Dodaj do ulubionych

słuchaliśmy w maju

31.05.05, 12:58
Przede wszystkim:
Bruce Springsteen - Devils & Dust
XTC - Apple Venus Vol. 1

Dalej:
Ryan Adams - Cold Roses
Black Nielson - Curent Sunlight
The Honorary Title - Anything Else But The Truth
okkervil River - Black Sheep Boy
M.I.A. - Arular
Out Hud - Let Us Never Speak Of It Again
Architecture in Helsinki - In Case We Die
The Departure - Dirty Words
The Coral - The Invisible Invasion
Brazilian Girls - Brazilian Girls
The Evens - The Evens

XTC - English Settlement
Talk Talk - Colour Of Spring
Tori Amos - Little Earthquakes
Cocteau Twins - Treasure
Nick Drake - Pink Moon
Sleater-Kinney - Dig Me Out
Swervedriver - Raise
The Dismemberment Plan - Emergency & I
Calla - Televise
Azure Ray - Hold On Love
Architecture in Helsinki - Finger Crossed
David Sylvain - Blemish
Iron & Wine - Our Endless Numbered Days
Matt Elliott - Drinking Songs
Lali Puna - Faking The Books
Nouvelle Vague - st
Sleeper - Smart
Augie March - Strange Bird
Everything But The Girl - Amplified Heart
Club 8 - Club 8
Cinerama - Va Va Voom
Poe - Hello
Julie Doiron - Desormais
Obserwuj wątek
    • ilhan Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 13:15
      Najwięcej:
      Go-Betweens - Oceans Apart - 8.5/10
      XTC - Skylarking - 10/10 (plus reszta dyskografii, oceny były)

      Oraz:
      Architecture In Helsinki - In Case We Die - 7/10 *
      Art Brut - Bang Bang Rock And Roll - 7/10 *
      Black Mountain - s/t - 7.5/10 *
      Black Nielson - Current Sunlight - 7.5/10
      Boxer Rebellion - Exits - 5.5/10 *
      Broken Family Band - Welcome Home Loser - 7.5/10
      Bruce Springsteen - Devils & Dust - 7.5/10 *
      Coral - The Invisible Invasion - 6/10 *
      Duke Spirit - Cuts Across The Land - 7/10
      Go-Betweens - 16 Lovers Lane - 10/10
      Go-Betweens - Before Hollywood - 9.5/10
      Go-Betweens - Bright Yellow Bright Orange - 7.5/10
      Go-Betweens - Friends Of Rachel Worth - 6.5/10
      Go-Betweens - Liberty Belle & The Black Diamond Express - 9/10
      Go-Betweens - Spring Hill Fair - 9/10
      Go-Betweens - Tallulah - 9.5/10
      Hal - s/t - 8/10
      Ivy - In The Clear - 7.5/10 *
      King Crimson - Islands - 8.5/10
      Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach - Ósme piętro - 6/10
      Maximo Park - A Certain Trigger - 7/10
      Nouvelle Vague - s/t - 7/10
      Oasis - Don't Believe The Truth - b/o
      Triffids - Born Sandy Devotional - 9.5/10
    • humbak Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 13:17
      To by było jakoś tak:
      Palm Skin Prod.- Konstruk
      Steve reich Remixed
      Mathmos- Civil War
      ADF- Tank
      ADF & Zebda- końcert
      Mike Ladd- Nostalgiator i Negrophilia
      System of a Down- Mezmerize
      Gorillaz- Deamon Days
      Hertbaliser- Very Mercenary
      Otomo Yoshihide's New Jazz Ensamble- Dreams
      Grouch- Making Perfect Sense
      Maceo Parker- Made by Maceo
      The Bad Plus- There Are
      No jakoś tak.
      • cze67 Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 13:18
        humbak napisał:

        > Maceo Parker- Made by Maceo

        I jak wrażenia?
        • humbak Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 17:13
          Bardzo mi przypadło do gustu. Innych płyt Parkera słucham jak mam akurat ochotę. Z tą jest innaczej. Jak już załączę to idzie do końca:) Możliwe że proste wyjaśnienie tego fenomenu podał Diapozon:
          diapazon.pl/PelnaWiadomosc.php?bn=Recenzje&Id=853
          Faktycznie jest to taka miła, zabawna muzka. Bardzo mi się podobają partie wokalne i basowe.
      • humbak Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 17:15
        Acha, gorąco polecam Palm Skin. Znakomite brzmienie dance'owo- trip hopowe. A cena na fanie przerażająca:/
    • nemrrod Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 14:53
      Maj był u mnie miesiącem jazzowym, jazzującym i okołojazzowym, ponieważ:

      THE DAVE BRUBECK QUARTET Time Out
      ERIC DOLPHY Out To Lunch

      SHINING In The Kingdom Of Kitsch You Will Be A Monster [8]
      ANTIBALAS AFROBEAT ORCHESTRA Liberation vol. 1
      ANTIBALAS AFROBEAT ORCHESTRA Talkatif [7.5]
      SKALPEL Skalpel [8]
      SKALPEL 1958 Breaks

      w pozostałych rolach:
      SUFJAN STEVENS Enjoy Your Rabbit [8]
      GAS Zauberberg [8.5]
      DAVID SYLVIAN Blemish [8]
      THE RUSSIAN FUTURISTS Our Thickness [7.5]
      STEREOLAB Peng! [7]
      LALI PUNA Tridecoder [8]
      THE SEA AND CAKE One Bedroom [8.5]
      FENNESZ Venice [8.5]
      MUM Finally We Are No One [7.5]
      HOOD Outside Closer [7]
      MADVILLAIN Four Tet Remixes [6.5]
      STATIK SOUND SYSTEM My Ooh-Zik [3.5]

      SLOWDIVE Souvlaki
      DO MAKE SAY THINK Winter Hymn Country Hymn Secret Hymn
      ENGINEERS Engineers
      T. RAUMSCHMIERE Radio Blackout
      ANIMAL COLLECTIVE FEAT. VASHTI BUNYAN Prospect Hummer EP

      Słuchałem też streamów na 3voor12.vpro.nl : Stephena Malkmusa (fajny,
      zwłaszcza "It Kills" - będzie hitem tego lata, a właściwie już jest ;)), Spoon
      (nic poza numerem trzy mi nie utkwiło w pamięci), Four Tet (są fajne momenty,
      całość taka sobie), Barbara Morgenstern & Robert Lippok (przykro mi to mówić,
      ale nudne).




      • pagaj_75 Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 15:03
        nemrrod napisał:

        > Maj był u mnie miesiącem jazzowym, jazzującym i okołojazzowym, ponieważ:
        >
        > THE DAVE BRUBECK QUARTET Time Out
        > ERIC DOLPHY Out To Lunch

        Otóż to, dwie zajebiste płyty :)

        > MUM Finally We Are No One [7.5]

        Znasz inne ich płyty? Bom ciekaw Twojego punktu widzenia na ich dyskografię :)
        • nemrrod Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 15:12
          pagaj_75 napisał:

          > Znasz inne ich płyty? Bom ciekaw Twojego punktu widzenia na ich dyskografię :)

          Nie znam :) Tzn. znam połowę "Summer Make Good" i ta połowa mi w zupełności
          wystarcza ;) I znam kilka utworów z "Yesterday Was Dramatic..." i czuję, że
          będzie mi się ta płyta podobać bardziej niż "Finally...".

          • pagaj_75 Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 15:34
            nemrrod napisał:

            > Nie znam :) Tzn. znam połowę "Summer Make Good" i ta połowa mi w zupełności
            > wystarcza ;) I znam kilka utworów z "Yesterday Was Dramatic..." i czuję, że
            > będzie mi się ta płyta podobać bardziej niż "Finally...".

            Ha! Właśnie tak :) Jestem chyba jedynym wariatem na tym forum (do tej pory),
            któremu najbardziej podoba się właśnie "Yesterday", potem "Finally", natomiast
            "Summer" mnie rozczarowało bardzo, o czym już parę razy pisałem. Ściągaj
            "Yesterday" ;))
      • humbak Re: słuchaliśmy w maju 02.06.05, 13:27
        Ej kurcze... Nem! To Lśnienie jest chyba niezłe:) Pierwsze słuchanie od razu bardzo przyciąga:) Trza było od razu pisać że to z Rune Gramofon:)
        :)
        :)
        :)
        ...
        :)
        • nemrrod Re: słuchaliśmy w maju 03.06.05, 10:55
          humbak napisał:

          > Ej kurcze... Nem! To Lśnienie jest chyba niezłe:) Pierwsze słuchanie od razu ba
          > rdzo przyciąga:) Trza było od razu pisać że to z Rune Gramofon:)

          No ba! Przecież mówię, że fajne :))
          A nie pisałem, że to Rune Grammofon? Owszem, Rune Grammofon ;)
    • pytajnick Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 16:38
      W połowie mniej więcej nowości, w połowie płyty starsze. Piszę tylko o albumach
      własnie poznawanych.

      Nowości generalnie bardzo "tymczasowe", raczej przypominają, że większość z
      nich można posłuchać kilka razy i się odkłada i trzeba jednak przynajmniej
      część czasu poświęcić na kopanie klasyków (co w tym miesiącu trochę
      zaniedbałem i to samo szykuje się na czerwiec, bo kilkanaście nowości
      czeka).

      # aqueduct - i sold gold (2005) **

      Płytka z cyklu przelatuje starając się nie zwrócić na siebie uwagi. Próby
      łączenia prostego rocka, może nawet łagodnego post-punku, z równie łagodną i
      prostą elektroniką. Dosyć fajne wokale, brakuje jednak pomysłu, brakuje
      ciekawszych motywów, choć dla jednego utworu posłuchać warto. Takie
      oszczędne domowe granie.

      # architecture in helsinki - fingers crossed (2003) **1/2

      Nowy album tak mnie rozpasł, że Fingers Crossed musiało trochę rozczarować.
      Zdecydowanie mniej oryginalna, bardziej stonowana, i mocno przypominająca
      inne zespoły ( w tym Mum - i to znacznie bardziej niż na nowej płycie). Kto
      słyszał ich ostatnie dziełko, wie jak pięknie potrafią tam przejść z
      łagodności w szaloną dzieciecą zabawę, wzbudzając radość i ochotę, żeby się
      do nich przyłączyć. Taki-sobie debiut który z dzisiejszego punktu widzenia
      traktuję raczej jako przygotowanie do najważniejszego. Ale jeśli się
      zaczynało od tego albumu, można mieć oczywiście odmienne wrażenia (to samo
      co z Telefon Tel Aviv).

      # the coral - invisible invasion (2005) ***

      Już się rozpisywałem - do dzisiejszego poranka była dla mnie rozczarowaniem roku
      (już nie jest). Kilka godzin temu powróciłem do niej i - wreszcie słuchając bez
      oczekiwań i nastawiony pesymistycznie - doceniłem ją, pozbawiając kontekstu
      dotychczasowego dorobku The Coral i jakże długiego cienia debiutu. Ładna płytka
      ogólnie, trochesłaba jak na The Coral, ale poznać warto.

      # donny hathaway - everything is everything (1970) ***

      No to już poważny debiut poważnego pana, choć zwracając uwagę na głos, mam
      wątpliwości czy to pan (i to znacznie większe, niż przy Antonym). Po latach
      wspomagania innych soulowców postanowił samemu coś wydać i bardzo dobrze.
      Przeurocza okładka, ładna muzyka, sporo luzu i choć jeszcze w miarę trzyma w
      ryzach zespół. Głos niezwykły, klasa jeśli chodzi o zespół, ale że był już
      wtedy doświadczonym aranżerem, to i nic dziwnego. Bez fajerwerków, ale warto
      , mocno bujająca muzyka. Może byłoby lepiej wyeksponować wokal Donny'ego,
      zamiast dawać tyle miejsca np. trąbkom, ale cóż. Trochę mnie wkurza zabawa
      typu klaskamy sobie, śmiejemy się, kontrabas i perkusja grają co popadnie i
      generalnie jest świetna zabawa. Inna sprawa, ze jeśli wczuć się w klimat tej
      ich zabawy, może się spodobać, wpuszcza to trochę świeżego powietrza.
      Rewelacyjny za to był pomysł, by w środku soulowo-jazzowo-gospelowego utworu
      wrzucić śmiech/płacz dziecka!

      Najpiękniejsze na płycie jest "I Believe to My Soul", ale to chyba nie jego
      kompozycja ale Raya Charlesa. Z kolei do początku utworu "Misty" moim
      zdaniem bezpośrednio nawiązuje początek Rufusowego utworu z ostatniego
      Antony'ego. Ale może tylko się sugeruję słuchając aktualnie obu płyt...

      # nick drake - bryter layter (1970) ****

      No tu mam problem, bo z jednej strony jest to świetny album (jak wszystkie
      dotąd mi znane Drake'a), z drugiej oczekiwałem bardzo dużo - wiedząc, że to
      ostatnia nieznana mi część Drake'owej trylogii i ostatnia szansa na coś tak,
      lub chociaż częściowo, wielkiego, jak "Pink Moon". No i niestety tak niezwykle
      nie jest, ale było to mało prawdopodobne.

      Aranżacje zespołowo-skrzypcowe nie tak delikatne jak na debiucie ("Five
      Leaves Left"), emocje w głosie niemal niezauważalne, inaczej niż na "Pink
      Moon", gdzie nawet przez mat jego wokalu przebijają się takie emocje, że
      hej! No ale jest ładnie, bez obaw, muzyka piękna i ponadczasowa. I na
      szczęscie inaczej niż rok wcześniej, inaczej niż dwa lata później. Wielka
      trylogia Drake'owa zamknięta, to była jedna z piękniejszych muzycznych
      przygód ostatnich miesięcy. Na szczęście jeszcze nie koniec - tyle
      obiecujących pośmiertnych składanek z niewydanym materiałem...

      # oasis - don't believe the truth (2005) **

      Już się rozpisałem w odpowiednim wątku. Płyta w porządku.

      # kapela ze wsi warszawa - wiosna ludu (2005) ****

      Rewelacja! Pochodząc z południa mam generalnie stosunek ambiwalentny do
      południowopolskiego "folku". A tu Kapela jest pierwszym zespołem wykonującym
      tego typu muzykę, który jednoczesnie nagrywa bardzo tradycyjne, naprawdę
      piękne i poruszające rzeczy, melodie, instrumentarium - a zarazem jest to
      rewelacyjnie wyprodukowane, z dyskretnymi pogłosami, światowe brzmienie.
      Połączenie profesjonalizmu z tradycją, w sposób wiarygodny. Porywające w
      większości motywy, fantastycznie niedziesiejesze wokale, gorąco polecam.
      Plus dwa bonusy - remix pt. wiejska kapela i powolny automat perkusyjny, oraz
      remix pt. wiejska kapela i techno. Oba równie ciekawe, co zaskakujące.

      Całe szczęście, że trafiłem na tę płytkę, bo miesiąc bez muzycznego zachwytu
      jest miesiącem straconym.

      # lush - split (1994)

      A nie mam zdania. Shoegejzu oceniał nie będę, bo jakoś mi cięzko z nim ogólnie
      idzie. Zaletą jest dość fajne, czyste jak na ten gatunek, i chyba własnie trochę
      nie szugejzowe brzmienie, razi z kolei trochę wymuszony wokal. Było minęło.

      # m.i.a. - arular (2005) ***

      Płyta na ciepły weekend. Bardzo fajny klimat, karaibsko-hawajski, taki też
      wokal uroczej panny wspomaganej przez automaty, elektronikę, tła wszelakie
      przygotowane przez pewnie nie mniej uroczego małżonka ;). Dwa świetne utwory
      (10, 11), w tym świetne pomysły wokalne i całkiem chwytliwe melodie. Z
      drugiej strony po kilku przesłuchaniach można poczuć, że wie się wszystko, i
      odłożyć na półkę, chyba na dobre. Swoją kopię oddałem Michałowi, bo chyba
      sam nic bym już od niej więcej nie wyciągnął.

      # alanis morissette - supposed former infatuation junkie (1998) ***1/2

      Nie mam pojęcia czemu krytyce się ta płyta nie spodobała, gdy pełna jest
      chyba najlepszych kompozycji Alanis. Gdy słyszało się wersje na żywo, tracą
      one trochę swego uroku, są zbyt starannie poukładane, no i zespół - w
      gruncie rzeczy Alanis niespecjalnie potrzebny. Ale płytki słucha się super,
      szczególnie że połowę utworów zna się na pamięć.

      # alanis morissette - mtv unplugged (1999) ****

      Alanis w najlepszej odsłonie. Powinna wydawać tylko płyty koncertowe. Tu
      jest Ten klimat, tu Ten jej głos brzmi jak należy, swobodnie, bez
      ograniczeń, w niektórych momentach trzeba sprawdzać, czy nie otwiera się za
      szeroko ust z wrażenia. Płytka wprowadza w fantastyczny nastrój, i choć
      brakuje na niej kilku fantastycznych hitów z późniejszego okresu, pozostaje
      moim ulubionym krążkiem Alanis. Bardzo się cieszę, że wreszcie ją dorwałem,
      bo ostatni raz słuchałem trzy lata temu mieszkając jeszcze z pewnym jej
      fanem i korzystając z jego płytki.

      # queens of the stone age - lulabies to paralyze (2005) *1/2

      Słabe (wypisz się). Choć to przypadek ten sam co The Coral, "jak na ten
      zespół".

      # sparks - kimono my house (1974) **1/2

      Sparks to zespół, który z każdą kolejną poznaną płytą lubię coraz bardziej. I to
      niezależnie czy jest to rewelacyjny, przezabawny i fascynujący brzmieniowo
      wariacki pop z 2002 roku ("Lil' Beethoven" ****1/3), czy może równie zabawny,
      luzacki i chwytliwy, a do tego eksperymentalny na tamte czasy "Indiscreet" z
      1974 roku (***1/2).

      "Kimono My House" to jedna z ich bardziej cenionych w "mediach" płyt, dla mnie
      jednak małe rozczarowanie. Mniej melodii, brak innowacyjności, takich
      niespodzianek jak kower The Beatles... ogólnie nie pcha się ta płyta drzwiami i
      oknami świadomości jak inne znane mi albumy. Zobaczymy z za jakiś czas - może
      jako pierwsza napotkana przeze mnie płytka Sparks potrzebuje czasu by ją
      polubić, a tymczasem zabieram się za drugiego ich klasyka czyli "Propaganda".

      # max richter - blue notebooks (2004) ***1/2

      Świetna muzyka do
      • pytajnick Re: słuchaliśmy w maju C.D. 31.05.05, 16:39
        no i mnie ucięło...

        ciąg dalszy:
        # max richter - blue notebooks (2004) ***1/2

        Świetna muzyka do czytania. Podoba się od pierwszego przesłuchania, z
        drugiej strony w jakąś wielką miłośc popaść trudno, bo i większej głębi
        brakuje, i pazura jakiegokolwiek, i klimatu i klasy Reicha, mocno
        przewidywalne i schematyczne - ale chyba takie miało własnie być, proste.
        Generalnie bardzo dobra muzyka tła, jakkolwiek kilka końcowych fragmentów
        potrafi prawdziwie zachwycić

        W ostatnich tygodniach panował w naszym mieszkaniu jako soundtrack do
        czytania/nauki/pisania doktoratu (to nie ja), i dla takich celów wydaje się
        idealny, polecam.

        # secret machines - now here is nowhere (2005) **1/2

        Też płytka tymczasowa. Jeśli coś ma zaciekawić, to od razu, i mi się
        spodobało bardzo brzmienie dwóch pierwszych utworów - potem produkcja staje
        się już bardziej typowa, chyba te początkowe są tak na pokaz i na
        przyciągnięcie. Trójka jest od czapy, bo na dość surowej płycie z "czystym"
        rockiem, chłopcy bawią się w Sigur Rós. I nawet im wychodzi dosyć, tyle że
        właśnie zupełnie to jest nie na miejscu. Znacznie lepiej pod koniec, ze dwie
        całkiem dobre piosenki, choć czasem wystawiają słuchacza na cierpliwość -
        zanim wreszcie odsłonią owo cudo, które przyszykowali.

        # meshuggah - catch 33 (2005) ***

        No jazdy ciąg dalszy. Jazda mniej agresywna, mniej popisowa, chyba zmierzają
        powoli ku prostocie, aczkolwiek wszystko jezd względne i "prostota" prostota
        w ich wersji pozostaje matematyczno-techniczną łamigłówką. W zasadzie
        przypomina to EPkę "I" dwa raz wydłużoną - utwory są ze sobą połączone, w
        miarę płynnie przechodzą, są też niespodzianki, typu czysty wokal, typu
        maksymalny minimalizm gitar przy plątaninie tylko perkusyjnej... Ogólnie
        jest "przyjemniej", ale wiadomo, dalej dla wielbicieli.

        # ulver - blood inside (2005) ***1/2

        Arcyciekawe, czegoś takiego jeszcze nie słyszałem, niestety jednak poza
        pożywką dla umysłu czegoś więcej nie znalazłem. Gratuluję tym, którzy
        potrafią tego dłużej słuchać, ja po kilku - bardzo zresztą owocnych i
        emocjonujących - przesłuchaniach, poczułem pewien przesyt i zmęczenie, może
        tym przerysowanym, dusznym klimatem. Ale jeden utwór, "Blinded By Blood",
        wśród piękniejszych ostatnio słyszanych. Inna sprawa, że zupełnie
        niemetalowy... wokalny ambient?

        # justyna steczkowska - naga (1997) ***1/2

        Jeszcze trochę nieśmiało, jeszcze trochę schematycznie, i moim zdaniem w
        powszechnie znanych singlach znacznie gorsze aranżacje niż w wersjach
        radiowych - a może to tylko przyzwyczajenie? W zasadzie przyczepić się można
        własnie do czasem średnio udanych aranżacji, brzmienia, do jakiejś takiej
        niepewności w głosie Justyny - ale co tam, przecież dopiero zaczynała!
        Ślicznych piosenek i melodii w brud, pewnie te kilka lat temu musiała to być
        dla wielu osób spora niespodzianka, że taka dziewczynka tak dobrą płyte
        wydaje.

        # thee silver mount zion - horses in the sky (2005) ***2/3

        Hm... no nie wiem. Niby wszystko super, niby ASMZ znów coś ciekawego
        przyszykował, przepełnił swój album wokalami, chórami, których tu więcej niż
        czegokolwiek innego, a jednak zdaje się, że te śpiewane utwory największe
        wrażenie robiły w otoczeniu smętów (coś jak łagodne utwory Opeth w metalowym
        otoczeniu). Brak mi tu racjonalnych argumentów, zresztą nigdy ich nie
        poszukiwałem w przypadku tego zespołu. No więc nieracjonalnie - najmniej
        emocjonalna, najmniej manipulująca uczuciami odbiorcy i najmniej wzruszająca
        ich płyta, choć chyba stara się najbardziej ze wszystkich, by tego dokonać.
        Może własnie trochę na siłę?

        Pamiętam wszakże, że do "This is our punk-rock" też przekonywałem się trochę
        czasu. Po każdym odpoczynku od "Horses in the Sky", każdy kolejny powrót
        przynosi nieco lepsze wrażenie, więc mam nadzieję, że za jakiś czas będzie to
        czwarta płyta ASMZ, która zachwyca. Jakoś ich wciąz darzę zaufaniem, ten album
        na pewno do szuflady nie powędruje, szczególnie że "obiektywnie" jest bardzo
        dobry. Jednak pewniakiem do rocznej czołówki, inaczej niż się spodziewałem,
        raczej nie będzie.

        # Leszek Możdżer - Chopin Impresje (1994/2005) ***

        Płytka dołączona do reaktywowanego pisma "Jazzi Magazine". Wypływający dopiero
        wówczas Możdżer bawi się na jazzowo Chopinem, jednocześnie z luzem i z
        szacunkiem, w żadnym razie nie odgrywa po prostu utworów. Raczej chwyta jakiś
        mniej lub bardziej znany motyw i rozwija, rozwija, rozwija... Bardzo to ładne i
        melodyjne, z początku wszystko na szybko, później więcej liryzmu. Gościnnie
        pojawiają się na chwilę Stańko i Namysłowski. Gdzieniegdzie piszą że to klasyk
        polskiego jazzu i przepustka Możdżera do kariery. Mnie na kolana nie powaliło,
        ale przyjemna płytka, a biorąc pod uwagę cenę (kilkanaście złotych z magazynem)
        niewątpliwie było to udane trafienie.
        • ilhan Re: słuchaliśmy w maju C.D. 31.05.05, 17:51
          pytajnick napisał:

          > # secret machines - now here is nowhere (2005) **1/2

          2004 :) Pisaliśmy już tu kilka miesięcy temu, bardzo dobra płyta zresztą.
          • pytajnick Re: słuchaliśmy w maju C.D. 31.05.05, 18:56
            ilhan napisał:


            > > # secret machines - now here is nowhere (2005) **1/2
            >
            > 2004 :)

            Ups!

            Zasugerowałem się reklamami w pismach muzycznych, zwykle pojawiają się przy
            okazji premiery.

            > bardzo dobra płyta zresztą.

            A słuchacie jej nadal, po tych kilku miesiącach? :)
            • ilhan Re: słuchaliśmy w maju C.D. 31.05.05, 19:03
              pytajnick napisał:

              > A słuchacie jej nadal, po tych kilku miesiącach? :)

              Nie słuchałem od grudnia, z tym że ja w ogóle cierpię na syndrom "podsumowania roku". Czyli w okolicy grudnia/stycznia właśnie dokonuję remanentu, układam listę, po czym (najwyraźniej podświadomie) stawiam grubą kreskę i jeśli później wracam do płyt z roku ubiegłego, to znak, że wejdą do mojego kanonu i będę po nie sięgał za rok-dwa. W danym natomiast roku zajmuję się płytami bieżącymi i poznawaniem klasyki. (Nie jest to odgórne założenie, po prostu tak to wychodzi). I tak, z czołówki listy 2004 w tym roku żadnej z płyt nie odsłuchałem pewnie więcej niż 10 razy (Arcade Fire 3-4, Futureheads może z 7-8, Go! Team 4-5, Razorlight chyba 2, Seafood ze 3, do Interpolu i Secret Machines nie wróciłem od grudnia).
              • pytajnick Re: słuchaliśmy w maju C.D. 31.05.05, 19:07
                ilhan napisał:

                > Nie słuchałem od grudnia, z tym że ja w ogóle cierpię na syndrom "podsumowania
                > roku". Czyli w okolicy grudnia/stycznia właśnie dokonuję remanentu, układam lis
                > tę, po czym (najwyraźniej podświadomie) stawiam grubą kreskę i jeśli później wr
                > acam do płyt z roku ubiegłego, to znak, że wejdą do mojego kanonu i będę po nie
                > sięgał za rok-dwa. W danym natomiast roku zajmuję się płytami bieżącymi i pozn
                > awaniem klasyki. (Nie jest to odgórne założenie, po prostu tak to wychodzi).

                Też coś takiego mam. I z dystansu oceniam płyty jako "bardzo dobre" jeśli nadal
                chce mi się po nie sięgać - to taki autobehawiorystyczny sposób oceniania. Nie
                sięgam po płyty, bo wysoko je cenię, tylko wysoko cenię, bo ciągle sięgam :-)

                > I tak, z czołówki listy 2004 w tym roku żadnej z płyt nie odsłuchałem pewnie więc
                > ej niż 10 razy (Arcade Fire 3-4,

                I po tę płytę sięgnę jeszcze dziś.

                > Futureheads może z 7-8,

                O!

                > do Interpolu i Secret Machines nie wróciłem od grudnia).

                I ja to nazywam "płytami tymczasowymi". Cieszą, ale tydzień, dwa, siedem, a
                potem do szuflady i wracamy myślami do płyt ponadczasowych...
      • pagaj_75 Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 21:40
        Co do Drake'a i "Bryter Layter", to trzeba było zapytać to bym Ci powiedział jak
        się sprawy mają :) Moje wrażenia są takie, że to najmniej dobry album Nicka (no
        bo najsłabszy to złe słowo). A paradoksalnie jest chyba najbardziej znany i
        często spotykam się z zaleceniami, by od niego zaczynać słuchanie Drake'a. To
        jest jedyna płyta, która momentami emanuje jakąś nietypową dla niego radością.
        No i jakby mało mi tam samego głosu Mikołaja. Z drugiej strony, jest na "Bryter
        Layter" jedna z moich ukochanych piosenek - "Poor Boy".
      • ihopeyouwilllikeme Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 09:37
        > Gdy słyszało się wersje na żywo, tracą
        > one trochę swego uroku, są zbyt starannie poukładane, no i zespół - w
        > gruncie rzeczy Alanis niespecjalnie potrzebny

        A co z " Sympathetic Character " ?? Przecież to jest killer na koncertach.
    • glebogryzarka1 Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 18:22
      Słuchałem w ramach nadrabiania zaległości:
      Stevie Wonder - Talking Book (6.5/10)
      Isaac Hayes - Shaft (8/10)
      Harold Melvin & the Blue Notes - The Best Of (4/10)
      The Whispers - Anthology (7.5/10)

      Słuchałem, bo chciałem:
      Jean Grae - Attack of the Attacking Things (8.5/10)
      Jean Grae - This Week (6.5/10)
      Stereolab - Dots & Loops (8/10)
      Stereolab - Emperor Tomato Ketchup (6/10)
      Stereolab - Mars Audiac Quintet (4.5/10)
      Bush Babees - Gravity (9/10)
      Mos Def & Talib Kweli - ...are Black Star (9.5/10)
      Red Snapper - Making Bones (8/10)
      Razorlight - Up All Night (5.5/10)

      Słuchałem, ponieważ powinienem się podobno orientować w undergroundzie:
      Puzzel - +1dB (3.5/10)
      Ras & Najsbit - Rasgrzewka (2/10)

      Słuchałem, bo musiałem:
      Simple Acoustic Trio - Trio (9/10)
      Zakopower - Music Hal (5/10 - co by o tym nie mówić, Karpiel gra genialnie)

      ...a Woven Hand jak nie było, tak nie ma.
      • tomash8 Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 19:08
        Queens of the stone age - Lullabies to paralyze(7.5/10)
        ST Vitus - "Born Again" (7/10)
        Kyuss - "Blues for the red sun" (10/10)
        Kyuss - "Wretch" (8/10)
        Rory Gallagher - Irish tour (8/10)
        Iron Maiden - "Eddie's archives (7/10)
        Sisters of Mercy - "Floodland" (10/10)
        Armia - "Ultima thule" (9/10)
        The Darkness - "Permission to land" (7/10)
        Cool kids of death - "cool kids of death" (1/10)
        Saxon - Lionheart (7/10)
        Siekiera - koncert z Jarocina
        Misfits - "Walk among us" (10/10)
        Misfits - "Static age" (7/10)
        Misfits - "Cuts from the crypt" (6.5/10)
        Deep Purple - "At the wings of russian foxbat" (9/10)
        KSU - "Nasze słowa" (6/10)
        Nocturnus - "The Key" (10/10)
        Nocturnus - "Thresholds" (8/10)
        Nocturnus - "Etheral tomb" (4/10)
        SOD - "Live at Budokan" (7/10)
        Horrorscope "The Crushing Design" (9/10)
        Kreator - "Outcast" (6.5/10)
        Dżem i Tadeusz Nalpa "Numero uno" (7/10)
        Breakout - "Blues" (8.5/10)
    • mechanikk Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 19:58
      bonnie 'prince' billy & matt sweeney - superwolf 9,5/10 , kto wie czy nie
      plyta roku!

      radiohead - kid a 10/10, z okazji nabycia wreszcie w postaci CD

      13 & god - 13 & god - na razie bez oceny, ale chyba pierwsza 10 A.D.2005

      john frusciante - curtains 7,5/10

      british sea power - open season 8/10

      lou reed - transformer 9/10

      stereolab - emperor tomato ketchup , dopiero sie zapoznaje

      the beatles - revolver, 10/10, no bo jak...
    • lukas_log Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 20:25

      Głównie:

      Mostly Autumn "Storm over still waters"
      Dream Theater "Octavarium"
      Shadow Gallery "Room V"
      Porcupine Tree "Deadwing"
      Bruce Dickinson "Tyranny of souls"
      Riverside "Out of myself"
      K2 "Book of the dead"
      Russel Allen "Russell Allen's Atomic Soul"
      Spiritual Beggars "Demons"
      Susan Tedeschi "Live from Austin Texas"
      Le Orme - pare plyt

      + pojedyncze odsluchy (za duzo ich by wymieniac)
    • braineater Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 20:40
      Płyta miesiąca, a nawet tegoż miesiąca wykonawca - opisywana w polecance :

      Joanna Newsom w 4ch odsłonach - 2 LP jednej ep-ce i po prostu genialnym livie

      Nowości:

      Matmos - A viable alternative to actual sex contact - bardzo blisko płyty
      miesiąca, ale odkryłem Joannę i Matmos na plan dalszy zeszli. A na płycie to co
      wszyscy kochamy, czyli clicki, cuty, drony i cała biblioteczka sampli sciezek
      dialogowych wybitnie mięsistych pornosów. I kolejny sukces w rozwoju Matmosa -
      przez 40 minut nie pojawia się nawet cień melodii.

      Rubin Steiner - Drum Major, czyli Ninja Tune w formie nader przedniej, wybitnie
      nie tanecznej

      Kaizers Orchestra - Ompa Til Du Der, czyli nordyccy rokendrolowcy, brzmiący
      miejscami jak nalepsze kawałki The Lounge Lizards pod wodzą Johna Lourie,
      zmixowane z pijackim bełkotem Waitsa i patentami Einsturzende Neubauten - ach,
      ta blacha falista to jednak cudowny jest instrument

      Minamo - Shining - takie sobie nie nerwowe na poły ambientowe plumkanie z
      czasmi maxymalnie przytłaczającym basem.

      Nostalgia 77 - Songs for my funeral - tytuł mówi wszystko.

      Ol' Dirty Bastard - Osirius - jak kto lubił Wu Tang Clan, to polubi ta płyte a
      jak nie to nie ma sensu się rozpisywać:)

      Roberto Juan Rodriguez - Baila! Gitano! Baila, czyli pierwsi Cyganie w dziejach
      Tzadika i kurde, brzmią jak wszyscy inni Cyganie - czyli posłuchac, zapomnieć.

      Powroty:

      Głownie do Matta Eliota w obu genialnych odsłonach, czyli wszystkie płytki
      Movietone i Third Eye Foundation

      The White Stripes - i tu zaskoczenie, bo płyty w sumie zdobyte w celu
      zapoznania się z "nowym rockowym graniem" przesłuchane raz i odłożone czas
      jakiś temu, słuchane teraz, spowodowały ostrego wkręta, zakończonego radosnym
      pląsaniem po chacie i koszmarnym podśpiewywaniem niektórych hiciaków.
      amerykanie to mają chyba jakiś muzyczny odpowiednik glutaminianu sodu, który
      powoduje, że nawet jeśli coś nie do końca przekonuje, to jednak na chwile
      uzależnia:) (Ostatnio tak miałem z nowym Mobym i byłem przerażony:)

      No i z pojedyńczych przesłuchań wracały różne płytki P.J. Harvey, Combustible
      Edison, Matta Herberta i One Milion Bulgarians

      Natomiast z pólki japońskiej nowość tylko jedna:
      Tetuzi Akiyama & Martin Ng - Oimacta, czyli gitara akustyczna (Akiyama) i
      turntablista, cokolwiek szalony (Ng). Przy tym zaznaczyc trzeba, że to że wiem,
      że Akiyama gra na gitarze, jest zasługą wkładki do cd-ka, bo całośc jest po
      prostu przecudnej urody totalnym amuzycznym jazgotem w czterech odsłonach,
      gdzie doliczyc się można ponad setki różnych instrumentów.

      Więcej grzechow nie pamnientam

      Pozdrowienia:)
      • roar Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 21:27
        > Matmos - A viable alternative to actual sex contact

        O, też to sobie ostatnio ściągnąłem. Ogólnie wrażenia pozytywne, naprawdę się to wszystko razem ładnie komponuje, ale... kurde no, niezależnie od akompaniującej mu muzyki - nie mogę, po prostu nie jestem w stanie słuchać przez godzinę odgłosów stosunku płciowego! Przez większość płyty wahałem się, czy spłonąć rumieńcem, czy wybuchnąć śmiechem. Niestety, jestem chyba zbyt pruderyjny... :)
        BTW, gwoli ścisłości - płyta wydana pod szyldem Vague Terrain Recordings. Pewnie się panowie też troszkę wstydzili... :D
        • pagaj_75 Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 22:05
          roar napisał:

          > > Matmos - A viable alternative to actual sex contact

          A we mnie Matmos budził wątpliwości już przy "A Chance to Cut..." Fakt, że
          panowie mają kosmiczną wyobraźnię i nielicho potrafią klikać, ale brakuje mi
          czegoś w ich muzyce czegoś... bo ja wiem? Może po prostu moje uszy nie stroją
          dobrze na te ich 'harmonie'. Szanuję, ale na kolana nie padam.
      • humbak Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 21:31
        A właśnie... 3EF też zrobiło niezłe wrazenie na mojej skromnej osóbce. Nie przytoczę tytułu płyty, bo została się w domciu, ale odbiór pozytywny (choć do Palma mu daleko:))
    • roar Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 21:54
      Też se trochę opiszę. Co mi tam. To był w końcu naprawdę dobry miesiąc...

      Nowe nowości:

      Thee Silver Mt. Zion Memorial Orchestra & Tra-La-La Band - Horses in the Sky [2005] (9/10):
      O tym już gdzieś tu pisałem. Płyta roku jak na razie.
      Roar Music Guide picks: God Bless Our Dead Marines, Mountains Made of Steam, Hang On to Each Other

      Heavy Blinkers - The Night and I Are Still So Young [2004] (8.5/10):
      Jakkolwiek by to głupio i przesadnie nie zabrzmiało, inaczej się w tym wypadku naprawdę nie da: Pet Sounds version 2. Album zakatowany niemal na śmierć; dalej mi się nie znudził.
      RMG picks: Try Telling That to My Baby, Veranda Celeste, He Heard His Song

      HAL - HAL [2005] (7/10)*:
      Różnorodne zarówno stylistycznie, jak i jakościowo. Ale za to zawsze autentycznie ładne. I "Coming Right Over" się tak mile kojarzy z The Thrills... :)
      RMG picks: Play the Hits, Keep Love as Your Golden Rule, My Eyes Are Sore

      Antony and the Johnsons - I Am a Bird Now [2005] (7/10):
      Świetna płyta, ale jednak przystępuję do szkoły twierdzącej, że summa sumarum nieco monotonna. Ale ten wokal...!
      RMG picks: Fistful of Love, Hope There's Someone, My Lady Story

      Six Organs of Admittance - School of the Flower [2005] (6.5/10)*:
      To jest jedna z takich płyt, z których nic się nie pamięta, za to ma się przemożną chęć posłuchać jej jeszcze raz. Na razie mnie nie porwała, ale jeszcze może namieszać.

      Nine Inch Nails - With Teeth [2005] (6.5/10)*:
      Nie wiem, czy taka powinna być reakcja na NIN, ale dla mnie jest to łagodna, kojąca, przyjemna w słuchaniu muzyka. Momentami mam wrażenie, że słucham trip-hopu. ;)
      Ale ja jestem dziwny.
      RMG picks: Right Where It Belongs, Beside You in Time, Every Day Is Exactly the Same

      Mindless Self Indulgence - You'll Rebel to Anything [2005] (6/10):
      Może i mało odkrywczy, ale za to na pewno nie stereotypowy industrial dance rodem z U.S.A. Czasem miewam takie zachcianki. Tym razem udało mi się trafić na naprawdę fajną płytę. Chociaż oczywiście głównie dla koneserów. :)
      RMG picks: Shut Me Up, You'll Rebel to Anything (as Long as It's Not Challenging), 1989

      System of a Down - Mezmerize [2005] (5/10)*:
      Niby z kopem i pomysłem, ale momentami po prostu nieładne. Nagraliby, kurde, kiedyś chłopaki cały równy album!
      RMG picks: B.Y.O.B., Radio/Video, Cigaro

      Bright Eyes - I'm Wide Awake, It's Morning [2005] (6/10)*
      Khonnor - Handwriting [2004] (6/10)
      Yasunori Mitsuda - Kirite [2005] (6/10)*
      Go-Betweens - Oceans Apart [2005] (6/10)*
      Of Montreal - Satanic Panic in the Attic [2004] (5.5/10)*
      Tarwater - The Needle Was Travelling [2005] (5.5/10)*
      Bright Eyes - Digital Ash in a Digital Urn [2005] (5/10)*

      Bonnie 'Prince' Billy, Matt Sweeney - Superwolf [2005] (b/o)*
      Bruce Springsteen - Devils & Dust (b/o)*
      Porcupine Tree - Deadwing [2005] (b/o)*

      Stare nowości:

      Cechomor & Jaz Coleman - Promeny [2001] (9/10)
      Jan Garbarek Group - Twelve Moons [1997] (7.5/10)
      Neutral Milk Hotel - In the Aeroplane Over the Sea [1998] (7.5/10)
      Bruce Springsteen - Born in the U.S.A. [1984] (7/10)*
      Legendary Pink Dots - Brighter Now [1982] (7/10)*
      Telefon Tel Aviv - Fahrenheit Fair Enough [2001] (7/10)*
      Mike Oldfield - Hergest Ridge [1974] (7/10)
      Heavy Blinkers - Better Weather [2001] (6.5/10)
      Legendary Pink Dots - Maria Dimension [1991] (6.5/10)*
      David Gray - White Ladder [1998] (6.5/10)*
      Black Box Recorder - The Facts of Life [2001] (5.5/10)*

      Stare starocie:

      A Silver Mt. Zion - This Is Our Punk Rock [2003] (8.5/10)
      Banco de Gaia - Last Train to Lhasa [1995] (7.5/10)

      Kategoria specjalna:

      Autechre - Gantz Graf [2002] (8.5/10)
      • janek0 Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 21:31

        > Legendary Pink Dots - Maria Dimension [1991] (6.5/10)*
        że jak proszę ?! 8-O
        • roar Re: słuchaliśmy w maju 02.06.05, 08:36
          janek0 napisał:

          > > Legendary Pink Dots - Maria Dimension [1991] (6.5/10)*
          > że jak proszę ?! 8-O

          Ech, wiedziałem, że tak będzie...

          Zacznijmy od tego, że 6.5 to jak na mnie całkiem wysoka ocena... Ale nie ukrywam, że jakoś nie mogę się przekonać do tej płyty. Bardzo podoba mi się "Evolution",nawet parę razy dodatkowo przesłuchałem "Belladonnę" czy "Disturbance", ale poza tym... Trudno mi podać jakieś obiektywne przyczyny; wydaje mi się tylko, że utworom brakuje przebojowości, czegoś takiego, co by powodowało, że można je będzie sobie nucić pod nosem, albo po prostu mieć chęć posłuchać ich jeszcze raz zaraz po tym, jak się skończyły (wyjątek - "Space Between"). "Whispering Wall" po tylu przesłuchaniach, ile dałem "Maria Dimension", znałem już prawie na pamięć. Ale na "Whispering Wall" nawet najbardziej nieoczywiste i pokręcone utwory z miejsca przykuwały uwagę ("The Divide"! "Sunken Pleasure/Rising Pleasure/No Walls, No Strings"!!!).
          • pytajnick Re: słuchaliśmy w maju 02.06.05, 09:28
            roar napisał:

            > Trudno mi podać jakieś obiektywne przyczyny; wydaje mi się tylko, ż
            > e utworom brakuje przebojowości, czegoś takiego, co by powodowało, że można je
            > będzie sobie nucić pod nosem, albo po prostu mieć chęć posłuchać ich jeszcze
            > raz

            No, to Szanowny Kolega raczej nie ma czego szukać na innych płytach LPD, bo to
            jest właśnie ich najbardziej przebojowa płyta :)

            Osobiście również lubię ją tak-sobie, może zbyt późno ją poznałem i po
            wszystkich innych pokręconych psychodeliach wydała się trochę zbyt ułożona. Ale
            to piękna płytka..

            Zaś moje ulubione to "Any Day Now" (również LPD "przebojowo-piosenkowe", od niej
            zaczynałem i bardzo dobrze) oraz Shadow Weaver'a (szaleństwo, jedna z ostatnich
            poznanych płyt).

            ex

            n.p. can | tago mago
          • pagaj_75 Re: słuchaliśmy w maju 02.06.05, 10:07
            roar napisał:

            > Trudno mi podać jakieś obiektywne przyczyny; wydaje mi się tylko, że
            > utworom brakuje przebojowości, czegoś takiego, co by powodowało, że można je
            > będzie sobie nucić pod nosem, albo po prostu mieć chęć posłuchać ich jeszcze
            > raz zaraz po tym, jak się skończyły (wyjątek - "Space Between").

            Jak to różnie ludzie słuchają tej samej muzyki. To co mnie przekonało swego
            czasu do "The Maria Dimension" (rany, to już 14 lat, fiu) to właśnie chwytliwe
            melodie. No przecież: "Pennies for Heaven", "The Third Secret", "The Ocean
            Cried...", "Belladonna", "Cheraderama" (no i wymienione przez Ciebie "Space
            Between"). A to tylko część! W dodatku to była jedna z pierwszych płyt w moim
            życiu z jakimiś psychodelicznymi odjazdami typu "Grain Kings" czy "Evolution",
            które mi się spodobały.
    • jazzkam MŁODY GNIEWNY BLOKERS I JEGO PŁYTY 31.05.05, 22:08
      przede wszystkim chyba zespół miesiąca mój, a zespół miesiąca przyszłego na
      screenagers (;DDD) - Spoon
      Tegoroczne Gimme Fiction jest b. b. fajne; Girls can tell jest znakomite, reszta
      płyta jest po prostu dobra, takie 7/10

      Tych płyt co do których nie mam opinii, nie ocenię

      delons - wersja z napisami 6/10
      to co, że polskie, skoro teksty dosyć kombajnowe (czasem ładne sformułowania)

      fischerspooner - odyssey 7.5/10 ale WARTO WARTO, bo mimo niedociągnięć świetny album

      etta james- rocks the house 8/10 (staroć, ależ energia...)
      the supremes - an evening with the supremes 8/10 (staroć, ależ melodie...)

      matthew herbert - bodily functions 7/10
      praktik - dobra czestotliwosc 8/10 (naprawde niezły polski hiphop)
      vitalic - ok cowboy 8.5/10 (DOSKONAŁA płyta elektroniczno-technowa, świetna do
      tańczenia, super melodie, polecam)

      kaizers orchestra - evig pint 8/10 (kolejna dobra skandynawska propozycja)
      damned, the- damned damned damned (fajna energia, no ale bez geniuszu jak dla mnie)
      mia - arular 7.5/10 (jestem zachwycony jak słucham, ale potwornie męczy)
      Rachel's - System/Layers 7.5/10 (a tu odwrotnie, płynie, płynie a potem nic nie
      pamiętam)
      wilco - yankee hotel foxtrot 8/10 (ale dziejowa płyta to nie jest)
      four tet - everything ecstatic (jest nieźle, warto posłuchać)
      engineers - engineers (trochę dziwny styl śpiewania, ale intrygujące)
      bruce springsteen - devils & dust (intryguje, ale nie rozwala - może do czasu)
      freak of nature - neurotic states (wcale nie najlepsza polska płyta 2005)
      the car is on fire - s/t (i to chyba niestety na razie najlepsza, warto chyba
      posłuchać)
      oasis - don't believe the truth 8/10 (jest fajnie)
      lene lovich - stateless... plus 8.5/10 (AAAAA AŻ ZAŁOŻĘ WĄTEK)
      biosphere - substrata 6.5/10 (ale intryguje bardzo, to nie elektronika tylko
      raczej awangarda, eksperyment)

      white stripes, the - get behind me satan

      Tej płyty nie sposób mi ocenić, bo jest strasznie dziwna, brzmi jak nie White
      Stripes. Nie wiem, nie wiem. Aczkolwiek strasznie wciąga piosenka My Doorbell,
      pewnie to jeden z moich ulubionych kawałków 2005.


      I płyty na których w ogóle się nie poznałem i nie chcę mi się ich słuchać na
      razie więcej, może bez ocen:

      shining - in the kingdom of kitsch you will be a monster
      the wrens - secaucus
      mirah - c'mon miracle
      robag wruhme - wuzzelbud
      lfo - frequencies
      hold steady - almost killed me (skąd ten hype, przecież to jest żadne)

      I trochę znanych już "staroci"

      Ted Leo And The Pharmacists - Tyranny of the distance 9/10
      Ted Leo And The Pharmacists - Shake the sheets 7.5/10
      Mum - Summer make good 8/10
      Mum - Please smile my noise bleed 8/10
      Lali Puna - Faking the books 7.5/10
      UNKLE - Never never land 10/10 (chociaż emocje już nie te...)
      • pagaj_75 Re: MŁODY GNIEWNY BLOKERS I JEGO PŁYTY 31.05.05, 22:19
        jazzkam napisał:

        > biosphere - substrata 6.5/10 (ale intryguje bardzo, to nie elektronika tylko
        > raczej awangarda, eksperyment)

        eee? a gdzie Ty w tym słyszysz jakąś awangardę? awangardą takie dźwięki były
        kilkanaście lat wcześniej, gdy je grał Brian Eno. w 1998 (czy kiedy tam ukazała
        się "Substrata") to już tylko epigoństwo było (choć całkiem niezłe, przyznaję)
        • jazzkam Re: MŁODY GNIEWNY BLOKERS I JEGO PŁYTY 31.05.05, 22:27

          > jazzkam napisał:
          >
          > > biosphere - substrata 6.5/10 (ale intryguje bardzo, to nie elektronika ty
          > lko
          > > raczej awangarda, eksperyment)
          >
          > eee? a gdzie Ty w tym słyszysz jakąś awangardę? awangardą takie dźwięki były
          > kilkanaście lat wcześniej, gdy je grał Brian Eno. w 1998 (czy kiedy tam ukazała
          > się "Substrata") to już tylko epigoństwo było (choć całkiem niezłe, przyznaję)

          dobra, przyznaje, ze rejony muzyczne eno oraz muzyka awangardowa jest mi raczej
          obca, ale mi sie to po prostu skojarzylo z terminem avantgarde na allmusic bo
          wszystkie plyty podobne do biosphere jakich sluchalem mialy taka wlasnie
          etykietke. NO TO AMBIENT, TAK? :)))
          • braineater Re: MŁODY GNIEWNY BLOKERS I JEGO PŁYTY 31.05.05, 22:32
            Żeby było prościej, to Biosphere chodzi z metką postambient:) Ale niezależnie
            od metek i tak jest geniuszem, co udowadania na wszystkich swoich płytach. Z
            kolekcji You must hear or die::) - Patashnik i Split z Pete'm Namlokiem.
            Przecudowne muzyczne pejzaże, genialne sample dialogów - posłuchaj dzieciaka na
            Patshniku, jego opowieści o snach, a gwarantuję że odpadniesz. Jak dla mnie
            odkrycie lat ostatnich, płyty do których max często wracam i którymi wszystkich
            zarażam.
            Pozdrowienia:)
            • pagaj_75 Re: MŁODY GNIEWNY BLOKERS I JEGO PŁYTY 01.06.05, 00:54
              braineater napisał:

              > Żeby było prościej, to Biosphere chodzi z metką postambient:) Ale niezależnie
              > od metek i tak jest geniuszem, co udowadania na wszystkich swoich płytach.

              Nie podzielam Twojego zachwytu, czemu już zresztą dałem wyraz na tym forum. O!
              Właśnie ktoś wyciągnął ten wątek na wierzch :)
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=14101713&a=22521064
              "Patashnik" jest nierówny (choć zawiera miażdżący "Shield"), "Substrata" chyba
              weszła mi najlepiej. Wszystko co Jenssen nagrał później to, moim zdaniem
              oczywista, piece of crap.
              • braineater Re: MŁODY GNIEWNY BLOKERS I JEGO PŁYTY 01.06.05, 10:27
                Trudno, ja jednak nadal będę się nim zachwycał:)
                Ale co do Twojego stwierdzenia, że na kontynuatora Eno Bio się nie nadaje, to
                masz zupełną rację. Już Namlok prędzej
                Pozdrowienia:)
      • nemrrod Re: MŁODY GNIEWNY BLOKERS I JEGO PŁYTY 31.05.05, 22:42
        Ech, typowy młody blokers...: przedkłada elektro-łupaninę do tańczenia (Vitalic)
        nad elegancki, zmysłowy house Herberta, nie dostrzega dziejowości dziejowych
        płyt (Wilco) i nie chce mu się słuchać dobrych i ważnych albumów (Shining, LFO)...
        ;))
    • digsa Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 22:13
      w sumie niewiele się zmieniło od kwietnia:

      The Go-Betweens (cała dyskografia, 11 płyt, mogę wymienić, jeśli ktoś chce )
      Echo & the bunnymen - Heaven up here
      Echo and the bunnymmen - Ocean rain
      XTC - Fossil Fuel - The XTC Singles 1977-1992 (i się zabieram za poszczególne płyty)
      Joy Divison - Substance 79-80
      Joy Divsion - Closer
      Joy Division - Unknown pleasures
      The Jesus & mary chain - Psychocandy
      The Smiths - Meat Is Murder
      Gang of four - Entertainment
      The Jam - All mod cons
      The Jam - Setting sons
      Art Brut - Bang bang rock n roll
      Four Tet - Everything ecstatic
      Gorillaz - Demon days
      Hal - Hal
      Hood - Outside closer
      Maximo Park - A Certain Trigger
      Oasis - Don't believe the truth
      Of montreal - The Sunlandic Twins
      The Decemberists - Picaresque
      The Departure - Dirty words
      The Tears - Here come the tears
      Xiu Xiu - La Foret
      Unkle - Never, never land
      Unkle - Psyence fiction
      Radiohead - Kid A
      Antony and the Johnsons - I'm a bird now

      + jakieś Suede i Stone Roses.
      • jazzkam Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 22:28
        digsa napisała:

        > Of montreal - The Sunlandic Twins

        weź powiedz, że Ci sie podoba, czemu nikt nie jara się tą płytą... :)
        • nemrrod Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 22:47
          I przy okazji - jakie jest nowe Xiu Xiu??
          • digsa Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 22:54
            nemrrod napisał:

            > I przy okazji - jakie jest nowe Xiu Xiu??

            ee, znawcą to ja nie jestem :> ale mi się podoba, jest na takim poziomie, jak
            poprzednie ich płyty, myślę. Chociaż musiałabym jeszcze pare razy przesłuchać,
            zeby utwierdzić się w przekonaniu i coś więcej napisać.
        • digsa Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 22:49
          azzkam napisał:

          > digsa napisała:
          >
          > > Of montreal - The Sunlandic Twins
          >
          > weź powiedz, że Ci sie podoba, czemu nikt nie jara się tą płytą... :)

          a podoba się :) może i nawet 8/10. Niestety, więcej dać nie mogę :>
    • d84 Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 23:19
      Mało, roboty pełno... :(

      Fantomas - Directors Cut
      Herbert - Bodily Funtions
      Autechre - Tri Repetae
      Mos Def - Black On Both Sides
      System Of A Down - Mezmerize
      Oasis - Don't Believe The Truth
      Marillion - Misplaced Childhood
      Solvent - Apples & Synthesizers
      Stevie Wonder - Innervisions
      Nine Inch Nails - With Teeth
      • digsa Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 23:25
        d84 napisał:

        > Mało, roboty pełno... :(
        >

        > Oasis - Don't Believe The Truth

        To jak będziesz miał chwilkę czasu:
        ciekawa jestem, co sądzisz o nowym Oasis :)
        • d84 Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 23:26
          Pisałem w wątku obok, ale się powtórzę - zaskakująco dobry. U mnie trzeci po
          pierwszych dwóch :)
          • digsa Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 23:32
            d84 napisał:

            > Pisałem w wątku obok, ale się powtórzę - zaskakująco dobry. U mnie trzeci po
            > pierwszych dwóch :)

            uee, musiałam przeoczyć, czy coś ;) ano, ja też myślałam, że bedzie gorszy.
            • eowyn Re: słuchaliśmy w maju 31.05.05, 23:50
              bardzo malo sluchalam w maju muzyki, z czasem kiepsciutko :(

              Deine Lakaien - White Lies
              Prodigy - The Fat of the Land
              Amalia - Estranha Forma de Vida O Melhor de Amalia (to fado mnie w depresje
              wpedzi :( )
              Depeche Mode - A Broken Frame
              kilka utwrow Tiamatu i NIN

              no i odsluchalam wreszcie Dream Theater "Octavarium" i okazuje sie, ze to nie
              moja muzyka, wiec urodzinowy koncert sobie odpuszcze:)
      • glebogryzarka1 Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 16:29
        > Mos Def - Black On Both Sides

        Pierwszy kontakt, czy odświeżona znajomość?
        • d84 Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 18:09
          Odświeżona, pierwszy kontakt był już jakiś czas temu. Teraz płytkę katuję :)
          • glebogryzarka1 Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 18:19
            Przypomniało mi się apropo. Nadal nie jestem pewien, czy mam rację, ale:
            - na "Black on Both Sides" jest taki utwór "Mr. Nigga"
            - na płycie "Geheimrezept" zespołu Jazzkantine, wydanej ze trzy lata wcześniej,
            znajduje się z kolei utwór "Tip Top Typ"
            - podkłady do obydwu są identyczne (przy czym na płycie Jazzkantine aranż
            wskazuje na to, że wszystko zostało zagrane, a u Mos Defa - że zsamplowane)
            - ani tu, ani tu, nie ma słowa o jakichkolwiek zapożyczeniach
            - jedyny wniosek taki, że Mos Def zwyczajnie ukradł numer Niemcom, żeby chociaż
            stary - ale nie...
            • d84 Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 18:53
              Póki co potwierdzam tylko to pierwsze. Ale z ciekawości ściągnę ten utwór :)
              • glebogryzarka1 Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 20:05
                W ogóle polecam "Geheimrezept". Bardzo radosna płyta, kawał fajnego żywego
                grania (a na mikrofonach i dęciakach jakaś trzydziestka gości - w tym Ol' Dirty
                Bastard).
                • d84 wyjasnienie zagadki 02.06.05, 23:25
                  Więc sprawdziłem track Jazzkantine i rzeczywiście - bit niemalże identyczny co
                  w "Mr Nigga"

                  Ale to nie tylko Mos to zerżnął

                  Zrobiłem mały research i okazało się, że oba te utwory są oparte na kawałku
                  Gila Scott-Herona pt. "A Legend In His Own Mind" z 1980 :)
                  • glebogryzarka1 Re: wyjasnienie zagadki 03.06.05, 14:35
                    > Zrobiłem mały research i okazało się, że oba te utwory są oparte na kawałku
                    > Gila Scott-Herona pt. "A Legend In His Own Mind" z 1980 :)

                    Chłopie, podziwiam. Nie wiem, jak do tego doszedłeś, ale wielkie dzięki. Teraz
                    moja kolej - wycyckać Scott-Herona i zobaczyć, jak bardzo zerżnięte są obydwa
                    numery.
                    • d84 Re: wyjasnienie zagadki 04.06.05, 22:17
                      Nic specjalnego, naprawdę - the-breaks.com, entry Mr Nigga i się wyświetliło.
                      Po ściągnięciu kawałka Gila rzeczywiście zauwazyłem *podobieństwo* :)
    • ton2 Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 09:32
      A zatem...

      Futureheads – Futureheads
      XTC – Drums And Wires
      Maximo Park – Certain Trigger
      Calla – Scavengers, Televise
      Bloc Party – Silent Alarm
      The Editors - EP
      Tilly & The Wall – Wild Like Children
      HAL – HAL
      Russian Futurists – Our Thickness
      Lenny Valentino – Uwaga
      Starzy Singers – Takie jest....
      Mountain Goats – Sunset Tree
      Rufus Wainwright – Poses
      Dungen – Ta Det Lugnt
      Bruce Springsteen – Devils & The Dust
      Hood – Outside Closer
      13& God – 13&God
      Spoon – Gimme Friction
      Common – Be

      • geigo Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 16:04
        John Frusciante - To Record Only Water For Ten Days
        John Cale - Hobo Sapiens
        The Coral - The Coral
        Chris Cornell - Euphoria Morning
        Sophie Zelmani - Love Affair
        U2 - Zooropa
        Secret Machines - Now Here Is Nowhere
        Ian Brown - Solarized
        Death In June - Wall Of Sacrifice
        Damien Rice - O
        Midnight Choir - Waiting For The Bricks To Fall
        Mars Volta - De-Loused In The Comatorium
        Mars Volta - Frances The Mute
        Blonde Redhead - Misery Is A Butterfly
        Cat Power - Dear Sir
        R.E.M. - Murmur
        R.E.M. - Document
        Cat Power - You Are Free
        Porcupine Tree - Deadwing
        Porcupine Tree - In Absentia
        Neil Finn - One Nil
        Nick Drake - Pink Moon
        Cat Power - Moon Pix
        System Of A Down - Mezmerize
        Venus Hum - Big Beautiful Sky
        Antony And The Johnsons - I Am A Bird Now
        Arcade Fire - Funeral
        Doves - Some Cities
        Doves - Lost Souls

        Największe rozczarowanie - Venus Hum. "Hummingbirds" podobało mi się niezmiernie, cała płyta - słabo. Najciekawsze odkrycia - Cat Power, Blonde Redhead, Damien Rice. No i Doves - na samym początku znałam tylko "Black & White Town", które nie przypadło mi do gustu. Ale postanowiłam posłuchać całej płyty - i ze swojej decyzji bardzo się teraz cieszę :) In plus także nowy SOAD - mocno mnie wciągnęło.
        • pytajnick Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 16:33
          Geigo, jeśli dopiero poznawałaś, to mialaś wspaniały miesiąc!

          > The Coral - The Coral

          * * * * 1/2

          > Mars Volta - De-Loused In The Comatorium

          * * * *

          > Blonde Redhead - Misery Is A Butterfly

          * * * *

          > Porcupine Tree - In Absentia

          * * * * 1/2

          > Nick Drake - Pink Moon

          * * * * * !

          > Antony And The Johnsons - I Am A Bird Now

          * * * * *

          > Arcade Fire - Funeral

          Jeszcze nie znam, ale już po tym roku czytania jestem pewien, że też rewelacja!
          Mógłbym sobie tylko wymarzyć miesiąc, w którym poznałbym kilka takich płyt :-)

          Chociaż... sam nie wiem czy w takim zagęszczeniu rewelacyjnej muzyki, doceniłbym
          właściwie wszystkie albumy (i tu wychodzi pytanie, czy właśnie nie warto słuchać
          również średnich i słabych płyt, żeby docenić te wspaniałe - to jak z zimą i
          docenianiem wiosny :)
          • geigo Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 17:33
            pytajnick napisał:

            > Geigo, jeśli dopiero poznawałaś, to mialaś wspaniały miesiąc!

            Miesiąc zaiste wspaniały :) , ale nie wszystko, co wymieniłam było mi nieznane. Z tego, o czym wspomniałam: Blonde Redhead - znałam wcześniej parę piosenek ściągniętych z Epitonica, Cat Power - najpierw zasłyszane w internetowym radiu "Keep On Runnin'", potem parę mp3 z różnych płyt. Nie znałam też płyty Rice'a (prócz "The Blower's Daughter"). Za to płyty The Coral, Antony'ego, Mars Volty i Arcade Fire to moi starzy i bardzo dobrzy znajomi :))

            > > Arcade Fire - Funeral
            >
            > Jeszcze nie znam, ale już po tym roku czytania jestem pewien, że też rewelacja!

            O, jeśli nie znasz, to polecam bardzo, bardzo gorąco.

            > Chociaż... sam nie wiem czy w takim zagęszczeniu rewelacyjnej muzyki, doceniłby
            > m
            > właściwie wszystkie albumy (i tu wychodzi pytanie, czy właśnie nie warto słucha
            > ć
            > również średnich i słabych płyt, żeby docenić te wspaniałe - to jak z zimą i
            > docenianiem wiosny :)

            Coś w tym jest, bo pod koniec miesiąca odczułam wyraźne przesycenie muzyką i w ostatnich dniach mało co słuchałam, poprzestając na pojedyńczych piosenkach bądź wyłapywaniu ulubionych klipów na MTV2. Okazuje się, że post (również muzyczny) to niegłupia idea :))
            • geigo Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 17:54
              geigo napisała:

              > Za to płyty The Coral, Antony'ego, Mars Volty i A
              > rcade Fire to moi starzy i bardzo dobrzy znajomi :))

              Hehe, fajnie to "starzy" zabrzmiało w odniesieniu do albumu Antony'ego :)) Miałam oczywiście na myśli to, że zapoznałam się z nim wcześniej niż w maju :)
            • pytajnick arcade fire 01.06.05, 20:36
              geigo napisała:

              > > > Arcade Fire - Funeral
              > >
              > > Jeszcze nie znam, ale już po tym roku czytania jestem pewien, że też rewe
              > lacja!
              >
              > O, jeśli nie znasz, to polecam bardzo, bardzo gorąco.

              Już posłuchałem. Po pierwszym utworze myslałem, że wiem już wszystko, a tu -
              Zonk! Nieprawda, nic nie wiedziałem, i bardzo się z tego powodu cieszę. Póki co
              wdzięczny jestem Kanadyjczykom za pomysłowość i nieliniowość/nietypowość (czy
              raczej nieliniowe łączenie typowych rzeczy ;), teraz zaczynam polowanie na melodie.

              pozdrowienia
              ex

              n.p. six organs of admittance | school of the flower
    • grimsrund Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 19:15
      Ryan Adams COLD ROSES
      Antony & The Johnsons I AM A BIRD NOW
      Audioslave OUT OF EXILE
      Bloc Party SILENT ALARM
      The Bravery THE BRAVERY
      Bright Eyes A COLLECTION OF SONGS RECORDED 1995-1997
      British Sea Power OPEN SEASON
      Camper Van Beethoven CAMPER VAN BEETHOVEN
      The Coral THE INVISIBLE INVASION
      The Cure FAITH
      Bruce Dickinson TYRANNY OF SOULS
      Dream Theater MASTER OF PUPPETS
      Electric Six FIRE; SENOR SMOKE
      Marianne Faithfull BEFORE THE POISON
      Mark Geary GHOSTS
      Charlotte Martin ON YOUR SHORE
      Gorillaz DEMON DAYS
      Hood OUTSIDE CLOSER
      James GETTING AWAY WITH IT... LIVE
      Keane HOPES AND FEARS
      Kent DU OCH JAG DOEDEN
      Laraaji / Brian Eno AMBIENT 3: DAYS OF RADIANCE
      Lifehouse LIFEHOUSE
      Loreena McKennitt THE MASK AND MIRROR
      Tom McRae ALL MAPS WELCOME
      Morcheeba CHARANGO
      Oasis DON'T BELIEVE THE TRUTH
      Ollabelle OLLABELLE
      Porcupine Tree THE SKY MOVES SIDEWAYS; LIGHTBULB SUN; METANOIA; WARSZAWA;
      DEADWING
      16 Horsepower HOARSE
      System Of A Down MESMERIZE
      Television MARQUEE MOON
      Amon Tobin SPLINTER CELL 3: CHAOS THEORY
      Uncle Tupelo ANODYNE
      Jim White DRILL A HOLE IN THAT SUBSTRATE AND TELL ME WHAT YOU SEE

      Filmowe:

      Jeff Beal CARNIVALE
      Michael Kamen DON JUAN DE MARCO; THE RAGGEDY RAWNEY
      Philippe Sarde FLIC OU VOYOU / LE GUIGNOLO
      Michael Nyman GATTACA
      GHOST DOG: THE WAY OF THE SAMURAI
      Mark Knopfler LOCAL HERO
      John Powell PAYCHECK
      Craig Armstrong PLUNKETT & MACLEANE
      Richard Robbins A ROOM WITH A VIEW
      Danny Elfman SLEEPY HOLLOW
      Gabriel Yared TROY
      • braineater Re: słuchaliśmy w maju - grim 01.06.05, 19:17
        można słowko więcej o Bloc Party, bo sie u coraz większej liczby userów,
        których darzę muzycznym zaufaniem, na ten band natykam.
        Pozdrowienia:)
        • grimsrund Re: słuchaliśmy w maju - grim 01.06.05, 20:12
          Da się znieść. Chociaż odniosłem wrażenie, że produkcja, brzmienie jakieś
          takie... zduszone, jakby płyta powstawała na początku lat 80. i w kiepskim
          studio. A może to specjalnie zrobiono? W każdym razie remasterowana FAITH brzmi
          nowocześniej :)

          W sumie Bloc Party, jak wszystko niemal, najbardziej kojarzy mi się z The Cure
          (oprócz nich nie znam dobrze wielu zespołów z tamtych czasów), ale chłopaki
          starają się dodać coś od siebie. Na przeciwnym biegunie jest ten koszmarny,
          wtórny chłam The Bravery, naturalnie.
          • ilhan Re: słuchaliśmy w maju - grim 01.06.05, 20:14
            W kwestii Bloc Party pozwolę sobie tradycyjnie dopisać Gang Of Four i potwierdzić, że faktycznie "starają się dodać coś od siebie".
            • braineater Re: słuchaliśmy w maju - grim 01.06.05, 20:15
              Konotacje z The Cure zdecydowanie mnie zniecheciły - dzięki:)
    • pagaj_75 Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 20:17
      KLAN "Mrowisko" (1971)
      Kategoria: Musical?
      Uwagi: Jeszcze pięć lat temu uznałbym to za kapitalne, a dzisiaj męczy mnie
      patetyczna maniera wokalisty i przesadnie poetyckie teksty. Szkoda, bo w sumie
      niekiepska muzyka, a i parę naprawdę przepięknych melodii. Tylko ten wokal! Grrr...

      LAO CHE "Powstanie Warszawskie" (2005)
      Kategoria: Oi!
      Uwagi: Mimo bogoojczyźnianego patosu i trochę młodzieńczo naiwnego podejścia do
      tematu, muzycznie jedna z lepszych polskich płyt ostatnio. I tyle.

      MIKE OLDFIELD "Incantations" (1978)
      Kategoria: Minimalizm
      Uwagi: Trochę bym to skrócił, ale mimo to lepsze niż się spodziewałem. Rzecz na
      równym poziomie z Dzwonami rurowymi, przyjemnie się słuca przy pracy ;)

      ROBOTOBIBOK "Nawyki przyrody" (2004)
      Kategoria: Dżeeeeezzz
      Uwagi: Czujne to dźwięki bardzo. Jak się okazuje, można grać dżez bez
      kosmicznych odlotów w cholera wie którą stronę, który będzie brzmiał i
      archaicznie i nowocześnie zarazem. Szaconeczek.

      THE BLUE NILE "A Walk Across the Rooftops" (1983)
      THE BLUE NILE "Hats" (1989)
      Kategoria: "Baby baby, let's go out tonight"
      Uwagi: Jak już pisałem: ktoś, kto nie wychował się na muzyce pop lat 80. nie
      zrozumie mojego zachwytu. A "Hats" to moja płyta miesiąca - do słuchania
      najlepiej gdzieś bardzo późnym wieczorem w oknie ostatniego tramwaju do domu.

      PRIMUS "Pork Soda" (1993)
      Kategoria: Słyszę bas! Bas tylko słyszę!
      Uwagi: Uuuuuuuffff, trochę za długa jak na taką mocno kombinującą muzykę. Ciągle
      się przegryzam.

      TELEFON TEL AVIV "Fahrenheit Fair Enough" (2001)
      Kategoria: Muzyka na lato
      Uwagi: Panie, jaki tam IDM, dla mnie oni lądują (przynajmniej z tą płytą) w tej
      samej kategorii wagowej co Air i Zero 7. Wprawdzie nowoczesne klikające bity,
      ale reszta brzmienia opiera się na oldskulowych dźwiękach rodem z lat 70.
      Słuchałem również raz "Map of What Is Effortless" i na razie mam dość. Dodanie
      wokali do ich muzyki to jeden z najgorszych pomysłów tego stulecia.

      DJ SPOOKY vs THE FREIGHT ELEVATOR QUARTET "File Under Futurism" (1999)
      Kategoria: Płyta z remiksami
      Uwagi: Momentami drum'n'bassowa masakra dla wytrwałych. W całości nie da się
      posłuchać tego więcej niż 2-3 razy, ale pojedyncze numery są i owszem, bardzo
      bardzo.

      THE FREIGHT ELEVATOR QUARTET "Becoming Transparent" (2000)
      Kategoria: Muzyka elektro-akustyczna
      Uwagi: Trip hop, drum'n'bass, breakbeat, akademicka elektronika - co chcecie, to
      dla was zagrają. Do tego dorzucą wiolonczelę i digeridoo. Jeszcze dobrze nie
      strawiłem, ale chyba jedna z ciekawszych elektronicznych płyt jakie ostatnio
      słyszałem.

      BOARDS OF CANADA "Music Has the Right to Children" (1998)
      BOARDS OF CANADA "Geogaddi" (2002)
      Kategoria: Pikanie ((C) Ilhan)
      Uwagi: Sam się zastanawiam co jest takiego w tym graniu, że takich płyt mógłbym
      słuchać non-stop. Wielka zagadka.

      ANTONY & THE JOHNSONS "I Am a Bird Now" (2005)
      Kategoria: Głos z fortepianem
      Uwagi: Niezwykły głos, piękne melodie, oldskulowe aranżacje, ale obawiam się, że
      to jednorazowy złoty strzał. Poczekamy, zobaczymy (czy raczej usłyszymy)

      THE SMITHS "The Smiths" (1983)
      Kategoria: The Smiths
      Uwagi: Wszystko fajnie, tylko ten "Miserable Lie" to jakaś kosmiczna porażka.

      FRIPP & ENO "The Equatorial Stars" (2004)
      Kategoria: Muzyka do patrzenia w gwiazdy
      Uwagi: Tą płytę można puścić o trzeciej w nocy na cały regulator (niezależnie od
      mocy wzmacniacza), a i tak sąsiedzi się nie obudzą. Jednocześnie dzieje się tu
      milion razy więcej niż na ostatnim albumie Biosphere. Wielkie brawa dla
      starszych panów dwóch.
      • braineater O pagaju! 01.06.05, 20:22
        To teraz mi wytłumacz, jeśli taka Twoja wola, czemu nie Biosphere a Boards of
        Canada i owszem?, bo przyznam szczerze, że ja mam totalnie na odwrót, czyli
        Boardsi po 10 minutach zaczynają mnie koszmarnie nudzić a Bio moge słuchać non-
        stop.
        Pozdrowienia:)
        • pagaj_75 Drogi braineaterze! 01.06.05, 20:45
          braineater napisał:

          > To teraz mi wytłumacz, jeśli taka Twoja wola, czemu nie Biosphere a Boards of
          > Canada i owszem?

          No napisałem przeca: wielka zagadka :) Dla mnie ostatnie dokonania Biosphere (bo
          te pierwsze płyty, jak "Patashnik" i "Substrata" jeszcze oblecą) to jest równie
          wielkie przegięcie co japońskie noise'y wszelakie, które też chyba Ciebie
          zachwycają. Nigdy nie byłem muzycznym ekstremistą. Wprawdzie mam tą przypadłość,
          że często podoba mi się jakaś muzyka ze względu na samo brzmienie (i
          niewątpliwie temu zawdzięczam mą miłość do ambientu w niemal wszystkich jego
          przejawach), ale nie jestem w stanie słuchać przez godzinę jedynie buczenia
          lądującego statku kosmicznego. Sorry.

          A Boards of Canada? Tak, nie są zbytnio oryginalni. Z niezrozumiałych względów
          cieszą się wielkim szacunkiem w środowisku niezal (odnoszę wrażenie, że niezale
          w typie piczforka od czasu do czasu losują sobie jakąś dowolną płytę
          elektroniczną i ją hajpują, tak żeby się tacy jak ja nie czepiali, że lekce
          sobie ważą tą muzykę), jest przecież wielu lepszych od nich. Ale jest też coś
          niezwykle sympatycznego w ich graniu. To jest muzyka, którą mogę sobie puścić
          jako tzw. uprzyjemniacz różnych codziennych czynności. No i od czasu do czasu
          przytrafi im się zgrabna melodyjka, tudzież bardzo przyjemne memu uchu brzmienie
          syntezatora. No i kapitalne są te sample z (prawdopodobnie) "National Film Board
          of Canada", moim zdaniem.

          PS. No dobra. Posłucham sobie jeszcze raz "Patashnika" ;)
          PS2. Połuchałem Masonny i od razu skasowałem, sformatowałem dysk i wyszedłem do
          sklepu, żeby mieć alibi ;) Rozumiem, że muzyką może być wszystko, ale czy trzeba
          to traktować aż tak dosłownie?!
          • braineater cny pagaju:) 01.06.05, 20:53
            pagaj_75 napisał:

            ale nie jestem w stanie słuchać przez godzinę jedynie buczenia
            > lądującego statku kosmicznego. Sorry.

            Przypomniałes mi!:) Poszukaj takiej płytki, jesli sie nie obawiasz zaryzykowac
            jakieś 50 mega z dysku, "At home with ALP" - i wtedy możemy porozmawiac o
            buczeniu statku kosmicznego. Jak dla mnie kolejna rewelacja, płyta ma 70 minut
            z okładem, zaczynam zasypiac przy 15, a po 40 zrywam sie z wyra rozglądając w
            popłochu, bo pojawia sie pierwsza linia basu w całym materiale - i to taka że
            wybija od razu dziurę w ciemiączku:)
            Jeśli korzystasz z tego samego p2p, a pewnie tak:) to jazzkam moze Ci mojego
            nicka podać i sobie ściągniesz
            A co do Boardsów, to jest dla mnie jedna z najbardziej wtórnych kapel na jakie
            się natknąlem i na żadnej z 3ch osłuchanych płyt nie potrafiłem się dopatrzeć
            niczego nowego albo chociażby intrygującego - czyli jednak inaczej słuchamy.
            O Masonnie wyraxnie pisałem, że to radykalizm najwyższej próby i że nawet
            japońskie uszy stawiają mu opór:)
            Natomiast co do etykietkowania i hypowania to masz zupełna racje.
            Pozdrowienia:)
            • nemrrod Szanowni Koledzy! 01.06.05, 21:14
              Pozwolę sobie wtrącić się do dysputy.
              Chyba nie ma co porównywać Biosphere i BoC, bo największa różnica między nimi
              jest taka, że tych drugich nikt nazywa "drugim Eno" :) BoC zresztą sami nie mają
              takich ambicji. To naprawdę dosyć sympatyczne i bezpretensjonalne granie. I nie
              można porównywać tych urzekających półtorej- czy dwuminutowych ambientowych
              miniaturek ze suitami Biosphere'a.
              I nie przesadzałbym z tą wtórnością Boards of Canada. Rzeczywiście wyrasta to z
              aphexowsko-autechrowskiego pnia, ale Szkoci tak nasycili swoją muzykę jakimiś
              emocjami, nostalgią, dziecięcą naiwnością i nieskrępowaniem, że efekt jest
              oryginalny imho. A jeśli chodzi o to, że z płyty na płyty brzmią tak samo, to
              jestem w stanie zrozumieć taki pogląd, choć się z nim nie zgadzam:)
              A skoro już mowa o ambiencie, buczeniu i odgłosach lądowania samolotu, to ciekaw
              jestem co Panowie powiedzą na Stars of the Lid... ;)
              O "Substracie" wypowiem się jutro.
              • pytajnick Boards 01.06.05, 22:01
                Ja mam pytanie - z czego w takim razie rżną, trudne słowo, Boards of Canada,
                skoro są tak wtórni, jeszcze trudniejsze słowo?

                Pytam czysto informacyjnem, sam ich fanem nie jestem, a wręcz byli kilka lat
                temu wielkim rozczarowaniem po tych wszystkich zasłyszanych komplementach. Dziś
                jednak w miarę sobie ich cenię, bardzo ładne, przyjemne, ważne - bardzo
                melodyjne, no i niesamowity nastrój.

                Jeśli jednak zamierzacie podać Aphexa czy Autechre jako tych, z których kopiują,
                to się, już w oderwaniu od moich prywatnych odczuć co doo ich muzyki, absolutnie
                nie zgadzam. Gdyby w tak twórczy sposób wszyscy czerpali z innych znanych
                artystów, byłoby wspaniale. BoC mają jedyne w swoim rodzaju brzmienie i raz
                jeszcze - najwazniejsze - specyficzny "duszny" nastrój ich muzyki. Stąd więc
                moje pytanie, bo jeśli traktujecie ich jako aż tak wtórnych, to pewnie czegoś
                nie znam.

                Bardzo trafny moim zdaniem tekst o niezalu i jego wyrywkowych skłonnościach do
                elektroniki. Coś w tym jest!
            • pagaj_75 Re: cny pagaju:) 01.06.05, 21:21
              braineater napisał:

              > Przypomniałes mi!:) Poszukaj takiej płytki, jesli sie nie obawiasz zaryzykowac
              > jakieś 50 mega z dysku, "At home with ALP" - i wtedy możemy porozmawiac o
              > buczeniu statku kosmicznego.

              Dobra, zaryzykuję i posłucham w wolnej chwili. Raz pagajowi śmierć ;)

              > A co do Boardsów, to jest dla mnie jedna z najbardziej wtórnych kapel na jakie
              > się natknąlem i na żadnej z 3ch osłuchanych płyt nie potrafiłem się dopatrzeć
              > niczego nowego albo chociażby intrygującego

              Że nic nowego, to już się zgodziłem. Ale też oryginalność nie należy do
              kryteriów jakie przykładam do takiej muzyki. Tu po prostu ma być ładnie i
              przyjemnie. I jest. Żadna z ich płyt pewnie nie trafiłaby do dwusetki moich
              ulubionych, ale posłuchać od czasu do czasu bardzo lubię. Niewytłumaczalna słabość.
              A to, że coś jest oryginalne i intrygujące, nie musi automatycznie oznaczać, że
              jest genialne lub choćby dobre. Przykładem (dla mnie) jest choćby debiut
              Fennesza - "Hotel Para.lel".
              • braineater odpowiedź malkontentom:) 02.06.05, 09:12
                Żeście mi zabili lekkiego klina, bo jak tak zacząłem kombinować skąd niby zżyna
                Boards, to dłuższą chwile mi zajęło dojście, do tego, czemu w ogóle tak
                twierdziłem. I nie wiem, może chodziło mi o inne słowo:) Skojarzenia jakie
                miałem przy pierwszych słuchaniach raczej nie oscylowały w kategoriach
                atechrowsko-aphexowskich, tylko raczej w okolicach pierwszych płyt Howiego B,
                DaddyLonglegs, debiutu solowego Boba Sinclair'a czy Miry Calix - ale jak tak
                sobie jeszcze wczoraj puściłem "Music has right to the children", to wcale tego
                nie słyszałem już:). Więc moze z tym zżynaniem przegiąłem - lepszy może będzie
                brak oryginalności, co, jak Sz. P. pagaj słusznie wytknął, nie jest
                wyznacznikiem przyswajalności muzyki.
                Jedno sie jednak w moim odbiorze BoC nie zmieniło - nadal mnie nużą, nawet
                nudzą. Nie potrafię się chyba w nich wkręcić i w związku z tym porzucam tą
                debatę, bo nie ma sensu pisac o czym czego się raczej nie rozumie.
                Pozdrowienia:)
                • pytajnick Re: odpowiedź malkontentom:) 02.06.05, 09:31
                  braineater napisał:

                  > Jedno sie jednak w moim odbiorze BoC nie zmieniło - nadal mnie nużą, nawet
                  > nudzą. Nie potrafię się chyba w nich wkręcić i w związku z tym porzucam tą
                  > debatę, bo nie ma sensu pisac o czym czego się raczej nie rozumie.
                  > Pozdrowienia:)

                  Są pewne rodzaje muzyki, które najlepiej sprawdzają się jako tło. Taką muzyką
                  jest dla mnie BoC, i w takich okolicznościach świetnie się sprawdza. Wtedy to
                  nawet bardzo dobrze, że się nie narzuca, nie angażuje świadomości, czyli jest
                  blisko pierwotnego zadania ambientu.
                  Nigdy nie potrafiłem leżeć i po prostu słuchać BoC.
                • nemrrod Re: odpowiedź malkontentom:) 02.06.05, 11:36
                  Po pierwsze, kto tu jest malkontentem, he? Ja BoC bardzo lubię i reaguję tylko
                  jak ktoś mówi nieprawdę ;)

                  >Więc moze z tym zżynaniem przegiąłem - - lepszy może będzie
                  > brak oryginalności

                  Oczywiście, że przegiąłeś :) A czy brak oryginalności nie oznacza właśnie tego,
                  że wykonawca od kogoś zżyna??
                  Stwierdzenie, że Boards to "jedna z najbardziej wtórnych kapel" jest według mnie
                  o tyle śmieszne i dziwne, że to dla mnie jedna z najbardziej oryginalnych i
                  wpływowych elektro-kapel. Ich początki sięgają końca lat 80., epka "Twoism", na
                  której wyklarowany był już mniej więcej ich styl to rok 1995 (halo, kto, obok
                  Aphexa i Autechre, grał tak w tym roku?). A debiut Miry Calix ukazał się w 2000
                  r., więc kto tu od kogo zżyna?! :)
                  W rzeczywistości jest tak, że wszyscy naśladują BoC. To oni pierwsi w takim
                  stopniu nasycili elektronikę emocjami. I jak się dziś słucha całej tej
                  emotroniki, różnych ambientów czy np. Morr Music, a potem posłucha "Music Has
                  The Right..." (z 1997 roku!), to może to wydawać mało oryginalne. Tyle, że jest
                  odwrotnie - to BoC byli pierwsi :)

      • pytajnick Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 20:33
        Pagaj:

        > LAO CHE "Powstanie Warszawskie" (2005)
        > Kategoria: Oi!
        > Uwagi: Mimo bogoojczyźnianego patosu

        Moim zdaniem siłą tej płyty jest własnie to, że patosu tam niewiele, albo prawie
        nic. A na koncertach już w ogóle nic. A strach blady pada na większość ludzi,
        gdy usłyszą jaka jest tematyka płyty.

        > THE BLUE NILE "A Walk Across the Rooftops" (1983)
        > THE BLUE NILE "Hats" (1989)
        > Kategoria: "Baby baby, let's go out tonight"
        > Uwagi: Jak już pisałem: ktoś, kto nie wychował się na muzyce pop lat 80. nie
        > zrozumie mojego zachwytu.

        Ja się nie wychowywałem na muzyce pop lat 80. a bardzo mi się "Hats" podoba.

        > A "Hats" to moja płyta miesiąca - do słuchania
        > najlepiej gdzieś bardzo późnym wieczorem w oknie ostatniego tramwaju do domu.

        Poznawałem w ferie zimowe w pociągu relacji Warszawa-Kraków (i z powrotem!
        Potwierdzam, okno i mijający krajobraz to jest to!

        > TELEFON TEL AVIV "Fahrenheit Fair Enough" (2001)
        (...)
        > Dodanie
        > wokali do ich muzyki to jeden z najgorszych pomysłów tego stulecia.

        Najlepszych, mówisz? ;)

        > BOARDS OF CANADA "Music Has the Right to Children" (1998)
        > BOARDS OF CANADA "Geogaddi" (2002)
        > Kategoria: Pikanie ((C) Ilhan)
        > Uwagi: Sam się zastanawiam co jest takiego w tym graniu, że takich płyt mógłbym
        > słuchać non-stop. Wielka zagadka.

        - || -

        > ANTONY & THE JOHNSONS "I Am a Bird Now" (2005)
        > Kategoria: Głos z fortepianem

        Najlepszy opis tej płyty na jaki, jak dotąd, natrafiłem.

        > FRIPP & ENO "The Equatorial Stars" (2004)
        > Jednocześnie dzieje się tu
        > milion razy więcej niż na ostatnim albumie Biosphere.

        Milion razy zero daje zero.

        pozdrowienia,
        ex

        n.p. arcade fire | funeral
        • pagaj_75 Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 21:13
          pytajnick napisał:

          > Ja się nie wychowywałem na muzyce pop lat 80. a bardzo mi się "Hats" podoba.

          No to chwalić Wielkie Mzimu :)

          > > TELEFON TEL AVIV "Fahrenheit Fair Enough" (2001)
          > (...)
          > > Dodanie
          > > wokali do ich muzyki to jeden z najgorszych pomysłów tego stulecia.
          >
          > Najlepszych, mówisz? ;)

          Wybacz, ale te głosy z "Map of..." mnie zupełnie nie przekonują. Wokaliści nie
          najwyższej klasy, melodie mniej niż średnie, w dodatku zalatujące trochę soulem,
          a mało jest stylistyk bardziej mi obcych niż soul. Żadnych emocji we mnie ta
          płyta nie wywołuje.

          > > FRIPP & ENO "The Equatorial Stars" (2004)
          > > Jednocześnie dzieje się tu
          > > milion razy więcej niż na ostatnim albumie Biosphere.
          >
          > Milion razy zero daje zero.

          No nie bądźmy tacy surowi, COŚ tam się dzieje w pierwszych kilkunastu minutach
          "Atour de la Lune" ;) A jak Tobie się widzą Gwiazdy Równikowe?
      • humbak Re: słuchaliśmy w maju 01.06.05, 23:20
        "THE FREIGHT ELEVATOR QUARTET "Becoming Transparent" (2000)
        Kategoria: Muzyka elektro-akustyczna
        Uwagi: Trip hop, drum'n'bass, breakbeat, akademicka elektronika - co chcecie, to dla was zagrają. Do tego dorzucą wiolonczelę i digeridoo. Jeszcze dobrze nie
        strawiłem, ale chyba jedna z ciekawszych elektronicznych płyt jakie ostatnio słyszałem."


        O! I to popieram:) Nowy Jork rządzi i już. Nastrój byczy... jak mi kumpela nie odda w najbliższym czasie, to zabiję:)
        • pagaj_75 Re: słuchaliśmy w maju 02.06.05, 10:09
          No właśnie Humbaku. Tutaj ludziska robią awanturę o BoC i nie zauważają, że ja
          tak naprawdę próbuję nieśmiało hajpować coś zupełnie innego i bardzo fajnego. Ech...
          • humbak Re: słuchaliśmy w maju 02.06.05, 13:07
            Iiii tam... mnie Boards nie kręci to gapie się na co innego:) Swoją drogą to już drugi projetk wiolonczelowo- elektroniczny, któren warto zapoznać (Andrea P. to pierwszy, żeby nie było wątpliwości). Pomyśleć, że natrafiłem na nich przypadkiem w koimsie:)
            PS
            Ludzie widzą tylko to, czego szukają:)
      • roar Re: słuchaliśmy w maju 02.06.05, 11:25
        > MIKE OLDFIELD "Incantations" (1978)
        > Kategoria: Minimalizm
        > Uwagi: Trochę bym to skrócił, ale mimo to lepsze niż się spodziewałem.

        :)
        Ale co tam jest do skracania...? W końcu to o to chodzi, żeby było długie... :) (No, może trzecią część by można, trochę... ;)

        > TELEFON TEL AVIV "Fahrenheit Fair Enough" (2001)
        > Kategoria: Muzyka na lato
        > Uwagi: Panie, jaki tam IDM, dla mnie oni lądują (przynajmniej z tą płytą) w tej
        > samej kategorii wagowej co Air i Zero 7. Wprawdzie nowoczesne klikające bity,
        > ale reszta brzmienia opiera się na oldskulowych dźwiękach rodem z lat 70.

        Ja tam jednak uważam, że IDM to dość akuratna szufladka dla tej płyty. To znaczy, faktycznie, to na pewno nie jest to, co robią sztandarowi glitchowcy, Autechre czy inne Mu-Siq'i, no i instrumentarium takie jakby trochę nie-elektroniczne momentami... :) Ale, z drugiej strony, skoro nawet (przepraszam za przywoływanie tej nazwy :) Boards of Canada zaliczany jest do IDM-u, to dla Telefon Tel Aviv tym bardziej powinno się tam znaleźć miejsce.

        (Swoją drogą, osobiście nie wiem nawet, jak się właściwie klasyfikuje Air...)

        > Słuchałem również raz "Map of What Is Effortless" i na razie mam dość. Dodanie
        > wokali do ich muzyki to jeden z najgorszych pomysłów tego stulecia.

        Dokładnie.

        > THE FREIGHT ELEVATOR QUARTET
        > FRIPP & ENO

        Zanotowane. :)
        • pagaj_75 Re: słuchaliśmy w maju 02.06.05, 11:39
          roar napisał:

          > > MIKE OLDFIELD "Incantations" (1978)
          > Ale co tam jest do skracania...? W końcu to o to chodzi, żeby było długie...
          > (No, może trzecią część by można, trochę... ;)

          Otóż to! Spore fragmenty trzeciej części wydają mi się zbędne, nic nie wnoszące
          do całości. No i przyznam się, że średnio mi się podoba ten temat wokalny
          śpiewany przez panią wokalistkę (Sally Oldfield?), niby podniosły (może właśnie
          zbyt podniosły), a zupełnie nie chwyta za serce.

          > (Swoją drogą, osobiście nie wiem nawet, jak się właściwie klasyfikuje Air...)

          Heh, słyszałem kiedyś taką "ciekawą" nazwę: retro-futuryzm :)))
    • dziewczyna_mickiewicza Re: słuchaliśmy w maju 02.06.05, 10:06
      malo tego bylo, bo mam dwie plyty wybitnie antystresowe przedsesyjnie:
      new radicals, maybe you've been brainwashed too
      natural born hippies, popshit

      reszta gdzies pomiedzy:
      bloc party, silent alarm
      the killers, hot fuss
      rachael yamagata, happenstance
      matchbox twenty, more than you think you are
      jesse malin, the fine art of self destruction
      annie lennox, bare
      niemyte jeze, wszystko
      rolling stones, bridges to babylon

      a i tak najwiecej sluchalam cold roses
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka