Dodaj do ulubionych

Przewozy pracownicze

07.10.10, 08:48
PKP w godzinach szczytu.
Pani prokurato, grupa stoczniowców, czeladnicy, księgowość i bankowość, szeregowi pracownicy agencji reklamowych, informatycy szczebla średniego, handel pozaspożywczy, oświata.
Niewiele jest miejsc i okazji, aby tyle luda, tak różnego, dało się ułożyć we wspólnym barłogu i zapadało w błogi i niezmącony sen.
Obserwuj wątek
    • brezly Re: Przewozy pracownicze 07.10.10, 08:49
      Ja czyms podobnym w wersji miejscowej sie przemieszczam. Wszyscy sie znaja z widzenia :-) CzeAgu :-9
      • aga_piet Re: Przewozy pracownicze 07.10.10, 09:34
        Cze brez :)
        Często sobie myślę, że gdyby w jakichkolwiek innych okolicznościach spróbować ułożyć ludzi do snu we wspólnych pokojach, to większość (może poza grupą czeladników) wolałaby spać w osobnych pokojach.
        Może tu ma znaczenie pozycja w czasie snu? Że w pionie owszem, można zbiorowo, ale w poziomie to już bardziej intymnie - wolimy osobno?
        • brezly Re: Przewozy pracownicze 07.10.10, 09:44
          Po pierwsze to dziala tu jakby leninowska zasada ze "wolnosc to uswiadomiona koniecznosc". Po drugie, czlowiek dosc latwo przyswaja ze okreslone okolicznosci pozwalaja na inna konwencje (jak nie przyswaja to wykazuje efekt, ktory mozna nazwac "Chomeini na plazy w Miedzyzdrojach").
          Ludzie w ogole potezni sa w sprawie usprawiedliwiania wlasnego zachowania :-)

          A w pociagach to sa jeszcze inne techniki odgradzania sie: czytanie dobrze dziala, sluchawki na uszach i generalnie - unikanie kontaktu wzrokowego. Z tej tematyki to ja bym sie mogl doktoryzowac, ze swoim doswiadczeniem pociagowym. :-)

          PS. Aha, Agula, tak sobie mysle ze mogloby cie to miejsce tez zainteresowac:
          forum.gazeta.pl/forum/f,42178,Wszystkie_drogi_sa_krete_.html
          • aga_piet Re: Przewozy pracownicze 07.10.10, 09:58
            Bardzo podobał mi się wątek (chyba Twój) gdzie pojawiały się tytuły książek czytanych przez współpasażerów. Od tego czasu sama bacznie się przyglądam.
            Zastanawiam się również, czy istnieje jakaś granica współpodróżowania, od której zaczyna się mówić sobie "cześć/dzień dobry" :)
            • brezly Re: Przewozy pracownicze 07.10.10, 10:09
              To jest jest bardzo ciekawe pytanie. :-) To moze roznie wygladac w roznych kulturach. W Germanii wyglada to tak: generalnie nie idzie to latwo. Raczej przyjete jest udawanie ze sie nie znamy. W tle czai sie grozba ze jak sie pozdrowimy to bedziemy mieli przymus gadania ze soba, co moze byc uciazliwe. I to w kraju, w ktorym jak idziesz pusta uliczka rano i kogos spotkasz to sie pozdrawiacie :-))

              Jakkolwiek obserwuje od kilku lat taki proces: najpierw jezdzila Ona i On.
              Potem raz kolo siebie siedli i zaczeli gadac. Ona wsiadala tam gdzie ja, a On juz tam dojezdzal. Potem juz zawsze siedzieli razem i gadali. Potem zaczeli do siebie mruczec, a potem zaczeli sie sobie rzucac na szyje, jak Ona sie dosiadala. Potem jemu znikla obraczka, a kolo nich raczej przestano siadac.
              Potem jemu obraczka wrocila a jej sie pojawila. Wreszcie zaczeli wsiadac razem na trzeciej stacji, blizej tej, na ktorej zawsze wysiadaja.
              To ze miedzy nimi jest na oko ze 20 lat roznicy (On ~50, Ona~30) nie ma tu nic do rzeczy, ale dla porzadku to dodam. :-DD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka