krzysztofplebs
27.08.04, 02:31
Z "Księgi Gości" na stronie "Nasz Sulejówek" w ramach dyskusji:
Oczywiście nie będę zdradzał swojej taktyki w Sądzie Okręgowym w Siedlcach, w
każdym razie pragnę uspokoić, że na pewno w składzie sędziowskim nie będzie
na rozprawie p-ko mojej skromnej osobie ławnik tego sądu - Jadwigi Wójcik.
Zanim jednak dojdzie do procesu w Siedlcach, mała przebieżka z synalkiem
radnej M. niejakim Hubertem M. już dziś o godzinie 12. 15 przed Sądem
Rejonowym w Mińsku Mazowieckim. Tyle tylko, że to on będzie pozwanym, a ja
będę reprezentowął firmę, którą naraził na konkretne, wymierne straty. Czy
ukochana mamusia, katoliczka jak najbardziej zapłaci za nieostrożną jazdę
synusia...?! Szczerze wątpię!
Tu też pragnę uspokoić - ławnik Zenon Dąbrowski jeżeli zasiadłby w tej
sprawie przedłuży tylko postępowanie, bo w takim przypadku wystąpię o
wyłączenie go z postępowania...
Został poruszony powyżej wątek "Zalewski". Tak się składa, że miałem wątpliwą
przyjemność pracować z tym osobnikiem ( dziś "Puls Biznesu" i "Lokalna")w
jednej gazecie - "Przeglądzie Sportowym", w którym byłem publicystą. Były to
czasy, kiedy poza starymi dziennikarzami ( np. w "PS" Jerzy Zmarzlik, czy
Janusz Nowożeniuk)dziennikarzem mógł zostać tylko ten, kto ukończył
studia.Najlepiej prawnicze, bądź dziennikarskie ( wówczas tylko podyplomowe).
To był zbyt wysoki szczebel dla pana Jacka Zalewskiego. Tylko matura... Ale
był ambitny. Najpierw terminował jako goniec, poźniej jako redaktor
techniczny ( właśnie redaktorzy techniczni i fotoreporterzy byli zwolnieni z
obowiązku posiadania "mgr". Z czasem - ponieważ wchodził w d... dano mu
możliwość wypisania się w rubryce "Na szkolnym boisku". Pan Jacek działał
wówczas w harcerstwie, nazywanym dziś "czerwonym". Przypomnę jednak, że
innego wtedy nie było. Żeby uprzedzić zapędy dzisiejszych "antykomuchów"
informuję, że byłem nie tylko członkiem PZPR, ale zasiadałem w Komitecie
Zakładowym RSW Prasa Książka Ruch, a wcześniej gdy niejaki Maciej
Petruczenko - sekretarz POP ( dla młodszych wyjaśniam, że skrót ten oznaczał
Podstawową Organizację Partyjną)wyjechał "pracować na dysku" czyli myć
talerze w USA zastępowałem go jako p.o. sekretarza POP PZPR Przeglądu
Sportowego i między innymi wprowadzałem nieudanie do tej organizacji
późniejszego antykomunistycznego naczelnego "PS" Macieja
Polkowskiego. "Nieudanie", bo jakiś dziadek - emeryt na zebraniu w POP MAW
PZPR poprosił o policzenie obecnych i ... zabrakło. Tylko dlatego Maciej
Polkowski nie został członkiem PZPR...!!! Byłem także wiceprzewodniczącym
NSZZ Solidarność w MAW ( Młodzieżowej Agencji Wydawniczej) tak na na oko 2500
członków, a wcześniej 8 marca 1968 wraz z grupą uczniów z LO w Sulejówku
stoczyłem uliczną walkę z tzw. "aktywem robotniczym" czyli ORMO i innymi
przebierańcami... Zrobili nam zdjęcia, straszyli, że nie tylko za rok nie
zdamy matury, ale nie dostaniemy się na żadne studia.Jedyna wówczas osoba,
która w LO podpisała "lojalkę" została dyrektorką w miejsce zmuszonego do
odejścia dyrektora Ciąćki, a później gdy nastała Solidarność owa członkini SD
była jak najbardziej "antykomusza". Jak widać polskie losy nawet te powojenne
są dość pokręcone, dziwię się więc, że "komuch" Jadwiga Wójcik atakuje dziś
innego "komucha" Elżbietę Krzak. Tak naprawdę znam jednego
autentycznego "komucha" w Polsce. Nazywał się Władysław Gomułka... Reszta
bądź "komuszyła" dla kariery, bądź uważała, że tylko wejście do PZPR (
i "satelitow w rodzaju SD, czy ZSL) ludzi młodych z otwartymi głowami
zakończy "dyktaturę ciemniaków". Wracając do Jacka Zalewskiego. Był on przede
wszystkim chory na własne "ja" i chciał zabłysnąć. Odbywał się właśnie Zjazd
ZHP, na którym wiadomo było ( wówczas "niespodzianek" nie mogło być), że
Naczelnikiem ZHP zostanie "namaszczony" przez PZPR Witold Kinecki ( już nie
żyje). "Szalejący reporter" czyli Jacek Zalewski walnął na pierwszą - jak
najbardziej stronę "Przeglądu Sportowego" bałwochwalczy tekst informujący o
wyborze swego "idola". Komputerów w gazetach nie było i praktycznie o 22.30
trzeba było gazetę zamykać, by rano mogła być wydrukowana. Pan Jacek, żeby
nie opuścić swojego dyżuru jako redaktor techniczny, wyszedł wcześniej z
obrad i "dopieszczał" swoją "relację" ze zjazdu ZHP i wyboru Kineckiego.W tym
samym czasie któryś z druhów zawnioskował o odłożenie wyborów naczelnika ZHP
do jutra i tak się stało. Jedyna gazeta w Polsce, która
poinformowała "rzetelnie" piórem jak najbardziej "wysłannika" na zjazd ZHP
Jacka Zalewskiego o "wyborze" Kineckiego był "Przegląd Sportowy" !!! Rano
rozdzwoniły się telefony - głównie z KC PZPR, z Wydziału Prasy: "co wy
k....propagandę robicie, wyrzućcie tego pismaka, bo was wyrzucimy ( to było
do naczelnego, dobrze wówczas ustawionego w KC PZPR), niech wykupi nakład,
etc. Zalewskiego wylano, Kinecki został oczywiście Naczelnikiem ZHP, ale o
dzień później. Zalewski został po jakimś czasie redaktorem technicznym jak
najbardziej "czerwonego" pisma "ITD", któremu przewodził dzisiejszy Prezydent
RP Aleksander Kwaśniewski. Jakże często swego dobroczyńcę Jacek
Zalewski "zaocznie" obrażał na sesjach w Sulejówku... co tylko świadczy o
jego morale. O innym "idolu" "Lokalnej" wyrzuconym swego czasu z obozu
harcerskiego za pedofilię nie wspomnę... Też barwna i "zasłużona" postać. Też
teraz zwalcza komunę, której z ręki jadł bez żadnej żenady piastując między
innymi funkcję wiceprzewodniczącego Rady byłego Miasta Wesoła...
Krzysztof Plebs
P.S. A wracając do sprawy w sądzie...Kamyczek poruszyć może lawinę. W
sąsiedniej Wesołej już zacierano ręce, że prywatnej osobie wspartej byłym
proboszczem w Starej Miłośnie udało się zgarnąć 4 ha. To był testament ustny.
Nic z tego! Sprawa została wznowiona i prawda wyjdzie na jaw, bo na krzywdzie
ludzkiej daleko się nie zajedzie... To motto dedykuję radnej Krystynie
Myślińskiej i nie tylko jej....