Dodaj do ulubionych

dramat-co robić

27.02.12, 14:13
Błagam, pomóżcie już nie wiem co ze mną będzie. Jestem w ciąży, okazało się, że dziecko ma zespół downa. To pewne, jestem po amniopunkcji. Dano mi wybór-urodzić albo usunąć w szpitalu. Nie mogę i nie chcę urodzić, nie chcę. Mam już kilkoro dzieci, nie dałabym rady wychować jeszcze jednego. Aborcji, chociaż jej chcę, boję się. Boję się, że całkiem zwariuję po niej. Ale los takiego dziecka jesli miałoby się urodzić jest jeszcze gorszy niżby umarło, tak mi się zdaje. Od tygodnia płaczę i krzyczę z bezsilności, ja po prostu nie mam wyboru. Nie ma życia dla mnie. Nie wiem, po co piszę, nie myślę żeby była dla mnie nadzieja.
Obserwuj wątek
    • sabina211 Re: dramat-co robić 27.02.12, 17:52
      Bardzo współczuję. Ale nie mogę się zgodzić, że los dziecka z ZD jest pasmem cierpienia dla niego i rodziny i lepiej, żeby umarło. Moja rodzona siostra ma synka, już prawie 8-letniego, z tym zespołem. Kocha go i w miarę możliwości prowadzi normalne życie, tzn pracuje, po urodzeniu syna skończyła studia, nie rezygnuje z życia towarzyskiego. Mały chodził do przedszkola specjalnego, obecnie do szkoły specjalnej. Nie będę Cię przekonywać, że to macierzyństwo takie, jak w stosunku do dziecka pełnosprawnego, ale na pewno nie jest to też patrzenie i wycie z bezsilności, jak kiedy dziecko walczy o każdy oddech i wije się z bólu. Ja z moim doświadczeniem życia koło dziecka z ZD nie zdecydowałabym się na aborcję. A może masz ochotę porozmawiać z moją siostrą bezpośrednio? Gdybyś chciała kontaktu bardziej osobistego, napisz. Przedstawię wtedy sprawę siostrze i sądzę, że bez trudu zgodzi się na rozmowę czy wymianę meili. Jeśli masz możliwość sięgnij też po "Celę" Anny Sobolewskiej. Dobra ksiązka o życiu z dzieckiem z ZD. Pozdrawiam.
      • mama.rozy Re: dramat-co robić 27.02.12, 18:37
        www.zakatek21.pl/portal/strona-glowna
        wejdź tutaj,jest też forum,będziesz mogła pogadac
        a można wiedziec ile to jest kilkoro?
        • najczarniejszarozpacz Re: dramat-co robić 27.02.12, 19:16
          troje dzieci. Znam rodziny z dzieckiem z downem co rehabilituję swoje dziecko w ośrodku między innymi dla dzieci z downem. Widzę jak to wygląda i wiem, że nie chcę i nie mogę zająć się takim dzieckiem. Jest to straszne, także dla mnie samej, podziwiam innych ale sama nie dałabym rady. Aborcję mogę wykonać legalnie ale przeraża mnie sposób w jaki to się robi w szpitalu no i pewnie zwariowałabym po czymś takim. Pomyślałabym o urodzeniu i oddaniu do adopcji ale nikt przeciez nie zechce dziecka z taką wadą. Jestem w kropce. Mam dwa tygodnie na wymyślenie czegoś. Ale chyba prędzej sama oszaleję.
          • mama.rozy Re: dramat-co robić 27.02.12, 20:30
            to nie jest łatwe.aborcja nigdy nie jest lajtowa,gdziekolwiek się dokonuje.
            a jakby znalazł się ktoś chętny na adopcję,to jaką decyzję byś podjęła?
            • najczarniejszarozpacz Re: dramat-co robić 27.02.12, 21:18
              oddałabym w dobre ręce, i pobłogosławiła dziecko. Tylko czy to możliwe?
              • mama.rozy Re: dramat-co robić 27.02.12, 21:41
                wszystko jest możliwe...
                jeśli mogę prosic-daj sobie dwa dni na ochłonięcie.ja muszę na dwa dni zniknąc.pewnie ktoś tu zajrzy w tym czasie,ale ja będę mogła kontynuowac rozmowę dopiero od środy popołudnia.
                możesz wejśc na to forum zakątkowe,tam są i rodzice biologiczni,którym urodziło się dziecko z ZD,jak i zastępczy czy adopcyjni,którzy takie dziecko przysposobili.nie,że oni wezmą Twoje,ale może pomogą Ci spojrzec na to Twoje w trochę inny sposób. tamto forum jest bardzo życzliwe-w końcu sami przez to przechodzą...ale i tez prawdziwe,tzn.nikt nie ubarwia tam rzeczywistości.po prostu samo życie.
                trzymaj się
                pozdrawiam
                d.
              • sabina211 Re: dramat-co robić 28.02.12, 10:17
                Na pewno możliwe, bo sama znam (dzięki siostrze) rodzinę, która adoptowała rodzeństwo - zdrową dziewczynkę i chłopca z ZD. Ale na pewno trudniejsze niż w przypadku dzieci zdrowych. A nie myślałaś o rozmowie z psychologiem w ośrodku adopcyjnym? Tam na pewno dowiedziałabyś się, jakie możliwości opieki ma Twoje dziecko po urodzeniu. Są np. rodziny zastępcze wyspecjalizowane do opieki nad dziećmi z poważniejszymi deficytami. Uwierz - nie dla wszystkich ZD jest aż takim obciążeniem, jak teraz dla Ciebie i takie dzieci znajdują domy, nawet jeśli nie ustawiają się po nie kolejki.
                • kacha_wawa82 Re: dramat-co robić 28.02.12, 10:47
                  Sabina też znam kilka rodzin zastępczych, które zdecydowały się na przysposobienie dziecka z ZD. I decyzji nie żałują smile
                  Ale naprawdę ZD to nie koniec świata, może być początkiem czegoś, niewątpliwie czasami trudnego, ale jednocześnie czegoś pięknego. Szczęścia nie mierzy się miarą zdolności ruchowych i intelektualnych smile
                  • sabina211 Re: dramat-co robić 28.02.12, 11:37
                    Jestem podobnego zdania, ale wiem też, że każdy ma swój próg tego, co jest w stanie unieść. Jeśli Autorka wątku jest obecnie pewna, że nie może żyć z dzieckiem z ZD, to warto by się dowiedziała, najlepiej u źródła, czyli w ośrodku adopcyjnym, że jest nie tak mało osób, dla których ZD nie dyskwalifikuje dziecka jako członka rodziny adopcyjnej/zastępczej. I wtedy spokojnie je urodziła wiedząc, że nie jest w przysłowiowej "czarnej dziurze".
                    • kacha_wawa82 Re: dramat-co robić 28.02.12, 12:39
                      Dokładnie, dla mnie ta czarna dziura, która wydawała się czarną dziurą na początku stała się początkiem czegoś pięknego i nieskazitelnego smile
                      Zresztą opowiedziałam tutaj częściowo jak to nasze życie wygląda. Jest to życie najzwyczajniejsze, najnormalniejsze i nie ma w nim właściwie niczego wyjątkowego.
                      • najczarniejszarozpacz Re: dramat-co robić 28.02.12, 15:54
                        wierzę, że tak jest jak piszecie. Absolutnie nie uważam, żeby rodziny z dzieckiem z zespołem downa były gorsze. Ja tylko po prostu wiem, że nie udźwignę już więcej. Jesteśmy z mężem w zaawansowanym wieku 40-50 lat, mieszkamy na wsi, dojazd do pracy zajmuje mi godzinę w jedną stronę, a dzieci widuję tylko wieczorem prze godzinę. Mąż niedomaga, jego stan zdrowia nie jest dobry. Wiem, że nawet jeśli pożyjemy jeszcze z 10 lat, to i tak dziecka niepełnosprawnego, które za te 5-10 lat nie będzie samodzielne, nie chcę bo nie dam z nim rady sama, pozostałe dzieci mają sznasę na samodzielność, nawet to niepełnosprawne, które już mamy. Zadzwoniłam do ośrodka adopcyjnego. W przyszłym tygodniu tam pojedziemy. Jeśli faktycznie jest sznsa na adopcję przez kogoś kto podejmie sie trudu jego wychowania, to może nie usunę. Zresztą nie mam już chyba wystarczająco woli żeby usunąć bo za bardzo boję się tego zabiegu, a potem wyrzutów sumienia. Powiedzieli mi, że trwa to tydzień, wywoływanie skurczów i potem usuwanie narzędziami. Okrutne i straszne dla dziecka i kobiety.
                        • mama.rozy Re: dramat-co robić 28.02.12, 20:50
                          wpadłam na chwilę i od razu wrzucam linka do tej strony
                          www.pragnieniedziecka.pl/cms/1.idea-serwisu
                          może napisz tez do nich...
                          uściski
                        • kacha_wawa82 Re: dramat-co robić 28.02.12, 23:28
                          Kochana, teraz zapewne targają jeszcze Tobą emocje, ale mocno wierzę w to, że jak dziecinka się urodzi to wszystkie te sprawy, o które tak teraz się martwisz okażą się błahe. Mocno w to wierzę. Też się bałam jak to będzie, nie napiszę, że zupełnie niepotrzebnie, ale pozytywnie byłam zaskoczona i do tej pory jestem. Zdarzają się chwile zwątpienia, ale myślę, że takowe są w każdym macierzyństwie. Wierzę w to, że sobie poradzicie, bo widzę po Twoich wpisach, że Ty już to Maleństwo kochasz, tylko być może jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy. A jak je kochasz to już Go nie oddasz smile
    • kacha_wawa82 Re: dramat-co robić 27.02.12, 22:13
      Najczarniejszarozpacz jestem matką 4 latka z ZD, oprócz Niego mam dwie zdrowe, niezespołowe córeczki (2-letnią i 5 miesięczną). Kocham wszystkie moje dzieci, może nie powinnam się na głos przyznawać, ale tego 4 latka kocham najmocniej smile Szczerze Ci powiem, że nawet jak na dziecko zespołowe rozwija się bardzo powoli, ale jest w nim coś takiego co nie pozwala przejść obok niego obojętnie. Oliś jest dzieckiem emanującym radością i szczęściem, jest jedną wielką miłością, a najbardziej na świecie lubi się przytulać smile Zdarzają się czasami dołki, ale uwierz, że moje zdrowe panny wywołują u mnie większą rozpacz i bezradność. Masz dwa tygodnie na podjęcie decyzjii... Ta decyzja zaważy na całym Waszym dalszym życiu. Sama zdajesz sobie sprawę, że nie wiesz jak to psychicznie zniesiesz. Ale wcale tak nie musi być. Możesz dać swojemu dziecku szansę, a zyskasz naprawdę wiele. Jeszcze kilka lat temu jakby mi ktoś coś takiego pisał, to pewnie bym powiedziała, że gada jak potłuczony wink Ale pojawienie się na świecie Olisia diametralnie zmieniło mój punkt widzenia. Boimy się czegoś, czego tak naprawdę nie znamy. A naprawdę jest warte poznania. Co do kwestii rehabilitacji to nie ona jest najważniejsza, wręcz przeciwnie, i tak wszystko zależy od potencjału. Powiem Ci, że jak Oliś był młodszy ćwiczyłam z Nim kilka razy dziennie, było to okupione ciągłą walką i płaczem, a efektów nie było widać. Odpuściłam... Naszą rehabilitacją są teraz wspólne zabawy, wspólne przytulanki, wspólne wygłupy smile I dziecko na mój widok nie płacze, a skacze ze szczęścia smile Powoli, bo powoli, ale drobnymi kroczkami ruszył do przodu.
      Już wcześniej dostałaś link do Zakątka, bardzo Ci polecam, jestem tam na co dzień i dzięki Zakątkowi i rodzicom innych zespołowych dzieci może zobaczysz co możesz stracić. Ty masz wybór, ale już Twoje dziecko Go nie ma. A skoro nadal jest to pewnie dalej chciałoby być... Jest wielu rodziców Aniołków z ZD, oni daliby wszystko, żeby mieć swoje dzieci przy sobie, nieważne jakieby były, ważne, żeby były. Bo dziecka nie kocha się za to jakie jest, ale za to, że jest. Pozdrawiam Cię i naprawdę zapraszam na Zakątek,
      Kasia
    • 7hanka Re: dramat-co robić 28.02.12, 23:31
      Zrobisz co uważasz za stosowne, a raczej co będzie dla Ciebie dobre. Bo nie dla dziecka. Zabicie go, czy oddanie - to jest wyjście JEDYNIE dla ciebie. taka prawda. Tak czy siak - ty bedziesz musiała z tym zyc. Z traumą usunięcia ciazy lub z traumą oddania dziecka. uwierz mi, ani rodziny adopcyjne, ani tym bardziej zastepcze nie stoja w kolejce po dzieci z zespołem downa. i w domach dziecka tez długo tych dzieci nikt nie trzyma - idą do placówek, np. dps. nic dodawac chyba nie musze...
      trudna masz decyzje, jakomkolwiek podejmiesz pamietaj, ze twoje dziecko sie samo na świat nie pchało. ty je na swiat powołałaś jestes za nie odpowiedzialna. ono sie bronic nie moze jest w 100% od ciebie zależne i skazane na twoja wolę.
      współczuje ci tej decyzji. ja swoje dziecko z zd urodziłam i ani przez minute nie żałowałam. mam cudowną, dobrze sie rozwijająca córeczkę. jest trudniej jak przy zdrowym dziecku, ale żyjemy normalnie. i też sami czasem chorujemy, czasem tracimy pracę, spłacamy kredyty, róznie to bywa. ale z głodu jeszcze nikt z nas nie umarł smile przemysl swoją decyzje
    • renifer72 Re: dramat-co robić 29.02.12, 05:37
      Mam 6-letnią córkę z Zespołem Downa. To nasze najstarsze dziecko, poza nią mamy 2 i 4 letnie dzieci. Gdybym wiedziała w ciąży, że Zosia na pewno ma ZD, to pewnie też przeżyłabym dramat. Chyba zawsze tak jest jak stajemy wobec nieznanego. Owszem widywałam wcześniej takie dzieci i zawsze wydawało mi się, że wychowywanie dziecka z upośledzeniem umysłowym przerasta moje możliwości. Ale znaleźliśmy się w takiej sytuacji i po tygodniach płaczu (jak my damy sobie radę? jak Zosia da sobie radę?) i gniewu (dlaczego jej się to przytrafiło?) musieliśmy iść naprzód. Gdzieś tam jeszcze kołatała mi się myśl, że nie będzie w pełni samodzielna, że trudno nam będzie się z nią porozumieć. Cały pierwszy rok spędziliśmy na wizytach u lekarzy różnych specjalności żeby przejść badania pod kątem wszelkich wad typowych dla ZD. Potem kontrole itd. Zosia nie ma wady serca ani większych problemów anatomicznych, ale jest chorowitym dzieckiem (b. częste zapalenia oskrzeli). Podczas tej całej zdrowotno-rehabilitacyjnej krzątaniny nawet się nie spostrzegliśmy a w naszej rodzinie pojawiła się mała zdecydowana, uparta i wesoła dziewczynka. Z własnym zdaniem i własnymi pomysłami. Zaczęła mówić dopiero około 5 roku i teraz można z nią fajnie pogadać. Żyjemy spokojnie i chyba powiedziałabym nawet normalniesmile Choć jak to z dziećmi czasami musimy trochę powalczyć o nasze racje. Nie wiemy jak Zosia i nasza rodzina da sobie radę z jej niepełnosprawnością za 10, 20, 30 itd lat. Ale chyba na razie nie musimy tego wiedzieć. Nie wiemy jaki stopień samodzielności osiągnie. Zwracamy uwagę na to aby jej nie wyręczać w czynnościach, które może wykonać sama. Staramy się kochać i szanować siebie nawzajem, bo wierzymy, że w ten sposób dojdziemy do właściwych rozwiązań. Nie wiem, czy Ci pomogłam. Chciałam tylko opowiedzieć jak to u nas wygląda. Wiem, że wszystkie dzieci z ZD różnią się od siebie i czasem sytuacja zdrowotna może być naprawdę trudna a czasem jest nieźle. Na tym etapie chyba jest Ci tym trudniej, że z jednej strony masz konkretną informację w postaci kariotypu, a z drugiej strony niewiele wiesz o dziecku poza pomiarami USG. Życzę Tobie i Twojej rodzinie spokoju, zdrowia i powodzenia.
      • mamaanieli Do Rozpaczy 01.03.12, 06:52
        1. Mozesz napisać skąd jesteś? ( na prowadzi jeśli chcesz). To ważne bo dam ci namiar na ludzi którzy pomagają kobietom w takiej sytuacji. ( pomoc to nie jest zabicie). 2. Zastanów się czy istnienie u dziecka dodatkowego chromosomu jest wystarczajacym powodem do zabicia. Ciepło cię pozdrawiam.
        • mamaanieli Re: Do Rozpaczy 01.03.12, 06:53
          Na priwa miało być wink)))
          • najczarniejszarozpacz Re: Do Rozpaczy 01.03.12, 14:33
            ze Śląska
            • mamaanieli Re: Do Rozpaczy 01.03.12, 17:20

              bylabys w stanie podjechac do warszawy? przed podjeciem ostatecznej decyzji powinnas wg mnie wyczerpac wszystkie mozliwosci pomocy sobie i dziecku...
              Największa stajenna ranga
              nie zmieni osła w mustanga...
              • najczarniejszarozpacz Re: Do Rozpaczy 01.03.12, 19:23
                chyba bym mogła
                • nati1011 Re: Do Rozpaczy 01.03.12, 20:25
                  chyba przez pomyłkę zalogowałaś się na innym nicku - usunełam ten wpis, by nikt cię nie rozpoznał.
                  • mama.rozy Re: Do Rozpaczy 02.03.12, 12:51
                    czy mogłabyś podac mamieanieli na pocztę gazetową jakiś kontakt do siebie?
                    • najczarniejszarozpacz Re: Do Rozpaczy 02.03.12, 13:22
                      mogłabym tylko nie wiem jak to się robi
                      • mama.rozy Re: Do Rozpaczy 02.03.12, 13:35
                        po prostu wyślij jej maila na mamaanieli@gazeta.pl
                        ona akurat krąży i nie moze sama teraz napisac,ale pewnie jeszcze dzisiaj się do Ciebie odezwie
                        uściski
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka