Nie zawsze jest tak,ze aborcja prowadzi do syndromu poaborcyjnego(podobno
naukowcy sprzeczaja sie czy cos takiego w ogole istnieje).Ja jestem tego
przykladem-ciaze usunelam w wieku 21 lat.Od tego momentu minelo okolo 4
lat.Pomimo tego nigdy nie mialam zadnych wyrzutow sumienia,a tuz po zabiegu
poczulam autentyczna ulge

Nie mialam tez powiklan fizycznych.Wiekszosc ludzi
uwaza,ze aborcja prowadzi do niewiadomo jakich powiklan(tak twierdzila m.in
moja byla kolezanka)ale uwazam,ze ryzyko powiklan jest porownywalne do innego
podobnego zabiegu,a mysle,ze duzo mniejsze od 9-miesiecznej ciazy czy samego
porodu.Wiekszosc moich znajomych podczas ciazy ladowalo(z roznych przyczyn) w
szpitalu(czasami na kilka dni,niekiedy na kilka tygodni),ja po aborcji nie
spedzilam ani jednego dnia w szpitalu czy chocby tylko na pogotowiu.Zabieg
aborcji nie jest sposobem na antykoncepcje,ale uwazam,ze w wyjatkowych
sytuacjach jest poprostu potrzebny.Oczywiscie wiem,ze prolife zyczylby samych
przykrych dolegliwosci i powiklan podczas zabiegu,ale to na szcescie zdaza
sie rzadko,nawet sam zabieg(fachowa przeprowadzony)nie boli.Jezeli dziewczyny
macie jakies pytania odnosnie zabiegu chetnie odpowiem.