Dodaj do ulubionych

kto winny?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 09:54
Podjeżdżam do skrzyżowania. Jestem na drodze podporządkowanej. Jadę prosto.
Mam znak ustąp, więc zatrzymuję się i oceniam sytuację. Na przeciwko też stoi
samochód - skręca w lewo. Po prawej pusto, po lewej pusto. Ruszam i ...
BUUUM. Walę w ten skręcajacy w lewo samochód. Dokładnie podkątem prostym w
drzwi pasażera. Kto winny?
Obserwuj wątek
    • staruch5 Re: kto winny? 11.12.03, 09:58
      jezeli to "zwyczajne" skryzowanie, to nie bylas winna - gosc z przeciwka tez
      byla na podporzadkowanej i w tej sytuacji powinien byl Ci ustapic.
      Natomiast jezeli zapomnialas dodac, ze pod Twoim trojkatem byla tablica
      objasniajaca, ze to jest niezwyczajne skrzyzowanie i ten z przeciwka jest na
      glownej, to wtedy nie mialas pierwszentswa i to jest Twoja wina.Pzdr.
    • emes-nju Re: kto winny? 11.12.03, 10:01
      Jezeli ten drugi samochod byl tez na drodze podporzadkowanej, to ten klient
      zajechal Ci droge - jego wina. W momencie rozpoczecia skretu mial Cie po prawej
      stronie i powinien ustapic. Klopot bedzie jezeli na tym skrzyzowaniu droga z
      pierwszenstwem skrecala i gostek, ktorego rozjechalas jechal z drogi z
      pierwszenstwem.

      Sprawdz i powodzenia.
      • Gość: etam Re: kto winny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 12:09
        emes-nju napisał:

        > Jezeli ten drugi samochod byl tez na drodze podporzadkowanej, to ten klient
        > zajechal Ci droge - jego wina. W momencie rozpoczecia skretu mial Cie po
        > prawej stronie i powinien ustapic.

        Nie daltego że " W momencie rozpoczecia skretu mial Cie po prawej..."
        a dlatego ,że skręcający w lewo ustępuje pierszeństwa jadącemu prosto na
        skrzyżowaniach równorzędnych
        • emes-nju Re: kto winny? 12.12.03, 16:13
          Gość portalu: etam napisał(a):

          > emes-nju napisał:
          >
          > > Jezeli ten drugi samochod byl tez na drodze podporzadkowanej, to ten klien
          > t
          > > zajechal Ci droge - jego wina. W momencie rozpoczecia skretu mial Cie po
          > > prawej stronie i powinien ustapic.
          >
          > Nie daltego że " W momencie rozpoczecia skretu mial Cie po prawej..."
          > a dlatego ,że skręcający w lewo ustępuje pierszeństwa jadącemu prosto na
          > skrzyżowaniach równorzędnych


          Wlasnie dlatego, ze jest po lewej stronie tego jadacego prosto - to ma sens
          jezeli cala akcja rozgrywa sie na np. dwujezdniowce.
          • Gość: wredny Re: kto winny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 23:56
            emes-nju napisał:

            > Wlasnie dlatego, ze jest po lewej stronie tego jadacego prosto - to ma sens
            > jezeli cala akcja rozgrywa sie na np. dwujezdniowce.

            g...o prawda
            moze tak bo sil na wyjasnianie oczywistosci brak.
    • Gość: Gosia Re: kto winny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 10:08
      Zwykłe skrzyżowanie. Facet też był na podporządkowanej. Ewidentnie skręcał w
      lewo, co zreszta potwierdził przy policji. Niech mi ktoś racjonalnie wytłumaczy
      czemu zostałam uznana winną? Słowa policjanta: samochód w który pani uderzyła
      już był w całości na drodze z pierwszeństwem. Kurde ale przeciez był na moim
      torze jazdy! Nic nie rozumiem.
      • Gość: Niknejm Re: kto winny? IP: 5.5R1D* / *.pg.com 11.12.03, 10:21
        Gość portalu: Gosia napisał(a):

        > Zwykłe skrzyżowanie. Facet też był na podporządkowanej. Ewidentnie skręcał w
        > lewo, co zreszta potwierdził przy policji. Niech mi ktoś racjonalnie
        > wytłumaczy
        > czemu zostałam uznana winną? Słowa policjanta: samochód w który pani uderzyła
        > już był w całości na drodze z pierwszeństwem. Kurde ale przeciez był na moim
        > torze jazdy! Nic nie rozumiem.

        A ja rozumiem. Gość w którego walnęłaś:
        1. Był policjantem.
        2. Posmarował niebieskich.
        Jedno albo drugie :-) Innej możliwości nie widzę.
        Jeśli nie przyjęłaś mandatu, wygrasz sprawę w sądzie.

        Pzdr
        Niknejm


        • Gość: gosia Re: kto winny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 10:27
          policjantem raczej nie był :)nie widzłam żeby smarował. Poważnie. Policjanci
          byli bardzo uprzejmi, medytowali dość długo, wreszcie orzekli że moja wina.
          A ja głupia byłam bo mandat wzięłam. To był mój pierwszy wypadek w zyciu i szok
          niezły.
          • Gość: Niknejm Re: kto winny? IP: 5.5R1D* / *.pg.com 11.12.03, 10:46
            Zatem znalazła sie możliwość numer 3... Trafiłaś na policjanta po lobotomii...
            A myślałem, że dowcipy o policjantach (jak ten o sadzeniu drzew korzeniami do
            góry) to kompletna bzdura ;-))

            Pzdr
            Niknejm
      • mejson.e5 Winny polcjant! 11.12.03, 10:23
        Jeśli nie wcelowałaś świadomie w samochód stojący prawym bokiem w Twoją stronę
        mogąc uniknąć kolizji, a po prostu ruszyliście razem i facet ci nie ustąpił, to
        nie ma w tym Twojej winy.
        Policjant pieprzy, za przeproszeniem, głupoty, bo pierwszeństwo ustala się
        przed skrzyżowaniem a nie na skrzyżowaniu. Nikt nie nabiera praw do
        pierwszeństwa ładując się na droge z pierwszeństwem.
        Wyjątkiem jest rondo z pierwszeństwem, gdzie po wjechaniu na karuzelę,
        znajdujesz się na drodze z pierwszeństwem.
        Mam nadzieję, że mandatu nie przyjęłaś, więc policjant będzie rżnął głupa w
        sądzie grodzkim?

        Pozdrawiam,
        Mejson
      • remo29 Re: kto winny? 11.12.03, 10:24
        [...]
        > czemu zostałam uznana winną? Słowa policjanta: samochód w który pani uderzyła
        > już był w całości na drodze z pierwszeństwem. Kurde ale przeciez był na moim
        > torze jazdy! Nic nie rozumiem.

        Ale jeśli wykonał swój manewr szybciej i rzeczywiście znalazł się tam gdzie
        mówi policjant (a twoje uderzenie idealnie w bok to potwierdza), to niestety
        twoja wina. Zbierałaś się za wolno i coś mi się zdaje, że liczyłaś na to że
        gość na ciebie poczeka...
        • staruch5 Re: kto winny? 11.12.03, 10:32
          remo29
          • remo29 Re: kto winny? 11.12.03, 11:01
            > remo29
        • Gość: gosia Re: kto winny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 10:43
          Zbierałaś się za wolno i coś mi się zdaje, że liczyłaś na to że
          > gość na ciebie poczeka...

          Remo, to nie tak. Napisałam wczesniej że z prawej było pusto, miałam na mysli
          lukę bo tak naprawdę nadjeżdzała nyska, ale dość wolno. Szybko oceniłam
          sytuację i ruszyłam. Myślę że właśnie to ze szybko ruszyłam zdecydowało. Facet
          pewnie myslał że tę nyskę przeczekam i sie zmieści przede mną.
          Fakt walnęłam go prostopadle, dokładnie w przednie drzwi. Problem w tym że
          skrzyżowanie było leciutko po skosie. Trudno to wytłumaczyć bez rysowania :)
          Jak na mój gust facet musiał ściąć zakręt, bo nie zdążyłby wykonać prawidłwego
          skrętu w tak krótkim czasie. I faktycznie ten samochód w momencie wypadku był
          już na drodze z pierszeństwem, ale to nadal było na skrzyżowaniu i oczywiście
          na moim torze jazdy.
          • ka_27 kto winny? 11.12.03, 10:52
            W tym, opisanym przez Gosię przypadku, obowiązkiem skręcającego w lewo z drogi
            podporzadkowanej jest PRZEPUSZCZENIE wszytskich tych, którzy jadą z
            przeciwległego kierunku na wprost. A jeżeli skręcił piewrwszy, to oznacza, że
            WYMUSIŁ pierwszeństwo.
            • mejson.e5 Jest winny! 11.12.03, 11:00
              Potwierdzam - gość wymusił, nalezy mu się mandat za wymuszenie i za kolizję

              Mejson
        • Gość: etam Re: kto winny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 12:17
          remo29 napisał:

          > [...]
          > > czemu zostałam uznana winną? Słowa policjanta: samochód w który pani uderz
          > yła
          > > już był w całości na drodze z pierwszeństwem. Kurde ale przeciez był na mo
          > im
          > > torze jazdy! Nic nie rozumiem.
          >
          > Ale jeśli wykonał swój manewr szybciej i rzeczywiście znalazł się tam gdzie
          > mówi policjant (a twoje uderzenie idealnie w bok to potwierdza), to niestety
          > twoja wina. Zbierałaś się za wolno i coś mi się zdaje, że liczyłaś na to że
          > gość na ciebie poczeka...

          Piepszycie wszyscy jak ten policjant
          " samochód w który pani uderzyła już był w całości na drodze z
          pierwszeństwem. "
          gdyby był 40% to wina jest jak 40 / 60
          a 50% to po równo ????????????????????
    • kelo Re: kto winny? 11.12.03, 10:10
      A czy pod znakiem była kwadratowa tablica z rozrysowanym układem
      pierwszeństwa . Jeżeli gość był na szerokiej linii to mówi się trudno i trza
      wyciągnąć parę groszy.
    • Gość: Odin Re: kto winny? IP: *.telia.com 11.12.03, 11:05
      Kierowca tego auta ktore pierwsze wjechalo na droge z pierszenstwem przejazdu-
      mial pierwszenstwo,sam fakt ze skrecal w lewo i zajezdzal droge temu z prawej ,-
      jest bez znaczenia. Pzdr.
      • Gość: Niknejm Re: kto winny? IP: 5.5R1D* / *.pg.com 11.12.03, 11:11
        Gość portalu: Odin napisał(a):

        > Kierowca tego auta ktore pierwsze wjechalo na droge z pierszenstwem przejazdu-
        > mial pierwszenstwo,sam fakt ze skrecal w lewo i zajezdzal droge temu z
        > prawej ,
        > jest bez znaczenia.

        Odin, zlituj się, nie opowiadaj głupot. Prowadziłoby to do sytuacji 'kto
        pierwszy ten lepszy'.

        Pzdr
        Niknejm
      • Gość: Gosia Re: kto winny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 11:32
        Gość portalu: Odin napisał(a):

        > Kierowca tego auta ktore pierwsze wjechalo na droge z pierszenstwem przejazdu-
        > mial pierwszenstwo,sam fakt ze skrecal w lewo i zajezdzal droge temu z
        prawej ,
        > -
        > jest bez znaczenia. Pzdr.


        Domyslam się że policjanci wyszli z takiego założenia jak Odin. Czy jest to
        gdzieś prawnie uregulowane?

        • ka_27 kto winny? 11.12.03, 11:35
          W Kodeksie Ruchu Drogowego ... :-)
          • Gość: gosia Re: kto winny? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 12:22
            ka_27 napisał:

            > W Kodeksie Ruchu Drogowego ... :-)

            No, domyślam się że nie na tablicach Hammurabiegio :-)
            Chodziło mi o konkretny przepis
            • Gość: tac Re: kto winny? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.03, 13:15
              Polecam lekturę Dz.Ust.nr170 z 12.10.2002 o definicji drogi z pierwszeństwem i
              podporządkowanej - wynika z niej, że to na jakiej drodze jestesmy zależy od
              drogi, któą zbliżamy się do skrzyżowania.
              Dobrze wiedzieć:
              "Znak A-7 "ustąp pierwszeństwa" ostrzega o skrzyżowaniu z drogą pierwszeństwem.
              Znak A-7 znajdujący się w obrębie skrzyżowania dotyczy tylko najbliższej
              jezdni, przed którą został umieszczony."

              Jesli to nie była droga dwujezdniowa i nie było innych oznakowań to należało
              stosować ogólną zasadę pierwszeństwa zawartą w art.25 prawa o ruchu drogowym.
              Mandat można było otrzymać za niezachowanie szczególnej ostrożnosci.
              Czyli słuszny mandat przy posiadaniu pierwszeństwa.
      • mejson.e5 Gdzie jeździsz Odin? 11.12.03, 11:39
        Gość portalu: Odin napisał(a):

        > Kierowca tego auta ktore pierwsze wjechalo na droge z pierszenstwem przejazdu-
        > mial pierwszenstwo,sam fakt ze skrecal w lewo i zajezdzal droge temu z
        prawej ,
        > -
        > jest bez znaczenia. Pzdr.

        Muszę omijać skrzyzowania przez Ciebie forsowane.
        Samych rond życzę! :-)

        Mejson.
      • kelo Re: kto winny? 11.12.03, 12:43
        Gość portalu: Odin napisał(a):

        > Kierowca tego auta ktore pierwsze wjechalo na droge z pierszenstwem
        przejazdu-
        > mial pierwszenstwo,sam fakt ze skrecal w lewo i zajezdzal droge temu z
        prawej ,
        > -
        > jest bez znaczenia. Pzdr.
        ==================================
        Takich bredni już dawno nie słyszałem. Ale jakie genialne. Jeden artykuł KD.
        KTO PIERWSZY TEN LEPSZY.
        • Gość: Odin Re: kto winny? > kelo IP: *.telia.com 11.12.03, 16:44
          Byc moze ze brednie,nie ja jednak KD pisalem.
          Z chwila gdy juz skrecilismy i znajdujemy sie na drodze z pierw.ruchu-mamy
          takie pierwszenstwo,byc moze ze glupie ale tak dlugo az cos madrzejszego
          napisane nie zostanie trzeba sie dostosowac do istniejacych przepisow.
          35-c lat bez wypadku,bez mandatu .
          • Gość: Niknejm Re: kto winny? > Odin IP: 5.5R1D* / *.pg.com 11.12.03, 17:13
            Gość portalu: Odin napisał(a):

            > Byc moze ze brednie,nie ja jednak KD pisalem.
            > Z chwila gdy juz skrecilismy i znajdujemy sie na drodze z pierw.ruchu-mamy
            > takie pierwszenstwo,byc moze ze glupie ale tak dlugo az cos madrzejszego
            > napisane nie zostanie trzeba sie dostosowac do istniejacych przepisow.
            > 35-c lat bez wypadku,bez mandatu .

            Odin. To, na jakiej drodze sie znajdujesz (z pierwszeństwem lub bez) definiują
            reguły (znaki, pierwszeństo z prawej itp.) NA DOJEŹDZIE do skrzyżowania.

            Patrz KD, Odział 7, artykuł 25.1 (za www.kodeksdrogowy.pl):
            "Art. 25. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany
            zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi
            nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo - także jadącemu z
            kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo."

            Zwróć uwagę na fragment 'zbliżając sie do skrzyżowania'.

            To, że nie miałeś wypadku od 35 lat, świadczy chyba o Twoim nadzwyczajnym
            szczęściu :-)

            Pzdr
            Niknejm
          • Gość: etam Re: kto winny? > kelo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 18:15
            Gość portalu: Odin napisał(a):

            > Byc moze ze brednie,nie ja jednak KD pisalem.

            Nie pisales a nawet nie czytales KD

            > Z chwila gdy juz skrecilismy i znajdujemy sie na drodze z pierw.ruchu-mamy
            > takie pierwszenstwo,byc moze ze glupie ale tak dlugo az cos madrzejszego
            > napisane nie zostanie trzeba sie dostosowac do istniejacych przepisow.

            No nie - nastepny co wymysla prywatne przepisy
            Ten (Twoj)przepis nie moze byc "glupi" bo takiego przepisu nie ma!!!!!

            > 35-c lat bez wypadku,bez mandatu .

            Masz szczescie , mozesz grac w Tolotka ale jezdzic dalej nie radze
      • Gość: etam Re: kto winny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 18:04
        Gość portalu: Odin napisał(a)

        > Kierowca tego auta ktore pierwsze wjechalo na droge z pierszenstwem przejazdu-
        > mial pierwszenstwo,sam fakt ze skrecal w lewo i zajezdzal droge temu z
        prawej ,
        > -
        > jest bez znaczenia. Pzdr.

        To na powaznie ?????
        Moze bedziesz oglaszl ktora droga i o ktorej pojedziesz zebym sie nie znalazl z
        Toba rownoczesnie na skrzyzowaniu


    • Gość: TO JA Re: kto winny? IP: *.honeywell.com 11.12.03, 18:16
      Lekcja jazdy z moja corka. Dojezdzamy do drogi glownej ale tylko ja przecinamy,
      nie skrecamy. Na wszelki wypadek corka nie tylko zwalnia ale calkowicie staje.
      Z naprzeciwka tez stoi samochod ktory bedzie skrecal w lewo, dal kierunkowskaz.
      Mowie corce: mamy pierwszenstwo ale uwazaj, on moze sprobowac sie wcisnac przed
      nas. On rusza lekko wczesniej niz my. Rzeczywiscie zaczal skrecac. Corka nie
      hamuje, on skreca dalej i juz jest pod katem 90 stopni gdy uderzamy go w drzwi.
      Mowie do corki: Idz i go teraz przepros, bo go najechalas. Dupa z ciebie a nie
      kierowca.
    • Gość: artur.m Re: kto winny? IP: *.lcs.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.12.03, 18:45
      Jeżeli oboje poruszaliście się drogą o takim samym statusie (kierowca z
      naprzeciwka nie jechał np. drogą z pierwszeństwem skręcającą w lewo), to ten
      kierowca jako skręcający w lewo winien był ustąpić pierwszeństwa pojazdom
      jadącym prosto (a więc m.in. Tobie) oraz skręcającym w prawo.
      Nie ponosisz winy. To było ewidentne (podręcznikowe) wymuszenie pierwszeństwa
      przejazdu z jego strony.
      Propozycja wręczenia Tobie mandatu kwalifikuje policjanta do wszechstronnych
      badań jego stanu ... intelektualnego :)
      Pzdr
    • guest_of_honour A ja to widzę inaczej 11.12.03, 20:06
      Przeczytałem wszystkie posty, ale odpowiedź prawidłową znałem oczywiście
      wcześniej: Gosia miała pierwszeństwo. Nikt jednak z nas tam nie był, znamy
      jedynie sprawę z jej pktu widzenia, wobec tego widzę to tak:
      podjeżdzam do skrzyżowania, skręcam w lewo, wlecze się jakaś nyska, gdyby baba
      (sorry Gosia :) zdecydowała się jechać to oboje zdążymy. K..a długo tak będzie
      stała? Dobra jadę. Jak juz jestem na głównej obudziła się i z impetem wjeżdża
      mi w drzwi. Jak się nie mogła zdecydować to musiała widzieć jak skręcam i nagle
      odzywa się jej ambicja? Panowie tak było! jak byłem już na głównej to ta ci..a
      ładuje mi się w drzwi, a przecież i tak nie zdążyłaby przed nyską i stanęła na
      środku skrzyżowania. Dobra, niech się Pan uspokoi, damy jej mandat i po sprawie.
      Może się mylę, ale czy nie mogło to wyglądać właśnie tak?
      • Gość: TO JA Re: A ja to widzę inaczej IP: *.honeywell.com 11.12.03, 20:35
        Mnie tez korcilo zeby to opisac oczami tego drugiego kierowcy. Gosia
        prawdopodobnie mocno wiezyla w swoje pierwszenstwo i jak ruszala to nie
        patrzyla sie do przodu tylko w bok obserwujac samochod jadacy po glownej. Jak
        spojrzala do przodu to juz zobaczyla tylko te drzwi. W sadzie zadaliby jej
        pytanie co pani zrobila dla unikniecia kolizji i mialaby trudnosci z
        wytlumaczeniem dlaczego z hamowaniem czekala az drugi samochod byl do niej
        bokiem (90 stopni wg jej wlasnego opisu). Ona po prostu nie widziala ze on
        zaczal skrecac. Moj werdykt: 90% winy jego a 10 % Gosi. Co do policjantow to
        chcieli to podciagnac pod wjezdzanie na skrzyzowanie zanim inni uczestnicy je
        opuscili, ale kto to moze wiedziec.
        P.S. Co do mojego poprzedniego postu to na samym poczatku powiedzialem corce ze
        jak przod jej samochodu jest uszkodzony to znaczy ze to jej wina.
        • Gość: Gosia Re: A ja to widzę inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.03, 23:39
          TO JA
          Dokładnie tak było! :) Podjechałam do skrzyżowania, zarejestrowałam że
          samochód z naprzeciwka miga w lewo i w tym momencie przestał mnie interesować.
          Bardziej zajmowało mnie przecięcie głównej bo to droga krajowa i ruch jak
          diabli. A tu akurat prawie pusto było, tylko z prawej ta nyska. Wykorzystałam
          lukę i bach :)
          Masz rację, gdyby mnie zapytali co zrobiłam dla uniknięcia kolizji miałabym
          problem. Nie zdażyłam nawet zahamować. Ruszyłam z kopyta i wylądowałam na tym
          samochodzie. Ale znowu daleko nie pojechałam - może 2 - 3 metry.

          Co do wersji quest of honor (fajny nick) Wiesz, też próbowałam na to spojrzeć
          oczyma tego faceta. Rozkładałam sytuację na czynniki pierwsze :) I niestety nie
          potrafię go zrozumieć. Do jasnej cholery nie zapuszczałam korzeni na tym
          skrzyzowaniu, wręcz przeciwnie, zatrzymałam się na chwilę a może nawet wcale
          (tam nie ma znaku stop) Jeżdżę pewnie. Mam prawo jazdy od pięciu lat i
          wykorzystuję je na codzień w cudownych łódzkich korkach i żadne niezdecydowane
          manewry nie wchodziły w grę. Facet nie mógł też myśleć "o baba za kierownicą to
          nie ruszy" z prostego powodu: nie mógł widzieć kto jest kierowcą. Deszcz padał
          i to całkiem nieźle. Na pewno nie był w stanie odróżnić płci :)
          Jedyne co mi przychodzi na myśl to, to że szarżował. Przy badaniu alkometrem
          słyszałam jak tłumaczył policjantowi że jedno piwo wypił.

          Wygląda na to że miałam strasznego pecha i tyle.
          • Gość: TO JA Re: A ja to widzę inaczej IP: *.honeywell.com 11.12.03, 23:49
            Wydalo Cie te 90 stopni. Pozdrowienia z daleka.
          • Gość: wredny Re: A ja to widzę inaczej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 02:34
            Wciskasz kit i tyle.Co post to nowe okoliczności.
            Jeszcze się doczekamy plamy oleju na drodze i może UFO
          • Gość: etam Re: A ja to widzę inaczej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 02:44
            Gość portalu: Gosia napisał(a):

            >Po prawej pusto, po lewej pusto. Ruszam i ...
            ......
            >A tu akurat prawie pusto było, tylko z prawej ta nyska

            To jak było ??

    • Gość: marcinc3 od marcinaq IP: *.elblag.dialog.net.pl 11.12.03, 21:11
      brednie piszecie winny gosc skrecajacy powinien przepuscic jadacych prosto
      jezeli to takie zwyczajne skrzyrzowanie pies powinien ukarac tamtego a jezeli
      by poszlo do sadu bo zaden sie nie poczuwa byc moze ze sad by podzielil wine
      gdyby sad bylby obiektywny niezawisly i nie stroniczy a taki powinien byc co
      nie znaczy ze jest
      • patmate Re: od marcinaq 12.12.03, 00:07
        1 Przyjęłaś mandat=przyznałaś się do winy
        2 Kolejność przejazdu ustala się przed wjazdem na skrzyżowanie, czyli nie
        licząc nyski miałaś pierwszeństwo.Ewidentnie gość chciał przeskoczyć przed
        tobą, ale to jego wina.
        3 Trudno będzie to odkręcic, protokół podpisany przez uczestniczących w
        wypadku będzie ew. podstawą dla sądu, a już samo przyjęcie mandatu skutkuje
        wobec ubezpieczyciela przyznaniem się do winy.
        4 Może poradzić się prawnika?
    • Gość: wiesiek a moze.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.03, 01:43
      sluchajcie, a moze tamten zeznal policji, ze on jechal prosto, ulica z
      pierwszenstwem?! I dlatego przyznali mu racje, a bogu ducha winna baba ma teraz
      placic... Gosia dowiedz sie co tamten zeznal. Ilu ich bylo? jak wiecej niz
      jeden to cie moga zrobic w jajo, bo sobie beda swiadkowac nawzajem...
      • staruch5 Re: a moze.... 12.12.03, 11:10
        no walsnie, tez tak podejrzewam.
    • Gość: gosc Re: kto winny? IP: *.home.cgocable.net 12.12.03, 03:08
      Kto winny ?
      --------------------------
      Polskie oznakowanie drogi , na takich skrzyzowaniach umieszcza sie znaki STOP.
      • ka_27 kto winny? 12.12.03, 07:38
        Ludzie! Spokojnie! Przepis wyraźnie mówi o ustąpieniu pierwszeństwa jadącym z
        przeciwległego kierunku na wprost! Przepis nie mówi nic o tym, że
        można "przeskoczyć" wcześniej, gdy "wydaje" nam się, że samochód z naprzeciwka
        jedzie niemrawo ...
        Można wysnuć takie "wnioski" z "uczonych" wywodów niektórych "znawców" ruchu
        drogowego - jak mam silniejszy i szybszy wóz, to mogę przeskoczyć na czerownym,
        bo ten, co ma zielone jedzie tak niemrawo, zdąże przed tą cieżarówką, ....
        Facet po prostu wymusił pierwszeństwo ...
        • Gość: Odin Re: kto winny? IP: *.telia.com 12.12.03, 09:18
          Duzo tego,zapomnieliscie o czasie i umiejscowieniu auta skrecajacego w lewo, a
          wiec od poczatku ;1)z podp.skrecajacy w lewo ,2)wykonal manewr ,3)z prostymi
          kolami znajduje sie na drodze z pierw.przejz.4)ma pierwszenstwo przejazdu ,5)
          znajdujacy sie na przeciwleglej podporz.ma obowiazek przepuscic ruch na drodze
          z pierwszenstwem ruchu. 6)najwazniejsze:_policja zrobila wizje wypadku na mcu.
          ich orzeczenie jest dziwnie zgodne z moim,z oddali od "mojej krysztalowej kuli"
          czarownika,dziwne?,czy tez macie pewne niewielkie na szczescie braki w prawie
          drogowym?.
          Zaznaczam ze podane przezemnie zasady ruchu dotycza w calej Europie inkl. Turcji
          ,a wiec rowniez w Polsce. Pzdr.
          PS: przysiegam ze policaje nie dali mi lapowki by racje ich bronic.
          ________________________________________________________________________________
          • staruch5 Re: kto winny? 12.12.03, 09:25
            Gość portalu: Odin napisał(a):

            JEEEEEEEZUUUUUUUSSSSSS MARIA!!!!!

            Ty jestes uparty i groznY!
            Polecam Ci dorobienie sobie optycznego wskaznika wlaczajacego sie, kiedy kola
            Twojego samochodu zrownolegla sie z osia jezdni glownej, na ktora wjezdzasz
            przy lewoskrecie. Ten wskaznik, to powinno byc czerwone swiatlo z boku Twojego
            samochodu, zebysmy to widzieli!

            JEZUS MARIA!
            • ka_27 kto winny? 12.12.03, 09:29
              Samochód skręcający w lewo ZAWSZE musi ustąpić pierwszeństwa pojazdowi
              nadjeżdżającemu z przeciwka i jadącemu na wprost.
              • Gość: Odin Re: kto winny? > k_27 IP: *.telia.com 12.12.03, 11:06
                Jezeli A-skrecajacy w lewo byl b.blisko skrzyzowania a B-w znacznej odleglosci
                od tegoz, A-mial pierwszenstwo ,w chwili kolizji A -znajdowal sie juz na drg. z
                pierwszenstwem ruch,-policja wyszla z tego samego zalozenia.
                Jezeli A i B sa w tej samej od skrzyzowania odleglosci ; jada jednoczesnie z
                tym ze A po dijechaniu di srodka skrzyzowania staje i przepuszcza prosto
                jadacego B ,jezeli A juz wykonal manwr skretu,-dojezdzajacy B ma obowiazek
                umozliwic zaczety manewr A .Niestety tak jest bez wzgledu czy to sie komus
                podoba,czy tez nie . Pzdr.
                ________________________________________________________________________________
                • ka_27 kto winny? > Odin 12.12.03, 11:20
                  Bez komentarza :-P
          • mejson.e5 Psy 3 12.12.03, 09:49
            Gość portalu: Odin napisał(a):

            > Duzo tego,zapomnieliscie o czasie i umiejscowieniu auta skrecajacego w lewo,
            a
            > wiec od poczatku ;1)z podp.skrecajacy w lewo ,2)wykonal manewr ,3)z prostymi
            > kolami znajduje sie na drodze z pierw.przejz.4)ma pierwszenstwo przejazdu ,5)
            > znajdujacy sie na przeciwleglej podporz.ma obowiazek przepuscic ruch na
            drodze
            > z pierwszenstwem ruchu. 6)najwazniejsze:_policja zrobila wizje wypadku na
            mcu.
            > ich orzeczenie jest dziwnie zgodne z moim,z oddali od "mojej krysztalowej
            kuli"
            > czarownika,dziwne?,czy tez macie pewne niewielkie na szczescie braki w prawie
            > drogowym?.
            > Zaznaczam ze podane przezemnie zasady ruchu dotycza w calej Europie inkl.
            Turcj
            > i
            > ,a wiec rowniez w Polsce. Pzdr.
            > PS: przysiegam ze policaje nie dali mi lapowki by racje ich bronic.

            "Nie chce mi sie z Tobą rozmawiać."

            Mejson
            • Gość: Odin Re: Psy 3 > mejson.e5 IP: *.telia.com 12.12.03, 11:12
              Jezeli jestes pewien swej racji,zaproponuj Gosi by nie zaakceptowala mandatu,
              sprawa pujdzie do sadu ,przypuszczam ze jezeli Gosia przegra ,dolozysz z
              wlasnego portfela do kary ktora zaplacic bedzie musiala,do wyroku. Pzdr.
              ________________________________________________________________________________
              • mejson.e5 Ze starego portfela... 12.12.03, 11:54
                Gość portalu: Odin napisał(a):

                > Jezeli jestes pewien swej racji,zaproponuj Gosi by nie zaakceptowala mandatu,
                > sprawa pujdzie do sadu ,przypuszczam ze jezeli Gosia przegra ,dolozysz z
                > wlasnego portfela do kary ktora zaplacic bedzie musiala,do wyroku. Pzdr.

                Teraz to już chyba "po rybach" - Gosia chyba przyjęła mandat, więc juz niczego
                nie wywalczy.
                W sytuacji, gdybym był na miejscu i widział całe zdarzenie, a wyglądałoby tak,
                jak zrozumiałem z postu Gosi, że wyglądało, to na pewno doradzałbym jej, by nie
                przyjmowała mandatu, zebrała kontakty do swiadków i czekała na rozprawe w
                sądzie grodzkim. Co do portfela, to dla bliskiej osoby mógłbym poręczyć, dla
                obcej wyłozyłbym kasę tylko wtedy, gdybym się z kimś założył. ;-).
                Jeśli nie było jakichś ważnych faktów, o których nie wiemy, to sprawa jest
                oczywista.
                Pierwszeństwo określa się przed wjazdem na skrzyżowanie a nie na nim.
                W poprzedniej wersji kodeksu różnicowano jeszcze skręcającego w lewo od
                zawracającego - ten ostatni musiał przepućić WSZYSTKICH, niezależnie od
                pierwszeństwa "dojeżdżającego", ale teraz to zniesiono.

                Że bardzo często jest spotykane przekonanie o nabieraniu pierwszeństwa po
                wjechaniu na skrzyżowanie, szczególnie przy szerokich wielojezdniowych
                skrzyzowaniach, z pasami ruchu rozdzielonymi np. zielenią, to wszyscy wiemy.
                Przykładem są takie przekonujące posty, jak Twój. Ale, uwierz mi, były
                rozstrzygnięcia na podobny temat, między innymi w pismach motoryzacyjnych.

                Pozdrawiam i sprostuję: lubię rozmawiać :-)
                Mejson
              • Gość: Niknejm ODIN, przeczytaj to i postaraj się zrozumieć IP: 5.5R1D* / *.pg.com 12.12.03, 12:01
                Gość portalu: Odin napisał(a):

                > Jezeli jestes pewien swej racji,zaproponuj Gosi by nie zaakceptowala mandatu,
                > sprawa pujdzie do sadu ,przypuszczam ze jezeli Gosia przegra ,dolozysz z
                > wlasnego portfela do kary ktora zaplacic bedzie musiala,do wyroku.

                Odin, gość z którym sie stuknęła Gosia, wiedział juz przed skrzyżowaniem, że ma
                ja przepuścić (wynika to z artykułu KD, który cytowałem). Nie ma w KD
                zasady, 'kto pierwszy, ten lepszy'. Jeśli JESZCZE PRZED skrzyzowaniem gość
                wiedział że ma Gosię przepuścić (to wynika z KD), a zderzył się z nia, to nie
                ustąpił jej pierwszeństwa i tyle. JEST WINIEN. Nie ma żadnego wytłumaczenia -
                jeśli powie, że myslał, że zdąży (a nie zdążył) to wymusił pierwszeństwo. Jeśli
                powie, że musiał zatrzymac się nagle na środku (z przyczyn dowolnych), a potem
                Gosia mu przywaliła, to jest przynajmniej tez częściowo winny, bo wjechał na
                skrzyżowanie nie mając możliwości zjechania z niego. W żadnym przypadku nie ma
                możliwości całkowitej winy Gosi. Chyba, że facet nakłamał, że jechał cały czas
                drogą z pierwszeństwem. Wtedy bez świadków sprawy nie da się na pewno odkręcić.

                Natomiast Gosia przyjęła mandat, więc przyznała się do winy. Musiałaby
                skontaktować się z prawnikiem, aby to teraz odkręcić (jeśli w ogóle to teraz
                możliwe).

                Pzdr
                Niknejm
                • ka_27 ODIN, przeczytaj to i postaraj się zrozumieć 12.12.03, 12:05
                  Na szczęście, większość to rozumie i może dlatego nie ma tak wielu wypadków :-P
                • Gość: travel Re: ODIN, przeczytaj to i postaraj się zrozumieć IP: *.u.mcnet.pl 12.12.03, 13:00
                  Przyklad z KD wedlug Odina: jade sobie, nagle z prawego pasa wskakuje mi gosc,
                  zajezdza, nie zdazylem wychamowac i przywalilem mu w tyl. Facet dostal mandat,
                  ale rozumiem ze to pomylka policji, bo wina jest moja, jako ze w momencie
                  wypadku facet juz BYL CALYM SAMOCHODEM na moim pasie (i mial prosto kola :),
                  co znaczy ze nie zachowalem bezpiecznej odleglosci!

                  Odine czy jezdzisz zielonym lublinem i byles to ty? Czy tez jeszcze drugi taki
                  znawca jezdzi po polsce?
          • Gość: wredny Re: kto winny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 23:19
            Gość portalu: Odin napisał(a):

            > 1)z podp.skrecajacy w lewo ,2)wykonal manewr ,3)z prostymi
            > kolami znajduje sie na drodze z pierw.przejz.4)ma pierwszenstwo przejazdu ....

            Wiesz co ,juz nawet smiac sie nie da z tego co napisales tu i w innych Twoich
            postach na temat KD.
            Wez na wstrzymanie bo jak kogos przekonasz do "swoich" przepisow to bedzie
            tragedia.
            A swoja droga kazdy choc troche myslacy po przeczytaniu innych opinii (czytasz
            je czasem ?)moze je sprawdzic u innych jeszcze i w KD a nie upierac sie jak
            osiol.

            PS
            najfajniejsze jest to :
            > 3)z prostymi kolami znajduje sie na drodze z pierw.przejz.

            zacytuj ten paragraf z KD bo jakos nie moge go znalezc
            no i odpowiedz czy te kola musza byc dokladnie na prosto (czy jakas tolerancja
            jest dopuszczalna i kto i jak ma to mierzyc )zeby uznac ze ma wtedy
            pierwszenstwo przejazdu
    • greenblack Chwila, a co z Nysą? 12.12.03, 12:06
      Facet wymusił pierwszeństwo na Gosi, ale Gosia i facet wymysili pierwszeństwo
      na Nysie.
      • dgr Re: Chwila, a co z Nysą? 12.12.03, 12:42
        Gosia napisala przeciez ze nyska nadjezdzala z prawej sttrony (rozumiem ze jej)
        w kierunku skrzyzowania. Wiec skoro Gosia skrecala w prawa strone, nie
        przecinajac toru jazdy nyski, to jak mogla wymusic na niej piewrszenstwo ?
        • greenblack Re: Chwila, a co z Nysą? 12.12.03, 12:50
          Ja to zrozumiałem tak:


          a
          ]
          ------c
          ]
          b

          a - facet skręcający w lewo,
          b - Gosia
          c - Nysa

          Nysa ma pierwszeństwo przed wszystkimi. Skoro Gosia rozpoznała markę, to Nysa
          nie mogła być za daleko.
          • Gość: Odin Do Gosi IP: *.telia.com 12.12.03, 13:12
            Gosiu,teraz skoro juz zaplacilas,powiedz jak to bylo,bo sie nam dyskusja
            zarznela,jak daleko bylas od skrzyzowania gdy facet ktorego "rozjechalas" czy
            byl juz na skrzyzowaniu?,zrobil manewr i jechal w chwili kolizji prosto?.
            Nie chce mi sie wierzyc by przepisow tlumaczenie tak bardzo sie roznilo w
            roznych krajach europy,czy policaje robili wrazenie ze bardziej ufaja w
            opowiastke faceta?,jezeli tak to jest jednak mozliwosc zeby mandat
            odkrecic,bedzie troche nerwow i pieniedzy kosztowac,ale prawda musi zwyciezyc.
            Pzdr.
            ________________________________________________________________________________
            • Gość: Niknejm Re: Do Gosi IP: 5.5R1D* / *.pg.com 12.12.03, 13:36
              Gosia już wszystko dokłądnie opisała powyzej.
              Wjechali niemal równocześnie, gość myślał, że zdąży przed Gosią, a nie zdążył.
              Jest winien. I tyle.

              Tyle, że Gosia niepotrzebnie przyjęła mandat.

              Pzdr
              Niknejm
          • Gość: Może tak? Re: Chwila, a może tak? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.03, 14:10
            ...a ja to zrozumiałem tak:

            ] a [
            - - - - ------c
            ] b [

            a - facet skręcający w lewo,
            b - Gosia
            c - Nysa

            Wtedy zachodzi pytanie czy to jest jedno czy dwa skrzyżowania
            • Gość: Może tak? Re: Chwila, a może tak? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.03, 14:14
              ...a ja to zrozumiałem tak:

              ] a [
              - - - - ------c
              ------] b [

              a - facet skręcający w lewo,
              b - Gosia
              c - Nysa

              Wtedy zachodzi pytanie czy to jest jedno czy dwa skrzyżowania?
              {przeprawszam nie wyszło przesunięcie osiowe }
              • greenblack Re: Chwila, a może tak? 12.12.03, 15:10
                Jeśli byłyby to 2 skrzyżowania, to wtedy Gosia walnęła w bok samochodu
                poruszającego się po drodze z pierwszeństwem. Ewidentnie jej wina.
                • Gość: Odin Re: Chwila, a może tak? IP: *.telia.com 12.12.03, 15:50
                  W moich wypowiedziach sugerowalem sie tekstem Gosi :> uderzylam pod katem
                  prostym, to znaczy ze kierowca A zdazyl wykonac manewr, G:>w drzwi pasazera po
                  prawej,tzn. ze A zjezdzal juz z skrzyzowania,byl na prostej.Podpieram sie
                  wykresem powyzej,ale wasa w zastaw mojej prawdy(?) nie zastawie-nie widzialem
                  incydentu.Nie wiem jak w Polsce,ale w Szwecji mozna zaplacic mandat i puzniej
                  zasadzic jego uzasadnienie do sadu,druga sprawa ze nikt tego nie robi,-
                  kosztowalo by wiecej niz ew.zwyciestwo by smakowalo. Pzdr.
                  ________________________________________________________________________________
                  • staruch5 ile skrzyzowan 12.12.03, 16:46
                    Mowmy o skrzyzowaniu,a nie o skrzyzowaniach.

                    Na samym poczatku watku chcialem zadac pyatanie ,czy skrzyzowanie 2 drog
                    dwujezdniowych to 1, czy 4 skrzyzowania. I od odpowiedzi na to pytanie zalezy
                    reszta rozumowania. Jezeli 1, to rozumowanie Odina jest bledne, jezeli 4, to
                    nie.
                    Mysle, ze ta sprawa juz dawno jest rozwiazana, ale nie mam do niej linku.
                    Oto definicje skrzyzowania, drogi i jezdni.


                    "skrzyżowanie" - przecięcie się w jednym poziomie dróg mających jezdnię, ich
                    połączenie lub rozwidlenie, łącznie z powierzchniami utworzonymi przez takie
                    przecięcia, połączenia lub rozwidlenia; określenie to nie dotyczy przecięcia,
                    połączenia lub rozwidlenia drogi twardej z drogą gruntową lub stanowiącą dojazd
                    do obiektu znajdującego się przy drodze;

                    "droga" - wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika,
                    drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów
                    szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub
                    postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt;

                    "jezdnia" - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów; określenie to nie
                    dotyczy torowisk wydzielonych z jezdni;

                    Teraz jest problem (dla mnie) jezyka polskiego. W definicji drogi
                    slowo „jezdni” moze oznaczac i liczbe pojedyncza, i liczbe mnoga.
                    Skrzyzowanie, to przeciecie drog. W mysl tych definicji nie jest jednoznaczne,
                    czy droga ma jezdnie (l.poj.), czy jezdnie (l.mn.). Skadinad wiem, ze istnieje
                    pojecie drogi 2jezdniowej. Wiec mysle, ze droga skladac sie moze zarowno z
                    jednej, jak i 2 jezdni. Wowczas mamy do czynienia z JEDNYM (a nie z czterema)
                    skrzyzowaniem.
                    Prosze o komentarze znawcow kodeksu!Pzdr.
                    • Gość: Odin Re: ile skrzyzowan > Staruch 5 IP: *.telia.com 12.12.03, 16:57
                      Filozoficzne podejscie do sprawy,troche za trudne dla mnie,-droga to droga,
                      ilosc pasow nie powinna miec znaczenia w przypadku ktory dyskutujemy ,ale
                      moge sie mylic.
                      Napiszcie czy jest w Polsce mozliwe zaskarzenie zaplaconego mandatu?,moze mnie
                      sie to przydac w nastepnej podrozy do kraju. Pzdr.
                      ________________________________________________________________________________
                      • Gość: Kompressor Re: ile skrzyzowan > Staruch 5 IP: *.lodz.dialog.net.pl 12.12.03, 17:50
                        pewnie napisal to ktos juz wielokrotnie ale pozwole sie nie zgodzic z Odinem,
                        nie moze byc taka sytuacja ze ktos juz wjechal na droge z pierwszenstwem ze
                        skrzyzowania calkowicie ( ma wyprostowane kola, etc ) i wtedy juz jest bez
                        winy...to byloby bez sensu, prawo musi dzialac logicznie i jasno i zostawiac
                        minimum niedomowien i sznas na kretactwo...gdyby tak bylo to polowa kraska na
                        drodze konczylaby sie w sadzie bo kadzy by twierdzil ze on ju mial
                        wyprostowane kola, wyprosytowana kierownice, inny powie ze on byl dopiero w 2/3
                        albo 1/3 na drodze glownej itp itd....glupota
                        • staruch5 Re: ile skrzyzowan > Staruch 5 12.12.03, 17:55
                          no wlasnie. Dlatego zaproponowalem mu ten sygnalizator na samochodzie.Zeby nie
                          bylo watpliwosci :-)))
                    • guest_of_honour wkradł się mały błąd ort :) 12.12.03, 20:17
                      w l.poj. piszemy jezdniĘ, a l.mn. jezdniE.
                      wracając do tematu:
                      Droga 2jezdniowa to droga na której jezdnie (jedna dla jednego kierunku ruchu
                      druga dla drugiego) są oddzielone od siebie np. pasem zieleni. Dla zobrazowania:
                      na mapie pokazana jako jedna nitka, a w rzeczywistości mamy osobne jezdnie w
                      obszarze jednej drogi.

                      Do Odina: ile kosztowało Cię kupienie prawka? ;/
                      • Gość: wredny Re: wkradł się mały błąd ort :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 23:50
                        guest_of_honour napisał:

                        > Do Odina: ile kosztowało Cię kupienie prawka?

                        Ja odpowiem za niego.
                        Sa dwie mozliwosci
                        1.nie za duzo jezeli nie stawial zadnych warunkow
                        2.b.duuuuuuuuzo jezeli ten u ktorego "zalatwial" prawko uzaleznia cene (mimo
                        wsztstko) od wiedzy i umiejetnosci przyszlego kierowcy
                      • staruch5 Re: wkradł się mały błąd ort :) 13.12.03, 10:27
                        mnie chodzilo o fragment definicji kodeksowej drogi!
                        "droga - wydzielony pas terenu składający się z jezdni..."

                        i tu jest ta dwuznacznosc (jezyka poleksiego), ktora staralem sie wyjasnic
                        piszac o drodze 2jezdniowej. Nie musiales mi tlumaczyc - ja dobrze wiem, co to
                        jest droga dwujezdniowa.

                        Ja jestem przekonany, ze skrzyzowanie z droga dwujezdniowa to JEDNO
                        skrzyzowanie i skrecajac w lewo (z podporzadkowanej) nie nabywa sie praw
                        pierwszenstwa, ale Odin - i pewnie nie on jeden - uwaza inaczej.

                        A w przypadku Gosi to i tak nie ma zadnego znaczenia, bo tam nie bylo mowy o
                        2jezdniowce.Pzdr.
      • Gość: etam Re: Chwila, a co z Nysą? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.12.03, 23:36
        greenblack napisał:

        > Facet wymusił pierwszeństwo na Gosi, ale Gosia i facet wymysili pierwszeństwo
        > na Nysie.

        Pewnie ze kolejnosc przejazdu byla taka jak piszesz
        1 nysa
        2 Gosia
        3 facet z ktorym sie zderzyla

        ale nie ma danych ze Gosia wymusila pierwszenstwo na Nysie a jezeli nie to
        mogla jechac - miala znak "ustap.." a nie STOP

        pozdrawiam
    • Gość: TO JA Re: kto winny? IP: *.honeywell.com 13.12.03, 00:03
      Gosia napisala ze facet byl z naprzeciwka ale on byl niezle przesuniety w Gosi
      lewo, o szerokosc pasa zieleni a z cala pewnoscia o odleglosc nie mniejsza niz
      promien jego skretu w lewo. To potwierdza teorie dwoch jezdni, dwoch
      skrzyzowan, jego pierwszenstwa, racji policjantow, calkowitej winy Gosi i racji
      Odina. Co do tego ostatniego, musialbym przejrzec jego wypowiedzi a juz mi sie
      nie chce. Gosia, to jak to bylo w koncu?
      • Gość: wredny Re: kto winny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 00:42
        Gość portalu: TO JA napisał(a):

        > Gosia napisala ze facet byl z naprzeciwka ale on byl niezle przesuniety w
        Gosi
        > lewo, o szerokosc pasa zieleni a z cala pewnoscia o odleglosc nie mniejsza
        niz
        > promien jego skretu w lewo.

        Ty Sherlock a moze byl przesuniety "w Gosi lewo-skos" o "srednice jego skretu w
        lewo" + pas zieleni 25 cm.
        Mysle ze i to rozgryziesz

        • Gość: TO JA Re: kto winny? IP: *.lsanca1.dsl-verizon.net 13.12.03, 02:10
          Elementarne, Watsonie.
          Skrzyzowanie nie bylo w ksztalcie znaku plus tylko w ksztalcie litery H z ta
          pozioma poprzeczka majaca pierwszenstwo. Gosia, czy mam racje?
          • Gość: wredny Re: kto winny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 02:15
            Gość portalu: TO JA napisał(a):

            > Elementarne, Watsonie.
            > Skrzyzowanie nie bylo w ksztalcie znaku plus tylko w ksztalcie litery H z ta
            > pozioma poprzeczka majaca pierwszenstwo.

            A z czego to wydedukowales , bo Gosia nic takiego nie pisala.
            • Gość: TO JA Re: kto winny? IP: *.lsanca1.dsl-verizon.net 13.12.03, 02:51
              Napisala, tylko nie bezposrednio. Postaw na stole dwa pudelka np. papierosow
              tak jak te dwa samochody w chwili zderzenia. Cos w todzaju litery T, pionowe
              pudelko to Gosia. Teraz powoli cofaj bieg wydarzen. Gosia odjezdza po prostej w
              dol do swojej pozycji wyjsciowej. A jak odjezdza (cofa sie w czasie) ten facet?
              Po luku niestety. Gdzie konczy sie ten luk? Naprzeciwko Gosi? Czy musze
              tlumaczyc wiecej? Pozdrowienia
              • Gość: Odin Re: kto winny? > TO JA IP: *.telia.com 13.12.03, 08:33
                Ja tez tak dwa pudelka posowalem,zanim zrobilem pierwszy wpis na tym temacie,
                przykro mi bardzo ale musze stwierdzic ze policaje mieli racje,zbyt lekko biora
                sobie niektorzy kierowcy prawo drogowe i zbyt czesto maja wlasna jego
                interpretacje. Tym moim prawem jazdy zainteresowanym :)) .. tak po znajomosci
                poszlo,szwagier egzaminator,ale twarda sztuka-musialem mu obiecac ze jezdzac
                rocznie min.25 000 km. nie zrobie wypadku przez conajmniej 40-i lat,35-c juz
                zaliczylem-bezwypadkowo/bezmandatowo,pozostalo jeszcze 5-c lat by dane
                przyzeczenie spelnic. Wiele na ten temat "racji" mieliscie,prosze mnie zle nie
                zrozumiec,ja tylko z troski o Was,unikajcie duzych metropoli w Europie,tam,
                jezdza tak jak ja Wam tutaj po czesci zasugerowalem.Drog Szerokich i bez
                drzewnych Wam Serdecznie Zycze . Pzdr.
                ________________________________________________________________________________
                • Gość: wredny Re: kto winny? > TO JA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 11:03
                  Gość portalu: Odin napisał(a):

                  > ....zbyt lekko
                  > biora sobie niektorzy kierowcy prawo drogowe i zbyt czesto maja wlasna jego
                  > interpretacje

                  piszesz miedzy innymi o sobie

                  > musialem mu obiecac ze jezdzac
                  > rocznie min.25 000 km. nie zrobie wypadku przez conajmniej 40-i lat,35-c juz
                  > zaliczylem-bezwypadkowo/bezmandatowo,pozostalo jeszcze 5-c lat by dane
                  > przyzeczenie spelnic.

                  hi hi
                  a jak nie spelnisz to co zrobi szwagier?
                  anuluje Ci to prawko ?
              • Gość: wredny Re: kto winny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 10:54
                Gość portalu: TO JA napisał(a):

                > Napisala, tylko nie bezposrednio.

                Wybacz ale nie napisala tego nawet posrednio i dlatego wyjasnianie sytuacji na
                podstawie domyslow nie ma sensu
                • Gość: TO JA Re: kto winny? IP: *.lsanca1.dsl-verizon.net 13.12.03, 17:17
                  Napisala o tym ze samochody byly pod katem prostym w chwili zderzenia, wiec
                  wszystkie racjonalne wnioski z tego co napisala sa posrednim rezultatem tego co
                  napisala. Musze to zdanie oprawic w ramki. U mnie dopiero rano. A ty jestes nie
                  tylko wredny ale i uparty.
                  • Gość: wredny Re: kto winny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 18:48
                    Gość portalu: TO JA napisał(a):

                    > Napisala o tym ze samochody byly pod katem prostym w chwili zderzenia, wiec
                    > wszystkie racjonalne wnioski z tego co napisala sa posrednim rezultatem tego
                    > co napisala.

                    Belkot intelektualny
                    Z tego pod jakim katem sie zderzyly umiesz wywnioskowac ich umiejscowienie
                    przed dojazdem do tego skrzyzowaniu i okreslic jego typ - pogratulowac logiki.

                    Naginasz fakty pod swoje teoryjki, lepiej przeczytaj co Gosia pisze :

                    >> Gosia :
                    >> Podjeżdżam do skrzyżowania. Jestem na drodze podporządkowanej. Jadę prosto.
                    >> Mam znak ustąp, więc zatrzymuję się i oceniam sytuację. Na przeciwko też
                    >> stoi samochód - skręca w lewo. Po prawej pusto, po lewej pusto.

                    >> Z W Y K Ł E (powtorze jeszcze raz ZWYKŁE) skrzyżowanie. Facet też był na
                    >> podporządkowanej. Ewidentnie skręcał w lewo, co zreszta potwierdził przy
                    >> policji.

                    Proste jak drut ale Ty musisz sie doszukiwac czegos tam jeszcze.

                    > A ty jestes nie tylko wredny ale i uparty.
                    Uparty to taki co ma inne zdanie niz TY ???

                    A co do mojego nicka - mozesz sie od...c ?

              • etom Re: kto winny? 13.12.03, 14:37
                > Napisala, tylko nie bezposrednio.

                Moze przeczytaj najpierw co napisala Gosia

                >> Gosia :
                >> Zwykłe skrzyżowanie.
                • Gość: TO JA Re: kto winny? IP: *.lsanca1.dsl-verizon.net 13.12.03, 17:30
                  Gosia byla juz raz przylapana na plataniu sie w zeznaniach bo powiedziala ze
                  bylo pusto a potem ze byl samochod z prawej, ta Nyska. Poniewaz Gosia zaraz na
                  poczatku napisala ze to bylo zwykle skrzyzowanie, skierowala sledztwo na
                  niewlasciwe tory. Wizja lokalna ujawnilaby ze droga podporzadkowana
                  rzeczywiscie jest jednojezdniowa ale w obrebie samego skrzyzowania pasy ruchu
                  sa rozdzielone (pasem zieleni?) bo tylko w ten sposob jest mozliwy skret tego
                  drugiego samochodu o 90 stopni po luku. Prawdopodobnie ten pas zieleni jest
                  waski i Gosia interpretuje to jako zwykle skrzyzowanie. Policjanci uznali to
                  jednak za litere H. Gosia, odezwij sie!
                  • Gość: Rozwazny ???!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 17:47

                    Gość portalu: TO JA napisał(a):

                    > Gosia byla juz raz przylapana na plataniu sie w zeznaniach bo powiedziala ze
                    > bylo pusto a potem ze byl samochod z prawej, ta Nyska. Poniewaz Gosia zaraz
                    na
                    > poczatku napisala ze to bylo zwykle skrzyzowanie, skierowala sledztwo na
                    > niewlasciwe tory. Wizja lokalna ujawnilaby ze droga podporzadkowana
                    > rzeczywiscie jest jednojezdniowa ale w obrebie samego skrzyzowania pasy ruchu
                    > sa rozdzielone (pasem zieleni?) bo tylko w ten sposob jest mozliwy skret tego
                    > drugiego samochodu o 90 stopni po luku. Prawdopodobnie ten pas zieleni jest
                    > waski i Gosia interpretuje to jako zwykle skrzyzowanie. Policjanci uznali to
                    > jednak za litere H. Gosia, odezwij sie!

                    Piszesz tak jakbys sie zgadzal z decyzja policjantow. Otoz uswiadom sobie, ze
                    nawet jezeli jest tak jak piszesz to gosia nadal ma pierwszenstwo przed tym
                    ktorego walnela! Pas zieleni (waski czy szeroki) nie ma znaczenia!!! Nawet
                    jezeli od strony gosi przezd skrzyzowaniem jest jedna jezdnia, a naprzeciwko
                    (tam skad jechal ten facet) - dwie jezdnie rozdzielone pasem zieleni. to nie ma
                    qrwa znaczenia, zrozum!!! Jezeli tamten skreca w lewo, a ona jedzie prosto - on
                    MUSI ja przepuscic!!!
                    • Gość: TO JA Re: ???!!! IP: *.lsanca1.dsl-verizon.net 13.12.03, 17:58
                      W Polsce chca zabierac prawo jazdy pijakom. Ja mysle ze to powinni zrobic na
                      koncu. Pozdrowienia.
                  • Gość: wredny Re: kto winny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 18:51
                    Chlopie wez na wstrzymanie bo sie calkowicie wyproznisz
                    Napisz wreszcie ze to ty brales udzial w tej kolizji albo nie mow za Gosie
    • Gość: Rozwazny Proponuje podsumowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 13:31
      Zakladajac, ze to nie jest prowokacja, Gosia istnieje naprawde, ma prawo jazdy
      oraz auto, a ponadto to, co napisala, nie snilo jej sie - na pewno wiemy, ze:
      - nie bylo to skrzyzowanie typu H (bo jechala prosto)
      - taqjemnicza nyska nie ma nic do rzeczy, bo nie w nia walnela i w ogole nie
      wystepuje w calej sprawie
      - nie ma znaczenia czy (i ktore) jezdnie sa rozdzielojne pasem zieleni czy nie -
      bo ten z naprzeciwka i tak ZAWSZE MUSI jej ustapic pierwszenstwa.
      Uwazam zatem, ze jedyne rozsadne rozwiazanie problemu jest takie, ze tamten
      uderzony (a moze bylo ich wiecej niz jeden - co dla nich jest jeszcze
      korzystniejsze) zeznal policji, ze on wcale nie skrecal, lecz jechal prosto
      ulica z pierwszenstwem, a Gosia wymusila pierwszenstwo i wjechala mu w bok.
      Samna Gosia prawdopodobnie nie zna przepisow, jest naiwna, mowi jak bylo i nie
      rozumie co tamci mowia. Skutek jest taki, ze za tzw. damski chuj (czyt.
      niewinnosc) zaplaci mandat i poniesie wszelki koszty wypadku.
      Takie jest ,moje zdanie - i ja sie z nim zgadzam.
      • staruch5 Re: Proponuje podsumowanie 13.12.03, 15:08
        tez tak myslalem. kilka postow wczesniej to napisalem za kims. Ale w liscie
        Gosi jest fragment:
        "Słowa policjanta: samochód w który pani uderzyła
        już był w całości na drodze z pierwszeństwem"

        Jezeli tak, to nie bardzo to pasuje do wersji klamania tamtego kierowcy.
      • Gość: TO JA Re: Proponuje podsumowanie IP: *.lsanca1.dsl-verizon.net 13.12.03, 17:10
        Wszystkie trzy punkty sa bledne: Po skrzyzowaniu typu H kazdy moze jechac
        prosto, Nyska to wazny elenent bo Gosia sie patrzyla na nia a nie na faceta w
        ktorego walnela, ten z naprzeciwka musi jej ustapic pierwszenstwa na
        skrzyzowaniu typu plus a nie typu H.
        • Gość: Rozwazny Re: Proponuje podsumowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 17:25
          Qrwa, blagam, przestancie!!! W takiej sytuacji facet MUSIAL jej ustapic na
          kazdym rodzaju srzyzowania! No chyba ze znaki mowily o lamanym pierwszenstwie
          (ale pisakla, ze NIE!).
          Piszac H mialem na mysli, ze jej droga konczyla sie w poprzecznej z
          pierwszenstwem, a tamten wyjezdzal z zupelnie innej ulicy, lekko przesunietej w
          lewo wzgledem tej, ktora ona jechala!
          Nadal upieram sie ze nyska nie ma znaczenia, bo co z tego, ze patrzyla na nia?!
          przeczuiez winna jest i ma odpowiadac za walniecie kogos innego. Przecuiez to
          niemozliwe, ze jej wina zmienialaby sie w zaleznosci od tego czy patrzyla na
          nyske czy nie! W dodatku majac pierwszenstwo! (przed tym kogo walnela, nie
          przed nyska).
          Dopiero teraz dojrzalem za to, ze napisala, ze tamten przyznal sie w obecnoscin
          policji, ze skrecal w lewo. I jeszcze te slowa policjanta, ze tamten kolami byl
          juz na drodze z pierwszenstwem... No to juz kompletnie nic nie rozumiem! Albo
          policjant jest po prostu ignorantem i sprawa jest ewuidentnuie do wygrania w
          sadzie, albo podejrzewam tez, ze to jednak skrzyzowanie z lamanym
          pierwszenstwem (od strony gosi z prawej ulicy skreca w uklice z ktorej tamten
          wyjezdzal - czyli rzeczywiscie jej wina) - a ona to zrozumiala dopiero po
          awanturach tu na fforum i dlatego tez zreszta od dluzszego czasu sie nie
          odzywa, bo sie wstydzi... No chyba ze juz ja zamkneli :-)

        • zbychuro Re: Proponuje podsumowanie 13.12.03, 17:42
          tyle czasu na tak proste zdarzenie .Wiekszosc ma racje ale przez paru upartych
          typkow vide odin sa wypadki i gina ludzie .Zabralbym mu DOZYWOTNIO prawo
          jazdy .Nie zna KARDYNALNEJ!!!!!!!!zasady .Pierszenstwo ustala sie zawsze PRZED
          SKRZYZOWANIEM pzdr zb
    • Gość: Gosia Re: już jestem i wyjaśniam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 22:11
      -------------\------\
      --------------\------\
      ---------------\------\
      _________\A-----\_________________

      ___________-----X-________________
      -------------------\-----B\
      --------------------\-------\
      ---------------------\-------\
      ----------------------\-------\

      Na początku przepraszam za dłuższą nieobecność i dziękuję wszystkim za tak duży
      odzew.
      Ze względu na mnogość różnego rodzaju domniemywań wyjaśniam:
      1. To było JEDNO skrzyżowanie. Nie dwa, nie cztery, zadnych liter H, itp.
      2. Na mojej drodze był tylko i wyłącznie znak USTĄP, o taki jak pierwszy znak w
      poniższym linku:-)

      prawko.gery.pl/znaki.php?gen=ostrzeg
      3. Skrzyzowanie nie ma żadnych pasów zieleni. Jest niezbyt duże. Drogi: główna
      i podporządkowana są jednojezdniowe. Jak widać na załączonym obrazku (mam
      nadzieję że widać:) to zwyczajne skrzyzowanie. Jedyna anomalia polega na tym że
      droga podporządkowana przecina główną lekko po skosie.
      Przypominam :)
      Samochód A skręca w lewo
      Samochód B czyli ja, jadę prosto
      X to punkt kolizji

      4. Policjanci WIEDZIELI że samochód A skręcał w lewo (kierowca samochodu A sam
      to potwierdził). Mimo tej wiedzy uznali moją winę. Na moją prośbę o wyjaśnienie
      ich decyzji, usłyszałam że w momencie zderzenia samochód A w całości znajdował
      się na drodze z pierwszeństwem przejazdu, więc moja wina.

      5. Teraz o nysce :) Nie wspominałam o niej na początku bo uznałam że nie ma
      żadnego znaczenia. I nadal tak uważam. Nyska nie brała udziału w kolizji,
      pojechała sobie dalej i hula teraz pewnie gdzieś po świecie :)
      Wątek nyski pojawił się tylko w celu wyjasnienia moich reakcji na skrzyżowaniu.
      Przepraszam jeśli kogoś to zmyliło i jeśli ktoś uznał że "gubię się w
      zeznaniach" to też mi przykro.

      • etom Re: już jestem i wyjaśniam 13.12.03, 22:28
        > 4. Policjanci WIEDZIELI że samochód A skręcał w lewo (kierowca samochodu A
        > sam to potwierdził). Mimo tej wiedzy uznali moją winę. Na moją prośbę o
        > wyjaśnienie ich decyzji, usłyszałam że w momencie zderzenia samochód A w
        > całości znajdował się na drodze z pierwszeństwem przejazdu, więc moja wina.

        Aż się nie chce wierzyć ,że mogli tak stwierdzić.
        Broń nas Panie Boże od takich policjantów
    • Gość: TO JA A teraz prawdziwa Gosia niech cos napisze IP: *.lsanca1.dsl-verizon.net 13.12.03, 23:18
      Po prostu nie wierze.
      • Gość: Rozwazny Ja tez... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.03, 23:31
        szczerze mowiac - ja tez nie wierze. Nie rozumiem jak policjant mogl wydac taka
        decyzje... A moze ten walniety to byl jego znajomy albo zdazyl posmarowac...
        Gosia powinnas walczyc. isc do przelozonych tych policjantow, sadu, napisac
        maila, nie wiem. Sam mam niesamowita ochote w tym pogrzebac. A Mozesz mi podac
        miasto czy jakies inne szczegoly twojej sprawy?
        • Gość: TO JA Re: Ja tez... IP: *.lsanca1.dsl-verizon.net 13.12.03, 23:38
          To bardzo ciekawe bo wydawalo mi sie ze jastesmy antagonistami. Atmosfera sie
          zageszcza....bicie w bebenki... A teraz prawdziwa Gosia... O cholera, to budzik
          dzwoni.
      • Gość: wredny Re: A teraz prawdziwa Gosia niech cos napisze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.12.03, 23:50
        Gość portalu: TO JA napisał(a):

        > Po prostu nie wierze.

        Jasne bo szlag trafia Twoje wywody.
        Zreszta nawet gdyby sie ktos podszyl pod Gosie to i tak nic nie zmienia,bo
        fakty sa takie same.
        • Gość: Odin Do Gosi IP: *.telia.com 14.12.03, 08:54
          Powszechnie panuje przekonanie; ja mam znak "ustap" to znaczy yen z przeciwka
          tez taki znak ma,tak jest w wiekszosci przypadkow,lecz nie jest to regola.
          Gdybym ja spowodowal w moim kraju identyczny wypadek,-policja uznala by moja
          wylaczna wine,punktow nie mamy,mamy cos znacznie gorszego-po zaplaceniu mandatu
          sprawa idzie do sadu,tam decyduja na jak dlugo zabrac mi prawo
          jazdy,najczesciej 6-c mcy. ,jezeli prawo jazdy jest zatrzymane na caly rok-by
          je odzyskac trzeba isc do szkoly jazdy,zaliczyc cala teorie i przejechac przez
          sad zasadzona ilosc godzin z instruktorem-40-o min.lekcja kosztuje 300sek. tzn.
          150pzl.Dlatego wlasnie podobne wypadki nie zdarzaja kierowca trzezwym,zdarzaja
          sie najczesciej tym co przed policja uciekaja,nie sugeruje ze Ty jestes jedna z
          powyzszych osob,problem lezy w slepym przestrzeganiu przepisow drogowych i
          oczekiwaniu ze inni urzytkownicy tez slepo je przestrzegaja.A teraz tajemnica
          jak przejezdzic 35-c lat i 875 000 km. bez wypadku/bez mandatu ;-wyjezdzajac na
          publiczna droge trzeba sobie wmowic-jestem jadynym przewidujacym urzytkownikiem
          drog,-cala reszta jest nieprzewidywalnym tlumem idiotow za kierownica,nie
          wierze im-nawet gdy sygnalizuja skret w lewo nie oznacza ze prosto jechac beda
          (zaciol im sie migacz) lub zrobia skret w prawo.Pamietaj-jestes jedyna
          przewidujaca osoba w kolowym ruchu,nie liczysz na 100% nikomu,po tym wypadku
          bedziesz jezdzic bezwypadkowo do puznego wieku Twego-czego Ci szczerze zycze.
          Pzdr.
          ________________________________________________________________________________
          • Gość: wredny Re: Do Odina IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.03, 13:19
            Wreszcie sie zorientowalem-pomyliles watki ????
            • Gość: rob Do Odina IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.03, 14:36
              Prosimy na forum BEZPIECZEŃSTWO
              • hamsterek Re: Do Odina 15.12.03, 15:10
                Nieeee no gość se chiba z nas jajca robi. Przecież aż takim kretynem nie można
                się urodzić...
          • Gość: Gosia Re: jeszcze jedno pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.03, 10:03
            Wypowiedź andrusa mnie natchnęła :)
            Szczerze mówiąc całej sprawy nie zamierzałam odkręcać. Akurat wypadek miałam
            samochodem meża służbowym który ma ac i prawdopodobnie nie poniesiemy żadnych
            kosztów (tfu, tfu odpukać :), bo a nuż firma coś wymyśli)
            Zadałam pytanie na forum bo sprawa mnie męczy, a ilość wypowiedzi potwierdziła
            że z interpretacją policjantów coś jest nie w porządku. Dla własnego spokoju
            chciałam otrzymać racjonalne wyjaśnienie tej interpretacji. Z całym szacunkiem
            dla Odina jego rozumowanie nie przekonuje mnie do końca. (Odin dziękuję za
            życzenia)
            Czy są jakieś możliwości uzyskania dodatkowych wyjaśnień od policji? Nie
            dostałam żadnego protokołu z wypadku, nie wiem, nie pamiętam co tam napisali.
            Byłam bardzo zdenerwowana, jak pisałam wczesniej to był mój "pierwszy raz",
            głupstwo zrobiłam że mandat przyjęłam (nawiasem mówiąc policja nie
            poinformowała mnie dokładnie o możliwości nieprzyjęcia mandatu :) i teraz
            wychodzi na to że moja cała wiedza i doświadczenie drogowe nijak się ma do
            interpretacji policji. A gdyby tak pójść na komendę i poprosić o wyjaśnienia?
            • ka_27 jeszcze jedno pytanie 16.12.03, 10:25
              Masz pełne prawo do tego, żeby raz jeszcze zweryfikować niesłuszne stwierdzenie
              przez policjantów Twojej winy. Jeżeli pamiętasz ich nazwiska, nr służbowy, nr
              radiowozu i jeżeli im udowodnisz mylną interpretację zdarzenia, to spokojnie
              sie to odkręci.
              A zgodnie z prawem i w świetle obowiązujacych przepisów to kierujacy pojazdem
              skręcającym z przeciwległego kierunku w lewo wymusił na Tobie pierwszeństwo.
    • andrus7 Re: kto winny? 16.12.03, 03:38
      Witam wszystkich :) Piszecie o winie lub nie, Gosi a nikt nie odezwal sie w
      sprawie badania alkomatem !!! Uwazam, ze Gosia jest niewinna - facet ordynarnie
      wymusil pierwszenstwo - a dodatkowo byl "po piwku" !! Przeraza mnie tylko
      postawa policjantow !! Ciekawe, czy gdzies zapisali wynik tego badania !
      Pozdrawiam i zycze szerokich drog i gumowych drzew :)
      • Gość: Odin >rob wredny hamsterek IP: *.telia.com 16.12.03, 10:50
        Urazilem czyms Lodzian ?,kilka lat temu musialem o Lodz "zawadzic",sadzac po
        zachowaniu tamtejszych kierowcow,-Lodzka Policja powinna miec najwyzsze fundusze
        w Polsce,gdybym byl policjantem drogowym w Lodzi,-chcialbym pracowac na akord i
        na procent,kilka miesiecy takiej pracy z kazdego zrobi miljonera. ha ha

        A teraz do tematu; jezeli mandat byl nie sluszny to znaczy ze "prawo na lewo
        poszlo"-w Lodzi,policaje i ja nie maja racji. Pzdr.
        ________________________________________________________________________________
      • Gość: TO JA Re: kto winny? IP: *.honeywell.com 16.12.03, 19:46
        Gosi nie badali bo nie mieli co do niej podejrzen. Facet pewnie mial lekki
        chuch wiec go zbadali. Przyrzad albo w ogole nic nie zareagowal albo pokazal
        cos minimalnego i dopuszczalnego. Policjanci zachowali sie profesjonalnie czyli
        tak jak wymaga prawo i nic mu nie zrobili. A Ty bys chcial zeby go spalowali
        czy zeby podmienili probierz? Pozdrowienia
    • Gość: pioter Re: kto winny? IP: 80.51.88.* 16.12.03, 20:52
      Gosiu!
      W opisanym przez Ciebie przypadku jest to ewidentne wymuszenie na Tobie
      pierwszeństwa przejazdu przez skręcającego w lewo. Miał zakichany obowiązek
      przepuścić Cię, to dla każdego rozgarnietego choćby w 2% kierowcy jest jasne
      jak słońce. Jeśli policja uznała Twoja winę, to panowie w białych czapkach
      powinni pójść pasać krowy, a nie zajmować się porządkiem ruchu na drodze.
      Twoja wina byłaby tylko w jednym przypadku - gdyby ten skręcający w lewo stał
      tam już od minuty i ty nie patrząc na niego wjechałabyś na skrzyżowanie i
      przywaliła mu w te drzwi.
      Poza tym nawet jeśli się mizdrzyłaś się przed wjazdem widząc Ciebie powinien
      ten gamoń zastosować się do zasady ograniczonego zaufania - "No niby już
      skręcam i jestem na skrzyżowaniu, ale tam stoi samochód, będzie jechał na
      wprost, pomyśli że ma pierwszeństwo i ruszy, więc lepiej uważnie patrzę co
      robi".
      Co do Odina - modlę się, aby nie dane było mi spotkać się z tobą na drodze. U
      Falandysza terminowałeś czy co? Teoria o zdobyciu pierwszeństwa po skręcie w
      lewo jest podstawą do ponownego skierowania cię na kurs prawa jazdy (i to
      takiego na 100% realnego, a nie za 2 000 egzaminatorowi). Stary, ty nie kumasz
      podstaw kodeksu, to co z niuansami! Zapewne wg. ciebie jak ktoś najedzie mi na
      tył to moja wina, bo po co hamowałem (tym bardziej, jeśli najeżdzający na mnie
      jechał z kołami ustawionymi na wprost +-1,44 stopnia, szybciej ode mnie o
      23,64 km/h, zielonym samochodem typu sedan, a za 450 metrów był podjazd o
      średnim nachyleniu 2,5%). Jak się domyślam, na rondzie właczasz lewy
      kierunkowskaz, bo jedziesz w lewo, a zjeżdżając machasz ręką na wprost tak, by
      inni to dostrzegli przez twoją tylną szybę.
      A tak na serio - Odin, przyznaj się - jesteś jednym z policjantów, co byli
      wtedy na tym skrzyzowaniu?
      PS. Gosiu, jest szansa na ponowne rozpatrzenie sprawy - byłaś w szoku,
      zasugerowana opiniami pożal się Boże stróżów (?) prawa. Ale jest to droga
      sądowa i zasięgnij wcześniej opinii prawnika, jakie w grę wchodziłyby koszty -
      wtedy zdecydujesz, co robić.
      • Gość: wredny Re: kto winny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.03, 00:14
        Gość portalu: pioter napisał(a):

        > Jak się domyślam, na rondzie właczasz lewy
        > kierunkowskaz, bo jedziesz w lewo,...

        Oj nie takie to proste.

        Ja mysle ze jezeli po tym rondzie Odin jedzie ponizej 50 km/h to faktycznie
        wlacza lewy kierunkowskaz.

        Jezeli powyzej 50 km/h to wlacza prawy bo sila odsrodkowa jest na tyle duza ze
        kola musi skrecic w prawo o 10 stopni ( tak jak zuzlowcy)a kazdy kierowca wie
        ze sygnalizuje sie nie to gdzie sie jedzie ale gdzie skrecone sa kola.

        Natomiast tego jak sygnalizuje jazde z szybkoscia - dokladnie - 50 km/h nie
        potrafie sie domyslic , ale mam nadzieje ze Odin mi to wyjasni.



        • Gość: Odin Re: kto winny?... > Wredny Pioter IP: *.telia.com 17.12.03, 08:28
          ..,virtualnie nie mozna na 100% zdecydowac kto winny,nie bylismy tam,
          proponowalem Gosi kilka wpisow wczesniej by mandat zaskarzyla,zastanowcie sie
          jednak, gdy rowniez Sad Grodzki uzna wine Gosi,co wtedy powiecie?,ze
          przekupieni?,ze poszli po lini policji by wladzy nie zdeskredytowac.
          Dajecie mi duzo rad,zapewniam Was ze codziennie jestem (wielokrotnie)w
          takiej sytuacji w jakiej Gosia byla,-jezeli ten z przeciwka skrecajacy w lewo
          jest przed moim "grilem"-to go przepuszczam,codziennie jezdze w duzym miescie,
          gdzie aut tyle co ludziw Chinach (prawie)i jestem na polmetku czwartego
          deccenium bez wypadku,prawko od 1966roku,od 1970 "full card"-ABCDE+BUSS.
          Przestanmy ´gdybac`,namowmy Gosie by mandat zaskarzyla,-jezeli przegra ,zrobimy
          sciepke na jej koszta sadowe,przyjmujecie propozycje?. Pzdr.
          ________________________________________________________________________________
          • Gość: wredny Re: kto winny?... > Wredny Pioter IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.03, 16:08
            Gość portalu: Odin napisał(a):

            > ....zastanowcie sie
            > jednak, gdy rowniez Sad Grodzki uzna wine Gosi,co wtedy powiecie?,
            >
            > Przestanmy ´gdybac......

            To daj przyklad i zacznij od siebie :-)
          • guest_of_honour czy wystarczy czasu? 17.12.03, 17:54
            Każdy ma prawo do odwołania się od mandatu, ale o ile pamiętam jest na to 7 dni.
            Wątek ciągnie się już 6, tak więc nie zostało wiele czasu.
            Odin, co do Sądu, to nie musi być stronniczy aby nie anulowac mandatu, wystarczy
            że uzna, że policja była na miejscu i raczej mogli ocenić na gorąco sprawę
            lepiej niż po miesiącu na sucho nA sali sądowej. Po za tym będą musieli uznać
            błąd policjantów (i to dwóch) co w praktyce zdarza się rzadko. Obawiam się że
            mimo szarpaniny jest już po ptakach, trzeba było odmówic mandatu na miejscu.
            • Gość: Odin Re: czy wystarczy czasu? IP: *.telia.com 17.12.03, 19:23
              Sluszne spostrzezenie,nastepnym razem w Polsce bede o tym pamietal,wprawdzie
              jeszcze nie zaplacilem,ale jak mowia niektorzy,-bez mandatu to nie kierowca.
              My takich mozliwosci nie mamy,nie mozemy odmowic przyjecia mandatu,jezeli
              fizycznie ktos tego do reki przyjac nie zechce-spisza dane-mandat do komornika-
              na wszystkich compach jest sie notowany jako niewyplacalny dluznik,-zadnych
              kredytow przez 10-c lat sie nie otrzyma,zadnej karty platniczej itp.koniecznosci
              Kochani,gdyby Wam przyszlo na mysl autem do Szwecji na urlaub przyjechac-placcie
              mandaty od reki,-przyjmoja rowniez Visa i Master Card . Pzdr.
              ________________________________________________________________________________
              • Gość: TO JA Re: czy wystarczy czasu? IP: *.honeywell.com 17.12.03, 19:54
                Moje 3 grosze. W USA policjant daje nie mandat tylko cos co mozna nazwac
                wezwaniem do sadu w celu rozpatrzenia przez sedziego kto ma racje, policjant
                czy kierowca. To wezwanie jest obowiazek przyjac, przyjecie wcale nie oznacza
                przyznania sie do czegokolwiek. Po paru dniach poczta przychodzi propozycja
                zaplacenia kary i podaja ile to wyniesie jak ktos chce to zaplaci i po sprawie.
                Jak uwaza ze byl niewinny to idzie do sadu i ustala termin rozprawy na ktora ma
                przyjsc policjant, mozna przyprowadzic swiadkow, rysowac mapy itd, i czasami
                mozna wygrac. Mozna tez wygrac "walkowerem" jak policjant nie przyjdzie. Jednak
                sedzia najczesciej bierze strone policjanta. Mozna sie targowac o kare i wziac
                na raty. Pozdrowienia
              • guest_of_honour W Szwecji policja jest nieomylna? 18.12.03, 18:03
                a co jak nie zgadzasz się z policjantem? I tak musisz zapłacić? Jeśli nie masz
                obywatelstwa polskiego, to płacisz na miejscu bez dwóch zdań, albo zabiorą Ci
                paszport.
                > Kochani,gdyby Wam przyszlo na mysl autem do Szwecji na urlaub przyjechac-placci
                > e
                > mandaty od reki,-przyjmoja rowniez Visa i Master Card . Pzdr.

                hehe, nie potrzebny mi szwedzki kredyt :P
                • Gość: TO JA Re: W Szwecji policja jest nieomylna? IP: *.honeywell.com 18.12.03, 18:23
                  To juz kompletnie nie na temat, ale w Szwecji kiedys policja byla bardzo omylna
                  w stosunku do Polakow. Kiedys policja zabrala mi caly samochod i powiedzieli
                  zeby przyjechac po niego pomoca drogowa, zabrac go do warsztatu gdzie po
                  usunieciu jedenastu wad (jedna z nich byl brak hamulcow) moge pojechac na
                  inspekcje i dopiero wtedy bede mogl dalej jezdzic. Tego wieczoru poszedlem na
                  parking policji, stwierdziwszy ze kluczyki sa w stacyjce zapalilem go z pychu i
                  wyjechalem z szerokim usmiechem na gebie a policjant mi pomachal reka i tez sie
                  usmiechal. Szwecje zawsze milo wspominam. Pozdrowienia
                • Gość: Odin Re: W Szwecji policja jest nieomylna?>quest_of_hou IP: *.telia.com 18.12.03, 19:46
                  Nie ma mozliwosci mandatu odmowic,ale wszystkie sa kredytowe,do zaplacenia w
                  ciagu 30-tu dni-w tym czasie mozna mandat zaskarzyc,jezeli sad przyzna racje
                  kierowcy(co sie zdarza) mandat zostaje zwrucony z odsetkami.
                  Poza tym Szwedzcy policaje sa grzeczni,ok.1-go km. od kontroli w obu kierunkach
                  zawsze stoi tablica "Trafik Kontrol" (Kontrola Ruchu) zeby kierowcy zdazyli sie
                  wyluzowac i jechac jak Bog przykazal,nie ma "Chlopcow Radarowcow" co nagle z
                  krzakow wyskakuja,oprucz tego w kazdym Dzienniku Lokalnym i Lokalnym Radio
                  mozna wyczytac/posluchac gdzie jutro policaje stac beda z radarami,-to uspokaja
                  kierowcow,nie szaleja,wszystkie ostrzezenia sa prawdziwe na 100%,i dlatego to
                  dziala.
                  Turysci zagraniczni z poza EU musza placic przy drodze,dlatego "Visa" albo inna
                  karta jest konieczna,nie przyjmuja "Maestro",witamy na urlaub u nas. Pzdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka