la_felicja
23.07.26, 21:18
Brałam niedawno udział w dyskusji nt: do jakiej książki chiałabyś się przenieść na jakiś czas, np żeby spędzić w niej urlop?
Moja pierwsza myśl - Wszystko Czerwone Chmielewskiej. I pewnie jestem rąbnięta, że takie coś mi przyszło do głowy - no bo jakbym naprawdę znalazła się w domu, w którym grasuje morderca i co chwila ktoś zostaje poszkodowany lub zabity - to bym przecież była przerażona i w panice usiłowała jak najszybciej stamtąd wyjechać.
Ale ta powieść ma taką jakąś atmosferę, że naprawdę chciałabym tam pobyć- poczuć się w gościnie u Alicji jak u siebie w domu, zaliczyć oblewanie czerwonej lampy, rozkopać wraz z Pawłem kurhan w ogrodzie, posłuchać polszczyzny pana Muldgaarda i pić kawę za kawą...zużywać resztki skamieniałej neski itd
BTW, zauważyłyście, że im nowsza powieść Chmielewskiej, tym więcej alkoholu się tam leje? A w tym czymś o Kręcidupci to już w ogóle patologia - jedna z bohaterek odkrywa, że jest w ciąży, więc postanawia jeszcze ostatni raz się upić z koleżankami...A we Wszystko Czerwone nawet w najgorszym stresie piją kawę (owszem, raz Kikunia żąda koniaczku, ale nie dostaje) - i to mi się podoba.
Nie wiem, gdzie jeszcze chciałabym pobyć - może w Przeminęło z Wiatrem - ale przed wybuchem wojny i jako bogata krewna Wilkesów. Chociaż może lepiej nie - tamtejsze upały odebrałyby mi pewnie całą radość z noszenia tych pięknych sukien.
Idąc za Chmielewską, to chętnie przyłączyłabym się do Tereski i Okrętki na Mazurach i do ciotek ze ścierką z Cieszyna (to chyba były Boczne Drogi?)