izzy69
07.04.06, 21:20
Opóźnienie w rozwoju - Taki wyrok w środę usłyszałam. Narazie o 4 m-ce. Jest
na poziomie półrocznego dziecka,a ma prawie 10. Rehabilitant mówił,zę ćwiczył
wiele dzieci , ale z żadnym mu tak opornie nieszło. Odcinek lędźwiowy i nogi
nie chcą puścić.
A więc miałam rację. Czułam ,ze jest nie tak. To nie była moja chora ambicja,
tylko intuicja,że coś jest nie tak. Co do opóźnienia to niestety, ale jest i
to widoczne bez tabel. Amelka nie raczkuje,nie siedzi pewnie, nie siada, nie
stoi z podparciem. Tzn. nie robi nic :(
Dostaliśmy dodatkow masaże i ćwiczymy od 3 dni z super rehabilitantką.
Ćwiczyć mamy przez 15 dni codziennie,po min.1 godz. a potem 2,5 m-ca
przerwy i znów. Ćwiczy Vojtą. Powiedziała,że niedotlenieinie musiało być
duże i pewnie uszkodzony jest mózg, ale zwykłe usg przezciemiączkowe tego nie
wykarze. A wszytsko przez nieprawidłowo poprowadzony poród. Co tu dużo mówić
jest cięzko. Napięcie nie puszcza.
Najbardziej jestem zła,ze nie zauważyłam wszytskiego od razu. Gdybym
wcześniej zwróciła uwagę na to,że jest źle a rehabilitacja nie przynosi
efaktu, może już by było po sprawie. Lekarze mówili,że jest dobrze. Konowały.
Teraz dziecko jest już duże i mało można zrobić. Jestem wściekła i bardzo mi
źle.
Przepraszam musiałam się wygadać.