Gość: bywalec...
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
07.11.04, 13:07
Właśnie jestem w jego trakcie... I co? Miałem ambitne plany: odświeżyć
mieszkanie, zrobić porządek z dokumentami, samochodem i ogólnie zabrać się za
sprawy, na które nie ma czasu w codziennej bieganine. Tymczasem juz dziewiąty
dzień siedzę w domu ( basenu i lodowiska nie liczę- bywam tam także wtedy
kiedy do pracy chodzę) i nic mi sie nie chce. Np. rośliny w doniczkach
podlałem tylko raz i to z wielkim wysiłkiem. Szukam jakiegoś
usprawiedliwienia. Może to że robotę mam raczej ciężką i ostatnio dosyć
stresującą, a jej czas nienormowany więc bywa że jestem w domu około 21. Do
tego dosyć wczesne pobudki. Jest jeszcze roczny bobas. Żona zwątpiła już
zupełnie w realizację moich przedurlopowych zobowiązań i przygląda sie mi z
coraz to większym politowaniem. Poza tym: wakacje już w tym roku miałem-
krótkie bo krótkie, za to oryginalne i intensywne, finanse wystarczyłyby na
realizację założeń, o których wcześniej wspominałem, więc... co jest?
Nie wiem czy mam to tylko ja? Czy też popadacie w taki stan?