji i np. smierc na atak serca po wstrzasie wypadkowym 8-go
                  dnia nie jest rejestrowana w Niemczech a w Polsce tak? Albo przyjmiemy, ze te
                  liczby wszystkie, ktore podales sa pewnikami, albo bedziemy watpic i podwazac
                  kazdy fakt - ja Twoich liczb nie podwalalem i nie zamierzam.

                  Piszesz, ze zmulam i krece powolujac sie na dokumenty z Twojej strony - Liczba
                  wypadkow z ofiarami

                  PL: 56 766
                  D: 382 900

                  Jeszcze raz: samochodow wiecej 4 razy a wypadkow z odiarami 7 razy wiecej w
                  tych Niemczech. Jezdza tam kulturalnie i w ogole mniamusnie, wiec skad sie
                  bierze taka roznica? Z rejestracji statystyk?? To ze ktos zobaczy taki wypadek
                  i dostaje zawalu serca jest liczony jako ofiara tego wypadku??

                  Podwazasz te liczby, na ktore wczesniej sam sie powolywales (to znaczy z tego
                  samego zrodla), do tego piszesz o urbanizacji i Bawarii (czy nie jest to jakies
                  pojscie tej rozmowy w jakis kozi rog??). W skali kraju to tak wyglada, czy
                  Polske tez mamy podzielic i powiedziec, ze w Kujawsko - Pomorskim jest
                  najbezpieczniej i ewidentnie to wynik urbanizacji, ze Mazowieckie jest takie
                  straszne??? Nie wiem dlaczego, ale tak jest, no i co z tego? Trzeba jeszcze
                  poszukac liczby w jakich miejscach sa te wypadki, gdzies mi przelecialo to
                  przed oczami. Procent wypadkow w miastach tu i tam i na drogach glownych tu i
                  tam. Korki nie maja znaczenia na autostradzie, bo tam sie albo jedzie w korku
                  albo stoi, nie mozna wyprzedzac na trzeciego, spychajac "przeciwnikow" na
                  pobocza.
                  • Gość: hip Re: Nie krece, powoluje sie na Twoje dokumenty pr IP: *.pgi.waw.pl 01.08.03, 08:35

                    Stoję po stronie argumentacji rewelacyjnego. Nie wiemy jakie są kryteria według
                    których liczy się wypadki z ofiarami. W Niemczech może być to zupełnie inaczej
                    niż w Polsce. Zresztą w każdym kraju może to się różnić, ale podejrzewam, że
                    jeśli są istotne odstępstwa to raczej polskie stsndardy odstają od reszty
                    europejskich.
                    Co do zabitych to już jest to jednoznaczne stwierdzenie: wypadek - ofiara
                    śmiertelna. Manipulowanie możliwymi przypadkami zawału po 8dniach to po prostu
                    niepoważny argument. Nawet jeśli takie się wydarzyły to może ich być kilka-
                    kilkanaście co nie zmienia w istotny sposób statystyki.
                    Dziwię się, że nie dostrzegasz różnic w zachowaniu kierowców w Niemczech, UK
                    czy Szwajcarii w porównaniu z polskimi. A twierdzenie, że polscy kierowcy są
                    lepsi tylko łatwiej dają się zabić...
                    :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                  • rewelacyjny Re: Nie krece, powoluje sie na Twoje dokumenty pr 01.08.03, 10:17
                    Sorry ale nie znam norweskiego. Z tego co piszesz wynika jednak dokladnie to,
                    co twierdze przez caly czas: definicja "wypadku" lub/i "poszkodowanego" jest
                    bardzo plynna nie tylko w roznych krajach ale nawet w obrebie jednego i (w tym
                    wypadku) jednego z najwyzej rozwinietych krajow. W zaleznosci od (bardzo
                    plynnych) kryteriow roznice w statystykach moga siegac nawet kilkuset procent.

                    W odniesieniu do ilosci zabitych jest to niemozliwe.
                    Zabity to zabity a nie tylko troche zabity lub wzglednie zabity.
                    Wszystkie kraje europejskie, w tym Polska za zabitego w wypadku traktuje tego,
                    kto zmarl w wyniku OBRAZEN ODNIESIONYCH W SKUTEK WYPADKU (a nie chorob
                    przewleklych) do 30-tego dnia po wypadku.

                    Hip powiedzial juz w gruncie rzeczy wszystko, co sam chcialbym powiedziec.
                    Dalsze spekulowanie i (sorry) dalsze zamulanie bardzo jednoznacznych liczb,
                    jakimi jest ilosc ofiar smiertelnych w wyniku wypadkow jest naprawde
                    niepowazna.

                    Na podanej przez mnie stronie Niemcy obok Belgii maja najwyzszy wskaznik
                    wypadkow z poszkodowanymi na 1000 mieszkancow, blisko 4-krotnie wyzszy od Danii
                    albo Finlandii i niemal dwukrotnie wyzszy od Hiszpanii. Czy Dunczycy i
                    Hiszpanie sa "lepiej wyszkoleni" od Niemcow i Belgow? ;)

                    Ponizej tabeli pisze jednak wyraznie jak byk:
                    Note: Definition of an accident involving personal injury differs from Country
                    to Country.
                    Podobnej noty w odniesieniu do "definicji zabitego" jakos nie moge sobie
                    wyobrazic :-).


                    ==============================================================================
                    Ale...

                    Nawet gdyby liczby wypadkow z poszkodowanymi w Polsce i w Niemczech
                    rzeczywiscie bazowaly na identycznych podstawach, to co nam to mowi?
                    Niemcy - jak piszesz - sa "mniamusni", nie sa tak swietnie "wyszkoleni" jak my
                    bo my przeciez wszystko potrafimy najlepiej, jezdzic, trabic i sie zabijac.

                    Oni robia wiecej (?) wypadkow (bo nie potrafia jezdzic i w ogole nic nie
                    potrafia) a my robimy ich mniej (bo wszystko potrafimy lepiej, w ogole jestesmy
                    lepsi i lepiej "wyszkoleni") ale dziwnym zbiegiem okolicznosci zabijamy sie
                    kilka razy czesciej od nich, podobnie z reszta jak Rosjanie czy Turcy.

                    Osobiscie wolalbym i to bez namyslu zeby w Polsce bylo wiecej
                    takich "mniamusnych" kierowcow, ktorzy nie sa tak swietnie "wyszkoleni" i w
                    ogole nic nie potrafia i dlatego powoduja o 60% (nie 7 razy!) wiecej wypadkow
                    z "poszkodowanymi" zamiast tych "lepiej wyszkolonych", ktorzy co prawda
                    powoduja o 60% mniej(czy rzeczywiscie?) wypadkow ale za to zabijaja sie o
                    260% (!) czesciej.

                    P.S. Piszesz, ze w Niemczech jest 7 razy (382 900 / 56 766)´wiecej wypadkow z
                    ofiarami. To chyba troche nieuczciwe, skoro w Niemczech porusza sie 4,2 razy
                    wiecej samochodow osobowych niz w Polsce. Uwzgledniajac ten fakt i przeliczajac
                    ilosc wypadkow na 1000 samochodow otrzymujemy juz nieco inny stosunek: nie
                    6,7/1 a 1,6/1, a wiec o 60% wiecej - zakladajac, ze te liczby bylyby w
                    jakikolwiek sposob porownywalne.


    • dr.uid Re: Polacy powinni uczyć się jeżdzić w Finlandii. 31.07.03, 20:04
      Ja nie jezdze nawet po czystej.
    • Gość: robert Re: Polacy powinni uczyc´ sie˛ jez˙dzic´ w Finland IP: *.chello.pl 02.08.03, 23:05
      A czy jezdza tam tak samo przepisowo jak w Czechoslowacji? 50-60 km/h
      i radiowoz co drugi zakret.
      Nuda i beznadzieja. Ziewac sie chce i boki ze smiechu zrywac!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka