brezly 07.06.07, 07:46 Wychodze z pierwszego obozu. Na razie w japonkach, bo po miekkim. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
millefiori Re: Watek szturmowy 07.06.07, 08:05 Za panem podazam, panie Brezly, dzien dobry, z dzbankiem kawy i na bosaka, tak bowiem milo, po rannej rosie. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Watek szturmowy 07.06.07, 08:06 Dzien dobry, pani Fiorciu. szczerz powiem ze na pania dzis liczylem. Plakat dzis widzialem. W 2i 3/4 godziny moge byc pociagiem w P. Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Watek szturmowy 07.06.07, 08:13 Jakzesz bym mogla pana samego zostawic o poranku w tak waznym dla DM dniu? Nie moze byc, tak szybko koleje smigaja? Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Watek szturmowy 07.06.07, 08:14 czy pan widzial nowa reklame TGV? Z lemurem? Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Watek szturmowy 07.06.07, 08:17 Nie, bo ja prawie TV nie ogladam. W kapsule nie mam. Ale jakos skompatybilizowali TGV i ICE i teraz mozna. Aha, to jeszcze pani powiem ze Deutsche LaPoste wariuje. Prawie juz nigdzie nie mozna paczek nadac, a jak gdzie jeszcze jaka poczta jest to kolejki jak ongi w pl. przed wyplata emerytur. Za to wymyslili automaty paczkowe, takie zolte pudla wielkosci kiosku Ruchu do bezosobowego nadawania paczek. To sie zle skonczy. Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Watek szturmowy 07.06.07, 08:37 O reklamie prasowej mysle. Taki osobnik na zdjeciu, w kontekscie kolejarstwa: www.youtube.com/watch?v=GtGNtRWSI_c Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Watek szturmowy 07.06.07, 08:37 Lomatko! To sie samemu tez mozna bedzie gdzies wyslac? Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Watek szturmowy 07.06.07, 08:59 Znaczy jak sie kto do regulaminowej paczki zmiesci to moze i tak. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Watek szturmowy 07.06.07, 08:58 Ja nie rozumiem, prawda? Ze jest reklama ze tak sie pasazaerowie w TGV zachowuja jak pociagiem rzuca przy 300km/h a oni chca do toalety? Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Watek szturmowy 07.06.07, 09:09 ja mysle, ze ten akurat lemur (z Madagaskaru) jest we francuskiej umyslowosci symbolem szybkiego i radosnego przemieszczania. PS. W TGW, poki jest TGW, nie czeusie. Zaczyna, jak przestaje, np. na trasie do Genewy. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Watek szturmowy 07.06.07, 09:14 Se i tez tak mysle. Z trzesieniem. Kojarze radosne przemieszczanie sie, ale ten akurat to tu to tam. Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Watek szturmowy 07.06.07, 09:18 Jak to TGV - to na poludnie, to na polnoc... Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Cos takiego na glowy wlozymy? 07.06.07, 09:18 www.odkrywca.pl/forum_pics/picsforum12/kask_ormo.jpg Jakby yeti albo lawina? Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Cos takiego na glowy wlozymy? 07.06.07, 09:19 AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Co ja takiego panu zrobilam, panie Brezly??? Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Cos takiego na glowy wlozymy? 07.06.07, 09:24 Znalazlem tu, lezalo jakos, kolo plakietki rajdu "Szczyt szczytow 1968", pytam tylko :-) Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Cos takiego na glowy wlozymy? 07.06.07, 09:30 Uf, odetchnelam. Myslalam o czyms praktyczniejszym na glowe, jak np. ten model kapelusza: www.chiquita.cz/dbpic/missfull.jpg - nie trzeba dzwiagac plecaka z zywnoscia, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Cos takiego na glowy wlozymy? 07.06.07, 09:39 Ladne, ale czy nie troche przywaskie jak na wspinaczke? Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Cos takiego na glowy wlozymy? 07.06.07, 10:06 O sukienke panu chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: Cos takiego na glowy wlozymy? 07.06.07, 10:09 Tak lubie niebieski kolor... jesli chodzi o dopasowanie, to nie ma problemu, troche sie tu i owdzie podciagnie, a tren owinie w pasie. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Cos takiego na glowy wlozymy? 07.06.07, 10:13 Aha, to jest cos nowego. Bo NO i Signora Elettra z powiesci Donny Leon to wrecz przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
funghettino Re: Cos takiego na glowy wlozymy? 07.06.07, 10:45 ej bo pan to damskiej inwencji tworczej nie docenia. ze co niby tren i szpilki to na wyprawe w gory nie? ze niby adidasy i spodnie khaki? my tu prosze pana elegancko chcemy na szczyt wlezc, o! Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Cos takiego na glowy wlozymy? 07.06.07, 10:46 Nie no, zebym ja nie docenial potrzeb elegancji damskiej, a gdziezbym smial smiec, w ogole? Ino o praktyczne aspekty mi idzie (pod gore). Odpowiedz Link Zgłoś
around_the_sun Re: Cos takiego na glowy wlozymy? 07.06.07, 11:03 Ojej! Widzę że juz czas zamienić japonki na moje ulubione niebieskie tenisówki. Troszkę poslizgowe są ale za to ładne :) Witam państwa i do marszu przyłączam. Odpowiedz Link Zgłoś
funghettino Re: Cos takiego na glowy wlozymy? 07.06.07, 11:07 no, oko zrobic...musimy na szczycie odpowiednio wygladac przeciez :) Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: Cos takiego na glowy wlozymy? 07.06.07, 11:08 Czesc, Sloneczko:-) Sluchaj, ja mam problem. Masz ty gdzies pod reka Stinga "Snychronicity", Ale nie II? Odpowiedz Link Zgłoś
brezly To se po drodze pogadamy 07.06.07, 09:39 Pani Fiorciu, pani Grzybko, bo mnie taka wizualizacja przesladuje, nie ukrywam ze wynurzenia pani Sobeckiej jak wyzwalacz tu podzialaly. Ze bylo dowodem wybitnego idealizmu ten swiat idei platonskich jako takie muzeum sobie wyobrazac, dosc panstwotworcze, nawet mauzoleum (wiom panie ze Wrocku byl zespol regaae, Miki Mauzoleum sie nazywal, nie?): zbior rzeczy sluszynch pieknych a nieruchomych. Bo mnie zda ze po tym hasaja cale stada (wycieczki antyszkolne) idei nieslusznych, niepieknych i wewnetrznie sprzecznych, co moze i kiedys w pyl sie obroca ale na razie zachowuja sie jak lemur o masie i subtelnosci nosorozca. W takim dziale matemytycznym np. obok tych bryl platonskich za szklem szaleja w kapciach muzelanych trojkaty, ktory suma katow nie jest rowna 180, falszywe twierdzenia typu "istnieje skonczona ilosc liczb pierwszych", jakies tautologie, wzory na pierwiastki kwadratowe z bledami drukarskimi a wszystko halas robi, pluje wewnetrznymi sprzecznosciami na podloge, zuje zmyslone fakty, halas robi co nie miara i wszedzie sie podpisuje "quod erat demonstrandum", znaczy pisze "mymamy racjem". Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: To se po drodze pogadamy 07.06.07, 10:05 I od razu, przejeta do glebi panska wizualizacja dodam, ze w przewodniku i w slowie wstepnym nalezy umiescic sprostowanie, ze nie jest to muzeum generalnie pojetego poteznego bubla, bo pod taka klasyfikacje profil zbiorow moze podpasc, zwlaszcza po pierwszej konferencji prasowej. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: To se po drodze pogadamy 07.06.07, 10:08 A co pani sadzi o tym ze sie pewne idee wystawia tylko jako kopie bo oryginaly sa zbyt cenne? Albo o tym ze muzea warszawskie zagarniaja pewne idee zwiazane z innymi regionami i wystawiaja jako swoje (jak te paweze czeskiej piechoty w muzezm WP)? Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: To se po drodze pogadamy 07.06.07, 10:10 mozna jeszcze poszukac replik autorskich... Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: To se po drodze pogadamy 07.06.07, 10:12 A potem sie okaze ze tylko niekotre sa platonskie i coraz mniej, bo reszte to uczniom tylko rzucal pomysl, a ci stukali, jak jaka Pilcher Rosamunda, no naprawde. Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: To se po drodze pogadamy 07.06.07, 10:16 Gorsza zdecydowanie byla Daphne Du Maurier... Odpowiedz Link Zgłoś
mateuszwierzbicki Re: To se po drodze pogadamy 07.06.07, 11:17 ja proszę o większą koncentrację i trzymanie się łańcuchów. I jednak na wszelki wypadek wciągam na głowę ułańskie czako w wersji metalowej zalinkowanej przez Breza. Ponadto fartuch hutniczy z prawdziwej skóry licówki i takież obuwie z cholewami, z czubkami wzmocnionymi metalową nakładką, coby złom niesiony do pieca martenowskiego, a upuszczony, palców u kończyn dolnych nie pozgniatał :) Odpowiedz Link Zgłoś
brezly No, kochani.... 07.06.07, 11:13 Juz widac, dobra pogoda jest, w chmurach nie stoi. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: No, kochani.... 07.06.07, 11:58 Widac juz calkiem wyraznie. Ktos tam stoi! Odpowiedz Link Zgłoś
mateuszwierzbicki Re: No, kochani.... 07.06.07, 12:18 to chyba jednak duch ojca Sobeckiej. Oj, będziemy się mieli z pyszna, jak już dojdziemy. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: No, kochani.... 07.06.07, 12:24 "Gnali więc pod górę, potykając się i wymachując rękami dla odzyskania równowagi, ale maszyna wciąż znajdowała się w jednakiej za nimi odległości. Po chyboczących głazach wyschłego strumienia dobiegli do szczeliny w pionowych skałach, a ujrzawszy dosyć wysoko w górze czerniejący wylot jaskini, jęli się co sił piąć ku niemu, nie zważając na umykające spod stóp, luźne kamienie. Wielki otwór w skale ział chłodem i ciemnością. Skoczyli czym prędzej do środka, przebiegli jeszcze kilka kroków i zatrzymali się. - No, tu jesteśmy bezpieczni - rzekł Trurl, który odzyskał spokój. - Wyjrzę, żeby zobaczyć, gdzie utknęła... - Uważaj - przestrzegł go Klapaucjusz. Trurl podszedł ostrożnie do otworu jaskini, wychylił się i nagle skoczył z przestrachem w tył. - Ona włazi na górę!! - krzyknął. - Uspokój się, tutaj na pewno nie wejdzie - rzekł niezupełnie stanowczym głosem Klapaucjusz. - Co to? Jakby pociemniało... Och!" Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: No, kochani.... 07.06.07, 12:19 A wiecie ze himalaisci, ale takze polarnicy (Shackleton) opisuja taki efekt, przy stanach silnego wyczerpania przed szczytem, ze ludzie idacy np. we dwoch mieli wrazenie ze ktos trzeci z nimi idzie. To tez byla Sobecka? Odpowiedz Link Zgłoś
around_the_sun Re: No, kochani.... 07.06.07, 12:22 O tym efekcie od od osobistych znajomych himalaistów słyszałam ale że to była Sobecka to nie mówili :))) Odpowiedz Link Zgłoś
lira_korbowa Re: No, kochani.... 07.06.07, 12:25 Czy ludzie znajdujący się na ten przykład w łóżku takoż "przy stanach silnego wyczerpania przed szczytem" zwidują jako trzecią posłankę na posłaniu? Byłobyż to możliwem? Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: No, kochani.... 07.06.07, 12:27 To chyba musi byc na dworze jak sadze. I zimno musi byc. Odpowiedz Link Zgłoś
lira_korbowa Re: No, kochani.... 07.06.07, 12:35 Troszku mi ulżyło. Czyli że na posłankę działa eradykacja za pomocą wysokich temperatur. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: No, kochani.... 07.06.07, 12:41 No, zostala juz w dole. Ale ladny widok, ile tam dolin starych watkow. Widze wawoz Baloo, strumien Anchan i ciagle slady ruchow gorotworczych. Ten lasek tam na zachodzie to troche Matke Zalozycielke przypomina. Odpowiedz Link Zgłoś
brezly Re: No, kochani.... 07.06.07, 12:48 Szubadza drzewa, immanueli sie cos w oddali.... Odpowiedz Link Zgłoś
around_the_sun Re: No, kochani.... 07.06.07, 12:49 kosówka jak ładnie pachnie, wątek You Tubowy jak potoczek se płynie Odpowiedz Link Zgłoś
millefiori Re: No, kochani.... 07.06.07, 14:44 A czy ktos pomyslal, ilu nieobecnych Dziewiarzy wspieralo Was duchem? To bylo ucielesnienie kolektywu! Odpowiedz Link Zgłoś
mateuszwierzbicki Re: No, kochani.... 07.06.07, 15:43 wspierało, albo i nie wspierało ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mateuszwierzbicki Re: No, kochani.... 07.06.07, 12:53 w pewnym momencie, podążająca uparcie i z wielkim okrucieństwem dla swoich ciał i zmysłów grupa zatrzymała się jak na komendę niewidzialnego przewodnika. Rozległ się cichy i jakby stłumiony odgłos dalekiego grzmotu, który akurat w tym przypadku, chociażby ze względu na pozbawione nawet jednej chmury niebo, nie zwiastował burzy. Uczestnicy wyprawy zamilkli i wstrzymali oddechy, jakby byli jakimś jednym organizmem porozmieszczanym niekoniecznie sprawiedliwie w różnych ciałach. Nagle zza szczytu góry, w rytm narastającego łoskotu ni to muzyki, ni to chóralnych zaśpiewów przywodzących na myśl tajemnicze misteria poświęcone rozmaitym bogom, wyłoniła sie grupa jeźdzców szarpiących za uzdy parskające gryfy. Niebo pociemniało i w pewnej chwili wszyscy już doskonale wiedzieli, że są świadkami triumfalnego pochodu w wykonaniu jeźdzców Apokalipsy. Pierwsze z tego dziwnego paraliżu otrząsnęły się kobiety, które z piskiem przywodzącym na myśl jazgot stada ściganych przez lisa kur rzuciły się biegiem w dół, w którego trakcie nerwowo zrzucały szpilki na wysokich obcasach i papiloty zdobiące ich głowy. Na nic zdały sie wołania Breza, Kanuka, Ola i Mata. Baby jak szarańcza i lawina w jednym, biegły w kierunku majaczącej daleko doliny. W pewnym momencie z otworu w zboczu góry wyskoczyło stado kozic i zdradzając zjeżona sierścią na grzbietach przerażenie, pognało z rykiem właściwym raczej afrykańskim bawołom śladem biegnących na łeb, na szyję bab. :) Odpowiedz Link Zgłoś