Dodaj do ulubionych

Zrobiłam... i co dalej?

14.01.05, 02:18
Kochane,
Zrobiłam to. Od dłuższego czasu Was czytam, nadal jednak brakuje mi odwagi do
opisania swojej historii. Może kiedyś...
Zrobiłam to i całą odpowiedzialnością ponoszę do tej pory psychiczne i
etyczno-moralne konsekwencje. W tym bardzo pomaga mi między innymi czytanie
Waszych postów.
Moją głowę zaprząta jednak zupełnie inny problem. Czy uważacie, że pomimo
całego okrucieństwa jakie wyrządziłyśmy (sobie, Dziecku, wreszcie jego ojcu),
dane nam będzie kiedyś jeszcze cieszyć się z posiadania Maleństwa? Chodzi mi
tu zarówno o aspekty etyczne jak i te najprostsze - zdrowotne. Czy znacie
przypadki dziewczyn, który się to udało? Od jakiegoś czasu jest to moją
obsesją, a wiem, że Wy mi pomożecie.
Obserwuj wątek
    • kimono24 Re: Zrobiłam... i co dalej? 14.01.05, 10:32
      Mala,

      Mi tez batrdzo to forum pomaga, jestem swiezo po a to forum jest dla mnie
      swoistego rodzaju terapia

      tak jak i Ty zastanawiam sie czy bedzie mi jeszcze dane zostac mama
      ze zdrowotnego punktu widzenia, tak jak mowil mi lekarz raczej istnieje male
      prawdopodobienstwo ze nie bedziemy mogly zajsc w ciaze .. wrecz przeciwnie, po
      zabiegu wzrasta podobno ryzyko zajscia ..
      inna sprawa - to problemy z jej donoszeniem ktore po aborcji moga i wystepuja
      chociaz nie jest jednoznaczne stwierdzone ze takie rzeczy zdarzaja sie czesciej
      nam niz innym kobietom.

      gdzies na tym forum, byl podany link do strony, gdzie byla opisana konferencja
      na temat aborcji i byly tam medyczne wnioski - moze sobie przeczytaj - niestety
      nie pamietam jaki byl adres sad

      obsesja na tym punkcie towarzyszy mi od pocztaku, i to byl glowny argument za
      tym zeby zabiegu nie przeprowadzac - obawa, ze juz nigdy nie zobacze na USG
      malenstwa, i ze juz nigdy nie bede mogla narzekac na swoje mdlosci smile
      mam jednak nadzieje, ze tak sie nie stanie - i trwam przy tym przez caly czas
      chociaz przyznam, ze jest we mnie taka mysl ciagle zeby to jak najszybciej
      sprawdzic ...

      jak pomysle sobie, ze kiedys bede miala dziecko to bede je tak kochac, ze chyba
      az nie jestem w stanie sobie tego wyobrazic - to chyba dlatego, ze ta miloscia
      bede chciala nadrobic wszystko co zlego zrobilam ...

      trzymaj sie i badz dobrej mysli
      musimy w to wierzyc
      najgorsze to myslec ze bedzie inaczej i sie stresowac
      wtedy twoj organizm moze sie blokowac !!! i wtedy dopiero moga byc problemy

      m
    • kimono24 do Magdy_0609 14.01.05, 10:39
      Magda wlasnie mam do Ciebie pytanie

      co z tym USG po zabiegu
      mnie lekarz badal dwa tygodnie po zabiegu ale nie robil USG
      i sie wlasnie zastanawialam czy nie jest to potrzebne
      z kolei mam zakaz na razie wspolzycia, wiec moze dlatego nie robil USG
      dopochwowego ??
      mozesz mi jakos pomoc, cos doradzic
    • omama Re: Zrobiłam... i co dalej? 26.01.05, 23:16
      Zdarza się, że aborcja (albo inny zabieg) spowoduje powikłania do niepłodności
      włącznie. Ale rzadko się zdarza. W pokoleniu mającym dziś 50-60 lat ciąże
      przerwało jakieś 50 proc kobiet jeżeli nie więcej. Ogromna większość z nich ma
      dzieci. Ty też zapewne będziesz miała. Boisz się zdrowotnych konsekwencji bo
      wpędzono cię w poczucie winy, więc oczekujesz "kary".
    • eleanorrigby Re: Zrobiłam... i co dalej? 01.02.05, 16:55
      Ja usunęłam ciążę 20 lat temu.Nie chcę o tym dokładnie pisać,zwłaszcza
      publicznie,ale :tak,da się cieszyć z posiadania dziecka (mam ich 3),chociaż
      tęsknota za tym jednym,utraconym,pozostała.Nie miałam żadnych problemów z
      zajściem w ciążę,ani z jej donoszeniem.
      Jeśli chodzi o psychikę,to bardzo pomaga taka wewnętrzna niezgoda na
      cierpienie.Usunęłaś ciążę,bo w tym jednym momencie uważałaś,że to właściwa
      decyzja.I koniec.Albo usunęłaś,bo okoliczności Cię do tego zmusiły.I nie musisz
      całe swoje życie z tego powodu pokutować i się kajać.Mnie dojście do takich
      wniosków zajęło jakieś 10 lat,ale nie miałam żadnego wsparcia.Trzymaj się
      Eleanorrigby
      • olivie Re: Zrobiłam... i co dalej? 04.02.05, 04:06
        Eleanorrigby, właściwie ja nie mam ogromnych wyrzutów sumienia. Po prostu
        wytłumaczyłam soie, że inaczej nie mogłam, choć pewnie mogłam i dałabym radę.
        Wybrałam tylko w tym wypadku inne wyjście, w moim odczuciu lepsze. Mimo
        wszystko, ból i niesmak do samej siebie pozostał. Stąd pewnie moje pytania. Czy
        w takich przypadkach zdarzają się powikłania medyczne itp. Chyba jeszcze nie
        mam obsesji na punkcie posiadania dziecka, ale może też dlatego, że na razie
        wiem, że mi to po prostu nie pasuje. Natomiast jak już będę mogła, to nie będę
        czekała ani chwili. A czas i wiek jednak leci jak szalony...
      • olivie Re: Zrobiłam... i co dalej? 04.02.05, 04:08
        Eleanorrigby, właściwie ja nie mam ogromnych wyrzutów sumienia. Po prostu
        wytłumaczyłam soie, że inaczej nie mogłam, choć pewnie mogłam i dałabym radę.
        Wybrałam tylko w tym wypadku inne wyjście, w moim odczuciu lepsze. Mimo
        wszystko, ból i niesmak do samej siebie pozostał. Stąd pewnie moje pytania. Czy
        w takich przypadkach zdarzają się powikłania medyczne itp. Chyba jeszcze nie
        mam obsesji na punkcie posiadania dziecka, ale może też dlatego, że na razie
        wiem, że mi to po prostu nie pasuje. Natomiast jak już będę mogła, to nie będę
        czekała ani chwili. A czas i wiek jednak leci jak szalony...
      • olivie Re: Zrobiłam... i co dalej? 04.02.05, 04:09
        Eleanorrigby, właściwie ja nie mam ogromnych wyrzutów sumienia. Po prostu
        wytłumaczyłam soie, że inaczej nie mogłam, choć pewnie mogłam i dałabym radę.
        Wybrałam tylko w tym wypadku inne wyjście, w moim odczuciu lepsze. Mimo
        wszystko, ból i niesmak do samej siebie pozostał. Stąd pewnie moje pytania. Czy
        w takich przypadkach zdarzają się powikłania medyczne itp. Chyba jeszcze nie
        mam obsesji na punkcie posiadania dziecka, ale może też dlatego, że na razie
        wiem, że mi to po prostu nie pasuje. Natomiast jak już będę mogła, to nie będę
        czekała ani chwili. A czas i wiek jednak leci jak szalony...
      • olivie Re: Zrobiłam... i co dalej? 04.02.05, 04:10
        Eleanorrigby, właściwie ja nie mam ogromnych wyrzutów sumienia. Po prostu
        wytłumaczyłam soie, że inaczej nie mogłam, choć pewnie mogłam i dałabym radę.
        Wybrałam tylko w tym wypadku inne wyjście, w moim odczuciu lepsze. Mimo
        wszystko, ból i niesmak do samej siebie pozostał. Stąd pewnie moje pytania. Czy
        w takich przypadkach zdarzają się powikłania medyczne itp. Chyba jeszcze nie
        mam obsesji na punkcie posiadania dziecka, ale może też dlatego, że na razie
        wiem, że mi to po prostu nie pasuje. Natomiast jak już będę mogła, to nie będę
        czekała ani chwili. A czas i wiek jednak leci jak szalony...
        • olivie Re: Zrobiłam... i co dalej? 04.02.05, 04:20
          (przepraszam za wielokrotność postów, ale to serwer Gazety się chwilowo wysypał)
    • eleanorrigby Re: Zrobiłam... i co dalej? 01.02.05, 16:56
      olivie,napisałam na priv
      eleanorrigby

      • olivie Re: Zrobiłam... i co dalej? 04.02.05, 04:01
        Eleanorrigby, nic nie dostałam sad
    • kinia19851 Re: Zrobiłam... i co dalej? 08.02.05, 19:59
      Jezeli chcesz przypadek kiedcy dziewczyna usunela i po jakims czasi zaszla w
      druga ciaze z ktorej sie bardzo ciesz to przedstrawiam ci siebie. Ja usunelam
      prawie 2 lata temu zaluje tego do tej pory i obsesyjnie tak jak ty myslalam o
      tym i o tym ze chce miec dziecko po jakims czasi odpuscilam sobie te mysli bo
      bylam juz wykonczona psychicznie i wlasnie wtedy zaszlam w ciaze ale to byl
      cszysty przypadek poniewaz bralam pigulki i nawet one mnie nie zabezpieczyly
      ale to i lepiej bo przez te prawie 2 lata myslalam ze nie moge miec dzieci ze
      cos tam lekarz mi spiepszyl ale tak sie nie stalo ciesze sie ze jestem w ciazy
      jest to 8 tydzien i naprawde juz bardzo kocham to malenstwo wiec nie masz soie
      co martwic tak bardzo wiesz co mozesz zrobic isc do psychologa i zadbaj o
      siebie i nie mysl tak obsesyjnie o tym bo mozesz nabawic sie jakijs choroby
      psychicznej. wiem ze sie masdrze mam dopiero 20 lat ale swoje przeszlam i moge
      sie z toba podzielic swoimi przejsciami trzymaj sie cieplutko

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka