Dodaj do ulubionych

astma - jak z tego wyszedłem

28.05.06, 22:33
Opiszę wam krótką historię o drodze przez mękę jaką była w moim życiu astma.
Ku pokrzepieniu, ale zawierającą wskazówki jak z tego wyszedłem, choć było
naprawdę bardzo źle.
Zaczęło się gdy miałem 5 lat. Byłem cherlawym, chorowitym dzieckiem. W roku
przynajmniej miesiąc, czasami dwa spędzałem w szpitalu. Szybko okazało się że
mam astmę o podłożu alergicznym i wysiłkowym. Testy wykazały że jestem
uczulony na trawy, roztocza, sierść (a właściwie pot) psa i kota, po
wstrząsie anafilaktycznym okazało się że uczulony też jestem na kwas
acetylosalicylowy. Leków dokładnie nie pamiętam jakie brałem, w szpitalu były
sterydy, a tak to głównie salbutamol, aminofilina, budesonid. Gdy miałem 7
lat usunięto mi migdałki, to był błąd za który do teraz płacę obniżoną
odpornością. Moja astma przejawiała się tym, że moje oskrzela gwałtownie się
kurczyły na skutek działania alergenów lub wysiłku (zwłaszcza aerofobowego).
Byłem zwolniony z WF'u, jako dziecko nie byłem w stanie przebiec
kilkudziesięciu metrów bez duszności, nie mówiąc o grze w piłkę, czy
pływaniu. Tak było całą podstawówkę. W liceum też byłem zwolniony z WF'ów,
byłem załamany gdy patrzyłem na kolegów i koleżanki którzy aktywnie spędzają
czas, wstydziłem się i przekilnałem tę chorobę. Wtedy pojawiły się inne leki -
Berotec i Zyrtec. Jechałem na nich cały czas, próba odstawienia Zyrtecu
zawsze kończyła się dusznościami "z niczego". Berotec brałem kilka razy
dziennie, duszności dostawałem już nie tylko podczas wysiłku, ale np. ze
zdenerwowania. To trwało chyba z 10 lat, czasmi było lepiej, potem znowu
gorzej. W pewnym momencie poczułem że chyba jestem na dnie tej choroby, że
muszę coś zrobić żeby się odbić. Skoro medycyna okazywała się bezradna,
postanowiłem sam znaleźć sposób, i walczyć.
Pierwszą rzeczą, jaką mi podpowiadała intuicja to był rozwój fizyczny,
zwiększenie pojemności życiowej płuc. Oczywiście bieganie czy pływanie
powodowały u mnie błyskawiczne duszności, ale były takie aktywności, które
byłem w stanie uprawiać nie forsując się zbytnio, mogłem je uprawiać przez
dłuższy czas bez duszności. To był przede wszystkim rower. Byłem w stanie
spokojnym tempem przejechać wiele kilometrów, zwykle jednak w mieście - w
lasach, przy łąkach chyba na skutek pyłków szybko się dusiłem. Pomagało mi
także śpiewanie, kiepsko to wychodzi z mała pojemnością płuc, dlatego
śpiewałem raczej dla siebie, ale lubiłem to i lubię do tej pory, a to jednak
ładnie ćwiczy oddech. Druga rzecz to odcięcie się od alergenów. To trudne,
zwłaszcza jeżeli chodzi o roztocze - z tym sobie poradziłem
urządzając "ascetycznie" pokój - bez wykładziny, bez zasłon, w nocy starałem
się spać zawsze przy otwartym oknie (nawet w zimę, chociaż zimne powietrze
powodowało u mnie duszności). W mojej rodzinie był pies (od kiedy miałem 5
lat) - co ciekawe na niego zupełnie się uodporniłem (trwało to ok. 10 lat),
chociaż inne psy, a zwłaszcza koty strasznie mnie uczulały. Trzeci "filar" to
unikanie za wszelką cenę infekcji. Każde moje zachorowanie wiązało się z
pogorszeniem się astmy, brałem wtedy bardzo dużo leków i bardzo długo z tego
wychodziłem. Wiadomo, że nie da się uniknąć kontaktu z zarazkami, wiedziałem
że jedyna szansa to wzmocnienie odporności. A najlepszy sposobem na to był
ruch. Bardzo pomagał mi też tran i mieszanka czosnku, miodu i cytryny.
Starałem się jednak jak najwięcej czasu spędzać na świerzym powietrzu, na
rowerze. Jeżeli już czułem że nadchodzi przeziebienie czy infekcja, za
wszelką cenę próbwałem ją zdławić w zalążku, ale bez użycia "ciężkich" leków.
Znalazłem bardzo skuteczną metodę - picie gigantycznych ilości herbaty z
miodem i cytryną (działa lekko rozkurczająco), dużo wit. C i wygrzanie się w
łóżku. Od czasu gdy tak zacząłem walczyć z infekcjami, tylko raz musiałem
wziąść antybiotyk (chociaż wcześniej brałem antybiotyki kilogramiami).
Tak walczyłem z astmą, im dłuższy okres był między infekcjami, tym rzadziej
dostawałem duszności. Ale po każdej infekcji "budowanie odporności" musiałem
rozpoczynać od nowa. Ale i tak było coraz lepiej, w końcu zacząłem też
jeździć na rolkach, coraz więcej i więcej, wtedy moja astma jakby zaczęła się
cofać. Coraz rzadziej dostawałem duszności, z czasem mogłem przebiec spory
kawałek. Gdy miałem chyba 20 lat ktoś mi polecił Singulair i to był lek który
umożliwił mi powrót do normalnego życia. Może nie tak od razu, wymagało to
sporo własnego zacięcia. Gdy zacząłem brać Singulair, po paru dniach okazało
się że mogę sobie pozwolić na znacznie gwałtowniejszy / dłuższy wysiłek. Gdy
go odstawiłem, wszystko wracało do poprzedniego stanu. Wtedy uwierzyłem że
ten lek pomoże mi wyjść z astmy. Zacząłem go znowu brać i rzuciłem się w wir
sportu. Godzinami jeździłem na rowerze, na rolkach, coraz ostrzej i ostrzej.
Potem zacząłem się wspinać, nauczyłem się pływać, w końcu nawet udało mi się
rozbiegać (jeszcze z pomocą Berotecu), ale zacząłem w końcu biegać 10 km
dystanse. To był bardzo wszechstronny trening, który trwał 3-4 lata, ale
Singulair przestałem brać po 2 latach. Po tym czasie miałem wyniki sportowe
lepsze niż równieśnicy. Trudno uwierzyć, co te 4 lata zrobiły z takiego
cherlaka jakim byłem. Nie tylko poprawiłem wydolność płuc, ale znacznie
poprawiła mi się odporność, nawet trochę mniej uczulały mnie alergeny. W tym
czasie jeszcze brałem Zyrtec (brałem go nieprzerwanie jakieś 12 lat). Wtedy
postanowiłem go powoli odstawiać, to było bardzo trudne, ale co ciekawe
uczulenie które wtedy dostawałem przejawiało się już bardziej "tradycyjnie",
czyli wysypką i swędzeniem zamiast duszności. No i dalej ćwiczyłem, parę
miesięcy trwała męczarnia z uczuleniem, czasami musiałem brać Berotec na
duszność, ale poza Beroteciem nie brałem już nic. Od tamtej pory cały czas
uprawiam jakiś sport, do pracy jeżdżę na rowerze, jeżdżę na rolkach, na
nartach, wspinam się, pływam, biegam, w tej chwili mam 25 lat i wśród
znajomych może co 20 ma taką kondycję jak ja. Oczywiście duszności
praktycznie całkowicie przeszły, ale nie mogę sobie robić dłużej przerwy w
sporcie niż 2-3 miesiące. Mimo wszystko o swojej astmie praktycznie
zapomniałem, od roku lekarstwa zupełnie odstawiłem. Gdy miałem ok 16 lat
lekarze mówili tak ciężka astmy spowodowała nieodwracalne zmiany w płucach i
że nie będę mógł wrócić do normalnego życia. Teraz przy okazji robiąc sobie
spirometrię, okazało się że wszystkie parametry mam powyżej średniej.
Mam nadzieję że ta historia komuś pomoże wyjść z tego świństwa. W razie czego
jak chcecie znać szczegóły piszcie na maila.
Obserwuj wątek
    • ekiara Re: astma - jak z tego wyszedłem 29.05.06, 15:40
      Gratuluję!
      Bardzo to pocieszające, dzięki. Rzeczywiście, ostatnio coraz więcej mówi się o
      ważności uprawiania sportu przez astamtyków.
      Będziemy też robić drugie podejście do Singulairu, bo 2 lata temu Mat bardzo
      źle na niego zareagował. Mam nadzieję, że teraz się uda.
      życzę dalszych sukcesów
      pozdrawiam
      • abepe Re: astma - jak z tego wyszedłem 30.05.06, 12:12
        Moja teściowa wyprowadziła z astmy moją szwagierkę. Mój mąz pamięta z
        dzieciństwa jej ataki duszności i inne atrakcje. Teściowa bardzo rozsądnie
        dawkowała leki, miała znajomego lekarza internistę,który bardzo mądrze
        dzieczynkę prowadził. Teściowa nauczyła się posługiwać stetoskopem i wprowadzała
        leki dopiero,gdy dochodziło do zaostrzeń. Dziś siostra męża jest zdrową
        dwudziestotrzylatką, astma za to ujawniła się u męża w wieku 25 lat. Poproszę
        teściową aby mi opisała dokładnie na czym to leczenie polegało. Może z tego też
        wyciągniemy jakieś wnioski.

        Gratuluję także:)
    • mama262 gratuluje i pozdrawiam 31.05.06, 14:13
      napisz mi na mojego priva cos wiecej ...bardzo prosze,borykam sie z ta choroba
      od 3 lat i nie za bardzo sobie z nia radze ,na singular nie moge narazie sobie
      pozwolic bo kupuje go mojemu synkowi lat 6 on musi miec pełny komfort bo jest
      dzieckiem przed którym cały swiat stoi otwarty wyzwania róznego rodzaju a mały
      bardzo lubi sport wiec musze mu pomóc ma jeszcze inne leki drogie a dla mnie on
      jest najwazniejszy,ale mam zamiar pogadac z lekarzem jakby to bylo u mnie z
      singularem bo słyszałam duzo pozytywnych opini na temat tego leku i u mojego
      dziecka tez dziala ok-jestem zadowolona maly biega skaka i jest dobrze...jak
      tylko bede sobie mogła pozwolic na zakup go dla siebie mysle ze go zastosuje
      jak lekarz uzna to za konieczne narazie lecze sie oxisem i flixotide dysk i
      alertec no czasami na zyrtec zmieniam...a jak pokonac strach i lek kiedy atak
      tuz tuz...?ja mam straszny z tym problem...bardzo sie boje...
      • chlorchinaldin Re: gratuluje i pozdrawiam 03.06.06, 14:30
        Jeżeli mały lubi sport to już 80% sukcesu. Spróbuj go zainteresować sportami,
        które zwiększają pojemnośc płuc - kajakarstwo, pływanie, wspinaczka (w tej
        kolejności), w okresach bardzo dużej aktywności, gdy się dobrze czuje spróbuj
        bardzo powolutku odstawiać singulair i zobacz jak reaguje. Jeżeli jest dobrze
        to go odstaw, przynajmniej w sezonie kiedy ma dużo ruchu i nie fruwają
        alergeny. Do Singulairu niestety organizm też się przyzwyczaja...
        Teraz atak, przypuszczam że chodzi Ci o duszność, ja bardzo dobrze reagowałem
        na Berotec i gdy go miałem przy sobie raczej się nie bałem. Nie wiem czego Ty
        używasz (i czy w ogóle). Strach niestety nasila reakcję skurczową więc lepiej
        się nie bać. Jeżeli czujesz że nadchodzi, spróbuj o niczym nie myśleć, jesteś
        tylko ty i oddech, nie próbuj go na siłę pogłębiać, ale raczej uspokajać, w
        trakcie oddychania spróbuj też wyszeptywać w takt liczby. Chodzi o to
        żeby "oszukać" mózg że nic się złego nie dzieje, maksymalnie się zrelaksować,
        to bardzo dużo daje - czasami mi się wydawało że to głównie mózg jest
        odpowiedzialny za powstawanie skurczu oskrzeli. Jeżeli masz taką możliwość
        spróbuj usiąść przy stole, oprzeć na nim czoło, pod nie ręcę - taka pozycja
        rozluźnia mięśnie i zwiększa nieco możliwość głębszego oddechu.
      • astmatycy Re: gratuluje i pozdrawiam 12.09.06, 12:15

        astmatycy.wizytowka.pl

    • nanadomi Re: astma - jak z tego wyszedłem 02.06.06, 22:11
      Ciekawi mnie tylko jedno:nic nie piszesz o odczulaniu. Dlaczego???
      pozdrawiam aneta
      • chlorchinaldin Re: astma - jak z tego wyszedłem 03.06.06, 14:08
        Nigdy się nie odczulałem, po pierwsze dlatego że efekty nie są trwałe, a po
        drugie ze względu na metodę - to podawanie coraz większych dawek alergenów po
        to by nauczyć organizm prawidłowej reakcji na nie. Istnieje też ryzyko wstrząsu
        anafilatycznego, co przy astmie może się skończyć tragicznie - raz przez to
        przeszłem po kwasie acetylosalicylowym. Wg mnie sport na tyle dobrze buduje
        odporność, że organizm łatwiej sobie radzi z alergenami.
        • mario_333 Re: astma - jak z tego wyszedłem 15.07.06, 14:29
          Witam
          Od dziecka mam podobny problem... Z ta roznica ze teraz juz nie mam dusznosci na alergeny, jedynie zostaly dusznosci wysilkowe. O tym ze sport mi pomoze wiedzialem juz dawno temu (teraz mam 20 lat) i staralem sie go uprawiać ale jednak dusznosc skutecznie zniechęca. singulairu nigdy nie stosowalem ale po przeczytaniu tego postu chyba jednak zaczne. Jakies 2 lata temu przypadkowo odkrylem genialny srodek - efedrynę. Niestety ten lek jest obecnie w polsce na liscie zakazanych. Po efedrynie moja wydolnośc wysilkowa wzrasta kilkrotnie i co najlepsze nie mam zadnych dusznosci zarowno w trakcie jak i po wysliku, malo tego nawet w spoczynku czuje ze wiele lepiej mi sie oddycha!! Srodek ten byl uzywany juz kilka tysiecy lat temu na wschodzie do leczenia astmy. Niestety efedryna w kilku pierwszych dniach stosowania daje takze niezlego 'kopa' i przez to jest uwazana za srodek dopingujący...Niektorzy twierdza ze jest ona szkodliwa. Osobiscie w to nie wierzę gdyz moja śp. prababcia miała cięzka astme i stosowala efedryne przez 80 lat i dozyla spokojnie 100 lat!!Mam pytanie czy singulair takze wywoluje pobudzenie organizmu i czy po jego zazyciu dusznosci calkowicie znikaja czy sa po prostu sa mniejsze? I jak dlugo mozna go stosowac bez przyzwyczajenia sie organizmu do leku? Czy próbował Pan moze efedryny podczas walki z chorobą?
          pozdrawiam i gratuluję sukcesu
          • tlumacz29 Ćwiczenia oddechowe + uodpornienie organizmu 07.08.06, 19:19
            myślę, że to dobre sposoby. Lekarz też radziła ćwiczenia oddechowe. Dla dzieci
            polecam np.
            dmuchanie balonika
            dmuchanie w wiatraczek (inne zabawki, które wymagają dmuchania)
            dmuchanie przez słomke i robienie bąbelków w napoju - też uciecha
            Uodpornienie, to trudniejsza rzecz. Mi się nie udaje, ale jestem mamą prawie 6-
            letniego alergika. Dziecko jest często chore i przez to mało mam okazji do
            ćwiczeń na świeżym powietrzu. Myślę jednak, że sporty wodne (bez chloru)
            mogłyby być pomocne - nie są kurzogenne i wilgotność w otoczeniu wyższa.
            Chlorchinaldin - również gratuluję
            • bogusia1231 Re: Ćwiczenia oddechowe + uodpornienie organizmu 02.10.06, 09:11
              Mam pytanie odnośnie ćwiczeń, moje dziecko jest astmatykiem (na szczęście nie
              przearbialiśmy nagłych ataków duszności), ale chodzi mi o coś innego, po
              większym wysiłku (z reguły bieganie) ma dość mocne napady kaszlu- czy powinien
              zatrzymać się chwilkę przed (obawiam sie, że prowadziłoby to do zmniejszenia
              wydolności organizmu), czy robić tak jak teraz trochę przekraczamy tę
              granicę....
    • julek_o Re: astma - jak z tego wyszedłem 02.10.06, 20:24
      Witam.
      Może oprócz tego, co opisałeś jest jeszcze coś, co możesz doradzić mi? Mój przypadek jest taki:
      Choruję od dzieciństwa. Od kiedy pamiętam, zawsze miałem problemy z oddychaniem przy wysiłku. W nocy budziły mnie duszności. W wieku kilkunastu lat zacząłem robić badania. No i wyleczyli mnie - diagnoza była taka: "to trudne dziecko, symuluje". Argumentem było m.in. to, iż w rodzinie nikt nie miał astmy, więc jako choroba dzeidziczna nie mogę jej mieć.
      Podobnie jak Ty intensywenie uprawiałem sport. Mimo, iż zawsze miałem duszności, zawroty głowy to nie ustępowałem. Po moim rekordowym biegu na 1000m (1:42) musiałem klęczeć z głową poniżej pasa kilkanaście minut - takie miałem niedotlenienie.
      Ze względu na brak czasu zaprzestałem uprawianie sportu, ale z drugiej strony dotarły do mnie sygnały, że mogę mieć alergię, czego w ogóle nie brałem pod uwagę. Więc po 28 latach męczarni okazało się, że jestem alergikiem!
      Uczulony jestem głównie na roztocza i trawy, trochę na pokrzywy. Od roku chodzę do poradni i... nie jest lepiej. Fakt, że pierwsza spirometria wykazała, iż mam około 50% zwężania oskrzeli i po podawaniu leków było lepiej. Ale po zaleceniu lekarza o ich odstawieniu po kilku miesiącach dobrego samopoczucia nagle się pogorszyło. Za mniej więcej miesiąc mam zaplanowane odczulanie, ale po twoim poscie trochę zwątpiłem. Fakt, że obecnie czuję się fatalnie - ciężko mi się oddycha, mam wodnisty katar i swędzą mnie oczy. Podobno szczepionka, którą mają mi podawać jest najnowsza w Europie (podobno oficjalnie jej jeszcze nie ma), ale Twój przypadek zapalił mi światełko ostrzegawcze. Może to właśnie o to chodzi, abyśmy się odczulali i uzależniali od lekarzy - w końcu to niezła kasa. Prosze, napisz co myślisz o odczulaniu w moim przypadku. I tak się zdecyduję, bo nie chcę się meczyć, zwłaszcza, że podobno mam za to nie płacić, ale chciałbym wiedzieć na przyszłość, czy nie lepiej próbować coś samemu robić.

      Pozdrawiam
      Juliusz
      • julek_o Re: astma - jak z tego wyszedłem 02.10.06, 20:26
        Oczywiście na 1000m miałem 1 minutę więcej :-)
    • pitek284 Re: astma - jak z tego wyszedłem 23.06.25, 19:01
      Można email do ciebie ewentualnie napisz ty do mnie piter_parker2@2.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka