Dodaj do ulubionych

pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej...

01.02.10, 20:42
proszę pomóżcie... nie zmienie zdania na ten temat więc proszę nie
prekonujcie mnie do zmiany decyzji...czy jest wśród was ktoś kto juz
to przeszedł? bardzo sie boje...czy ktoś wie coś wiecej na ten
temat? oprócz tego co można wyczytac w necie...
Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 01.02.10, 20:53
      a możemy jeszcze coś dla Was zrobić?ja,na szczęście nigdy nie musiałam takiej
      decyzji podjąć,może jednak napiszesz nam coś więcej...nie zdecydujemy za
      Ciebie,ale może coś się da jeszcze zrobić?
      • silence69 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 01.02.10, 21:15
        mam juz 6 letnia córeczkę, urodziłam ja w wieku 17 lat, okres ciąży
        był dla mnie tragedia i jedna wielka proba ukrycia tego przed
        rodzicami...udalo sie...do 6 m-ca, pozniej dowiedzieli sie o
        wszystkim i dzis jest ich ukochana wnuczka.wspieraja mnie do dzis.
        teraz jestem zareczona, w lipcu ślub, koncze studia licencjackie
        Niby wszystko różowo...ale ja wiem ze nie podolam...nie chce
        dziecka, nie teraz...
        • mama.rozy Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 01.02.10, 21:23
          masz już jedno,czyli wiesz,co robisz,wiesz,co to znaczy dziecko.skoro masz
          oparcie w rodzicach,to skąd ten strach?nikt Cię nie zbije,nie nakrzyczy.a
          walczysz ze sobą o małego człowieka,który na razie sobie nieświadomie
          rośnie.boisz się złego stanu w ciąży?reakcji rodziców?reakcji przyszłego
          męża(wie?)?tego,co po porodzie?czy po prostu jesteś zmęczona?pisz,daj się sobie
          wygadać.
          • mamaanieli Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 01.02.10, 21:35
            no prosze cie! dorosła, dojrzała, mądra kobieta, a taka histeria. do
            histerii masz prawo - bo hormony, zaskoczenie itd. do głupich,
            złych decyzji - nie masz prawa. zabijesz dziecko (28 dzień od
            zapłodnienia bije już serce), okaleczysz siebie. po co kombinujesz?
            masz córke, będziesz miała drugie dziecko. pierwsza ciąża w wieku
            siedemnastu lat to rzeczywiście mógł być koszmar. ale teraz? piszesz
            że nie chcesz dziecka teraz. a kiedy? może to jest ostatni moment?
            nie wiesz co będzie za dwa lata. los daje ci dziecko, to przyjmij
            je. a przynajmniej daj sobie troszke czasu.
            aborcja farmakologiczna to horror - tabletka to tzw. pestycyd
            ludzki. głodzi zarodek, wywołuje skurcze. rodzisz w domu. i widzisz
            co zrobiłaś.
            nie rób głupot. pozdrawiam ciepło
            jeśli potrzebujesz pomocy - pisz.
            ps. na tym forum nikt ci nie napisze ze aborcja fajna jest... bo nie
            jest.
            • mamaanieli Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 01.02.10, 21:36
              ps. skończysz studia, urodzisz dziecko, spokojnie sobie ułożycie
              życie. ciąża to nie koniec świata. to jest początek.
          • silence69 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 01.02.10, 21:35
            boje sie wszytskiego... to jest 6 tydzien, czuje sie
            strasznie...narzeczony wie...ucieszyl sie gdy powiedzialam mu o
            ciazy w pierwszej chwili, ale gdy zaczelismy rozmawiac o naszewj
            przyszlosci doszlismy do wniosku ze to najlepsze rozwiazanie. to
            nasza wspolna, choc trudna decyzja.on pracuje na stale za granica,
            widzimy sie raz na 2 miesiace, do czasu gdy nie staniemy na nogi tak
            niestety bedzie...a ja nie czuje sie na silach wychowywac teraz
            kolejne dziecko.zanim dowiedzialam sie o ciazy bylam najszczesliwsza
            na swiecie...przygotowania do slubu do egzaminu licencjackiego,
            pewny rodzaj niezaleznosci, odchowane dziecko.cieko na to
            pracowalam, wiele mnie to kosztowalo...i nie jestem gotowa na to by
            przezywac to poraz kolejny od nowa, poswiecajac przy tym siebie,
            poprostu nie potrafie.
            • mamaanieli Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 01.02.10, 21:47
              to nie jest wasza wspólna decyzja, tylko wasza zla decyzja! dziecko
              już jest, wy macie siebie. dacie radę. nie ma takiej sytuacji, która
              barbarzyństwo czyli aborcję - zabicie dziecka - mogłaby
              usprawiedliwić. drugie dziecko w wieku 23 lat to nie jest pierwsze w
              wieku 17!! nie porównuj tego! przeszłaś traumę, ale ona nie ma szans
              sie powtórzyć.
              to ze sie boisz wszystkiego nie znaczy, ze masz robić głupoty! to
              cie nie usprawiedliwia.
              twoje starsze dziecko bedzei mialo siostrę lub brata.
              mam czworo dzieci i jestem niezależną kobietą, pracuję, realizuję
              siebie. dzieci mi w tym nie przeszkadzają!
              jesli czujesz sie osaczona, przerażona, to zmień cos w sobie, ale
              zostaw w spooju dziecko!
              pierwsz dziecko zawsze jest trudnym doświadczeniem. z kolejnym jest
              o wieeele łatwiej. bez porównania.
              najlepsze rozwiązanie to się uspokoić, zając przygotowaniami, nauką.
              dziecko w brzuchu w tym nie przeszkadza. dziecko urodzone też.
              dziecko zabite - śmiem twierdzić, bardzo. psychicznie
              ps. tu czasem na forum pojawia sie niejaka jol5.po. ma SIEDMIORO
              dzieci, wykłada, jest doktorem historii. ty nie musisz mieć
              siedmiorga dzieci i być doktorem historiiwink)) ale spokojnie będziesz
              panią z licencjatem (a potem z magistrem!!! - ja sie broniłam mając
              dwoje dzieci) i dwójką dzieci. pozdrawiam ciepło.
              ps. narzeczony to niech sie zabiera za robote, cieszy dzieckiem, a
              nie "pomaga" głupio doradzając!
            • iktoto Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 02.02.10, 12:36
              ja jestem po aborcji ale mialam zabieg, obojętnie w jaki sposób
              dokonana aborcja to i tak jest zniszczenie życia, ktore już
              powstalo. mam nadzieję, że zmienisz zdania, to duże obciążenie, taki
              zabieg. Dziecko jest obciążeniem zaledwie przez kilka lat, najgorszy
              jest pierwszy rok z dzieckiem, potem już z górki smile
              czy potrafisz z taką świadomością, że odeszlo dziecko za Waszym
              przyzwoleniem? Wy Je tutaj zaprosiliście, samo się nie pchało a
              teraz tak prostu Mu dziękujecie? To Wasza decyzja, ale konsekwencje
              psychiczne mogą być tragiczne, bo to duże obciążenie psychiczne.

              Chylę czoła, że urodziłaś dziecko w tak młodym wieku.

              Czy mąż nie może znaleźć pracy na miejscu?
              Aborcja to najlepsze wyjście dla kogo?
              Trudno wnioskować, jak będize przebiegać kolejna ciąża? Jesteś
              dojrzalszą osobą, ciąża w wieku 17 lat może być ciężkim przeżyciem
              ale teraz niekoniecznie.
              Kiedy ja dokonywałam aborcji też byłam w podobnym do Twojego wieku i
              też wydawało mi się, że to najlepsze wyjście, głupia byłam i tyle.
              Refleksje przyszły po latach, nie były łaskawe dla mnie. Może gdybym
              miała oparcie w partnerze, ale....

              Twój narzeczony ucieszył się z ciąży, jednak kiedy doszedł do tego
              wszystkiego strach, rozum wziął górę nad sercem to narzeczony zdanie
              zmienił. Może jednak warto sie and tym głębiej zastanowić? Ono już
              jest z Wami i to nie jest tak, że po zabiegu wracasz do
              wcześniejszego życia, świadomość dziecka, zabiegu pozostaje, rzuca
              cień.
              Może porozmawiaj z kimś bliskim? z mamą?

              pozdrawiam
              monika
          • nowako-wa Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 01.02.10, 21:45
            nawet nie wiesz jak ważne jest przemyśleć dogłębnie decyzję bo pózniej jej nie
            cofniesz...
            Teraz najważniejsze jest dla ciebie pozbycie problemu i strach przed skutkami
            natury medycznej- te są znikome w porównaniu z psychiką i świadomością dokonania
            aborcji...
            Kobiety różnie reagują- czasem ostrym bólem, czasem krwotokiem, a czasem
            powikłaniami przy ewentualnym zajściu w przyszłości albo z donoszeniem ( ja tak
            miałam)
            Dziecko to nie towar z wyższej półki - na zamówienie...
            A co na to ojciec dziecka- jeśli zamierzacie się pobrać to dziecko moze właśnie
            scementować związek- a że przed ślubem? Nie ty pierwsza i ostatnia...
            i jesteś przekonana na 100% że to właściwa decyzja?
            Jeśli czytałaś o skutkach aborcji farmakologicznej poczytaj też jak cierpią
            kobiety po- przemysł farmakologiczny ci tego nie powie - oni na takich zarabiają
            - tylko dlaczego tyle dziewczyn na tym forum "błaga" kobiety przed decyzją żeby
            się zastanowiły?
            • nowako-wa Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 01.02.10, 21:58
              Ta ciąża JEST już w twoim życiu- aborcją jej nie wymażesz- myślisz że PO wrócisz jakgdyby nic spowrotem do swojej krainy szczęśliwosci- myślisz że tak łatwo będzie delektować sie wygodnym życiem mając "krew" na rękach?
              To dziecko w postaci zlepu komórek jest już w Twoim życiu czy tego chcesz , czy nie. Aborcja to wzgardzenie życiem , to odwrócenie swojego losu o 180 stopni, bo istnienie dziecka go zmienia ale zabicie także...
              Pół swojego życia musiałabym opowiedzieć żeby ci wyjaśnic jaki ma to wpływ na dalszą egzystencję - a usuwałam 4 razy, bo też mi było cholernie ciężko z 1 synem, byłam młoda i chciałam wygodnie i komfortowo życ- udało się miałam co chciałam - a do tego totalne obrzydzenie , bezsens i pustkę ...dziś kończę 32 tc i uważam aborcje za najgorsze zło do którego dopuściłam sie w życiu...
              A dochodzenie do tej prawdy zajęło mi paręnaście lat...
            • mama.rozy Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 01.02.10, 21:59
              no dobra,nie chcesz/nie chcecie.to dlaczego nie adopcja?urodzisz,oddasz.po
              sprawie.komuś dasz najwspanialszy prezent w życiu.pomyśl,że jak nie ty,to ktoś
              na to dziecko już czeka.jeśli dla ciebie to tylko kwestia strachu przed
              zmęczeniem i niespełnieniem planów,daj dziecko komuś,kto potraktuje je jak
              człowieka...
              • wiesia140 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 02.02.10, 08:10
                Silence teraz macie trudności, ale pamiętaj , że co nie zabija to
                wzmacnia. Macie siebie dacie sobie radę z drugim dzieckiem . Powiedz o
                ciąży też swoim i jego rodzicom mają prawo wiedzieć , w końcu są już
                dziadkami też tego nienarodzonego. W ostateczności możecie oddać do adopcji
                , noworodek szybko znajdzie rodzinę. Daj mu szansę , sama ją dostałaś.
    • reniatoja Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 02.02.10, 09:29
      Silence, poruszył mnie twój post, bo to jutro juz ma sie odbyć ta aborcja
      farmakologiczna, ale mam nadzieję, ze moze to przynajmniej odwleczesz dopóki nie
      przemyślisz tego jeszcze raz, bardziej zdroworozsądkowo i mniej egoistycznie.
      chwilowo myślałam równiez, że może to chodzi o to, ze dziecko nei jest twojego
      narzeczonego, ale z dalszych postów wynika, ze to jego dziecko.

      Wiesz, że będziesz miała wsparcie co najmniej w swoich rodzicach - widzisz na
      włąsne oczy jak twoja niechciana córeczka stała się ukochana wnuczką.
      Przypuszczam, że jego rodzice tez będą szcześliwi z powodu wnuczka. Jest was
      dwoje, zamierzacie się pobrać, kochacie się, to dziecko jest owocem Waszej
      milosci. nie będziesz samotnie wychowujacą dzieci matką. Nawet to, ze mąż bedzie
      za granicą, to nie jest żaden ewenement, w wielu rodzinach jest taka sytuacja, a
      widywanie się co dwa miesiace to rzadko spotykany luksus w takich rodzinach,
      gdzie jedno pracuje za granicą, a to nie będzie trwało wiecznie. Inni spotykają
      sie dwa razy w roku i dają radę. Nie mogę tego pojąc jak wobec tego tylko z
      obawy przed czasowymi trudnosciami, złym samopoczuciem w ciązy i rozłąką dopóki
      nie staniecie na nogi itd, możesz mysleć o zabijaniu własnego dziecka, to
      straszne, to czego się boisz potrwa chwilę, ono bedzie zyc kilkadziesiat lat.
      Warto? Ja nie widzę żadnych okolicznosci poza Twoją paniką, tłumaczacych taką
      decyzję. Ono jest takie samo jak twoja córeczka. Jest jej bratem lub siostrą.
      Będa się kochali, bawili, bili i śmiali razem, będą sobie pozyczac ciuchy i kasę
      za kilkanaście lat. Patrzę na swoje dzieci i nie widze większej więzi miedzy
      znanymi mi ludźmi, jak ta, która je łączy. Zastanów się jeszcze. Nie musisz tego
      robić jutro, za tydzień tez będziesz mogła to zrobić, jeśli nei zmienisz zdania.
      A jeśli zrobisz to jutro to za tydzień nie będziesz już mogła tego NIE zrobić,
      uswiadom to sobie bardzo dobrze przed popełnieniem tego błędu.
    • incognito.x Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 02.02.10, 10:18
      Dziewczyno, przeszłaś już przez coś dużo gorszego niż teraz! I co?
      Dałaś radę, boś dzielna! Tak samo dasz teraz. Popatrz na swoją córkę
      i pomyśl, że mogłoby jej nie być... Niewyobrażalne, prawda? A
      właśnie to chcesz zrobić swojemu drugiemu dziecku. Przemyśl to
      jeszcze. Nie zaczynajcie wspólnego życia takim strasznym błędem, to
      was może w przyszłości rozdzielić - co zrobicie, jeśli któreś z was
      zacznie żałować i obwiniać to drugie o decyzję? A danie szansy życiu
      was wzmocni, będziecie kochać to dziecko, tak jak Twoją córkę,
      zobaczysz.
      Słuchaj, ja rozumiem, że nie chcesz brać ślubu z brzuchem i chcesz
      sobie na własnym weselu poszaleć. OK, to przecież już lepiej odłożyć
      ślub o rok niż zabijać dziecko, prawda?
      • wiesia140 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 02.02.10, 10:26
        możesz tez skorzystać z pomocy społecznej , wiem ,ze to nie rewelacja ,
        ale zawsze coś.
      • ela696 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 02.02.10, 11:22
        incognito.x napisała:
        > to was może w przyszłości rozdzielić - co zrobicie, jeśli któreś z was
        > zacznie żałować i obwiniać to drugie o decyzję?

        o tym samym pomyślałam... czy ten ślub się w ogóle odbędzie? Czy zdołacie unieść
        ten ciężar?
        Dziecko to cud, to owoc miłości... jaka jest Wasza miłość?
    • reniatoja Silence odezwij się! 02.02.10, 13:10
      Czy jest szansa, ze sie jeszcze ponownie zastanowisz, poczekasz z tym?


      Przerażają mnie takie watki, było ich tu kilka, czuje się jak naoczny bierny
      świadek tragedii. Mam nadzieję, ze tego jutro nie zrobisz. Myślę o Tobie.
    • incognito.x Silence, czekamy tu na Ciebie:) n/t 02.02.10, 16:47
      • apu14 Re: Silence, czekamy tu na Ciebie:) n/t 02.02.10, 19:00
        nie wyobrażam sobie radosnego wesela po czymś takim...
        • wiesia140 Re: Silence, czekamy tu na Ciebie:) n/t 02.02.10, 22:35
          też nie umiałabym się cieszyć
    • zmeczona.0 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 03.02.10, 06:29
      Chciałabym za jakiś czas przeczytać tu post od Ciebie - nie zrobiłam tego.
      Niedługo minie rok od mojego zabiegu. Nie ma dnia, żebym nie myślała o moim dziecku i nie tęskniła za nim, płacze już trochę mniej. Czuję się jakbym spała i nie mogła się obudzić. Jestem teraz na terapii i próbuję się poskładać w jeden kawałek, trudne to bardzo.
      Aborcja nie sprawi, że Twoje dziecko przestanie istnieć, bo ono już jest, niewiadomo tylko czy się urodzi.
      Aborcja wpływa na całą rodzinę - niszczy miłość, dlatego może się wasz związek później rozpaść.
      Napisałaś, ze pierwszą reakcją na ciążę była radość. Idźcie za ta reakcją bo ona była spontaniczna więc najbardziej prawdziwa. Strach, zniechęcenie itd. nie są dobrymi doradcami.
      Zazdroszczę, że możesz podjąć jeszcze inną decyzję.
      pozdrawiam i powodzenia

    • incognito.x Silence, cały czas czekamy.... 03.02.10, 09:36
    • incognito.x Silence, co u Ciebie? n/t 04.02.10, 08:59
      • reniatoja Re: Silence, co u Ciebie? n/t 04.02.10, 09:52
        Echhh, Silence przestała pisać, szkoda. Bardzo szkoda... Ale odezwij się
        Silence, cokolwiek się dzieje. Mysle o Tobie bez przerwy od przedwczoraj. Mam
        nadzieję, że dajesz sobie radę, ściskam Cię.
        • silence69 Re: Silence, co u Ciebie? n/t 05.02.10, 09:58
          Witajcie...nie pisałam poniewaz chcialam jeszcze raz to wszystko
          przemyslec...tak jak radzilyscie...nie zrobilam tego w srode,
          przełożyłam spotkanie z dostawcą tabletek na jutro... Pomimo tego ze
          calymi dnaimi rozwazam wszystkie za i przeciw...nie potrafie zmienic
          zdania. Poprostu nie chce byc w ciąży.Proszę uszanujcie moja
          decyzję. Czuje sie tak jakbym kogos zawiodła... wiem ze to
          egoistyczne ale w tej chwili mysle o sobie, nie umiem juz dluzej sie
          poswiecac... Pozdrawiam was wszystkich i mimo tego ze wasze
          wypowiedzi nie pokrywaly sie z moja decyzja, to jednak mimo wszystko
          pozwolily mi ponownie przemyslec cala sprawe i dojsc do wniosku ze
          chce to zrobic... dziekuje wam i duzo szczescia zycze....
          • reniatoja Re: Silence, co u Ciebie? n/t 05.02.10, 10:27
            Czesc Silence, cieszę się, że się odezwałas. Bardzo żałuję, że nie dajesz się
            przekonać. Tak, czy inaczej, pisz od czasu do czasu, co u ciebie słychać. wiele
            jest tu róznych historii, ale Twoją bardzo się przejęłam. I tak jestem
            zaskoczona, bo myślałam, ze już to zrobiłaś. Żałuję, ze nie zmieniasz zdania,
            ale wyobrażam sobie, że jest Ci bardzo ciężko z tym wszytkim. Czy rozmawiałaś z
            rodzicami? Czy masz wsparcie? Czy bedzie ktos z Tobą na wypadek, gdy coś z tobą
            pójdzie nie tak?



            Boże, Silence, zażyjesz te tabletki. będziesz czekać kilka, czy kilkanaście
            godzin, aż wszystko sie zacznie. aż zacznie się kilkugodzinne poronienie,
            bedziesz swiadoma i będziesz to wszystko widzieć i czuć. dasz sobie radę przejsc
            przez to wszystko? Już mysle, ze ąłtwiej by było u lekarza, pod narkozą...
    • wiesia140 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 10:19
      Po tym co sprzedają handlarze , można się przejechać na tamten świat .
      • silence69 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 10:26
        tabletki kupuje od pani ginekolog ...
        • wiesia140 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 10:35
          czyli twoja pani ginekolog powinna się już pożegnać z zawodem, łamie prawo
          handlu lekami.
          • silence69 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 10:43
            zapewne nie ona jedna...podejrzewam ze co drugi lekarz za
            odpowiednia odplata jest w stanie zaryzykowac wypisanie
            lekow...widac jest pewna skutecznosci leku skoro przyjmuje mnie w
            swoim gabinecie, przed i po zapewnia komplet badan...
        • incognito.x Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 10:41
          Silence, jak dobrze, że jesteś! Ja się najbardziej cieszę, że
          jeszcze tego nie zrobiłaś, bo... jeszcze jest szansasmile

          Mówisz, że przemyślałaś i zdania nie zmieniłaś... ale jednak
          odłożyłaś wykonanie. Czytałaś tylko swój wątek, czy może zajrzałaś
          też do relacji osób, które to zrobiły? Bo wiesz, jak sobie to
          poczytałam, to nie znalazłam osoby, która by nie żałowała, nie miała
          traumy, nie pragnęła ponad wszystko móc cofnąć czas... Ty jeszcze
          ten czas "cofnąć" możesz!

          Proszę Cię, kochana Silence, rozważ jeszcze tylko tę jedną sprawę:
          piszesz, że nie chcesz być w ciąży i po tabletce na pewno nie
          będziesz. Ale to, że nie będziesz w ciąży, nie znaczy, że nie będzie
          tego dziecka. Do takiej sytuacji powrotu nie ma. Ono już zawsze
          będzie z Tobą, w Twojej głowie, w Twoim sumieniu. A jeśli pozwolisz
          mu żyć, będzie obok - roześmiane, śliczne i kochanesmile

          ściskam Cię tak czy inaczej.
          • wiesia140 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 10:42
            pozostaje mi sie podpisać pod incognito .
          • silence69 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 10:49
            Będzie ze mna moj narzeczony, a pod telefonem ginekolog... prosze
            nie utrudniajcie mi bardziej tej sytuacji...myslicie ze robie to z
            usmiechem na twarzy???nie... robie to zz zalem ale wiem ze tak
            bedzie najlepiej.
            • incognito.x Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 11:01
              ...myslicie ze robie to z
              > usmiechem na twarzy???

              Wiem, że nie! Przecież inaczej nie pytałabyś, nie zastanawiała
              się... Ale to wszystko świadczy o Twojej wrażliwości i będzie Ci
              potem bardzo ciężko... Właśnie tak myślę, że potem będzie Ci ciężej
              niż teraz. Dlatego tak Cię namawiam, żebyś pozwoliła sprawom toczyć
              się swoim naturalnym biegiem, a nie podejmowała ingerencję, która na
              zawsze Cię obciąży - bo jesteś wrażliwa i potem będzie Ci gorzej!
            • annulka.6 Silence... 05.02.10, 16:58
              ... powstrzymajcie się od tej decyzji! Proponuję Ci najpierw
              spotkanie z psychologiem, szczerą rozmowę z partnerem i porozmawiaj
              z własną mamą! Za miesiąc,dwa inaczej spojrzysz na swoją sytuację,
              teraz dołują Cię hormony. Nawet najbardziej wyczekiwana ciąża bywa
              bardzo dużym obciążeniem psychicznym i emocjonalnym. To jest
              normalny stan na początku ciąży! I minie, będzie lepiej! Odradzam Ci
              też aborcję farmakologiczną, przecież w jej trakcie nikt nie będzie
              kontrolował tego, co się z Tobą będzie działo! Jesteście młodzi,
              jesteście razem, kochacie się i (już!) zostaliście rodzicami.
              Aborcja tego nie cofnie, nie zmieni!
              Jeśli chociaż w jednym procencie wahasz się lub masz wątpliwości,
              to nie rób tego!!! Ceną tej "tabletki" może być żal przez całe
              życie, bo emocje opadną, a wtedy ich miejsce zajmie świadomość i
              ból. Przemyśl to proszę i jeszcze raz porozmawiajcie!
    • incognito.x Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 11:16
      I wiesz co... jeszcze mi tak strasznie krąży po głowie jedna myśl:
      nie wiesz, jak ta aborcja u Ciebie przebiegnie. Może będzie to
      skrzep, a może coś bardziej rozpoznawalnego. Czy myślałaś o tym, jak
      będzie, jeśli zobaczyłabyś to dziecko lub jego fragment? Tego nie
      można wykluczyć. Czy będziesz w stanie to unieść? Na pewno byłabyś
      gotowa stawić czoła takiemu widokowi, wystawić się na taką próbę? Bo
      jak dla mnie to dużo większe poświęcenie i zaryzykowanie własnego
      zdrowia psychicznego niż donoszenie...

      Trzymaj się. I pamiętaj, że tak czy inaczej czekamy tu na Ciebiesmile
      • iktoto Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 12:37
        silence, rób jak chcesz, zostałaś uświadomiona chyba pod każdym
        kątem, Twój wybór, Twoje życie. powodzenia

        Twoja pani ginekolog zapewnia komplet badań? wow, jaka
        wspaniałomyslna :]
        • nowako-wa Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 12:47
          Ja też ubolewam , ale przede wszystkim...szanuję Twoją decyzje i gdyby Ci było żle "po" pisz ...
          • mama.rozy Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 14:33
            a mi się zimno zrobiło.to,że są porody rodzinne,to wiem.ale aborcje
            rodzinne,masakra...może nie powinnam dołować,ale nie potrafię.
    • kasiagleb Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 14:34
      Będzie ze mna moj narzeczony

      A jesteś pewna że będzie chciał, będzie potrafił być z Tobą,
      również po tym co zmuszony będzie niebawem zobaczyć?

      prosze nie utrudniajcie mi bardziej tej sytuacji...myslicie
      ze robie to z usmiechem na twarzy???nie... robie to z zalem
      ale wiem ze tak bedzie najlepiej

      A może tak się tylko wydaje? Co to znaczy lepiej?
      Jeśli żal jest już teraz....czy uniesiesz go jak już będzie
      po wszystkim?
      Życie pisze różne scenariusze, nie wiesz co jeszcze przed Wami,
      czy będziecie umieli razem iść ze świadomością,
      że u progu Waszego wspólnego życia była tak ciężka i niekoniecznie
      słuszna decyzja?
      Pomyśl jeszcze. Dużo możesz stracić, naprawdę

      Kasia
      • zmeczona.0 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 16:31
        To dziecko już jest - tego nie zmienisz. Nawet jak się nie urodzi to i tak będzie.
        Nie wiesz jak będzie Ci się później układać z Twoim narzeczonym, mężczyźni
        podchodzą do tego trochę inaczej, wielu rzeczy może nie zrozumieć. Możesz mieć
        żal, że nie powiedział: "nie róbmy tego". Cała masa może...
        Ja straciłam już rok życia, nie wiem ile jeszcze zajmie mi składanie się w jeden
        kawałek i dała bym pół świata, żeby to dziecko było na świecie.
        To co chcecie zrobić nie jest najlepszym rozwiązaniem.
        Będę utrudniać, chce żebyś teraz miała trudno, żebyś później mogła się szczerze
        prawdziwie śmiać. Ja nie wiem ile jeszcze będę musiała się starać, żeby śmiać
        się z taka lekkością jak kiedyś, nie wiem czy wogóle. Chcesz zranić najbardziej
        intymną część siebie.
        Nie wiem... może zapytaj o coś konkretnie.
        Najtrudniej odżałować cudy niezauważone, moje dziecko było takim cudem.


        Ps. Jak zdarzy Ci się wypluć tabletkę nie łykaj jej znowu, ja zrobiłam inaczej i
        żałuję tego do dziś.
        • serpeka Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 18:21

          > Ps. Jak zdarzy Ci się wypluć tabletkę nie łykaj jej znowu, ja
          zrobiłam inaczej
          > i
          > żałuję tego do dziś.

          Czy wiesz, co piszesz? Wypluwals i lykalas tabletke, bynajmniej nie
          swiadczy to o tym ze mialas i nie mialas wyrzutow sumienia, ale o
          tym ze wszystko to niezdorwe emocjee.
    • twoj_aniol_stroz Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.02.10, 16:55
      Silence,
      Ta pani doktor jest potwornie bezdusznym człowiekiem, nastawionym
      tylko na kasę. Zapewnia komplet badań - no a jakżeby inaczej jeśli
      wysyłka na takie badania to kolejna Twoja wizyta, a to dla niej po
      prostu kasa. W przypadku jakichkolwiek komplikacji to tylko dla niej
      lepiej, bo to także kolejna kasa. To nie jest pomoc Tobie, ale
      zwykły biznes.
      Dziś napisała do mnie na priv dziewczyna "po". Napisała, że czuje
      się bardzo oszukana, że jest w niej pustka i ból, nie umie na ten
      temat jeszcze rozmawiać, boli ją każda chwila. Czytam te listy, bo
      to są zgłoszenia na forum zamknięte i najczęściej płaczę razem z
      nimi, bo tyle bólu i cierpienia co jest w tych listach, nie
      znalazłam nigdzie.
      Silence, nie wiesz jak będzie, ale proszę, cokolwiek zrobisz,
      jakakolwiek będzie Twoja decyzja, proszę odzywaj się.
      • serpeka przestancie! 05.02.10, 17:06
        Pisalam tu juz nie raz. Tak to ta 20latka, co zaszla 2 razy iraz
        urodzila, a raz nie.
        Nie macie pojecia ja to jest miec dziecko w mlodym wieku. Wiem o
        czym silence mowi!!! Wiem dlaczego to robi. Jest m ito tak bliskie.
        Nie ma w was wspolczucia. Liczy sie tylko jedno: zeby urodzila!
        Koniec. Ona wie czym jest ciąza i nie pieprzcie o hormonach!!!!!
        Hormony do tego co bylo 5 lat temu i jakei z tego wnioski wyusnula
        nie maj nic do rzeczy. Wczujecie sie cohciaz raz w kogos innego, a
        nie tlyko umiecie kasowac posty nie po waszej mysli napisane.

        Nawet nie potrafcie jej odwiezc od zabiegu, bo uzywacie slow, ktore
        mu tylk przytakują!!! Uzywacie slow, ktorych ona sie boi.
        Boze jak ja dobrze ja orzumiem!
        • reniatoja Re: przestancie! 05.02.10, 17:19
          Wybacz, ale ja nie potrafię stać i biernie patrzeć na tę sytuację. Owszem,
          wiem,czym jest dziecko w młodym wieku, byłam bez zadnej pomocy poza meżem i
          miałam 20 lat. to chyba młody wiek. Ale ja nie porównuję mojej sytuacji, bo moje
          dzieci były chciane, nigdy nie musiałam wybierać, czy urodzić, czy nie. Jednak
          planuje się tu pozbawienie życia bezbronnego dziecka. Jak można nei reagować,
          nie starać się zrobic coś, żeby to dziecko uniknęło śmierci? Ponadto, aborcja
          prawdopodobnie nie będzie końcem problemów silence. Ją też chciałabym przekonać,
          by nie skazywała się na zycie z takim wielkim obciążeniem. Po co jej taki
          ciężar? Może byłaby szczęśliwsza, gdyby jednak dala jemu i sobie szansę? Nie wiem.

          Nie potrafimy jej przekonać, zarzucasz nam. No cóż. Ty też mnie nie potrafisz
          przekonać i cóż? Czy to znaczy, że masz słabez argumenty? Czy ze ja jestem
          zaślepiona? W obie stronyto działa. Masz równie słabe argumenty jak ja, jesteś
          równie zaślepiona jak ja.
          • silence69 Re: przestancie! 05.02.10, 19:24
            Wiem ze moje zachowanie nie zasluguje na poklask, ale.... nie tego
            sie spodziewalam szukajac pomocy u was. Doszlo do tego ze zaczelam
            miec wyrzuty sumienia za swoj wybor...ale nie wzgledem siebie tylko
            wzgledem was. Tak wlasnie czuje. Aborcja rodzinna...to stwierdzenie
            bardzo zabolalo. Wolalybyscie zebym jutro podczas aborcji byla sama?
            zebym cierpiala i nie miala sie do kogo zwrocic? zeby Bóg ukarał
            mnie w ten sposób za to co robie? tak to odbieram,,, niestety zadne
            wyrzuty sumienia wzgledem was nie zmienia mojej decyzji.jestem
            swiadoma tego co chce zrobic.Mozecie mnie za to potepiac...wreszcie
            mam odwage powiedziec ze nie chce sie dla nikogo poswiecac.nawet dla
            tego nienarodzonego dziecka...nie potrafie....poprostu nie potrafie.
            • nati1011 Re: przestancie! 05.02.10, 19:50
              Silence,

              to nie tak. Większosć dziewczyn z tego forum po prostu WIE, co
              znajduje sie za drzwiami z napisem "aborcja". Ty na razie tylko sie
              domyślasz. Problem w tym, ze nie jesteś w stanie sobie tego
              wyobrazić. One już to przeszły i po prostu chcą cię ustrzec przed
              swoim losem.

              Nikt nie zdecyduje za ciebie. I nie chodzi o wyrzuty sumienia. Wobec
              nas nie masz żadnej potrzeby ich mieć. My dla ciebie mogłyśmy zrobić
              tylko jedno. Ostrzec i zmusić do gruntownego przemyślenia sprawy.
              Nawet nie wiesz jak wiele kobiet dokonuje aborcji pod wpływem
              impulsu. Ty swoją sytuację przemyślałaś. To dobrze. Oczywiscie
              wolałaby, byś tego nie zrobiła. Ale jeżeli zrobisz, to życze ci z
              całego serca, byś potrafiła z tym żyć. I by wyrzuty nie zatruły ci
              duszy. Masz przecież dla kogo życ. A żyć bez radosci się nie da
              sumienia. Wszystkiego dobrego.
              • nowako-wa Re: przestancie! 05.02.10, 20:28
                A jeśli Cię zabolało stwierdzenie " rodzinna aborcja" wez pod uwagę że "po " wiele rzeczy może boleć...
                Chyba piszemy tu teraz do Ciebie po to żebyś wiedziała że jeśli po aborcji będziesz miała dręczące wyrzuty sumienia, że nie potrafisz tym razem dalej cieszyć się z życia- to forum jest też od tego żeby nie tłamsić w sobie tylko "przerobić" te emocje...
                Ale każda z nas jest inna- może u Ciebie przebiegnie "bezboleśnie"...
                większosc z nas trauma nie ominęła - jeśli syndrom poaborcyjny Cię "dotknie" - wtedy zrozumiesz dlaczego z taką zapalczywością odwodziłyśmy Cię od decyzji...

                A współczuję Ci jednego- Twoje życie już nie będzie takie samo- jakie ? Nie wiem...ale nie wrócisz już do tego co było...
                Po aborcji to często życie jak po wypadku...nie da się usunąć ze wspomnień...
                Nie oceniaj nas zle - nikt nie ma prawa mówić ci co masz robić - ale prawdę o aborcji i jej konsekwencjach powinnaś znać...

                I współcvzuję każdej kobiecie która musi przez to przejść- trzymaj sie.
              • incognito.x Re: przestancie! 05.02.10, 20:41
                Nati ma rację - nie musisz mieć wobec nas wyrzutów sumienia, bo to
                jest Twoje i Twojego dziecka życie. My tylko mogłyśmy prosić, żebyś
                to przemyślała i podawać Ci różne argumenty. I co mogłyśmy to
                zrobiłyśmy. I bardzo chciałybyśmy wiedzieć, co u Ciebie niezależnie
                od tego, co zrobisz.

                Żadna z nas nie cieszyłaby się, gdybyś jutro była sama i cierpiała w
                samotności. Jeśli chodzi o wzgląd na Twoje zdrowie, to być może
                nawet lepiej by było, gdybyś zrobiła to w gabinecie, a nie łykając
                nie wiadomo jaką truciznę.

                A dzieci w młodym wieku... wiesz, jak fajnie być jeszcze młodym, a
                dzieci już mieć podchowane? Wtedy to się dopiero z życia korzystasmile
                Masz jeszcze noc przed sobą - może jednak....



                • mamaanieli Re: przestancie! 05.02.10, 21:08
                  my cię po prostu próbujemy ratować. ale cóż. twoje życie, twojego
                  dziecka. przykre, że chwilową wygodą robisz sobie taką straszną
                  krzydę.
                  ps. żałujesz ze urodziłaś starsze dziecko?
                  • mama.rozy Re: bo ja sobie tego nie wyobrażam 05.02.10, 21:58
                    widocznie za mało przeżyłam.no bo jak to-połkniesz tabletkę,twój przyszły będzie
                    Cię może trzymał za rękę,potem cos tam,pewnie skurcze,może zdążysz do łazienki.a
                    potem co?kolacja we dwoje?to kiedyś Umberto Eco pisał,jak to nam dobrze oglądać
                    wiadomości,serwisy informacyjne,gdzie ludzie się zarzynają,a my w tym czasie
                    smacznie wcinamy kolacyjkę.i nawet nam się niedobrze nie zrobi.tak jesteśmy odporni.
                    a osobami bliskimi dzieli się różne rzeczy,bolesne i radosne.do jakich zaliczysz
                    aborcję?do bolesnych?no chyba nie...

                    • silence69 Re: bo ja sobie tego nie wyobrażam 05.02.10, 22:10
                      mamo Rózy... nie wiem dlaczego nadal wypowiadasz sie w mojej
                      kwestii, jesli masz do mnie uraz to poprostu nie pisz na tym forum.
                      Co da ci w tym momencie to ze mnie zranisz, ze dokopiesz mi wiecej
                      wyrzutów i sprawisz ze bede czula sie jeszcze gorzej.... ja juz
                      podjelam decyzje.i nie zamierzam jej zmienic.tyle piszecie o
                      psychicznych skutkach aborcji...ale pomyslcie z innej strony...ze
                      wlasnie przez takie wasze gadanie czlowiek popada w opetanie... jak
                      mogłas napisac ze po wszystkim zjem razem z narzeczonym
                      kolacje...ublizasz mi w sposob ktory trudno okreslic...i jesli to
                      nazywasz pomoca osobom ktore byc moze naprawde tego tutaj szukaja to
                      wiedz ze przy osobach słabych psychicznie twoja wypowiedz moze
                      doprowadzic do tego ze nie popelnia aborcji...nie...uznaja ze w
                      takim wypadku lepiej bedzie popelnic samobojstwo...
                      • 3-mamuska Re: bo ja sobie tego nie wyobrażam 05.02.10, 23:12
                        Witaj,wiem co czujesz.Ja 1 dziecko mialam w wieku 19 lat chciane i zaplanowane,2
                        tez chciane i wyczekane,3 no coz wpadka,tez chcialam aborcji,bilam sie z myslami
                        przeplakaam ze 4 tygodnie,maz mnie wspieral chodz cieszyl sie z dziecka i chcial
                        go.Teraz Maly ma 2 latka,strasznie go kocham,ale ostatno czuje, ze zycie ucieka
                        mi przez palce,czesto mysle ze dlaczego cholera tego nie zrobilam.Gdy maly sie
                        urodzil pisalam tu na forum ze jestem szczesliwa ze on jest,ale teraz mam
                        dosc,wszyscy go tak kochaja maz duzo mi pomaga,ale ja czuje ze cos sie dla mnie
                        skonczylo ze jakas furtka mi sie zamknela.Po 2 dziecku poszlam do
                        szkoly,mielismy mozliwosc gdzies wyjsc cos zrobic dla siebie.Bzdura jest ze
                        tylko 1 rok jest ciezki,2 rok jest o wiele gorszy,maly przchodzi bunt,wszystko
                        rusza rozwala,jest ciekawy swiata,wiem ze takie jego prawo.Wiem co czujesz bo ja
                        czulam podobnie i czuje nadal.NIe mowie ze dobrze robisz wiem ze to zlo,poprostu
                        rozumiem co czujesz i tyle.Moze dziewczyny maj racje,ja nigdy nie bylam po 2
                        stronie wiec nie wiem jakby to bylo PO.trzymaj sie.Jaka kolwiek podejmiesz
                        decyzje to juz nie bedzie odwrotu. Pozdrawiam
                      • ahhna Re: bo ja sobie tego nie wyobrażam 06.02.10, 02:11
                        Nie rozumiem cię. Masz teraz 23 lata, to nie tak mało. Ja swoje
                        pierwsze dziecko rodziłam właśnie w tym wieku. Dziecko z facetem,
                        którego znałam wcześniej 3 miesiące. Nie miałam nic, on też, studia
                        w toku. Ty ze swoim narzeczonym planujesz ślub.
                        Masz już córę, więc wiesz, że można, że dziecko to nie koniec
                        świata. Owszem, poważne ograniczenie na 2-3 lata. Owszem, zdarza sie
                        zęby zaciskać z bezsilności w tym czasie. Ale to tak szybko mija...
                        Nie rób tego nie tylko dziecku, ale i sobie.
                        A, może ten mój post nie zniknie tak tajemniczo, jak poprzedni wink

                        • ahhna Re: bo ja sobie tego nie wyobrażam 06.02.10, 02:14
                          I jeszcze jedno. Gadanie o samobójstwie wobec faktu, że masz już
                          przecież 6-letnią córkę, wydaje mi się trochę egoistyczne.
                          • silence69 Re: bo ja sobie tego nie wyobrażam 06.02.10, 07:29
                            nie pisalam o sobie jesli chodzi o to samobojstwo.Nigdy bym tego nie
                            zrobiła swojej córce.ale trafiaja tu różne dziewczyny/kobiety... nie
                            wszystkie maja tyle siły by udźwignąć wasze słowa.
                            • ahhna Re: bo ja sobie tego nie wyobrażam 14.02.10, 04:05
                              > nie pisalam o sobie jesli chodzi o to samobojstwo.Nigdy bym tego
                              nie
                              > zrobiła swojej córce.ale trafiaja tu różne dziewczyny/kobiety...
                              nie
                              > wszystkie maja tyle siły by udźwignąć wasze słowa.

                              Przepraszam, ale tak właśnie odebrałam twój post, i myślę, że było
                              to uprawnione. Każdy, kto wchodzi na jakieś forum, powinien
                              dokładnie przeczytać, po co ono jest. Jakich słów tu akurat się
                              spodziewałaś? Tu doradzaja osoby, które wiedzą, że aborcja to
                              tragedia, nie tylko dla dziecka, ale i dla dorosłych, całych rodzin.
                              Wejdź na forum feminizm, tam usłyszysz to, co chciałabyś
                              prawdopodobnie usłyszeć na ten temat.
                              Jeśli trafiają tu dziewczyny, które nie mogą udźwignąć prostej
                              prawdy o aborcji, to jak miałyby udźwignąć samą aborcję? Czy nie to
                              właśnie między innymi piszą tutejsze forumki takim dziewczynom?
                      • mamaanieli Re: bo ja sobie tego nie wyobrażam 06.02.10, 12:43
                        słuchaj dziewczyno. nie próbuj nikogo tu emocjonalnie szantażować.
                        weszłas na forum które pomaga w przyjęciu dziecka, a nie zabiciu go.
                        chcesz go zabić? przykre, bolesne, ale tak naprawde - twoje.
                        a my mamy prawo napisac co o tym myslimy. sama tu przyszłaś i
                        napisałąś pierwsza. my odpowiadamy co uwazamy za słuszne i dobre.
                        i nie wmawiaj nam, ze poczucie winy masz przez nas. to naturalne ze
                        matka ktora chce zabic dziecko ma poczucie winy. całkowita
                        fizjologia.
                        gdybys chciała usunąć sobie połowę serca, a my bysmy pisały "nie rób
                        tego", a gdybyś jednak usunęła, to co? nasza byłaby wina, że sobie
                        zepsułaś życie? może byśmy ci wmówiły, że bez połowy serca kiepsko
                        sie żyje??
                        chcesz zabić - trudno. ja sie za ciebie bede modlić. ale nie pisz
                        dyrdymałów o samobójstwie itd. ja tu widze u cibie powazny problem:
                        brak samoakceptacji i pomyslu na życie. a dziecko i niechęć do niego
                        to sprawa drugorzędna.

                        Największa stajenna ranga
                        nie zmieni osła w mustanga...
                    • reniatoja Re: bo ja sobie tego nie wyobrażam 06.02.10, 07:53
                      Mamo Róży, nie przeginaj. Na jakiej podstawie sądzisz, że dziewczyna nie zalicza
                      aborcji do rzeczy bolesnych? Czy gdziekolwiek napisała, ze to bedzie coś
                      przyjemnego czy radosnego?

                      Dla mnie to oczywiste, ze dla niej jest to dramat.

                      Nie widzę nic dziwnego,ze chłopak będzie z nią i ne znaczy to wcale ze zjedzą
                      potem kolacje czy w jakikolwiek inny sposób będą świetować. Nie kazde
                      wydarzenie, które przeżywa sie razem z najbliższą osobą jest świetem. Właśnie w
                      najtrudniejszych chwilach życia bolecnosc drugiego człwieka pomaga jakoś przez
                      to przebrnąć. W tej sytuacji chodzi też o bezpieczeństwo Silence. No chyba, ze
                      dla kogoś w ogóle święem jest obecnosć drugiego czlowieka, to tak, mozę
                      zrozumeić ten tekst o kolacji...

                      Nie wiem. Nie chciałabym, żebyśmy doprowadziły dziewczynę do szaleństwa.
                      Powiedziane zostało już chyba wszystko, wiec prosze powstrzymajcie się od
                      dalszych, zwłaszcza napastliwych komentarzy, bo prawdopodobnie one już niczego
                      nie zmienią w decyzji silence, a moga ją tylko dodatkowo zdołować. Nie jesteśmy
                      sędziami, nie jesteśmy bogiem nie mamy prawa potępiac. Możecie przecież swój
                      sprzeciw temu, co ma cie stać skierowac do samego Boga w modlitwie, jeśli w to
                      wierzycie, ale dajcie już spokój tu na forum. Posty mające ją dołowac, wpędzać w
                      klatkę rozpaczy i przerażenia tym, co będzie potem, będe usuwac, wybaczcie.
                      • nowako-wa Re: bo ja sobie tego nie wyobrażam 06.02.10, 10:08
                        Ja też uważam że powiedziane zostało wszystko...co powinna silence wiedzieć
                        przed- uszanujmy jej zdanie....
                        A ty Silence może dobrze że usłyszałas wiele argumentów i słów które zabolały-
                        moze nawet dzi eki temubędzie Ci łatwiej , bo świadomie przeanalizowałas - nie
                        będziesz mogła powiedzieć - NIE WIEDZIAŁAM...

                        i mogę ci jeszcze powiedzieć z doświadczenia, bo mam 37 lat i 1-wszy raz
                        dokonałam aborcji będąc w Twoim wieku i pamiętam że myślałam podobnie- chciałam
                        pożyć, dorobić sie , uzyć życia , a nie zaharowywać sie przy bachorach...miałam
                        już 3 letniego syna i 11 letniego odziedziczonego po mężu...
                        I osiągnęłam co chciałam...ale cena była bardzo wysoka i rachunek przyszedł po
                        latach.
                        Dlatego życzę Ci aby ta decyzja pomogła Ci jednak inaczej spojrzec na życie,
                        jego sens- abyś dzieki temu rozwinęła swój potencjał...bo najgorszym skutkiem
                        jest właśnie odwrócenie się od wartości etycznych , przyzwyczajenie się do zła i
                        zaakceptowania go...a tego Ci nie życzę...aby Twoje człowieczeństwo kształtowało
                        sie Tylko na zaspokajaniu własnych potrzeb i wygody...
                        Każdy trud jest trudny- ale dzięki niemu wzrastamy...
                        Może nie bardzo rozumiesz co piszę , bo jestes jeszcze młoda i "nienasycona"
                        życiem- ale mimo Twojej decyzji myśle że nawet te rozmowy tu na forum były
                        bardzo potrzebne, bo wniosły inne spoojrzenie...
                      • silence69 Re: bo ja sobie tego nie wyobrażam 06.02.10, 14:47
                        dziękuje za ostatnie posty...przeciez nie oczekiwalam poklasku i tego ze
                        bedziecie mi gratulowaly wyboru...chcialam poprostu zeby ktos
                        zrozumial...zebyscie nie myslaly o mnie jak o mlodej glupiej egoistce ktora chce
                        usunac ciaze bo nie chce jej sie wychowywac dziecka..ja poprostu czuje paniczny
                        lek i niechec przed ta ciaza.i nie umiem tego sobie wytlumaczyc. myslcie o mnie
                        co chcecie, mozecie zmieszac mnie z blotem, albo modlic sie za mnie.dziekuje za
                        wszystko, za dobre i te gorsze slowa. odezwe sie za kilka dni...
                        • patrycja855 Re: bo ja sobie tego nie wyobrażam 01.05.10, 18:40
                          > chcialam poprostu zeby ktos
                          > zrozumial...zebyscie nie myslaly o mnie jak o mlodej glupiej
                          > egoistce ktora chce
                          > usunac ciaze bo nie chce jej sie wychowywac dziecka
                          Inaczej o tobie myśleć nie można
    • nati1011 ciszej.... 06.02.10, 10:56
      Dziewczyny, poroszę o chwilę w milczeniu.

      Powiedziane zostało już wszystko, a nawet wiecej. Czasem lepiej
      jedno słowo mniej niż jedno za dużo.

      Silence - życze Ci by z tej całej sytuacji wyniknęło dobro dla całej
      Waszej rodziny. A jeżeli podjęta decyzja okaże się jednak zła,
      zawsze będziesz mogła tu zajrzeć. Oby nie było ci to potrzebne.
      • moni4444 Re: ciszej.... 06.02.10, 11:48
        Silence,podczytuje twoj watek,cala sytuacje,trzymam kciuki,daj znac
        co z toba,pozdrawiam
    • moni4444 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 06.02.10, 11:51
      Zapomnialam dodac mam 4dzieci,ale trzecia chcialam strasznie
      usunac,nawet juz szlam na zabieg,w polowie drogi zawrocilam, bo maz
      byl przeciwny,cala ciaze bilam sie z myslami,dzis nie zaluje kocham
      mije skarby,duzo sily ci zycze
      • mama.rozy Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 06.02.10, 14:20
        pewnie,że mnie poniosło,za to Was-dziewczyny przepraszam.po prostu nie wyobrażam
        sobie życia po świadomym i dobrowolnym podjęciu decyzji o aborcji.a rozmawiamy o
        niej w tym wątku tak trzeźwo jak chyba w żadnym.za krótko jestem na forum,nie
        radzę sobie z dystansem do aborcji.
        zabić dziecko ma się ochotę bardzo często,im szybciej biega i gada,tym
        częściej.wtedy się bierze wolne i wychodzi do koleżanki na kawę.chociaż czasem
        słyszy się w tv o innych,możliwych rozwiązaniach.
        jakbym naprawdę chciała kogoś obrazić,czy wywołać te straszne wyrzuty
        sumienia,to bym pisała o rączkach czy nóżkach.czy bijącym serduchu.o czym
        wszyscy wiemy.
        tylko boli,jak ktoś podejmuje decyzję,w tym akurat temacie o życiu
        dziecka,tłumacząc to tym,że mu się nie chce...
        jeszcze raz dziewczyny Was przepraszam i postaram się pisać tylko wtedy,kiedy
        będę mogła sucho rozmawiać o statystykach.
        • 11.jula Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 06.02.10, 18:06
          Mamo.rózy ja cię rozumiem. I też się wkurzam, bo przecież chcemy
          dobrze. Niektórzy tu nam zarzucają, że zmuszamy do urodzenia,a potem
          dziewczyna zostaje sama, to ja równie dobrze mogę odbić w drugą
          stronę. Czy ktokolwiek, kto namawiał do aborcji, jest potem z
          dziewczyną w syndromie? Wspiera ją, pomaga, czy zostawia samą? Ja
          jestem tu ponad rok i tyle strasznych tragedi poznałam, że płakać
          się chce. Aborcja miała rozwiązać problemy, a niestety po niej
          dopiero rusza lawina. Ciągle jestem poruszona historią, która
          niedawno skończyła się najgorzej jak mogła. A przestrzegałyśmy ją,
          odradzałyśmy, a ona nie chciała słuchać. Teraz jak czytam jej wpisy
          na bliźnie, to szlag mnie trafia. Zła jestem, bo nie dałam rady ją
          przed tym uchronić, a ona teraz przeżywa piekło. No i sytuacja się
          powtarza. Wątpię już w sens swojej tu obecności. Kobieta jak nie
          chce dziecka to ma klapki na oczach, nic do niej nie dociera, a
          potem... Potem tyle bólu, żalu, chiałoby się krzyknąć - masz co
          chciałaś, ale ja naprawdę bardzo przejmuję się tym ich
          bólem. "Patrzę" na Silence i widzę jak uparcie robi sobie krzywdę, a
          ja nie umiem temu zaradzić. I przestaje sobie z tym radzić. Niestety
          chyba nadszedł czas aby opuścić to forum.
    • mama.rozy Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 06.02.10, 18:48
      no ale przecież my właśnie próbujemy pokazać,że nikt nie może decydować o życiu
      innych ludzi(bez podstaw prawnych).tutaj człowiek decyduje o życiu innego
      człowieka,konkretnie,chce go zabić tabletką.bo akurat tak się składa,że ten
      drugi jest w brzuchu pierwszego.no taki jego pech...
      i chyba nie sprowadzimy tej dyskusji do przerzucania się danymi,od kiedy co temu
      człowiekowi rośnie i bije.(notabene,jako przykład -paznokcie rosną jeszcze kilka
      dnie po śmierci,co nie jest podstawą do podważania aktu zgonu).
    • mamaanieli Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 06.02.10, 19:51
      głupia dyskusja. dziewczyna niestety miesza pojęcia.
    • mamaanieli Re: mamasandry 06.02.10, 20:52
      nata. tylko czasem sie zastanawiam, czy my nie zagłaskujemy, a nie
      pomagamy. bo mnie przestają już bawić dziewczyny, które z uporem
      maniaka nie sluchają, a potem płaczą. i następnie my je pocieszamy.
      sorki. mam zły dzień...
      • mamaanieli Re: mamasandry 06.02.10, 20:53
        nati w sensiesmile
        • mama.rozy Re:przecież chcemy pomóc... 06.02.10, 21:12
          z założenia,jeśli ktoś trafia na to forum,to szuka pomocy,w sensie-ma trudną
          sytuację,której nie jest w stanie podołać.a my robimy,co możemy.czasem potrzebna
          rada,czasem ostrzejsze(bez przeginań)słowo,czasem namiar na psychologa...itp.
          tyle,albo aż możemy zrobić.możemy pomóc rozwiązać konkretne problemy.ktoś
          skorzysta,albo nie.
          możemy coś więcej?
          bo tak naprawdę,to chyba jesteśmy bezsilne,przynajmniej mi się tak wydaje...
      • nati1011 Re: mamasandry 06.02.10, 21:43
        Ale czy powtarzanie tego samego 40 razy ma sens? Moze starczy
        powiedziec 2-3 razy, a potem zamilknąć i skupić się w modlitwie?

        Ja długo nie potrafiłam uporać się z aborcyjnym big-brotherem. NIe
        mogłam zrozumieć jak można trafić na to forum, dowiedzieć się co
        grozi "po", otrzymać ofertę pomcy, a potem zabić swoje dziecko. Jak
        w upiornym reality show. A potem jeszcze co druga wracała na forum
        po kilku dniach zalewając się łzami. Możecie nie wierzyć, ale
        aborcje kilku z was odchorowałam. To byl główny powód, dla kórego na
        jakiś czas odeszłam z tego forum. Nie potrafiłam sobie z tym
        poradzić.

        Dziś wiem, że mamy tu być. Oferować pomoc i współczucie. Nie kazdy
        skorzysta. Ale każdy ma możliwość. Reszta nie od nas zależy. Bóg
        potrafi pisać prosto po naszych krzywych liniach życia. I przeciez
        każdy z nas czasem robi coś, o czym wiemy, ze nie wyjdzie nam na
        dobre. I często obok też ktos stoi, kto łapie za kołnierz, a my
        szarpiemy sie wprost pod pędzący pociag. Nie wszystko leży w naszej
        mocy. Czasem trzeba sie połamać, by zrozumieć, czym było zdrowie.

        Jutro też bedzie dzień. Miejmy nadzieję, ze lepszy.
      • 11.jula Re: mamasandry 06.02.10, 23:13
        mam takie same odczucia, z jednej strony jestem zła, bo ktoś nie
        posłuchał tylko z uporem maniaka zrobił swoje i w sumie ma co
        chciał, ale z drugiej nie potrafię przejść obojętnie koło czyjegoś
        bólu. Mam tak jak Nati, czyjaś krzywda, nawet na własne życzenie,
        zabiera mi zdrowie na kilka dni.
    • mamaanieli Re: mamasandry 06.02.10, 21:53
      no i racja. tylk ja psychicznie nie mam juz siły współczuć "po". jade
      na ferie wink
    • nowako-wa Re: mamasandry 07.02.10, 10:21
      A ja myśle że jeśli nawet potencjalna chętna dokona aborcji mimo przeczytanych argumentów- to my swoją robotę zrobiłyśmy...
      Człowieka przed decyzją można tylko uświadomić - wolności wyboru mu sie nie zabierze...
      skoro nadal chce- traktuję to jako przyzwolenie na to co go czeka po...
      A po ?
      Znów są potrzebne "siostry miłosierdzia"...i taka kolej rzeczy tego forum- kto nie wytrzymuje presji moze faktycznie niech się zbytnio nie angażuje- bo nie ma nic gorszego niż wciskanie na sile swojego poglądu drugiemu- efekt często odwrotny do zamierzonego...

      Wiecie co mnie najbardziej przeraza?
      że najwięcej jest kobiet które bez analizy usuwaja, ich morale spada coraz niżej - tkwią w coraz większym bagnie zupełnie nieświadome- często z przeświadczeniem że ich życie jest super- bo wygodno- chamsko- egoistyczne...
      totalne zezwierzęcenie- one nawet nie szukają pomocy , bo zamiast serca kamień...
      a zaczyna się często niewinnie - ot,aborcja...

      A dla tych które chciały pomóc i kolejny raz się nie udało -pozostaje łyknąc gorzkie uczucie- bezsilnośc i niemoc...
      Ale w słabości moc sie doskonali-a ja swoją bezsilność zanoszę jak choćby wczoraj na 4 godz czuwaniu modlitewnym...
    • moni4444 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 07.02.10, 10:52
      silence,odezwij sie czy zdecydowalas sie czy jeszcze nie,pozdrawiam
    • liliana33 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 07.02.10, 23:47
      witam
      mija miesiac, od czasu kiedy zdeydowalam sie na aborcje farmalogiczna....
      mam juz dwoje dzieci, 33 lata, czekalam na moment, kiedy bede mogla spokojnie wrocic do pracy, wyjsc z tak zwanych"pieluch". kazde z moich dzieci bylo planowane, ta ciaza, niestety nie, zorientowalam sie od razu, 3 tydzien ciazy, 2 tabletki i koniec........
      niestety, za szybko podielam te decyzje, dzis zrobilabym inaczej, gdybym tylko mogla cofnac czas.....
      gdy kobieta stoi przed takim wyborem , mysli, ze wraz z koncem ciazy, bedzie koniec problemow i wszystko bedzie jak dawniej...
      ja to juz wiem, ze nigdy niebedzie jak dawniej, niebylo ani jednego dnia, zebym niepomyslala o moim dziecko, co by bylo gydby...zamykam oczy i widze skrzepy krwi na podpasce, a wsrod nich malutki owalny kawalek jakby miesistego pecherza...nigdy niewymarze tego z pamieci, gdy stalam z ta podpaska, niewiedzac co z nia zrobic, nieuwierzycie, aleniemoglam wrzucic jej po prostu do sedesu! zaczelam bardzo plakac, wszedl maz ...dalej bylam jak w amoku, i wiem ze nigdy sobie tego niewybacze, patze na synow i ciagle sie zastanawiam jak by wygladalo moje dziecko ktore zabilam!!, a moze zabilam corke, ktorej tak bardzo pragnelam? maz mi mowi, ze to "cos" na podpasce to napewno byl jakis skrzep, ale wiem swoje, i niema momentu, gdy tylko zamkne oczy, widze ten obraz...obraz ktorego nigdy niewymarze z pamieci.
      jesli masz chodzby jeden powod, dla ktorego warto urodzic to dziecko, niedecyduj sie na te aborcje!!
      niepozbedziesz sie problemu, po tym co masz zamiar zrobic dopiero zaczna sie prawdziwe problemy!!
      niewiem jak sie to odbije na moim zdrowiu, minal miesiac, nadal plamie, wedlug lekarza (wszystko bylo pod jego kontrola) jest ok, ale nadal plamie, jestem oslabiona, a psychika mi siada, znienawidzilam siebie, niewspomne o tym , ze na msl, o seksie robi mi sie niedobze, odpycham meza, coraz bardziej sie oddalamy...
      i wiem jedno, to najwiekszy blad jaki popelnilam w moim zyciu!!!
    • reniatoja Silence, odezwij się 09.02.10, 16:30
      Myslimy o Tobie, daj znać co u Ciebie
      • incognito.x Re: Silence, odezwij się 09.02.10, 19:20
        reniatoja napisała:

        > Myslimy o Tobie, daj znać co u Ciebie

        Tak jest. Ja też pamiętam i czekam na wieści.
    • marieclaire12 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 09.02.10, 23:42
      Ciszo, odezwij sie. Jestes juz podwójna mamą, a od Ciebie zalezy,
      czy slodki, bezzebny usmieszek bedzie Ci dane pokazać tacie, babci.
      naprawde nie rob tego. Zmarnujesz sobie zycie, spokoj duszy.nigdy
      nie przestaniesz myslec, a pieknie, chociaz ciezko na poczatku
      zapewne bedzie. Dwa Skarby juz masz.
      • maryanne21 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 14.04.10, 10:54
        Kochane Panie. Jestem po... Ja dostałam tabletki, przez 10 dni błagałam męża o zmianę decyzji. I ciągle to samo "nie damy radę, mamy 3., tak zdecydowałem". No i nie wytrzymałam. Zażyłam pierwszą tabletkę. Dalej nie dałam rady. Byłam sama. A on jak wrócił z dzieciakami powiedział, że jak już tak bardzo chcę i mam go znienawidzieć, to dobra, będziemy mieli 4. Taką miałam nadzieję, że jednak się nie powiodło, że ten maluch przeżyje... Po 3 dniach zaczęło się krwawienie. I tyle. A ja, choć uśmiecham się do dzieci, nie chcę nawet, by mąż mnie przytulał, a jak mówi, że mnie kocha, nie odpowiadam. I tak to wygląda. Byłam za słaba, by o nie walczyć. Teraz szukam spowiednika w Poznaniu. Straciłam już tyle, a uważałam się za wierzącą. Może chodzi o to, bym w przyszłości umiała komuś pomóc. Tak bardzo bym chciała, by Bóg mi przebaczył, razem z moim aniołkiem.
        • iktoto Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 14.04.10, 12:14
          maryanne, wejdź na forum zamknięte, moze jakoś Cię wesprzemy?
          • maryanne21 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 15.04.10, 08:20
            wysłałam zgłoszenie, ale nie dostałam odpowiedzi.
            • iktoto Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 15.04.10, 10:55
              poczekaj, Kasi tu ostatnio mało więc pewnie na pocztę nie zagląda.
        • ladymummy Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 11.05.10, 15:22
          maryanne21, przeszlam to samo... moj maz zrobil to samo, potem
          zwalil wszystko na mnie, a ja choc minelo juz 3 lata i mam 2 dzieci
          nadal nosze bol i wstyd ze nie dalam rady, ze zawiodlam jako matka,
          nie potrafie wybaczyc sobie ani mezowi... zdecydowalam sie na
          odejscie od meza, bo nie potrafie mu zaufac, nie czuje sie
          bezpiecznie.
          • maryanne21 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 11.06.10, 08:25
            Ladymummy ciągle sobie powtarzam, że on jest dobrym człowiekiem. Że 15 lat
            razem, że go to przerosło. W większości przypadków działa. Ale nie zawsze.
            Tylko, że dla naszej 3. jest naprawdę dobry. Za ostatnim razem, jak się
            najmłodszy rodził, lekarz mu powiedział, że mogę nie przeżyć porodu jak się będę
            upierać przy znieczuleniu. Bo po cesarce mogę pęknąć. Ale ja miałam jedno w tzw.
            międzyczasie i było ok. Lekarz nie powinien mu tego mówić. Mąż mówi, że się bał.
            Tzn. mówił, bo teraz nie chce rozmawiać wcale. Mówi, że nie ma o czym.
    • lidek0 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 05.06.10, 22:03
      "chcialam poprostu zeby ktos
      zrozumiał...żebyscie nie myslaly o mnie jak o mlodej glupiej
      egoistce ktora chce usunac ciaze bo nie chce jej sie wychowywac
      dziecka" ale przecież sama pokazujesz, że tak jest, więc nie
      oczekuj, że ktoś pomyśli inaczej. Żal mi Twojego dziecka, że ma tak
      egoistycznych rodziców, bo tego przez co będziesz przechodzić
      fundujesz sobie świadomie na własne życzenie. Tu nie ma nic do
      rozumienia.
      • skromna85 Re: pojutrze dokonam aborcji farmakologicznej... 12.06.10, 18:53
        Daj znać jak już będziesz 'po' i jak się z tym czujesz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka