estera25 21.08.07, 19:15 Dziewczyny mam pytanir do tych które gotują obrazy.Po co sie to robi, jaki jest tego efekt? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
emago1 Re: po co gotować 21.08.07, 20:05 W czasie gotowania haftów znikają wszelkie niedoprane ręcznie zabrudzenia, wyrównują się krzyżyki, mulina nabiera większego połysku. Szczególnie polecam pranie starych robótek - odzyskują swój urok. Odpowiedz Link
becia-b Re: po co gotować 23.08.07, 12:53 ....ja jeszcze nigdy nie gotowałam, czy nici nie zafarbują....? Odpowiedz Link
jasmin62 Re: po co gotować 23.08.07, 15:23 Ze względu na to że nie używam żadnych ołówków do znaczenia na kanwie , nigdy nie gotowałam, moczę w płynie potem przepieram w rękach i krochmalę ,prace są uprane, uprasowane na blaszkę i tylko oprawiać. Odpowiedz Link
anniamk Re: po co gotować 23.08.07, 13:03 też bym się bała gotować ze względu na "pusczanie" kolorów - główie czerwonego Odpowiedz Link
inna57 Re: po co gotować 23.08.07, 17:37 ja rysuję kratki spieralnym flamastrem, potem namaczam w wodzie z proszkiem (płynem) do prania białego na 6-10 godzin, naprasowuję na flizelinę z klejem i gotowe, tylko trzeba pamiętać żeby haftu nie wykręcać tylko wyciskać w ręczniku i prasować na wilgotno Odpowiedz Link
sylwiapop101 Re: po co gotować 23.08.07, 17:56 a jak to robi się z tą flizeliną .co ona daje? i gdzie taką z klejem kupujesz? Odpowiedz Link
idun Re: po co gotować 23.08.07, 18:45 Dziewczyny, bez obaw. Już niejedno gotowałam i też sie bałam o farbowanie kolorów, ale nic - jak dotąd - takiego nie miało miejsca, a uwielbiam kolorowe hafty. Gotuje się ok 10 minut więc nie jak zupę. W tym czasie należy jakąś łyżką poobkręcać robótkę w garze, by woda dostała sie wszędzie równomiernie. Oczywiście po gotowaniu uważnie, by się nie poparzyć, wyjmujemy haft i płuczemy pod bieżącą wodą (żeby woda z proszkiem poszła precz) i układamy to na ręczniku, którym opatulamy robótkę - dzięki temu woda zostanie odciągnięta z naszego materiału. Czekamy z kwadrans i możemy prasować robótkę (ja zaczynam od lewej strony). Gotowanie to same zalety, o których Jedna z Nas pisała wcześniej Fizelinę Z KLEJEM kupujemy w pasmanterii. Jest bardzo tania. Mając wyprasowany haft, przykładamy do niego fizelinę (klejem do robótki) i prasujemy. Jeżeli ułożymy klejem do robótki (czyli tą ok) wtedy obydwa materiały połączą się. Niestety, ja często mam wątpliwości która strona jest tą "klejącą" więc delikatnie prasuję jeden z jej rogów - to jest moja metoda "prób i błędów". Fizelina, nadaje sztywność materiałowi/haftowi - nie jest więc konieczne naciąganie naszego haftu na jakąś tekturkę przed oprawienie. Dba się o to tak samo jak o każdy haft; pierze, gotuje czy jak kto chce - byle tylko nie wyżymać z wody (nie gnieść!!) a rozłożyć i odcisnąć w ręczniku. To tyle. Polecam!! Odpowiedz Link
julita414 Re: po co gotować 23.08.07, 20:03 ja wygotowałam jeden obrazek i ... miałam pecha bo puścił mi niebieski kolor i tło, które nie było zahaftowane zafarbowało sie , i juz niedoprałam niestety, dlatego wiecej nie bedeę próbowac pozdrawiam Odpowiedz Link
estera25 Re: po co gotować 23.08.07, 20:13 Mam mętlik w głowie, gotować nie gotować. Jednak zaryzykuję i zagotuje pozdrawiam i dzieki z rady Odpowiedz Link
jolantas2 Re: po co gotować 23.08.07, 21:27 dziewczyny prosze nie gotujcie,ja od wielu lat haftuje obrazy, serwety ale gotowych prac nie gotuje, natomiast prace w trakcie haftowania sa przechowywane np w poszewkach na poduszki. Skonczone prace sa prasowane na miekkim podlozu wzorem do spodu przez mokra biala scierke. Odpowiedz Link
idun Re: po co gotować 24.08.07, 14:07 Żadnego intetresu w tym nie mam by Was zachęcać do gotowania wzorów. Oczywiście, że ryzyko że coś pójdzie nie tak zawsze istnieje, ale co komu pisane.....Ostatnio gotowałam wzór, do którego użyłam ponad 30 kolorów i wszystko poszło ok. Bo pamiętać należy o jednym: nad każdym gotowanie nalezy czuwać; czy to haft czy to zupa trzeba miec baczenie. Jeśli nastawicie silny ogień i pójdziecie sobie na x długich minut to same sobie jesteście winne. Ja zbyt dużo wysiłku wkładać w wyszywanie by nie dopilnować wszystkiego do końca. Teraz mam inny problem (nowość dla mnie): wyszywałam somebunny to love (trzy śpiące króliczki) na białej kanwie w największe upały i po zmianie miejsca szycia okazało się że mam obwódkę od potu z dłoni w miejscu gdzie tamborek zaciskał się na materiale. Czekam na DMC 4010 i 4060 by skończyć wzór, uprać go / wygotować i odetchnąć że pot został wywabiony z mojej pracy (oby oby).... Pozdrawiam Odpowiedz Link
4gni3szk4 Ja gotuję - efekt końcowy 01.09.07, 18:39 Faktycznie parę tygodni temu miałam taki sam problem farbowała mi mulina czerwona przy wyszywaniu ! Namoczyłam mulinę w wodzie - woda różowa !! Sobie myślę: Praca na marne - napisałam na forum. Dziewczynki pomogły i zachęciły mnie jeszcze do gotowania robótek. Gotuję wodę z szarym mydłem - wkładam robótki i gotuję na wolnym ogniu 10 - 15 minut obracając "szmatkę" Potem gaszę ogień ale robótka jeszcze moczy się w "kolorowej wodzie" - woda nie jest idealnie czysto biała. Ale na kanwie nie ma najmniejszego niepożądanego koloru. Wszystko jest ok Potem odciągam ręcznikiem wodę. I prasuję Oto efekt końcowy: W tym oto obrazie farbowały 2 kolory ciemna zieleń + ciemna czerwień. Po wypraniu i gotowaniu nie ma najmniejszego śladu ołówka i farbowania mulin fotoforum.gazeta.pl/72,2,916,67577402.html Odpowiedz Link