Dodaj do ulubionych

Graduffka!

24.08.05, 08:59
Jeszcze troche. Sprawa zbyt powazna jest na jakie lapu capu.
Obserwuj wątek
    • pinkpanther Re: Graduffka! 24.08.05, 10:13
      powiedz mi, ja jej przekażę
      • brezly Re: Graduffka! 24.08.05, 10:21
        No, idzie o sztuke ze piszemy.
        • gradufka Re: Graduffka! 24.08.05, 10:42
          Ja będę cierpliwa. Chciałam tylko zasiać odrobinę sztucznej histerii. Wiem, że sprawa poważna. Ze względu na sprawę przeczytałam nawet przewodnik po internecie dla I-ych klas szkół zawodowych.
          • brezly Re: Graduffka! 24.08.05, 10:46
            Sztuczna histeria jest dobra, bo nie przekwita, robaki po niej nie laza i mozna
            w pralce w czyscic. A wyglada jak zywa. Nawet ta made in China, co kiedys z dala
            sztucznoscia patrzyla.

            Czesc, Gradufka :-)
            • gradufka Cześć, Brezly! 24.08.05, 10:57
              Można też ja pompować do niebotycznych rozmiarów. Wystarczy dobry marketing.
              • brezly Re: Cześć, Brezly! 24.08.05, 11:07
                Histeria jakom FMCG czy jako commodity? Znaczy: artykul bardziej jak mydlo czy
                bardziej jak bawelna czy srebro? Jak to drugie to sobie mozna wyobrazic z calym
                rynsztunkiem gieldy na, kursy w gore w dol, zabezpieczanie kontraktami
                terminowymi, opcje cla i taryfy unijne. Polscy histerycy protestuja wylewajac i
                lzy i rozdarte szaty przed siedziba EU w Brukseli. Tania chinska histeria zalewa
                Europe. Nawet zwiazki zawodowe w czasie protestow uyzwaja mportwoanej histerii.
                W Berlinie upadlo rodzinne przedsiebiorstwo produkujace histerie na zamowienie
                najlepszych klientow, w tym domow panujacych. Zaapatrywali cesarzy austriackich
                i Ludwika Bawaraskiego. TV pokazuje ostatnia porcje histerii. Brak mozliwosci
                konkurowania cena. Media masowe potrzebujace codziennie nowej porcji histerii
                kupuja ja w Chinach. Co bedzie z Ameryka Poludniowa?
                • gradufka Re: Cześć, Brezly! 24.08.05, 11:56
                  Wierzę w siłę przebicia rynkowego histerii made in USA. Ten genetycznie zmodyfikowany produkt supersizowy, polany sosem łzawego, a mimo to imperialistyczego patriotyzmu i popijany odrdzewiaczem (który w postaci spersonifikowanej ma tendencję do przynudzania), wciąz jest poważną konkurencją w stosunku do taniej, histerii chińskiej. Nie skazywałabym też na stratę histerii o zasięgu czysto lokalnym, zawsze sie znajdzie jakaś nisza dla tradycjonalistów, bądź też tych, którzy po prostu cenią sobie produkty krajowe, pozbawione konserwantów i innych sztucznych ulepszaczy, nawet jeśli niekiedy po obróbce solaryjnej (leppisteria).
                  A kraje Ameryki Łacińskiej? Może to rynek wciąż do podbicia. Jeśli tak, z zapartym tchem będę obserwować zmagania dwóch globalizujących świat histerii gigantów.
                  • brezly made in USA 24.08.05, 13:26
                    Gradufko, nie jest tak optymistycznie z ta histerie made in USA i jej szansami
                    na globalnym rynku. Rynek histerii przypomina rynek piwa, twoja uwaga o silnei
                    loaklnych marek jest jak najbardziej na miejscu. Ponadto, podobnie jak w
                    przypadku wywarow firmy Anheuser-Busch, ktorych okreslenie jako piwa budzi na
                    ogol protest Europejczykow ("kelner, czy ten kon ma cukrzyce") - powstaje
                    pytanie czy histeria made in USA to wogole histeria. Tak jak piwo ma swoje
                    "Reinheitsgeboty" siegajace XVI wieku, i cos co jest zrobione z czegkolwiek poza
                    woda, chmielem i jeczmieniem (no, ew. pszenica) wogole nie moze byc sprzedawane
                    jako piwo, tak i my sie mozemy zastanowic czy cos co ma happy end, poczucie
                    wyzszosci wlasnej, oraz smierdzi przekonaniem ze zawsze znajdzie sie jakies
                    wyjscie oraz ze swiat da sie zmieniac na lepsze, tj. wg naszych planow - czy to
                    naprawde da sie nazwac histeria? Toz to jakis ersatz na kukurydzy i dosladzany
                    cukrem.

                    Co innego Ameryka Lac. Strzelanie obie w leb przy plycie z tangiem, nagle
                    nabrzmiewanie zyly czolowej bohaterow meskich tamonejszych seriali, przekonanie
                    ze katastrofa jest rownie nieuchronna jak nastepne 200 odcinkow: oto wlasciwe
                    warunki klimatu psychicznego dla ekologicznej, organicznej, naturalnej histerii.
                    Zywej jak figury flamenco. Z ochoczym "viva la muerte!" na koszulce.
                    • gradufka Re: made in USA 24.08.05, 14:04
                      Brezly, swoimi cennymi i nad wyraz trafnymi uwagami na temat histerii latinoamericano, wzbogaciłeś mój pogląd na temat tego zagadnienia.
                      Uważam ,ze opisana przez ciebie odmiana łacińska, łączy w sobie zalety głębokie myśli egzystencjalnej (nieustanny tragizm życia ludzkiego i szarpanie się z przeciwnościami losu) oraz komercyjny urok związany z jej niezwykła trwałością (min 200 odcinków). Model latino pozwala użytkownikowi tejże z jednej strony doznawać nieustannych wzruszeń i podniet, z drugiej zaś bezpiecznie osiąść w dobrze znanym, nieustannie powtarzajaym sie kole schematów. Jeśli dodać do tego jej naturalność, to przy odpowiedniej promocji, hicior murowany.

                      Pozwolę się jednak nie zgodzić z twoimi poglądami na temat modelu ueseowskiego.
                      Napisałeś:
                      "Tak i my sie mozemy zastanowic czy cos co ma happy end, poczucie
                      wyzszosci wlasnej, oraz smierdzi przekonaniem ze zawsze znajdzie sie jakies
                      wyjscie oraz ze swiat da sie zmieniac na lepsze, tj. wg naszych planow - czy to
                      naprawde da sie nazwac histeria?"

                      Uważam, ze siłą odmiany północnoamerykańskiej jest leząca u jej podstaw niezwykła czujnośc, której konsekwencją jest ciągłe monitorowanie globu w poszukiwaniu wiecznie czychających na pławiący sie w zasłużonym dobrobycie naród amerykański.To globalne ujęcie histeryczne nadaje nowy wymiar funkcjonowaniu jednostki, która w wersji latino poddana jest jedynie rozterkom w ramach własnego społecznego mikrokosmosu. W wersji made in USA wróg jest silny, potężny, uzbrojony, mentalnie całkowicie odległy, czający się wszędzie, atakujący z nienacka. Wspomniane przez ciebie założenie o "happy endzie" jedynie histerię podsyca. Naród żywi sie marzeniami, których realizacji zagraża coraz to nowe niebezpieczeństwo.
                      • brezly Re: made in USA 24.08.05, 14:47
                        Gradufko, z kata optycznego patrzenia (no co?) twego to widac podobienstwa
                        mentalnosci usackiej do sowieckiej. Nie da sie zaprzeczyc.
                        Znaczy tak: ja przebywam w obszarze twz. Realpolitik, ot takiej jak tu:
                        serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,2881703.html
                        I przykro jest jak sie ma wrazenie ze alternatywa jest jakas Surrealpolitik.
                        No i na cale szczescie jest jeszcze Skandynawia :-)

                        To tyle jak o moja IMHO ocene. Na plus usacki po Srebrenicy (real politik w
                        najwyzszej formie) mam wywalenie na morde Milosevica, jakby co. Za pmoca
                        bombowcow. Ale to bylo za Billa, co byl byly hippies.


                        Co do marketingu. Wiec mysle ze histeria usacka, jako produkt histeriopodobny ,
                        bynajnmniej dla typowego Europaka i o bardzo specyficznym smaku (mysle ze bez
                        lodu (na glowie) sie nie da wogole uzywac). Ale byc moze da sie zrobic jakis
                        transkulturowy szift uzywania. Tak jak jest z odrdzewiaczem WD-40, co jest bodaj
                        produk UK a za Woda sie go uzywa jako zanety na ryby. Moze ta histeria USA to
                        sie da np. gryzonie ploszyc? Albo uzywac jako repelentu pokarmowego przeciwko
                        wolkom zbozowym? Bo Ony nasza, mitteleuropejska to przerobili na Woody Allena,
                        calkiem udatnie.
                        • gradufka Re: made in USA 24.08.05, 15:33
                          Brezly, nawet jeśli nazwiemy usacką histeriopodobną, na co tak łatwo się nie zgodzę, to jednak nie da się zaprzeczyć, że wpływ ona swój na świat wywiera, a choćby już z racji ekspansjonistycznych form jej "leczenia" wg. założenia, ze niszczyć należy nie tylko pasożyta wewnętrznego, ale i gniazd pasożycich szukać na zewnątrz.
                          A czy europejska alergia na US-histerię nie ma przypadkiem lekko histerycznego podłoża?
                          • brezly Re: made in USA 24.08.05, 15:54
                            No, ekspansjonizm wychodzi niejako jako nieuchronna konsekwencja bycia krajem o
                            pewnych zasobach mocy sprawczej, by tak rzec. Jedynym znanym mi wyjatkiem byly
                            do tej pory Chiny. Znasz historie chisnkej wyprawy morskiej w cos XI wieku?

                            A co do tego:

                            > A czy europejska alergia na US-histerię nie ma przypadkiem lekko histerycznego
                            > podłoża?

                            Zawsze mam problem czy racjonalna analiza spraw irracjonalnych. Z drugiej
                            nieracjonalnie jest lekcewazyc czynniki irracjonalne. Problem mnie chyba
                            przerasta myslowo :-). W dwoch duzych krajach Europy mialas do czynienia z
                            atakami terrorystwo ktore spowodowaly smierc duzej ilsoci ludzi. Reakcja byla
                            skrajnie rozna. To samo z europejska alergia na US-histerie: bywa rozna.
                            Czasami idzie tu tylko o lekkie wkurzenie na wynikajaca z ograniczenia
                            arogancje. Jak z tymi warszawskim mediami co mowia :londynska Covent Garden,
                            nowojorska Metropolitan Opera, paryski Luwr, rzymska bazylika swietego Piotra,
                            ale za to poradnia na Grojeckiej, szkola podstawowa nr 123 albo Galeria na Zapiecku.
                            Ze jak sie nie mowi gdzie to zanczy ze "u nas, w Ameryce". Z drugiej strony,
                            przynajmniej w mojej dzialce to oni nadaja ton na swiecie, bez dwoch zdan.
              • vaud Re: Cześć, Brezly! 26.08.05, 17:33
                gradufka napisała:

                > Można też ja pompować do niebotycznych rozmiarów. Wystarczy dobry marketing.


                ----> jak ja sobie przypomne skad sie wzielo slowo "histeria", to taka
                napompowana wyglada po prostu brzemiennie w skutki. ;-)
                >
                • gradufka Re: Cześć, Brezly! 26.08.05, 17:48
                  a jaka efektowna potrafi być, zwłaszcza na amerykańskich filmach katastroficznych,
                  w realu to już gorzej
                  nienudna
    • mrug Kurde! 24.08.05, 17:54
      Następny wątek Gradufki.
      To już jest 3:1.
      Skandal!
      • pinkpanther Re: Kurde! 24.08.05, 18:05
        ja i tak mam więcej
        • mrug Re: Kurde! 24.08.05, 18:13
          Z Kinią w tytule i bez niczego innego?
          • pinkpanther Re: Kurde! 24.08.05, 18:15
            no chyba tak
            • mrug Re: Kurde! 24.08.05, 19:00
              To tylko ja jestem taki niedowartościowany?
              • pinkpanther Re: Kurde! 24.08.05, 19:07
                na to wychodzi
                • gradufka Re: Kurde! 24.08.05, 20:15
                  Mrugu, ale ty zazdrośliwy jesteś. Ja się musiałam sporo napocić, żeby dstać trzeci wątek. Nawet zakładałam posty interwencyjno-poszukiwawcze w dziewiarstwie, a ty już byś tak chciał wszystko od razu, no i masz, bo ci władza sprzyja, a mnie dyskryminuje (casus nieusuniętego postu).
                  • pinkpanther Re: Kurde! 26.08.05, 22:06
                    który miałam usunąć?
                    wysłałąm ci przecież linka do poprawiaczy błędów
                    • gradufka Re: Kurde! 27.08.05, 13:36
                      Sprawdzałam pocztę i niestety linka tam nie ma, ale dziękuję za wrażliwość Rózowej Władzy na losy szarej masy nudy.
                      • pinkpanther Re: Kurde! 28.08.05, 10:03
                        nie pocztą
                        link do forum o forum
                        ale oni chyba jednak tylko te blędy na stronach gazety poprawiają a nie na forum
                        czyli się nie da
    • brezly Deja vu 02.09.05, 08:21
      Ehe, Gradufkki i Pantery pewnie tego nie pamietaja, ale ja mam wrazenie jakbym
      slyszal o koncowej fazie Zwiazku Socjalistycznych Republik Radzieckich: w kosmos
      latamy, satelity szpiegowskie furgaja dookola calego globusa, podsluchujemy
      rozmowy telefoniczne na calej planecie, jestesmy w stanie zmbobardowac dowolny
      punkt na ziemi w ciagu osmiu godzina, a jadrowo w ciagu czterdziestu minut.
      Mozemy obalic dowolny rzad w ciepalych krajach w 24 godziny.
      A w domu sie wszystko wali drogi dziurawe, tamy pekaja, bo oszczedzamy na
      konserwacji, tnac budzet centralny, bo sie nie domyka na okolicznosc tych
      bombowcow, nagle materia jest przeciw nam, jak przychodzi co do czego to i
      owszem mozemy w dowolny punkt ziemi wyslac w 12 godzin uzbrojona po zeby dywizje
      piechoty morskiej, ale dowiezc 200 km pare duzych pomp (takich co pare lat temu
      z Wrocka do Drezna jechaly suszyc miasto) to nam sie nie uda, gdyz jest wiele
      powodow. Po pierwsze nie mamy pomp (no bo kto mialby placic za to zeby takie
      bezuzyteczne pompe miec). Aha, policji tez nie mamy, tak jakesmy niedanwo
      szczepionek nie mieli.

      "A ja mu na to : Kreml w niebo sle rakiety"
      www.teksty.pl/?location=pokaztekst&id=51059
      Aha, Gradufka. Wpisze dzis swoj kawalek i znikam w cieplejsze strony. Bede za
      tydzien z kawalkiem.
      • brezly Re: Deja vu do kwadratu 02.09.05, 08:40
        "Prezydent USA George Bush zapowiedział w czwartek, że w wyniku zniszczeń
        spowodowanych huraganem Katrina wystąpią w kraju "przejściowe braki" na rynku
        paliw, i zaapelował o nietankowanie benzyny, "gdy nie jest to potrzebne".

        Beda kartki?
        • pan_maxio Re: Deja vu do kwadratu 02.09.05, 08:50
          towarzysz brezly jest bardzo skromny
          • brezly Re: Deja vu do kwadratu 02.09.05, 08:58
            Aha, a co, ze sie rozgladne podejrzliwie?
            • gradufka Re: Deja vu do kwadratu 07.09.05, 16:36
              Prezydent Bush to człowiek wielkich myśli i słów. Ja po po jego patriotycznym
              apelu o benzynie, wiedziona niepatriotycznym odruchem,to bym od razu na stację
              leciała kupić benzyny na zapas.
              Brezly, cieplejsze strony są teraz w Polsce, mo i niestety właśnie mi się
              oślepiająco od monitora prosto w wytrzeszcz ok odbijają. Mam zaległości z
              siecią, ale mam nadzieję, że sie zdąże dopisać przed Twoim powrotem. Tak, czy
              siak, udanego urlopu.
              • brezly Re: Deja vu do kwadratu 09.09.05, 21:21
                Gradufka; take your time:-)
                Gwoli scislosci: jq tu w pracy a poza tym przez ostatnie pare dni ulewy, knajpy
                pozamykane, my torche zdziwieni bo u nas przy takije pogodzie to tylko parasole
                zamykajo;

                Klaqiqtura a tym krqju doprozaqdyi lnie do suqlu kiedws/_è

                To znaczy, chcialem napisac ze klawiatura w tym kraju doprowadzi mnie do szalu
                kiedys.
                No, darz bor.
                • gradufka Re: Deja vu do kwadratu 13.09.05, 15:39
                  Brezly, twoja klawiatura jest chroniąca przed demencją starczą, nie pozwalająca
                  utrzeć się schematom. W kraju takiej profilaktyki nie ma,często trzeba radzić
                  sobie we własnym zakresie. Sytuację na szczęście ratują krzywe chodniki, po
                  których nie można sobie tak po prostu iść.
                  • brezly Re: Deja vu do kwadratu 14.09.05, 16:54
                    Eee, to ty jestes teraz w kraju krzywych chodnikow? Kojarzylem cie z lokalizacja
                    w cieplejszych rejonach. To juz tak na zawsze? :-((

                    Eeee, mnie ciagle spotyka cos co sie nie poddaje schematom. Czasami to bywa
                    meczace :-(( Szczegolnie jak to ma miejsce w stolowce.
                    • gradufka Re: Deja vu do kwadratu 15.09.05, 17:55
                      Ja już w tym kraju jestem od dwóch miesięcy. A już od miesiąca prawie się nie
                      potykam. W cieplejszych rejonach często w ogóle nie było chodników. Pewnie tam
                      organizm wraz ze wzrostem temperatury, jak nagrzane powietrze, ma tendencje
                      lewitacyjne. Na sobie niedośwaidczyłam ,widocznie u nas większa siła
                      grawitacji. (Waga uczynnie i obiektywnie potwierdzała.)
                      A kraj krzywych chodników to przecież ukochana ojczyzna, cóż z tego,że kolana
                      poobijane...
                      W ramach walki ze schematem w stołówce: oberek w wykonaniu gronkowca, a w
                      wersji bezpruderyjnej nawet cancan albo zawijaniec wokół widelca albo solniczki
                      (to z braku rury).
                      A co cię ostatnio spotkalo na stołówce?
                      • brezly Re: Deja vu do kwadratu 16.09.05, 13:41
                        Aha :-)

                        Co mnie spotkalo na stolowce? Ano, Oni znalezli nowa metode podawania szpinaku w
                        jedzeniu, tak ze od razu nie widac. bardzo to jest podstepne i dopiero jak sie
                        rozgryzie to widac, slychac i czuc :-(( Tak sie chce wylieminowac darwinowsko
                        gatunki niejedzace szpinaku. Wiec jak widzisz, w dzungli zycia trzeba miec "uszy
                        na okraglo" i "oczy w kolo".

                        Ze w pl. wieksza grawitacja? Bardziej przyziemnie? Moje wrazenia raczej takie ze
                        lepkosc osrodka wieksza. Nie rusza sie tam czlek jak punkt materialny w prozni,
                        co to to nie. I ciagle sie od czegos nieelastycznie odbija.
    • tempe Graduffka! 16.09.05, 17:19
      www.biurofestiwalowe.pl/index.php
      piątek-niedziela
      23-25 września 2005, godz. 21.00
      Hala walcowni Mittal Steel Poland, ul. Ujastek 1

      Sergiusz Prokofiew: Romeo & Julia

      ps. nie namawiam
      z tego całego alkoholu na reunion zapomniałem sobie
      że byłem na "Requiem" rok wcześniej
      o ile dla melomana to strata czasu to hala walcowni ładna
      • gradufka Re: Graduffka! 16.09.05, 19:18
        Podstępne podawanie szpinaku jest niegodne społeczeństw cywilizowanych. Dowodzi
        to tylko tego,ze wciąz pozostało wiele do zrobienia jeśli chodzi o rozwój
        moralny warstw gotujących.
        A mówi sie, że to polityk najpodlejsza kreatura. Jakże pozory mogą mylić!

        Wszystkie walcownie świata muszą być piękne, choć z żalem przyznaję, że żadnej
        nie widziałam. Głęboko wierzę w to,ze muzyka, nawet najwyższego lotu
        artystycznego nie jest w stanie stłamsić ich niepowtarzalnej atmosfery.
        • tempe Re: Graduffka! 16.09.05, 19:26
          to a propos Twojego w czasie letnim zwiedzania huty

          zwiedzasz huty
          podkuj buty!
          • gradufka Re: Graduffka! 16.09.05, 19:32
            Ale, o ile dobrze pamiętasz ten pełen tragizmu dzień, ja tam nie dotarłam.
            Wciąż żyję marzeniami.
            • tempe Re: Graduffka! 16.09.05, 19:41
              nie wszystko poszło fatalnie
              pamiętam ulgę, jak do pociągu jednak, wbrew wszystkie przeciwnosci
              wsiadłyście

              możesz jechać do walcowni na romea i julię prokofiewa
              ke perwera!
        • brezly Re: Graduffka! 19.09.05, 16:13
          gradufka napisała:

          > Podstępne podawanie szpinaku jest niegodne społeczeństw cywilizowanych. Dowodzi

          Spisek. Spisek. Spisek. Greenpeace. O to im idzie. Witaj w klubie Graduffka :-)
          Ile razy jeszcze inni musza zobaczyc by uwierzyc? (za Foxem M.)


          >
          > Wszystkie walcownie świata muszą być piękne, choć z żalem przyznaję, że żadnej
          > nie widziałam. Głęboko wierzę w to,ze muzyka, nawet najwyższego lotu
          > artystycznego nie jest w stanie stłamsić ich niepowtarzalnej atmosfery.

          Mnie fascynuja budynki typu Krajowa Dyspozycja Mocy. Pewnie stamtad nadaja
          Komunikat o Krajowej Czestotliwosci Wzorcowej. Ze dzis w Warszawie Zero.

          To zanczy trzeba by kiedys sie kopnac do Magnitorska, gdzie dymia Wielkie Piece?
    • columbia co to jest? 05.10.05, 21:29
      zamburinas - nad "n" jest zmiękczająca "falbanka"
      • pinkpanther Re: co to jest? 06.10.05, 09:14
        a w ogóle to gdzie się nasza gradufka podziewa?
      • gradufka Re: co to jest? 06.10.05, 09:33
        zamburiña to rodzaj małża, po angielsku scallop, a z angielskiego na polski:
        przegrzebek
        żyje m.innymi w Atlantyku, i można go zjeść w Galicji
        • gradufka Re: co to jest? 06.10.05, 09:36
          Ja ostatnio bywam zajęta i nawet nie miałm czasu zeby wpaści ponarzekąć na te
          paskudne deszcze, które niedawno spadały. A paskudne były i było zimno.
          • pinkpanther Re: co to jest? 06.10.05, 10:50
            dlatego błogosławię CO, które działa od tygodnia
            • columbia Re: co to jest? 06.10.05, 22:56
              pinkpanther napisała:

              > dlatego błogosławię CO, które działa od tygodnia


              a ja niestety marzne w nowym mieszkaniu....urok starego budownictwa...tfu!
          • tempe o kurde! 06.10.05, 12:32
            Gradufka!
            • gradufka Re: o kurde! 06.10.05, 18:38
              Tempe, to już nie pierwszy wątek, na którym dzisiaj kurdasz. Przez ciebie grozi
              nam wielowątkowa kurdyzacja nudy.
              • tempe Re: o kurde! 06.10.05, 18:52
                ockniemy sie w kurdystanie
                jedyny ratunek kurderatyzacja
        • columbia Re: co to jest? 06.10.05, 22:55
          gradufka napisała:

          > zamburiña to rodzaj małża, po angielsku scallop, a z angielskiego na polsk
          > i:
          > przegrzebek

          ...z masłem czosnkowym - pycha!!!!!
          • gradufka Re: co to jest? 06.10.05, 23:17
            Ja to też jadłam, ale w jakiejś innej postaci, ale mi jakoś te miękławki ze
            skorupek nie przypadły mocno do smaku
            moze dlatego, że były bez masła z czosnkiem
            a kurde mole kurdemolyzacja?
            • columbia Re: co to jest? 06.10.05, 23:21
              ...nam podawali bez skorupek....
              • tempe Re: co to jest? 06.10.05, 23:28
                żebyście golców wpierniczali
                • gradufka Re: co to jest? 07.10.05, 08:09
                  Nie ma nic bardziej nieprzyzwoitego niż goły zamburiña.
                  • columbia Re: co to jest? 11.10.05, 19:27
                    ...może goły...ale jaki apetyczny ; )
                    • gradufka Re: co to jest? 13.10.05, 13:30
                      i odrobinę apatyczny
                      bo w końcu już zdechnięty
    • pinkpanther Re: Graduffka! 03.11.05, 10:33
      a gdzie ty się w ogóle podziewasz, moja droga?
      • gradufka Re: Graduffka! 03.11.05, 13:31
        Krążę między jednym a drugim miastem i mam utrudniny dostęp do internetu.
        • pinkpanther Re: Graduffka! 03.11.05, 14:46
          no to osiądź moja droga tam gdzie masz internet!
          • gradufka Re: Graduffka! 03.11.05, 14:59
            to nie takie proste, niestety
            a chciałabym
    • brezly Aha, Gradufka!! 18.11.05, 15:35
      Ja sie domyslalem ze ci to znane. Alem znalazl w internecie i to mnie okrutnie
      ucieszylo. Mimo ze to nielegalne przecie.
      • gradufka Re: Aha, Gradufka!! 21.11.05, 13:52
        To nawet sie dobrze składa, bo nielegalnemu do twarzy z kratą, choćby biurową.
        • brezly Re: Aha, Gradufka!! 21.11.05, 13:59
          Ano, mam ja to upodobanie do rzeczy nielegalnych, jakos czemus skads. Z wiekiem
          to oczywiscie zanika, ale tylko czesciowo. Jakos nie moge np. w sobie szacunku
          do wladzy wyhodowac. Co mi zakielkuje to jakies takie pomaranczowe krasnoludki
          za przeproszeniem szczaja do doniczek. I takie anarchistyczne muszki sie legna i
          zielony jeszcze szacunek zzeraja, a jak sie przy tym wyrazaja to strach powtarzac.
          Chcesz jescze cos antyestablishmentowego na skrzynke?
          • gradufka Re: Aha, Gradufka!! 21.11.05, 14:10
            No jasne, nie ma to jak wirtualny nielegal!
            • brezly Re: Aha, Gradufka!! 21.11.05, 14:12
              Na razie jeszcze nie zdelegalizowali, ale nie wygladaja mi na takich co
              odpuszczaja. Orkiestra nadeta, kurcze. Panterce tez wysle.
              Za jakies pol godziny bo mnie tu zga w obowiazki cos.
              • gradufka Re: Aha, Gradufka!! 21.11.05, 14:31
                A przy okazji obowiązków to na planecie Salookich "każdy robił swoje, to
                znaczy — co chciał". Ja też tak chcę!
                • brezly Re: Aha, Gradufka!! 21.11.05, 15:09
                  Wyslalem.
                  "Jakie te malpy byly takie byly, ale przynajmniej jarosze. Dorobil im
                  miesozernosoc".

                  A propos to tow. Lenin zdefiniowal wolnosc jako uswiadomiona koniecznosc.
    • roborobi Re: Graduffka! 16.03.06, 23:51
      Up! Bo już na 6 stronie była :(
      • gradufka Re: Graduffka! 17.03.06, 13:44
        Roborobi, uratowałeeś go przed zesłaniem do Archiwum. A źle już z nim było. ^
        strona to już przedsionek zapomnienia. Już prawie gorzej być nie może. Jako
        tytułowa bohaterka wątka oddaję Ci pełen wdzięczności hołd.
    • roborobi Re: Graduffka! 18.05.06, 13:38
      UP
      • gradufka Re: Graduffka! 18.05.06, 15:16
        Dziękuję Ci, Drogi Roborobi, ratujesz honor mój i mojego wątka.
        • cezar8 Re: Graduffka! 22.05.06, 20:08
          i ten watek tez podnosimy
          • roborobi Re: Graduffka! 22.05.06, 20:09
            Oj Cezario, nuda Cie dopadła chyba :)
            • cezar8 Re: Graduffka! 22.05.06, 20:11
              delikatnie tylko
              • roborobi Re: Graduffka! 22.05.06, 20:14
                ale zawsze to już coś :)
    • roborobi Re: Graduffka! 29.05.06, 16:21
      Up!
      • gradufka Re: Graduffka! 29.05.06, 21:36
        Drogi, Roborobi, Ty jesteś tak litościwy dla moich wątków, że aż mi wstyd.
        • roborobi Re: Graduffka! 30.05.06, 14:10
          Ech, nie ma problemu :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka