Dodaj do ulubionych

Kochanek i karta do komórki?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.03, 06:39
Proszę, wyjaśnijcie. Wyczytałam w jakimś wątku na tym forum, że żona miała
kochanka i kupiła sobie drugą kartę do komórki. Innego żona też miała
kochanka i też miała druga kartę. Jak pragnę fiknąć - dzieckiem nie jestem
ale o co chodzi z tymi kartami??? Mam komórkę i dwie karty, bo po kradzieży
komórki kupiłam nową (dla aparatu - z promocji) i duplikat poprzedniej karty.
Ale nie widzę związku z kochankiem!
Obserwuj wątek
    • Gość: d Re: Kochanek i karta do komórki? IP: proxy / 134.65.105.* 16.01.03, 14:01
      widzisz -jest pewna roznica
      moja byla kupila telefon i od razu 2 karty tego samego operatora z roznymi numerami
      jedna karte zaladowala 700 zlotych (na 2 miesiace) i te trzymala w nieuzywanej walizce ale w miare latwo
      dostepnej
      a na drugiej bylo 30 zlotych (50 zl przez rok) i wlasciwie sluzyla do odbieranai telefonow
      Na pierwszej karcie byly 2 numery do jednej i tej samej osoby (komorka i dom)
      na drugiej do 70 wspolnych znajomych ...
      Dzieci , maz(ja) oraz dalsza rodzina i znajomi miali jeden z numerow
      drugi numer posiadal tylko fagas.
      • Gość: Bebiak Re: Kochanek i karta do komórki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.03, 20:26
        Jesli dobrze rozumiem, chodzi o możliwość ewentualnego sprawdzania przez Ciebie
        rejestru połączeń z komórki byłej żony - czy tak? Ja tak zapytałam, bo mnie to
        neico zaskoczyło; mam jedną komórkę i mój mąż absolutnie nie wie, kto i z
        jakiego numeru do mnie dzwoni, albo do kogo ja dzwonię, podobnie jak ja nie
        wiem o Jego połączeniach, a komórki w domu są wyłączone. To są przecież nasze
        prywatne komórki (no, chyba, że w Twoim przypadku chodziło o jakieś ewentualne
        dowody itp.) Wyobrażam sobie, że gdybym kogoś miała to zadowoliłabym się nadal
        jedną kartą. Ale może w praktyce nie wygląda to tak prosto jak w teorii? Ty w
        końcu lepiej znasz ten temat. Pozdrowionka
        • Gość: d Re: Kochanek i karta do komórki? IP: proxy / 134.65.105.* 17.01.03, 13:52
          mielismy jedna komorke na 4 osoby.
          normalnego telefonu nie mielismy.
          Zona maz i dwojka dzieci.
          Kazdy z niej korzystal - a przynajmniej mial prawo korzystac

          potem jak wyszlo do wierzchu to co wyszlo i numer byl ogolnie znany
          byly telefony np. w czasie niedzielnego obiadu kiedy zona musiala wyjsc na balkon aby moc bez skrepowania
          rozmawiac, pozniej nawet kiedy byla sama z dziecmi tez musiala wychodzic na balkon bo dzieci jej
          przeszkadzaly w jej konwersacjach

          teraz mieszka z fagasem i teskni za dziecmi bo w koncu jest matka
          choc zrzekla sie ich dobrowolnie na moja korzysc
          nie ma warunkow - jak sie okreslila przed sadem
          poza tym nie bylaby juz atrakcja z dwojka dzieci ...
          no i dzieci jej nie wierza, nie ufaja
          byly bezbronne bo wiedzialy/widzialy/czuly - co sie swieci
          i byly bezbronne
          nic nie mogly zrobic aby temu zapobiec
          to tylko dzieci
          a z drugiej strony zdesperowana ryczaca czterdziestka gotowa na wszystko

          co ty piszesz o prywatnosci? pomysl ze mamusia cie zostawia w dziecinstwie ...
          bo ma telefon i swoje prywatne zycie, w ktorym ciebie juz nie ma
          prywatne zycie ktore z czasem dzieci okresla jednym slowem
          na pewno nie jako prywatnosc tylko inaczej -
          jarzysz? bebik
          • Gość: Bebiak Re: Kochanek i karta do komórki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.03, 00:35
            ..... jarzę d, wszystko świetnie jarzę, i tak bardzo Cię przepraszam. Wiesz za
            co? Za to, że moim (teraz myślę - durnym) pytaniem o ten związek między kartami
            a kochankiem niejako sprowokowałam Cię do napisania tego, co napisałeś, a
            doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jest miły temat dla Ciebie. d -
            wybacz, nie chciałam, abyś wracał z mojego powodu do tamtej sprawy bo myślę, że
            i Ty nie bardzo chciałeś. Tak Cię świetnie rozumiem, tak świetnie rozumiem
            dzieciaki i... czuję się nie do końca w porządku wobec Ciebie. Doprawdy, raz
            jeszcze wielkie przepraszam z życzeniami, abyś zapomniał (jeśli chcesz
            zapomnieć i jeśli w ogóle kiedykolwiek da się zapomnieć), abyś doświadczył
            jeszcze pięknych dni w swoim życiu i aby to co się wydarzyło odcisnęło jak
            najmniejsze piętno na Twoim zyciu. Życzę, abyś tak to ocenił za kilka lat.
            Pozdrawiam Cię d bardzo serdecznie.
      • Gość: fagas Re: Kochanek i karta do komórki? IP: proxy / *.cinfo.com.au 18.01.03, 03:35
        Gość portalu: d napisał(a):

        > widzisz -jest pewna roznica
        > moja byla kupila telefon i od razu 2 karty tego samego operatora z roznymi
        nume
        > rami
        > jedna karte zaladowala 700 zlotych (na 2 miesiace) i te trzymala w
        nieuzywanej
        > walizce ale w miare latwo
        > dostepnej
        > a na drugiej bylo 30 zlotych (50 zl przez rok) i wlasciwie sluzyla do
        odbierana
        > i telefonow
        > Na pierwszej karcie byly 2 numery do jednej i tej samej osoby (komorka i dom)
        > na drugiej do 70 wspolnych znajomych ...
        > Dzieci , maz(ja) oraz dalsza rodzina i znajomi miali jeden z numerow
        > drugi numer posiadal tylko fagas.


        heheheheh
        • Gość: ria Re: Kochanek i karta do komórki? IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.01.03, 20:02
          Bebik, przynajmnie dodałaś koledze otuchy, w życiu wszystko jest możliwe.
          • Gość: Bebiak Re: Kochanek i karta do komórki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.03, 20:22
            Witam Cię Ria tutaj! Wrócimy do tamtej rozmowy, ale domyślasz się, że nie
            zawsze mam warunki aby tam pisać? Pozdrowionka najszczersze
          • Gość: ria Re: Kochanek i karta do komórki? IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.01.03, 20:53
            myślę Bebik, że masz dar uspakajania, może to d, by pomogło w jego klopocie.
            • Gość: Bebiak Re: Kochanek i karta do komórki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.03, 21:07
              Wiesz Ria, jak mi przykro z powodu tego właśnie wątku? Czytałaś pewnie mój
              przepraszający post do d - naprawdę nie chciałam, żeby to tak wyszło, że On
              musiał do tego wracać. Żal mi człowieka - tak właśnie czuję, a jeśli On tak
              emocjonalnie to przeżył (przeżywa?) to mój durny wymysł spowodował odżycie
              emocji z tym związanych w jego duszy. A może próbował zapomnieć? Ech, gdybym
              przewidzała.........
              • Gość: ria Re: Kochanek i karta do komórki? IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.01.03, 22:07
                nazwał cię tak ładnie Bebik, że naprawdę warto go pocieszyć i dać otuchy w tych
                cięzkich chwilach, niech przeczyta nasze problemy - to mu powiemy małe dzieci
                mały klopot duże dzieci duży klopot i niech walczy jak my o własne dzieci.
                Mąż, czy żona zdrodzona to problem ogólny i z tym można się uporać tymbardziej
                , że nie wiadomo co życie szykuje dalej. Najważniejsze , żeby w nim nie było
                nienawiści.
                • Gość: Bebiak Re: Kochanek i karta do komórki? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.03, 22:17
                  Właśnie - nienawiści. Nie znam d, ale mam: po pierwsze wrażenie, że On tej
                  swojej byłej nienawidzi (i to rozumiem), a po drugie: wielką nadzieję, że
                  jakiekolwiek skutki tej nienawiści nie dotyczą dzieciaków. Kurczę, dorosły
                  człowiek potrafi sobie jakoś poukładać życie, czasem trwa to dłużej, czasem
                  któcej, czasem jest lżej czasem ciężej, ale zawsze jakoś, a najgorzej gdy w to
                  wszystko wplątane są małe dzieciaki. Nie wierzę, że nie odczuły skutków tego
                  wszystkiego co tam się zdarzyło. One są razem z d i wierzę, że jest na tyle
                  dojrzały, że mimo wszystko potrafi im stworzyć szczęśliwy dom, na tyle
                  szczęśliwy na ile to tylko możliwe, że potrafi zrobić wszystko aby to co się
                  wydarzyło nie pozostawiło śladów w ich psychice. Życzę Mu tego z całego serca,
                  życzę Mu, żeby się odnalazł i razem z dzieciakami tworzył świetny zespół. Taki
                  świetny dla nich wszystkich, bo wystarczająco dużo już doświadczyli.
                  • Gość: ria Re: Kochanek i karta do komórki? IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 18.01.03, 22:34
                    Bebik, święte słowa, nic dodać nic ująć, ty chyba to też stosujesz, nawet jak
                    jestem zła dla dzieci jestem zawsze uśmiechnięta i dobra, żeby nigdy nie
                    wyczuły atmosfery nienawiści ,kłótni i awantur.

                    może d, się odezwie jak postąpił
                    • Gość: d od d IP: proxy / 134.65.105.* 20.01.03, 14:31
                      jak?
                      nie utrzymujez nia kontaktow i pozwalam na spotkania z dziecmi w moim domu (wynajmuje) bo tam gdzie
                      mieszka "telefonistka" nie ma warunkow na spotkania. Postawila dzieciakom warunki ze mozna ja odwiedzac
                      ale musza wczesniej zadzwonic + ma to byc dzien powszedni + godziny wczesnopopoludniowe. Chce uniknac
                      plotek na swoj temat i prawdy o tym ze jest matka. Jak na razie gra role -kolejna w swoim zyciu - tym razem
                      jest to rola sponiewieranej bezdzietnej kobiety/zony.
                      Dzieci nie wyrazily ochoty na podroz do Mamy - wola aby ona ich odwiedzala. Fagasa poznaly kilka dni temu i
                      bardzo sie zdziwily ze on taki lagodno naiwny. Staral sie im przypodobac , rozmawiac o pilce noznej itd. To ze
                      jest taki lagodny , ludzki nie zrobilo mocnego wrazenia. Juz sie go nie obawiaja. Wiedza ze to wszystko co
                      sie stalo, to decyzja tego silniejszego w zwiazku czyli ich mamy. Poznaly ze koles nie ma wyksztalcenia
                      -zreszta przyznal sie sam ze jest kucharzem. To co Mama o nim mowila okazalo sie kolejnym klamstwem.
                      Mowila ze to elektronik.
                      Wszystko to to jedno wielkie kretactwo, klamstwo na klamstwie. Obiecywala ze ich zabierze do siebie na
                      weekend albo na tydzien wakacji , bo maja olbrzymie mieszkanie. Fakt jest duze - ale mieszka tam kilka luzno
                      zwiazanych osob i Mama na doczepke. Mowila ze w tamtym zwiazku bedzie czula sie jak krolowa - fakt kupili
                      sobie nowy ladny samochod (seat Ibiza) i obydwoje zrobili prawo jazdy. Samochod kupili na jego urodziny
                      18 grudnia. Mama prowadzila juz kilka razy. Mama nigdy nie pracowala, a teraz fagas (bo nie mysle ze sama z
                      siebie) wysyla ja do roboty. Jakie kolwiek - sprzatanie tez wchodzi w gre, praca w sklepie, i kazde inne
                      zajecie dla osoby ktora ma 40stke i nigdy nigdzie nie pracowala - nie ma w dodatku wyksztalcenia
                      zawodowego. komputer to ciemna magia, kiedys zalozyla foliowy worek do odkurzacza bo papierowe sie
                      skonczyly ... Tlumaczyla ze musi miec prace aby mozna bylo wziac kredyt na nowe swoje wlasne mieszkanie
                      .... kolejne nieziszczalne marzenie.
                      Czasem mysle ze ona jest po prostu glupia i dziwie sie sobie ze przez tyle lat tego niezauwazalem. podobno
                      to wina milosci. podobno oslepia.

                      A dzieci? kochaja matke bo to ich matka. Widza ze nie calkiem jest przytomna ale nie oceniaja jej. Wiedza ze juz
                      sie nie zejdziemy bo nie ma takiej mozliwosci. Co tydzien ja widuja i juz do tego przywykly> Ciesza sie jak
                      przyjdzie, ciesza sie ze jeszcze nie rozwalila tego samochodu, ciesza sie ze jezdzi ostroznie, ciesza sie ze jest
                      zdrowa . To czego nie ma to nie ma zaufania i pelnej wiary w to co mowi. Nie zadaja mamie pytan bo jesli sama
                      nie mowi to znaczy nie chce mowic. Jak jest zmuszana pytaniem to najczesciej zmysla. Wlasciwie to brak im
                      TYLKO wiary i zaufania. czy to wiele? Reszta jest prawie na miejscu, no moze z tym ze nie ma jej w domu.
                      Jak jest ze mna? staram sie normalnie funkcjonowac, gotuje prasuje , zartuje, sprzatamy razem, zatrudniam
                      mloda dziewczyne ktora odrabia lekcje z mlodszym synem, sprawdza prace domowe i material szkolny,
                      jezdzimy razem na narty. Moze znajde kogos dla siebie ale kiedy? niespiesznie szukam. malo jest takich
                      kobiet ktore bylyby zainteresowane facetem z dwojka dzieci. Kazda szuka ksiecia z bajki z willa samochodem
                      a jeszcze jesli bedzie basen w ogrodzie to wtedy sie decyduja malo z siebie dajac w zamian. Moze mam zle
                      wyobrazenia? nie wiem. Jak zasmakuje to moze napisze.
                      Jak na razie jest OK -tzn bez szalenstw ale w rownowadze. Planuje juz teraz wakacje gdzies na Mazurach albo
                      na Helu - jastarnia? pod namiotem. Moze tam spotkam kogos ? \
                      takie przejscia zostawiaja niesmak i niskie poczucie swojej wartosci. Jesli moge byc w zyciu zastapiony przez
                      kucharza? to kim jestem? wybaczcie to nie ma nic wspolnego z wywyzszaniem sie ponad innych.
                      Poza tym utracilem wiare w szczerosc kobiety. Czasu potzrebuje i tylko tego.
                      • Gość: Bebiak Do d IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.03, 19:24
                        Witam Cię i cieszę się, że się odezwałeś. Wiedziałam, że jakoś w miarę dzielnie
                        sobie radzisz, bez względu na to czy musisz (bo nie masz wyboru w stosunku do
                        dzieciaków) czy chcesz (tego też przecież możesz). A dziewczyny? Oj, nie
                        wszystkie d (jak słusznie zauważyłeś) są takie o jakich negatywnie myślisz.
                        Wierzę, że znajdziesz, może w sposób zupełnie przypadkowy, taką, która będzie
                        tylko dla Ciebie, taką, która uwielbiać będzie Twoje dzieciaki a one będą
                        uwielbiać ją, ale wiesz chyba, że nic z takich rzeczy na siłę. Wiesz o tym,
                        prawda? To tak jakoś samo czasem się pojawia i czasami zostaje na dłużej i ja
                        oczywiście Ci życzę, żeby Cię to spotkało jak najszybciej i aby to było TO.
                        Wierzę również głęboko, że ten ktoś, kogo spotkania na Twojej drodze Ci życzę,
                        nie odczuje na sobie w żaden sposób Twoich doświadczeń, tj. chodzi mi o to, iż
                        dasz temu komuś odczuć, że wierzysz, że ufasz, że jesteś zdolny do robienia
                        czegoś, co sprawi, że wspólnie stworzycie super - układ, taki może i na zawsze?
                        Ja w każdym bądź razie bardzo bardzo Ci tego życzę. Acha! Pociągnij ode mnie
                        każde z dzieciaków za lewe ucho (w sposób umiarkowany) i powiedz, że darzę je
                        wielką sympatią, oraz staraj się je przekonać (tym co robisz, tym co mówisz,
                        tym, czym je otaczasz), że mimo wszystko moze być fajnie i fajnie napewno jest,
                        a będzie jeszcze fajniej. Zrób wszystko, żeby w to uwierzyły. Wielkie zadanie
                        przed Tobą do wykonywania jeszcze pewnie przez wiele lat (no bo jeśli szkoła to
                        chyba jeszcze sporo czasu do dorosłego życia). Pozdrawiam Cię serdecznie
                        trzymając kciuki za powodzenie we wszystkim.
                        • Gość: ria Re: Do d IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.01.03, 21:05
                          wiecie co, to co zrobiła matka tych dzieci to nieodpowiedzialność i nie tylko ,
                          to draństwo i świństwo i jakby to Masłowska powiedziała za....
                          Ciesz się , że nie jest już twoja, nie jest godna tego, a życie ją wiele
                          nauczy, poczekaj , zobaczysz i pewnie wyciagniesz kiedyś do niej rękę, bo taka
                          jest miłość. Dasz sobie radę - spoko
                          również trzymam za ciebie
                          zapisz dzieciaki do klubu sportowego, nich się wyżyją

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka