Dodaj do ulubionych

artykuł Bernarda Nathansona.

30.06.05, 13:21
Przeczytajcie koniecznie !!!

Małe życie
Bernard Nathanson

W połowic lat 60 stałem się jednym z twórców Narodowego Stowarzyszenia Na
Rzecz Likwidowania Zakazu Aborcji w USA. Byliśmy małą grupą lewicującą,
radykalną oddaną tej sprawie, aby przełamać wszelkie prawa ograniczające
aborcję nie tylko w USA, ale i na całym świecie. Pracowałem ciężko w tej
dziedzinie, no i w końcu uzyskaliśmy sukces w wprowadzeniu i złamaniu prawa
dotyczącego aborcji, poprzez decyzję Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych w
1973 r. co pozwoliło zalegalizować aborcję prawie do 9-ego miesiąca ciąży.

Kiedy stare prawo upadło zorganizowałem i byłem dyrektorem największej
kliniki aborcyjnej na świecie w Nowym Jorku. Mieliśmy 10 sal zabiegowych, 35
lekarzy, 85 pielęgniarek i 50 doradców psychologicznych. Klinika pracowała od
8 rano do północy, każdego dnia dokonując 120 aborcji. Podczas mojej pracy, w
klinice jako dyrektor, dokonaliśmy 60 tyś. aborcji przez dwa lata. W tym
samym czasie dokonywałem także aborcji w moim prywatnym gabinecie dla
prywatnych pacjentek. Nie w klinice tylko w szpitalu. Przez to zrobiłem ok. 5
tyś aborcji. Między innymi zabiłem swoje własne dziecko, moimi rękami. Po
dwóch latach bycia dyrektorem w klinice, napisałem przez ten czas wiele
artykułów na temat doświadczeń jakie tam zebraliśmy zrezygnowałem z tego
stanowiska i wziąłem stanowisko szefa oddziału położniczego w szpitalu św.
Łukasza w Nowym Jorku, który jest częścią uniwersytetu medycznego Columbia.
Przez ten czas, to początek lat 70-ych, zaczęliśmy wprowadzać do naszej pracy
eksperymentalnej wiele technologii, które dziś używamy każdego dnia. Przede
wszystkim zwracam uwagę na ultrasonografie, monitorowanie elektroniczne bicia
serca dziecka, hiposkopię i wiele innych technologii. Przez 4 lata, podczas
gdy zbierałem dane z doświadczeń dotyczących ludzkiego płodu, zacząłem
rozumieć, że płód oddycha, ssie swój kciuk, oddaje mocz, śni i ludzki płód
jest ściśle określoną osobą, że pierwsze 9 miesięcy naszego życia spędzamy w
łonie naszej matki. Być może są to najważniejsze 9 miesięcy naszego życia,
ponieważ przez ten czas zostajemy uformowani i zorganizowani. W 1979 r.
przestałem dokonywać aborcji i opublikowałem książkę pt. Abortowanie Ameryki,
która opisuje moje doświadczenia, i która dała argumenty obu stron
dotyczących aborcji. Konkluzja tej książki była: pro-life.

W 1984r. zainteresowałem się co naprawdę dzieje się podczas aborcji. W
rzeczywistości nikt aborcji nie widział, to co my widzimy to kawałki tkanki i
mięsa, które wychodzą z łona do maszyny. Tak więc wywarłem wpływ na mojego
przyjaciela, który wykonywał wiele aborcji w tym czasie, aby można było użyć
ultrasonografu przez następne 30 aborcji i sfilmować to na kamerę wideo. On
to zrobił. Przestudiowałem tę taśmę wideo, bo w ten sposób mogliśmy naprawdę
zobaczyć jak płód jest niszczony. To zaszokowało nas wszystkich, ponieważ
mogliśmy zaobserwować jak rączki i nóżki płodu były wyrywane przez maszynę
ssącą. Mogliśmy zaobserwować jak pęka jama brzuszna i organy są wysysane na
zewnątrz i mogliśmy zobaczyć jak czaszka jest miażdżona przez specjalny
instrument. Producent z Kalifornii przekonał mnie aby zrobić film dotyczący
tej dokumentacji ultrasonograficznej. Ten film uzyskał tytuł Niemy krzyk.
Niektórzy z państwa pewnie go widzieli. W każdym razie stał się on bardzo
kontrowersyjnym filmem. Siły pro-aborcyjne zwalczały go, oskarżali nas o to,
że manipulujemy, że to fikcja. Ale doktor Donald jako ekspert udowodnił, że
to jest prawdziwy dokument. To był wynalazca ultrasonografu. W 1987r.
zainteresowało mnie ponownie co się dzieje podczas późnej aborcji po 5
miesiącach. Niemy krzyk zajmował się aborcją w wieku dziecka do 3 miesięcy.
Znów namówiłem tego przyjaciela aby użyć fitoskopu (to jest instrument
muzyczny, który z jednej strony ma obiektyw a z drugiej okular i jednocześnie
źródło światła). Wprowadził fitoskop do łona matki w 5 miesiącu ciąży i
umieścił kamerę na drugim końcu, tak byśmy normalnie widzieli i filmowali
aborcję, gdy miała ona miejsce, poprzez właśnie to urządzenie. W ten sposób
można było zaobserwować rozdzieranie płodu na części. Ten film nazywał się
Zaćmienie sensownego rozumowania. To tak duże wrażenie wywarło na ludziach,
że kiedy po raz pierwszy pokazaliśmy ten film w Paryżu, jeden z lekarzy
siedzących w pierwszym rzędzie zwymiotował i zemdlał. Film ten wygrał pięć
nagród na pięciu różnych, dość znaczących festiwalach filmowych. Był
nominowany w dziedzinie filmów dokumentalnych do Oscara. Film ten był wielkim
sukcesem i nadal jest wykorzystywany na świecie aby uczyć zła późnej aborcji.
W Stanach Zjednoczonych dokonuje się 400 tyś. późnych aborcji rocznie.
Sfilmowaliśmy także aborcję poprzez tzw. częściowy poród. Myślę, że państwo
czytaliście o tym niedawno. Jest to procedura, która jest dokonywana w 26 -
27 tygodniu ciąży. Szyjka macicy jest rozszerzona, pęcherz płodowy jest
przerywany, nóżki płodu są wyciągane na zewnątrz i płód jest jakby cały
urodzony poza główką, ponieważ jest ona za duża. Ponieważ celem tej procedury
jest zabicie dziecka urządzenie ssące jest przykładane do tyłu główki
dziecka, następnie wbije się do główki dziecka, mózg jest wysysany przez to
urządzenie, czaszka się zapada i martwy płód jest wydobyty. Rozpętała się
bardzo ostra dyskusja w Stanach Zjednoczonych, również w Kongresie na ten
temat tej procedury. Kongres głosował nad jej zdelegalizowaniem, ale
prezydent Clinton zawetował tę ustawę. Tak więc w Stanach Zjednoczonych ta
procura jest nadal legalna pomimo faktu, że jest barbarzyńska.

Jest prawdą, że odebranie życia 75 tyś. osób jest przestępstwem na
niewyobrażalną skalę. W rzeczywistości Północno - Amerykańskie Stowarzyszenie
Aryjczyków, bardzo radykalna prawicowa partia, w stanie Północna Karolina
podało mnie do sądu. Nie byłem tam osobiście. Skazano mnie tam na karę
śmierci za zamordowanie tyśięcy dzieci. To było kilkanaście lat temu. Ciąży
nademną wciąż kara śmierci od tych ludzi i prawdopodobnie na nie mniej
zasługuję. Ale starałem się jak to tylko możliwe po ludzku, na tej ziemi, w
tym życiu aby zadość uczynić za moje przestępstwo. Staram się rozsiewać
przekaz anty-aborcyjny na całym świecie. Większość mojego majątku rozdałem na
cele anty-aborcyjne i cała resztę mojego życia oddałem ochronić ludzkiego
życia. Mam nadzieję, że prawdziwy, ten główny sędzia da mi przebaczenie,
którego naprawdę pragnę.

Pozwólcie, że powrócę na moment w lata 60. i wytłumaczę jak mała, rewolucyjna
grupa ludzi, (trzech czy czterech nas tam było) przełamała wszystkie prawa
ograniczające aborcję. Jedną z podstawowych taktyk jaką używaliśmy, to po
pierwsze aby ludzie mediów byli po naszej stronie, żeby z nami sympatyzowali.
To było łatwe ponieważ w tamtych czasach media były zdominowane przez bardzo
młodych ludzi o nastawieniu feministycznym. Jednym bardzo krytycznym
elementem taktyki także było fabrykowanie statystyk. Produkowaliśmy najpierw
własne badania opinii publicznej. Mieliśmy specjalistę z dziedziny statystyk,
który był bardzo po naszej stronie. Dawał nam całkowicie nieprawdziwe
statystyki dotyczące: ile kobiet umiera co roku z nielegalnej aborcji, ile
było robionych nielegalnych aborcji rocznie. Np. powiedział nam, że 10 tyś.
zgonów rocznie na skutek nielegalnej aborcji w USA, a potem jak się
dowiedzieliśmy prawdziwa liczba wynosiła 200-300. Tak samo on podawał, że
przeprowadzono 1 mln. nielegalnych aborcji rocznie w USA a rzeczywista liczba
wynosiła 150 tyś. Poprzez ciągłe powtarzanie tych nieprawdziwych danych, tych
sztucznych statystyk, przekonaliśmy amerykańskie społeczeństwo, że ono to
zaakceptowało. Następnie próbowaliśmy minimalizować zagrożenia związane z
aborcją legalną. Nie mówiliśmy ile kobiet ma przebitą macicę na skutek
legalnej aborcji, ile kobiet umrze na skutek typowej
Obserwuj wątek
    • e2005 Re: artykuł Bernarda Nathansona. 30.06.05, 14:41
      Tak chwali mu sie, że zmienił orientację.Jednakże dla mnie to żaden
      autorytet.Pomyłką jest nazywanie go wogóle profesorem. Był oszustem a nie
      naukowcem. A organizacje, które powołują sie na tego oszusta- teraz obrońcę
      życia- w moich oczach tracą.Brakuje mi tu jeszcze końca historii filmu "Niemy
      krzyk". Co powiedział sąd i eksperci medycyny na ten film?
      Naprawdę istnieje wiele sensonych argumentów pro-life.
      • dianitra Re: artykuł Bernarda Nathansona. 01.07.05, 00:31
        Znudziło mi się wytykanie nieścisłości w tych filmach i artykulach, ale po
        przeczytaniu tej wypowiedzi rozumiem już jak powstały te filmy, które tu
        prezentujecie - robiono je conajmniej 20 lat temu. W czasach kiedy stosowano
        słusznie aborcje nazywano skrobanką i słusznie mogę nazwać to barbarzyństwem.
        Aborcja do 9 miesiąca ciązy? Nie potrafię wyobrazić sobie jak można
        skonstruować takie zdanie!!! NIE MÓWIĄC O WPROWADZANIU GO W ŻYCIE.
        Dlaczego znów się czepiam? bo wciąz nie podoba mi się posługiwanie się
        kłamstwem w imie dobra.
        • azjawusa dianitro 01.07.05, 10:12
          mieszkam od 11lat w USA i mam jako takie pojecie co tu sie dzieje w biznesie
          aborcyjnym.W Stanach aborcja dozwolona jest do 9 m-ca i takowych wykonuje sie
          tysiace rocznie.Co do niescislosci w filmach i zdjeciach to moze powiesz skoro
          jestes taka "oswiecona" jak wyglada taki zabity,porozrywany na kawalki maluch,
          bo mi wyobraznia podpowiada najgorszy horror,widocznie ty jestes innego zdania.
          "Oswiec"mnie.
          • dianitra Re: dianitro 01.07.05, 11:39
            Azjawuso

            Przeczytaj uważnie post. Nie rozumiem dlaczego w Polsce, gdzie mamy zupełnie
            inne reali podaje się przyklady ze Stanów. Dla mnie nie ma czegoś takiego jak
            aborcja do 9 miesiąca. Mogę wypowiadac się tylko odnośnie sytuacji w Polsce.
            Powiedz mi dlaczego takie filmy nie powstają w naszym kraju? Bo nie były by tak-
            brak mi odpowiedniego słowa- sciskające za gardło. Jak można rozerwać 2,5 cm
            płód? (10tydzień)Mówie o metodzie próżniowej - przeprowadzonej do 12 tyg. Nie
            ma takiej możliwości. Nie podoba mi się pokazywanie rzeżni amerykańskiej na
            forum, ktore ma pomóc kobietom w poradzeniu sobie z syndromem poaborcyjnym.
            Prawie każda obejrzała te zdięcia i uważam, że spotkała je wielka krzywda, bo
            myśląc o aborcji staje im przed oczami któreś z tych zdięć - a przeciez ich
            dziecinie miały np 30 centymetrów. (nie mówię o póżnio dokonanej aborcji tylko
            o do 12 tyg)Większość z was uważa mnie za proaborcjonistke ifeministkę. Ale to
            nie p[rawda - feminizm jest mi obcy. Żadna feminstka jescze nie przekonała mnie
            do swoich racji. Za dużą niespójność(delikatnie mówiąć) z mojej strony
            uznałabym gdybym powiedziała , że jestem przeciwniczką aborcji, jeżeli rok temu
            dokonałam zabiegu. Czy jestem za?Tak- dlatego że rozumiem strach i uczucia
            kobiet, które stają przed tą decyzję- uważam jednak że w więszości przypadków
            można aborcji unknąc dzięki rozmowie i przełamywaniu kolejnych leków -pokazaniu
            innej drogi. Udzieleniu pomocy. Przytoczyłam kiedyś przykład in vitro i chyba
            tygrysia skasowala ten post. Długo myślałam na ten temat i stawiając aborcję
            jako zło ogólne trzeba było postawić na rowni te wszystkie zarodki, ktore
            uśmierca się pod czas sztucznego zapłodnienia. Mówiłyście wtedy że to nie to
            samo i tutaj pojawia się problem którego nie zamierzam roztrząsać czym różni
            się zarodek z in vitro od 4 tyg ciąży? Musielibyśmy decydować w ktorym momencie
            od zapłodnienia mwimy o dziecku a trego nikt z nas tak naprawe nie wie Nie
            wyobrażam sobie usunięcia 4, 5 miesięcznej ciąży i znów pojawia się problem
            czym rózni się 4,5 miesięczny płód od 10 tyg. Nie wiem, ale poprostu mam takie
            odzczucia. Nigdy nie potępiłam jednak kobiety, która usuneła ciążę np w 20 tyg.
            Trzeba sobie wyobrazić jaki strach nią kierował, żeby zrozumieć taki krok. Ja
            rozumiem. To nie znaczy że pochwalam, ale rozumiem. Każdy kij ma dwa końce.
            Wczoraj wrócil stary wątek wktórym ktoś mówi , że kobieta która nie żałuje
            aborcji jest zimna. Obraziło mnie to personalnie dlatego, że każda osoba która
            mni zna może powiedzieć, że jestem zwariowana, że jestyem bałaganiarą, że
            jestem porywcza, ale nikt z nich nigdy nie użyłby slowa zimna pod moim adresem.
            Owszem jestem wstrętną baba- uparta jak osioł czasami, ale kieruję się w życiu
            własnym sumieniem a nie zdaniem innych. Deczja o aborcji była bardzo trudna
            (większość osób która mnie znanie nie uwierzyć że się na to zdecydowałam, bo w
            naszym środowiaku przez lata uchochodziłam za radykalną przeciwniczkę aborcji).
            Wszyscy bali się że mnie to zlamie, że ja nie będę w stanie tego udżwignąći
            mówiąć szczeerze ja bałam się tego najbardziej. Teraz patrzę na kobietę która
            mówi nigdy nie usunełabym z pewnym powątpiewaniem,bo trzeba stanąć oko w oko ze
            swoim strachem by tak powiedzieć. Ja 6 lat temu stanełam i nie usunełam, ale 5
            lat póżniej nie istniało dla mnie inne wyjście. Czy powody ktore kierują
            kobietą są suszne? Jeszcze raz wróce do in vitro - uśmiercanie kilku zarodków w
            imie pieknej idei macieżyństwa jest wystarczającym powodem? każda osoba odpowie
            na to pytanie inaczej. Czy zabicie zarodka (in vitro, aborcja)ma swoje
            uzasadnienie, jeżeli powód jest dobry? A kto ma o tym decydować? Jeżeli popiera
            się in vitro jak można potepiac aborcję skoro przy sztucznym zapłodnieniu
            powołuje się do życia kilka zarodków wiedząc od razu że większość z nich się
            zniszczy...

            • jol5.po Re: dianitro 01.07.05, 11:57
              > Nie podoba mi się pokazywanie rzeżni amerykańskiej na
              >forum, ktore ma pomóc kobietom w poradzeniu sobie z syndromem poaborcyjnym.<

              skąd więc ten syndrom - w swietle Twojego postu?
              co myślisz o syndromie poaborcyjnym?
              • dianitra Re: dianitro 01.07.05, 13:07
                Mowilam juz kilka razy, ze nie neguje istnienia sydromu poaborcyjnego. Wiem, że
                wiele kobiet cierpi po dokonanej aborcji i że jest to bol zróżnicowany - jednym
                kobietom odbiera on chęć do zycia, u innych obiawia sie w mnijszym stopniu np
                wzmozoną chęcią posiadania dziecka. wiem również , ze syndrom poaborcyjny
                wystepuje częściej gdy kobieta wq jakiś sposób zostala przymuszona do tej
                decyzji - choć może wystąpić również u kobiet, które poddały się aborcji z
                własnej woli.

                Nie podoba mi się jednak że mowicie o syndromie poaborcyjnym jako o normie
                która dotyka każdą kobietę. to nie prawda. Wiele kobiet nie odczuwa żadnych
                negatywnych skótków aborcji. przykre jest rownież to że traktuje cie te osoby
                fatalnie i niektore z was staraja sie wmówić ten stan kobietom.

                Nie podoba mi sie równiez wywoływanie yrzutow sumienia u kobiet, które nigdy
                nie przxeszły przez to.

                Wypowiedż blanki

                Szkoda dzieciątka


                uwazam właśnie za taki przykład
                • jol5.po Re: dianitro 01.07.05, 15:05
                  >Nie podoba mi sie równiez wywoływanie yrzutow sumienia u kobiet, które nigdy
                  >nie przxeszły przez to.

                  nie tak łatwo wmówić coś komuś przez internet

                  dziękuję za odpowiedź
                  • dianitra Re: dianitro 01.07.05, 15:18
                    Masz racje, że to nie jest łatwe. Ale to sie czasami zdaża i nie chodzi o to
                    czy to sie komus uda tylko że takie próby są( moze nieswiadome i mam taka
                    nadzieje). Czas leczy ranny i znam dziewczyny, ktore poradziły sobie z tym
                    bólem i tego życze wszystkim kogo dotknąl syndrom poaborcyjny.
                    Di
    • amina9 Re: artykuł Bernarda Nathansona. 02.07.05, 02:24
      Cóż, po wyżaleniu się w wątku "Czy są tu takie, które nie żałują", zajrzałam i
      tu . Zaczynam rozumieć skąd u mnie po 22 latach nagle pojawiło się takie
      straszne poczucie winy. To chyba odezwało się sumienie, które każe mi się
      rozliczyć przed Bogiem. Nie wiem, chyba jesteście jeszcze młode, ale im
      człowiek starszy, tym więcej zaczyna rozmyślać nad rachunkiem swojego życia.
      Już nie nad przyszłością, ale nad przeszłością również. Ja również teraz
      zaczynam robić wszystko, by uświadamiać a także pomagać dziewczynom w
      niechcianej ciąży. Po prostu muszę to robić. Coś mnie zmusza.... Tak bardzo
      cierpię, że dopuściłam do cierpienia i śmierci tego maleństwa. Chociaż jego
      maleńkie ciałko lekarz wyrzucił do śmietnika, to może jego duszyczka mi
      przebaczy. Ja nie wiedziałam! Wtedy naprawdę nie mówiło się o tym, jak to
      wygląda , ta aborcja. Nigdy nie miałam niemowlęcia na ręku, bałam się dziecka,
      bo nie znałam żadnych malutkich dzieci, nie kojarzyły mi się z radością, tylko
      z kłopotem. Nigdy nie chciałam mieć dzieci, myślałam, że to nie dla mnie. Jaka
      ja byłam głupia. Teraz wiem, jak to jest naprawdę, co to za radość - mieć
      dziecko... Tak bardzo chciałabym, żeby wszystkie dziewczyny uwżały, nie
      zachodziły w niechciane ciąże, nie robiły aborcji! Żeby póżnej nie spotkało ich
      to co mnie - nieudane ciąże, a teraz powracające koszmary przeszłości i
      poczucie winy, ktore wręcz dusi.
      • arwena85 Re: artykuł Bernarda Nathansona. 05.06.06, 18:34
        Gdzie mozna znalesc te filmz?
    • agnieszka2012 Re: artykuł Bernarda Nathansona. 06.06.06, 07:54
      Artykuł jest ok oglądałam film Niemy krzyk i uważam że te kobiety które chcą
      dokonać aborcji powinny dostać do ręki 10 tygodniowy płód aby go mogły obejrzeć
      i przekonać się że to mały człowiek. Jeśli chcą to zrobić to niech świadomie
      podejmują decyzję a nie zwalały to na chwilową nieświadomość.
      "Co oko nie widzi sercu nie żal" Wybieraja własne życie bo już żyją i chcą żyć
      a ono nie musi, liczę się ja no i to co inni sobie pomyślą.
      Napewno będzie krytyka ale "prawda zawsze w oczy kole"
    • kizdam47 Re: artykuł Bernarda Nathansona. 09.08.06, 23:54
      Wali cię na głowę koleś. Znalazł się pan i sędzia. Kwalifikacji na bycie Panem
      Bogiem to nam wszystkim trochę brakuje trollusmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka