Dodaj do ulubionych

XXXVIII Tom Inputow i Outputow

02.02.11, 08:44
Jakby infantylizacja ogolna w powietrzu.
Ksiazki pociagowe: "Piotrus Pan" i "Bog nienawidzi nas wszystkich". Temat do dyskusji na plakacie: "Milosc na cale zycie - ideal, realna czy drobnomieszczanstwo". Jakby ktos uwazal ze drobnomieszczanstwo nie bylo realne, ech..., mlodosc... -DD
Obserwuj wątek
    • modliszka61 Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 02.02.11, 12:31
      Ten pierwszy tytuł wyznaje mi,że bym se jeszcze chętnie polatał i popisał jakie newerlanding story, ale...móżdżek ujada, ze do starzenia się sumiennie szykuje.A wiec kicha.Nie ma żadnego szybownictwa.
      To drugie dzieło to Biały Kruk normalnie.Dawniej był dopisek " niemożność moja na listku figowym spisana".To bardzo ortodoksyjna księga.Mówi o takim gościu , który podpisał umowę z szefem na wzięcie w leasing jego ogrodu.Pracy miał tam dużo ale dość nudna była, więc szef ten, żeby zejść trochę z kosztów , załatwił mu dziewczynę do rozrywki, ale ten pracownik musiał swoje wyłożyć na tą dziewczynę.A ta dziewczyna to była taka niegłupia i bardziej świadoma od tego chłopaka, bo szybko się skumała z takim rzeczoznawca, co jej powiedział,ze jak na razie,to oni żyją tak trochę jak te zwierzątka wokół i ze jak chcą sobie coś polepszyć i nie poprzestawać na skubaniu i paleniu dla rozluźnienia tej trawki , to muszą się trochę wspiąć i sięgnąć wyżej .Do tych drzewek,co mają pozabraniane .No i ta kobieta była taka odważna , że sięgła po te prawdziwe owoce, i ja ja normalnie rozumiem.Od tych owoców to im się rozwinęło coś nowego - świadomość , taka cecha mądrości,co dąży do połączenia się z tym sztabem głównym życia.Ten rzeczoznawca powiedział tej babeczce, że ten szef jest po prostu zazdrosny, bo chce mieć pracowników, a nie jakieś joint venture .Straszna się potem nagonka zrobiła na tych dwoje, a już najbardziej na rzeczoznawcę i trwa ona do dziś dnia.A ten rzeczoznawca,to był w porządku gościu,bo chciał dla nich jak najlepiej.Taka życzliwą troskę wykazał, ale wie Majster, na takiego to potem huzia na Józia.;-{
      Tych dwoje potem za złamanie umowy silnie zapłaciło.Ona często musiała polegiwać na patologii ciąży, a on w pocie czoła wyrabiał dla Wielkiego Brata jakieś pekabe .A ten szef to taki wojeryzm im zrobił, że wszędzie mieli kamery przemysłowe pozakładane.

      Panie Majstrze, ten temat na plakacie, to on nadaje sie tylko na osobny wątek. :-]
      • brezly Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 02.02.11, 12:58
        Ale to widac sequele som. Bo jeden z tym tytulem to album gruopy metalowej "Slayer" jest. A drugi, ten z pociagu to ot, takie cus:

        www.amazon.com/God-Hates-All-Hank-Moody/dp/1416598235
        Ale jak powszechnie wiadomo, wlasciwie wszystko jest powtorzeniem tego co jest w tej ksiazce, co pani omawia. Miala juz druga czesc, a niekotrzy czekaja na sequel tez.

        Co do Piotrusia, to wie Pani: to jedna z tych ksiazek dzieciowych co przebrnac przez nie nie moglem. Jak przez Porazinska i "Kichusia Majstra Lepigliny"
        • brezly Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 03.02.11, 08:48
          Zjawiska atmosferyczne przyczynily sie do braku przyczepnosci podloza na stoka pagorka, u podnoza ktorego lezy dworzec, a na szczycie Fabryka.
          Ludnosc sprawiala wrazenie postaci z filmy "Ministry of Silly Walks" Monty Pythona.
        • modliszka61 Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 03.02.11, 11:12
          brezly napisał:

          > Ale to widac sequele som
          A niech tam nawet sequele bendom.Ważne, żeby Dobra Nowina rozniosła się po całej zamieszkanej Ziemi, a ludzie wszelkiego pokroju prawdę poznali.

          Jak przez Porazinska i "Kichusia Majstra Lepigliny"
          Ten Kichuś,to wie Pan, to jest pierwszy projekt God's Laboratory.Z prochu gliny go ulepił, ale szybko się okazało, że ten Kichuś i jego zstępni, okazali się porazińską porażką, bo po kryjomu innych szefów chwalili i dziwne prezenty im robili.Wtedy szef zapałał zazdrością i serdecznie pożałował tego eksperymentu.Wziął szlauch i spłukał całe to gliniane przedsięwzięcie.Zostawił sobie tylko kilka sztuk w pudle, żeby na powrót robić na nich te swoje wynaturzone eksperymenty.
          • brezly Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 03.02.11, 11:26
            Wynaturzone, wynaturzone.. Zaraz tam wynaturzone. Jak ktos ustala reguly Natury to nic co robi nie jest wynaturzone. Czy ustalanie regula Natury jest wynaturzone? Tylko wtedy kiedy przyjmiemy ze istnieje Metanatura, z punktu widzenia ktorej bedziemy to orzekac. A potem od razu pojawia sie nieuchronnie niejako, Metametanatura, i Metametametanatura. I na tym oczywiscie sie nie konczy.
            Pani by tu chciala z polityczna poprawnoscia z modelu szwedzkiego oceniac dzialania z innego wymiaru. Rownie dobrze moze pani potepiac plan budowy komorki albo uzycie tych a nie innych zasad aminowych do zapisu DNA, sie obawiam.
            "Zrobilem i moje", a Pani by tu chciala po Towarzystwo Przyjaciol Ludzi dzwonic, no :-)
            • modliszka61 Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 03.02.11, 14:02
              A no jasne, że wynaturzone.Zły to artysta, co to najpierw ulepi sobie twory na swój obraz i podobieństwo. A potem tych bohaterów prądem ?! I dalejże ich przypiekać ich wielkim gorącem i wrzucać do ognistego jeziora płonącego siarką, żeby z bólu gryźli swe języki. A te gromy, błyskawice.One też zadają męczarnie jako tym psom i kotom w Sylwestra.
              Ja tam się nie będę cackać z eleganckim modelem szwedzkim.Nie wiem , jak Pan,ale ja tam idę do Związku Wypędzonych.
              No! ;-}
              • brezly Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 03.02.11, 14:13
                He he, postawa rewanzystowska wobec Kreatora charakterystyczna jest dla cywilizacji bazujacej na Talmudzie, tak mi sie zda. Z ktora cywlizacja Zwiazek Wypedzonych jest spleciony mistycyzmem dziejow, ale myslowo nietozsamy.

                PS. Jakos tak, Senior moj o swoim zieciu, a moim Szwagrze, powiedzial w zeszlym tygodniu: "On, posrod swoich licznych cnot, pozbawiony jest daru dystansu". Prosze o zwolnienie mnie z obowiazku wyjasnienia dlaczego mi sie to skojarzylo.
                • modliszka61 Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 04.02.11, 12:22
                  Ci co bez Talmuda ani rusz, to oni biedni,bo muszą mieć napisane co im wolno i jak maja się cieszyć.To ja tak nie chciałam.Zapisałam się do tego Związku Wypędzonych Edenistów, bo tam bardziej mi się opłaciło odejść trochę od rozumka, żeby dojść do zmysłów. :-]
                  Pańskiego Seniora to ja rozumiem, bo w seniorstwie ceni się stopniowe wyhamowanie .Pana siostra ma w domu skarb.No bo nie dość, że szwagier ma liczne cnoty, to na dodatek jest jak najbliżej życia. Pan wie, że im większy dystans, tym większe... wycofanie .Jak Pan bardzo wrażliwy na pykanie łokciem i łaskotanie szwagrowego wydechu, wystarczy nazrywać wierzbowych gałązek, zrobić z nich równiankę , i w momencie pogwałcenia tej strefy 40 cm od Pana, wyjąć z teczki pęk witek wierzbowych i wtyknąć pomiędzy wasze twarze i popiersia.On wtedy zrozumi. ;-}
                  Tak, Majster,tacy z cnotami i bez dystansu, to dary w ludziach, że tak się wyrażę.
                  • brezly Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 06.02.11, 09:38
                    Wie Pani, wolno-nie wolno, rozumek-zmysly, a jak przychodzi co do czego to czlowiek jest jak na rowerze. Niby jakas mape terenu ma, ale jak to w szczegolach bedzie wygladac to sie zobaczy za zakretem. Sie ja wybralem raz, jakem jeszcze nad Baltykiem niemieckim mieszkal, na wycieczke na rowrze. Mialo byc tak: jak sie przebije na druga strone asfaltowej Wylotowki czteropasmowej, to powinienem trafic na Droge Wzdluz Morza. Zajelo mi nieco dostac sie na druga strone wylotowki, ale znalezlismy wraz z Rowerem przejscie dla zwierzat. Wtedy zobaczylem to co na mapie bylo Droga Wzdluz Morza, bylo stara droga DDRowego Grenzschutzu, co sie stromo piela pod gore a byla z piasku. Po piasku pod gore to ja na rowerze nie podjade, dopingu krwi nie stosuje i metody Tour de France sa mi obce. To wzialem rower w rece i wdrapalem sie na szczyt pagorka, co droga nan prowadzila. Ogolnie rzecz biorac, to ja do morza chcialem. Ze szczytu pagorka ukazal sie drugi pagorek, na ktory prowadzila piaszczysta droga. Od poludnia, po prawej rece, byla czteropasmowka. Od polnocy morze. Ale to morze bylo oddzielone pasem zieleni. Pomyslalem sobie: nie ma sprawy, tym piaskiem to ja nie pojade, przejde sie przez te zielen i dotre na plaze. Warto zauwazyc ze w bywszym DDR ja bylem, kilometr albo trzy (dokladnie nie wiedzialem) od bywszego RFN a nawer NRF. I jak dotarlem do tego pasa zieleni, wciaz rower niosac, bo zielsko bylo nad kolana miedzy tym pasem a Piaszczysta Droga Graniczna, to stalo sie dla mnie jasne ze to nie ogrodnik krolewski, nie architekt krajobrazu od ksztaltowania terenow zielonych, a ktos, kto raczej kaszalotowaniem terenow zielonych sie zajmowal. Te krzaki mialy byc jeszcze jedna zapora, co ewentualnego uciekiniera z DDR mialy powstrzymac przed dostaniem sie na plaze. Plaze strzezona tez przez pas min i koncentrycznie porozmieszczane kolki z owczarkami niemieckimi na dwudziestometrowych smyczach, dla porzadku.
                    Solidne to bylo zielsko zaporowe, a dwanascie lat co minelo od konca DDRu nadalo mu dodatkowej zwartosci, bo sie spontanicznie a ekologicznie rozrastalo. Nie da sie przejsc przez stumetrowej szerokosci zywoplot, na poltora chlopa wysoki, czy sie ma w reku rower czy nie.
                    Postanowilem zawrocic w kierunku na zachod, jakos tam do wody dotre, mysle. Nie wracam na ten piasek, bo on potem sie konczy czteropasmowka. Ide wzdluz Pasa Zieleni, z rowerem w rekach. Nadzieja mi blyska, bo czasem blyska w nim woda, a zielsko rzednie, ale to tylko bylo zwiazane z bagnieniem terenu przybrzeznego. Niby sie zblizalem do wody, ale to nie bylo morze ani plaza, a nogi mi grzezly. Jak juz bylo wody po kolana, to zielen co byla dotad po prawej, zrobila sie po lewej. Po prawej woda-niby morze, a dalej morze juz otwarte, zatoka znaczy. Plazy ani sladu. Woda juz za kolana.
                    Facet siedzacy na pomoscie z kobita i zestawem wedek musial to widziec tak. Z zarosli ograniczajacych mala zatoczke, w ktorej lowil wyszedl nagle facet w portkach zawinietych tak wysoko jak tylko mozliwie i kasku rowerzysty. W rece trzymal rower i mape. Spojrzal na wedkarza i jego opalajaca sie w nieestetycznym toplessie towarzyszke jakby zobaczyl pierwszych ludzi od tygodnia i chcial ich powitac jak brata. A nastepnie spytal z wyraznym wschodnioeuropejskim akcentem: przepraszam czy to juz Schleswig-Holstein?

                    Tak ze wie pani... Wytyczne, mapy, plany, systemy dogmatyczne etc. A jak przyjdzie co do czego to kazdy musi sam znalezc droge, ktora isc musi, niosac swoj rower ze soba. I bedzie sie ona miala nijak do map, przewodnikow, regulacji i dokumentacji.

                    PS. Problem braku dystansu Szwagra polega na tym ze on by winil wydawnictwo od tej mapy za te sytuacje.
                    • immanuela Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 06.02.11, 19:59
                      zwizualizował mi się Szymon Cyrenejczyk, który pomógł Ci nieść ten rower ;-)
                    • modliszka61 Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 07.02.11, 11:39
                      O, to ja widzę,że Pan pod tych wypędzonych edenistów podchodzi.To nieważne, że mapa była dla czołgistów Bismarcka.Pan szedł przed siebie , bo cel był nibynadmorze. I dał sobie możliwości radowania się podróżą .A tak w rzeczywistości to, podejrzewam,że ten cel to tak dla picu. Bo któż to, podejmując się tak poważnej wędrówki lata pod górkę, zmienia azymut co chwila i tapla się po wodzie z rowerkiem na karku ? Pan się kiedyś zdradził z zamiłowania do wpatrywania się w niewiasty o urodzie niemieckiej.Cel i tu został osiągnięty.Był i bonus na pomoście - przecudnej urody topless, gdzieniegdzie obsypany zarostem - bezcenne.I wędrówka, i cel zarazem osiągnięty.
                      A może Pan cytuje Pamiętnik Marynarza , co to ze statku miał w sierpniu roku onego przepustkę i gwałtowne wydarzenia batalistyczne zastały go na niepowrocie....i nie miał się już jak dostać na pokład, i akcent wschodni udaje , coby życie zachować.
                      A ze Szwagrem, to trochę trudniej się zrobiło, bo teraz widać, że on ortodox Talmuda, w związku z czym okablowanie ma silnie wyrobione.Taką miałam wizję, że Szwagier, dziecięciem będąc,tak się zapatrzył na jelonka w lesie,że o świecie zapomniał, a autokar z wycieczką szkolną odjechał z tej puszczy bez niego.I wtedy trudne sprawy się dzieją.
                      Całe szczęście,że on ma liczne zalety, bo Pana siostra musiałaby niskosolne pierwsze dania obiadowe przyrządzać.
                      • brezly Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 08.02.11, 09:40
                        Dzien dobry. Wtorek - niespecjalniorek.

                        Imm, jasne: jedni drugiego rower noscie, te same skojarzenia.

                        Modli: wie Pani co potrafia systemy nawigacji w samochodach wyprawiac z Rzeczywistoscia? :-)
                        Nie, no jasne, droga wszystkim, cel niczym.
                        Z tym marynarzem, to jakby dzwoni, ale prosze przyblizyc Rok Ow.

                        Szwagier, prosze pani, ma to do siebie ze wymaga od swiata doskonalosci w sensie wymagan Kodeksu Postepowania. Czy to sie wiaze jakos z jelonkiem to nie wiem, ale wie pani: technik czasem prawnika nie zglebi. To sa troche inne okulary na swiat. Na to sie jeszcze naklada relacja anarchisty do panstwowca. Ale jestem dla niego lagodny, bo wiem ze jeszcze w skore dostanie.
                        • modliszka61 Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 08.02.11, 15:51
                          Z panią Nawigacją to ja się nawet polubiłam.Z nią zawsze do nowo wyszukanych ruin.Ale szofer mój, to wie Pan, nawet nie podejrzewałam, że tak do kobiet umi plugawo się odzywać.Ona nas wywiodła wiosną w kwitnące rzepakowe pole .Wysiedlim , kompletne odludzie,a tu zapach pichconej strawy wszędzie.Okazało się,że gorący silnik plus zajeżdżane roślinki nasmarowały coś tam pod spodem,co wcześniej trzeszczało, a żaden mechanik nie odgadł , co to tam.Tak oto pani Nawigacja dokonała konserwacji podwozia,czy czegoś tam innego.Szofer otrzymał naganę.
                          Z tym marynarzem to tak było : pod koniec sierpnia roku pamiętnego statek (ponoć wycieczkowy) dopłynął do Wisłoujścia, a ten marynarz dowiedział się , że tam, w tej twierdzy to całe hordy gacków i nocków mieszkają, no i on sobie po trapie do tych gacków i tak się nimi zachwycił, że nocka go tam zastała druga pod rząd.Na dzień trzeci gacki strasznie popłoszyły się, bo huk był wielki.Marynarz chce curyk na statek,a tu statka ni ma , a na dodatek zrobiło się bardzo groźnie .I tak chodzi po dziś dzień wzdłuż wybrzeża Bałtyku i wypytuje o to , o co Majster tego wędkarza.Czy Majster jest pewien, że z tym rowerkiem i w tym hełmie to są Pana osobiste doświadczenia ?
                          Co do Szwagra,to, wie Pan, nie trza mu więcej dokładać , bo on sam sobie robi to " w skórę".
                          Tak mnie się to wizualizuje:
                          Biczem długim, rzemiennym, w grube supły wiązanym
                          Sprawia sobie codziennie straszne cięgi co rano.
                          Puchną pręgi jak węże i sinieją boleśnie.
                          Tryska krew na kafelki w łazience.
                          • modliszka61 Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 08.02.11, 16:01
                            Wie Pan, tak mnie się szkoda zrobiło tego Szwagra,co to miłośnikiem jest tych kodeksów pisanych, żem do wątku o mądrościach całą furę zdecydowała się przyprowadzić.
                          • brezly Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 08.02.11, 19:11
                            No wlasnie. Navigare necesse est, problem tylko komu i do czego.

                            Nie, szwagier nie pisze tekstow polskich piosenek. To nie jest zajecie dla powaznych ludzi.
                            • brezly Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 09.02.11, 08:30
                              Sroda.
                              Mgla i ogolne nic, pelne zametu.
                              • modliszka61 Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 09.02.11, 10:12
                                Ej, no Majster, Pan niech się nie da zwieść Ego.Jeżeli zamęt full-wypas i na dodatek mgła, to z całą pewnością ona jest produkcją Ego - mistrza od zamgleń.Z Chaosu wyłaniają się najfajniejsze sprawy.Tak już raz było.W Genesis.I Duch widział , że to jest dobre.
                                • brezly Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 10.02.11, 08:59
                                  Wie Pani, mnie szlo o to dziwaczne polaczenie tego ze sie nic dzieje z jednoczesnym wrazeniem bezustannego zametu i latania. No, model gazu doskonalego :-)

                                  Z dzisiejszej gazety czytanej w pociagu:

                                  -Powiedziala ze jest zydowska ateistka - Co to ma znaczyc? - zapytalem.
                                  -Wazne jest w jakiego Boga sie nie wierzy.

                                  Pozostalem pod wrazeniem.
                                  • modliszka61 Re: XXXVIII Tom Inputow i Outputow 10.02.11, 15:46
                                    Pan jest techniczny i Pan sam sobie tak pod górkę ? Ja tam nie techniczna, ale model gazu doskonałego to ja wiem, że działa jak te drobinki na poziomie subatomowym.Pan miał wczoraj klasyczną Króliczą Norę, ale wejść do niej to ani, ani chciał.Nie było obserwacji - nie można było powiedzieć niczego o tym co się działo.Kość na pobieżny rzut oka jest gładka bryłą.Na uważniejszy rzut oka ukazuje się jako rzeszoto, czy też plaster miodu. :-}

                                    > -Wazne jest w jakiego Boga sie nie wierzy.
                                    >
                                    > Pozostalem pod wrazeniem
                                    Wie Pan - ja też.Zdaję sobie jednak sprawę, że moja niewiara jest bardziej rydzykowna.Pewnie to przez ten mój ulubiony niebieski płaszcz i zawołania na mój widok :"O Matko Boska!"
                                    • brezly Slowo na niedziele 13.02.11, 11:47
                                      No wlasnie nie, pani M. Z tym gazem. To nic z sub nie ma. Wszystko o tym mozna sie dowiedziec traktujac to jakby chaotyczne klocki o siebie obijaly. Nie ma co przesadzac ze zlozonoscia. To troche jak spoleczenstwo, wie pani. Jednostki maja neurozy, kompleksy, historie wlasne i rodzinne, powiazania, kultury, style, tozsamosci, martyrologie, sprzeczne interesy, indywidualmne upodobania i preferencje.
                                      A jak pani sie bierze za praktyczna psychologie spoleczna, w sensie - ma pani nowy batonik zareklamowac, to wystarczy to potraktowac jak bande glabow z wizji pana Skinnera i kolegow. Wiadomo ze gola baba, sceny plazowe i sielanki rodzinnej w reklamach spowoduja ze jak sie to nada w srodku dziesieciominutowego bloku reklamowego (co go nikt nie oglada) miedzy serialem co uchodzi za totalny obciach a serialem co uchodzi za szczyt idiotyzmu - to nazajutrz sprzedaz w sklepikach osiedlowych i inszych Teskach ruszy. A te atomy gazu to naprawde proste sa i nie trza ich na kozetke zeby wlasciwie sie od innych odbijaly.

                                      Przez ten plaszcz niebieski to sie zdarza Pani stac obiektem kultu? :-)
                                      • modliszka61 Re: Slowo na niedziele 14.02.11, 10:23
                                        No właśnie tak,panie B. Z tym gazem.To ma schemat z sub.Te obiekciki w gazie zachowują się tak jak cząstki w mechanice kwantowej.Pan sam zauważył, że one tak cyklicznie występują i przewijają się w wątkach .Ale po co od razu powoływać się na profesora i do ksiąg z tabelkami zaglądać ? Może ciekawiej jest je trochę popodglądac ? Pan przygląda się im w tym wątku , a one to od razu poczuwają i "hop", do innego przeskakują.Na przykład o przyrodzie.Takie to urwisy .:-}
                                        Ale żeby od razu kasę na tym robić w Tesco ? Czy to warte takiego zachodu..?
                                        > Przez ten plaszcz niebieski to sie zdarza Pani stac obiektem kultu? :-)
                                        Płaszcz, to wie Pan, to tylko taka przykrywka.



                                        • brezly Re: Slowo na niedziele 15.02.11, 09:08
                                          Moja uwaga przesunela sie z malych obiecikow w gazie na male obiekciki w gardle.
                                          Zajrzalem tu i owdzie zeby sobie rozjasnic kim byla Agryppina. Twarda byla kobita. Wlasciwie na najblizsze trzy dni powinna byc moim wzorem osobowym.
                                          • modliszka61 Re: Slowo na niedziele 15.02.11, 10:50
                                            Ta Agrypina, to ona nie na darmo przyszła z wezwaniem, które sam Pan bezbłędnie odczytał.
                                            Pewnie gadała jeszcze o potrzebie stanowczości i konsekwencji, co nie ? ;-}
                                            Gdyby Zbyf tu zajrzał, to niech sobie przypomni, jakeśmy naciągali babcię łacinniczkę na opowieści o starych Rzymianach z otoczenia cesarza Klaudiusza z racji puszczania przez TV serialu "Ja, Klaudiusz" .
                                            Oby tylko nie przeczołgiwała nas z gramatyką. :-D
                                            • brezly Sroda 16.02.11, 09:13
                                              Ten przekaz Agryppiny to taki calkiem jasny nie jest. Ale chyba jeszcze do konca wszystkiego nie powiedziala :-((
                                              Pewne rzeczy nie chca jej przejsc przez gardlo. Moje gardlo.
                                              Haslo "male jest piekne" wymyslec musial ktos kto niewiele wiedzial o mikrobiologii.
                                              • modliszka61 Re: Sroda 16.02.11, 11:43
                                                Będzie jasny, będzie. :-}
                                                Pani A. jeszcze przyjdzie i "wypluje" to, co Pan się waha.Jeśli będzie to A. Starsza, to tym lepiej dla Pana.Ona się nie certoli i przy swoim trwa.Zajrzy do gardzieli czeluści i jak surowa matka cierpko rzeknie: "I co,łykało się,łykało nieczystości trudne do przełknięcia i co ? Filtr się zatkał ! Pewnie myślało się, że głos wołającego na puszczy się nie liczy !"
                                                Cóż teraz Panu robić ? Ano z miłością do tego filtra go przepłukać.Pan na chemikaliach się zna i wie co to chinoksyzol, co nie ? Pachnie tak chemicznie, że ciary przechodzą na myśl o wpuszczeniu do gardzieli.Czasem nawet krew się puści.Ale filtr zatkany to ma do siebie, ze brzydko wygląda.
                                                Jeżeli zależy Panu na antykoncepcji, można i wpuścić ten specyfik dalej, w trzewia, ale sposób to nie dający stuprocentowej pewności. ;-}}
                                                • brezly Re: Sroda 16.02.11, 12:30
                                                  Wie pani za co ja tych Rzymian cenie? Ze oni tacy adekwatni co cytowania sa.
                                                  Jak sie pomysli ze taki jeden, ten co "Zycie Beaty" napisal, to ponad 2000 lat temu powiedzial cos w stylu "nikt rozsadny nie moze powiedziec ze sprawy w swiecie ida w dobrym kierunku", to poza wszystkim mozna Wujowi Gieniowi przerwac potok narzekan na to ze wszystko idzie ku gorszemu :-ßß
                                                  • modliszka61 Re: Sroda 16.02.11, 13:25
                                                    A ja, wie Pan to ja cenię ludzi nie za te adekwatne wypowiedzi i cytowania, tylko za to dokąd to ich wszystko zaprowadziło, co wcześniej cytowali.Że niby gdzie oni i w jakim miejscu teraz som. ;-&
                                                  • brezly Re: Sroda 16.02.11, 13:42
                                                    Znaczy, ceni ich Pani za to że już ich nie ma?
                                                  • modliszka61 Re: Sroda 16.02.11, 14:00
                                                    To nie tajemnica, że ich nie ma.Pozostawili po sobie fajne sprawy ; dura lex sed lex , fajną sztukę, dukty i budowle i słowo pisane, ale z wykorzystaniem tego w praktyce to się jednak minęlli ..
                                                  • brezly Piatek 18.02.11, 11:44
                                                    Wie Pani, duzo by o tym.
                                                    Czytalem kiedys ksiazke Kazimierza Dziewanowskiego "Brzemie bialego czlowieka". Taka historia brytyjskiego imperium kolonialnego.
                                                    I bodaj we wstepie do drugiego tomu padlo tam takie zdanie ze nawet nie wiadomo czy budowa tego imperium miala sens.
                                                    Jakos mnie bardzo poruszylo to zdanie, ten pomysl aby takim zjawiskom jak cywilizacja jakas przypisywac sens.
                                                    Mysmy od tych Rzymian mnostwo przejeli i mamy po nich, ale to jest jakby ich sens dla nas. I nasza ocena czy im sie udalo wykorzystanie tego w praktyce czy nie, to jakby chyba nieadekwatne postawienie sprawy jest.

                                                    Czlowiek ma wbite w leb jakies idee postepu, sie mu zdaje ze to sie niby wszystko gromadzi by ku lepszemu prowadzic. Jak w amerykanskie grze "Civilisation". A to chyba nie tak. Cywilizacja, tak na moj przeziebiony leb, to radzenie sobie z problemami. Takze tymi co wynikaja ze skutkow radzenia sobie z problemami. I nic takich problemow nie powoduje jak pomysly cywilizacji co ma przetrwac tysiac lat i byc zwienczeniem Dziela Stworzenia.
                                                    Mysle ze Rzymianie robili co robili, specjalnie sie nie przejmujac co o nich pozniej historycy napisza.
                                                  • modliszka61 Re: Piatek 18.02.11, 17:39
                                                    > Mysmy od tych Rzymian mnostwo przejeli i mamy po nich, ale to jest jakby ich se
                                                    > ns dla nas. I nasza ocena czy im sie udalo wykorzystanie tego w praktyce czy ni
                                                    > e, to jakby chyba nieadekwatne postawienie sprawy jest.
                                                    A wie Pan, taka obserwacja to jak najbardziej adekwatna jest , ale prywatnie i dla mnie.Nie zachęcam do opowiedzenia się kto za, a kto naprzeciw.Myśli Pan, że Rzymianie mieli na sercu to, co z ich spuścizną się stanie i kto z niej skorzysta ? Ludzki umysł lubi obce idee tak jak organizm obce białka i z podobną siłą im się przeciwstawia.Każdy bierze to, co akurat uważa za potrzebne.
                                                    Taką mam wizualizację sadownika , który dba o drzewka,koronę prześwietla itp.A wszystko w celu wyhodowania owoców jak najlepszej jakości, które potem może przetworzyć zgodnie z ich wartością.Jest cierpliwy i przewidujący.Gdy się zbliża pora zbiorów, przystawia do drzewka drabinkę, wchodzi po niej z koszyczkiem i ostrożnie zrywa to co dojrzało, układając według sortu w poszczególnych skrzynkach.Ekspansja Rzymian przypominała sadownika niecierpliwego, którego podejście do drzewka było roszczeniowe, tak jak i do reszty świata i nagrabienie szybko owoców, jakby na gwałt, jakby od tego zależało jego przetrwanie.to wykluczyło roztropne plany w kategorii długoterminowych skutków jego wyborów.Ten niecierpliwy ogrodnik wspiął się na drzewko i tak długo nim trząchał, aż wszystek owoc opadł.Przeznaczenie tego plonu nadawało się raczej tylko do urealniania win.
                                                  • brezly Re: Piatek 18.02.11, 18:27
                                                    Zgoda, ale to wtedy byl standard postepowania. Nie bylo pomyslow na inne pomysly.
                                                    A jezeli byly, to slad po tym nie przetrwal.
                                                  • modliszka61 Re: Piatek 18.02.11, 20:12
                                                    Były, były,zawsze były. Ale bardzo niepopularne.Ich CV wymagał jednak odwagi.Ale i dawał to co najcenniejsze.Mieli uciechę z wszystkiego co napotkali i siłę żywotną z każdej rzeczy czerpali, a z nią Moc właśnie.Systemowi to nie w smak, bo ma za cel produkcje specjalistów na podobieństwo śrubek w machinie, a nie samodzielnie myślących jednostek.Konformizm i tyle.Nie ma tu miejsca na tych co obstają za własnym planem , bo w wyższych sferach duchowych są.Mają być śrubki posłuszne szefom, pracowite i napędzające pekabe.
                                                    Pan patrzy na takiego np. Sokratesa.Był ponad system, z kagankiem po rynku w dzień happening robił , to mu kazali się napić.Tak jak i wielu jemu podobnych.Jak kto chce, to znajdzie, ale lepiej, żeby wcześniej był przygotowany, że gwóźdź, który wystaje, ten młotkiem zawsze oberwie.
                                                  • brezly Re: Piatek 20.02.11, 10:45
                                                    Nie rozumiemy sie, pani Modliszko.
                                                    Mnie idzie o to ze nie bylo innych pomyslow na model cywilizacji. Jezeli jakas cywilizacja probowala inaczej, to wiele z niej nie zostawalo, albo tylko wspomnienia typu horror jak u Herodota.
                                                    Natomiast jednostki - owszem. Probowaly. Ale czy pani sadzi ze nawet dzis przetrwaloby panstwo coby jego obywatelami byli glownie ludzie typu Sokrates? Wie pani, krytycyzm az do anarchii, kwestionowanie wszystkiego i w ogole, ale jako spoleczenstwo to to musi jeszcze funkcjonowac. Byc moze PKP w obecnym stanie tez jest firma zatrudniajaca refleksyjnie nastawionych do swiata i dyktowanych przezen pozornych koniecznosci?

                                                    Problem w tym, jak sadze, ze wiele rzeczy i stanow rzeczy, ktorych moglibysmy sobie zyczyc naraz, jest ze soba w gruncie rzeczy sprzecznych. I niespecjalnie da sie je naraz zrealizowac.

                                                    Pani pisze o tych srubkach i to jest prawda. Ale z drugiej strony jak ja sobie przypomne tych hydraulikow co to znac bylo pani ze uwazaja ze "pieklo to inni", ordynatorow szpitali co wyznawali Nietzschego i inszych dentystow co w filozofii plomb wyprzedzali postmodernizm, to ja nie jestem pewien czy te srubki sa tak do konca zle. Z nich cos mozna zmontowac, bynajmniej.
                                                  • modliszka61 Re: Piatek 20.02.11, 20:32
                                                    Czy moje zrozumienie jest takie : cyt.Br. "człowiek ma wbite w łeb jakieś idee postępu" i ma na sercu dalszą pomyślną przyszłość państwa (to montowanie śrubek i klecenie czegoś), ale nie jestem pewna, czy to Pan też tak czuje, czy ocenia zarys dziejów .
                                                    Podobne sprawy kiedyś przerabiałam , wydawało mi się, że nic nie mogę zrobić i byłam ze wszech miar niekontenta.Usłyszałam wtedy :"Jeśli masz wybór, dlaczego narzekasz?" Okazało się, że mam preferencję . Po staropolskiemu można rzec, że poszłam swoim dworem.Uznałam, że państwo, jak i wszystko co z nim związane, jest sztucznym tworem, wymyślonym przez żyjących wcześniej .Nie znaczy to jednak, że sprzeciwiam się , nie płacąc cesarzowi to co cesarskie , czy do obalania nawołuję.Pomyślałam sobie, że nic wspaniałego nie ma w tym, żebym pozostała tylko śrubką.Z całą pewnością nie przyszłam tylko po to na świat.Fajnie jest mi rozwijać to, co dobre, a to, co szkodliwe - odrzucać i nie walczyć.
                                                    Zdecydowanie opowiadam się za własną dyscypliną ( disciple :]) .Odrzucam kontrolę , która mi się kojarzy z powinnościami i zakazami.

                                                    Ale to jest moje prywatne zdanie. :-]
                                                  • brezly Slowo na poniedzialek. 21.02.11, 09:24
                                                    Znaczy, wie pani: typowa psychologiczna asymetria oceny. Bym nie chcial srubka by i srubek miec w najblizszym otoczeniu. Ale pewne rzeczy w swiecie to bym wolal zeby jak w zegarku, co nie?
                                                    Tym bardziej ze, tak jak i Pani, mam na skorze wypisana pamiec o czasach gdzie bardzo chciano bysmy jak srubki, ale bynajmniej to zegarka nie przypominalo. A wrecz przeciwnie.
                                                    Ergo, nie da sie aby spoleczenstwo srubek funkcjonowalo jak w zegarku. Chyba ze skosnookie, to latwiej. Chyba.
                                                  • modliszka61 Re: Slowo na poniedzialek. 21.02.11, 20:26
                                                    I Majster rzekł :"Niech się dzieje jak w zegarku"
                                                    A jeśli okaże się, że nie tylko pewne rzeczy,ale wszystko co się dzieje w powstawaniu światów, stworzeń żywych,formowaniach i upadkach narodów, stanach mentalnych umysłu, tudzież w stosunkach damsko - męskich, to we wszystkim manifestuje się ruch : do przodu - wstecz, przypływ i odpływ, fala wysoka - fala niska, a wszystko to między dwoma wychyleniami wahadła, to co ? Wykona wtedy Majster z radości hop- siup po kanapie ? Że jest tak jak sobie wymarzył ?
                                                    I że tego wahadła nie można wstrzymać, ale można se je wtedy ożywać.Dużo to lepsze niż być przez nie używanym i mieć przykry permanentny zespół postlunaparkowy.
                                                  • brezly Re: Slowo na poniedzialek. 22.02.11, 11:44
                                                    Jezeli, jezeli...
                                                    Na razie widze drgania aperiodyczne, nalozone na rytm przyrody i cykl wieku biologicznego.:-)

                                                    Majster dzis jeszcze bardziej chce jak w zegarku. Kolejarze sobie rano strajk urzadzili, przez co na budowe poltorej godziny pozniej dotarlem.

                                                    A tak w ogole, to ja do tych wszelkich megatrendow to mam polski stosunek: ja sobie jakos poradze. Gdzies znajde nisze, obejscie, nielegalne rozwiazanie, ale nielegalalne tylko statystyczne, sprzecznosc, co stanie sie brama, takie rzeczy :-DD
                                                  • modliszka61 Re: Slowo na poniedzialek. 22.02.11, 18:21
                                                    Sporo Pan zauważa jednak jak na ten wiek biologiczny. ;-&

                                                    > Majster dzis jeszcze bardziej chce jak w zegarku. Kolejarze sobie rano strajk u
                                                    > rzadzili, przez co na budowe poltorej godziny pozniej dotarlem.
                                                    Czy nie ma Pan wrażenia, że wreszcie, po trzydziestu z górką latach, wysłuchane zostały modły o jakikolwiek strajk komunikacji miejskiej ? Zdaje się, że jednak łaski to Pan u Mocy za dużej nie ma.

                                                    . Gdzies znajde nisze, obejscie, nielegalne rozwiazanie, ale
                                                    > nielegalalne tylko statystyczne, sprzecznosc, co stanie sie brama, takie rzeczy
                                                    > :-DD
                                                    ...czyli polaryzacja własna ? Trochę mnie jednak niepokoi ta relacja :"ja sobie jakoś poradzę". Trochę to mi pachnie jakąś stratą czy nieukontentowaniem.
                                                    Co do bramy, to przez ciasną, przez ciasną się, Brezly przeciskajcie.Ta szeroka to jakaś lipa.
                                                  • brezly Re: Slowo na poniedzialek. 23.02.11, 10:35
                                                    modliszka61 napisała:

                                                    > ...czyli polaryzacja własna ? Trochę mnie jednak niepokoi ta relacja :"ja sobie
                                                    > jakoś poradzę". Trochę to mi pachnie jakąś stratą czy nieukontentowaniem.
                                                    > Co do bramy, to przez ciasną, przez ciasną się, Brezly przeciskajcie.Ta szeroka
                                                    > to jakaś lipa.

                                                    Wie pani, podkreslam raz jeszcze ze mam wrazenie ze to kulturowo wpojone. Kazda nacja ma swoja metoda na Czarna Dziure. Tak, luzno i niezobowiazujaco, to moje obserwacje sa takie: Francuzi ustawiaja nad nia meble (ze szczegolnym uwzglednieniem dwoch, ze sie je i spi na nich), Anglicy mowia "it's OK" i udaja ze jej nie ma, Niemcy mowia "logisch, aber troztdem.." (logiczne, ale pomimo tego) i usiluja skonstruowac cos logicznego aby po tym przejsc nad dziura, Szwajcarzy uwazaja ze to cos zagranicznego i mysla ze trzeba wrocic "do domku", a Polacy beda szukali metody zeby ja obejsc.

                                                    Tytul ksiazki w pociagu dzis: "Piekne miejsce by umrzec". Okladka z sielskim obrazkiem.
                                                  • modliszka61 Re: Slowo na poniedzialek. 24.02.11, 18:20
                                                    Ano , obserwacje Majstra wnikliwe i skupione na zespole objawów danej choroby.Ja tu, trochę niecierpliwie pewnie, ściągam uwagę na etiologii choroby, że niby jak doszło do takiego zaniemożenia.I tak mi się przypomina taka historia z mieszkańcami Międzyrzeczułkowa (tak jak u Pana ;]).Oni jednym językiem się posługiwali i było im dużo łatwiej, i rośli w siłę z nauką i innymi mądrościami.Nawet zaczęli obserwatorium astronomiczne budować z cegły spajanej smołą.I znowu wyraźnie nie spodobało się to temu jednemu z najmniej sympatycznych bohaterów literackich , bo widział, że jak człek solidarny, to mu wszystko lepiej idzie , a tego w planie nie było.No i wymyślił sobie, że zstąpi i namiesza im w językach, skłóci i , rozpędzi na cztery wiatry.Jak chciał - tak zrobił.I tak jest po dziś dzień.A wielcy tego świata podpatrzyli ten pomysł i ciągle go powielają, bo on najlepiej im wychodzi.
                                                    Natchnęło mnie teraz do wątku z mądrościami.
                                                  • modliszka61 Re: Slowo na poniedzialek. 24.02.11, 18:43
                                                    Co do tej książeczki w pociągu, chętnie bym się w nią zagłębiła.Tytuł rozwinęłabym :"Piękne miejsce by umrzeć dla niego" . No chyba, że na sielskim obrazku występuje dziecię tulące się do lwa, a ludzie lecą do siebie z powitaniem , jakby się dawno nie widzieli.Niektórzy dźwigają kosze pełne przeróżnych owoców.To wtedy nie , wtedy ja za ten obrazek ślicznie dziękuję, bo wiem , czym to pachnie.
                                                  • brezly Re: Slowo na czwartek 24.02.11, 20:10
                                                    To jest prawda, co pani pisze. Ze kierownictwo swiata i jego przepisy sa przeciwko jednostce ludzkiej, to tu nie ma roznicy miedzy nami. O ludzkosci to raczej wole sie nie wypowiadac, bo ona w swych przejawach bywa kontrowersyjna i czasami sie trudno kierownictwu dziwic.

                                                    Tyle ze wie pani, czarna dziura to jest niejako poza kierownictwem. Ona jest ta siermiezna realnoscia wszechswiata, ktora kierownictwo chcialoby zaslonic transparentem na swoja czesc i zagadac kolejnym okolnikiem. W moim rodzinnym miescie, w moich czasach srednioszkolnych tak rozgrzebana budowe w centrum miasta zaslonili. Plot naokolo sie krzywil, to rypneli transparent "NOWE POTRZEBY NOWE ZADANIA".
                                                    Ale nawet jak pani odesle cale kierownictwo do konkurencji, albo w ogole wyeliminuje je, posle na emeryture, co by tam - to dziura zostanie.

                                                    Tu ma pani zdjecie okladki tej ksiazki. Okazuje sie ze to kryminal jest:
                                                    meine.literatur-couch.de/covers/64/3404146964_l.jpg
                                                  • modliszka61 Re: Slowo na czwartek 24.02.11, 20:23
                                                    brezly napisał:
                                                    rel="nofollow">meine.literatur-couch.de/covers/64/3404146964_l.jpg
                                                    Brama jaka jest - każdy widzi.Droga szeroka do niej - też się zgadza. I wielu w okolicach tej drogi , pochylających się z wyraźnym niesmakiem :"A to co ? Perły?!"
                                                    Dwa ciasne zakratowane przejścia dostrzegam. A Pan ? :-}
                                                  • brezly Piatek, zycia poczatek. 25.02.11, 08:50
                                                    Ma pani racje. Do tego budyneczku trudno wejsc:-9

                                                    Mgla. Byc moze za nia juz nic.
                                                  • brezly Poniedzialek, przedwiosnia niesmialek 28.02.11, 10:30
                                                    Nie da sie ukryc - wyglada jakby ku lepszemu szlo. Pogodowo. I w ogole.
                                                    Nawet tytuly kaiszaek czytanych w pociagu jakby optymistyczniejsze.
                                                  • olo53 Re: Poniedzialek, przedwiosnia niesmialek 28.02.11, 20:54
                                                    nie
                                                  • brezly Wtorek 01.03.11, 08:54
                                                    Wszystko wzgledne, Olo.

                                                    Tytul ksiazki pociaznej: "Sroga noc".
                                                    Zestaw slow widziany na glownej stronie Bloxa: bezglutenowe bezkrowie bikini.
                                                  • modliszka61 Re: Wtorek 01.03.11, 10:13
                                                    brezly napisał:
                                                    >
                                                    > Tytul ksiazki pociaznej: "Sroga noc".
                                                    cześć druga tego duptyku to "W niełogu połogu"
                                                  • brezly Re: Wtorek 01.03.11, 19:06
                                                    A prequel ma tytul "Na poczatku byl pociag".
                                                    Jakos mi sie jawi ze ostatnia czesc bedzie sie zwac "A teraz jest PKP" :-DDD
                                                  • modliszka61 Re: Wtorek 01.03.11, 21:42
                                                    Do tego pekape jest sporo przepisów z BHP (Bezpieczeństwo i Higiena Podróży), np "Drżyjcie ,gapowicze ! ""Kanar" będzie mógł przydusić" , "O bocznicy w nowym świetle - czyli skok w bok- marzenie każdego parowozu", ech , można mnożyć i mnożyć .;-}
                                                  • brezly Środa 02.03.11, 09:52
                                                    Wykoleić się przyjdzie....

                                                    Pierwszy raz w tym roku mam wrażenie że ma w robocie za ciepło. Zaraz sweter ściągnę.
                                                  • modliszka61 Re: Środa 02.03.11, 22:54
                                                    brezly napisał:
                                                    > Pierwszy raz w tym roku mam wrażenie że ma w robocie za ciepło
                                                    Teraz to już pewności nie mam, czy literkę em coś zeżarło, czy też nie.W pierwszym wypadku domniemuję, że Majster już sobie upatrzył jakiś kuszący tabor do niezwłocznego przetoczenia.Lepsza to opcja, choć może nieco pochopna i na gwałt .
                                                    Mniej korzystna i przynosząca sporo skutków ubocznych byłaby ta druga , że Majster swój własny sweterek ściąga i na zakładzie na gołej klacie w pierwszych dniach marca ten śmiały proceder kuszący uprawia .Jak taki Parowóz Dzieju - perpetuum mobile.
                                                    Bo wtedy to cała para w gwizdek, czy tez maszyna parowa bez kierownika.
                                                  • brezly Cwartek 03.03.11, 10:36
                                                    Ech, banalna literowka, prosze Pania.:-)
                                                    Ale czwartek niebanalny. Folie przeciwmrozowa na polach warzywnych zakladaja. Znaczy wiosna idzie.
                                                  • brezly Piatek 04.03.11, 09:48
                                                    Dzis ciekawe zdanie z wlasnej lektury pociagowej. Czasopismo popularno-naukowe, tlumaczenie zgrubne z dojczu:

                                                    "Juz materialna proznia okreslana jest popularnie jako "nic". Proznia grawitacji kwantowej to w pewnym sensie "niczej" "

                                                  • brezly Re: Piatek 04.03.11, 09:49
                                                    Z tego wynika ze nihilista kwantowograwitacyjny bylby niejako nihilistyczniejszy od tego co zaklada ze jednak czas i przestrzen sa obiektami.
                                                  • immanuela Re: Piatek 04.03.11, 11:38
                                                    albowiem powiada Pismo:
                                                    kiedy wejdziesz między nihilistów, nihilistycz tak jak oni. Aaamen!
                                                  • modliszka61 Re: Piatek 04.03.11, 16:01
                                                    Zakładawszy wcześniej, że :
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,12233,51862892,121381303,Re_Madrosci_z_komputra_II_Nowe.html
                                                    i licząc się z :
                                                    IMPORTANT NOTICE TO PURCHASERS: The Entire Physical Universe, Including This Product, May One Day Collapse Back into an Infinitesimally Small Space. Should Another Universe Subsequently Re-emerge, the Existence of This Product in That Universe Cannot Be Guaranteed.

                                                  • brezly Slowo na niedziele II 06.03.11, 12:37
                                                    Nic, niczej, najniczej. Nawet marnosci nie ma. Nihilizmu tez nie ma.
                                                  • modliszka61 Re: Slowo na niedziele II 07.03.11, 10:22
                                                    Wie Pan co ? To jest genialne.Taki lapidarny traktat tantryczny.Takie urzeczywistnienie immanentności bez nadziei.Nie ma jej, nie ma jej braku, bo jedno i drugie wprowadza ją i jest aktywna.
                                                    Wie Pan, wtedy jak najbardziej można ogłosić : teraz wiem tylko jedno, że nic nie wiem.tylko jedno wiem, ze jestem ignorantem.
                                                    No tak, ale to jest stan laboratoryjny, wymuszony niejako i takie najwyższe zrozumienie wprost z automatu, to one niewiele warte jest.Trochę bardziej niż trochę.Nawet nie nic.
                                                  • brezly Re: Slowo na niedziele II w poniedzialek 07.03.11, 11:07
                                                    W pociagu ludzie przebrani za Indian bo tu karnawal jak cholera.

                                                    A tak w ogole jak konsekwentnie niczego nie ma to nie ma tez tego ze niczego nie ma. I konsekwencji tez nie ma. O! Czyli jak zupelnie nic nie ma to cos moze byc.
                                                  • modliszka61 Re: Slowo na niedziele II w poniedzialek 07.03.11, 14:45
                                                    Oj, coś mnie się wydaje, że pranie Panu zrobili ci poszukujący pełnego zrozumienia .Tych swoich quaestiones nawciskali.Że dom, w którym Pana dusza mieszka, nie może być pusty, bo jak Zły zobaczy ten dom dokładnie posprzątany, to będzie się chciał do niego sprowadzić , a na dodatek kompanów posprasza.Ale niby do czego mieliby oni się sprowadzić ? Do pustego ? Zły nie ma czego szukać w pustce.Jego działanie jest tylko w rozgorączkowanej obsesji właściciela domu .On wtedy podsyca i podsuwa swoje sposoby jeszcze większej aktywności.Żeby było coś.Cokolwiek, ale żeby było.
                                                    O!
                                                  • brezly Re: Slowo na niedziele II w poniedzialek 07.03.11, 19:06
                                                    Wie Pani, tak sobie mysle ze juz wiem o co temu Penrose'u idzie, ze pisze jak sie Wszechswiat rozszerzy do konca to potem nagle musi rabnac. Tam on o entropii ze skokowo rosnie, jak czas przestaje plynac. Bylo o tym ostatnio. Otoz, mi sie zda ze jak ma nie byc niczego - to znaczy pustka absolutna, to to jest tak malo prawdopodobne i na wysrubowanych warunkach ze musi runac. I ta nicosc sie rozpada wtedy jak domek z kart, o!
                                                  • modliszka61 Re: Slowo na niedziele II w poniedzialek 08.03.11, 15:30
                                                    Aleśmy się znów pięknie rozminęlli .Pan o pustce w uniwersum , a ja, jak zwykle o sprawach głęboko ludzkich.Bo wie Pan, ja tam nie wnikam w prognozy dalekosiężne naukowców, bo nie mi się tym martwic, a żyć oni z czegoś muszą.Ja się nie znam na entropii co skokowo rośnie, czy też na wyprowadzaniu wzorów na to.Biorę tylko to, co mi akurat potrzebne, bo coraz więcej rzeczy mi się zgadza. A tej pustki to w żadnym wypadku nie mylić z próżnią.To jest taka pustka, co pozwala przyjąć nowe idee. Ach! świetny środek wyrazu mi przyszedł na myśl.Zaraz poszukam.
                                                  • modliszka61 Re: Slowo na niedziele II w poniedzialek 08.03.11, 15:54
                                                    No, znalazłam.Taką przenośnię.Ci artyści to jak naukowcy, coś tam próbują, ale pewności co do efektów nie ma.Ja jestem ten w berecie,sztorcową dziewiętnastkę znam, chociażby mi ktoś mówił o niej inaczej .Zachwycam się właśnie ta dreblinką ćwierćcalową, bo mi ona do czegoś bardzo pasuje i dostaję ją za darmo.Dokręcam ją do reszty mojego dżihadu ,a potem przychodzą różni tacy i tak mówią :"Prosta.Surowa nawet.Szczerość wypowiedzi.Prawda." ;-&
                                                    Ale nie trzeba się tak od razu tym przejmować.
                                                    www.youtube.com/watch?v=He1Gu7tenk4
                                                  • brezly Re: Slowo na niedziele II we wtorek 08.03.11, 20:22
                                                    Chyba lapie o co Pani idzie :-)
                                                    Ale ta pustka wewnetrzna to taka niepustkowata jest. Graty pani usunie to i pustka jest. Przyjemna, gotowa na nowe.
                                                    A alegoria piekna. Znaczy: lubie.
                                                  • brezly Sroda 09.03.11, 09:51
                                                    Popielcowo to nie wyglada. Rankiem rozbierali pod Wieza w Miedzyrzeczulkowie wesole miasteczko. Slonecznawo i cieplawiej.
                                                  • modliszka61 Re: Sroda 09.03.11, 10:37
                                                    To wie Pan, to ja głęboko współczuję tym Waszym dzieciom, że na ten wielki post to im nawet wesołe miasteczka rozmontowują.;-{
                                                    A jak jest z placami zabaw ? Też opieczętowane ?
                                                  • brezly Re: Sroda 09.03.11, 11:25
                                                    Nie, tak zle nie jest. Ale ten rytm karnawal-post to tu sie wyraznie czuje.
                                                  • modliszka61 Re: Slowo na niedziele II we wtorek 09.03.11, 10:34
                                                    Ha ! Super ! Nieraz udaje mi się jednak porozumieć się przez klawiaturę.:]
                                                    Tak.To o te "graty" chodzi, które to zostają w naszych mieszkaniach po dziadkach,rodzicach i też o te wszystkie przydasie, cośmy sobie sami poprzywlekali, i teraz się o nie obijamy, i mieszkać tu trudno, bo to wszystko to przecież "pamiątki".I fengszuja tu za grosz nie posmakujesz.
                                                    Mnie chodzi o to, że najfajniej to jest jak oczy są oknami, a nie projektorami, a uszy są drzwiami i też nie są przetwarzaczami.
                                                  • brezly Piatek i w ogole 11.03.11, 10:40
                                                    To jest prawda ze najfajniej ale nie jest to takie latwe. Tak jak "nie da sie nie komunikowac", tak tez i "nie da sie nie interpretowac". Tylko trzeba o tym wiedziec.

                                                    Wychodzi mi ze lubionym kolorem portek zajecy ogrodowych jest zielony. Salatowozielony.
                                                    Kroj: ogrodniczki.
                                                  • brezly Po-niedzialek 14.03.11, 08:55
                                                    W pociagu nagromadzenie ekspertow od energetyki jadrowej.

                                                    To moze ja dla podkreslenia wiosennej atmosfery cos spiewnego:

                                                    szumo2.wrzuta.pl/audio/2qHRNGAHyO8/jacek_wojcicki_-_kooperacja
                                                    Zienziobry
                                                  • millefiori Re: Po-niedzialek 14.03.11, 10:39
                                                    Cud, cud, od samego przedpołudnia!!! na hale udalo mi sie wejsc, a nie tylko zza szlabanu podgladac, co sie w fabryce dzieje, ide wiec z kawa swieza w dzbanku, tralala !
                                                  • brezly IIek 15.03.11, 08:53
                                                    Tytuly ksiazek pociagowych:

                                                    "Krolewna Sniezka musi umrzec" (kryminal)
                                                    "Jezuitka z Lizbony" (kryminal w sensie prawa kanonicznego?)
                                                  • kanuk Re: IIek 15.03.11, 09:38
                                                    z tabletuff ciezej bedzie podczytac tytuly.
                                                    app na smartfon jest pilnie poczebny !
                                                  • brezly SrOda 16.03.11, 09:37
                                                    W sumie nic.
                                                    Jakos tak smutno:
                                                    www.youtube.com/watch?v=sNC_4m2liTc
                                                    Kurde, ja tam mam jechac we wrzesniu... :-((
                                                  • kanuk Pechblenda 16.03.11, 10:15
                                                    ;-(
                                                  • brezly Shchvartegg 17.03.11, 09:35
                                                    "O obrotach sfer papierow urzedowych". To my krecimy sie wokol okolnikow a nie one wokol nas. Przynajmniej takie mam wrazenie.
                                                  • brezly Poniedzialek 21.03.11, 09:17
                                                    Nic specjalnego w pociagu. Libia robi sie wazniejsza od Japonii.
                                                    Japonia wydaje sie wychodzic na prosta, co mnie cieszy, z powodow wyzej opisanych.
                                                  • brezly Piatek, zycia poczatek. 25.03.11, 10:36
                                                    Powiedzmy :-)
                                                    Ale sie zielono porobilo, niesamowicie.
                                                  • brezly Poniedzialek (widok z soboty) 28.03.11, 08:55
                                                    Wcisnieta na chodniku miedzy demosntracje anarchistow (macha, popierajac) a okno sklepu odziezowego firmy "Zero" (zerka, zagladajac), probuje znalezc rozwiazanie posrednie:
                                                    -Zniesc kapitalizm, dobrze, ale sklepy z ciuchami niech zostana.
                                                  • modliszka61 Re: Poniedzialek (widok z soboty) 28.03.11, 17:26
                                                    Nic nie rozumiem.Tu o niewieście sfrustrowanej ? Wciśniętej na chodniku ?
                                                  • brezly Re: Poniedzialek (widok z soboty) 28.03.11, 19:50
                                                    Tak. O niewiescie, co sie do miasta wybrala. W warunkach demokracji wolnorynkowej.
                                                  • olo53 Re: Poniedzialek (widok z soboty) 28.03.11, 19:36
                                                    tak przy okazji ta ambrozja z erotyka, ta kreska w Szpilkach co mi uciekla, pamietasz ta stara chondzynska:)
                                                  • brezly Re: Poniedzialek (widok z soboty) 28.03.11, 19:51
                                                    Cus bylo, Olo. Berezowska, o!
                                                    www.muzeumkarykatury.pl/bbbmuzeum/artysci/artysci_xx_windows/berezowska.html
                                                  • brezly W. 29.03.11, 09:04
                                                    Duzo malych rzeczy na raz. Jakis worek by sie przydal na nie.
                                                  • modliszka61 Re: W. 29.03.11, 13:29
                                                    ..i grabki .Z gęstymi zębami dla pazernych .Z rzadkimi - dla koneserów.
                                                  • brezly S. 30.03.11, 09:42
                                                    Pewnie.
                                                    Dzis sie zanurzam w rozkosze monotematycznosci.
                                                    O ile Azjata nie bedzie zawracal glowy. Mam Azjate na przyuczeniu. Fachowym i ogolnym. Musialem mu ostatnio przetlumaczyc ze nie jest dobra metoda poznawanie europejskich przypraw metoda: kupie w sklepie i zjem ziarenko albo pol lyczeczki. Doradzilem przynoszenie zakupionych przypraw celem konsultacji: do czego, ile i w jakiej postaci. Jalowca jeszcze nie jadl, ale pozbawiony opieki merytorycznej gotow to zrobic.
                                                    Jego podejscie przypomina mi ksiazki o ludziach rzuconych na bezludne wyspy.
                                                  • modliszka61 Re: S. 30.03.11, 15:50
                                                    Panie Brezly ! Niechaj Pan Mocy nie bluźni, skoro TAKI podarunek Panu dała. W postaci zwierciadła. Diamentowego, kurde ! To zwierciadło czyściutkie jeszcze i Pan się właśnie w nim przegląda i już wiele się o sobie dowiedział. ;-}
                                                    Pan się nie martwi o ten jałowiec.Nic mu nie zaszkodzi.skoro on ze Wschodu, to pewnie nie taka strawa mu prócz stołu czmychała sprzed ust. No chyba, że przyniesie krzaczek jałowca do degustacji, to wtedy może Pan za pomocą pantomimy unaocznić mu , co też się stanie z tym krzaczkiem dejafteriting .
                                                    Przeglądanie się w takich zwierciadłach to kopalnia wiedzy o samym sobie. Nienachalnie zasugeruję, że gdy będzie się w nim Pan przeglądał na modłę chińskiego służącego, wtedy tylko ego se Pan upasie i pomizia. ;-&
                                                  • brezly C. 31.03.11, 21:09
                                                    Tytul ksiazki : "Corka wedrownej dziwki"

                                                    Modli, alez oczywiscie ze to dar Wszechswiata. Egu powiedzialem ze ma sie cieszyc wizja taka: jest egiem kogos, kto jest, na pewnym etapie, instruktorem przyszlego Medrca Wschodu.
                                                    Na razie widze te piekna mozaike roznic i podobienstw. Jego rodzice za wlasne pieniadze go wyslali na studia do Europy. I jak je skonczyl to stwierdzil ze nie maja po co z zona wracac do domu, bo nie maja za co kupic tam mieszkania. To na razie zostana, a potem sie zobaczy,
                                                  • brezly Pk 01.04.11, 09:25
                                                    Tytul ksiazki pociagowej "Materialy do 'Wilka Stepowego' Hermana Hesse".
                                                    Poza tym male potyczki biurokratyczne i rozmowy z Azjata Przyuczanym o Biurokratycznych Aspektach Uzywania Faxu. Ze trzeba zawsze od nas "0" dodac.
                                                  • modliszka61 Re: Pk 01.04.11, 14:21
                                                    A kto o jakimś Mędrcu Wschodu ? Wie Pan, uparcie utrzymuję, ze trafił się Panu bardzo cenny człowiek, który , jeśli Pan zechce, objawi Panu, nie wypowiadając ani słowa, kim Pan tak naprawdę jest. I tego dowie się tylko Pan.Nikt więcej.
                                                    No i jak ? Zainteresowany Pan tym lusterkiem ?
                                                    :}
                                                  • brezly Re: Pk 01.04.11, 15:04
                                                    Zainteresowany czy nie - dogladanie pracy tego gentlemena nalezy do moich obowiazkow sluzbowych :-) Bedzie o czym pisac, jak sadze.
                                                  • modliszka61 Re: Pk 04.04.11, 10:54
                                                    Wie Pan, mnie od razu przyszła na myśl taka sytuacja z Pism i pewnie będzie ona Pana interesować zgodnie z wcześniejszym zapytaniem o Chodzącego po wodzie.I właśnie Pan teraz tego doświadcza.Rozchodzi się o wieczerzę, którą wydawał pewien człowiek.istotne jest tu nie pomylenie uroczystego przyjęcia w celach osobistych, gdzie jednostki społ. wzajemnie na siebie oddziaływują z regularna libacją, montowaną naprędce.( ;-}).No więc ten gościu najpierw porozsyłał zaproszenia do tych niby najbliższych mu przyjaciół. I co oni na to ? No, olali go.Jeden, że ziemię kupił i będzie ją teraz oglądał, drugi, że nową żonę będzie testował,a trzeci,że se zwierzątek nakupował i pooglądać mu je pilnie.No i ten gospodarz się wkurzył i kazał słudze iść na miacho i pospraszać tych biednych i ułomnych, i okazało się , że nagle zrobiło się jeszcze bardzo dużo miejsca, i pan kazał jeszcze naspraszać tych , co na drogach i w opłotkach.Niby dziwne, co nie , że jakby mu mało było tej pierwszej partii , co z miacha zgarniętych ?
                                                    Pana czekają bardzo duże objawienia na swój temat.Strasznie ciekawam dalszego ciągu.
                                                    Czy chciałby Pan o coś zapytać ? :]
                                                  • brezly Pnk 04.04.11, 11:18
                                                    Wie Pani, co? Ja moze najpierw poczestuje pania cytatem:

                                                    'How can you be a militant atheist? It's like sleeping furiously'.

                                                    Potem dodam pieknote dzis rano znaleziona:
                                                    starereklamy.blox.pl/2011/04/Cien-grzesznej-milosci.html
                                                    A teraz sie sprobuje odniesc do tego co Pani pisze. Znaczy ja nie widze zwiazkow ani stycznosci z. Tak generalnie, czlowiek dziwi sie codziennie i codziennie czegos nowego sie dowiaduje. Azjata Przyuczany jest przedziwnym patchworkiem podobienstw i roznic, ale w sumie o kazdym innym czlowieku da sie to powiedziec, co nie?
                                                  • modliszka61 Re: Pnk 04.04.11, 15:40
                                                    brezly napisał:

                                                    > Wie Pani, co? Ja moze najpierw poczestuje pania cytatem:
                                                    >
                                                    > 'How can you be a militant atheist? It's like sleeping furiously'.
                                                    >
                                                    Kwaśnawy i tendencyjny poczęstunek przyjęłam .Pokornie przyjmuję naganę i oświadczam, że są jeszcze gorsi. ;-}}
                                                    www.youtube.com/watch?v=F75Wl8oYFkc
                                                    How can you be a militant beliewer ?
                                                    www.youtube.com/watch?v=oJemE4dnLiY&feature=related
                                                  • brezly Re: Pnk 04.04.11, 20:34
                                                    Zaraz tam kwasnawa nagana. Prosze nie byc taka targetocentryczna. Mysla zgrabna podzielic sie chcialem. A poza tym, w mojej nieprzemyslanej ocenie, to ja tu bardziej ateistyczny jestem. Pania te czestotliwosci jakby rozgrzewaja umyslowo, a ja bardziej przezroczysty jestem dla nich. Tak mi sie zda.
                                                  • modliszka61 Re: Pnk 04.04.11, 16:16
                                                    O tej wieczerzy teraz i związku z sytuacją.Dosłowne rozumienie przykładu nie budzi specjalnych skojarzeń .Gdy sięgnie się głębiej, to to zaproszenie do domu, to jest dopuszczeniem do siebie osoby,której z rożnych powodów nie chce się poświęcać czasu.Najczęściej jest to niski status społ. , ubóstwo,czy różnica w oprogramowaniach.Paradoksalnie taki człowiek da Panu najlepszy prezent , jakiego nigdy nie dostanie Pan od swoich wykształconych przyjaciół.
                                                    W momentach, kiedy coś negatywnego budzi się w Panu, warto zastanowić się czy jest Majster panem tej sytuacji, czy tez ona nad nim dominuje.I tu pojawia się dalsza konkluzja , że w jakim stopniu panuje Majster nad sytuacją, w takim też nad sobą.A wtedy trza dopuścić jeszcze myśl, że są też inni ludzie, którzy, znajdując się na Pana miejscu, reagowaliby inaczej.
                                                    A jak do tego przyjmie się , że to, co widzi się u tej osoby jako upór czy złośliwość, wynika z uwarunkowań z przeszłości, kultury i po prostu nieświadomości.
                                                    Wsłuchiwanie się w siebie wtedy, sporo mówi, co też jest do przepracowania.Jeśli prawidłowo się to zatrybi, następuje potrzeba szukania "po opłotkach " kolejnych takich osób, które to są źródłem wzrostu.
                                                    Kurcze, panie Majster, nie dość, że Pan takich ciekawych prawd może dowiedzieć się o sobie, to jeszcze Panu za to płacą. :-]
                                                  • brezly Re: Pnk 04.04.11, 20:39
                                                    A widzi Pani, mnie to tylko prosto wylozyc. Ja sie zgadzam z caloksztaltem, choc pewnie na swoj sposob prosciej to widze. Mnie sie zda ze ja dosc jestem ciekawy innych ludziow, tak w ogole.
                                                    Moze akurat siebie nie az tak bardzo, bez podtekstow, ale ile mozna zwiedzac rodzinne miasto, jak male dosc, no nie?
                                                    Ano, taki mi sie fach trafil, a pani nie? Pani jest ludziolog w koncu, co nie?
                                                  • modliszka61 Re: Pnk 06.04.11, 11:16
                                                    Tam zaraz ludziolog.Ludziofil bardziej, ponieważ jestem zdania, że każdy mężczyzna jest tak naprawdę dobry w głębi umysłu swego.Ale to jest , zaznaczam, moje tendencyjne zdanie. ;-#.
                                                    No, może też mojego wujka H., co mu taką klatkę na buzię zakładali.
                                                    co do tego zwiedzania miasta to , z podtekstami zapytam : A czemuż to to małe rodzinne miasteczko w niejakim poszanowaniu bywa ? A czego to się obawia obszarnik ; "ciemnych przejść,późnych pór, zakamarków, schodów, wind..i tu nie wolno głośno śmiać się..?
                                                    Pan uważa, bo w tych ślepych dzielnicach lubią się zagnieżdżać dzicy lokatorzy i tworzą swoje siedliska dekadenckie. Trudno ich potem stamtąd wyeksmitować.Takie Borne Sulinowo potem ..
                                                  • brezly Re: Pnk 06.04.11, 12:07
                                                    Nie..... Wie pani... Mnie raczej chodzi o to ze to jak w moim miescie. Rynek zabytkowy, ale w ktora strone zen szparkim krokiem nie ruszyc, to sie za cztery Zdrowaski w ziemniakach laduje. A ciemne strony... Zna pani ten dowcip, jak to facet na delegacje do czegos takiego przyjechal i pyta w hoteliku portiera:
                                                    -A jest tu jakies zycie nocne?
                                                    -Jest, jest. Ale ja dzisiaj zeby bola.

                                                    To ja juz wole turystyke i krajoznawstwo.
                                                  • modliszka61 Re: Pnk 07.04.11, 21:17
                                                    Pan powiedział, że nie jest siebie ciekaw aż tak bardzo i przyrównał się do swojego miasta. Tak żem se to zrozumiała.Że bardziej ludziów jest ciekaw niż siebie.
                                                  • brezly Re: Pnk 10.04.11, 12:13
                                                    Dobrze pani zrozumiala. :-)
                                                  • modliszka61 Re: Pnk 11.04.11, 23:26
                                                    No widzi Pan. :-}
                                                    W takim razie proszę spróbować jeszcze raz to przeczytać , ale tak bardziej ksobnie. To koronkowa robótka.Gdybym tak kawę na ławę brutalnie, pewnie szukałby Pan już siekiery na mnie.Zwłaszcza za to,że tu nie wolno głośno śmiać się. ;-&
                                                  • drzejms-buond outputuję 08.04.11, 11:26
                                                    chcą mnie wywalić z roboty
                                                    (za świadkowanie w sądzie)
                                                    dogaszam więc piec i znikam na czas jakiś...
                                                    może za kilka dni pracodawcy złość przejdzie i dopowrócę
                                                    i się inputuję

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka