Dodaj do ulubionych

Po dwóch aborcjach

16.02.07, 15:29
CZEŚĆ.Chciałabym podzielić się z Wami moją historią. Dwukrotnie poddałam się
aborcji. Wtedy nie widziałam innego rozwiązania, a aborcja wydawała mi się
najlepszym rozwiazaniem. Od pierwszego zabiegu minęło 15 lat, a ja mam go jak
dziś przed oczami.Potem był drugi, a potem zaczęłam tracić kontrolę nad swoim
życiem. Depresja, obsesje, nienawiść,lęki oraz wiele innych dolegliwości
fizycznych, których nie sposób tutaj wymienić. Nikt wtedy nie powiedział mi
czym jest naprawdę aborcja i jakie wywołuje skutki psychiczne i nie tylko.
Obecnie cierpię chyba na wszystkie możliwe syndromy postaborcyjne.Kiedyś
byłam fajną, wesołą dziewczyną kochajacą życie, obecnie jestem znerwicowaną
kobietą dla której życie już właściwie się skończyło.Nie potrafię normalnie
żyć i funkcjonować z myślą, że zabiłam dwoje własnych DZIECI!!!Nie ma dnia
abym o Nich nie myślała.Tego rozdziału zycia nie da się zamknąć i zacząć od
nowa. Jeśli Którakolwiek z Was zastanawia się nad aborcją, proszę aby dobrze
się zastanowiła, bo później nie ma odwrotu...tylko żal, ból, cierpienia. Nie
da się cofnąć czasu, choć bardzo się tego pragnie, najbardziej na świecie.
Aborcja jest najgorszym rozwiązaniem z możliwych.Poddając się aborcji
zabijamy niewinne dzieciątko...i siebie samą! Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • redudek Re: Po dwóch aborcjach 16.02.07, 16:43
      Troche dziwnie piszesz,jak to nie wiedziałaś czym jest aborcja ? idąc na drugą
      zapewne juz wiedziałaś a mimo to poddałaś się jej...
      Szkoda że tak pózno się ocknęłaś,mogłas mieć dzisiaj 15 letnie dziecko,mój
      najstarszy syn ma 15 lat...
      Niestety nie da sie cofnąc czasu,nic więcej nie moge ci napisać...
      • hancik5 Re: Po dwóch aborcjach 17.02.07, 19:29
        Redudek, zlituj się...
        Dziewczyna pisze nadzwyczaj prawdziwie, jej cierpienie jest autentyczne...Jej
        świadectwo jest bezcenne, nie niszcz jej odwagi...
        Dziekuję Ci Eva za Twoje świadectwo...
        Jeśli możesz, przeczytaj orędzie Jana Pawła II do kobiet po aborcji...I
        pamiętaj, że nawet najczarniejsze grzechy jak śnieg wybieleją...
        Uwierz w siebie, ja w Ciebie wierzę...Jesteś dobrym człowiekiem, który kiedyś
        zbłądził...
        • iskierka40 Re: Po dwóch aborcjach 17.02.07, 21:42
          swiadectwo bardzo dobre i przestroga dla innych stojących przed tą decyzją
          aczkolwiek nie wierzę w to ,że nie wiedziałas czym tak naprawdę jest aborcja i
          jakie niesie za sobą skutki.Teraz czasu nie cofniesz,weś się w
          garść.Najważniejsze,że zdałaś sobię sprawę ztego co zrobiłaś,poniosłaś już za
          to konsekwencje.Trzymaj się i niepoddawaj.
          • kizdam47 Re: Nie wiedzieć czym jest aborcja... 18.02.07, 11:35
            to nie znaczy dosłownie "nie wiedzieć". Rozumiem, iż Wy, które nie dokonałyście
            aborcji i jesteście jej zagorzałymi przeciwniczkami nie możecie tego pojąć. My,
            tzn. ja, autorka wątku zapewne i jeszcze przynajmniej kilka kobiet z tego forum
            po prostu nigdy nie zastanawiałyśmy się nad problemem, póki nie zaistniał.
            Piszę teraz z całą szczerością: nie miałam pojęcia, od kiedy bije serce
            dziecka; nie miałam pojęcia, jak wygląda płód w 6, 7 tygodniu ciąży; myślałam,
            że ukształtowane rączki, nóżki, główkę ma od powiedzmy - 10 tygodnia. Po prostu
            mnie to nie interesowało nigdy.A jakie skutki wywołuje aborcja? A któż to może
            wiedzieć, skoro tego nae dokonał? Chyba geniusz jakiś.

            Pisząc więc: nie wiedziałam, czym jest aborcja autorka wątku chce
            prawdopodobnie powiedzieć to co ja, że usunięto jakąś namiastkę człowieka. Bo
            skoro decydujesz się na zabieg to przed nim już nie chcesz nic wiedzieć,
            odsuwasz to od siebie jak najdalej. Ale później zaczynasz analizować,
            przeglądać strony w internecie i to Cię przeraża...Uświadomienie sobie faktu
            zabójstwa własnego dziecka, wyobrażanie sobie jego wyglądu.
            Pomimo, iż pochodzę z rodziny ateistycznej, gdzie usunięcie ciąży nie było
            niczym innym, jak usunięciem problemu (usunęła ciążę moja mama i jej siostra),
            popełniłam ten sam błąd, ale nie potrafię tego ocenić w innej kategorii niż
            zło, wielkie zło. Spotkałam się z różnymi opiniami na ten temat, i pomimo, iż
            zawsze szukałam pocieszenia, najbardziej nienawidziłąm ludzi, którzy mówili:
            dobrze zrobiłaś, trzeba coś w życiu wybrać. Poza soba samą, moim mężem obwiniam
            moją mamę, że nie zachowałą sie jak matka, nie pocieszyła swojej 30-letniej
            wówczas córki, tylko wyolbrzymiała problemy, które mogą powstać gdy urodze
            trzecie dziecko. Mam do niej wielki żal, ale wiem, że ona ma to gdzieś, ona ma
            inne wartości w życiu niż poświęcanie sie dla dobra rodziny.

            Rozpisałam się trochę nie na temat, przepraszam.
            • redudek Re: Nie wiedzieć czym jest aborcja... 18.02.07, 16:32
              kizdam47,przeczytałam to co napisałaś i musze przyznac ci rację.Napisałaś
              bardzo ważną rzecz i takie wielkie przeciwniczki aborcji jak ja moga wiele
              rzeczy zrozumieć.Ale też własnie "otworzyc oczy "kobietom stojących przed taka
              decyzją,uswiadomić im jak to wygląda by nie dokonywaly aborcji.Dla niektórych
              osób "dziecko" jest dopiero jak juz się urodzi,dla innych jak tylko zostanie
              poczęte.Z przykrością musze stwierdzić iż moja mama urodziła dziecko w 6 mies
              ciąży,mój brat zmarł,ale dla mojej mamy on jeszcze nie był dzieckiem !Jak można
              tak twierdzić ?Dla mnie dziecko to już jest od momentu poczęcia.Różne są
              myslenia ludzi.
              • iskierka40 kizdam47 18.02.07, 18:00
                bardzo lubię Twoje wypowiedzi,są mądre przemyślane nie takie bezsensownie
                rzucone na forum,są takie prosto z serca.Pozdrawiam
                • kizdam47 Re: kizdam47 19.02.07, 10:30
                  Ja bym całą moją pseudo-mądrość dot. aborcji oddała za możliwośc cofnięcia
                  czasu, za mozliwośc bycia na tym forum przed tym wszystkim. Ale tak jak pisałam
                  wcześniej, ten temat po prostu mnie nie interesował, nie szukałam forum o
                  aborcji bo i po co. Gdybym znalazła może nie usunęłabym ciąży, była z tego
                  dumna i łatwo przychodziłoby mi krytykowanie innych, ocenianie i wydawanie
                  sądów, która miała poważny powód a która nie. Tak naprawdę to powiedzenie,
                  że "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" brzmi może i banalnie, ale ma
                  duże zastosowanie w praktyce. Oceniamy ludzi na codzień w różnych sytuacjach.
                  Nie wiem, czy oglądałyście program Drzyzgi jakieś półtora tyg. temu. Sama nie
                  wiem, czy puszczają nowe odcinki czy powtórki. W każdym bądź razie było o
                  kobietach, które nie chcą być matkami. I bezspornym jest, iż nie można im tego
                  nakazać, tzn. kazac rodzić dzieci. Ale co zrobić takiej podstarzełej okularnicy
                  (bez obrazy oczywiście, ta kobieta po prostu miała okulary i była już nie
                  najmłodsza) co przyjdzie do programu, aby pochwalić się przed kilkoma milionami
                  telewidzów, że 4 razy usunęła ciążę, bo nie chciała być matką?? A na pytania -
                  wyjątkowo grzecznie zadawane zresztą - o zabezpieczenie tłumaczy z miną głupiej
                  nastolatki, że odstawiła tabletki, jej partner własnie niespodziewanie wrócił z
                  zagranicy i sobie zaszaleli? I że nie pytała go o zdanie, ale gdyby z nią
                  został to "chyba" zdecydowałaby się urodzić to dziecko, "własciwie dla niego i
                  dla siebie"? Nie rozumiem, co dobrego mają wnosic wypowiezi takich osób? Chyba
                  tylko uświadomienie, jaka panią zycia i śmierci swojego dziecka jest taka
                  kobieta, bo nie nazwę jej przecież matką. Jedna kobieta z publiczności (matka 9-
                  miesięcznej córeczki) nie mogła mówić, rozpłakała się. Gość "na ekranie" -
                  Agnieszka Chylińska stwierdziła, że ta pani ma prawo do swoich poglądów (o
                  pogladach mówiła, nie o czynach), że w sumie nikt poza nią samą tego nie zmieni
                  i nic to nie da. Później była pani, która kilka lat temu oddała syna do
                  adopcji, a teraz jest w ciąży i bardzo tamto przeżywa. A pod koniec programu
                  prowadząca Ewunia zadała "mądre" pytanie Agnieszce Ch. czy oddałaby dziecko do
                  adopcji, na co ta odpowiedziała, że nie wie, co by zrobiła bedąc w sytuacji
                  tamtej kobiety, bo ona ma pieniądze i żyje na pewnym poziomie (podobnie jak i
                  pani prowadząca). A obecny w studio pan seksuolog dodał, iż tak naprawdę
                  samotnym matkom w naszym kraju nie ma kto pomagać, a równie ważna jak pomoc
                  materialna jest pomoc duchowa, obecnośc bliskich osób, bo bez tego - jak
                  piosała w osobnym wątku Nati - jest tylko krok od przepaści. w ogóle bardzo
                  mnie poruszył ten program.

                  Pisałam o żalu do męża, mamy, kiedyś nawet do teściowej, która zaprowadziła
                  mnie na "konsultację" do lekarza, a od 5 miesięcy z radością oczekuje narodzin
                  wnuczki (siostra męża jest w ciąży). Dlatego kobiety - my jesteśmy dorosłe,
                  mamy własny rozum, liczmy na niego i kierujmy się swoim sumieniem, ono z reguły
                  podpowiada lepiej niż wszyscy wokół. Pozdrawiam Wassmile)
                  • iskierka40 Re: kizdam47 19.02.07, 20:08
                    bardzo ci współczuje i wobrazam sobie ile przeszłaś,wycierpiałaś.Pprzytulam cie
                    ogromnie mocno i zyczę abyś już zawsze w zyciu była szczęśliwa.
                    Ania
        • redudek Re: Po dwóch aborcjach 17.02.07, 23:09
          Nic złego jej nie napisałam,nie rozumiem dlaczego dopatrujecie się w moich
          postach złosliwości?
          Doceniam to że dziewczyna zdobyła sie na odwage,że żałuje itd
          Jednak nie wierze iż nie wiedziała jakie skutki niesie aborcja.
          No ludzie,nie oszukujmy się...
          Mam nadzieję ze jednak dziewczyna sie pozbiera z dołka i zacznie normalnie żyć.
          Życze jej wszystkiego najlepszego.
          • iskierka40 redudek 18.02.07, 09:11
            gdzie w mojej wypowiedzi dopatruję sie złośliwosći?
    • redudek iskierka 18.02.07, 09:58
      Przepraszam,to nie do ciebie pisałam tylko do wypowiedzi nad tobą.Tylko zle mi
      sie umiesciło,sorry
      • karolinka1116 Re: iskierka 19.02.07, 11:09
        a mnie aborcja zainteresowala, jak tylko urodzilam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka