karme-linka
21.05.09, 13:54
Witam.
mam 24 lata, ostatnio "rozwinal" mi sie instynkt macierzynski. A wraz z nim
powrocily wspomnienia, ktorych nie bylo kilka lat
Studiuje stomatologie i gdy zaszlam w ciaze bylam po 1 roku.
Moj mezczyzna chcial mnie opuscic, ale zostal, gdy mu powiedzialam ze jestem
w ciazy i nie wiem co robic.
W normalnym wypadku urodzilabym dzieciaczka i teraz by tu kolo mnie latal
maly prawie 3 letni brzdac, ale to nie byl normalny wypadek.
Mialam przed soba egzamin komisyjny, perspektywe braku studiow na ktorych mi
zalezy- rodzice placili co rok ok 20 tys bym mogla studiowac "wieczorowo", no
i pewnie mieszkalabym w swojej wiosce a nie tu gdzie teraz.
Dlugo sie zastanawialam co robic, plakalam w poduszke.Dokladnie wiedzialam
kiedy i o ktorej doszlo do tego, ze jestem w ciazy- bo dzien pozniej wzielam
tabletke do 72 h po - widac nie pomogla.
w 5 tyg zdecydowalismy z partnerem ze to zrobimy...a w sumie ze ja to zrobie.
Po pierwszych 2 tabletkach i lezeniu w wannie pol godziny wrocilam do pokoju
by zazyc kolejne. Moj partner spytal " na pewno tego chcesz? Nie chcialam, ale
nie widzialam juz odwrotu. przeciez po kilku wczesniejszych tabletkach dziecko
mogloby urodzic sie kalekie, a ja mimo wszysto nie chcialam mu zrobic
krzywdy.Bo zapewne krzywda by bylo miec bardzo kalekie i ubezwlasnowolnione
dziecko.
Nastepnego dnia bylo po wszystkim, zdalam egzamin zostalam na studiach, moj
partner nadal jest ze mna.Niestety nie umiemy na ten temat rozmawiac. Wiem, ze
nie ma o czym, ale jak sa jakies programy w telewizji na ten temat lub ktos z
naszej rodziny (ktora oczywiscie o niczym nie wie)wspomni o aborcji odwracamy
wzrok od siebie, peszymy sie.
A teraz gdy chce miec dziecko te wspomnienia powracaja.Klade sie na lozku i
placze.
Jedyne czym sie pocieszam to to, ze nie robilam usg i nie wymiotowalam- bo to
prawie tak jakby nie bylo zadnej ciazy- tylko dwie kreski na tescie.
Wiem, ze takie uzalanie sie nad swoja decyzja do niczego nie prowadzi, ale
jestescie "jedyna osoba" ktorj moge sie wygadac. Nawet moja najlepsza
przyjaciolka nic nie wie.
Przepraszam...