Dodaj do ulubionych

Nowe czy nie nowe?

IP: 212.244.106.* 25.01.02, 15:58
Jaki jest sens wydawać czterysta baniek na nowa corsę jak za taką cene można mieć rocznego:
focusa, corollę, almerę, civika - do wyboru. Trzyletnie Mondeo, Vectra, Primera, Accord, Avensis. Do
wyboru. Sześcioletnie Volvo 850, Saaba 900, Opla Omegę i tak dalej i tak dalej. Każdy z tych
samochodów to lepszy wybór niż nowa corsa za czterysta baniek!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: bObO Re: Nowe czy nie nowe? IP: *.chello.pl 25.01.02, 17:15
      1. Pewność zakupu (niebity, niekradziony)
      2. Gwarancja
      3. Korzystne ubezpieczenie
      4. Możliwość dowolnego wyboru silnika, koloru i wyposażenia
      5. Radość z rozdziewiczania autka :-) oraz warunki w jakich się kupuje
      6. A Omega nie zawsze musi być lepsza od Corsy. Jeśli samochód kupuje kobitka
      do przejeżdżania rocznie 10kkm po mieście, to po co jej taka kolumbryna?

      Nie upieram się, że zakup nowego jest korzystniejszy. Sam kupiłem nowy i wiem
      jak to bije po kieszeni (utrata wartości w pierwszych latach, raty do
      spłacania), ale każdy wybór ma swoje plusy i minusy. Suma sumarum pewnie oba są
      równoważne - rynek nie pozwoliłby na anomalie.
      • Gość: Miky Re: Nowe czy nie nowe? IP: 158.66.116.* 28.01.02, 09:28
        Gość portalu: bObO napisał(a):

        > 1. Pewność zakupu (niebity, niekradziony)
        Hmmm, zakup używanego w towarzystwie znajomego blacharza wykluczy raczej
        samochody bite. Zakup w komisie (dobrym) - kradzione.

        > 2. Gwarancja
        To akurat przemawia przeciw:)))) Musisz korzystać z ASO:( Ponadto statystycznie
        samochód nowy psuje się częściej niż dwuletni (fabryka zawsze coś tam źle
        poskręca).

        > 3. Korzystne ubezpieczenie
        No coż, na używane też są pakiety. Obecnie mam prawie pełny (bez zielonej) za
        8,5% wartości samochodu. Drogo?

        > 4. Możliwość dowolnego wyboru silnika, koloru i wyposażenia
        Dowolnego dostępnego w Polsce i u danego dilera.
        Za nowy
        mocniejszy silnik płacisz więcej. Przy samochodzie używanym ceny różnych wersji
        silnikowych się zrównują. A za wyposażenie z reguły wcale nie płacisz, bo zrobił
        to już przed Tobą ktoś inny:)

        > 5. Radość z rozdziewiczania autka :-)
        No tak, chyba, że ktoś woli przechodzone:))

        oraz warunki w jakich się kupuje
        A tego z kolei bym nie demonizował. No chba, że ktoś porównuje salon z giełdą.

        > 6. A Omega nie zawsze musi być lepsza od Corsy.
        Ale, obiektywnie, lepsza jest :))

        Jeśli samochód kupuje kobitka
        > do przejeżdżania rocznie 10kkm po mieście, to po co jej taka kolumbryna?
        I tu jest sedno! Niech każdy kupuje taki samochód, jaki potrzebuje. Ale przecież
        ta corsa też może być dwuletnia z przebiegiem 30tys. km i dobrym wyposażeniem

        >
        > Nie upieram się, że zakup nowego jest korzystniejszy.
        A ja, że używanego.

        Sam kupiłem nowy i wiem
        > jak to bije po kieszeni (utrata wartości w pierwszych latach, raty do
        > spłacania), ale każdy wybór ma swoje plusy i minusy. Suma sumarum pewnie oba są
        > równoważne - rynek nie pozwoliłby na anomalie.
        Racja. Ja miałem już nowe (escort, polonez) i używane (kadett, Mondeo). Obecnie
        potrzebuję samochód do jeżdżenia w długie trasy z wózkiem dziecięcym w kufrze. To
        miałem kupić nowego matiza? :)))))
        Spór uważam za wiecznie nierozstrzygnięty:)Pozdrawiam


        • Gość: bObO Re: Nowe czy nie nowe? IP: *.chello.pl 28.01.02, 21:40
          Gość portalu: Miky napisał(a):

          > Gość portalu: bObO napisał(a):
          >
          > > 1. Pewność zakupu (niebity, niekradziony)
          > Hmmm, zakup używanego w towarzystwie znajomego blacharza wykluczy raczej
          > samochody bite.

          Oj nie ufałbym za bardzo. Raczej w specjalistyczne badanie grubości lakieru,
          które kosztuje. Przeważnie też blacharz nie jest jednocześnie detektywem.

          > Zakup w komisie (dobrym) - kradzione.

          Ale nie bite :-)

          >
          > > 2. Gwarancja
          > To akurat przemawia przeciw:)))) Musisz korzystać z ASO:

          No nie, ale zgadzam się na wyrównany bilans zysków i strat. :-)

          > (Ponadto statystycznie
          > samochód nowy psuje się częściej niż dwuletni (fabryka zawsze coś tam źle
          > poskręca).

          O, tego nie słyszałem. Ale moja bryczka była pięknie poskręcana od nowości. :-)

          >
          > > 3. Korzystne ubezpieczenie
          > No coż, na używane też są pakiety. Obecnie mam prawie pełny (bez zielonej) za
          > 8,5% wartości samochodu. Drogo?

          W porównaniu z moimi 3,9% raczej drogo.

          >
          > > 4. Możliwość dowolnego wyboru silnika, koloru i wyposażenia
          > Dowolnego dostępnego w Polsce i u danego dilera.

          Na szczęście dilerów jest wielu.

          > Za nowy
          > mocniejszy silnik płacisz więcej. Przy samochodzie używanym ceny różnych wersj
          > i
          > silnikowych się zrównują. A za wyposażenie z reguły wcale nie płacisz, bo zrobi
          > ł
          > to już przed Tobą ktoś inny:)

          Tak, tu zgoda, chociaż z drugiej strony im mocniejszy silnik w używanym
          samochodzie tym większe prawdopodobieństwo przebytego crash testu i intensywnej
          eksploatacji.

          > oraz warunki w jakich się kupuje
          > A tego z kolei bym nie demonizował. No chba, że ktoś porównuje salon z giełdą.
          >

          To rzeczywiście mniej istotny argument, dlatego jest tak nisko. :-)

          > > 6. A Omega nie zawsze musi być lepsza od Corsy.
          > Ale, obiektywnie, lepsza jest :))

          Ale brzydsza. :-)

          >
          > Jeśli samochód kupuje kobitka
          > > do przejeżdżania rocznie 10kkm po mieście, to po co jej taka kolumbryna?
          > I tu jest sedno! Niech każdy kupuje taki samochód, jaki potrzebuje. Ale przecie
          > ż
          > ta corsa też może być dwuletnia z przebiegiem 30tys. km i dobrym wyposażeniem
          >

          A resztę trzymać na naprawy, bo w końcu jednak starszy samochód stanie się
          bardziej awaryjny od "dokręconego" dwulatka.

          > Spór uważam za wiecznie nierozstrzygnięty:)Pozdrawiam
          >
          >

          Dzięki za przyjemną polemikę. :-)
          • Gość: Miky Re: Nowe czy nie nowe? IP: 158.66.116.* 29.01.02, 08:48
            Gość portalu: bObO napisał(a):

            > Oj nie ufałbym za bardzo. Raczej w specjalistyczne badanie grubości lakieru,
            > które kosztuje. Przeważnie też blacharz nie jest jednocześnie detektywem.
            Ale sam to nie raz robił i {"zna te numery" :)) Raczej znajdzie.


            > Ale nie bite :-)
            jw
            > >
            > > > 2. Gwarancja
            > > To akurat przemawia przeciw:)))) Musisz korzystać z ASO:
            > No nie, ale zgadzam się na wyrównany bilans zysków i strat. :-)
            :)))

            >
            > O, tego nie słyszałem. Ale moja bryczka była pięknie poskręcana od nowości. :-)
            Nic, żadnego świerszcza, gwiżdżącej uszczelki, wypadającej zapalniczki,
            ściągających hamulców? Chłopie! Następny samochód kupuję w Twoim towarzystwie:)))
            A już teraz leć do kolektury. Z Twoim szczęściem... :))))
            > >
            > > > 3. Korzystne ubezpieczenie
            > W porównaniu z moimi 3,9% raczej drogo.
            W zeszłym roku miałem pakiet za 5,5% (z zieloną!), ale centrala PZU się obraziła:
            ((( W każdym bądź razie dla szukającego da się znaleźć coś w cenie
            nieastronomicznej. Ale rzeczywiście, dałeś tanio.
            > >
            > Na szczęście dilerów jest wielu.
            Ale importer jeden...
            >
            > Tak, tu zgoda, chociaż z drugiej strony im mocniejszy silnik w używanym
            > samochodzie tym większe prawdopodobieństwo przebytego crash testu i intensywnej
            >
            > eksploatacji.
            A już każdy diesel to na pewno po taksówce :)))))))))))))))))))))))))))))

            >
            >
            > To rzeczywiście mniej istotny argument, dlatego jest tak nisko. :-)
            No chyba, że pada deszcz:)))

            >
            > Ale brzydsza. :-)
            De gustibus i coś tam dalej:))) Ja corsy nigdy w zyciu a na omegę kilka lat temu
            chorowałem (oczywiście 3l V6 jakby kto pytał)
            > >
            > > Jeśli samochód kupuje kobitka
            > > > do przejeżdżania rocznie 10kkm po mieście, to po co jej taka kolumbry
            > na?
            > > I tu jest sedno! Niech każdy kupuje taki samochód, jaki potrzebuje. Ale pr
            > zecie
            > > ż
            > > ta corsa też może być dwuletnia z przebiegiem 30tys. km i dobrym wyposażen
            > iem
            > >
            >
            > A resztę trzymać na naprawy, bo w końcu jednak starszy samochód stanie się
            > bardziej awaryjny od "dokręconego" dwulatka.
            Choćby nawet. Zawsze kupując "używkę" od razu trzeba ok. 10% ceny odżałować. Ale
            i tak wychodzi duuuuużo taniej :)

            >
            > > Spór uważam za wiecznie nierozstrzygnięty:)Pozdrawiam
            > >
            > >
            >
            > Dzięki za przyjemną polemikę. :-)
            Cała przyjemność po mojej stronie. Proszę o jeszcze:)))
            Pozdrawiam


            • Gość: bObO Re: Nowe czy nie nowe? IP: *.chello.pl 29.01.02, 22:35
              Gość portalu: Miky napisał(a):

              > Gość portalu: bObO napisał(a):
              > > O, tego nie słyszałem. Ale moja bryczka była pięknie poskręcana od nowości
              > . :-)
              > Nic, żadnego świerszcza, gwiżdżącej uszczelki, wypadającej zapalniczki,
              > ściągających hamulców? Chłopie!

              Ano nic, dosłownie nic. Zero, null, wcale. :-) Tylko przeglądy.
              No dobra, alarm mi szaleje w niskich i wysokich temperaturach, ale diler go
              montował, więc skośnym nic do tego. :-)

              > Następny samochód kupuję w Twoim towarzystwie:)

              Chętnie, znowu poczuję ten przyjemny smrodek nowego wnętrza. :-)

              > ))
              > A już teraz leć do kolektury. Z Twoim szczęściem... :))))

              Eee, jakie tam szczęście. Zwykły japs mejdin dżapan. :-)

              > > >
              > > > > 3. Korzystne ubezpieczenie
              > > W porównaniu z moimi 3,9% raczej drogo.
              > W zeszłym roku miałem pakiet za 5,5% (z zieloną!),

              1.6% to już jest malutka różnica, rzeczywiście.

              > > Tak, tu zgoda, chociaż z drugiej strony im mocniejszy silnik w używanym
              > > samochodzie tym większe prawdopodobieństwo przebytego crash testu i intens
              > ywnej
              > >
              > > eksploatacji.
              > A już każdy diesel to na pewno po taksówce :)))))))))))))))))))))))))))))
              >

              Znajdź mi niebitego i niezajeżdżonego Civica Vti (i jeszcze żeby nie był po
              palaczu ;-), a wynagrodzę cię sowicie. :-)

              Pozdro - bObO
              • Gość: Miky Re: Nowe czy nie nowe? IP: 158.66.116.* 30.01.02, 08:56
                Gość portalu: bObO napisał(a):

                > Ano nic, dosłownie nic. Zero, null, wcale. :-) Tylko przeglądy.
                > No dobra, alarm mi szaleje w niskich i wysokich temperaturach, ale diler go
                > montował, więc skośnym nic do tego. :-)
                Rozumiem, że jeździsz tym cudem już cały tydzień:)))

                >
                > Chętnie, znowu poczuję ten przyjemny smrodek nowego wnętrza. :-)
                Nanowy spełniający moje surowe:) kryteria raczej mnie nie stać. A co do smrodku -
                są sposoby:)

                > Eee, jakie tam szczęście. Zwykły japs mejdin dżapan. :-)
                Japiszon?:)))
                > > > >
                > Znajdź mi niebitego i niezajeżdżonego Civica Vti (i jeszcze żeby nie był po
                > palaczu ;-), a wynagrodzę cię sowicie. :-)
                No cóż, ja szukaćw "lemuzinach" a takich raczej napalony nastolatek nie używa do
                bicia rekordów. Jakbyś sobie winszował niebitego (choć trochę poobcieranego) i
                niezajeżdżonego (na razie 170tys, czyli połowa) Mondka - służę za jakieś pół
                roku. Jak szybciej- też coś się znajdzie:)))
                >
                > Pozdro - bObO
                Ja również
                Miky
                P.S. Dlaczego w tekstach pisanych na tym forum nie można poprawiać literówek?
                Każda próba wstawienia tekstu między już wpisane wyrazy powoduje zamazywanie.
                Panie informatyk! Co jest???
                Pzdr
                • Gość: Niknejm Re: Nowe czy nie nowe? IP: *.pg.com 30.01.02, 13:13
                  Gość portalu: Miky napisał(a):

                  > Gość portalu: bObO napisał(a):
                  >
                  > > Ano nic, dosłownie nic. Zero, null, wcale. :-) Tylko przeglądy.
                  > > No dobra, alarm mi szaleje w niskich i wysokich temperaturach, ale diler g
                  > o
                  > > montował, więc skośnym nic do tego. :-)
                  > Rozumiem, że jeździsz tym cudem już cały tydzień:)))

                  Potwierdzam spotrzeżenia kolegi. Ojciec od 7 lat ma Hondę Concerto (od nowości).
                  I mimo, że Concerto to 'japs mejd in ingland, a nie dżapan', była tylko jedna,
                  jedyna usterka - wymiana wadliwego amortyzatora. Poza tym przeglądy i NIC.
                  Z tego co wiem na temat mojego Civica, też poza przeglądami NIC nie robiono (a
                  sprawdzałem w ASO serwisujących uprzednio mój samochód - kupiłem go jako używany).

                  > > Znajdź mi niebitego i niezajeżdżonego Civica Vti (i jeszcze żeby nie był p
                  > o
                  > > palaczu ;-), a wynagrodzę cię sowicie. :-)

                  Fakt, znaleźć trudno.

                  > P.S. Dlaczego w tekstach pisanych na tym forum nie można poprawiać literówek?
                  > Każda próba wstawienia tekstu między już wpisane wyrazy powoduje zamazywanie.
                  > Panie informatyk! Co jest???

                  Może wystarczy wcisnąć INSERT? Albo pogrzebać w ustawieniach przeglądarki?
                  U mnie działa OK.

                  Pozdrawiam,
                  Niknejm
                  • Gość: Miky Re: Nowe czy nie nowe? IP: 158.66.116.* 30.01.02, 14:30
                    > Może wystarczy wcisnąć INSERT? Albo pogrzebać w ustawieniach przeglądarki?
                    > U mnie działa OK.
                    Chyba jednak to ja coś mieszam, bo raz pisze się normalnie a innym razem tylko
                    zastępowanie. Widocznie jak mnie temat emocjonuje:)))) wciskam "cuś" przypadkiem
                    i kiszka. Ale z insertem mi nie po drodze:))) Dzięki.
                    > Pozdrawiam,
                    > Niknejm
                    Ja również
                • Gość: bObO Re: Nowe czy nie nowe? IP: *.chello.pl 30.01.02, 22:00
                  Gość portalu: Miky napisał(a):

                  > Gość portalu: bObO napisał(a):
                  >
                  > > Ano nic, dosłownie nic. Zero, null, wcale. :-) Tylko przeglądy.
                  > > No dobra, alarm mi szaleje w niskich i wysokich temperaturach, ale diler g
                  > o
                  > > montował, więc skośnym nic do tego. :-)
                  > Rozumiem, że jeździsz tym cudem już cały tydzień:)))

                  Za dwa miesiące miną dwa lata. Czyli złoty wiek dla samochodu. Jeśli do tej pory
                  nic nie psuło, to co mnie teraz czeka? Aż się boję, może zacznie mniej palić? ;-)

                  >
                  > > Eee, jakie tam szczęście. Zwykły japs mejdin dżapan. :-)
                  > Japiszon?:)))

                  Taa, prawdziwa "szlifierka nie samochód". :-)

                  > No cóż, ja szukaćw "lemuzinach" a takich raczej napalony nastolatek nie używa d
                  > o
                  > bicia rekordów. Jakbyś sobie winszował niebitego (choć trochę poobcieranego) i
                  > niezajeżdżonego (na razie 170tys, czyli połowa) Mondka - służę za jakieś pół
                  > roku. Jak szybciej- też coś się znajdzie:)))

                  A na co mnie taka kolumbrynna? Syfik, tylko syfik! ;-)

                  bObOrObOl
                  • Gość: Miky Re: Nowe czy nie nowe? IP: 158.66.116.* 31.01.02, 09:08
                    Gość portalu: bObO napisał(a):


                    >
                    > Za dwa miesiące miną dwa lata. Czyli złoty wiek dla samochodu. Jeśli do tej por
                    > y
                    > nic nie psuło, to co mnie teraz czeka? Aż się boję, może zacznie mniej palić? ;
                    > -)
                    Jeśli jak dotąd nic się nie zepsuło, to masz jeszcze z 5 lat spokoju. Tylko
                    błagam:)))) serwisuj regularnie:)))) bo Twój światopogląd runie:)))
                    > >
                    > Taa, prawdziwa "szlifierka nie samochód". :-)
                    Tak, i silnik zapewne od odkurzacza:))))

                    > A na co mnie taka kolumbrynna? Syfik, tylko syfik! ;-)
                    No tak, ściereczką i odkurzaczem trzeba się trochę namachać. Skoro to jest
                    argument... ;)))
                    > bObOrObOl
                    Mikyelegant;)


                    • Gość: bObO Re: Nowe czy nie nowe? IP: *.chello.pl 31.01.02, 22:15
                      Gość portalu: Miky napisał(a):

                      > Jeśli jak dotąd nic się nie zepsuło, to masz jeszcze z 5 lat spokoju. Tylko
                      > błagam:)))) serwisuj regularnie:)))) bo Twój światopogląd runie:)))

                      Pewnie, że muszę dbać. Przecież nie przesiądę się do nowej paskudy. :-)

                      > > A na co mnie taka kolumbrynna? Syfik, tylko syfik! ;-)
                      > No tak, ściereczką i odkurzaczem trzeba się trochę namachać. Skoro to jest
                      > argument... ;)))

                      Eee, chodziło mi o: syfik = civic. Myślałem, że dobrze przetłumaczyłem z
                      angielskiego. :-)))

                      > > bObOrObOl
                      > Mikyelegant;)

                      126p elegant? :-)

                      bObO-syfik
                      • Gość: Miky Re: Nowe czy nie nowe? IP: 158.66.116.* 01.02.02, 09:01
                        > bObOrObOl
                        > > Mikyelegant;)
                        >
                        > 126p elegant? :-)
                        Byłem dziwnie spokojny, że to napiszesz:))) Niestety robol kojarzył mi się tylko
                        z enerdowskim roburem, ale to ciężarówka:))))) Co do 126p to muszę się do czegoś
                        przyznać: nigdy nie byłem właścielem tego cacka, tylko raz toto prowadziłem. Jest
                        mi niezmiernie przykro, że ja taki nietypowy :)))))))))))))))))

                        > bObO-syfik
                        Cóż za samokrytyka:)))))))))))))))
                        Pozdrawiam serdecznie

        • Gość: cc Re: Nowe czy nie nowe? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.02, 22:11
          Chciałem sobie kiedyś kupić nowy samochód, tylko że był drogi. Kupiłem używany,
          sprowadzony z RFN.
          1. Pewność zakupu (niebity, niekradziony) - nie kradziony, uszkodzony tył
          (widać było co - kosmetyka)
          2. Gwarancja - niepotrzebna przy 2-letnim japończyku; nic się nie psuje
          3. Korzystne ubezpieczenie - możliwe, ale tego nie kradną
          4. Możliwość dowolnego wyboru silnika, koloru i wyposażenia - w salonach nic
          nie było (4 kolory, 1 silnik, słabe wyposażenie)
          5. Radość z rozdziewiczania autka :-) - nno, jak kto lubi smród plastików;-
          )))

          Jestem ogólnie zadowolony, ale nadal jestem wściekły że dealer nie jest w
          stanie sprowadzić żądanego auta na zamówienie; a propozycja XXX Motor Polska
          jest okrojona do minimum. Kupiłbym w kraju, gdyby było to co chcę. A ja nie
          chciałem golasa.
    • Gość: Mar Re: Nowe czy nie nowe? IP: 213.25.197.* 29.01.02, 08:52
      Gość portalu: magnatec napisał(a):

      > Jaki jest sens wydawać czterysta baniek na nowa corsę jak za taką cene można mi
      > eć rocznego:
      > focusa, corollę, almerę, civika - do wyboru. Trzyletnie Mondeo, Vectra, Primera
      > , Accord, Avensis. Do
      > wyboru. Sześcioletnie Volvo 850, Saaba 900, Opla Omegę i tak dalej i tak dalej.
      > Każdy z tych
      > samochodów to lepszy wybór niż nowa corsa za czterysta baniek!!!!

      Bez wątpienia - pod warunkiem wszakże, iż:
      1. Auto nie miao bliższych kontaktów z tramwajem lub tirem
      2. Nie jeździł nim 18 młodzieniec
      3. Emeryta przez rok to jeszcz auto mogło przetrzymać - ale to też zależy...
      4. Nie jest kradzione
      5. Kto ci sprzeda rocznego Focusa albo Corollę, jeśli nie są trefne??????


      A swoją drogą corsy to ja bym nie chciał ani nowej ani starej...
    • Gość: Ralph ... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 29.01.02, 13:28
      Tez się nad tym wielokrotnie zastanawiałem, i dochodzę do wniosku (podobnie jak
      jeden z przedmówców), że nie da się tego jednoznacznie rozstrzygnąć, jako że
      cel kupna samochodu, wbrew pozorom, różni się między kupującymi. Ludzie starsi
      (powiedzmy po sześćdziesiątce) często szukają poczucia bezpieczeństwa, a
      upatrują go w specyficznej pewności, jaką daje nowe auto. I nie tylko starsi
      opierają swój sąd na 'gwarancji nowości'- także kupujący z wielkim wysiłkiem na
      raty (minimalizujący wszelkie dodatkowe koszty i zagrożenia), chcąc mieć ryzyko
      dokładnie wyliczone i pod kontrolą. Jeżdżący mało i wybierający się na wczasy
      np. pociągiem też nie potrzebują szybkiej limuzyny- ona ich po prostu przeraża.
      Cała grupa niepewnych swoich zdolności za kółkiem też lepiej czuje się w małym
      gabarycie (który coraz lepiej wygospodarowuje wnętrze). A niektórzy prawie w
      ogóle nie potrzebują samochodu- wiedząc o tym, kupują sobie jakiś mały wóz w
      salonie i są usatysfakcjonowani.

      Argumentów za- kupnem używanego, a większego, szybszego, ładniejszego itd. nie
      wymieniam. Jest ich po prostu zancznie więcej.
      • Gość: Marcel Re: ... IP: *.subnet-52.med.umich.edu 29.01.02, 17:23
        Jest jeszcze jeden aspekt - socjologiczny (niekoniecznie jest to moja prywatna
        opinia!):
        Jesli moja kondycja finansowa i pozycja spoleczna nakazuja mi jazde owym
        Matizem to czy aby zakup 5 letniego Mondeo nie jest proba udawania, ze jest sie
        kims innym niz sie jest? Proba samodowartosciowania?
        • Gość: Marek Re: ... IP: 172.18.118.* 29.01.02, 18:53
          Ja kupilem 2 razy w zyciu samochod nowy i 5 razy uzywany. Jeden nowy byl
          wspanialy i przejechal 100 tys. km bez napraw, drugi w ciagu 30 tys. i poltora
          roku spedzil 4 miesiace w naprawach. Uzywane zwykle sprawowaly sie bez zarzutu
          przez conajmniej 2 lata. Potem trzeba bylo zwykle robic hamulce (tarcze!),
          zmieniac akumulatory itp.

          Uwazam ze optymalnym rozwiazaniem jest kupno lekko uzywanego samochodu 1-2 lata
          nadal na gwarancji. Zwykle jest on znacznie tanszy niz samochod nowy, a jezeli
          sa jakies usterki to mozna je za darmo na gwarancji naprawic. Przyklad -
          kupilem pol roku temu rocznego Pontiaca Grand Prix GTP. Nowy kosztuje okolo
          $27000 (wersja ze wszelkimi bajerami - trudna do znalezienia). Ja za mojego
          zaplacilem $18000. Za $1000 kupilem mu dodatkowa gwarancje na 7 lat/100 tys.
          mil (chyba niepotrzebnie bo jezdzi bez problemow) a $9000 zostalo w kieszeni...

        • Gość: cc Re: ... IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.02, 20:23
          Gość portalu: Marcel napisał(a):

          > Jest jeszcze jeden aspekt - socjologiczny (niekoniecznie jest to moja prywatna
          > opinia!):
          > Jesli moja kondycja finansowa i pozycja spoleczna nakazuja mi jazde owym
          > Matizem to czy aby zakup 5 letniego Mondeo nie jest proba udawania, ze jest sie
          >
          > kims innym niz sie jest? Proba samodowartosciowania?

          Jaka pozycja społeczna nakazuje komuś jazdę Matizem???
          Wyjaśnij, bo nie mogę tego auta do nikogo przyporządkować.
          Czy to że kogoś stać na Matiza za 25,000 zł (na raty wyjdzie ponad 30,000), to
          ukazuje jak bogaty jest taki gość czy jak biedny? Nie wiem.
          Dla mnie Matiz za 25,000 lub 3-letnia Toyota Starlet (porównując wielkość) lub 2-
          letnia Ibiza, to nie jest alternatywa. Tym bardziej, że 2-letni Matiz będzie wart
          jakieś 17,500.
          • Gość: Marcel Re: ... IP: *.subnet-52.med.umich.edu 30.01.02, 00:06
            Chyba zle mnie zrozumiale(a)s. Ale i ja wyrazilem sie dosc nieprecyzyjnie.
            Chodzilo mi raczej o roznice pomiedzy samochodami typu Matiz (Toyota Starlet,
            Ibiza, VW Polo, Skoda Felicja, Fiat Punto i setki innych) a samochodami z gornych
            polek. Mowilem o ludziach decydujacych sie na zakup aut bedacych normalnie poza
            ich zasiegiem. Jezeli kogos stac na Matiza za 25tys to (moim zdaniem) w jego
            zasiegu moga byc auta za 35tys, ale takie powyzej powiedzmy 80tys juz nie. Pisze
            oczywiscie caly czas o cenach aut nowych. I takiego przypadku dotyczyl moj post:
            zakupu starych aut z gornej polki, kiedy "kondycja finansowa i pozycja spoleczna"
            sugerujac cos innego. Okreslenia "pozycja spoleczna" uzylem celowo. Bowiem non-
            stop czytam na tej liscie o "kapelusznikach". Nie wiem czy dobrze mi sie wydaje,
            ale chyba pod tym pojeciem rozumiany jest wlasnie ktos przecietny: zyjacy za
            przecietne pieniadze, mieszkajacy w przecietnym mieszkaniu w przecietnym bloku w
            przecietnym miescie. Jak juz pisalem na poczatku, niekoniecznie zgadzam sie z tym
            co napisalem :-)), ale jestem ciekawy czy ktokolwiek uwaza, ze owy "aspekt
            socjologiczny" moze odgrywac jakiekolwiek znaczenie.
            Acha, na koniec jeszcze: moim celem nie jest obrazenie nikogo!!!
            • Gość: cc Re: ...Marcel IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.02, 00:10
              Achaaaaaa!
              O to chodzi.
              Więc coś w tym może być. Zauważ jak zareaguje obcy gość jak mu powiesz, że masz
              Audi, a nie dodasz że 10-letnie;-)))
        • Gość: Miky Re: ... IP: 158.66.116.* 30.01.02, 09:14
          Gość portalu: Marcel napisał(a):

          > Jest jeszcze jeden aspekt - socjologiczny (niekoniecznie jest to moja prywatna
          > opinia!):
          > Jesli moja kondycja finansowa i pozycja spoleczna nakazuja mi jazde owym
          > Matizem to czy aby zakup 5 letniego Mondeo nie jest proba udawania, ze jest sie
          >
          > kims innym niz sie jest? Proba samodowartosciowania?

          Dokładnie nie rozumiem, Twój następny list też niewiele wyjaśnia, zatem po prostu
          podam Ci moje "aspekty":
          1. Spróbuj do matiza czy innej ibizy wsadzić gościa prawie 2 metry (ja), jego
          żonę, fotelik dziecięcy, samo małe dziecko, dużą torbę z pierdułami dla tego
          dziecka, małą torbę z pierdułami dla tego faceta i jego żony, wózek tego dziecka,
          kojec tego dziecka, wanienkę tego dziecka i mały kocyk dla tego dziecka.
          2. Następnie spróbuj zamknąć wszystkie drzwi tego matiza.
          3. Spróbuj z łaski swojej takim matizem z takim "bagażem" następnie pojechać 300
          km. do teściów.
          4. A teraz spróbuj dołożyć do tego matiza jeszcze jedną torbę z akcesoriami
          plażowymi.
          5. No i teraz pojedź tym matizem 600 km. na wakacje.
          6. A teraz wyobraź sobie, że jechać trzeba szybko, bo dziecko się nudzi (poza tym
          w załadowanym matizie nie ma czym oddychać) a i żona narzeka na jakieś bóle w
          plecach (to chyba stelaż od wanienki...).
          7. Jeśli doczytałeś do tego momentu, to teraz się skup: do Mondeo to wszystko się
          po prostu zmieści, elementy "nieludzkie" trafią do bagażnika a nie kabiny. 300 km
          przejedziemy jakieś pół godziny szybciej (tylko pół godziny, bo po drodze jest
          tania stacja, której nie omieszkam odwiedzić).
          Ale się dowartościowałem! I przede wszystkim nikt nie widzi, że to Mondeo ma pięć
          lat. Po drodze był co prawda face lifting i zmiana modelu ale i tak wszyscy
          mówią: patrzcie jaki nowy wóz. Śmieszne.
          P.S. Daruj sobie proszę rady, że powinienem raczj kupić żuka lub nysę towos:)))))
          Pozdrawiam serdecznie
          • Gość: jako Re: ... IP: 217.98.97.* 30.01.02, 10:23
            z tą pozycją społeczną jest chyba coś na rzeczy, wiadomo, że jak ktoś jest z
            wyzszej półki społecznej to sobie matiza nie kupi... Z tego logiczny wniosek:
            kupię coś z wyższej półki używane, na pytanie czym jeździsz dumnie rzeknę
            mondeo czy coś tam (nie dodając iluletnie) i od razu sam/a wskoczę choćby na
            chwilę wyżej i się lepiej poczuję...
            A wracając do 'nowe/ nie nowe' nie doceniacie trochę elementu wygody. Kupiłam
            nowy, bo po prostu idziesz do wybranego salonu, zamawiasz, odbierasz, płacisz
            i z góry jesteś przekonany że auto jest w porządku (logicznie) A z używanym
            tyle korowodów (próbowałam i zrezygnowałam): szukasz, szukasz, sprawdzasz,
            oglądasz, nie dowierzasz sprzedającemu, w komisie na 100% wiesz że cię robią
            w ..., dalej szukasz, nie jesteś pewny itp. Oczywiście jak ktoś się dobrze zna
            na samochodach to problemów na pewno jest mniej, ale pewności nigdy sie nie
            ma. A w przypadku nowego wiadomo do kogo się zgłosić jak nie daj boże coś
            nawala. Wygoda ponad wszystko.
            Pozdrawiam.
            • Gość: Miky Re: ... IP: 158.66.116.* 30.01.02, 10:28
              Gość portalu: jako napisał(a):
              Wygoda ponad wszystko.
              > Pozdrawiam.
              Tak. Szczególnie wygoda dwumetrowca w cienko-cienko. Można. Tylko po co?
              Pozdrawiam
              • Gość: jako Re: ... IP: 217.98.97.* 30.01.02, 10:38
                masz rację, ale ja tego nie brałam pod uwagę bo rozmiarów jestem raczej
                standardowo-drobnych, więc nie dotyczy a i cienkocienko nie kupowałam. Pzdr.
                • Gość: Miky Re: ... IP: 158.66.116.* 30.01.02, 10:55
                  No właśnie:))) Bo z samochodami jest tak, że każdy oczekuje od nich czegoś
                  innego. Jednego "zaspokoi" jakiś maluch typu ibiza, inny POTRZEBUJE coś o kilka
                  numerów większego. Tylko po co od razu każdego kupującego dużą "używkę"
                  podejrzewać o dowartościowywanie się? Ach ci upraszczacze:(
                  Pozdrawiam
                  • Gość: jako Re: ... IP: 217.98.97.* 30.01.02, 11:10
                    Gość portalu: Miky napisał(a):

                    Tylko po co od razu każdego kupującego dużą "używkę"
                    > podejrzewać o dowartościowywanie się? Ach ci upraszczacze:(



                    no nie zawsze ale muszę ci powiedzieć że jak myslałam o używanym dla siebie to o
                    większym niż ten którym jeżdżę bo wydawało mi się że będę poważniej wyglądała i
                    bardziej profesjonalnie niż w rzeczywistości (bo jestem początkującym kierowcą)
                    ha.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: Miky Re: ... IP: 158.66.116.* 30.01.02, 11:14
                      Bez złośliwości: dla początkującego kierowcy najlepszy jest polonez (może być
                      nawet stary). Jak nauczysz się tym jeździć, żadna inna osbówka nie będzie
                      stanowić dla Ciebie problemu:))))) Powaga.
                      Pozdrawiam
                      • Gość: jako Re: ... IP: 217.98.97.* 30.01.02, 11:23
                        Gość portalu: Miky napisał(a):

                        > Bez złośliwości: dla początkującego kierowcy najlepszy jest polonez (może być
                        > nawet stary). Jak nauczysz się tym jeździć, żadna inna osbówka nie będzie
                        > stanowić dla Ciebie problemu:))))) Powaga.
                        > Pozdrawiam

                        zgadzam się w 100% bo jeździłam poldkiem swojego ojca i to rzeczywiście było dla
                        mnie jak z koszmaru szczególnie na początku
                        Myślałam nawet o używanym ale mąż nie chciał o tym słyszeć a poza tym miałam
                        obawy że jak coś tam zacznie stukać, pukać i zawodzić to nie będę wiedziała czy
                        to usterka czy tak ma być ;))
                        Pozdrawiam
          • Gość: Marcel Re: ... IP: *.reshall.umich.edu 30.01.02, 15:36
            Zwrocilem uwage na jeszcze jeden aspekt, to wszystko. Nie twierdze, ze kazdy kto
            kupuje uzywane a drozsze auto, czyni to tylko gwoli dowartosciowania.
    • Gość: zs Re: Nowe czy nie nowe? IP: 212.160.128.* 30.01.02, 12:19
      Moja opinia jest taka:w obecnej sytucji jest mnie śtać na na zakup samochodu
      nowego i odsprzedaży go po 3-4 latach użytkowania.Moje zainteresowania
      koncentrują się w samochodach klasy tz.średniej i SUV,silniko ok.2 litrów
      min.130 KM i dość bogate wyposażenie.Lubię samochody niemałe choć jeżdzimy
      przeważnie w dwie osoby i "wozimy"dużo powietrza.Nie wybieram samochodu stricte
      ze względów praktycznych ,a raczej z estetycznych.
      Z pow.względów nie myslę o kalkulowaniu i zakupie czgoś używanego.
      Moje pieniądze,moja strata,a radość z nowego pojazdu wielka.
      Jak kiedyś będę zmuszony kupić używany,będzie bolało
      • Gość: Miky Re: Nowe czy nie nowe? IP: 158.66.116.* 30.01.02, 12:33
        I o to chodzi! Twój wybór i niech nikt nikogo do niczego nie zmusza.
        Pozdrawiam
        • ssaczek Re: Nowe czy nie nowe? 31.01.02, 23:29
          za tą kasę możesz mieć:
          -10 czteroletnich Fiatów 126
          -15 piętnastoletnich Polonezów
          -40 dwudziestoletnich Fiatów 125
          -400 Trabantów 601
          Wybór należy do Ciebie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka