38takatam
19.03.11, 20:30
Stworzyłam grupę.Zmierzyłam się z wszelkimi przeciwnościami...
Ale kiedy nadszedł czas żeby zebrać laury

dałam d...!
Na mitingu wśród znajomych,przyjaciół,partnera doświadczyłam napadu panicznego lęku
Nie odezwałam się ani słowem,choć miałam wiele do przekazania i podziękowanie...Kiedy była sugestia,żebym coś powiedziała...wybiegłam z sali dusząc sie od lęku.Poczułam się jak psychol (jestem nim wprawdzie).Nie raz wypowiadałam się i było ok....
Leki-abilify na to zwalam,albo na permazyne....
Ja tak nie chcę...
Co sobie pomyśleli moi znajomi...zachowałam się jak idiotka...
Jestem chora i z pewnymi ograniczeniami powinnam się pogodzić...ale...
Czy macie może jakiś sposób żeby opanować się i przemówić publicznie?
Przyjaciółka obchodzi 15-letnia abstynencję.Dzwoniła czy poprowadzę ten miting...Takie wyróżnienie,ale ja nie podołam-odmówiłam i czuje się jak kompletna debilka...


"Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."
Terri Cheney