d84
16.01.05, 15:19
Mam nadzieję, że tym razem nie zdubluję wątku ;) Zdarza się wam bardzo cenić
muzykę danego wykonawcy i jednocześnie uważać okładki jego albumów za
beznadziejne?
Ja mam tak z R.E.M. - wiadomo, że to wielki zespół, natomiast okładki ich
płyt pozostawiają wiele do zyczenia. Wydają mi się jakieś takie byle jakie -
prym wiedzie cover do Monstera a np. "Green" wygląda jakby byłą zrobiona na
ksero. Najbardziej podoba mi się chyba New Adventures in Hi-Fi
Wyjątkowo brzydkie i kiczowate wydają mi się też okładki RHCP - zwłaszcza
wczesne (Uplift Mofo Party Plan). Wyjątek to BSSM, tutaj akurat pomysł mi się
podoba.
Iggy Pop (solo) - nie dało się wykonać czegoś ciekawszego niż fotos artysty
robiącego głupie miny (Idiot - choć w sumie pasuje do tytułu ;) czy
szczerzącego zęby (Lust 4 Life)?
Teraz w drugą stronę - ciekawe koncepcje oprawy graficznej
I tutaj oczywiście zacznę od The Smiths - każde wydawnictwo oznaczone
skromnym napisem na zdjęciach ze starych filmów. W moim odczuciu bardzo,
bardzo fajne
Świetne okładki mieli też Joy Division i Bauhaus, dobrze pasujące do muzyki i
oddające jej klimat
Stone Roses - wiadomo, obrazy plus okazjonalnie kultowe cytryny ;)
The Roots - też jakoś zawsze mi pasowały do zawartości krążka, "miejskie
klimaty" ;)
Korn - mroczne motywy kręcące się wokół dzieci, lalek, kreskówek itp.
(pierwsze cztery, okładka piątego albumu to paskudztwo :)